Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej. Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www
Blog > Komentarze do wpisu

Czy Agnieszka osiągnęła wszystko, co mogła osiągnąć w tym turnieju ? cz1

Polemika z blogiem pana Jarosława Wyrozębskiego, z ciekawym tekstem pt. "Agnieszka i Marta osiągnęły wszystko, co mogły osiągnąć w tym turnieju" i z tezą zawartą w tym tytule. Autor pisze „Uważam, że aktualnie Agnieszka nie ma szans w pojedynku z Jankovic".

Uważam odwrotnie, że ma szansę. Nie mam dowodów ale poszlaki: 1] Pierwszy mecz; "Obie zawodniczki spotkały się pod koniec stycznia w rozgrywkach Pucharu Federacji. Wtedy to lepsza okazała się 23-latka z Belgradu, która wygrała 6:4, 6:7(2), 7:5, mimo że krakowianka miała w tym pojedynku piłki meczowe. 2) Drugi mecz został wypaczony urazami obu zawodniczek, ale i w nim Agnieszka nie była chyba bez szans, wyszła w 2 secie na prowadzenie 6-5. Jeśli czegoś nie przekręciłem to Ivan Ljubicić był gotów się założyć, że jeśli dojdzie do 3 seta to wygra Radwańska, ale znowuż Radwańska wcale nie jest tego taka pewna (wywiad pomeczowy). 3) "W tym sezonie serbska zawodniczka rozegrała trzy turnieju na kortach ziemnych i spisywała się w nich nierówno. Najpierw osiągała ćwierćfinały w Charleston i Berlinie (porażki ze Zwonariową i Dementiewą), by tuż przed French Open wygrać turniej w Rzymie". Tymczasem Agnieszka wygrała Istanbul Cup właśnie z Dementiewą [ 6-3, 6-2] .

Generalnie uważam, że choć Agnieszka ma jeszcze spore rezerwy to już teraz stać ją na każdą niespodziankę. Moim zdaniem, to że Agnieszka ustabilizowała formę na wysokim poziomie, że niemal w każdym turnieju przechodzi kilka rund, że gra z najlepszymi, jest samo w sobie dużym osiągnięciem a jak na polskie realia to nawet bardzo dużym. I gdybym jako kibic miał do wyboru na jednej szali jedno wielkoszlemowe zwycięstwo, a na drugiej kilka lat ćwierćfinałów i 4 rund, to z czysto egoistycznych powodów wybrałbym to drugie. Ale zdaję sobie też sprawę z tego, że ustabilizowanie formy na wysokim poziomie zwiększa, a nie zmniejsza szansę na zwycięstwo w całym turnieju.

Ale oczywiście muszę dodać, że jeśli to w czymś miałoby pomóc Agnieszce w pokonaniu Jeleny, to rzecz prosta zgodziłbym się z tym, że Agnieszka na razie nie ma szans w konfrontacji z nią. Czy chodzi o to, że bez oczekiwań kibiców, Agnieszce będzie łatwiej sprawić niespodziankę ?. Ale czy tak wychowuje się mistrzów? Ktoś kto chce być jednym z najlepszych i tak musi wcześniej czy później zmierzyć się z każdym rodzajem presji.

Uważam, że pojedynek na korcie toczy się na wielu frontach jednocześnie (każdy na pewno może dodać coś od siebie) m.in; 1) umiejętności czysto sportowych [talent + praca], 2) walorów psychicznych [ silne nerwy, zimna krew, cierpliwość, koncentracja etc], 3) walorów wolicjonalnych [ determinacja, zawziętość, wiara, upór, konsekwencja, niezłomność, pewność siebie etc.]. 4) walorów umysłowych [ inteligencja, wyobraźnia]. Oczywista w żadnym z nich nie trzeba być doskonałym, wystarczy być lepszym od rywala. No i na koniec zostawiłem najważniejsze czyli szczęście.

Pisze pan „ no chyba że Serbka odniesie poważną kontuzję”. Taką okoliczność w ogóle pomijam w swych rozważaniach.

Pisze pan „Wspaniała gra Agnieszki w meczu z Serbką była możliwa, po tym jak Jankowic rozluźniła się przy bardzo korzystnym dla niej wyniku w drugim secie (5:1). Zaczęła popełniać błędy.” Nie chcę być niegrzeczny, ale kogo to interesuje kto kiedy i dlaczego się „rozluźnił”, liczy się tylko wynik meczu. Gdyby Agnieszka wygrała nie miałoby to żadnego znaczenia. Równie dobrze Agnieszka mogłaby prowadzić 5-1 i przegrać. W ten sposób myśląc należałoby skorygować wiele wyników meczów tenisowych, a nawet poodbierać i porozdawać od nowa trofea czyli otworzyć puszkę pandory. Przykład pierwszy z brzegu - znalazłoby się wiele celniejszych ale ten jest aktualny- to pojedynek Dinary Safiny (Rosja, 13) z Marią Szarapową (Rosja, 1) 6:7(6), 7:6(5), 6:2 .

" Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia rozstawionej z trzynastką siostry Marata Safina. Dinara zdobyła breaka, a potem zdołała wygrać własny serwis i… kompletnie się zdekoncentrowała. Przegrała pięć kolejnych gemów. Gdy wydawało się, że „Masza” pewnie zakończy spotkanie, niżej notowana Rosjanka postawiła wszystko na jedną kartę. Obroniła meczbola, przełamała rywalkę i wyrównała na 5:5. Partia znów kończyła się tiebreakiem. W nim Szarapowa wyszła na wysokie prowadzenie 5:2 i była o krok od skończenia spotkania. Jednak i taka przewaga nie wystarczyła liderce światowego rankingu do zwycięstwa" - tenisklub.pl

A jak pan myśli, czy jeśli Safina wygra cały turniej to okoliczności jej wygranej z Szarapową będą mieć jakiekolwiek znaczenie?. Ponadto "rozluźnić" się można na 1 w porywach na 2 gemy, ale nie na 5.

czwartek, 12 czerwca 2008, w1ktor

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: