Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej. Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www
Blog > Komentarze do wpisu

Przeszkoda na drodze do półfinału nazywa się Serena "6-3 6-1" Williams.

- To był dreszczowiec, takie scenariusze pisze tylko sport. Spece z Hollywood by tego lepiej nie wymyślili. Przecież po 1:6 w drugim secie i przy 1:4 w trzecim wydawać się mogło, że jest już po wszystkim. Jednak kapryśna Kuzniecowa nie wytrzymała ataków upartej Agnieszki. Ja ją za to podziwiam, tu już nie chodzi o umiejętności. Taka wola walki to cecha największych sportowców.(...). - Wojciech Fibak


Tego dnia niemal wszystko było po stronie Swietłany. Stosunek asów do podwójnych błędów przełożył sie na 11 punktów Swietłany, w stosunku do 0 punktów Agnieszki ( 15 do 4 u Swietłany i 1 do 1 u Agnieszki) Stosunek kończących 60 do niewymuszonych 30 dawał kolejnych 30 punktów Kuzniecowej, w stosunku do 7 punktów Agnieszki ( 20 kończących i 13 niewymuszonych ). Skuteczność 1 serwisu 73 % do 61 % na korzyść Swietłany, skuteczność 2 serwisu 46% do 40% dla Swietłany, ogolna ilość zdobytych punktów 104 do 96 też dla Swietłany, zwycięskie returny 8 - 2 dla Swietłany i tylko celność 1 serwisu 72% do 57% na korzyść Agnieszki. Kuzniecowej zabrakło naprawdę niewiele do awansu, w sumie tylko jednego - zwycięstwa.

(...)to jest czwarta runda turnieju wielkoszlemowego, więc trzeba walczyć do ostatniej piłki. Nawet kiedy przegrywałam 1:4, miałam stratę breaka, a na korcie trawiastym to bardzo duża, wciąż wiedziałam, że mam szansę i udało się.
Wydaje mi się, że w pierwszym secie to ja grałam bardziej agresywnie. Od drugiego seta do stanu 1:4 w trzecim to ona rządziła na korcie. Jednak od tego moment zaczęłam walczyć i też grac bardziej agresywnie, ponieważ to była jedyna droga do zwycięstwa. W końcówce spotkania rywalizacja była bardzo wyrównana.  - Agnieszka po meczu.

Mecz w polsacie sport komentował pan Tomasz Tomaszewski. Kilka cytatów z komentarza. Stan meczu 4-6 6-1 1-0:

"Trwa passa znakomitej gry Kuzniecowej. Agnieszka nam zgasła po znakomitym 1 secie. Tak jakby opuściły ją siły, straciła koncentracje, straciła koncepcję. Wszystko było takie piękne, tak ładnie się zapowiadało."

Stan meczu 4-6 6-1 3-1:

"Teraz już trzeba grać na całego. Wszystko za wszystko. Ryzykować. Coś zmienić. Starać się odzyskać inicjatywę. Chciałbym aby poderwała się do walki".

Stan meczu 4-6 6-1 4-1 miedzy 15- 15 a 30 -15:

"Teraz widać po języku ciała Agnieszki Radwańskiej, tak jakby nie wierzyła już, że może odwrócić ten niepomyślny rozwój wydarzeń".

Stan meczu 4-6 6-1 4-4:

"w tym secie 4-1 prowadziła Kuzniecowa, było 40 - 15 przy serwisie Radwańskiej, wydawało się, że mecz jest już zakończony i nagle jak Feliks z popiołów odrodziła się Radwańska".

Inny cytat z artykułu pana Jakuba Ciastonia:

"Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki, był po meczu tak zdenerwowany, że wykrztusił z siebie tylko jedno zdanie: - Niewiarygodne! - Przy 1:4 nawet ja przestałem wierzyć w zwycięstwo - zdradził Victor Archutowski, menedżer Radwańskiej".

Stan meczu 4-1 dla rywala w decydującym secie wydaje się być dobrym momentem do ataku, w każdym meczu. Rywal ma prawo juz czuć się zbyt pewnym siebie i być myślami w następnej rundzie. Tylko, że nie wielu zawodników ma jeszcze wtedy wiarę, ochotę i wolę walki, aby coś spróbować zmienić, nie mając gwarancji powodzenia. Agnieszka miala doskonałe alibi, aby przegrać. Mogła spokojnie się poddać, zwiesić głowę i powiedzieć, że Rosjanka była tego dnia nie do pokonania. Nikt by nie mógł temu zaprzeczyć. Wybrała walkę  dosłownie w ostatnim momencie, choć nie miała gwarancji powodzenia i choć wiedziała, że jeśli przegra, to i tak niemal wszyscy orzekną, że walka ta i tak była z góry skazana na niepowodzenie.

Według mnie zachodzi tu wyraźna analogia do przegranego meczu z Hantuchową w ćwierćfinale AO. Jedyna różnica jest ta, że wtedy się nie udało i mecz się zakończył wyraźną porażką 6-2 6-2, a teraz się udało i zamiast 4-6 6-1 6-1 dla Kuzniecowej zakończyło się 4-6 6-1 5- 7 dla Radwańskiej.

Wojciech Szacki wtedy pisał:

Australian Open już bez Radwańskiej. Smutno było tej nocy oglądać mecz z Hantuchową; nie było ani jednego znaku, od pierwszej piłki pierwszego seta, że Polka może wygrać.To spojrzenie, ta niby-wściekłość, anemiczne dość rzucanie rakietą, wszystko na pół gwizdka.(...) Radwańska, będę się przy tym upierał, przegrała ten mecz już w szatni.

Wówczas pozwoliłem sobie wejść z panem Szackim w polemikę:

Autor pisze "nie było ani jednego znaku...że Polka może wygrać". Widocznie oglądałem inny pojedynek. Zauważyłem kilka takich znaków. Zwłaszcza w 2 secie przy stanie 4-1, kiedy "Isia" serwowała i robiła wszystko, aby wygrać swój gem serwisowy ( przegrała go po walce na przewagi ) i nie dać przeciwniczce odskoczyć na 5-1. Niestety, nie udało się. Ale i póżniej się nie poddawała walczyła dalej przełamując przeciwniczkę w następnym gemie na 5-2. Moim zdaniem 6 gem na 5-1 był kluczowy. Gdyby było 4-2, a w następnym nastąpiło przełamanie rywalki na 4-3 a nie na 5-2, mogło być jeszcze różnie. Autor pisze "to spojrzenie, ta niby-wściekłość, anemiczne dość rzucanie rakietą, wszystko na pół gwizdka". Czy pan oglądał poprzednie mecze Radwańskiej ? Przecież "Isia" gra tak zawsze,  niezależnie, od tego czy wygrywa, czy przegrywa. Po Agnieszce nie widać emocji, są one głęboko ukryte i bardzo dobrze, inaczej czekalibyśmy kolejne dziesiątki lat na kobiecy ćwierćfinał. Spokojna głowa, opanowanie, granie słabościami, a nie tylko siłą rywalek, to wielkie atuty Agnieszki, które pozwalają jej wygrywać z silniejszymi fizycznie rywalkami. Taki ma styl, jest mistrzynią destrukcji. Musimy mężnie znosić to, że "Isia" nie będzie tak "efektownie" i "pięknie" przegrywać jak Domachowska (nic jej nie ujmując) w meczu z Williams.(...) Muszę być bardzo miernym psychologiem, bo ja w wielu momentach meczu z Hantuchovą widziałem "Isię" zdeterminowaną, walczącą, za wszelka cenę chcąca odmienić bieg wydarzeń. Niestety tego dnia Hantuchova zagrała świetny mecz, grała niemal bezbłędnie i nie dawała wielu szans Agnieszce, a "Isia" popełniała zbyt dużo błędów.

Według mnie w takich meczach decydującym elementem jest często szczęście lub jego brak. Dotyczy to wszystkich. Szczęście może przechylić szalę, ale nie może zastąpić umiejętności, determinacji, mądrości etc.. Na szczęściu nie da się polegać, jest to element nieprzewidywalny i kapryśny i zawsze trzeba mu pomagać. Więc więcej nie warto o nim mówić.

Jeśli chodzi o mnie to ja widziałem tylko jeden pojedynek, który Agnieszka przegrała już "w szatni", to był mecz z Peer, po zwycięstwie nad Szarapową w US Open.

Bilans meczów Radwańska - Kuzniecowa zmienił się z 1 - 4 na 2 - 4 dla Kuzniecowej i na 2 - 1 dla Radwańskiej, jeśli chodzi o mecze w turniejach wielkiego szlema.

O ile przed meczem z Kuzniecową, można było się zastanawiać, kto tak naprawdę jest faworytką, o tyle w meczu ćwierćfinałowym nie ma wątpliwości. Faworytka jest tylko jedna. Stawki bukmacherów: S. Williams (1,25) - Radwańska (3,75).


- Serena Williams jest twardsza od Kuzniecowej, to niezły walczak. Nawet jak rozdaje czasem rywalkom prezenty, szybko to naprawia - Wojciech Fibak.

Tym bardziej należy życzyć Agnieszce powodzenia i sprawienia miłej niespodzianki sobie i kibicom. Faworyt jest po to, aby go "bić", zgodnie z zasadą "bij mistrza", o czym niestety nic nie wiedzą np. nasi piłkarze piłki kopanej.


wtorek, 01 lipca 2008, w1ktor

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: