Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.
Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną.
Ferdynand Foch
"Agnieszka Radwańska na drugiej rundzie zakończyła swój debiutancki występ olimpijski w singlu. 19-letnia krakowianka przegrała (...) z Włoszką Francescą Schiavone 3:6, 6:7(6)." - tenisklub.pl
"O (...) porażce Agnieszki Radwańskiej zadecydował przede wszystkim bardzo słaby serwis. W każdym z setów Włoszka miała po sześć okazji na przełamanie naszej tenisistki, a wykorzystała połowę z nich. Polka w pierwszej partii zdołała wywalczyć tylko jednego breaka, wychodząc ze stanu 1:5 na 3:5 (...). W drugim secie krakowianka prowadziła już 4:1, serwowała także przy stanie 6:5. Schiavone za każdym razem straty jednak odrabiała, obroniła również jednego setbola w tie breaku, a wykorzystała pierwszą piłkę meczową. Pojedynek trwał godzinę oraz pięćdziesiąt pięć minut"- tenisklub.pl
"6:34 6:5 - setbol dla Radwańskiej przy serwisie Schiavone! Ale Radwańska przy niegroźnym drugim serwisie Schiavone uderza w aut"- z czuba.
"6:36 Meczbol dla Schiavone! Pierwszy serwis Włoszki w aut, ale drugi już dobrze. Radwdańska trafia w siatkę!!! Rzuca rakietą!!! To dla niej koniec turnieju!!!" - z czuba.
"6:45 Robert Radwański na gorąco po meczu:
Włoszka zagrała na swoim normalnym poziomie, a Agnieszka bardzo słabo. Grając na takim poziomie nie da się wygrać nawet z zawodniczką średniej klasy. Agnieszka słabo serwowała, nie wychodził jej wolej. Na igrzyskach trzeba grać na maksa, a tak, to można sobie grać na turnieju w Kielcach. Z całym szacunkiem dla Kielc. Dlaczego Agnieszka grała tak słabo? Nie mam pojęcia, kobieca psychika jest nieodgadniona" - z czuba.
"- Jasne, że chciałam zaprezentować się na olimpiadzie jak najlepiej, wygrać jak najwięcej meczów dla polskiej reprezentacji. Porażka więc boli, ale nie będę jej rozpamiętywać. To nie ma sensu" - mówi Agnieszka Radwańska.
Polce nie szło, ale walczyła do końca. Reakcja trenera i zawodniczki (złość sportowa) po przegranym meczu jest całkiem zrozumiała i dobrze rokuje na przyszłość. Ten gość który dostał fruwającą rakietą w głowę, to raczej nie byłem ja, tym bardziej, że mnie tam nie było, choć niektórzy po tym co i jak piszę mogą mieć takie podejrzenia. Proszę mi wierzyć nigdy nie byłem mniej nienormalny.
Jak widać z powyższego nawet zawodniczka znana z mocnych nerwów może stracić panowanie nad sobą (a media to wykorzystają bez skrupułów jak np. szmatławiec Fakt). To tak jak z bokserami w znanym powiedzeniu Kuleja: "nie ma bokserów odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni".
Porażki się zdarzają i zdarzać się będą, ważniejsze od porażek są wnioski jakie się z nich wyciąga. Radwańska jest młodą zawodniczką, na początku zawodowej kariery. Na tym etapie porażki można spokojnie obracać na swoją korzyść, wyciągając z nich właściwe wnioski. Wydaje się, że Radwańska nie ma z tym większych problemów.
Normalną reakcją sportowca na porażkę jest dążenie do rewanżu, a nie uznawanie się raz na zawsze za pokonanego. Porażka powinna nie tylko na zawodników, ale również i na kibiców działać mobilizująco, a nie deprymująco, pobudzać do lepszego kibicowania, tak jak zawodników do lepszej gry, a nie zachęcać do rozbudzania kompleksów i braku wiary w siebie.
Jeśli się nie potrafi przegrywać ( czytaj wyciągać rozumnych wniosków z porażek), to się nie zasługuje na odnoszenie zwycięstw. Dotyczy to tak samo zawodników jak i kibiców. Nie można pozwalać na to, aby nasi utalentowani zawodnicy po porażkach stawali się ofiarami wyposzczonych/wygłodniałych/rozszalałych kibiców reagujących emocjonalnie na brak zadawalających ich sukcesów. Ludzie nie mający własnych ambicji wykazują dużo ambicji, aby zniechęcać i obniżać aspiracje innych. Kto chce wiedzieć o czym piszę może zajrzeć do pierwszego lepszego forum internetowego. Fora zapewniające anonimowość najlepiej ujawniają ciemne zakamarki duszy "kibica". Zawiść, narzekactwo, zwykłe prostactwo i chamstwo, wymyślne insynuacje, są tam na porządku dziennym.
Po każdej porażce naszych zawodników czarnowidze z dumą obnoszą swoje jasnowidztwo i z politowaniem patrzą na pozostałych jako na osobników co najmniej upośledzonych umysłowo. Mają niezawodną receptę. Albo obstawiają faworytów, albo jeśli akurat faworytem jest polski zawodnik kraczą, aż wykraczą. Uważają się z tego powodu za bardzo mądrych "realistów", a innych za niepoprawnych, aby nie powiedzieć tępych naiwniaków. Nie chcą pojąć, że w ten sposób, tylko zmniejszają szanse tych którym rzekomo kibicują. Nie chcą zrozumieć, że wieszczenie porażek zanim one dojdą do skutku, zwłaszcza gdy szanse nie są duże, dodatkowo te szanse zmniejsza. Wszak w przyrodzie nic nie ginie, negatywne fluidy również. "Realiści" to są ci, którzy przedkładają własne zadowolenie z rzekomego "realizmu" nad radość z sukcesów innych.
Oczywiście "realiści" są wszędzie i nie w tym leży problem, aby ich w ogóle nie było. Problem zawsze leży w proporcjach, im więcej ich tym gorzej, im mniej tym lepiej, a u nas jest ich więcej niż mniej. W dobrym tonie jest być "realistą", a w złym tępym naiwniakiem. Umieszczam realizm w cudzysłów, gdyż bardzo go cenię i też lubię o sobie myśleć, że im jestem.
Rzecz prosta jedyną dopuszczalną formą krytyki powinna być krytyka na zasadzie "zobacz ja zrobię to lepiej". Miejsce innej krytyki powinien zająć w miarę precyzyjny i beznamiętny opis rzeczywistości na zasadzie "patrzenia najgorszej nawet prawdzie prosto w oczy". Można a nawet trzeba opisywać mankamenty, niedostatki, słabe strony często i gęsto szarej i smutnej polskiej rzeczywistości (celem zmian na lepsze), ale nie można odbierać wiary/nadziei/pewności siebie tym którzy jeszcze je posiadają, a w zamian szerzyć nastroje zniechęcenia i beznadziei. Jednym zdaniem można wszystko, tylko trzeba to wszystko robić w miarę umiejętnie, aby nie osiągać efektów odwrotnych od zamierzonych.
A tymczasem Olimpiada niepostrzeżenie przerodziła się w zbiorowe poszukiwanie medali. Co jakiś czas komuś wydaje się, że znalazł trop, ale radość okazuje się przedwczesna i trzeba szukać dalej. To jest nawet sympatyczne, ale trzeba uważać aby nie przejść na etap zbiorowego żebractwa na podobieństwo dopraszania się komplementów od cudzoziemców odwiedzających Polskę (obliczone na ich dobre wychowanie), tak nagminnie praktykowane przez niektórych naszych dziennikarzy.
Wracając do naszej najlepszej tenisistki. Kibice muszą jak najszybciej zapomnieć o olimpijskim niepowodzeniu. Za cztery lata będzie lepiej. Niedługo czeka Agnieszkę najważniejszy turniej w sezonie, który zadecyduje o tym czy Radwańska wystąpi w kończącym sezon turnieju Masters. Byłoby to wspaniałe ukoronowanie bardzo udanego sezonu i kolejny historyczny sukces polskiego kobiecego tenisa.
PATCH. U nas pokutuje gdzieniegdzie przekonanie, że najbardziej popularną dyscypliną sportową w Polsce, jest piłka kopana ( mi zastępuje ona środek nasenny ). Nic bardziej błędnego, umiłowaną/ukochaną dyscypliną Polaków jest narzekactwo, występujące w przeróżnych postaciach i formach np. niezmordowanego szukania dziury w całym, usilnego robienia problemów z braku problemów etc. Gdyby to była dyscyplina olimpijska z kilkoma różnymi konkurencjami, to byśmy mieli kilka pewnych złotych medali na każdej Olimpiadzie, co byłoby zresztą sprawiedliwą rekompensatą za niedostatek innych medali, na zasadzie "coś za coś".
PATCH. Każdy mecz można wygrać lub przegrać. Każdy ma do wyboru jedną z dwóch postaw: jeśli mogę przegrać to napewno przegram, albo jeśli mogę wygrać to "napewno" wygram.
PATCH. "zrób to, to takie trudne" a nie "zrób to, to takie łatwe"
PATCH. "Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą" czyli jak nie dać się nabierać na słodkie słówka pochlebców i nie dać się "pożerać" zawistnikom.
PATCH. Po czym poznaje się tenisistę?. Różnie, ja poznaję po tym jaki ma bilans meczy "już przegranych", do meczy "już wygranych". Naturalnie im lepszy tym lepiej. Piszę, bo niektórzy są zdania, że im gorszy tym lepszy.
PATCH. Wygrywa ten tenisista, który popełni mniej błędów, właśnie dlatego, że on popełnił ich mniej a nie dlatego, że jego rywal popełnił ich więcej.
PATCH. "Strach ma wielkie oczy", a "diabeł nie jest taki straszny jak go malują".