Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej. Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www
Blog > Komentarze do wpisu

Polemika z red. Basałajem. Algierczycy sprawili wielką sensację pokonując ekipę Niemiec 2:1 podczas Mundialu 1982.

"Wreszcie doczekaliśmy się pierwszego triumfu Roberta Kubicy w F1.(...). A potem zachciało nam się zwycięstwa reprezentacji Polski w jej pierwszym starciu w finałach mistrzostw Europy. W dodatku trzeba było pokonać Niemców. Znowu nabraliśmy się na optymizm piłkarzy (...). Wierni uczniowie Leo Beenhakera, który świetnie potrafi sprzedawać dobry nastrój. Nabieraliśmy się na perspektywy wielkiej gry Polaków przed sześcioma i dwoma laty.(...). Ta tęsknota za piłkarskim sukcesem zespołu biało - czerwonych jest silniejsza od chłodnej oceny sytuacji" - sączy swój jad (to moja ocena) Janusz Basałaj w kolejnym komentarzu w PS ( 9.06.2008 ).

Najpierw muszę panu pogratulować, spełniła się pana samorealizująca się prognoza zawarta w komentarzu przedmeczowym, do meczu Polska - Niemcy. Wykrakał pan bezbłędnie.

To, że pan jako pesymista - "realista" dał się nabrać na optymizm pilkarzy i trenera, to jeszcze nie dowód, że wszyscy optymiści - "idealiści", też dali się na to samo nabrać. Chce Pan dowodów?. Służę;

"To czy nasi piłkarze mają "mentalność zwycięzców" czy nie, to się dopiero okaże podczas meczu. Tylko boisko może to zweryfikować. Na razie to nie jest fakt tylko przypuszczenie. "Mentalność zwycięzców" ma być widać nie w szatni przed i po meczu, nie w wywiadach prasowych, czy na konferencjach prasowych, ale podczas meczu.(...).Trenerzy Engel i Janas też umieli stwarzać pozory i byli przekonywujący, ale boisko to zweryfikowało" - cytat z mojego bloga. Bo widzi pan ja kieruję się wiarą, ale czekam na fakty, polecam. I pretensję zgłaszam o to, że deklaracje nie znalazły potwierdzenia na boisku, a nie o to że były składane oraz mam pretensje o styl gry, a nie o wynik.

Rozumiem, że ta "chłodna ocena sytuacji", to nic innego jak wywieszenie białej flagi, rezygnacja z kolejnych eliminacji do Mundialu, rezygnacja z roli współgospodarza EURO 2012 i czekanie, aż będziemy mieć wybitnych piłkarzy, którzy udźwigną ulokowane w nich nadzieje narodu?. Bo, albo rezygnujemy z walki, albo walczymy i wierzymy w 100 % w powodzenie, bez względu na okoliczności. Innej drogi nie widzę. Rzecz prosta piszę o założeniach przedmeczowych. A to jak ta walka będzie przebiegać i jaki będzie jej wynik to odrębna kwestia.

Tak się składa, że ja też uważam się za realistę, wydaje mi się że mniej więcej znam uwarunkowania i kondycję polskiego sportu, w tym piłki kopanej. Też daleko mi z tego powodu do zadowolenia. Ale staram się odróżniać wiarę ex ante, od ocen ex post.

Gdybym poszedł tropem pana rozumowania rozdzielałbym medale zgodnie z "chłodną oceną sytuacji" ekspertów, a zabroniłbym przeprowadzać absurdalnych zawodów sportowych pod sankcją zamknięcia w zakładzie dla obłąkanych. Moj zaś realizm opiera się na 2 założeniach; 1) wiara i optymizm nie powinny być zależne od wyników meczów, formy zawodników, aktualnej kondycji piłki nożnej w Polsce etc., wiara i optymizm powinny być zawsze, bo tylko na nich można zbudować kiedyś solidną drużynę i cieszyć się ze zwycięstw. 2) sport jest nieprzewidywalny, ale aby takim był trzeba mu w tym pomóc.

Gdyby wszyscy kierowali się "chłodną oceną sytuacji" nigdy nie doszłoby do ani jednej niespodzianki, nie mówiąc już o sensacjach. Takich jak np. ta: Algierczycy sprawili wielką sensację pokonując ekipę Niemiec 2:1 na Mundialu 1982. Im więcej w danym społeczeństwie "mędrców", tym mniejsza szansa na niespodziankę.

Teraz po meczu pisze Pan "...sport, czy futbol potrzebuje optymizmu i wiary w sukces". 10 na 10. Ale czegoś tu nie rozumiem, a gdzie był pana "optymizm i wiara w sukces" przed meczem?!!!. Cały pana komentarz przed meczowy sprowadzał się do tego; "Może i wygramy, choć raczej nie damy rady rywalom lub zremisujemy" i naigrywał się pan z optymistów, utożsamiając ich z czytelnikami bulwarówek (to moja ocena), zarzucał im "chciejstwo" etc.

Teraz po meczu pan pisze "temu jednak trzeba pomóc skuteczną i ambitną postawą. W starciu z tak doświadczonym i świetnym przeciwnikiem (...) każdy z Polaków powinien zagrać coś nadzwyczajnego" 10 - 10. Pan też pomagał jak umiał najlepiej, odświeżając, podtrzymując i utrwalając zadawnione kompleksy niższości wobec Niemców ( pana przedmeczowy komentarz!.). Strasznie pan mąci, czy chce pan w mętnej wodzie ryby łowić (moja ocena i moje przypuszczenie)?.

Czy aby nie powinno być odwrotnie?, to co pan teraz pisze o "wierze w sukces", nie powinien pan pisać przed meczem, kiedy to miało sens, a nie po meczu?. 

Teraz po meczu pan pisze: "Widzieli Państwo te nadzwyczajne rzeczy w wykonaniu np. kapitana zespołu Macieja Żurawskiego (...) albo Jacka Bąka lub Jacka Krzynówka?...". 10 - 10. Każdy widział kto ma oczy, a pan i do pana podobni "myśliciele" miał w tym swój udział (moja ocena pana komentarza przedmeczowego). Ale w tym się akurat zgadzamy, ocena każdego meczu musi być surowa i konstruktywna, ale musi być wypowiadana po meczu i uwzględniać fakt, że turniej się jeszcze nie skończył.

Pan zapewne liczy, że pana pesymizm ( pardon "realizm" ) przełoży się na lepszą grę naszej reprezentacji, że ona potrzebuje różnorodnych bodźców, a ja uważam, że jest to mądrość "krótkowidza". Mi chodzi o długofalowe oddziaływanie, o to, aby dojść do takiego stanu rzeczywistości, aby w ogóle nie było potrzeby pisać, o tak oczywistych rzeczach, jak pełne zaangażowanie i walkę do końca, w każdym meczu reprezentacji, z każdym przeciwnikiem, by gołym okiem było ją widać na boisku. Uważam ponadto, że ogień ledwo się tli, a pan do tego aby go rozdmuchać używa gaśnicy. Do tego opisuje pan tylko skutki, bez podawania przyczyn i sposobów jak im zaradzić.

Jak ważna jest psychika w sporcie, to chyba każdy wie. Trener Niemców po meczu powiedział m.in. "Myślę, że wygraliśmy to spotkanie w sferze psychiki". Marcie Mięciel zaś zauważył "świetną zmianę dał Roger. Od razu widać było, że ten chłopak ma inną mentalność. Grał bez kompleksów. Kiwał, podawał, strzelał". Być może nikt go nie uświadamiał w młodości, że ma się czegoś, czy kogoś bać. Gratuluję panu Basałajowi dobrego samopoczucia, a redakcji PS gratuluję zastępcy naczelnego.

Przenoszenie bloga na inny adres z w1ktor, czwartek, 12 czerwca 2008

piątek, 19 września 2008, w1ktor

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: