Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej. Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www
Blog > Komentarze do wpisu

Czerwona róża i Żółty żonkil.

 

            

Róża czerwona, biało kwitnie bez.. wspaniałe, emocjonujące, historyczne, bo pierwsze zwycięstwo najlepszej polskiej tenisistki nad aktualnie panującą liderką rankingu, i oby tak dalej...

Radwańska pokonała Wozniacki 3:6, 7:5, 6:2 w dzisiejszym ćwierćfinale turnieju WTA w Sydney. Na takie zwycięstwa czekaliśmy!.

Trzeba przyznać cesarzowi co cesarskie, że Duńczycy to zawzięty w sensie pozytywnym naród - Caroline wspaniale się broniła, a gdy odrobiła trzy gemową stratę w drugim secie, wyszła na prowadzenie 5 - 4 i serwowała na mecz, można było zwątpić w zwycięstwo Polki, i już zacząć złościć się na Agnieszkę za "roztrwonioną" trzy gemową przewagę, zresztę w pierwszym przegranym przez Polkę secie Radwańska też dwa razy wychodziła na prowadzenie po przełamaniu Wozniacki i zaraz wypracowaną przewagę traciła przy własnym serwisie.

Kolejny raz potwierdziło się to co zawsze piszę, że prowadzący ma pod górkę, a goniący z górki.

Na szczęście Polka nie złożyła broni, zawzieła się równie jak Dunka i wyszarpała rywalce drugiego seta za 6 piłką setową.

Trzeci set to już niemal całkowita dominacja Agnieszki, choć Caroline prawie do końca walczyła, również z kontuzją lewego nadgarstka, a przy jednej ważnej piłce Agnieszka miała ogromnego farta, gdyż piłka która zdawało się że zaraz wypadnie za linię kortu, po odbiciu się od siatki, perfidnie wpadła na plac gry. I tym razem potwierdziła się znana maksyma, że szczęście sprzyja lepszym!.

 

Róża czerwona jest, a na biało kwitnie bez...

Muszę się przyznać, że przez cały drugi set niemiłosiernie darłem ryja, teraz czekam na policję, ale warto było!. Niech się cieszą, że to nie był środek nocy!. Wielkie emocje i wielkie brawa!. Tak trzymać!.

Mam nadzieję, że krakowianka podbudowana tym wspaniałym i historycznym zwycięstwem nad aktualnie panującą liderką rankingu WTA z wrażenia nie poczuje się niezwyciężoną, bo przed nią bardzo trudny półfinał z Azarenką, choć z drugiej strony wielkimi stopami zbliża się styczniowe menu główne, czyli AO.

Róża czerwona jest, a na biało kwitnie bez...

----------------------------------------

"- Ta dziewczyna potrafi zwolnić, przyspieszyć, zmienić rytm, uciec z linii ciosu. Dawno nie widzieliśmy tu takiej sprytnej lisicy – zachwycali się Polką komentatorzy australijskiej telewizji".

"- Wiedziałem, że to może być trudniejsza rywalka niż Caroline Wozniacki – mówił Wojciech Fibak. Jego zdaniem krakowianka nieco gorzej spisuje się z rywalkami prącymi do przodu, potrafiącymi łamać rytm i pewność siebie. Takimi jak siostry Williams czy Maria Szarapowa".

----------------------------------

Donosiciele donoszą z Janiny: "Radwańska staje się jedną z moich ulubionych tenisistek. Nie jęczy, nie piszczy, zamiast tego gra z wielkim spokojem. Bardzo budujące" - pisał na Twitterze zachwycony Brad Gilbert, były trener Agassiego i Murraya, ekspert ESPN.

-------------------------------------

Dziennikarz „Polski” Hubert Zdankiewicz odsłonił nieco kulisy kontaktów Radwańskich z polskimi dziennikarzami:

„ (...) A córka? - Słyszałem opinię, że musisz poprawić serwis - powiedział jej swojego czasu znajomy dziennikarz. - Kto tak powiedział? - zaperzyła się Radwańska. - Martina Navratilova - odparował dziennikarz, bo faktycznie legendarna tenisistka zasugerowała to publicznie swojej młodszej koleżance.

- No i jak pan to sobie wyobraża? Ja teraz mam na treningach tylko serwis ćwiczyć? - wypaliła na to z kamienną twarzą Agnieszka.

Dziennikarze tenisowi pamiętają też inną historię, która wydarzyła się przed meczem Fed Cup z Hiszpanią, w kwietniu 2010 roku. Na zapowiadającej go konferencji prasowej jeden z reporterów zaatakował w niewybredny sposób inną reprezentantkę Polski Martę Domachowską.

- Czy pamięta pani, kiedy wygrała po raz ostatni mecz w reprezentacji? A może pamięta pani, kiedy w ogóle wygrała jakiś mecz? - zapytał.

Wyraźnie speszona Domachowska opuściła salę ze łzami w oczach i w towarzystwie pocieszającej ją Agnieszki poszła do toalety. Ostatnie, co usłyszeliśmy, to słowa Radwańskiej: - Trzeba było go zapytać: A czy pamięta pan, kiedy po raz ostatni się umył?” (…).

 

Można pogratulować tenisistce szybkości ciętej riposty.

 

„(...) Do tego kłócili się w świetle reflektorów, bo Radwańscy to jedna z najbardziej medialnych sportowych rodzin w Polsce. Otwarci. Zawsze dostępni. No prawie zawsze, bo ojciec czasem wyłącza komórkę. Na znak protestu, że ogólnopolskie gazety i stacje telewizyjne tak niechętnie wysyłają korespondentów na Wielkie Szlemy.

Nie ma za to większego problemu, by umówić się z nimi w Krakowie albo w trakcie turnieju. Autor tego tekstu miał już okazję odwiedzić z Radwańskimi Luwr, przejechać się luksusowym mercedesem Agnieszki, która po wywiadzie zapytała, jak gdyby nigdy nic, czy nie podwieźć na krakowski dworzec, a także zjeść obiad w towarzystwie... Rogera Federera (uściślając - przy sąsiednim stoliku), przemycony do stołówki dla zawodników podczas Roland Garros.

Bardzo popularnym rekwizytem są podczas Wielkich Szlemów identyfikatory Agnieszki i jej młodszej siostry Uli. Bez przerwy ktoś je pożycza, bo zawodniczki mają... wysoki rabat w sklepach z pamiątkami. Taka otwartość ma jednak swoją cenę, bo każdy konflikt, nawet drobny, natychmiast relacjonują media. Nierzadko wyolbrzymiają... (…)"

 

Tyle tego co można uznać za fakty, o ile są prawdziwe. Autor także podzielił się swoimi wrażeniami:

 

„Przez ostatnie lata ciągle oglądaliśmy Radwańską naburmuszoną, obrażoną na cały świat. Przeklinającą pod nosem, kłócącą się z sędziami, a nawet z własnym ojcem”.

 

Oj Boże jedyny - kłóciła się z sędzią, a nawet z własnym Ojcem.  A może miała powody?.  Ale to chyba dużo lepsze, niżby miała wiecznie się uśmiechać, ciągle być rozradowaną, grzeczną i potulną i wszystkim prawić desery.

Podobno ostatnio zdaniem dziennikarza zaszły jakieś zmiany:

"(...) W międzyczasie wygrała jednak (wreszcie!) turniej w Carlsbadzie i tam po raz pierwszy zobaczyliśmy nową Radwańską. Uśmiechniętą, pewną siebie, walczącą do ostatniej piłki. Słuchającą trenera. Zmieniła się nie do poznania. Zaczęła też wreszcie ogrywać wyżej sklasyfikowane rywalki regularnie, a nie od święta. Rosjankę Wierę Zwonariową (była 2. na świecie) pokonała od sierpnia aż czterokrotnie! Efektem były jesienne zwycięstwa w prestiżowych turniejach w Tokio i Pekinie (...)".

--------------------------------------------------------

 WYWIAD:

"Super Express": - W latach 1981 i 1982 wygrał pan Australian Open. Sądzi pan, że Agnieszkę Radwańską też stać na taki wynik?

Johan Kriek: Bez wątpienia! Agnieszka może dojść bardzo daleko, może nawet wygrać. Oczywiście do tego potrzeba kilku czynników: dobrego losowania, dobrej formy i utrzymania koncentracji przez siedem wyczerpujących meczów. Ale może tego dokonać.

- Mógłby jej pan coś podpowiedzieć?

- Może tylko tyle, że czasem powinna być bardziej agresywna w sytuacjach, w których może wygrać mecz. Agnieszka ma świetne ręce, znakomicie czyta zagrania rywalek. Potrzebuje tylko dodać trochę agresji w kluczowych sytuacjach.

- Tuż przed Australian Open po raz pierwszy w karierze pokonała liderkę rankingu. To doda jej pewności siebie?

- Zdecydowanie. Widziałem ten mecz, Agnieszka grała znakomicie. Mam wrażenie, że we wcześniejszych meczach z Karoliną miała dla niej trochę za dużo respektu. A przecież Agnieszka ma znacznie większy repertuar zagrań od Woźniackiej, ma więcej tenisowych narzędzi. Wspaniale czuje kort, a jej zagrania kątowe i skróty są najlepsze na świecie. Pod koniec ubiegłego roku Polka grała świetnie, zyskała mnóstwo pewności siebie i to widać teraz na korcie

 

Johan Kriek

ur. 5 kwietnia 1958 roku w Pongola (RPA),

dwukrotny mistrz Australian Open (1981, 1982), zwycięzca 14 turniejów singlowych i 8 deblowych. W rankingu najwyżej na 7. miejscu. Jego żoną jest Polka - była tenisistka Daga Mrozek. Mieszkają razem w USA, mają 1,5-roczną córkę Karolinę, spodziewają się kolejnego dziecka. Razem prowadzą akademię tenisową dla juniorów, Johan sam prowadzi wszystkie zajęcia tenisowe

 

 

 



 

środa, 11 stycznia 2012, w1ktor

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/15 22:30:48
mecz Radwańskiej z Woźniacką na dobrym poziomie, szkoda, że później uległa Azarence... ale teraz najważniejszy AO :) zapraszam do mnie też tematyka tenisowa:
www.mariasharapovatenis.blog.onet.pl
-
2012/01/18 14:36:03
Z moich obliczeń Aga i Maria mogą ze sobą zagrać dopiero w finale... mogłoby być ciekawie :) Aga już w trzeciej rundzie, a Maria gra dziś w nocy.
mariasharapovatenis.blog.onet.pl