Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

czwartek, 06 lipca 2017

Zdjęcie numer 1 w galerii - WTA Wuhan. Agnieszka Radwańska łatwo pokonała Makarową

 

Właśnie w tym tygodniu rozpoczął się najważniejszy turniej tenisowy świata - Wimbledon. Polskę w singlu reprezentują w męskiej odmianie tenisa ziemnego Jerzy Janowicz , a w damskiej Agnieszka Radwańska i Magda Linette.

Niestety Magda przegrała już pierwszy swój mecz, natomiast Agnieszka jest już w drugiej rundzie, a Jurek Janowicz wygrał już aż dwa mecze i awansował do 3 rundy.

Dziś w czwartek czekają nas kolejne emocje związane z drugim meczem Agnieszki Radwańskiej.

Z forum: "McHale  potrafi przyłożyć, i nie będzie takiej przebijanki jak dzisiaj, ty do mnie, ja do ciebie".

Więc to może być dobry test czy Adze wraca forma czy to tylko była słabość Serbki.

Ale jak na razie na 5 rozegranych meczów Agi z Amerykanką, Polka nie straciła jeszcze ani jednego seta, nic więc dziwnego że McHale wypowiada się o Radwańskiej w samych superlatywach.

"Rywalka ma o Polce jak najlepsze zdanie. W portalu theplayerstribune.com wymieniła pięć najtrudniejszych tenisistek, z którymi zmierzyła się w karierze. Obok takich sław jak Kim Clijsters, Maria Szarapowa oraz siostry Serena i Venus Williams, wymieniła właśnie Radwańską, nazywając ją "Czarodziejką".

"Żadna inna zawodniczka nie przewiduje wydarzeń na korcie tak, jak Radwańska. Nie dysponuje nadzwyczajną siłą, ale nie potrzebuje jej, ponieważ do perfekcji czyta grę. Możesz myśleć, że kontrolujesz wymianę, ale ona jest zawsze o krok przed tobą, zawsze wie, w którą stroną rywalka zamierza posłać piłkę. Szczególne wrażenie robią kąty, pod jakimi zagrywa, są zaskakujące i dzięki temu tak skutecznie kończy lobami" – napisała McHale. 

Amerykanka pamięta szczególnie zeszłoroczny mecz z Radwańską w 1. rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Polka wygrała 6:2, 6:3.

"Pamiętam moment, gdy schodziłam z kortu po tym spotkaniu. Przegrałam pierwszego seta 2:6, ale najgorsze było to, że nie zagrałam tak źle. Ona po prostu doskonale odczytywała każde moje zagranie. W trakcie dłuższych wymian wydawało mi się, że za chwilę zdobędę punkt, ona biegała od jednej strony do drugiej, jednak za chwilę nad moją głową przelatywała piłka po perfekcyjnym lobie. To było frustrujące, jednocześnie niesamowite. Oczywiście z perspektywy czasu" – dodała 60. rakieta świata" -  tvp. sport.

 

Ale jak się dobrze pozna rywalkę i ma się własne przemyślenia na temat jej gry i na temat własnych porażek , to w przyszłości można stawiać jej coraz większy opór, a nawet pokusić się o zwycięstwo. I tak w szóstym ich meczu, w tegorocznym Wimbledonie Amerykanka była bardzo bliska pierwszego zwycięstwa nad Polką, bo wygrała po raz pierwszy pierwszego seta, a w drugim w tie-breaku prowadziła już 5-2, a nawet miała dwie piłki meczowe , ale i tym razem Agnieszka była górą, a to dzięki spokojowi, wielkiej determinacji i walce do końca.

 

Ale w kolejnej rundzie sytuacja będzie odwrotna, bo najlepsza polska tenisistka zmierzy się z rywalką której jeszcze nigdy nie pokonała, a grały ze sobą dwa razy. A jest nią Szwajcarka Timea Bacsinszky (19.), która również jak Polka przedkłada tenis kombinacyjny nad siłowy i agresywny i na niej sztuczki Agnieszki , o ile będzie ich używać, nie będą robić większego wrażenia.

 

Po pierwszym przegranym przez Agnieszkę secie pokusiłem się o taki komentarz: Taktycznie, technicznie nie ma wielkiej różnicy między Polką a Szwajcarką, a według mnie Polka jest w tym troszeczkę lepsza ale niestety Szwajcarka bije silniej , jest nico silniejsza fizycznie. I byłem pewien obaw o dalszy przebieg meczu, ale wierzyłem że nie wszystko jeszcze stracone, bo zawsze do końca wierzę w sukces temu komu kibicuję. I na szczęście Agnieszka wygrała po wyrównanej walce 2 seta, a w trzecim już dominowała, i pierwsze zwycięstwo nad Szwajcarką w bardzo ważnym meczu stało się faktem. Ale Szwajcarka od połowy drugiego seta nabawiła się jakiegoś urazu nogi, który jak mówiła na konferencji nie pomógł jej w grze.

To chyba pierwszy raz w jej karierze gdy wygrywa dwa mecze z rzędu po przegranym pierwszym secie, a po pierwszym dwu setowym meczu z Jankovic mówiła że ledwo wytrzymala trudy meczu i ze jest bardzo zmęczona, co na forach odpowiednio prześmiewczo komentowano, a potem wygrała aż dwie z rzędu 3 setowki , i jak tu wierzyć kobiecie :)

Z forum: "Piękny i emocjonujący mecz, który po tym Vekić - Konta przejdzie chyba do the best of turnieju pań. Agnieszka w kiepskim sezonie potrafiła się na ten bardzo wymagający mecz odnaleźć. Super akcje przy siatce, udane skróty (wreszcie dawne czucie w ręce!) i mieszanie zagrań - przeciwniczce, która również z tego słynie. Brawo! Timei podcięło skrzydła przegranie II seta i być może odnowiona kontuzja lewego uda - w Doha poddała z tego powodu mecz z Putincevą. I serwis miała dzisiaj słabszy. Jednak obie tenisistki pokazały swoje najlepsze cechy/umiejętności". 

 

A w 4 rundzie znowu będzie rywalka z którą Agnieszka ma ujemny bilans -  Rosjanka Kuzniecowa. Tak więc droga do ewentualnego sukcesu w tegorocznym Wimbledonie jest bardzo wyboista, tym większa więc będzie radość z ewentualnego sukcesu.

Niestety Polka przegrała w 4 rundzie, w drugim secie Agnieszka robiła wszystko co mogła aby utrzymać się w grze i doprowadzić do 3 seta, ale Kuzi była za dobra, miała odpowiedzieć na prawie wszystkie zagrania rywalki i często nawet w trudnych sytuacjach odgrywała piłki nie do odbioru. Do tego pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe. Losowanie Agnieszki w tegorocznym Wimbledonie należy uznać za bardzo trudne, miała dwie po kolei bardzo niewygodne rywalki, które lubią z nią grać i nie widzą w tym żadnego problemu. W 4 r. wolałbym każdą inną tenisistkę poza Kuzniecową, więc jak dopiero po wygranej ze Szwajcarką dowiedziałem się że kolejną rywalką Agnieszki będzie Rosjanka, troszkę się podłamałem tym że losowanie okazało się tak bardzo nieprzyjazne, bo przydałoby się w tym słabszym sezonie nadrobić troszkę punktów i powalczyć o jakiś znaczący sukces, a z każdą inną rywalką byłoby chyba o to nieco łatwiej. No trudno.

Super że Venus ma szansę na tytuł , jej znakomitą karierę przystopowały sukcesy Sereny , gdyby nie miała młodszej siostry prawdopodobnie byłaby najlepszą tenisistką w historii, a w każdym razie miałaby duże na to szanse. Serena moim zdaniem grała brzydziej od Venus, ale za to brutalniej, dysponowała prawie zwierzęca siłą, zejście na drugi plan podcięło skrzydła Venus na długie lata.
Venus znacznie bardziej przykładała się do tenisowych obowiązków niż jej młodsza siostra ale została przez nią zdominowana.

Z forum: Gem-Set-Tenis "Gdyby baloniki dmuchane przez media były widoczne nad głowami zawodników, to przed Radwańską i Halep największy miała by Konta. Dziś odleciała by na nim na księżyc. To, jak robili ją w mediach w UK oraz w serwisach bukmacherskich faworytką Wimbledonu, "The one to beat", najgorętszym nazwiskiem w tourze i w ogóle kosmiczną Joasią, to przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. Brytyjczycy nigdy nie doczekają się szlema wśród kobiet po 1980 roku, bo żadna zawodniczka nie będzie chciała im go wygrać. Takiej presji nikt nie ma ochoty nosić, Heather Watson jest jej ofiarą co roku.".

Ale jest też druga czy odwrotna strona tego medalu, czyli tzw. hejt i tutaj też Agnieszka przewodzi w stawce, bo takiego hejtu jak w Polsce nie ma nigdzie i też nikt go nie uniesie, a raczej nikt się spod niego nie podniesie . Również hejtują media, komentatorzy, a nie tylko kibole w roli kibiców np. nagonka po IO. W Polsce uznaje się tylko bandy, albo skrajna bezmyślna euforia czy hurraoptymizm i totalne lekceważenie rywalek po sukcesach zwłaszcza niespodziewanych oraz ogromne chciejstwo przed spodziewanymi czy zapowiadanymi sukcesami, albo totalne malkontenctwo, brak wiary w cokolwiek czyli ciągłe krakanie, zawiść czyli wieszanie psów , odsądzanie od czci i wiary.

Jedno i drugie jest równie szkodliwe. Obie postawy biorą się z kompleksów z braku zadowalających sukcesów i są całkowicie emocjonalne i irracjonalne , pozbawione pierwiastka rozumowego, a sportowcy są tylko tego ofiarami.

Jest też i tak ze media wprawdzie dmuchają baloniki, ale bynajmniej nie z troski o dobro sportowców, ale żeby leczyć swoje zaniżone ego, żeby cieszyć się sukcesami zanim one nadejdą, bo tak naprawdę wcale w nie nie wierzą, ale też i nie wybaczają porażek czy błędów jeśli sportowcy tego balonika na wyrost przez media w ich imieniu nadmuchanego nie uniosą i tak np. było przed i na IO z Agnieszką Radwańską. Najpierw skrajna euforia, medialne wieszanie złotego medalu, bez żadnego szacunku dla realiów i zdrowego rozsądku, to dlatego Agnieszkę mianowano chorążyną reprezentacji, a potem po porażce i braku zapowiedzianego sukcesu nastąpiło skrajne malkontenctwo, czepialstwo, wprost nagonka odsądzająca od czci i wiary, pomawianie o wszystko co najgorsze na czele z olaniem kraju i wszystkich kibiców.

A potrzebny czy najlepszy jest złoty środek czyli bezwzględna wiara w siebie i  sukces, bo każdy musi wierzyć w siebie żeby przynajmniej podjąć walkę, ale bez żadnych zapowiedzi zwłaszcza wielkich sukcesow, bez żadnego cieszenia się nimi zanim one rzeczywiście a nie tylko medialnie nastąpią i bez żadnego lekceważenia rywalek zwłaszcza tych pozornie dużo słabszych. Wreszcie bez nagonki po porażkach i bez wielkiej euforii po sukcesach. A krytyka powinna być tylko celowa, w dobrej wierze i pozbawiona emocji.

 

-------------------------------------

 

Z forum: "Korty nie mają żadnego znaczenia, ta tenisistka nie ma genu zwyciężczyni i nigdy mieć nie będzie" - niestety cytuję błazna kamana ( nick internetowy). Pisze tak o Adze czyli pisze tak o tenisistce która wygrała 20 turniejów WTA na 26 finałów WTA ( a więc świetny procent wygrywanych do porażek w finałach turniejów WTA  a ile wygral błazen kaman?, więc co on może wiedzieć o genie zwycięzcy:))) , w tym Masters, Miami , Pekin a więc największe turnieje poza WS ( i to w kraju w którym żadna inna tenisistka w erze open nie wygrała ani jdego turnieju WTA, dosłownie ani jednego) , byla w wielkim finale Wimbledonu ( czyli wygrała drugie miejsce, w wielu innych sportach jest to odpowiednik srebrnego medalu ), a więc wygrała 6 meczów z rzędu w najważniejszym turnieju tenisowym świata ( w finale przegrała tylko z najlepszą tenisistką świata Serena W, urywając jej jednego seta, choć to raczej była słabość Sereny która w drugim secie przechodziła wyraźny kryzys, a gdyby wtedy miała w finale każdą inną tenisistkę poza Sereną już dawno pewnie miałaby wygranego szlema, bo wtedy była w świetnej formie) i w 4 półfinałach szlemowych. Ale błazen kaman zapamiętał tylko ćwierćfinały których też miała bardzo dużo, ale ćwierćfinały w bardzo konkurencyjnym na całym świecie tenisie też są powodem do dumy ( ile Polek poza Agnieszką ma ćwierćfinały ważnych turniejów?, można na palcach policzyć i to pewnie jednej ręki :), a on czyni z nich powód do wstydu :). Do tego dwa razy była wiceliderką WTA, przez wiele lat w top 10 i kilka lat w top 5. I to wszystko podobno bez genu zwyciężczyni osiągnęła tenisistka która nigdy nie była najlepszą tenisistką świata, która gra tenis kombinacyjny, a nie siłowy ( jak np onegdaj Santoro, bardzo przepraszam za wrzucanie nazwiska męskiego do tenisa kobiecego ale ich gry Santoro i Agi zawsze wydawały mi się zbliżone ) i zawsze musiała mierzyć się jak Santoro z silniejszymi grającymi agresywnie i siłowo rywalkami jak np Azarenka. Teraz w tym sezonie Agnieszka gra najgorszy tenis w całej swojej karierze, wszystko przegrywa, ma wielkie problemy żeby wygrać dwa mecze z rzędu, co kiedyś robiła seryjnie, i taki błazen jak kaman to wykorzystuje i feruje ogólne oceny na temat Agnieszki i jej tenisa. A tenis Agnieszki nie da się w żaden sposób porównać np. do tenisa Dunki Wozniacki, a skoro je porównuje to nie za bardzo zna się na tenisie i nie za bardzo wie co mówi, bo Agnieszka gra zupełnie inaczej niz Dunka, a raczej grała w swych najlepszych latach ( czyli wszystkie lata wyłączając obecny rok), grała kombinacyjnie a nie defensywnie, słynęła z pięknych, ciekawych i pomysłowych zagrań których u Dunki nie uświadczysz prawie w ogóle, bo Dunka gra prawie tylko defensywnie, prawie tylko biega i przerzuca i oczywiście nie ma w tym nic złego ( a tak by wynikało z przekazu niejakiego kamana), każdy gra jak chce i potrafi, a liczy się głównie wynik ( choć styl gry też ma swoje znaczenie), tylko to jest zupełnie inny tenis od gry Radwańskiej. A co znaczy jeden wygrany szlem to widać choćby po Marion Bartoli, którą zresztą bardzo lubiłem za wielką waleczność, która wygrala szlema i chwała jej za to , ale z Agnieszką przegrywała wszystkie mecze razem 7 i urwała Agnieszce w tych 7 meczach tylko jednego seta i to pierwszego w ich pierwszym meczu, a potem Aga z waleczną Francuzką bawiła się na korcie jak kot z myszką. Choć pewnie Agnieszka zamieniłaby te 7 zwycięstw na duży wimbledoński talerz, bo mały już ma. I właśnie Niemka Lisicki która poza Wimbledonem zawsze słabo grała, w półfinale Wimbledonu będąc już prawie w 3 secie na przegranej pozycji ograła Agnieszkę po bardzo wyrównanej końcówce i to ona zmierzyła się z Bartoli w wielkoszlemowym wimbledonskim finale, więc wtedy Agnieszka była również bardzo bliska wielkoszlemowego zwycięstwa. Może zabrakło troszkę szczęścia które wtedy miała Bartoli.

Z forum (...) "aczkolwiek dla Isiofanatyków dziwne mogłoby wydawać się pożegnanie tenisistek po meczu. Donna pomimo bolesnej porażki potrafiła z klasą pogratulować o włos lepszej tego dnia rywalce. Nie muszę chyba przypominać, jakim piruetem uraczyła popularna "Isia" Sabine Lisicki w 2013 roku?". 

I ty kaman sam siebie nazywasz fanem tenisa?,  jesteś co najwyżej antyisiofanatykiem i fanem tenisowego magla, pożegnania bywają rozne - lepsze i gorsze,  wszyscy miewają większe czy mniejsze  wpadki,  bo są ludzmi, a w tym konkretnym pożegnaniu nie było nic zdrożnego, zabrakło wylewności, ale nie jest ona chyba konieczna czy niezbędna, albo miewają to co można za wpadki uznać jeśli ma się złą wole, ale tylko nienawistnicy nawet drobne wpadki zapamiętują na zawsze i stele przypominają i to tylko tym których z takich czy innych powodów maja na celowniku , a pożegnanie z Liscki nie było zle, bywają o wiele gorsze,  Agnieszka na ogół żegna się bardzo poprawnie również po bardzo bolesnych porażkach, a ty jesteś zwykłym małostkowym mściwym nienawistnikiem, czy zawistnikiem, a taki nie może być fanem białego sportu, co najwyżej jego profanem :).

Z forum: "Skoro już wspomniałeś o Radwańskiej i Lisickiej, proponuję, abyś jeszcze raz ponownie obejrzał to, co wtedy się stało. Bo to przede wszystkim Lisicka nie podała ręki Radwańskiej. Powinna to zrobić zaraz po zakończeniu meczu, jak jest w regulaminie i jak to wszyscy robią, m.in wczoraj Pliskova i Rybarikova. Natomiast Niemka zamiast podać Agnieszce rękę zaczęła tańczyć po korcie, tarzać się w trawie, a Radwańska stała jak kołek przy płocie i przez kilkanaście minut czekała, aż Lisicka przypomni sobie o pożegnaniu. Oczywiście niemiecki szmatławiec skupił się na minie Radwańskiej (której właśnie odpłynął pierwszy tytuł wielkoszlemowy i już od kilku minut powinna płakać, albo chociaż kląć pod prysznicem) a inne poszły owczym pędem. Ale ci, którzy byli na korcie, byli skonsternowani przede wszystkim zachowaniem Sabiny".

Nie wiem jak było . bo byłem zbyt przybity porażką, żeby zwracać uwagę na takie rzeczy, Ale z tego co piszesz wynikałoby że Niemka Lisicki odwróciła kolejność, bo najpierw powinna się pożegnać z rywalką, a dopiero potem cieszyć ze zwycięstwa ?. Można to Niemce wybaczyć, bo nie co dzień wygrywa się finał wielkiego szlema, a Niemce zdarzyło się to pierwszy raz i to z rywalką z którą wcześniej przegrywała płacząc z bezsilności.

Z forum: "a która jest Azarenka ogrywajaca te dwie lebiody po 2:0 dzisiaj i jutro? ranking ma takie samo znaczenie jak h2h czy dzien tygodnia rozgrywanego meczu ranking jest do rozstawiania w turniejach a glownie do koszenia kasy od uzaleznionych bez pojęcia."

Zakładając że wszystkie tenisistki chcą byc w rankingu jak najwyżej bo to 1) prestiż, a 2 ) rozstawienie w turniejach i przekłada się na kasę na której wszystkim bardzo zależy, i mają cały rok żeby się w nim znalezć jak najwyżej bo ranking ogarnia cały rok zmagań, bo jest co tydzień aktualizowany, to ranking ma wielkie znaczenie, i pokazuje poziom gry , ale nic nie gwarantuje w przyszłości i nic nie gwarantuje w konkretnym pojedynczym meczu, bo sport zawsze był , jest i MUSI pozostać nieprzewidywalny żeby był sportem i wzbudzał emocje i żeby można było grać na zakładach ( choć niektórzy oszukują, bo na ustawkach można zarabiać ogromne pieniądze kosztem tych którzy nic nie wiedzą), więc przemyśl to jeszcze raz, trzeba tylko wiedzieć co to jest ranking i czemu służy, ranking nic nie gwarantuje, tylko pokazuje jak było w przeszłości, ale oczywiście są wypadki losowe jak różne choroby czy niedyspozycje, a u kobiet dodatkowo ciąża, które niestety wykluczają tenisistki z rozgrywek i powodują ze ranking nie do końca dokładnie odzwierciedla aktualną siłę gry, ale takie wypadki losowe zawsze były, są i będą , więc ranking nigdy nie był i nie będzie doskonały, ale był i będzie zawsze bardzo ważny.

Z forum: "(...) Agnieszki i Caro. Kibicuję im, bo pierwsza reprezentuje Polskę, a druga się jej nie wstydzi i jest miłą, pracowitą dziewczyną".

A co takiego strasznie wstydliwego jest w tej Polsce?, że Dunka Wozniacki ma tak wielką dla Ciebie zasługę że się jej rzekomo nie wstydzi?, bo po prawdzie to Polacy prawie na każdym kroku błagają Dunkę żeby się ich nie wstydziła, bo tak strasznie nie wiedząc czemu ( jakieś głęboko ukryte kompleksy?)  im na tym zależy, żeby się ich nie wstydzić, a Dunka im tylko przytakuje, bo pewnie jest jej ich żal, że tak strasznie zależy im na sukcesach, a ona odnosi sukcesy dla Danii,  i to Polacy się do Dunki przyznają, a nie Dunka do Polski, bo Dunka przyznaje się tylko do Danii i tylko dla Danii chce dobrowolnie grać - zresztą podobnie jak Niemka Kerber, bo gdyby Dunka czy Niemka chciały zmienić barwy to już bardzo dawno mogły to zrobić i mogą to zrobić nawet teraz, i nikt nie mógłby im tego zabronić, ale nigdy nie chciały i teraz też nie chcą, zresztą doskonale wiedziały że w Polsce na znaczące sukcesy nie miały najmniejszych szans, no chyba żeby zmieniły barwy już jako w pełni dojrzałe osoby i tenisistki, ale i wtedy w Polsce musiałby się zmierzyć z nieustającą ogromną presją oczekiwań i podążającym za nią krok w krok ciągłym krytykanctwem - bo krytyka ma czemuś służyć i musi być merytoryczna i bez emocjonalna - a tak jako Dunce i Niemce Polacy tylko ciągle im schlebiają, bo są zależni od ich łaski, żeby nie wstydzili się polskich korzeni, a reszta to bajeczki tworzone po to żeby Polakom przyjemniej się kradło i żebrało podszywając się pod obce sukcesy, które należą tylko do obcych krajów, pod pretekstem rzekomego pochodzenia, bajeczki dodatkowo schlebiające ich żebraczej próżności - a tylko reprezentowanie krajów w tych sprawach ma znaczenie i nic innego się nie liczy, bo reszta to co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

Mega zakompleksione polskie żebraczki i złodziejaszki,
specjalnej międzynarodowej troski,
które same u siebie są do niczego i nic nie potrafią,
więc podszywają się pod obce sukcesy,
na które pracują obce kraje i które tylko do nich należą,
znowu kłamią ( np. na Polsacie sport, tvp. sport, Eurosport, pap),
bo Niemka Kerber NIE jest naturalizowaną Niemką pochodzącą z innego kraju,
ale jest Niemką urodzoną i wychowaną w Niemczech,
tak więc jest Niemką niemieckiego pochodzenia!,
a skąd pochodzą jej rodzice to już jej prywatna sprawa,
poza tym pochodzenie to każdego sprawa prywatna i nie powinno się o tym pisać,
czyżbyście byli rasistami?,
a nie trąbić o tym bez przerwy i w kółko i bez żadnego powodu i to kłamliwie,
w tych sprawach ważne jest tylko to do kogo sportowiec sam się przyznaje
czyli kogo dobrowolnie i oficjalnie reprezentuje na arenie międzynarodowej,
i nic więcej nie ma znaczenia,
bo reszta to są sprawy prywatne
i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

A Agnieszka Radwańska jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę, jak kiedyś Fibak, ale i ona gdyby pochodziła z kraju o większej tradycji tenisowej, bogatszym i mądrzejszym, bez ciągłej huśtawki nastrojów od zbytniej euforii po skrajne malkontenctwo pewnie osiągałaby większe albo dużo większe sukcesy podobne do sukcesów np. M. Hingis. A Agnieszka zawdzięcza swoje sukcesy głównie temu że gra inaczej niż większość tenisistek, za co jest w Polsce często krytykowana.

Ale moją najbardziej ulubioną tenisistką nie licząc Polek była Mary Pierce i nie chodzi tylko o sposób gry ale i sposób zachowania na korcie, mogłem ją oglądać godzinami��. Sposób zachowania czy bycia Agnieszki na korcie też bardzo lubię zwłaszcza jak jest jak śnięta rybka zeby użyć sformułowania Papy Radwanskiego , bo nie jestem zwolennikiem nadmiernej żywiołowości, wolę refleksyjniejsze natury��

niedziela, 04 czerwca 2017
Z forum : "jak można mieć rodziców Polaków i być niemieckiego pochodzenia , ciekawe czy jak pochodzę po parku to automatycznie stanę się człowiekiem z lasu?".
 
Widzę, że na żarty Ci się zebrało, wszystko można byle z ostrożna, a tutaj wcale nie chodzi o wycieczki krajoznawcze ani nawet o prace sezonowe na zmywaku, wydaje mi się już nie na żarty że jesteś głupszy niż tabaka w rogu, a to wielka sztuka, bo pomijając już to że Ojciec Niemki ma ponoć niemieckie korzenie, a nazwisko Kerber jest ponoć niemieckiego pochodzenia ( "spolonizowane Körber" - jak stoi w Wikipedii ) , bo to mało ważne i o niczym nie świadczy, to o narodowości decyduje 1) świadomość narodowa i jak ktoś emigruje np. do Polski, a jego dzieci urodziły i wychowały się już w Polsce to są Polakami polskiego pochodzenia mimo że rodzice pochodzą z innego kraju ( np. bokser Ugonoh jest Polakiem polskiego pochodzenia o nigeryjskich korzeniach , bo urodził i wychował się w Polsce ), a kolejne pokolenia mogą już nawet nie pamiętać albo słabo skąd pochodzą ich przodkowie i takich Polaków mieszkających w Polsce od pokoleń jest w Polsce bardzo wielu ( np. M. Fyrstenberg, czy M. Linette, to nie są chyba typowe polskie nazwiska, choć do końca nie wiem, bo nie badam takich rzeczy) , i 2 ) jakich dokonuje się wyborów i jeśli ktoś świadomie wybrał Niemcy i gra dla Niemiec czyli reprezentuje Niemcy na arenie międzynarodowej, to też jest Niemcem,  i nie ma żadnego znaczenia co taki głupek jak ty o tym myśli , choć myślenie akurat z tobą nie ma nic wspólnego, a ostatnie zdanie to podsumowanie wszystkich twoich  postów...
 
A rodzice Niemki czy Dunki wyjechali z Polski pewnie dlatego żeby polepszyć swój byt , a może wyjechali , bo nie wierzyli że ich dzieci mogą w Polsce odnosić sukcesy i tak bardzo się nie pomylili, a można nawet powiedzieć że trafili w 10 i teraz pewnie cieszą się że większość czy wielka część Polaków to żebracy bez honoru i skaczą wokół nich na tylnych łapkach, bo osiągnęli sukces w Polsce niemożliwy, i mają dwa w jednym ( a polscy tenisiści mają tylko jedno w jednym i to to gorsze, bo znacznie trudniej u nas o tenisowe sukcesy), ale skoro Polacy są tak głupi czy bezmyślni, czy aż tak bardzo wyposzczeni brakiem własnych sukcesów że aż obce sukcesy traktują (a raczej świętują ) tak samo. a nawet lepiej niż własne, to czemu tego nie wykorzystać i mieć dwa w jednym?, ale ...czy dla takiego żebraczego kraju warto grać?,
 
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Raczej nie warto.
Nie, nie - nie warto.
 
tak więc niech polscy żebracy bez honoru nie marzą nawet że im się kogoś uda namówić na zmianę barw na polskie, a raczej wszyscy co mają rozum powinni pójść światłym śladem rodziców Dunki i Niemki i poszukać lepszych krajów do tenisowej kariery, a wydaje się że Polacy mają predyspozycje żeby robić kariery w bogatszych czy lepiej zorganizowanych krajach, czy o większej tradycji w poszczególnych dyscyplinach sportu, bo jeszcze mają niespełniane w Polsce wielkie ambicje, które po wyjezdzie mogą połączyć z większymi możliwościami... ale żeby nie było że są to jakieś inwektywy, to napiszę - niech stracę - kochane polskie żebraczki
 
Napisałem powyżej że polskie żebraczki świętują obce sukcesy tak samo albo nawet bardziej niż własne, to teraz to uzasadnię: jaki cyrk urządzili wokół niemieckiego szlema Niemki Kerber: przywitanie na dworcu, wywiady z dziadkiem itd. a polski żebraczek Gębicz robiący za dziennikarza w Przeglądzie Sportowym kazał  Polakom być dumnym z niemieckiego szlema!; czy jak pierdzą z wielkiej uciechy na każdy jak to nazywają polski akcent jak znajomość - dla Niemki i Dunki obcego - polskiego języka, a polscy komentatorzy ciągle się tym podniecają np. w czasie rozmów Dunki Wozniacki z Ojcem trenerem; czy jaki przeżywają orgazm gdy znani obcy sportowcy rzekomo przyznają się do polskich korzeni pardon raczej nie wstydzą się - jak mówią polskie żebraczki - polskich korzeni , bo to ponoć wielki wstyd , a po prawdzie to Polacy pardon polskie żebraczki pierwsi z wielką  ochotą przyznają się do korzeni Niemki i Dunki i ciągłymi błagalnymi pytaniami o rzekome pochodzenie wymuszają to na nich; kiedyś np. polskie żebraczki w wielkiej żebraczej euforii pomylili flagę Monako jaką Dunka ( rezyduje - jak to się mówi - w Monako )  miała na torbie obok duńskiej i kazali oklaskiwać zgromadzonemu tłumowi polskich żebraków flagę Monako, a zupełnie oniemiała czy ogłupiała Dunka nawet tego nie sprostowała , a polski żebraczek i komentator w jednym Sylwester Sikora na okoliczność wizyty Dunki w Polsce wysmażył w Przeglądzie Sportowym czołobitny hymn pochwalny na cześć duńskiej tenisistki jak kiedyś pisano hymny pochwalne na cześć Stalina, tak ten sam Sikora który zawsze był niezwykle sarkastyczny wobec polskich tenisistek w tym Agnieszki Radwańskiej i tak np. przed półfinałem Wimbledonu najlepszej Polki z Niemką Kerber w Przeglądzie Sportowym napisał że Agnieszka nie ma większych czy żadnych szans, a rzeczywistość okazała się dokładnie odwrotna, bo Polka Niemkę bez problemów ograła, albo jak przed Tokio i Pekinem pisał że Agnieszka powinna już myśleć o kolejnym sezonie, bo dla niej praktycznie już sezon się skończył i nie ma już szans na awans do pierwszej 10 , ani na turniej Mistrzyń nawet jako rezerwowa, a tym czasem Agnieszka wygrała oba turnieje i po raz pierwszy jako pełnoprawna uczestniczka awansowała do turnieju Mistrzyń; czy jak to polskie żebraczki ciągle wmawiają Niemce i Dunce że rzeko bardzo chciały grać dla polskich żebraków tylko im bardzo zły PZT nie pozwolił, że pewnie niedługo same w to uwierzą, a może nawet już w to uwierzyły choćby dla milej zgody czy ku pokrzepieniu polskich żebraczych serc, bo to tylko przeznaczone jest na wewnętrzny polski użytek, bo na świecie i w swoich krajach podają się za Dunki i Niemki z dumą grające dla swoich krajów; albo jak Dunkę jako honorowego gościa zaprosili na męski turniej w Polsce; czy jak to przed każdym US Open organizują przyjęcia w polskim konsulacie i zapraszają obce tenisistki grające dla obcych państw razem z polskimi tenisistkami, pewnie te przyjęcia są organizowane tylko z myślą o znanych zagranicznych tenisistkach, którymi polskie żebraczki chcą się pochwalić przed całym światem, a polskie tenisistki są tam zapraszane raczej w charakterze listka figowego żeby czymś przykryć polskie żebractwo; czy jak polskie tenisistki grają z Niemką czy Dunką to nagminnie polskie żebraczki piszą o rzekomo polskich meczach. To tylko niektóre przykłady narodowego żebractwa, pewnie bez trudu każdy zaobserwuje własne.
 
A moim zdaniem obce tenisistki z polskimi korzeniami - przynajmniej publicznie, bo prywatnie to już mnie nie obchodzi, co kto robi - powinno się traktować zgodnie z tym jaki kraj reprezentują, ani lepiej ani gorzej niż inne obce tenisistki, można oczywiście czasami wspomnieć gwoli informacji o polskim pochodzeniu ich rodzin, czy ich polskich korzeniach, tak gwoli informacji, ale bez żadnej podniety i nie wiele więcej. Mnie osobiście nie obchodzi pochodzenie sportowców, ani ich korzenie, to są dla mnie ich sprawy prywatne, a w sprawach narodowości zwracam uwagę tylko na kraj jaki sportowcy świadomie i dobrowolnie reprezentują na arenie międzynarodowej i zgodnie z tym każdego traktuję. Zresztą jak można myśleć o ewentualnym pozyskiwaniu obcych sportowców jeśli wszystko - np. szczególnie zainteresowanie ich osobami - podaje im się za darmo jak na złotej tacy. Do tego od obcych sportowców niczego się nie wymaga, nie nakłada się na nich presji, nie żąda się od nich zwycięstw, ani nie krytykuje się ich po porażkach czy nawet przed porażkami a to tak na wszelki wypadek, nie ma wokół nich atmosfery biadolenia, krakania i złorzeczenia jaka często jest wokół polskich sportowców, a tylko pamięta im się i świętuje jak własne - albo lepiej niż własne - ich obce sukcesy. A do tego ciągle trzeba się im podlizywać, nadskakiwać, bo może kiedyś komuś przy jakieś okazji wspomną o polskich korzeniach, na czym tak strasznie polskim żebraczkom zależy, bo chyba jest to dla nich powód do dumy narodowej, bo własnych czy innych nie mają. Tak więc mamy tutaj do czynienia z nierównym traktowaniem z tym że polscy sportowcy - w tym przypadku tenisiści - są traktowani gorzej od obcych.
 
Rozumiem, bo co mam nie rozumieć, że niektórzy mogą żebrać ze względów osobistych żeby coś dla siebie uszczknąć z ich sukcesów czy bogactwa, albo chcą się ich sukcesami czy osobistą znajomością z nimi pochwalić przed zagranicznymi znajomymi , a inni bardziej osobiście bezinteresowni mogą w podlizywaniu się obcym sportowcom z polskimi korzeniami widzieć korzyść dla polskiego tenisa np szkółki czy akademie tenisowe. Moim zdaniem straty zwłaszcza moralne są dużo większe niż ewentualne zyski, a zresztą jeśli ich związki rodzinne z Polską są prawdziwe, a nie tylko urojone, to będą robić to samo co robią bez żadnego żebrania z naszej strony o ich obce sukcesy, czy o ich względy, bo tak naprawdę żebrzemy z braku czy niedostatku własnych krajowych sukcesów i kompleksów z tym związanych i potrzeby jakieś rekompensaty, a wszystko inne jest tylko dobrym albo doskonałym do tego pretekstem.
 
 
 
Z forum: "Niemka chciała grać dla Polski ale dziadki z PZT nie widzieli w niej interesu".
 
Od wielu lat polskie żebraczki kolportują taką bajeczkę przy każdej sprzyjającej okazji, a niektórzy z polskiej rodziny Niemki jak jej dziadek ich w tym utwierdzają. Kolportują, bo strasznie chcą w nią wierzyć, bo ta wiara powoduje że żebrze im się znacznie przyjemniej. Tak więc polskie żebraczki sobie kadzą kłamiąc że dobra Niemka strasznie chciała grać dla polskich żebraczków, ale bardzo zły PZT jej nie pozwolił, zresztą to stała śpiewka polskich żebraczków przy każdej podobnej okazji, a Niemka zawsze grała i zawsze chciała grać tylko dla Niemiec , odmawiała wszystkim zakusom i prośbą czy błaganiom polskich żebraczków , np. kilka lat temu odrzuciła bez żadnego wahania oficjalną ofertę PZT, bo pewnie zawsze wiedziała że tylko w Niemczech odniesie sukces , a np w Polsce nie ma na taki żadnych szans, ale ostatnio nie zaprzecza - jak wcześniej polskim bajeczkom, bo widać chce mieć na swoich usługach polskich żebraczków , bo oni wszystko zrobią za miłe słowa i w każdą bzdurę uwierzą i nie będą żądać żadnych namacalnych dowodów, bo mimo wszystkich swoich kłamstw i bajeczek doskonale zdają sobie sprawę że Niemka nigdy nie chciała i nie chce nic zmieniać :), chodzi więc tylko o to żeby czymś sobie wytłumaczyć swoje żebranie!.
 
Z forum: " frustracie ile razy Ci juz to wyjaśniali?, ale dobra żebraczkiem jestem i podziwiam Kerber, bo w Polsce to jest dopiero tenisowa nędza w kobiecym tenisie".
 
Pytasz się ile razy sobie kadzili i kłamali ?, wiele razy i wciąż to robią, i będą to robić, ale ja nie jestem polskim żebraczkiem więc jestem na to odporny, tak niestety polski tenis jest dość nędzny, bo jest polski, jeden wyjątek to Agnieszka , a Niemka Kerber w Polsce nie odbiegałaby od ogólnej nędzy polskiego tenisa i wszystko co osiąga zawdzięcza swojej niemieckiej Ojczyznie i dobrze o tym wie :-)
 
"W sumie te przepychanki między związkiem a Angeliką trwały kilka lat. Polski związek miał przedstawić ofertę, ale tego nie zrobił. Angelika czekała, dwa lata z rzędu odmawiała gry dla niemieckiej federacji. W końcu musiała się zdecydować i wybrała Niemcy - tłumaczył Janusz Rzeźnik." - wywiad z lipca 2012, to słowa jej dziadka, nie wiem na ile to wiarygodne, ale na pewno bardziej od tego co piszesz w każdym swoim komentarzu.
 
Niemka pewnie na nic nie czekała tylko po prostu nie musiała się deklarować, a jak musiała to jasne że wybrała swoją niemiecką Ojczyznę, tam się urodziła i wychowała, i tam miała o wiele większe szanse na sukcesy, i o jakie przepychanki chodzi?, kto da więcej? , przecież z góry wiadomo że Niemcy zawsze mogą dać więcej i przepychankach z Niemcami nie mamy żadnych szans, a pan Rzeznik jest Polakiem i dziadkiem i po latach pewnie przedstawia wszystko tendencyjnie, bo pewnie chce żeby jego wnuczka była lubiana w Polsce i może nawet sam by wolał żeby reprezentowała Polskę i pewnie miłe mu są polskie żebracze bajeczki że rzekomo Niemka chciała , tylko jej nie chcieli i tak przedstawia tamtą rzeczywistość żeby można z niej było wyciągać takie wnioski, ale dla mnie to totalna bzdura czyli nieprawda ;), a zresztą PZT dementował takie plotki że jakby nie chciał czy coś zaniedbał i ja nie mam powodu w to nie wierzyć.
 
Dla mnie to jasne jak słonce, że gdyby Niemka - tak naprawdę, a nie tylko na niby - chciała grać dla Polski, to nikt nie mógłby jej w tym przeszkodzić , ani nikt pewnie nie miał takiego zamiaru , wręcz odwrotnie Polacy znani są z tego że zawsze chętnie każdego przygarniają , i od bardzo wielu lat się do Niemki łaszą i błagają o zmianę barw, a kilka lat temu jak już pisałem Niemka dostała nawet oficjalną ofertę od PZT, ale ją od razu z miejsca odrzuciła, więc takie bajeczki dla mnie nie mają żadnego sensu :), a dlaczego Polacy tak kochają te bajeczki, bo to strasznie schlebia ich żebraczej próżności że rzekomo Niemka chciała dla nich grać i łatwiej im znieść że gra dla Niemiec, i jeszcze mają kozła ofiarnego w postaci PZT winnego wszelkiemu złu, dlatego tak uwielbiają te bajeczki i ciągle czyli nieustannie je kolportują i nigdy z nich nie zrezygnują :).
 
Jak dla mnie Niemka Kerber nie szanuje Polaków, bo gdyby szanowała, to by była konsekwentna w swoich wyborach i skomlącym o jałmużnę polskim żebraczką raz a dobitnie do słuchu powiedziała , że jest przecież Niemką i żeby więcej nie zadawali jej głupich pytań w stylu " kim jest, czy kim się czuje ", bo odpowiedz jest bardziej niż oczywista skoro gra dla Niemiec pod niemiecką nazwą, flagą itd itp., czego tutaj można nie kumać?, a skoro Niemka Polaków nie szanuje to i ja nie widzę powodów żeby Niemkę szanować!. To że Niemka - jak mówiła po wygraniu szlema - chce się podzielić z Polakami swoim niemieckim sukcesem dla mnie brzmi jak policzek i wstyd mi że żebracza postawa polskich żebraków pozwala Niemce na takie hańbiące dla normalnych Polaków słowa.
 
Bo dopóki nie można na arenie międzynarodowej reprezentować jednocześnie dwóch czy więcej krajów i narodów, to należy wybrać kim się jest , wybrać tylko jedną narodowość dla której chce się walczyć na sportowych arenach, do której chce się oficjalnie przed całym światem przyznawać, z którą na zawsze będą ją wszędzie identyfikowano, bo to kraje również pracują na sukces swoich reprezentantów i z nimi jest on wiązany, wtedy wszystko inne w tych sprawach schodzi na margines i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, co najwyżej prywatne.
 
Polskie żebraczki nienawidzą takich jak ja, bo nie pozwalają im spokojnie żebrać i jeszcze uważać tego za powód do narodowej dumy, a w Polsce żebracy są niestety w większości - i stąd m.in. nasz brak sukcesów np. w tenisie, bo z żebraka nie stworzysz dobrego zawodnika - więc skoro są w większości to uważają ze wszystko im wolno i wszystkich przykryją swoimi śmierdzącymi skarpetkami.
 
Z forum: "Ucz się języków, cała Europa widziała, jak napisali "PUSZCZYKOWO POLAND". ;).
 
Biedna żebraczka , wszystko przez te żebry wam się miesza, Puszczykowo leży w Polsce więc Poland , gdyby mieszkała w Paryżu pisałoby Paryż Francja itd. to miejsce aktualnego zamieszkania może być popularne Monako jak np. u Dunki Wozniacki i nie ma nic wspólnego z narodowością, tą określa tylko skrót nazwy kraju przy nazwisku w przypadku Niemki to GER!, i tylko na to patrzy cały świat. 
 

Z forum : "Córka Beaty i Sławomira z polskim paszportem, polskim językiem, polskim miejscem zamieszkania, płacąca podatki w Polsce, identyfikująca się z Polską, twierdząca że jest Polką nie jest Polką, logiczne!".

I dlatego gra tylko i wyłącznie dla Niemiec i wszędzie na świecie podaje się za Niemkę i kontynuatorkę tradycji niemieckiego tenisa, logiczne!, a nawet w Polsce żeberzącym polaczkom ( nie mylić z Polakami) mówiła że jej korzenie są w Niemczech, a w Polsce pomieszkuje dopiero od niedawna, ale polskie żebraczki swoim zwyczajem widzą tylko to co chcą widzieć, czyli co schlebia ich żebraczej próżności, żeby przyjemniej im się żebrało, doskonale widzą nawet bez szkła powiększającego najmniejsze polskie zdzbło bez żadnego znaczenia, a nawet przez szło powiększające nie zobaczą niemieckiej belki, na tym m. in. polega żebractwo.

A pazerna Niemka może od jakiegoś czasu specjalnie podaje Puszczykowo jak rezydencję, bo chce mieć dwa w jednym, być Niemką dla siebie i całego świata i grać tylko dla Niemiec, a jednocześnie mieć na swoich niemieckich usługach spragnionych sukcesów polskich żebraczków, bo wie z doświadczenia jak się od wielu lat do niej łaszą i błagają o jałmużnę, wie jak bardzo są łasi i wdzięczni za jakiekolwiek puste gesty bez żadnego znaczenia, więc czemu tego nie wykorzystać, przecież od przybytku głowa nie boli.

Z forum: "Jesteś upośledzony niestety, bo nie przyjmujesz żadnej wiedzy, pisałem Ci juz o braciach Xhaka,nie ma różnicy między narodowością, a obywatelstwem? , mam nadzieję w takim razie ze wybierzesz jakies i stad wyjedziesz".   

A ty niestety masz za grosz rozumu, nie ma różnicy bo narodowość to świadomość, można mieć kilka obywatelstw, ale tylko jeden kraj można reprezentować na arenie międzynarodowej, i sam wyjedz skoro dla ciebie flagi, nazwy krajów czyli kto dla kogo gra albo inaczej kogo reprezentuje nie ma większego znaczenia, a nie doradzaj innym bo nie są chorymi rasistami i nie bredzą o krwi, każdy dorosły sam sobie wybiera kraj i narodowość, na ogół pozostaje przy tej z którą zrósł
się od urodzenia, ale czasami zmienia, i tak np. w Polsce od wielu pokoleń żyje wielu Polaków których rodziny wywodzą się z różnych rejonów świata i tak jest w każdym kraju, a Stany Zjednoczone AM PN składają się prawie wyłącznie z emigrantów z całego świata i tworzą już jeden naród oparty na wspólnej świadomości, a w ogóle narody to twór historyczny, a ludzie od zawsze się przemieszczają, mieszają, a nawet krzyżują i nawet nikt nie zna wszystkich swoich przodków, tak więc każdy jest tym kim sam chce być, a w sporcie gdzie reprezentuje się kraje i narody na arenie międzynarodowej każdy jest takiej narodowości jaki kraj dobrowolnie reprezentuje i dlatego w całym cywilizowanym świecie każdego kto reprezentuje Polskę nazywa się Polakiem, do tego Niemka jest Niemka urodzoną i wychowana w Niemczech ( a nie naturalizowaną Niemką pochodzącą z innego kraju, wtedy byłaby naturalizowaną Niemką obcego pochodzenia) i jej niemiecka narodowość nie jest przez nikogo normalnego podważana oczywiście poza żebraczkami i złodziejaszkami ( to nie wyzwiska tylko opis rzeczywistości) bez honoru
którzy z braku własnych chcą podszywać się pod obce sukcesy, na które pracują obce
kraje, i tylko do nich należą. 

Z forum : "Niezłe fraszki wypisałeś, wątpię żeby ktokolwiek przeczytał do końca".
 
I nie musi, niech żebrze i opowiada schlebiające polskiej żebraczej próżności bajeczki , to każdemu lepiej wychodzi, a ja pisze dla siebie ku muzą :).
wtorek, 30 maja 2017

Znalezione obrazy dla zapytania Agnieszka Radwanska

 

Nie mam żadnych konkretnych oczekiwań wobec Agnieszki Radwańskiej odnośnie jej startu w tegorocznym RG, bo zupełnie nie wiem czego w obecnym sezonie można się po niej spodziewać, ale zawsze mam nadzieję że mnie mile zaskoczy i w końcu zaskoczy w jakimś turnieju i osiągnie jakiś dobry wynik, a jaki to nie będę zgadywał. A ma w RG jak mi się wydaje bardzo sprzyjającą drabinkę, choć to zawsze wróżenie z fusów. W każdym razie ja zawsze jestem dobrej myśli.

Na tym blogu piszę to co ja myślę, często nie po myśli innych, więc proszę żeby nie czytali mnie ludzie którzy nie lubią ludzi myślących po swojemu, czy inaczej niż oni , a do tego poruszających nawet najbardziej kontrowersyjne tematy. To jest pierwsze ostrzeżenie! :).

Z forum : "Jak nie teraz, to już nigdy".

Jak zawsze od najlepszej polskiej tenisistki są spore czy wielkie oczekiwania, niezależnie czy jest czy nie jest akurat w najlepszej formie i bardzo dobrze, pod warunkiem że nie podąża za nimi jak cień bezmyślne krytykanctwo. 

Więc napiszę od siebie że zgadzam się z postawą " jak nie teraz , to już nigdy" , ale z tym zastrzeżeniem, że tak ma być zawsze czyli było i będzie przed każdym turniejem - albo teraz albo nigdy, bo to chyba jest najlepsza postawa, dla osiągania jak najlepszych wyników.

Najważniejsze to dobrze wejść w turniej , wygrać kilka meczów, i to się na razie udaje aż dwóm polskim tenisistką - Agnieszce i Magdzie Linette, zwłaszcza dla Magdy jest to duży wyczyn i zastrzyk pozytywnej energii na przyszłość i pewnie nie tylko energii, ale i Agnieszce w tym sezonie nie idzie tak dobrze jak w poprzednich latach i każde zwycięstwo jest cenne, więc już jest jakiś mały powód do zadowolenia.

A jak będzie dalej?, tego chyba nikt nie wie, bo czasami bywa tak że turnieje zaczyna się w pierwszych rundach z wielkim przytupem aż drzazgi z rywali lecą,  a potem jest coraz gorzej i gorzej, a czasami bywa odwrotnie, że pierwsze mecze są bardzo niepewne, chybotliwe, wymęczone, a potem coraz lepiej i lepiej, to sport, tu nie ma norm i na tym m.in. polega piękno sportu :).

Z forum: "I co ze jest w zasięgu? Cornet jest nabuzowana, dziś mocno uderzała jak nie ona :D a Radwańska? jak to ona tylko żer na błędy". 

I riposta też z forum: Po raz kolejny wychodzi na to, że nie doceniasz roli gry destrukcyjnej... Cornet prawdopodobnie pasowała gra Strycowej, i mogła  swobodnie korzystać z siły jej uderzeń , łatwo czytała kierunki i rotacje...Z rozkręcającą się Agą tak łatwo nie będzie,bo strzały Alise to nie petardy Lucic Baroni,czy Maszy,co nie znaczy , że stawiam jednoznacznie - która wygra... "

Jednoznacznie wprawdzie nie można na nikogo postawić, bo w sporcie niczego nie można być pewnym, ale i tak pewny jestem że wygra Agnieszka i Magda, bo na tym właśnie chyba polega kibicowanie - tak z ławki trenerskiej jak i z trybun - żeby być pewnym zwycięstwa  i zagrzewać do boju, ale... pod warunkiem że po porażce nie następuje niepohamowana złość, krytykanctwo czy rozliczanie, bo rzekomo miało być tak dobrze, bo wtedy lepiej i dla siebie i dla innych i dla sportu w ogóle nikomu nie kibicować.

Z forum: "III runda to wszystko, Agusia to tenisistka III rundy, niestety na więcej brakuje umiejętności. Sporadyczne wyższe miejsca to słabości przeciwniczek, wiadomo płeć piękna. Przykre to , ale prawdziwe".

Prawdziwa to jest tylko twoja głupota, podszyta pewnie zawiścią, a prawda jest na całe szczęście bardzo często dokładnie odwrotna.

Z forum: "Brawo Magda ! :) Jeden z jej lepszych meczów jaki widziałem. Pomimo błędów Konjuh, którym to Magda zawdzięcza bardzo ten wynik, to Linette trzymała piłkę w korcie, wychodziła ze swoją inicjatywą, brawo !! :)) 3 runda singla, 2 runda debla... To już przyzwoity wynik. Może jutro jeszcze do 3 rundy singla dołoży 3 rundę debla ? :) ".

Zgodzę się, ale dodam żeby nie zazdrościć tak bardzo naszym tenisistkom błędów rywalek, błędy rywalek są w każdym meczu, w tych przegranych również, są również we wszystkich meczach zagranicznych rywalek polskich tenisistek, i per saldo nie wpływają na miejsca w rankingu, już nie mówiąc o całej karierze, tak więc same błędy rywali nic wielkiego nikomu nie dały i nie warto się tak o nich rozwodzić, i lepiej żeby rywalki popełniały błędy niż żeby je popełniały nasze tenisistki, a nie popełniać błędów to większa sztuka niż je popełniać, a mocna psychika i pewna ręka, czy silna mentalność czyli walka do końca ( bo mecz tenisowy można odwrócić w dowolnym momencie, i dlatego do samego końca trzeba pilnować wyniku), to też są elementy gry w tenisa nie mniej ważne niż dobry serwis, bekhend, forhend itd., to chyba jakaś polska mania żeby szukać przyczyn zwycięstw u rywali. A Agnieszka też dość często używa agresji, tylko że jej agresja polega na czymś innym niż agresja tenisistek grających siłowy i prosty czytaj schematyczny tenis i można jej nawet nie zauważyć. Mnie się najmniej podoba to, że Agnieszka często najlepiej gra wtedy kiedy goni wynik, a potem obniża poziom czy agresję gry czyli gra bardziej pasywnie, ale to chyba normalne i wynika z psychologii, choć wolałbym żeby to było mniej widoczne czyli nie rzucało się tak bardzo w oczy.

Po meczu 2 rundy Agnieszka ponoć powiedziała : "najważniejsze że na korcie czuję się dobrze na 100%"

Nie umknęło to internautom, z forum: "Jak czuje się dobrze na 100%, to z taką drabinką półfinał jest obowiązkiem".

Nie tylko internauci bredzą o obowiązkach zwycięstwach, czytałem o nich wiele razy na łamach różnych gazet i w portalach sportowych w artykułach dziennikarzy czy nawet w wypowiedziach ekspertów. Ale do rzeczy sedna: bredzisz jak typowy polski nieudacznik który z braku własnych sukcesów chciałby narzucić lepszym od siebie jakieś obowiązki, a w sporcie nie ma i być nie może takich obowiązków o jakich piszesz w swej głupocie wynikającej pewnie z polskiej megalomanii oczekiwań, bo sport jeśli ma być uczciwy, to musi być nieprzewidywalnym, a do tego żadnego rywala nie można nigdy lekceważyć czyli z góry skazywać na porażkę, bo to czasami prowadzi do odwrotnych od zamierzonych skutków, a do tego właśnie prowadzą takie absurdalne kibolskie obowiązki.

Jesteś na tyle bezmyślny że pewnie wydaje ci się, że jak będziesz jako kibol ( bo to postawa godna tylko kibola ) stawiał absurdalne, bo niemożliwe do spełnienia obowiązki , to sportowcy będą lepiej grać czy rzadziej zawodzić, a jest dokładnie odwrotnie, bo takie absurdalne obowiązki - obowiązki nawet sprzeczne z duchem sportu i zdrowym rozsądkiem - nakładają na sportowców absurdalną, bo niemożliwą do spełnienia presję kibolskich oczekiwań samych bezproblemowych zwycięstw, a po porażkach prowadzą często do kibolskich rozliczeń np wyzwisk ( a w skrajnych przypadkach prowadzić mogą nawet do rękoczynów ) , a w sporcie może być tylko jeden obowiązek, i nie absurdalny obowiązek zwycięstw tylko całkiem racjonalny obowiązek walki o zwycięstwo w każdym meczu i to najlepiej do końca, a jak sportowiec nie chce walczyć albo tylko uważamy czy wydaje nam się że nie chce walczyć, bo na przykład nie spełnia naszych oczekiwań, czy nie gra w taki sposób jakbyśmy tego oczekiwali, to po prostu przestańmy się nim interesować i zostawmy go innym, a poszukajmy sobie takiego który akurat spełnia nasze oczekiwania, czy gra tak jak my chcemy i mu kibicujmy. I nie będzie wtedy żadnej złej energii wiecznie nadąsanych i  niezadowolonych ze wszystkiego kiboli. Proste?. Niby proste, a tak wielu u nas nie potrafi tego zrozumieć.

Z forum : Takie emocje i wszechobecne podniecenie na forum przed rutynowym zwycięstwem Svitoliny? Obserwowałem trochę Magdę Linette, nie upatruję większych szans tej młodej dziewczyny ze Svitoliną, która nie bez powodu uznawana jest za jedną z faworytek do końcowego triumfu w turnieju French Open. Magda to wciąż poziom amatorski rodem z itfów, normalnie
nie zaprzątam sobie głowy takim tenisem, ale dla naszej rodaczki zrobiłem wyjątek. ;) Nie wyróżnia się niczym specjalnym, no chyba, że za takie coś można uznać słabą głowę. Oczywiście rozumiem, że Polacy byli zawsze pozbawieni krytyki dla swoich sportowców - od lat jestem zmuszony to oglądać w wykonaniu Isiofanów, dla których Radwańska jest ideałem we wszystkim. A jak każdy znający się kibic tenisa wie, Radwańska to po prostu przeciętność. Linette nawet przy niej miernie wygląda. Proponuję ostudzić głowy i spojrzeć na tabelkę pod artykułem - jest dosyć wymowna. Zwycięstwo Linette będzie można śmiało uznać za kompromitację i blamaż Ukrainki i wtedy odszczekam wszystkie miłe słowa, które o niej napisałem".

Z takim podejściem do życia to nie ma nawet po co na kort wychodzić, ani nie da się nikomu kibicować i gdyby wszyscy mieli takie podejście to wiele sensacji w przeszłości w ogóle nie miałoby miejsca, człowiek często nie wie co w nim samym drzemie i nie powinien sobie stawiać barier, a raczej powinien starać się uruchamiać utajnione moce to przynajmniej ma szanse powalczyć, a może nawet zaskoczyć samego siebie i sprawić sobie miła niespodziankę. Odwrotnie każdy "znający się kibic tenisa wie" że nikt przeciętny nie wygrywa turnieju Mistrzyń dla 8 najlepszych tenisistek każdego sezonu, ani nie gra w wielkim finale Wimbledonu. A kibice to nie eksperci ani trenerzy i nie są od krytykowania, i tylko mogą ale nie muszą kibicować. Niestety u nas takie minimalistyczne podejście do życia jest bardzo częste.

Była nie tak dawno taka tenisistka Melanie Oudin niewysoka która miał szlem konia i ograła kilka bitych faworytek i komentatorzy podkreślali role jej trenera ponoć świetnego motywatora, zagrała znacznie ponad swoj stan, a potem gdzieś się zatracila i słuch o niej zaginął.

Z forum: "Z raz już mogła wygrać tego Rolanda, powiedzmy sobie szczerze, tyle startów to już chyba szło ogarnąć 7 meczów ;) Ludzki umysł tyle rzeczy naraz zapamiętuje więc to jest jakoś obmyślone i nie ponad nadludzkie siły ;) Schiavone dała rade to Aga powinna co 2 lata go brać ;) ...na przemian z Wimblem:) Tego w parzystych latach, tego w nieparzystych ;)".

Być może to są żarty żartobliwego internauty, ale potraktujemy je nieco bardziej poważnie:  powiedzmy sobie również szczerze że wydajesz się zupełnie abstrahować od najważniejszego że żyjemy w Polsce , a jak na polską pustynię tenisową , jak na polskie tenisowe realia, to Agnieszka dokonywała prawdziwych cudów i nie wiadomo czy i kiedy ktokolwiek je powtórzy, wymaganie więcej to czyste szaleństwo ( no, ale Polacy słyną z wielkiej megalomanii oczekiwań, czyli z wielkiego parcia na wielkie sukcesy - z powodu ich braku - bez żadnego pokrycia w rzeczywistości i żadne sukcesy ich nigdy nie zadowolą, ciągle chcą więcej i więcej bez żadnego umiaru, choćby wcześniej nic nie mieli i na tym właśnie m. in. polega ich problem, bo wiecznie ze wszystkiego są niezadowoleni i wiecznie wszystko i wszystkich krytykują a zwłaszcza tych którzy wyrastają ponad przeciętność i coś tam osiągają) - każda polska tenisistka Grzybowska, Olsza, Domachowska i tak dalej i dalej, każda jedna np. w Niemczech osiągałaby dużo więcej niż w Polsce, oczywiście każda na miarę swojego talentu, choć nie wiadomo jakiej skali miały talenty, bo u nas nie da się tego sprawdzić.

Ktoś pewnie już pomyślał, że niepotrzebnie ostrzegałem przed czytaniem bloga, ale to dopiero była rozgrzewka, a teraz będzie jak u Hitchcocka - zacznę od najgrubszej rury, a potem będę ją tylko pogrubiać. Ostrzegam więc drugi raz, ale teraz już nie na żarty! :):

Polskie żebraczki bez honoru ( wolałbym żeby ich w ogóle nie było i żebym nie musiał o nich pisać) nie zasługują na tenisistkę w pierwszej 10, trafiła im się jak ślepej kurze ziarno i nie potrafili odpowiednio oszlifować jej talentu, a osiąga sukcesy tylko dzięki swojej wyjątkowości, bo nawet Polacy mimo wielu usilnych starań - np. ciągłego bezmyślnego krytykanctwa - nie potrafili do końca zmarnować jej wyjątkowego talentu, ale gdyby jej Ojciec miał więcej rozumu i został w Niemczech, a ona zostałaby Niemką osiągnęłaby o wiele więcej, a nawet jej mniej utalentowana siostra spokojnie jako Niemka awansowałaby do pierwszej 10, a polskie żebraczki bez honoru czyli podszywające się pod obce sukcesy ( czytaj świętujące jak własne obce sukcesy np. Niemki Kerber czy Dunki Wozniacki) na które pracują inne kraje i które na zawsze należą tylko do tych krajów mieliby jeszcze więcej okazji do żebrania, a tylko do tego się nadają, taka niestety jest prawda że Polska żebractwem stoi.

A sukcesy mierzy się również, a może przede wszystkim miarą kraju w którym się je osiąga, bo każdy kraj stwarza inne warunki i możliwości sportowego rozwoju, tak ogólnie jak i w poszczególnych dyscyplinach sportu. Każdy kraj ma swoją własną miarę sukcesu, w różnych dyscyplinach sportu może być różna, oczywiście pojedyncze jednostki mogą niekiedy wyrastać ponad tą miarę, choć i tak nie mogą do końca ponad tą miarę wykorzystać całego swojego potencjału, ale to jest już kwestia szczęśliwego trafu, czyli ekstensywna gospodarka zasobami ludzkimi.

Dodam przy okazji - wbrew temu co można wyczytać ( w przypisach) w polskiej Wikipedii w odniesieniu do Niemki Kerber , widać też pisanej przez polskich żebraków - że żaden sportowiec nie może być bohaterem dwóch czy więcej narodów, bo każdy może reprezentować tylko jeden kraj i naród, i musi się zadeklarować z jakim krajem i narodem się identyfikuje, z jakim krajem i narodem wiąże swoje sukcesy, dla jakiego kraju i narodu chce walczyć na sportowych arenach, takie są zasady rywalizacji na arenie międzynarodowej. To kraje pracują na sukcesy swoich sportowców , czyli swoich reprezentantów, a nie tylko sportowcy pracują na sukcesy swoich krajów (oczywiście sportowcy przede wszystkim pracują na swoje własne sukcesy, ale to temat na osobne rozważania) .  I każdy kraj i naród niestety sam musi pracować na swoje własne sukcesy pod własnym a nie cudzym szyldem, a nie inne kraje i narody mają pracować za niego na jego sukcesy, a on będzie tylko świętować jak własne cudze sukcesy - jak chcą tego polskie żebraczki. Tak więc tutaj nie chodzi o żaden partykularny patriotyzm tylko o zasady ogólnoświatowe.

Oczywiście czasami są oszustwa ze kogoś się przekupuje żeby dla kogoś grał, a jego z danym krajem nic więcej poza kasą nie łączy, ale to nic nie zmienia, skoro wszyscy się na takie praktyki godzą i wszyscy na świecie tak robią , to jest to tzw. wolna konkurencja walki o narodowe sukcesy , kto lepszy ten wygrywa, a ważne są zasady wg. których każdy jest tym dla kogo gra czyli w tym przypadku kto go pozyskał i kto go użytkuje i żaden kraj nie powinien biadolić ani płakać, ze inne kraje są w tym lepsze od niego i kradną mu talenty, takie życie - lepszy wygrywa:) . Ale to akurat nie jest przypadek Niemki czy Dunki które są Niemkami i Dunkami od urodzenia i nic nie zmieniały.

Z forum: "nie dość że sie sprzedala niemcom to jeszcze mecze sprzedaje najgorszy nr 1 w historii bez ambicji".

Po tym jak Niemka Kerber odpadła w pierwszej rundzie, i niech się Niemka cieszy że np. nie jest Polką, bo tego typu komentarze otaczały by ją ze wszystkich stron bez przerwy czyli przez całą karierę o ile w ogóle być cokolwiek osiągała. A tak to polskie żebraczki są dla niej wyłącznie mili, bo jest Niemką i chcą się podlizywać żeby pozwoliła im się podszywać pod niemieckie sukcesy.

G... wiesz, bo od urodzenia jest Niemką, tam się urodziła i wychowała i swojej narodowosci nigdy nie zmieniala, to Polacy chcieli ją kupić ale im się nie sprzedała.

Ale nie wszystkim podoba się to co piszę więc pojawiają się i głosy niezadowolenia:

Z forum: "Jebnij barana w ścianę pojebie bo trzeba mózg zrestartować"

Wiem, prawda boli, nie żebrzecie, to nie będzie bolało.

Z forum : "Co za typ :)"

No właśnie, straszny typ, a przecież mógłby być kolejnym polskim żebrakiem i opowiadać polskie żebracze bajeczki , jak to wszyscy bardzo chcieli grać dla polskich żebraków , tylko zły i okrutny PZT im nie pozwolił ;), ale polscy żebracy w swej żebraczej megalomanii  w swoich żebraczych kalkulacjach zapominają że w Polsce czyli w polskich tenisowych realiach obcy tenisiści nic albo bardzo niewiele by osiągnęli... a jak uważają inaczej to niech to udowodnią :).

Z forum : Widzę kolego że masz kompleks polskości :D Każda choroba jest zrozumiała i jeśli lżej ci dzięki temu w prawdziwym życiu, to wskazane jest wyładowywać napięcia związane z kompleksami w internecie.

Dzięki wielkie za wyrozumiałość :), ale zle kolego widzisz, kompleks polskości mają ci którzy żebrzą, więc akurat ja nie mam i przynoszą swoim żebractwem wstyd normalnym niezakompleksionym Polakom, a dla mnie każdy jest tym kim sam chce być, jakich sam dokonuje wyborów i nie badam skąd ktoś rzekomo pochodzi; wyrażam swoją opinię i swój sprzeciw wobec żebractwa, a żebrzą nawet niektórzy - a może nawet większość komentatorów i dziennikarzy sportowych - i nie da się tego słuchać, ani czytać, bo to bardzo brzydka i bardzo niehonorowa, a nawet szkodliwa dla polskiego sportu przywara ( jedzcie gdzie chcecie, grajcie dla kogo chcecie, a my i tak będziemy wasze sukcesy świętować i traktować jak swoje, a tym czasem nasi sportowcy w Polsce mają często gorsze czy o wiele gorsze warunki i o wiele mniejsze - raczej tylko iluzoryczne - szanse na sukcesy) - i nic więcej...

Na forum pojawił się mój prześladowca :).

Z forum : "O, i tutaj głosisz swoje bzdurki? Ale widzę, że odpowiednio Cię przyjęto :)"

Nie rżnij głupa :), doskonale wiesz że żebraków jest ci u nas najwięcej, stąd m. in. nasze wielkie sukcesy w sporcie, zwłaszcza tym elitarnym, a raczej ich brak, i nie podoba im się prawda o nich, bo nikt nie lubi słuchać prawdy o sobie , więc zawsze mogę liczyć na godne przyjęcie, ale... wiecie z kogo się śmiejecie?, z samych siebie się śmiejecie! :).

Z forum : "Orciku drogi, nie raz już dyskutowaliśmy na temat twoich banialuk i nie raz już kończyło się tym, że zapluwałeś się "żebrakami", "złodziejami" i innymi inwektywami. To, co masz do przekazania, to stek bzdur i żadne próby argumentowania czy ubliżania z twojej strony tego nie zmienią. "

Już wam wiele razy odpisywałem, ze to co polscy żebracy ustalą między sobą to można od razu i bez czytania wrzucić do kosza na odpadki albo wsadzić między bajki :), jak przestaniecie żebrać i każdego traktować zgodnie z tym dla jakiego kraju i narodu sam chce grać i przestaniecie przynosić hańbę Polsce to i ja przestanę o tym pisać - ale ani wcześniej ani pózniej :), wiem ze musicie się bronić, ale to żałosne, i nikomu nie ubliżam opisuję tylko polską rzeczywistość używając stosownych do okoliczności słów , wolałbym żeby polska rzeczywistość była inna czyli godna wolnego człowieka - to i sukcesów byłoby o wiele więcej!.

Z forum : "No i, jak zwykle, twoje oderwanie od rzeczywistości widoczne jak na dłoni, fantazje na temat bronienia śmigają w twojej główce bez opamiętania. Za mały jesteś, Orciku, aby się przed tobą i twoimi poglądami ktokolwiek musiał bronić".

Jak na razie to właśnie jesteś mocny tylko w słowach żeby dodać sobie fantazji i rzekomo pogrążyć rywala, a to ty ciągniesz za mną, a nie ja za tobą i taka jest rzeczywistość , bo prawda o sobie widać Cię boli, i nigdy jeszcze nie podałeś żadnych sensownych i logicznych kontrargumentów poza użalaniem się nad sobą.

Z forum : "Wiodę życie wolne od użalania się nad sobą i, nie znając mnie, jesteś ostatnią osobą, która ma podstawy do snucia takich fantasmagorii. No i widzę, że i z megalomanią u ciebie nieźle, skoro przyrównujesz się do Agnieszki, gdyż to za nią tu ściągnąłem, a nie za tobą. :) PS. a sensownych argumentów podawałem już niemało w ostatnich pięciu latach i zawsze spotykały się tylko z inwektywami z twojej strony, więc gdzie sens?".

No to gratulacje, ale dziecko drogie ( nie obraz się, chodzi tylko o twój wiek umysłowy ) tobie ciągle coś się wydaje i wydaje ci się że tylko ty masz prawo do snucia fantasmagorii, to tutaj na forach ciągle użalasz się nad sobą, a nie w życiu prywatnym, i ani jednego sensownego argumentu nigdy jeszcze nie podałeś - bo nawet takich nie ma - tylko same inwektywy, dodam choć bardzo daleko mi do PISU - inwektywy najgorszego sortu, bo osobiste, a ja piszę czy chcę pisać tylko o zagadnieniach, a ty robisz tylko osobiste wycieczki :).

Dokonuje się kolejna zmiana interlokutorów jak w kalejdoskopie.

Z forum: "Kim ty jesteś żeby dokonywać takich ocen? Spójrz na swoje osiągnięcia, chyba nie możesz się niczym więcej pochwalić niż byciem internetowym szczekaczem."

Nikim , a kim mam być?, ale nie trzeba mieć żadnych osiągnięć żeby pisać o tym co jest czy jak się rzeczy mają  zgodnie z własnym uważaniem, a każdy powinien mieć swój rozum i dokonywać swoich ocen, czyli co ma piernik do wiatraka?, a ty nie musisz nawet czytać! , więc w czym widzisz problem?.

Z forum: "Typowy koń polski".

Typowy koń polski to raczej polski żebraczek podszywający się pod obce czyli innych krajów sukcesy z braku własnych krajowych, i może to Ty jesteś tym koniem?

 
cd w cz. 2
wtorek, 25 kwietnia 2017

"Agent Szarapowej odpowiedział Radwańskiej:

Wszystkie te wyrobniczki jak Radwańska czy Wozniacki, które nigdy nie wygrały szlema i które wyprzedza już nowa generacja, chciałyby być sprytne, nie dopuszczając do występu Marii w Paryżu. BEZ Sereny, BEZ Marii, BEZ Wiki, BEZ Petry to ich ostatnia szansa na wygranie szlema. Niestety one nigdy nie zapoznały się z raportem Trybunału Arbitrażowego". - z bloga "nie śpię bo oglądam tenis"

Odpowiedz na to powinna być tylko jedna:

Gdybyśmy przez lata brały to co Maria to wszystkie mielibyśmy wygranych po 10 szlemów, i lepiej być wyrobniczkami niż mistrzyniami dopingu!.

z forum:

"wg mnie Aga jak i Caro wypowiedziały swoje zdanie z którym osobiście w 100% się zgadzam. Jeżeli Maria dostanie WC na Roland Garros i Wimbledon to już na prawdę to wszystko straci jakikolwiek sportowy akcent. Niech zapracuje na grę wynikami. Wyśmiewanie się z zawodniczek przez agenta to co najmniej słaba sprawa i bardzo nietaktowna".

piątek, 24 marca 2017

Najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska od początku sezonu nie gra najlepiej, dość szybko czy też dość wcześnie odpada z kolejnych ważnych turniejów i pomału czy też stopniowo spada w rankingu i nawet nie wiadomo na ile to jest trwała, a na ile tylko przejściowa tendencja, bo to dopiero najbliższa i dalsza przyszłość pokaże i jakie są tego najważniejsze przyczyny. Pewnie najwięcej mogłaby o tym opowiedzieć sama tenisistka, ale ja niestety nie mam takich możliwości żeby się o to wypytać samej zainteresowanej. W każdym razie w mediach i na forach internetowych jest sporo spekulacji w tym temacie, ale mnie spekulacje niezbyt interesują, tych można mnożyć dowolną ilość i to w nieskończoność , tylko po co?.

Bardziej mnie interesują szersze czyli ogólne zjawiska i o nich wolę pisać, niż spekulować o przyczynach kryzysu. A moją ulubioną formą przekazu jest żywa polemika, widocznie taki mam temperament.

http://sportowefakty.wp.pl/tenis/675265/najgorsza-seria-agnieszki-radwanskiej-od-lat Pod tym tekstem wywiązała się polemika między mną a innym internautą, którą teraz tylko przenoszę na blogu.

"Wypowiedzi tych panów są doprawdy śmieszne. Agnieszka niby nic nie musi?. Cały czas próbuje wygrać turniej wielkoszlemowy i nic, a to jest niby jej cel od lat. Nie ma co osiadać na laurach, bo mogła wygrać dużo, dużo więcej. Federer i Nadal nic już nie muszą, ale dalej grają i wciąż się
trzeba z nimi liczyć".

 

Najlepiej sam wygraj turniej wielkoszlemowy a nie licz na innych. Pewnie znasz takie powiedzenie - umiesz liczyć licz na siebie.

Mogła też wygrać dużo dużo mniej i to jest bliższe prawdy - zwłaszcza że rzecz dzieje się w Polsce, w kraju bez tenisowych tradycji w którym nikt nigdy szlema nie wygrał  - niż to że mogła wygrać dużo dużo więcej, to ostatnie przekonanie to bardziej wynik polskiego chciejstwa czyli polskiej narodowej megalomanii dziwnie połączonej z polskim narodowym malkontenctwem niż realna ocena i analiza możliwości samej tenisistki,  a szlema wygrać można z dalszego miejsca w rankingu , tak więc ten cel zawsze będzie aktualny dopóki nie zakończy kariery.

 

"Oj, daj spokój. Co się Polaków czepiasz? Myślisz, że Amerykanie czy Szwedzi nie mają oczekiwań?. Z Radwańską jest m. in. tak, że ona bardzo często przegrywa z niżej notowanymi rywalkami, a i rzadko kiedy pokonuje którąś z top 10. Kilka razy mogła co najmniej w finale wielkoszlemowym. No prawda jest taka, że jest przeciętna i sukcesów nie ma zbyt wielu".

 

Bardzo mi przykro ale niczego nie zrozumiałeś, bo niestety jesteś głupszy niż but z lewej nogi i dlatego możesz co najwyżej czyli w najlepszym razie pisać same głupstwa bez żadnego ładu i składu, nie mówiąc o sensie; nie chodzi o żadne oczekiwania, najlepiej je mieć wobec siebie, ale o polskie bezprzykładnie głupie i szkodliwe roszczeniowe chciejstwo podszyte malkontenctwem , nie oparte na niczym innym poza dziwaczną mieszaniną narodowych kompleksów i narodowej megalomanii czyli chodzi o polskie roszczeniowe malkontenctwo czego akurat jesteś idealna egzemplifikacją; bo to Ty jesteś bardziej niż przeciętny, a AGA jest bardziej niż nieprzeciętna, bo jest od lat w ścisłej światowej czołówce elitarnego sportu jakim jest międzynarodowy tenis z ogromną konkurencją na całym świecie, jest stałą uczestniczką turnieju mistrzów dla 8 najlepszych tenisistek świata, a raz go nawet wygrała, wygrała wiele turniejów w tym kilka bardzo prestiżowych a pochodzi z kraju bez znaczących tenisowych tradycji i sukcesów, a sukcesy przede wszystkim mierzy się miarą własnego kraju , bo w każdym są inne realia czyli możliwości ich osiągania, do tego sama zarabia grube miliony, i cała masa tenisistek jej tego zazdrości czy też chciałaby być na jej miejscu, czyli reasumując jest jedną z najlepszych tenisistek swojego pokolenia, do tego ma swój własny unikatowy styl gry, nazywać to przeciętnością to głupota do potrójnego kwadratu i tylko w kraju roszczeniowych malkontentów jest możliwa, i chyba nie ma takiego drugiego na świecie. A piszę o tym nie dlatego żeby się kogoś czepiać tylko dlatego że bez uświadomienia sobie choroby żadna terapia nie będzie możliwa, i tak na przykład żeby mieć szanse wyjścia z alkoholizmu trzeba się najpierw wobec siebie przyznać ze jest się alkoholikiem.

 

"Chcę pokazać że gra schematycznie i jak ktoś dobrze wniknie w jej styl to Radwańska przewala mecz.."

Właśnie gra mniej schematycznie od innych i dlatego cenią jej tenis za sam styl, styl agresywno silowy jest o wiele bardziej schematyczny, a inne tenisistki wiedzą od lat że najłatwiej ją pokonać właśnie siłą , szybkością, agresją i celnością czyli nie pozwolić jej na różne niesztampowe nieschematyczne gierki,  dlatego te co z nią wygrywają na ogół wygrywają właśnie prostym schematem, który polega na tym żeby siłą, agresją , szybkością i celnością nie dopuścić jej do własnej kombinacyjnej gry, tak jak choćby Lucic Baroni w AO ;) , niestety jest tak
 że na każdego jest jakiś sposób i na siłaczki i na kombinatorki, tylko że do tego potrzebne jest właściwe wykonanie, dobry dzień czy dzień konia, a to nie zawsze się udaje.

 

"Niektórzy podniecają się cennymi punktami i poważnymi przeciwnikami Huberta Hurkacza w malutkim challengerze, a inni wygraną z Wang, co zrobić. :)"

 

Z tym co wyżej napisane nieco współgra poniższy wywiad:

O naszej najlepszej tenisistce porozmawialiśmy z jednym z najbardziej znanych i cenionych dziennikarzy tenisowych na świecie – Benem Rothenbergiem z "New York Timesa".

Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: Inaczej zacząć nie można. Czy jesteś zaskoczony tym, co dzieje się w tym sezonie z Agnieszką Radwańską?


Ben Rothenberg, New York Times:– Nie, nie do końca. Trzeba pamiętać, że kilka tygodni temu Agnieszka zmieniła rakiety i wydaje mi się, że z nowymi nie czuje się jeszcze do końca komfortowo. W Australian Open miała też sporo pecha. Trafiła na Mirjanę Lucić-Baroni, po której
nikt przed turniejem nie spodziewał się takiej eksplozji formy. Kibicom zalecałbym spokój. To na razie nie jest oczywiście świetny sezon w wykonaniu Agi, ale nie nazywałbym go też tragicznym.

– W Polsce jednak po każdej porażce w ważnym turnieju wraca temat zmiany trenera. Uważasz, że roszada na tym stanowisku jest potrzebna?


– Nie sądzę by to był dobry pomysł. Nie uważam, że potrzebuje nowego trenera. Współpraca Agnieszki z Tomaszem Wiktorowskim wygląda naprawdę dobrze. Widziałbym natomiast w jej sztabie miejsce dla byłego zawodnika. Kogoś, kto spojrzałby na to z boku i pomógł swoimi radami. Popatrzmy, jak świetnie zdało to egzamin w przypadku choćby Andy’ego Murraya i
Ivana Lendla.



Jakie nazwiska Ci chodzą po głowie?


– Dobry byłby ktoś, kto prezentował podobny styl gry, czyli np. Fabrice Santoro. Francuz też grał bardzo kreatywnie i technicznie.   

– Wiesz, jakie jest ulubione pytanie wszystkich dziennikarzy i
kibiców w Polsce? Czy Radwańska nadal może wygrać Wielkiego Szlema?



– Jasne, to nadal bardzo możliwe. Jeżeli to miałoby się stać w tym roku, to oczywiście Wimbledon wydaje się najlepszą okazją. Na razie ten turniej nie ma według mnie wyraźnej faworytki. Nie wiemy w jakiej kondycji będzie Serena Williams, Wiktoria Azarenka nadal nie trenuje. To będzie dla Agnieszki wielka szansa. Wydaje mi się też, że Radwańska powinna do wszystkiego podchodzić z większym spokojem. Zauważmy, że w ostatnich miesiącach w tenisie mamy dominację zawodników po trzydziestce. Jestem pewien, że szanse na zwycięstwo w Wielkim Szlemie jeszcze dla niej nadejdą.



– A czy jeżeli by się to jej jednak nie powiodło, to będzie można powiedzieć, że jej kariera nie była kompletna?


– Nawet jeżeli nie wygra Wielkiego Szlema, to spokojnie będzie można powiedzieć, że miała niesamowitą karierę. Mam wrażenie, ze obecnie Wielkie Szlemy są nieco przeceniane. Sezon składa się też z wielu innych ważnych zawodów. Radwańska wygrała kilka niezwykle istotnych turniejów – w Miami, Pekinie. Zwyciężyła w WTA Finals w Singapurze, była druga w światowym rankingu. To wspaniała, niesamowita zawodniczka. Nie znam dokładnie historii polskiego tenisa, ale chyba spokojnie można powiedzieć, że o niebo wyprzedza wszystkich pozostałych zawodników razem wziętych. Od wielu lat utrzymuje się w światowej czołówce, jej zagrania ogląda się z ogromną przyjemnością.  

– Myślisz, że za trzydzieści lat tenisowy świat będzie pamiętał o Radwańskiej?


– To tak długi czas, że trudno cokolwiek powiedzieć na pewno, nie wiemy jak zapamiętany zostanie Federer, ale wydaje mi się, że zarówno w Polsce, jak i na świecie będzie bardzo doceniania. Nie byłem nigdy w waszym kraju, ale moim zdaniem należy jej się ogromny szacunek za to czego dokonała. To z pewnością wyjątkowa zawodniczka. Spójrzmy jak wiele razy wygrała nagrodę za zagranie roku. Spokojnie można powiedzieć, że w przyszłości każda tenisistka, która będzie prezentowała techniczny styl gry będzie nazywana drugą Radwańską. Będzie się mówiło: „patrz gra jak kiedyś Radwańska”. Tak jak w męskim tenisie o ładnie stylowo grających
zawodnikach mówi się „baby Federer”, tak u kobiet będzie się mówiło „baby Radwańska”.

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69