Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

poniedziałek, 13 marca 2017

 

Cytat: "Magda szuka punktów, chce kończyć, a nie czeka na błąd"

ale nikt nie czeka na błędy, to zupełny idiotyzm , albo złośliwość zwolenników jedynie słusznego prymitywnego agresywnego tenisa, którzy nie tolerują innych bardziej złożonych stylów gry, niż ich ulubiony oparty na agresji i sile, a błędów nie można usprawiedliwiać tym że rzekomo rywal na nie czeka, a każda gra to gra błędów i kto je robi jest gorszy , i nikt nie robi błędów specjalnie mimo że idiotycznie nazywa się je "prezentami", a wystarczy ich nie robić i w ogóle nie będzie
problemu, nie ma czegoś takiego jak czekanie na błędy są tylko różne style gry, jeden chce kończyć, a drugi chce grać czyli kombinować, a nie tylko nastawia się na jedno kończące uderzenie...

a gdyby Agnieszka chciała kończyć każdą piłkę - jak wielu jej od lat doradza czy tego od niej oczekuje, a bezpardonowo krytykuje ją tylko dlatego że tak nie gra - nigdy nie osiągnęłaby sukcesów , nie wygrałaby ani jednego turnieju, nigdy nie awansowałaby do top 10 światowego tenisa, i na pewno nie w Polsce , nie w Polsce która nie potrafi szkolić wybitnych tenisistów, jej główną siłą która zapewnia jej stabilne wieloletnie sukcesy, to właśnie ta przez wielu nie lubiana , przez wielu nietolerowana czy nierozumiana indywidualna gra kombinacyjna, tego nie da się nauczyć, bo to część osobowości i dalatego tak grających jest dużo mniej, i tylko dzięki niej nawet w Polsce osiąga sukcesy...

"Pan juz wie, ze nie zdobyła by tylu tytułów itd. A ja sądzę, że gdyby poswiecila trochę techniki na rzecz siły to wygralaby Szlema. I zależy kto ma jakie ambicje w tenisie. Jeśli wygrywanie turniejów a nie wygrywanie Szlemów ją satysfakcjonuje to już jej decyzja"

to moim zdaniem zle pan sądzi, to zwykłe i idiotyczne pomówienia . właśnie ma ambicje i gra tak jak gra, bo wie że gdyby grała inaczej nic znaczącego by nie osiągnęła, zawsze celuje w szlema jak wszyscy tenisisci, bo to najważniejsze co w tenisie można zdobyć, ale chcieć a móc to dwie różne rzeczy ( inaczej każdy wygrywałby dowolną ilość szlemów i szlem przestałby mieć jakiekolwiek znaczenie), gra tak żeby osiągać jak najwięcej, a zakładanie że szlem leży w granicach jej możliwości jest niczym nie poparte, to tylko tak łatwo powiedzieć, gdyby leżał to już dawno by go wygrała, to tylko pobożne życzenia kiboli którzy w swojej głupocie i naiwności zawsze wiedzą najlepiej co trzeba robić żeby szlema wygrać, więc niech sami go wygrają, na razie w Polsce nikt nigdy szlema nie wygrał, nikt nigdy nie udowodnił że w Polsce przy światowej konkurencji w tej elitarnej dyscyplinie sportu jest to w ogóle możliwe, jakie ma pan dowody że pańskie rady (zresztą bardzo śmieszne, bo czy pan jesteś światowej klasy szkoleniowcem żeby doradzać?) dałyby szlema? , podpowiem żadnych! , to tylko kibolskie pobożne życzenia, nie tylko nie dałoby to szlema ale pewnie dałoby trwaly brak jakichkolwiek sukcesów i nie pan byś na tym stracił ale tenisistka, pan byś tylko powiedział pomyliłem się, a ona była głupia że mnie słuchała i sama jest sobie winna...

Moim zdaniem Agnieszka od wielu lat robi błąd że nie znalazła sobie dobrego trenera który preferuje czy ceni właśnie taki styl gry w jakim od zawsze gra, i który nie sączy jej ciągle do ucha że powinna grać bardziej agresywnie czy siłowo, co również oznacza brak wiary w jej styl gry - choć trener Wiktorowski nie byl najgorszym wyborem, mogło być znacznie gorzej - moim zdaniem jej kariera potoczyłaby się jeszcze lepiej gdyby ciągle z radością doskonaliła swój kombinacyjny styl gry i grała nim dla przyjemności takiej gry a nie tylko dla wyników i nic nie zmieniała tylko ciągle się udoskonalała i miała wiarę w to co robi czyli w swój styl gry bez ciągłej jego krytyki. Bo i tak nigdy inna nie będzie i inaczej grać nie będzie a tylko niepotrzebnie od lat mieszają jej w głowie i podważają wiarę w jej styl gry, a styl gry to osobowość i inny nie będzie, inna gra wymaga innego tenisisty, a domieszki agresji w jej stylu gry również nigdy nie brakowało i nie potrzebowała jej więcej...

wtorek, 22 listopada 2016

Jeszcze nowy sezon się nie zaczął, a już pojawiły się spekulacje nie tyle odnośnie nowego sezonu ile odnośnie wygrania szlema, co jeszcze Adze się nie udało, a ciągle się tego od niej oczekuje. Jak wiadomo w tym roku dwa razy przegrała w szlemach niby wygrane mecze po tym jak deszcz zmienił warunki gry. A złe warunki gry zawsze - mimo że warunki są niby jednakowe dla wszystkich - sprzyjają słabszym zawodnikom, bo stwarzają im dodatkowe szanse na pokonanie faworytów. Miejmy nadzieję że w nowym sezonie aura będzie sprzyjać Adze.

"Koniec wakacji. Rozpoczęły się przygotowania do nowego sezonu. Wszystko co dobre, szybko się kończy. Jak myślicie, czy w przyszłym roku Agnieszka Radwańska wygra turniej Wielkiego Szlema?"- takie pytanko padło na portalu tvp. sport.

Moja odpowiedz jest krótka:  jak skończycie bredzić o szlemach i ciągle w kółko wałkować ten temat to wygra, ale ponieważ nigdy tego nie zrobicie to nigdy nie wygra ani Aga, ani żaden inny polski tenisista , bo główną przeszkodą w Polsce w odnoszeniu sukcesów jest wielki polski głód sukcesów, wielkie wyposzczenie i wielkie oczekiwania i wynikająca z nich z jednej strony wielka absurdalna presja na zwycięstw ( na np tzw. obowiązkowe zwycięstwa), ciągłe widzenie rzekomych wielkich szans na nie ( tzw. rzekomo otwarte drabinki), ciągłe spekulacje na ich temat, a z drugiej strony wynikająca z tego nikczemna odporność na porażki i ciągła krytyka, czepialstwo, pomówienia, narzekania itd, to jest ten głaz który trzyma na dnie cały polski sport.

Bardzo denerwuje mnie też - nie ukrywam - ciągłe przypominanie, podkreślanie, przyznawanie się do obcych tenisistów tzw. polskiego pochodzenia - odkąd Ci zaczęli odnosić sukcesy niemożliwe i nie spotykane w Polsce - przez niemal wszystkie nasze portale sportowe, przez naszą prasę sportową, przez polskich sportowych komentatorów ( w tym aspekcie na plus wyróżniają się pani Nowak i pan Stopa), a jest to takie nagminne czy powszechne, a jednocześnie takie żałosne i zaściankowe, że nie da się tego spokojnie słuchać, czytać, i oglądać.

Ciągłe przymilanie się do obcych sportowców tzw. polskiego pochodzenia i żebranie o ich względy czy łaski ( np. znani byli polscy sportowcy w boksie obcych sportowców jak np. Zbigniew Boniek w boksie Dunki Wozniacki ) , a potem udawanie przed samym sobą, że to oni się do nas przyznają, a nie my do nich.

A to mówiąc kolokwialnie gówno prawda, bo gdyby obcy sportowcy chcieli mieć cokolwiek wspólnego z Polską, to by po prostu dla Polski grali, a to nie jest i nigdy nie było zabronione, a opowiadanie sobie bajeczek, że one chciały tylko ich nie chciano jest idiotyczne, bo gdyby naprawdę chciały to nikt by im tego nie mógł zakazać, ani teraz, ani wcześniej, a Polacy opowiadają sobie takie bajeczki, tylko dlatego żeby znaleźć innych "winnych" niż obcy sportowcy o których względy tak bardzo zabiegają, i schlebiają tym własnej próżności żeby lepiej i przyjemniej im się kradło i żebrało, ale nie chcą i dlatego dobrowolnie grali i grają dla innych krajów i nie zamierzają tego zmieniać.

A w sporcie każdy w tych sprawach jest tylko tym jaki kraj dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, reszta nie ma żadnego znaczenia, bo reszta to co najwyżej sprawy prywatne, którymi tylko prywatnie można się zajmować.

A Niemka Kerber kilka lat temu dostała oficjalną ofertę od PZT, ale ją z miejsca bez żadnego wahania odrzuciła tłumacząc się chęcią reprezentowania Niemiec na IO. A to dość ciekawe tłumaczenie, bo przecież wzorem Dunki Wozniacki na użytek polskich żebraczków i złodziejaszków mówiła - w wolnym tłumaczeniu - ze to nie ważne dla kogo gra, że to rzekomo nie ma dla niej znaczenia, bo gra przede wszystkim dla siebie. Tyle że w Niemczech dla których gra mówi zupełnie coś innego, tam nie powie że to nie ważne dla kogo gra, ale odwrotnie tam często podkreśla ze jest dumna z tego że jest Niemką i gra dla Niemiec, np. cytuję "my Niemcy musimy trzymać się razem", a tak mówiła podczas zwycięskiego dla niej AO. Zresztą Dunka Wozniacki też była dwulicowa, bo gdy zdobyła fotel liderki to dumnie paradowała z duńską flagą i wtedy nie mówiła że to nie ważne dla kogo gra, i że gra tylko czy głownie dla siebie. A ta dwulicowość jak nietrudno się domyśleć wynika z tego, że dla miłej zgody czy dla dobrych relacji z polskimi żebrakami i złodziejaszkami - zresztą ciągle nagabywane przez nich - mówią to co ci bardzo chcą usłyszeć, aby piec dwie pieczenie na jednym niemiecki czy duńskim ogniu, bo widzą i słyszą jak polscy żebracy i złodzieje są bardzo spragnieni nawet obcych sukcesów, bo bardzo brakuje im własnych i nawet ewidentną dwulicowość biorą za najlepszą monetę, a widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć i jeszcze sami wymyślają i opowiadają sobie różne niestworzone schlebiające własnej próżności miłe bajeczki.

Tak więc my w Polsce z braku czy niedostatku własnych krajowych sukcesów ciągle szukamy potwierdzenia swojej wartości w sukcesach obcych sportowców tzw. polskiego pochodzenia. A oni przecież osiągają sukcesy właśnie dlatego że z Polską i z polskim sportem nie mają nic czy mają bardzo niewiele wspólnego; osiągają sukcesy nie dzięki jakimś plemiennym korzonkom, tylko dzięki realiom krajów dla których dobrowolnie grają.

Na przykład strasznie żenujące i denerwujące było przypisywanie Polsce wielkoszlemowego sukcesu Niemki Kerber: pilne śledzenie i podkreślanie na każdym kroku tzw. polskich akcentów, witanie Niemki na dworcu w Poznaniu tak samo albo lepiej niż polskich sportowców, cieszenie się niemieckim sukcesem jak własnym, a tenisowy dziennikarz Przeglądu Sportowego niejaki Gębicz nawet kazał być dumny swoim polskim czytelnikom z niemieckiego sukcesu; byłem tym tak bardzo zdegustowany że w afekcie chętnie bym go wtedy za to udusił jak to się mówi gołymi rękami, bo dla mnie jako polskiego kibica to był tylko i wyłącznie niemiecki sukces i w żaden sposób nie chcę mieć z nim nic wspólnego; bo ja jako polski kibic identyfikuję się tylko z sukcesami odnoszonymi pod polską nazwą i flagą i nie zamierzam okradać innych krajów z ich sukcesów, ani w żaden sposób się do nich przyznawać. I nie chodzi mi o żaden patriotyzm, tylko zwykłą przyzwoitość; po prostu nie tyka się cudzej dobrowolnej własności, a każdy kraj sam musi pracować na własne sukcesy, a nie inne kraje na niego. Sukcesy sportowe należą tylko do tych krajów pod których nazwą są zdobywane, inaczej sport międzynarodowy nie miałby żadnego sensu, koniec i kropeczka.

W normalnym szanującym się kraju powinno być tak, że Niemka Kerber dopóki jest Niemką i gra dla Niemiec nie powinna cieszyć się nawet najmniejszym publicznym zainteresowaniem w Polsce. A  tymczasem wokół Niemki i jej niemieckich sukcesów robi się w Polsce publiczną szopkę ciągle publicznie podkreślając możliwe i niemożliwe tzw. polskie akcenty z nią związane - często oparte na fałszach czy półprawdach - jest mi z tego powodu zwyczajnie jako Polakowi wstyd. I robią to tzw. elity czyli dziennikarze, komentatorzy, znani byli sportowcy ( np. pan Fibak), elity które powinny dawać innym dobry a nie zły przykład. Nie potrafili namówić czy nakłonić Niemki na zmianę barw to zeszli na żebry i teraz służą Niemcom za merdające ogonkami na widok niemieckich sukcesów polskie pokojowe pieski. A jakie "elity" - taki kraj.

Dlatego nie potrafię bez emocji i bez wulgaryzmów pisać o tych którzy kradną, żebrzą i wchodzą w przysłowiowe cztery litery obcym sportowcom otwarcie czy w domyśle przypisując Polsce ich sukcesy, jeśli nie zupełnie otwarcie - bo nie zawsze mogą - to przynajmniej ukrytym tekstem. Obcych sportowców grających dobrowolnie dla obcych krajów powinno się całkowicie zostawić ich własnym krajom i traktować tak samo jak wszystkich innych obcych sportowców. A sprawy prywatne związane z ich pochodzeniem, co najwyżej - jak już ktoś musi, bo inaczej się udusi - omawiać na prywatnym gruncie, żeby nie wkurzać i nie obrzydzać sportu tym kibicom dla których w tych sprawach liczy się tylko to dla kogo sportowiec dobrowolnie i oficjalnie gra, do jakiego kraju sam się dobrowolnie przyznaje, i nic innego dla nich nie ma znaczenia, bo nie chcą żebrać , kraść ani kłamać przypisując swojemu krajowi sukcesy innych krajów, ani nawet stwarzać takich pozorów. Jeśli brakuje nam przyzwoitości i uczciwości, to przynajmniej trzeba mieć honor i troszkę godności.

Jednym ze skutków ubocznych powyższej inkryminowanej przeze mnie postawy jest ciągłe czy częste porównywanie najlepszej obecnie polskiej tenisistki i jednocześnie najlepszej w historii polskiego tenisa ery open, do obcych tenisistek tzw. polskiego pochodzenia, tych które akurat w danym momencie odnoszą większe od niej sukcesy: kiedyś Dunki Wozniacki, a teraz Niemki Kerber, porównania wymagające, czy spodziewające się od najlepszej polskiej tenisistki co najmniej takich samych sukcesów. Celuje w tym zwłaszcza już wyżej wspomniany tenisowy dziennikarz Przeglądu Sportowego, niejaki Gębicz.  Oczywiście jedynym powodem porównywania akurat do tych, a nie innych tenisistek, jest tylko i wyłącznie pochodzenie ich przodków, bo nie ma żadnego innego racjonalnego powodu do zestawiania akurat ich ze sobą, 1) bo to są zupełnie inne tenisistki i grają zupełnie inny tenis, 2) a kraje dla których grają mają zupełnie inne realia, i stwarzają inne warunki i możliwości swoim sportowcom.

Osiągać sukcesy w tenisie w Polsce, a osiągać sukcesy w tenisie w Niemczech to dwie całkowicie różne bajki, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Nie wiadomo co by osiągała AR ( czy inni polscy tenisiści ) gdyby była Niemką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną, ale można założyć z wielkim prawdopodobieństwem że dużo więcej niż w Polsce, a Niemka Kerber w Polsce mogłaby sobie tylko pomarzyć o takich sukcesach jakie osiąga w Niemczech. Niemka w Polsce prawdopodobnie nie zbliżyłaby się nawet do sukcesów Agnieszki Radwańskiej, która nawet w Polsce osiąga znaczące międzynarodowe sukcesy, ale tylko dlatego że jest nietypową - jedną w swoim rodzaju - tenisistką, grającą własną indywidualną odmianę tenisa ziemnego. Natomiast Niemka Kerber miałaby dużo większą szansę na zostanie kolejną Martą Domachowską ( z całym szacunkiem dla Marty) polskiego tenisa, czyli kolejnym jednym z wielu wielkim zmarnowanym talentem polskiego tenisa.

Do tego na obcych sportowcach tzw. polskiego pochodzenia nie wywiera się u nas żadnej presji, nie wymaga się od nich samych zwycięstw, nie batoży się ich po porażkach, im się tylko podlizuje, i pamięta czy oklaskuje same zwycięstwa, więc jakby to absurdalnie nie brzmiało w Polsce lepiej być obcym sportowcem tzw. polskiego pochodzenia niż polskim sportowcem. Tak więc każdy kto ma głowę na karku powinien od nas wyjeżdżać. 

Do tego obcy sportowcy tzw. polskiego pochodzenia w swoich krajach mają często lepiej niż sportowcy w Polsce , i tak Niemka Kerber i Dunka Wozniacki cieszą się uznaniem we własnych krajach i żadna krzywda im się tam nie dzieje. Odwrotnie mają często znacznie większe szanse na sukcesy niż sportowcy w Polsce i nie widzę żadnego powodu żeby jeszcze w Polsce mieli czerpać profity ze swoich zagranicznych sukcesów.

Sukcesy sportowe powinno się przede wszystkim oceniać i mierzyć miarą kraju w których są osiągane, czy zdobywane. I tak np. Sonia Mirza choć w singlu nie osiąga znaczących sukcesów, to i tak jest najlepszą indyjską tenisistką w historii jej rodzimego tenisa i z tego powodu  jest niezwykle ceniona w swoim kraju.  I tak Agnieszka Radwańska jest najlepszą polską tenisistką w historii polskiego tenisa ery open, z wielką przewagą nad całą resztą polskich tenisistek; wystarczy wspomnieć, że poza nią ani jedna Polka nie wygrała ani jednego turnieju WTA w erze open, i że z polskich tenisistek w erze open tylko Agnieszka w ogóle osiągnęła znaczące sukcesy. A w Niemczech tenisistek odnoszących międzynarodowe sukcesy w tenisie było i jest bardzo dużo. 

Tak więc Agnieszka Radwańska jest najlepszą polską tenisistką tak obecnie jak i w polskiej historii tenisa ery open, a np. Niemce Kerber do miana najlepszej niemieckiej tenisistki w historii niemieckiego tenisa bardzo wiele brakuje. A zestawianie, czy porównywanie jej niemieckich sukcesów z sukcesami polskich tenisistek jest po prostu zwyczajnie nieuczciwe dla tych ostatnich, bo całkowicie abstrahuje od zupełnie innych realiów tenisowych w Niemczech i w Polsce. I nic w tym nie zmienia fakt, że Niemka wraz ze swoimi niemieckim sztabem trenerskim od jakiegoś czasu coraz częściej trenuje w pod poznańskim Puszczykowie, gdzie jej dziadek otworzył chyba specjalnie dla niej akademię tenisową. Tylko polskie żebraczki i złodziejaszki wykorzystują ten fakt, do podszywania się pod niemieckie sukcesy, czym przynoszą wstyd i hańbę całej Polsce, która jak każdy inny samodzielny kraj powinna stać na własnych nogach, osiągać własne sukcesy czyli pod własną nazwą i banderą. Bo i tak nikt na świecie polskich śmiesznych uroszczeń nie uzna, bo każdy kraj szanuje wolne wybory sportowców i własność krajów wyrażoną nazwami krajów i flagami pod którymi sportowcy dobrowolnie grają na arenie międzynarodowej  i tylko będą na nas patrzeć z wielkim politowaniem jak na bandę nic nie wartych żebraczków i złodziejaszków. A w sporcie nie ma połówek, nie ma się czym dzielić, bo w sporcie można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu można "służyć" na arenie międzynarodowej i nic więcej w tych sprawach się nie liczy, albo nic więcej nie ma znaczenia. Koniec i basta.

Niemka Kerber wszystko co ma jakąkolwiek wartość oddała już Niemcom i nie ma już nic więcej wartościowego do oddania, oczywiście poza jałmużną, czyli resztkami czy odpadkami z niemieckiego stołu. A gdyby Niemka miała szacunek dla Polski i Polaków to by tej jałmużny im nie rozdawała, ale dlaczego ma go mieć, skoro polskie żebraczki i złodziejaszki skomlą o tą jałmużnę niemal na każdym kroku i wszystko co wyżebrzą traktują jak niezwykle cenną zdobycz. 

-----------------------------------

Z forum:

"Nie ma znaczenia czy utrzyma czy nie utrzyma nr 1, bo swoje już wygrała, i w odróżnieniu od ponoć zdolniejszej przyjaciółki, zapisała się  w historii swiatowego tenisa".

Aga jest nie tyle zdolniejsza od Niemki, bo trudno to oceniać, co grająca dużo ciekawszy kombinacyjny tenis, ale przede wszystkim Aga pochodzi z Polski i jest najlepszą tenisistką w historii polskiego tenisa ery open z wielką przewagą nad pozostałymi polskimi tenisistkami, wystarczy powiedzieć że żadna inna polska tenisistka nie wygrala nawet jednego turnieju WTA, a sukcesy mierzy się przede wszystkim miarą poziomu tenisa kraju w którym się je osiąga, do czego Niemce Kerber duzo brakuje, bo w Niemczech były dużo lepsze od Kerber tenisistki, a osiągać sukcesy w tenisie w Niemczech gdzie jest i było ich wiele i droga jest utorowana, a w Polsce to zupełnie inna bajka; w Polsce Niemka Kerber o sukcesach takich jak Agnieszka Radwańska moglaby sobie tylko pomarzyć, tak samo jak inne polskie tenisistki ( a Aga nawet w ubogiej tenisowo Polsce osiąga sukcesy, bo gra własny nietypowy tenis, za co zresztą jest w Polsce często bardzo niewybrednie krytykowana ), Niemka dużo prędzej poszła by drogą Marty Domachowskiej ( z całym szacunkiem dla Marty) czyli byłaby jednym z wielu niespełnionych wielkich talentów polskiego tenisa, w Polsce nawet nie ma mentalnej atmosfery do odnoszenia sukcesów, i aż roi się od umysłowo niedorozwiniętych kiboli i wśród zwykłych kibicow i wśród dziennikarzy którzy niszczą psychikę sportowców po każdej porażce, psioczą, kraczą, tak naprawdę nie wierzą w zwycięstwa, ale za to wymagają samych zwycięstw pod sankcją totalnej bezwzględnej bezmyślnej prymitywnej krytyki, od której na forach sportowych aż się roi. 

A już jednym zdaniem, to nie wina Agi ( ani innych polskich tenisistek i tenisistów) że pochodzi z Polski i nie ma takich samych szans i możliwości jak niemieccy tenisiści.

A teraz czyli na koniec ulubione, dające wyraz i upust emocjom które budzi ten temat wyżej obiecane bluzgi:

Niemka Kerber urodzona i wychowana w Niemczech jest niemieckiego pochodzenia, ale biedne zakompleksione specjalnej międzynarodowej troski polskie żebraczki i złodziejaszki u siebie są do niczego i dlatego biedule na każdym kroku podkreślają rzekome polskie pochodzenie Niemki.

A gdyby Niemka miała to nieszczęście być polską tenisistką nigdy nie liznęła by nawet pierwszej 10 światowego tenisa, osiągać sukcesy w tenisie w bogatych sportowo pewnych siebie Niemczech, a w ubogiej sportowo zakompleksionej Polsce ( gdzie rządzą kibole w miejsce kibiców ), to dwie różne bajki. Niemka wszystko co osiąga zawdzięcza swojej niemieckiej Ojczyznie, więc biedne polskie żebraczki - w rodzaju niejakiego Gębicza z Przeglądu Sportowego - nie wchodzcie tak bardzo Niemcom w cztery litery, bo tylko wielki smród z was zostanie...

-------------------------------

biedne zakompleksione polskie żebraczki i złodziejaszki Niemka urodzona i wychowana w Niemczech jest niemieckiego pochodzenia, a takie czy inne pochodzenie jej rodziców nie ma żadnego znaczenia, odwalcie się więc od Niemki

Odpowiedz z forum:

"Bodajże Kerber chciała grać pod polską flagą, ale nikt nie był nią zainteresowany. Do dzisiaj mówi po polsku, trenuje w Puszczykowie itp.".

dziecko z powodu naiwności, a ta naiwność wynika z chciejstwa, bo gdyby Niemka chciała to by grała i nikt nawet nie mógłby jej tego zabronić, zawsze mogła i nawet dziś może zmienić barwy, nie byłaby w tym ani pierwszą, ani ostatnią, bo to była i jest tylko kwestia jej woli i nikogo więcej, nie mówiąc o tym że Polacy zawsze byli łasi na pozyskiwanie wszelkich utalentowanych sportowców i nigdy ich nie odrzucali, a chętnie przygarniali i nie inaczej było z Niemką, PZT wiele razy się o Niemkę starał, ale Niemka tak naprawdę zawsze chciała grać tylko dla Niemiec i nigdy nie zamierzała tego zmieniać, do tego wiedziała że w Polsce ma o wiele mniejsze szanse na sukces; to co piszesz to bajeczka stworzona na potrzeby polskich żebraczków i złodziejaszków żeby lepiej przyjmowali grę Niemki dla Niemiec i Niemce za darmo służyli za pokojowe pieski; a jej rodzimy język to niemiecki i mówi nim doskonale, dużo lepiej niż innymi językami,  a polski to dla niej obcy język i język jej przodków do którego może mieć też jakiś sentyment, ale co to ma do rzeczy?, wielu ludzi zna wiele obcych języków; a trenuje ze swoim niemieckim sztabem  w Puszczykowie nie z powodu Polski tylko dlatego że ma tam dziadka który dla niej otworzył akademię tenisową i co to ma do rzeczy?; właśnie chodzi o to że żebracy i złodzieje szukają tylko dogodnych pretekstów żeby żebrać i kraść i znajdują ich w wielkiej ilości, bo bardzo tego chcą, czy potrzebują, o święta naiwności z powodu wielkiego chciejstwa przypisywania sobie obcych sukcesów na które pracują obce kraje, a to z powodu braku własnych.

A już najgłupsze, bardzo kretyńskie, niezwykle idiotyczne czy zupełnie bzdurne, jest pisanie czy mówienie o jakichś paszportach, przecież nikt z powodu paszportu, czyli z powodu kawałka papierka, nie gra dla krajów, ale dlatego że tak chce czy ma taką wolę i trzeba tylko ją szanować i akceptować. Sportowcy to dorośli ludzie i inni dorośli ludzie powinni w pełni akceptować ich decyzje i wybory takimi jakimi są i nie należy Niemki nawet pytać "kim jest", czy "kim się czuje", bo przecież nie można jaśniej i dobitnej tego wyrazić niż reprezentując dany kraj na arenie międzynarodowej.

 

 

środa, 19 października 2016
"Agnieszka Radwańska nie znalazła się wśród pięciu tenisistek nominowanych przez WTA do corocznej nagrody dla zawodniczki sezonu.

Już od kilku dni WTA ogłasza listę zawodniczek nominowanych do nagród w wielu kategoriach: powrót roku, największy postęp w sezonie, para deblowa roku, na sam koniec zostawiło piątkę tenisistek, na które fani kobiecego tenisa mogą głosować jako najlepszą zawodniczkę sezonu.

Doceniono wszystkie zwyciężczynie tegorocznych turniejów wielkoszlemowych, czyli Andżelikę Kerber, Serenę Williams i Garbine Muguruzę, oprócz tego szansę dostała finalistka US Open, Karolina Pliskova. Niespodziewanie i najprawdopodobniej kosztem Agnieszki Radwańskiej w tym gronie znalazła się również klasyfikowana obecnie tuż za Polką w rankingu WTA Simona Halep." - sportowefakty.pl

 

Wybór Halep czy Pliskovej a pominięcie AR wzbudził w Polsce małe zamieszanie i niejakie kontrowersje, w sumie Polka która obecnie zajmuje 3 miejsce w rankingu, wygrała 3 turnieje w tym jeden Premier Mandatory, była w półfinale AO mogła zostać wybrana w miejsce Halep czy Pliskovej. Ale wszystkie te trzy Panie odniosły mniej więcej porównywalne sukcesy, więc nie ma o co specjalnie kopi kruszyć. Ponadto i tak zwycięstwo należy się Niemce Kerber, dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej i finalistki, więc plebiscyt jest tak naprawdę tylko formalnością.

Ale mnie bardziej uderzyło co innego, na co chyba nikt nie zwrócił uwagi, mianowicie pominięcie sensacyjnej złotej medalistki IO Moniki Puig. Tak więc spór jaki się od lat toczy w gronie polskich kibiców i mediów, co jest ważniejsze IO czy Szlemy, został chyba raz na zawsze rozstrzygnięty na korzyść Szlemów.

Przecież w tych dyscyplinach sportowych w których złoto IO jest najważniejsze pominięcie złotej medalistki nie byłoby w ogóle do pomyślenia, nie tylko nie zostałaby nigdy pominięta, ale byłaby murowaną faworytką na wygranie plebiscytu na najlepszego sportowca danej dyscypliny. A tym czasem w tenisie została całkowicie pominięta i nie trafiła nawet do pięcioosobowego grona kandydatek. To wyraźnie pokazuje hierarchię turniejową w tenisie ziemnym: Wielkie Szlemy a potem długo długo nic i kolejne ważne imprezy w tym IO.

Ale co innego sport, kibice nie interesujący się tenisem, ale interesujący się generalnie sportem, mają prawo uważać że IO są najważniejsze. Skoro dla nich są najważniejsze :).

"Nie zgodzę się z tobą ;), mistrzyni olimpijska została nominowana w innej kategorii i według mnie słusznie :) wydaje mi się, że jeden sukces w sezonie jakim było wygranie IO, nie pozwala jej na nominację w najważniejszej kategorii i nominacje w kategorii największy postęp w sezonie jest wystarczające".

Dla zwolenników IO jeden, ale najważniejszy i wystarczy za wszystkie inne, :), np. kulomiot jak wygra IO, to na pewno będzie najlepszym kulomiotem roku choćby więcej nic nie wygrał, a nawet nigdzie więcej nie startował; dla nich nie tylko powinna byc mianowana, ale wygrać bez żadnej konkurencji; przecież IO rzekomo są najważniejsze więc tylko ona powinna być tenisistką roku i wygrywać plebiscyty na tenisistkę roku, największy postęp?, a co to za nominacja, druga czy trzeciorzędna, a gdzie inni złoci medaliści w deblu, w mikście, podobno każdy złoty medal liczy się tak samo i nie ma znaczenia w przypadku medali czy to singel czy debel czy mikst i znowu okazało się to kłamstwem, bo ich medali nikt nawet nie bierze pod uwagę :), a tymczasem Simona Halep została wybrana jako kandydatka, a w ogóle na IO nie pojechała, tyle w tenisie znaczą IO.

"W sumie to nic szczególnego nie osiągnęła w tym roku. Jeden wygrany turniej marnej zresztą rangi,to zbyt mało by zostać najlepszą tenisistką. Poza tym te wszystkie plebiscyty nie odzwierciedlają rzeczywistości. Ja stawiam na Serenę".

Widzę, że masz zerową wiedze, bo albo jesteś malkontentem co wszystko widzi od najgorszej strony, albo nie chcesz wiedzieć więcej, oczywiście że tytuł najlepszej należy się Niemce Kerber, jak mówiąc kolokwialnie psu buda, a Radwańska wygrała nie 1 a 3 turnieje WTA w tym roku, w tym jeden największej rangi turniej WTA Premier Mandatory w Pekinie, największy bo szlemy podlegają ITF, była przez caly sezon w top 5, byla nawet wiceliderką, więc spokojnie mogłaby być nominowana, nikogo by to nie zdziwiło.

Ale dobrze że chociaż znasz Serenę :-) widzę że dla Cię Serena jest najlepsza w każdym roku niezależnie co osiągnie :-), właśnie przez takich niedzielnych kibiców z zerową wiedzą, czy nie nawykłych do sensownego myślenia, wszelkie plebiscyty nie mają znaczenia i są tylko głupią zabawą. To nie jest konkurs piękności gdzie decyduje gust, ale wybór najlepszej, a w tym sezonie bez dwóch zdań najlepsza byla Niemka Kerber.

Twoją postawę można opisać zdaniem, nic nie wiem ale się wypowiem, bo może inni wiedzą jeszcze mniej ode mnie i potraktują mnie poważnie :-)

-----------------------------------

Wymiany uprzejmości z forów:

"Myślę, że liczba osób ceniących Radwańską jest znacznie mniejsza od liczby ludzi, którzy jej szczerze nie lubią. Jest dla niektórych jakby zbyt skomplikowana".

Myślę, że tak jest w Polsce ze wszystkimi odnoszącymi duże sukcesy zwłaszcza finansowe (poszlaka - najczęściej słyszy się zarzut, że gra tylko dla kasy, w czym nie byłoby niczego złego, ale ja niczego takiego nie wyczytałem w wywiadach z nią) , bo zdecydowana większość tzw. Polaków to zawistnicy i oszczercy, którzy patrzą, mają oczy tylko po to żeby krytykować i oczerniać, więc zawsze znajdą multum wg. nich doskonałych powodów do krytykanctwa, biadolenia czy złorzeczenia, do tego udają świętoszków żeby uzurpować sobie prawo prawienia morałów ( np brak rzekomego patriotyzmu, z powodu rzekomego olewania IO itd), prawo do świętego oburzenia choć na ogół (w ok 99%) opartego na własnych wymysłach, bo rzeczywistych powodów do krytykowania i oburzenia jest zazwyczaj w życiu bardzo mało, i trudno je znalezć - zwłaszcza jak się zna fakty i zna się na rzeczy - więc muszą ciągle wynajdować własne z brudnego palucha. Na wszystko patrzą przez szkło pomniejszające i z możliwie najgorszej strony tylko po to żeby wiecznym marudzeniem i krytykanctwem ( nie mylić z krytyką, bo krytyka to wielka sztuka, i mało kto ją potrafi dobrze robić) lepszych od siebie leczyć własne kompleksy. A anonimowy internet jest dla nich rajem na ziemi , stąd taki tutaj jest ich wykwit.

"Gdyby w tamtym sezonie nie było w Singapurze szpitala albo gdyby chociaż Mugu nie grała w deblu to żadnego mistrzostwa by nie było. Gdyby do tej techniki dodała trochę siły i innej taktyki to miałaby co najmniej 2 szlemy- Wimbledon '13 i AO '14. A gdyby dodała dużo więcej siły i serwis to już dawno miałaby kilka szlemów i jedynkę przy nazwisku. A Kerber nie gra siłą. Ale ma jej odrobinę więcej od Agi- i właśnie tyle mi u krakowianki brakuje."

Dla mnie idiotyzmy, szpital zawsze jest pod koniec roku i zawsze się znajdzie jakieś wytłumaczenie zwycięstw, debel Muguruzy to dla mnie wymysł idiotyczny, a gdyby słońce nigdy nie świeciło to zawsze byłaby noc. Polacy szukają wytłumaczeń dla zwycięstw Agnieszki, bo akurat jest Polką, a nie szukają wytłumaczeń dla zwycięstw innych, bo akurat nie są Polskami, a gdyby szukali to na pewno by znaleźli i tylko w tym jest cała różnica.

A co do siły, to każda tenisistka bez względu na to ile ćwiczy dysponuje inną własną siła, i wszelkie porównania się raczej bezsensowne. Porównujesz pewnie z Kerber tylko dlatego że to Niemka wygrała w tym roku najwięcej szlemów.

"A gdyby Serena  grała na full to Kerber nie byłaby dzisiaj liderką rankingu :), Gdyby, gdyby.....właśnie o to chodzi, żeby wykorzystywać sytuacje. Caroline też nie byłaby liderką, gdyby nie absencja Sereny. A swoją drogą, Aga nie umie wykorzystywać nadarzających się okazji i może tu należałoby szukać rozwiązań.  W głowie a nie w sile :)".

Jak nie umie?, wiele nadarzających się okaji wykorzystała i stąd ma tyle tytułów np. w zeszłym sezonie wygrała WTA finals właśnie podczas absencji Sereny, a o jej psychice najlepiej świadczy procent wygranych finałów, ma jeden z lepszych, jak nie najlepszy. Ale nikt nie wykorzystuje wszystkich okazji, a tylko to zadowoliłoby głodnych sukcesów i nieodpornych na porażki Polaków i tylko wtedy przestaliby ględzić o rzekomo nie wykorzystanych okazjach. a czemu nie wygrywa szlemy?, pewnie dlatego że jest bardzo dobra, ale nie aż tak. Jeden czy dwa szlemy pewnie mogłaby wygrać, to w jej przypadku raczej kwestia szczęścia, raz przegrała gładko półfinał z Cibulkovą, bo dzień wcześniej miała bardzo wyczerpujący ćwierćfinał, ale chyba najbardziej szkoda meczu z Lisicki, gdy wyraźnie prowadziła w 3 secie, i to nie była raczej kwestia psychiki, lecz tego ze Lisicki w końcówce się postawiła, odrobiła straty i o awansie do finału zadecydowała wyrównana końcówka, w której mogło decydować większe szczęście. A gdyby w finale Wimbledonu miała inną rywalkę niż Serena, to może ten tytuł już dawno by miała, to też jest raczej kwestia szczęścia.

Po postu Polacy liczą skrupulatnie wszystkie okazje Agnieszki i jeszcze chcą aby je wszystkie wykorzystywała, co jest niemożliwe, a innym nie liczą i stąd mają mylną optykę.

"I właśnie te mecze z Cibulkową i Lisicki miałam na myśli :) Bo tu gra była o najważniejsze skalpy. Ja po prostu życzę Agnieszce jak najlepiej bo w pełni zasługuje na szlemy i liderowanie w rankingu. I dlatego przykro patrzeć kiedy przegrywa tuż przed splendorem z zawodniczkami ze znacznie mniejszymi umiejętnościami. Sytuacje na Mastersie wykorzystała perfekcyjnie. Wobec sytuacji kiedy większość przegrała po 2 mecze w grupie poza Muguruzą i Szarapową, a które przegrały w półfinale, poradziła sobie świetnie."

Ale u każdej tenisistki znajdzie się multum takich nie wykorzystanych sytuacji, rzekomo nie wykorzystanych, bo nikt nie wykorzystuje wszystkich. A Polacy skupiają się tylko na Adze i stąd ich optyka jest wadliwa. Aga wiele okazji wykorzystała i sporo nie wykorzystała. Taki jest sport. Serena przegrała w USO z jakąś Vinci, która w tenisie prawie nic nie znaczy i nie wykorzystała wielkiej szansy na klasycznego wielkiego szlema. I takich przykładów można podać bardzo wiele.

A w półfinale Wimbledonu 2012 Aga gładko pokonała Niemkę Kerber, wtedy to Niemka nie wykorzystała okazji, spaliła się psychicznie?, a np. polski komentator Sikora w Przeglądzie Sportowym przed tym półfinałem zarzekał się, że Aga jest bez szans z Niemką i bardzo się przeliczył, pech czy brak farta chciał, że w finale była akurat Serena, bo gdyby Aga wtedy wygrała może jej kariera potoczyłaby się inaczej, może by jeszcze bardziej uwierzyła w siebie.

"No, skoro Kerber może, to Aga tym bardziej. Wygraj, dziewczyno wreszcie Szlema, przecież stać Cię na to... I jeszcze Mandatora, kilka P5.. Kerber pewnie nie obroni tych tytułów w przyszłym sezonie, to chyba tylko Serena potrafi   i chyba Azarenka raz obroniła tytuł wielkoszlemowy. No i poprzednie mistrzynie -Henin, Clijsters, Navratilova.... Swoja drogą, w jaki sposób Martina mogła wygrywać wszystkie niemal turnieje w sezonie? Szczególnie rok 1983".

Moim zdaniem niedorzeczność, bo Niemka Kerber i Agnieszka to dwie zupełne inne tenisistki, 1) grają zupełnie inaczej, 2) i Kerber jest Niemką, a jak wiadomo w Niemczech jest dużo wyższy poziom tenisa i w ogóle sportu, gdyby Radwańska była Niemką osiągałaby pewnie więcej , a może dużo więcej, może by była drugą Graf, kto wie, a gdyby Kerber była Polką to miałaby wielki problem, żeby w ogóle kiedykolwiek chociaż raz zbliżyć się do pierwszej 10. W Polsce o sukcesy zwłaszcza w tenisie jest nieporównywalnie trudniej niż w Niemczech, stąd do Niemiec emigruje wiele talentów, a do Polski nikt. Wszelkie ich porównania dla mnie nie mają żadnego sensu. A dlaczego Polacy akurat porównują Agę z Niemką, a nie z innymi?, tylko dlatego że Niemka ma polskie korzonki, nie widzę innego powodu. Sukcesy przede wszystkim mierzy się miarą krajów dla których się je zdobywa, bo w każdym kraju są inne realia, różny poziom, i inne szanse i możliwości na sukcesy.

"No właśnie! Ktoś tu o tym w końcu odważył się wspomnieć. Panuje tutaj powszechna opinia, że jeśli ktoś już pomógł Adze wygrać ten Singapur to Maszka, a to nie prawda, bo to nie tylko jej"zasługa". Dzięki pomocy Sharapovej ona tylko wyszła z grupy a co było potem?. Pisałem już tu że gdyby nie fakt iż Garbi grała wtedy debla z Carlosem i to że organizatorzy ustawili plan gier tak że grała ostatni mecz w grupie z pózniejszą finalistką Kvitovą, długi i wyczerpujący (który wygrała) dzień przed półfinałem z Isią, a ta miała dzień przerwy, to prawdopodobnie nie byłoby tego największego "sukcesu" polskiego tenisa. Garbine była wtedy w wielkiej formie. W konsekwencji Aga dostała w prezencie na pogańskie święto halloween zwłoki zatyranej Mugu, z którą... i tak się męczyła. Wiem że to tylko takie gdybanie, co by było gdyby było, ale jestem pewien że z wypoczętą Muguruzą Aga nie ugrałaby wtedy nawet seta. :)".

Powyższy post jak dla mnie = debilizm, w zawodowym sporcie nikt nikomu nie pomaga, każdy gra dla siebie, w ten sposób można wszystko wytłumaczyć, każdy awans to czyjaś porażka, Agnieszka wszystko co osiągnęła w Singapurze zawdzięcza TYLKO I WYŁĄCZNIE SOBIE jak wszystkie inne tenisistki.

W jakiej wielkie formie była Muguruza? to pokazał mecz z Agą, to Aga była w jeszcze lepszej formie, zresztą Agnieszka moim zdaniem powinna zawsze pokonywać taką tenisistkę jak Muguruza, poprzednie jej porażki z tą tenisistka były niepotrzebne, a jeśli Hiszpanka grała debla ( debel to trening a nie mecz), co jest tylko jej sprawą, to znaczy ze wiedziała, czy sądziła że może on jej tylko pomóc, a nie przeszkodzić, bo inaczej nie grałaby debla. A kalendarz startów raz jest lepszy, a raz gorszy, np. kiedyś to Agnieszka nie miała dnia przerwy przed półfinałem z Cibulkovą, po tym jak poprzedniego dnia grała bardzo ciężki zwłaszcza mentalnie pozny mecz z Azarenką.

"...gładko pokonała Niemkę Kerber" -Polkę Kerber. patałachu".

100 % niemiecką Niemkę czystej rasy germańskiej ( o tym decyduje świadomość i wybory, a nie przypadkowe pochodzenie przodków, to ostatnie to tylko jej prywatna sprawa, a normalnych ludzi obchodzi tylko to dla kogo Niemka dobrowolnie i oficjalnie gra, bo nie kradną i nie żebrzą o cudzą własność, ) zakompleksiony d...u, nie wiem kim ty jesteś, ale na pewno nie Polakiem, bo nawet nie znasz nazwy literowego skrótu polskiego państwa ( to nie GER), ani polskiej flagi, etc, to że jest 100% niemiecką Niemką poznać też po tym ze osiąga sukcesy, na które w Polsce nie miałaby żadnych szans.

A polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki w rodzaju Gębicza z Przeglądu Sportowego, wielu polskich komentatorów etc., mogą żebrać i wyjadać resztki spod niemieckiego stołu do woli, a i tak nic to nie zmieni, na zawsze pozostaną tylko polskojęzycznymi żebraczkami i złodziejaszkami bez krzty honoru i godności, a Niemka na zawsze pozostanie tylko Niemką.

Bo o tym ostatnim decyduje tylko i wyłącznie to dla kogo sportowiec dobrowolnie i oficjalnie gra, jaki kraj oficjalnie pracuje na jego sukcesy, a reszta to co najwyżej nic nie warte odpadki w sam raz dla żebraczków. Niestety w Polsce z braku własnych sukcesów, że Polacy nie potrafią u siebie odnosić zadowalających ich sukcesów , żebraczków jest wyjątkowo dużo i zajmują często eksponowane stanowiska i swoim żebractwem przynoszą hańbę i wstyd Polsce.

Nie udało się polskim żebraczkom i złodziejaszkom namówić Niemki do zmiany narodowości, namówić żeby grała dla żebraczków i złodziejaszków, a przecież wszystko zrobili co mogli, wchodzili pisząc kolokwialnie Niemce w tyłek tysiące razy, to teraz kradną i żebrzą na potęgę, na każdym kroczku podkreślając jej rzekome korzonki ( ja nie wiem i nie chce wiedzieć jakie Niemka ma korzonki , bo to mnie nawet nie interesuje, to każdego sprawa prywatna), i nawet schlebiają swej żebraczej próżności że Niemka rzekomo chciała grać dla żebraczków i złodziejaszków tylko jej rzekomo nie pozwolili, choć jak wiadomo Polacy wszystkich chętnie przygarniają i gdyby tylko tak naprawdę, a nie na niby chciała, to nikt by jej w tym nie przeszkodził.

Niestety Niemka zorientowała się że na tam tym żebractwie może coś ugrać i od czasu do czasu rzuca polskojęzycznym żebraczkom jakąś niedojedzoną przez Niemców kość do lizania czy gryzienia, bo wszystko co ma jakąkolwiek wartość już dawno oddala Niemcom, i nawet otwarcie deklaruje że nie zamierza nic zmieniać, a może tylko lituje się nad ich żebraczą niedolą . A żebraczków strasznie cieszy to że Niemka odnosząca sukcesy w Niemczech i dla Niemiec rzekomo nie wstydzi się przyznawać do swojego żebraczego pochodzenia, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie, poza leczeniem żebraczych kompleksów przez schlebianie żebraczej próżności.





poniedziałek, 10 października 2016

Tradycyjnie Azja to zazwyczaj najlepsza część sezonu najlepszej polskiej tenisistki. Nie bez kozery przezywana jest przecież ninją. To w Azji Agnieszka odnosiła swoje największe sukcesy: tutaj po raz pierwszy w 2011 roku rzutem na przysłowiową taśmę wygrywając dwa turnieje z rzędu Tokio i Pekin po raz pierwszy jako pełnoprawna uczestniczka zakwalifikowała się do turnieju Masters dla 8 najlepszych tenisowych rakiet świata. I od tego pamiętnego dla niej końca 2011 roku co roku ten sukces powtarza, w tym roku to będzie jej szósta kwalifikacja z rzędu, a w zeszłym roku ten najlepiej obsadzony turniej po prostu wygrała - choć droga do końcowego zwycięstwa była bardzo zawiła - i to był jak na razie największy - obok finału Wimbledonu - jednorazowy sukces w jej bogatej w sukcesy karierze.  

I w tym roku nie mogło być gorzej. Agnieszka mogła już wygrać po raz 3 w karierze turniej w Tokio, bo w półfinale z Dunką Wozniacki po wygraniu pierwszego seta w drugim serwowała na mecz, ale niestety tej przewagi Krakuska nie utrzymała i tytuł pofrunął do Danii.

W Wuhan Polka dobrnęła do ćwierćfinału gdzie w meczu z niewygodną dla siebie S. Kuzniecovą ( bilans 4- 12 dla Rosjanki) znowu po wygraniu pierwszego seta do 1 w drugim serwowała na mecz i znowu tej szansy nie wykorzystała.

Ale to co nieudało się w Tokio, i Wuhan, choć i tamte wyniki nie były złe, w pełni powiodło się w Pekinie.

Agnieszka wygrała 6 meczów bez straty seta ( w tym po raz drugi po porażce w Tokio zrewanżowała się Dunce Wozniacki) i po raz drugi w karierze triumfowała w turnieju rangi Premier Mandatory w Pekinie; w sumie w karierze ma trzy zwycięstwa w tej rangi turniejach, bo w 2012 roku triumfowała w Miami.

Radość ze zwycięstwa była tym większa i okazalsza, że było to 20 jubileuszowe zwycięstwo najlepszej polskiej tenisistki. Nie mogło ułożyć się chyba lepiej.

Przy okazji Polka jako 4 tenisistka w historii przekroczyła 25 milionów dolarów zarobionych na korcie z samych oficjalnych nagród turniejowych.

----------------------------------

Teraz oddam głos kibicom AR: Ryan Lambert : She really is a credit to the womens game her style of play is just remarkable and unique id rather see someone like aga than some brainless ball basher who just hits the cover off the ball she plays old school variety she for me is a bevy favaraite in singapore after this week and surely surely she will win a grand slam one day she's just has too !!!

Pradeep Jp: Always love Aga and her game. I don't mind even if she never wins a slam.. she s far more better than those one slam wonders who did nothing other than a lone slam win

Hassan Ali: Such a talent but doesn't win GS titles. She has the potential to beat top 10, win GS titles and become No. 1 in women's tennis! Go Aga.

Aliźe Kuzmich: Congrats to one of my favorite players on tour what a journey it is! I enjoyed and engage to Tennis is because of you simply because you have a different style of play . Seeing this video makes me cry, following every milestones you achieved in your career.

----------------------------------------------------------------

A na koniec nasze popierdółki:

Z forum: "Przy całym szacunku dla wygranej Agnieszki. Wyjątkowo szczęśliwie ułożył się dla niej turniej. Pewnie gdyby zagrała z Kuźniecową czy Kvitovą we wcześniejszej fazie tak jak Keys, pożegnałaby się wcześniej. O braku Sereny nawet nie wspominam. Myślę, że Agnieszka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Udało się wykorzystać okoliczności - bardzo dobrze.
W Singapurze tak dobrze nie będzie. Więc nie stwarzajcie wrażenia, że Agnieszka teraz jest nie do pokonania, bo za chwilę gdy przyjdą porażki będziecie musieli zjeść swoje słowa".

 

Bzdury, 1) grała z dobrymi Makarova, Wozniacki z która przegrała w TOKIO SERWUJĄC NA MECZ, bo pewnie i Tokio by wygrała po raz 3, grała ze Svitoliną, która wyrzucila Kerber i z rewelacją turnieju Konta, 2) co by było gdyby, jest tez bzdurne , np. z Wozniacki przegrała w Tokio a potem 2 razy wygrała , a z Kuzniecową w Wuhan tez serwowała na mecz i mogła wygrać, z Kvitovą ostatnie mecze wygrywała 3) a jak się gra z turnieju na turniej to jeden turniej się układa lepiej inny gorzej i tak mają wszyscy, po prostu Aga jest świetna - miejmy nadzieję coraz lepsza -  i równa i tylko stąd się biorą jej sukcesy. Oczywiście w Singapurze będzie dużo trudniej, bo tam gra 8 najlepszych tenisistek świata. A do wrażeń to się nie odniosę.

Podobnie bzdurne jest narzekanie że rywalki popełniają błędy rzekomo niewymuszone i stąd zwycięstwa, 1 ) nikt nikomu nie karze popełniać błędów, 2 ) te rywalki w każdym meczu robią masę błędów a Aga w każdym meczu robi ich mało i na tle jej małej ilości błędów tamtych błędy rażą, ale to ich wina że nie potrafią grać w korcie , niech się uczą.

Inną czy też osobną sprawą są rozważania, czy opieranie gry na małej ilości błędów, a nie na dużej ilości winnerów, zapewni jej możliwość walki o najwyższe cele, czyli zwycięstwa wielkoszlemowe. To są rozważania podobne do tych czy lepiej bardziej ryzykować drugim serwisem kosztem większej ilości podwójnych czy odwrotnie. Wydaje się że Agnieszka gra teraz nieco bardziej agresywnie niż kiedyś, zwłaszcza gdy musi odrabiać straty, bo gdy wysoko prowadzi nadal przeważa gra bardziej zachowawcza na wymuszanie błędów. Ale to chyba cecha większości tenisistów, widocznie tak działa instynkt, czy podświadomości, że jak się odrabia straty to się gra bardziej agresywnie, a jak się wysoko prowadzi to mniej. Można pewnie włączyć świadomość i próbować grać bardziej agresywnie także wtedy kiedy trzeba postawić kropkę nad i.

Z forum: "Jedyny jej finał-Wimbl.2012 z Serenką - gdyby miała wtedy aktualny "drugi serwis" to kto wie,jak by się tamten mecz potoczył?....wiem...gdybanie....ale wszyscy często gdybamy..Po tym, jaki zrobiła progres w ostatnich 2-ch latach jestem dobrej myśli, że Ona ten cel osiągnie,ale......to jest tylko sport.... ".

Progres zrobiła w drugiej połowie 2011 zaraz po odejściu Papy Radwańskiego z ławki trenerskiej, najlepszy jej rok to 2012, to troszkę dłużej niż wspomniane przez Ciebie dwa lata. Gdyby progres zrobiła dopiero 2 lata temu nie wygrałaby 20 tytułów .

Z całym uznaniem dla roli Papy Radwańskiego  w karierze córki przez ostatnie dwa lata ich współpracy był tylko hamulcowym, nie wygrała wtedy ani jednego turnieju, bo traktował ją jak smarkulę, a ona była już dorosłą kobietą i potrzebowała samodzielności. Dopiero odejście Papy ją odblokowało i zaraz po nim wygrała 3 turnieje w 2 polowie 2011 roku.

Z forum: "Owszem. Miała najlepsze wyniki, ale grała nadal zachowawczo , natomiast zmiana otoczenia dodała jej werwy...Jej sztab zdawał sobie sprawę, że nie może grać tylko w defensywie, jeżeli chce osiągnąć wyższe cele...Pamiętam proporcje winnerów do niewymuszonych błędów: 4 do 5 winnerów/mecz, a błędów niewymuszonych zawsze poniżej 10 i dlatego wygrywała.....Asów serwisowych na lekarstwo....Te zmiany musiały następować powoli,aby nie zgubiła "swojej gry",czyli precyzji. Tę mocniejszą zauważam jakiś czas "po Nawratilowej".To są moje odczucia subiektywne potwierdzone tylko szczątkowymi info jej sztabu..... ".

Nie widać znaczącej poprawy wyników po tym rzekomym, czy prawdziwym progresie, pod koniec 2011 wygrała dwa duże turnieje z rzędu -Tokio i Pekin - co udało jej się tylko raz, w 2012 była w finale Wimbledonu więc była najbliżej najwyższego celu, ale za rywalkę miała Serene, co znacznie zredukowało jej szanse na szlema, w 2013 mogła powtórzyć, a nawet poprawić ten wynik, bo w 3 secie półfinału Wimbledonu prowadziła wyraznie z Lisicki, a w finale czekała Bartoli, z którą zawsze wygrywała, teraz wygrywa mniej więcej tyle samo co od końca 2011, choć obecnie długo utrzymuje się w najlepszej 5 światowego tenisa, największy jej sukcesy ostatniego okresu to wygranie Mistrzostwa WTA, czy obecnie gra bardziej agresywniej?, ma więcej winnerów?, może czasami, zwłaszcza jak musi odrabiać straty, ale kiedyś też potrafiła atakować, tak stale pracuje nad serwisem, ale to normalne że się stale chce wszystko poprawiać, ale moim zdaniem Agnieszka nie gra ani defensywnie ani ofensywnie tylko kombinacyjnie, tak grała zawsze i tego mam nadzieję nie zmienia.

"Agnieszka Radwanska na szczycie rankingu WTA? Joanna Sakowicz-Kostecka nie widzi żadnych przeszkód..." - tak pisano w tvp sport.

To jest widać niedowidząca, to jest chyba niczym nieuzasadniony hurraoptymizm po zwycięstwie w Pekinie . Na razie jest 3 ze sporą stratą do prowadzących, a niedługo będzie bronić masy punktów za WTA Finals, więc do pozycji liderki akurat teraz sporo jej brakuje.

------------------------------------

"Kumulacja? Dlaczego kumulacja?

Bo Radwańska zwyciężyła dzięki wielu elementom, które może i potrafi wykonywać na najwyższym poziomie, a które często jej się razem nie składały. Po pierwsze, była w dobrej formie tenisowej. Po drugie, w bardzo wysokiej jak na tę porę roku dyspozycji fizycznej. Po trzecie, dwa pierwsze punkty zadziałały psychologicznie i zbudowały kolejny – dużą pewność siebie. Po czwarte wreszcie, i kto wie czy nie jest to aspekt najważniejszy, na Agnieszkę pozytywnie promieniowały sukcesy Andżeliki Kerber. Uwierzyła, że jeśli przyjaciółka może, to ona na pewno też". - wycinek z wywiadu niejakiego Gębicza z Przeglądu Sportowego z niejakim Ostrowskim.

Legenda:

1 ) Trudno o większe bzdury, mam głównie na myśli ostatnie kuriozalne zdanie.

2) W Przeglądzie Sportowym za sprawą niejakiego Gębicza ( który notabene promuje wszystkie obce tenisistki tzw. polskiego pochodzenia, co prawda ja nie wiem co to takiego to pochodzenie, dla mnie w tych sprawach ważne jest tylko i wyłącznie świadomość, czyli to kto kogo oficjalnie reprezentuje, tylko to i nic więcej, i wszystko inne mam w głębokim poważaniu...), ukazują się częste wywiady z niejakim Ostrowskim, który kiedyś chyba krótko trenował Niemkę Kerber i to mu tak uderzyło do głowy, że teraz godzi się razem z Gębiczem robić darmowy PR Niemce w Polsce ciągle zestawiając Niemkę z najlepszą polską tenisistką; a to są dwie zupełnie różnie grające tenisistki, a niemieckie i polskie realia tenisowe są też zupełnie nieporównywalne, i nic poza bredzeniami Ostrowskiego i Gębicza je nie łączy; kariery Niemki i Polki i drogi do sukcesów są zupełnie inne i żadna z nich nie jest ostrogą dla drugiej; kiedyś to samo Gębicz robił z Dunką Wozniacki, kiedy akurat ta odnosila większe sukcesy od Polki, wtedy często robił wywiady z jej Ojcem; niestety polskie żebraczki i złodziejaszki bez cienia honoru w rodzaju Gębicza wchodzą w dupe wszystkim, którzy akurat odnoszą sukcesy ...

 

 

niedziela, 28 sierpnia 2016
 
Agnieszka Radwańska pokonała Elinę Switolinę 6:1, 7:6(3) i wygrała turniej WTA Premier na kortach twardych w New Haven. Najlepsza polska tenisistka na dwa dni przed rozpoczęciem wielkoszlemowego US Open 2016 sięgnęła po 19. tytuł w głównym cyklu.

----------------------

A na forach hejterzy ciągle przeżywają IO.

Będę polemizował, ale nie podam z kim i z czym, bo nie chcę reklamować hejterów, po treści odpowiedzi można się zorientować o co chodzi. Podam same odpowiedzi, a resztę można się domyśleć. Nie będę też owijał w bawełnę co myślę, bo mi mój cholerny temperament na to nie pozwala. Każdy ma swoje zdanie, a ze mnie jest taki dziwak że preferuję własne.

Po zwycięstwie w New Haven wielu zadaje pytanie , dlaczego nie w Rio.

Gdyby Agnieszka pojechała na IO na luzie, bez większej presji , bez specjalnych przygotowań, jak np do New Haven, to pewnie dojechałaby bez problemów i może troszkę lepiej by wypadła, bo akurat to co grała Chinka było niewygodne dla Agnieszki, Chinka grała baloniki i sama prowokowała rywalkę do błędów , była akurat dla stylu gry Agnieszki bardzo niewygodną rywalką, i to na początku turnieju, a wiadomo że ważne jest dobre wejście w turniej, to i inne okoliczności spowodowały porażkę. Trudno.

No i co że drugie IO? , co widać gołym okiem?, ja oglądam prawie wszystkie mecze od lat i widziałem gołym okiem, że bardzo jej zależało na zwycięstwie i robiła co mogła , może nawet za bardzo chciała, zawsze gra mniej więcej to samo ( co prawda z każda rywalką gra się troszkę inaczej), czyli jak niektórzy mówią nic, bo taki ma styl gry, na IO nie będzie grać inaczej niż zawsze gra, bo to niemożliwe; wielu zwłaszcza u nas nie podoba sie jej styl gry, ale to ich sprawa; a to że Wielki Szlem jest ważniejszy, to żadna kontrowersja, to opinia wielu tenisistów, i w niczym nie umniejsza znaczeniu IO, a Wielki Szlem jest ważniejszy nie ze względu na kasę, tylko ze względu na jeszcze większy prestiż w świecie tenisowym, tam najtrudniej wygrać i zawsze grają najlepsi. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń, bo wiem że na IO grała z taką samą chęcią i zaangażowaniem jak na szlemach, może nawet większą, bo przecież ciągle jest pomawiana przez zawistników o chciwość, a jak mało która z topu gra za darmo w Fed Cup. A gdyby była chciwa, to tym bardziej by jej zależało na zwycięstwach :).  Ale frustracji nie mają pojęcia o logice, dla nich się liczy tylko oczernianie innych. A tenis to ciężki sport i o porażki faworytów nie jest trudno.

Ty możesz się wypowiadać o swoich priorytetach, a nie o cudzych i to jeszcze oczerniając innych. Dla piłkarzy nożnych najważniejszym wydarzeniem sportowym jest Mundial, dla bokserów zawodowych pasy mistrzowskie prestiżowych federacji, dla kolarzy wielkie toury itd. To że wszyscy którzy startują na IO chcą wypaść jak najlepiej na IO, to jeszcze nie znaczy że w każdej dyscyplinie IO są najważniejszym wydarzeniem sportowym. Są sporty na tyle popularne że mają własne najważniejsze wydarzenia sportowe. A wygrywa się nie wtedy kiedy komuś na tym najbardziej zależy tylko wtedy kiedy się wygrywa. Rozumowanie że wygrywa się wtedy kiedy się najbardziej tego chce jest idiotyczne, często jest dokładnie odwrotnie. Zawodowy sportowiec chce zawsze wygrywać.

To że Radwańskiej nie powiodło się w Rio nie oznacza ze ma już wszystko przegrywać, bo zakompleksione, zawistne, roszczeniowe, liczące cudzą kasę i oceniające wszystkich podług siebie polaczki ( nie mylić z Polakami) będą mieli stały pretekst do pomówień i oszczerstw, wylewania swojej frustracji na forach internetowych. Zresztą polaczki ( nie mylić z Polakami) nie potrzebują nawet pretekstów, bo oczernianie, opluwanie lepszych od siebie, to ich stale i ulubione zajęcie, do niczego innego nawet się nie nadają.

Trzeba rozumieć sport, że każdy może wygrać, i cieszyć się dopiero ze zwycięstw, a nie je zakładać, to nie będzie problemu niespełnionych oczekiwań. Polaczki ( nie mylić z Polakami) z biedy i kompleksów mają zawsze wielka parcie na sukcesy, wymagają rzeczy niemożliwych czyli planowanych zwycięstw i to od innych, bo przecież nie od siebie, i to jest jedna z przyczyn ich braku. A potem latami przeżywają, oczerniają i pomawiają. Taki ich urok i nic się z tym nie zrobi.

--------------

Po półfinale z Kviotovą wielu narzekało na słaba grę i błędy Czeszki, i szukało przyczyny porażki w niedyspozycji Petry.

Szukanie wymówek, jest bardzo zle widziane jak Agnieszka przegrywa, wtedy jest święte oburzenie polaczków ( nie mylić z Polakami), którzy zawsze udają świętszych od samego papieża, ale jak wygrywa jest bardzo dobrze widziane, wtedy zawsze polaczki ( nie mylić z Polakami) znajdą setki wymówek dlaczego wygrała, dziwne ze w ogóle Petra mogła grać, z takim bolącym brzuszkiem :)

------------------

Po ćwierćfinałowym meczu z Ostapenko wielu podchwyciło słowa pokonanej Łotyszki, że była 500 razy lepsza, a przegrała, bo rywalka nic nie robi i dlatego nie popełnia błędów.

Oj tam, niech sobie gada co chce. kort wszystko zweryfikuje; do piłki setowej Ostapenko dała z siebie wszystko, walczyła najlepiej jak potrafiła, a potem własnego tępa i poziomu gry nie wytrzymała. Właśnie nic nie robić i być w top 10 przez wiele sezonów zdobyć 18 tytułów ( przed New Hevan) w tym Masters, być vice liderką i finalistką Wimbledonu to dużo większa sztuka niż bardzo wiele robić i nic znaczącego nie osiągnąć. Właśnie chodzi o to, żeby niewiele się narobić, a dużo zarobić ;).

A tak między nami jak się uważa za 500 razy lepszego i wygrywa to pachnie to tylko arogancją, ale jak się przegrywa to staje się żałosne.

Ciekawe czy znalazłaby się inna tenisistka która by robiła dokładnie to samo co Agnieszka czyli nic i osiągała co najmniej tyle samo, sądzę że nie, tego się nie da naśladować i stąd taka bezradna złość, zwłaszcza tych co z nią przegrywają i ich fanów.

Właśnie osiąga spektakularne sukcesy od lat , a jak na polskie warunki i polskie szkolenie, to nawet bardziej niż bardzo spektakularne ( ale, wiadomo ze Polacy niewiele mając, z niczego nie są zadowoleni, ale to taka polska specyfika, taki prze ambitny naród, niewiele mający sukcesów, ale ciągle śniący o potędze z nikczemną odpornością na wszelkie porażki), a gdyby wiele robiła czyli grała standardowo robiąc wiele błędów , grając bez pomysłu, to w polskich realiach nie osiągnęłaby więcej niż inne polskie tenisistki, na szczęście dla siebie i na złość zawistnikom nic nie robi; niektórzy chwalą ten styl gry, inni potępiają , bo to co oryginalne, własne, inne, zawsze wzbudza największe kontrowersje.

Indywidualny własny styl gry Agnieszki zapewnia jej własne sukcesy ( Papa Radwański -nie umniejszając jego roli, w szkoleniu córki - szkolił też drugą córkę, ale z nią jakoś większych sukcesów nie osiągnął, mimo że styl gry Uli był standardowy i nie budził większych kontrowersji, był do zaakceptowania przez wszystkich ), do których w Polsce nikt w całej erze open nawet zbliżyć się nie może (widać takie mamy szkolenie) , ale ten indywidualny styl gry, jest od lat, można powiedzieć że od początku jej kariery ciągle w Polsce przez bardzo wielu w czambuł krytykowany, wyśmiewany, poniżany ( ślepcy, czy głupcy nie rozumieją że bez niego nic znacznego by nie osiągnęła)  i przez wielu nawet potępiany, bo gra bardziej głowa ( sprytem), a mniej siłą, czy agresją, a wielu przedkłada siłę i agresję ponad głowę i to samo ceni u innych, i to ciągła nieustająca krytyka która towarzyszy jej od początku kariery ( niektóre media, hejterzy ) pewnie odbiera jej w jakimś stopniu pewność siebie i pewność swojego stylu gry i negatywnie rzutuje na jej karierę.

Świątek nie może być drugą Radwańską, nawet gdyby bardzo chciała, bo nie można się nauczyć indywidualnego cudzego stylu gry, on może być tylko własny, ale do tego trzeba mieć własną wyrazną indywidualność, to co indywidualne nie da się podrobić, można próbować naśladować, ale to nigdy nie będzie to samo, a indywidualny styl gry nigdy nie jest anachroniczny tylko odwrotnie jest niebezpieczny dla wszystkich którzy grają standardowo, schematycznie.

Głupota nie boli, a szkoda, bo gdyby bolała wielu nie mogłoby nawet pisać :).

--------------------------------

Na początku turnieju New Haven wielu się oburzało na ranking, bo Halep która ograła Radwańską w ćwierćfinale poprzedniego turnieju, w rankingu spadła za Agnieszkę.

Skrajną niedorzecznością jest upór w nierozumieniu zasad rankingu. Ranking jest co tydzień aktualizowany i co tydzień jeden tydzień się odejmuje, a jeden dodaje po to żeby ranking obejmował jeden cały rok. I Rumunka spadła w rankingu za Agnieszkę nie dlatego że w zeszłym tygodniu zdobyła więcej punktów, co by było absurdem, ale dlatego że wszystkim odjęto punkty za jeden już nieaktualny tydzień z zeszłego roku i w tym już zaktualizowanym nowym rocznym rankingu ma mniej punktów od Agnieszki, bo ranking obejmuje nie jeden tydzień, ale cały rok zmagań. Uwierz mi że Rumunka doskonale to rozumie i nie ma do nikogo pretensji.

Lubię poznęcać się nad bezmyślnymi rankingowymi geniuszami. Przedstawiem Ci sytuację obrazkowo, gdyby tak np. nasza Magda Linette pokonała w 1 rundzie Us Open Serenę Williams, w 2r rozgromiła Kerber, w 3 Muguruzę, w 4 Radwańską a w ćwierćfinale ograła Halep, a potem jeszcze wygrała całe USO, to i tak w rankingu byłaby dużo niżej od wszystkich pokonanych. Co za niedorzeczność, prawda? oszustwo, nie? , a no nie, bo ranking obejmuje cały rok, a nie jeden turniej. Czy w związku z tym postulujesz żeby ranking obejmował tylko jeden turniej czy jeden tydzień? , bo jak ranking będzie obejmował nawet dwa turnieje w dwa tygodnie to takie rzekome anomalie jako to że ta co przegra prześcignie w rankingu tą co wygrała będą się zdarzać. I żaden Orwell tego nie zmieni.

Pewnie, końcówkę zeszłego roku Agnieszka miała świetną i coraz trudniej będzie jej bronić punktów, co prawda w US open mogłaby zyskać, ale w obecnej formie - pisałem to przed zwycięstwem w New Haven - będzie o to trudno, a zwłaszcza trudno będzie obronić punkty za Masters i spadek poza 5 jest bardzo prawdopodobny, ale kto wie może nagle odzyska formę z kocówki zeszłego roku, kto wie. Teraz dopiszę, że New Haven daje na to nadzieję.

Zawistne polaczki ( nie mylić z Polakami) mogą konstruować rankingi tak jak im się wydaje że będzie najgorzej dla Polki, i to jednej Polki w czołówce rankingu w erze open, jedna taka zawistna nacja na świecie i jak światem światem drugiej takiej nie znajdziecie, i stąd pewnie ich wielkie sukcesy, ale jakby ranking nie ułożyli to i tak Agnieszka zawsze będzie w nim za wysoko dla zawistnych polaczków ( nie mylić z Polakami).

W tenisa gra się na całym świecie za wielkie pieniądze i nikt nie podważa podstawowych zasad rankingu które są niezmienne od szeregu lat, nikt poza kilkoma zawistnymi geniuszami z Polski , którzy nie mogą zdzierżyć że Agnieszka mimo że wszystkiego nie wygrywa i nie jest stale w najwyższej formie jest zawsze wysoko w rankingu.

Z rankingiem jest wszystko w porządku tylko z waszym myśleniem podszytym zawiścią jest coś nie tak.

Ale co tu wymagać od tzw. hejterów jeśli nawet była tenisistka i komentatorka tenisa Katarzyna Nowak onegdaj podważała ranking, bo wg. niej Agnieszka była w nim dużo za wysoko, oczywiście na tej samej zasadzie na które pani Nowak była w nim zawsze dużo za nisko :).

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69