Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

niedziela, 13 marca 2016

Turniej w Indian Wells ma jak wiadomo rangę Premier Mandatory i należy do czterech największych turniejów w cyklu WTA, zaraz po WS, i pomijając IO i kończący sezon turniej dla 8 najlepszych tenisistek każdego sezonu, które można uznać za coroczne mistrzostwa świata. Dodatkowo nazywany jest - zresztą tak samo nazywano niemal bliźniaczy turniej w Miami - "piątą lewą wielkiego szlema", tak więc zwycięstwo w nim jest bardzo prestiżowe.

AR jak dotąd najwyżej doszła w nim do finału, który przegrała do F. Pennetty. Może w tym roku powtórzy, albo nawet poprawi tamten sukces, kto wie, ale ja nigdy nie wychodzę myślą poza najbliższy mecz, najbliższą rywalkę, i nie jestem zwolennikiem takich spekulacji, bo to przypomina znane powiedzenie " myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli.".

Ale dla porządku napiszę jeszcze, że Krakowianka, może nawet po tym turnieju awansować w rankingu na drugą pozycję, czyli wyrównać swój najlepszy rankingowy wynik, ale pod warunkiem że awansuje aż do półfinału.

To że dzielenie skóry na żywym niedzwiedziu nie ma żadnego sensu dobrze pokazał już pierwszy mecz AR ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą. Co prawda Krakowianka ostatecznie go wygrała, ale po wielkim dramacie w 3 aktach, bo w decydującym secie przegrywała już 2-5 i nawet broniła meczbola, a więc już miała pętlę prawie zaciśniętą na szyi.

Ale tym razem to Słowaczka nie potrafiła dowieść prowadzenia do końca, i AR udało się w ostatniej chwili odwrócić mecz. Aby tego dokonać Krakowianka wygrała 5 gemów z rzędu. Ale AR jest seryjną morderczynią i to dla niej żadna nowość zdobywać gemy długimi seriami. Wiadomo że jak się ma duże straty to nie ma się już nic do stracenia i można sobie pozwolić na więcej, na większe ryzyko, większy luz itd. itp. i AR potrafiła zresztą nie po raz pierwszy w karierze to wykorzystać. Mecz stał na wysokim poziomie, i obfitował w sporo długich wymian i ciekawych akcji, a w tych ostatnich jak niemal zawsze prym wiodła Krakowianka.

 

W drugim meczu AR pokonała drugi raz w sezonie Rumunkę Monice Niculescu 6-2, 6-1, mecz nie był może aż tak łatwy jak pokazuje wynik, ale obyło się bez nerwówki i zwrotów akcji. Także mecz bez większej historii, choć jak zwykle w meczach AR nie obyło się bez spektakularnych zagrywek.

Kolejna trzecią rywalką Krakowianki będzie doświadczona Jelena Jankovic, a o to co Serbka powiedziała o czekającym ją meczu z AR:

"- [Agnieszka] jest trudną rywalką, przede wszystkim dlatego, że cechuje ją przebiegłość na korcie. Potrafi znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji. Ponadto jest szybka i nie daje nic za darmo. Imponuje również solidnością z głębi kortu. Czeka mnie trudny mecz, ale mam nadzieję, że wygram - dodała Janković, która w Kalifornii broni punktów za ubiegłoroczny finał".

 

AR po pokonaniu Jankovic 6-3, 6-3 po raz szósty awansowała do ćwierćfinału turnieju w Indian Wells, ale ten czas leci. W ćwierćfinale będzie walczyć z Kvitovą o pozycję wiceliderki rankingu. Trzymamy kciuki, niech wygra lepsza.

 

No i stało się , AR w pięknym stylu odwracając drugi set ze stanu 2-5 w dwóch setach pokonała Kvitovą i tym samym awansowała do półfinału Indian Wells oraz ponownie po długiej przerwie została nową wiceliderką rankingu WTA. Brawo!. W 2012 r, zaraz po finale Wimbledonu została nr 2 na bardzo krótko, może na tydzień z małym okładem, więc może teraz uda jej się na dłużej zatrzymać przy sobie tę prestiżową pozycję. Bowiem wydaje się że teraz AR jest jeszcze lepszą tenisistką niż onegdaj, w tym sensie, że bardziej doświadczoną, obytą, świadomą swojej wartości i pewniejszą w grze. Solidność i artyzm to dwa największe atuty w jej występach na korcie, pierwsze pozwala osiągać powtarzalne sukcesy, a drugie stanowi dodatkową wielką atrakcję dla widzów.

Oczywiście w meczu z Czeszką nie mogło zabraknąć tzw. "hot shots" pardon ""best shots" z których AR - czy wy wiecie czy nie wiecie, czy chcecie czy nie chcecie - słynie już na całym świecie.

Więc pozwolę sobie zacytować reakcje widzów zaczerpnięte z FB ze stronnicy WTA.

"Tim Bradley Radwanska is a genius on the court. Seriously, she is so talented. She is by far the no.1 player in terms of the best shots. Such genius. "

"Ian Abalos I really like how Radwanska executes her backhand! Every time she does that, it always makes anticipate of a hot shot coming from her! She is the queen of hot shots after all!"

Oba wpisy zwłaszcza pierwszy zebrały mnogo tzw. laików. Jak to dobrze że nie władam angielszczyzną bo inaczej nabawiłbym się niemałych kompleksów ;).

Ale w półfinale wiceliderce przyjdzie się zmierzyć z samą liderką rankingu panującą w nim od dawna Sereną Williams, którą AR w cyklu rozgrywkowym WTA nigdy jeszcze nie pokonała, może to będzie ten pierwszy raz. Oby, ale niech wygra lepsza, a nasze niech będzie zawsze na wierzchu :).

A i sama wielka Serena wypowiada się o AR w samych superlatywach,

"Ona wie jak grać na dużych kortach i w ważnych meczach. Oczywiście robi wszystko na korcie bardzo dobrze, łącznie z bieganiem po nim, a tutaj jest dla niej dobra nawierzchnia, ponieważ wolna. Oczekuję więc wiele długich wymian. I wierzcie mi będę na nie gotowa" i "Naprawdę lubię Agę zarówno na korcie jak i poza nim. Myślę, że to jest bardzo ekscytujące obserwować ją podczas gry, a poza kortem ona jest jedną z najmilszych osób. Spodziewam się bardzo dobrego meczu. Ktokolwiek go wygra, ten przejdzie do finału" - mówiła młodsza z sióstr Williams.

 

Niestety AR przegrała półfinał z Sereną choć mecz był zacięty i Krakowianka była blisko wywalczenia 3 seta, a z kolei Serena w finale przegrała z Azarenką, a polscy kibole nie byliby sobą gdyby tych faktów jakoś nie powiązali ze sobą.

Z forum: "Karol Wasieczko Widzisz Isia?! Można? Jednak można. Patrz i ucz się".

Sam się ucz rozumu, bo to że AR pokonała w ćwierćfinale Kvitovą jeszcze nie znaczy że każdy inny zrobi to samo ;). Twój wpis jest nie tylko że głupio złośliwy, a ty kogo pokonujesz?, Djoko czy tylko piwko w domu przed tv obalasz?, to do tego pozbawiony jest sensu i logiki, nikt przecież nie wygrywa wszystkich meczów, ani Azarenka ani Serena, ani nikt inny, a do tego on zmierza. Przecież sportowcy nie przegrywają specjalnie na złość kibicom, bo to sportowcom najbardziej zależy na swoich zwycięstwach, bo to ich zwycięstwa i porażki, i pretensje kibiców o porażki sportowców są z samej zasady idiotyczne. Jedynie co można to spokojnie ocenić grę i szukać przyczyny porażki, ale bez zbędnych emocji i pejoratywnych zwrotów. W tym bezmyślnym wpisie znowu wychodzi na wierzch brak odporności polskich kiboli na porażki polskich sportowców, a to pewnie z potrzeby leczenia swoich narodowych kompleksów ich zwycięstwami, bo z czegóż by innego?, a to jest główna przyczyna zła w polskim sporcie. A jeszcze kibole u nas pouczają sportowców o umiejętności przegrywania, ale tylko po to żebym im dopiec, bo sami nie potrafią godnie i rozumnie znosić porażek polskich sportowców. Więc bywa komicznie. A przegrywać trzeba umieć ( zresztą wygrywać też, a tutaj z kolei często i gęsto wpadają w hurra optymizm) i to dotyczy nie tylko sportowców, ale przede wszystkim kibiców i szeroko rozumianych mediów. A z tym jest często i gęsto bardzo zle, bo oni najpierw musieliby jak alkoholicy przyznać się do swojej choroby, żeby w ogóle rozpocząć proces leczenia, ale tego nigdy nie zrobią, odwrotnie, zawsze będą twierdzić, że tylko oni mają rację i gdyby tylko sportowcy zawsze słuchali ich rad i pouczeń, to wszystko po kolei by wygrywali :).

-------------------------------------------------- 

Z forum: "Nie tylko Bencić, ale wiele rywalek wypowiada się podobnie o zagraniach Agnieszki. Co prawda niby te zagrania za które Agnieszka jest wielokrotnie nagradzana to jakby sztuka dla sztuki. To jakby nie wynik meczu koszykówki, tylko konkurs wsadów dla publiczności. Ale konkursy wsadów wygrywają nie tylko najlepiej wyszkoleni technicznie koszykarze , ale prawdziwi artyści koszykówki. W tenisie jest podobnie. Niby te zagrania są intuicyjne, często wymuszone i sytuacyjne. Ale bez artyzmu, wspaniałej techniki i wyczucia kortu są niemożliwe do zagrania. To one są wizytówką Agnieszki i wprawiają w zachwyt tenisowych ekspertów i kochających tenis kibiców. Zgoda Masza czy Ana a nawet Genia maja więcej kibiców , ale jak mawia pewien pan są to kibice drugiego sortu , dla których blichtr i celebrytctwo jest ważniejsze od sportu. Zgoda Masza ma większe osiągnięcia w tenisie od AR. Ale ostatnio słodka Szugarpowa postawiła pod znakiem zapytania te wcześniejsze osiągnięcia. Co ciekawe według ekspertów marketingu to Genia jest najbardziej progresywną twarzą marketingowa nie tylko tenisa ale całego sportu. Lubię Genię i podoba mi się jako kobieta. Ale ten fakt nie przesłania mi ,, nagiej,, prawdy. Sport jest zabijany nie tylko przez pieniądze, monstrualne nagrody, ale przez marketing, nadmuchiwanie rzeczywistości, kreowanie potrzeb wsród większości tych odbiorców drugiego sortu. Ci prawdziwi kibice omamić się kolorowym papierkiem nie dadzą.".

 

Z forum: "Aga zacznij grać na korcie, dziewczyno jestes top 3 sni ci sie top 2 ciągle cos czytam tu sie pojawia "Radwanska w top 2 juz po IW?" no a jak widze meczyk to kiepsko. Oczywiscie na farcie jedziesz bo Cebula pękła koncertowo przy tym 5;2 tak samo skurcze Fridsam w Aus Open ale no opanuj sie albo grasz i zostawiasz na korcie wszystko i widac tą wolę walki albo jedz do domu i tyle albo albo nie ma nic posrodku posrodku to są kelnerki służace na odstrzał w pierwszych rundach dla tych lepszych. Jak tak dalej pojdzie to kiepsciutko widze bo fart sie kiedys skonczy wiecznie na tym sie jechac nie da a potem przyjdzie gorzkie rozczarowanie".

 

"Sharapov", skąd Ty się wziąłeś między ludzmi? powinni Cię zbadać na okoliczność występowania u Ciebie mózgu, jesteś głupszy niż jakakolwiek ustawa o ludziach przewiduje, jakiś wybryk ludzkiej natury ;), a kiedy okazało się że Twoja idolka Szarapowa to koksiara to pewnie jeszcze bardziej zgłupiałeś, o ile to w ogóle możliwe ;), właśnie cały urok tenisa Agi polega na tym że ty bezmózgowiec tej walki nawet nie widzisz, bo Aga walczy w możliwie najlepszy i najciekawszy sposób, walczy głową, i dlatego lubi kombinować i rolować rywalki tak że te głupieją i grają coraz gorzej :). Ale ty bezmózgowiec taj walki nie widzisz i nigdy nie zobaczysz i dlatego wydaje Ci się że jej rywalki przegrywają same ze sobą, a ona ma tylko dziki fart :). Najlepszy chirurg to taki po którym nie ma nawet śladu. Jak coś co trwa lat lat może kiedykolwiek się skończyć?, w piśmie masz napisane po owocach ich poznacie, więc skoro Aga tak wiele meczów wygrywa, to znaczy że jest wielkim walczakiem :), ale co Ty możesz wiedzieć o głowie skoro takowej nie posiadasz :). W ogóle nigdy nie powinieneś oglądać AR, bo i tak nigdy jej tenisa nie zrozumiesz, dla takich jak Ty profanów prymitywów troglodytów stworzony jest prymitywny tenis a la Szarapowa i tylko takim powinieneś się zajmować, a inne powinieneś omijać z daleka, względnie szerokim łukiem. Ale tego ostatniego nie zrobisz, Ty nie wiesz dlaczego, a ja wiem, mianowicie nie zrobisz tego z czystej głupoty, bo mądry człowiek zajmuje się tylko tym co lubi i rozumie, a nie zajmuje się oczernianiem tego czego nie rozumie i nie lubi :). Wiem że tego co piszę, też nie zrozumiesz, bo nie masz mózgu, i pewnie to nie Twoja wina ;)

Przecież tylko idiota spiera się z idiotą , więc lepiej z idiotami nie prowadzić dyskusji, tylko mocno walić pałką po głowie oczywiście przy pomocy mocnych dosadnych słów, a nie pałki .

 

Z forum: ""Nie mam nic do stracenia", Aby zagrać z liderką i dominatorką trzeba zajść w turnieju daleko i siłą rzeczy przychodzi myśl - nie mam nic do stracenia. bardzo wygodna myśl, pewnie nawet z ludzkiego punktu widzenia zupełnie zrozumiała, ale...., ale zdradliwa.. Agnieszko ona Ci zrobiła krzywdę swoją pyszną postawą, nastawianiem się na mecze z Tobą, by wygrać wysoko. Traktuje cię dość szczególnie i jeszcze prawi Ci publicznie fałszywe komplementy, gdyż myśli jak jej ojciec, że brakuję Ci pół stopy wzrostu i pewnie z 15 kg, więc według niej nie masz szans. Udowodnij, że masz szanse na wygraną i wreszcie wygraj z nią. Dosyć już tej niesportowej postawy Sereny wobec Ciebie, dość i koniec. Uwierz w szatni i wierz przez cały mecz bez względu na aktualny wynik na tablicy. Okazuj radość po każdym wygranym punkcie, graj swoje co najlepsze, a ją wyprowadź z równowagi. Serwis z max koncentracja, a drugi na pełnym ryzyku lub z odpowiednią rotacją na ciało, którego jej zdecydowanie nie brakuje. Im dłużej piłka w grze, tym bardziej jednak opadać będzie z sił, bo takie są okrutne prawa biologii wobec otyłych. Skróty owszem, ale nie od początku. meczu, wtedy gdy już się podmęczy a jeszcze najlepiej gdy będzie mieć daleko do siatki. Im równiejszy i dłuższy mecz tym lepiej, no chyba, że ją zdominujesz i wystarczy ci godzina 10 minut, by unieś ręce ku górze. Wyraźna jej wygrana z Halep nie ma znaczenia, żadnego. Dasz radę."

 

1 ) postawa "nie mam nic do stracenia" jest właśnie bardzo dobra, bo zdejmuje presję i pozwala na najlepszą grę i bez obaw o wynik, bez obawy na to co powie tzw. opinia publiczna, tu chodzi o to że Serena będzie faworytką, to ona ma wygrać, to na niej ciąży presja, a AR może wygrać, ale nie musi, to jak najbardziej właściwa postawa i często przynosi wielkie niespodzianki. Ale w Polsce taka postawa jest niepopularna i często krytykowana przez wielu kibiców i w mediach, a to dlatego że Polacy ciągle jeszcze mają niedosyt zwłaszcza wielkich sukcesów, bardzo ich pragną i wydaje im się że wszelki przymus jest najlepszą na nie receptą, a jest dokładnie odwrotnie . Przymus np. wygrywania i bezmyślna krytyka porażek nie prowadzi do niczego dobrego.

2) AR na moje oko nigdy nie grała i nigdy pewnie nie będzie grać drugiego serwisu na maksymalnie pełnym ryzku, gdyz jest tenisistką która lubi trafiać w kort i nie lubi popełniać błędów, taką ma widać tenisowa naturę, taką widać Bóg ją stworzył, bo tak gra od lat, i nagle nie zmieni się w inna osobę i tenisistkę, bo ktoś sobie ubzdurał taką, a nie inną receptę na jej sukces, taki drugi serwis ma też i swoje zalety, mała ilość błędów podwójnych ( na co bardzo cierpią niektóre tenisistki, mając więcej podwójnych niż asów), i wady bo pewnie jest łatwiejszy do zabicia, i wielkie szczęście że się nie zmieni, bo gdyby się zmieniła nic wielkiego by nie osiągnęła, zwłaszcza w Polsce gdzie nikt nigdy jeszcze nie wytrenował standardowo czyli agresywnie i siłowo grającej tenisistki i odnoszącej znaczące sukcesy, gdyby tak grała jak zalecasz to nie tylko nie byłoby wcale lepiej, ale byłoby dużo gorzej, więc swoje cenne rady zachowaj dla siebie.

Wielu od lat ciągle AR zachęca do większej agresji i ryzyka, to oczywiście na miarę swoich naturalnych predyspozycji może czynić, czy wręcz na opieraniu swojej gry na agresji i ryzyku, a to już jest zupełnie niemożliwe, bo stałaby się zupełnie inną tenisistką, często i gęsto wypominając jej np. drugi serwis, po prostu dlatego, że większość lubi, ceni i rozumie tylko taką agresywną ryzykancką grę, każda inna jest dla nich tylko powodem do kpin i wyzwisk, działa na nich jak czerwona płachta na byka, i tylko dlatego są niezadowoleni że ktoś może grać inaczej, i próbują nawracać innowierców na jedynie słuszną agresywną i ryzykancką wiarę, niektórzy robią to prośbą jak w powyższym poście, ale niektórzy posuwają się do kpin, szyderstw czy wyzwisk, a reszta czyli rzekoma troska i dobre rady to tylko dorabianie do tego ideologii.

Ale na szczęście nie wszyscy należą do większości, są ludzie którzy należą do mniejszości i się nie zmienią, a nawet nie chcą się zmieniać tylko dlatego że większość tego chce, albo ma taką, a nie inna receptę na ich sukces. I większość tą mniejszość musi się uczyć rozumieć i szanować, uznawać ich prawa bycia mniejszością, a nie ciągle krytykować i nagabywać na zmiany dostosowujące ich do większości. A ludzie się nie zmieniają na czyjeś życzenie. Inaczej mówiąc inna gra wymaga innej tenisistki. A człowiek to pewna bardzo złożona, ale jednak całość i nie może w jednym elemencie być mega agresywny, czy ryzykancki, a w innych opierać swojej gry na spokoju, pomysłowości, regularności i małej ilości błędów. Tak to widzę.

Z forum: "Powiedz szczerze, nie cieszy Cię że mamy (zaraz) drugą zawodniczkę na świecie, która jest w dobrej formie, wygrała Singapur w zeszłym roku, w tym roku jeden mały turniej, ale też zaliczyła 3 wielkie i duże półfinały? Trudno jest być najlepszym i głupotą jest mieć pretensje do kogoś, że nie jest najlepszy".

Fakt, to ostatnie jest wielką głupotą, ale niestety u nas dość często występującą, zwłaszcza wśród tych co nic sobą nie reprezentują.

 

środa, 24 lutego 2016

"AR po niezwykle wyrównanym i wymagającym spotkaniu pokonała Monicę Niculescu 7:5, 6:1 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA w Doha. AR w 1. rundzie miała wolny los, z kolei w 2. pokonała 6:4, 6:4 Katerynę Bondarenko. Niculescu zmagania w stolicy Kataru rozpoczęła
natomiast od wygranej nad Sabine Lisicki (6:2, 6:2), a we wtorek po niespełna trzygodzinnym dramatycznym boju rozprawiła się z Jeleną Janković (3:6, 6:4, 7:5)". - TVP. Sport.

Przebieg pierwszego seta był dość dramatyczny, bo Rumunka objęła wysokie prowadzenie 4-1 i mogło się wydać że pierwszy set już jest stracony, ale AR nie po raz pierwszy pokazała że potrafi się mobilizować, odrabiać duże straty i seryjnie zdobywać gemy, więc wygrała pięć gemów z rzędu i objęła prowadzenie 5-4, Rumunka jeszcze wyrównała na 5-5, ale dwa ostatnie gemy i pierwszy set należały już do Krakowianki. AR nie po raz pierwszy pokazała że im bliżej końcówek tym ona gra lepiej, a to dowodzi raczej silnej a nie słabej psychiki jak chce wielu tzw. hejterów. Drugi set na początku zapowiadał się na równie ciężki jak pierwszy, pierwsze gemy toczyły się na przewagi, ale wynikowo nie było już dramatyzmu, bo AR objęła najpierw prowadzenie 3-1, potem 5-1, a potem pewnie zakończyła mecz swoim podaniem. Mecz mógłby być jeszcze szybszy gdyby AR wykorzystywała wszystkie swoje szanse, ale wiadomo że nikt nie wykorzystuje wszystkich swoich szans w 100%, choć tzw. hejterom wydaje się że tak powinno być zawsze ( bo wymaganie doskonałości od wszystkich poza sobą jest doskonałą metodą na ciągłe psioczenie), ale stosunek piłek kończących 31 do 15 błędów niewymuszonych, czyli +16 jest godny uwagi i dowodzi jak regularną tenisistką jest krakowianka.

Tytuł z relacji do meczu AR z Rumunką Niculescu w TVP. sport brzmiał "mecz pięknych zagrań" i bardzo dobrze oddaje przebieg meczu. Mecz był bardzo ciekawy i obfitował w moc pięknych finezyjnych akcji po obu stronach siatki, ale najpiękniejsze akcje jak niemal zawsze należały do AR. Jest z czego wybierać tzw. hot shoty. Obawiałem się nieco tego meczu, bo Rumunka gra w korcie, nie popełnia wielu błędów, ma tylko sobie właściwy styl gry i jest raczej trudną rywalką do pokonania. Takie tenisowe szachy na korcie z obu stron, ale ostatecznego szacha mata zadała AR. Krakowianka się stopniowo rozkręcała i grała coraz lepiej, i dlatego Rumunka nie miała wyjścia i podążała w odwrotnym kierunku. Wojnę manewrową ostatecznie i bez apelacyjnie wygrała Krakowianka i jeszcze raz pokazała że jest w niej jedną z najlepszych jeśli nie najlepszą na świecie. Nie było walenia na oślep, na zasadzie wejdzie albo nie wejdzie. I dlatego mecz z jednej strony był bardzo trudny, ale z drugiej dzięki temu był bardzo ciekawy. Była moc pięknych akcji. Gra AR jest pełna artyzmu i skuteczności zarazem, co jest rzadkim połączeniem. Serwis też bardzo często dawał Krakowiance pozycyjną przewagę na korcie. Jednym zdaniem jestem z tego meczu bardzo zadowolony.

Z forum: "Co to za ton pełen pogardy, ''pokazała gdzie jest jej miejsce''. Mecz gra się żeby go wygrać a nie pokazywać komuś miejsce. Te odzywki z pod budki z piwem nie przystoją interesującym się sportem. Jednym z ładniejszych zachowań a sporcie był zawsze szacunek dla pokonanych. Od czasów rzymskich mówiło się - chwała zwyciężonym, no ale kto miał ciebie tego nauczyć. Czy w zeszłym roku w Nottingham Niculescu też pokazała Radwańskiej gdzie jest jej miejsce?."

Z forum:"Zgadzam się z tobą z jednym zastrzeżeniem. Wpisz w googlach "pokazał gdzie jej miejsce" i zobaczysz ze takie odzywki to nie spod budki ale z ust naszych wykształconych dziennikarzy i innych "wielkich" tego świata. A my z nich bierzemy przykład".

Z forum: "Zmęczona 4 godzinnym wczorajszym maratonem Rumunka nie wytrzymała fizycznie. Inaczej ona była by w ćwierćfinale czego jej życzyłem". - napisał "znawca"

To niczyja wina że gra maratony, na tym polega tenis żeby rozkładać siły na cały turniej, a nie zarzynać się w jednym meczu, niech się nauczy od AR "klepania przez środek" ( jak mówią tzw. hejterzy) i szybszego wygrywania. Najlepsi szybciej wygrywają i m.in. dlatego są najlepsi a jak ktoś sam siebie nazywa znawcą to znaczy tylko tyle że brak mu kory mózgowej i wie że nikt inny nigdy go tak nie nazwie. Stop dla głupich tłumaczeń porażek. Zwycięzców się nie sądzi. a porażek się nie usprawiedliwia.

Jak już pisałem dla mnie to już bez znaczenia dla kogo AR gra, w kraju żebraków i złodziejaszków nie warto przywiązywać do tego wagi. Więc super się składa że AR gra taki tenis jaki najbardziej lubię i właśnie dlatego jej kibicuję, a nie dlatego że jest Polką. To taki zbieg okoliczności, że tenisistka której tenis lubię, jest akurat Polką. I więcej do narodowości w opisywaniu meczów AR nie będę wracał, jak napisałem to już dla mnie jest bez znaczenia. Odkąd obcy tenisiści z tzw. polskimi korzeniami osiągają sukcesy w Polsce niemożliwe okazało się kim tak naprawdę jest większość ludzi w tym kraju. Ne mają żadnych zasad, ani za grosz honoru i rozumu. U siebie są do niczego, to sięgają po cudze.

 

W ćwierćfinale AR miała przyjemność zagrać mecz z Włoszką Vinci, która obecnie jest na fali wznoszącej i dopiero co awansowała pierwszy raz w karierze do pierwszej 10 WTA i pewnie obecnie gra najlepszy tenis w swoim życiu. Jak się spotkają dwie grające w korcie kombinacyjnie z kontry siłą rywalek na małe pola rywalki, to mecz może być i wymagający i bardzo ciekawy. A ten stał na niemal niebotycznym poziomie. Może to był najlepszy mecz w karierze obu tenisistek, albo jeden z najlepszych; ba może to był najlepszy w historii tenisa pokaz gry technicznej finezyjnej kombinacyjnej z wykorzystaniem jak to się mówi całej geometrii kortu, albo jeden z najlepszych. W każdym razie cudownymi zagraniami z tego meczu można by spokojnie obdzielić dziesiątki innych meczów. Nieliczna publika wiele razy była wprawiana w osłupienie. I znowu najlepsze najbardziej finezyjne niemal ekwilibrystyczne zagrania należały do sztukmistrzyni z Krakowa.

Niewielka wzrostem Włoszka Vinci ustawiła Krakowiance jeszcze wyżej poprzeczkę niż Rumunka Niculescu i AR zajęło troszkę czasu wymierzenie odpowiedniego rozbiegu żeby ją przeskoczyć, ale jak już to zrobiła to przeskoczyła poprzeczkę z dużą lekkością polotem i sporym przeniesieniem, tak że widać jeszcze było spore rezerwy, a Włoszka wiele razy tylko kiwała głową czy bezradnie rozkładała ręce nie mogąc wyjść z podziwu czy uwierzyć w niewiarygodne zagrania AR i czasami długo po nich przemawiała do siebie.

Ale zanim Krakowianka wzięła odpowiedni do wysokości poprzeczki rozbieg to niepozorna Włoszka w niemal perfekcyjny sposób wygrała pierwszego seta do 3, popełniając w nim tylko 2 niewymuszone błędy. I na tyle było dominacji Vinci w tym meczu. Przez resztę meczu karty rozdawała AR. Drugiego seta Krakowianka wygrała do 2 - mimo że przegrywała w nim 2-1, to wygrała 5 gemów z rzędu - w niemal równie perfekcyjny sposób popełniając tylko 4 tzw. niewymuszone błędy przy 16 piłkach kończących. A w decydującym secie po przegraniu pierwszego gema Krakowianka wygrała 4 gemy z rzędu i odskoczyła na 4-1, potem miała krótki przestój i dała się nieco rywalce podgonić, ale nie na tyle żeby stracić kontrolę nad meczem i pewnie go nie zakończyć przy pomocy swojego podania. Za serwis też należy AR bardzo pochwalić, skuteczność pierwszego serwisu Krakowianki w 2 secie wyniosła aż 95%. Tak więc AR wygrała ważny mecz w pięknym stylu i mogła w pomeczowym wywiadzie być bardzo z niego zadowolona.

"Trener do Vinci: nie jesteś zmęczona fizycznie, tylko zniszczona psychicznie. Przestań narzekać! Vinci: widziałeś jak ona zagrała?."

"- Uwielbiam ten mecz! Różnorodny tenis i niemal każda z nich kończy akcję przy siatce - napisała Kristina Mladenović, 29. rakieta świata. Chwilę później napisała, że to "chore", "niesamowite"".

Kibice tenisa też byli meczem zachwyceni i to jest ważne, podam kilka wypowiedzi z forów:

"Po I secie zastanawiałem się , czy Agnieszkę stać na zmianę sposobu gry, czy też co może zdarzyć się każdemu i najczęściej w takich sytuacjach się zdarza będzie uderzała nadal głową o
mur. Wydłużyła jednak returny, zaczęła lepiej serwować dołączając swoje magiczne zagrania. Znowu trzeba było zagrać na najwyższym światowym poziomie by wygrać. Aga to zrobiła i należą jej się wielkie gratulacje. Słowa uznania dla pokonanej Roberty".

"Brawa i gratulacje dla Agnieszki. 2 set w wykonaniu Agnieszki z tymi precyzyjnymi zagraniami to najwyższa półka tenisa. Z resztą obie zawodniczki popisywały się świetnymi precyzyjnymi zagraniami i jedna nie pozostawała dłużna drugiej, grały albo bardzo blisko linii, albo na samiutką linię lub w narożnik kortu ! Fajnie , przyjemnie się ogląda taki kobiecy tenis." "

"naprawdę niezły mecz"?!? Niezły? Mecz był piękny, czysta poezja! Powinny go obejrzeć te wszystkie 'przebijaczki na bombę' i zobaczyć, jak się powinno grać w tenisa! Maestria, po obu stronach kortu dwie profesorki. Brawo!".

"Poziom meczu kosmiczny !!! Brawa dla obu tenisistek. Roberta grała swój najlepszy tenis, ale Agnieszka przeszła samą siebie. Taka agresja i precyzja ! Brawo!! Wcześniej oglądałem mecz Petkovic/Muguruza. Co za młócka, bez cienia finezji. Jeden z lepszych meczów Agnieszki, jakie w życiu oglądałem !".

"Tak , to prawda Aga sportowo dojrzewa ...dziś nawet oglądając mecz z mężem doszliśmy do wniosku ,że nawet wyraz twarzy i mowa ciała Agnieszki są inne - zdecydowanie , pewność siebie choćby nie szło ,pewność umiejętności i co najważniejsze moim zdaniem - Agnieszka pozbyła się kompleksu mniejszej siły i to pozwala jej pokazać w meczu ogromny wachlarz umiejętności ,które posiada . Mam wrażenie ,że Agnieszka sama doceniła swój piękny tenis , teraz wierzy w niego i dlatego wygrywa i wygra WS;)".

"Kapitalny mecz z obu stron, Obie prześcigały się w zagraniach które chciałoby się oglądać zawsze. Agnieszka od drugiego seta grała tenis marzeń, oby tak zawsze, potrafiła znaleźć sposób na Vinci która również zagrała super mecz. Jestem pod ogromnym wrażeniem tylu kończących piłek i niesamowitych zagrań Radwańskiej - brawo, brawo, brawo".

"W czasie transmisji (oglądałem przez internet) angielscy komentatorzy mieli kupę rozrywki (entertainment) gdy oglądali 3-krotne spektakle teatralnych rozmów trenera-Vinci ze swoja podopieczną. Za każdym razem Roberta zgłaszała "potrzebę kontaktu z trenerem"-bo takie są reguły na WTA-kortach. Anglicy podkreślali ze Aga Radwańska nie zgłasza takich potrzeb - bo jest psychicznie osobą bardziej niezależną od ekstrawertycznej Włoszki".

Takiej drugiej Agnieszki nie będziemy mieli długo w tak prestiżowej dyscyplinie za jaką uważa się tenis, zrobiła dla polskiego sportu tak wiele jak nikt dotąd, a to jeszcze nie koniec, zna ją cały świat i jeszcze parę innych galaktyk, bo jest to tenis galaktyczny, więc hejterzy niech znajdą sobie inny "obiekt" do swoich żenujących "popisów". Agnieszka jest już naszą dumą narodową czy to komu się podoba czy nie!".

"Znów kunszt i maestrię pokazała Różowa Pantera, jej gra to dla oka najlepsza opera. Roberta Vinci również znakomicie grała, rakietą tenisową tak świetnie władała jak Leonardo da Vinci pędzlem przy sztaludze. Lecz czasem pomyślała: po co ja się trudzę?! I oko duże, piwne z dużym szokiem patrzy, a twarz jej w coraz większej zastyga rozpaczy. Wyciągam z arsenału najlepsze zagrania, po korcie hasam jak przez łąki łania. Lecz wszystko jest na próżno. Ta polska mistrzyni, która od Australian Open gra w różowej mini do wszystkich piłek dobiega i wszystko odbiera. A we mnie coraz bardziej bezsilność się wzbiera. Dam skróta tuż za siatkę? Cóż z tego...Dobiegnie i tak zagra, że tylko podziwiać taką wielką gratkę. W II secie zrobiła mi na korcie bardzo dużą jatkę. :( Jak ona wciąż umieszcza te piłki przy linii?? Publika na trybunach z podziwu się ślini. Szejkowie w swych prześcieradłach na głowie umilkli w pół słowie... Myślałam, że w III secie utraci finezję. A gdzież tam, nadal grała tę swoją poezję. :( Pan komentator oraz Sakowicz-Kostecka czasami nawet zamilkli - w szoku byli z deczka. Trener jej przez set pierwszy siedział dosyć butny, lecz potem pan Francesco coraz bardziej smutny siedział i głową kiwał. Ach Franciszku Cina, jakaż to niewesoła była pańska mina. Różowa Pantero, operujesz rakietą jak chirurgicznym skalpelem profesor Rafał Wilczur vel Kosiba Antoni - przed Twoją maestrią każdy wielbiciel tenisa głowę swoją skłoni".

Podobnych w tonie wypowiedzi fanów tenisa po tym meczu jest na tenisowych forach bardzo wiele, ale trudno żeby były inne po tak świetnym meczu. Vinci zagrała świetnie i zmusiła AR do rewelacyjnej gry. Oby więcej takich meczów i podobnych wypowiedzi. Ale jak wiadomo do tanga trzeba dwojga i żeby mecz był wyśmienity to obie tenisistki muszą zagrać wyśmienicie, bo żeby zagrać wyśmienity mecz trzeba być do tego zmuszonym przez rywalkę. Niestety tzw. hejterzy nie mają o tym zielonego pojęcia i nagminnie narzekają gdy AR wygrywa mecze nie będąc zmuszoną do pokazania swojego najlepszego tenisa - zresztą niektórzy komentatorzy robili podobnie - i ciągle bredzą że jak tak samo zagra w kolejnym meczu to na pewno przegra. A przecież z każdą rywalką gra się inaczej, bo każda stawia inne wymagania. To co na jedną wystarczy ze sporym zapasem na drugą może być dużo za mało. Widać tzw. hejterom brak piątej klepki, ale gdyby mieli 5 klepkę to by nie mieli tylu powodów do narzekania, czyli nie byliby tzw. hejterami.

Z FB: "W półfinale nie odpuszczaj pierwszego seta! Wiem... w tym meczu miałaś najwięcej najpiękniejszych zagrań ... ale mogłaś przegrać... Nie rób nam więcej takich przykrości... Czołgiem!."

Taki jest sport że zawsze można przegrać, to jest na stałe wkalkulowane w sport, i trzeba być zawsze na porażki przygotowanym zarówno kibice jak i sportowcy, i nikt na świecie nie gra cały czas na stałym równym jednakowym poziomie, pewnie dlatego że to po prostu niemożliwe i dlatego od nikogo nie można tego wymagać ani oczekiwać, każdy ma górki i dołki w pojedynczych meczach, w turniejach i w przekroju całego sezonu, a AR jest i tak jedną z najrówniej grających tenisistek jeśli nie najrówniejszą. Nie można aż tak pragnąć wygrywać żeby przestać myśleć, bo to zwycięstwom nie służy.

 

Niestety AR po bardzo słabym meczu przegrała półfinał do Hiszpanki Suarez Navarro. Pochwały należą się Hiszpance ale AR zagrała bez zwykłej energii, z dużą ilością błędów, tak jakby zabrakło jej prądu, jakby miała rozładowane baterie. To było piąte nieudane podejście AR do finału w Doha. Może znowu jakaś klątwa ?. To żart. Wynik 2-6, 0-6, mówi sam za siebie, już dawno AR nie przegrała tak wyraźnie meczu. Moim zdaniem przyczyną porażki było to że miała 3 z rzędu niewygodne rywalki grające w korcie z małą ilością błędów, a takie mecze są najbardziej wyczerpujące dla AR która nie jest wielką strzelbą i nie rozstrzeliwuje rywalki.

A po porażce jak zawsze wyszło na żer na forach wielu frustratów, którzy czekają tylko na takie okazje. Ciekawe czy Niemka Kerber ma tak samo w Niemczech :). U nas podszywają się tylko pod sukcesy obcych sportowców, ale po porażkach obrażają już tylko swoich ;).

Przykłady pierwszy z brzegu:

"Kolejny mecz pokazujący , że ostatnie tygodnie to jedno wielkie dno, A'la Australian Open 2014 :fantastyczne ćwierćfinały ( jedne z najlepszych meczów w karierze ) i kompromitacja w półfinale. Aga dlaczego ? Znów nie wykorzystana szansa na wygranie dużego turnieju. Łatwiejszej rywalki w takim turnieju w finale wymarzyć sobie nie mogła ( obojętnie która ). A w dodatku Suarzyca przesunie się na 6 miejsce w rankingu WTA , na które moim zdaniem kompletnie nie zasługuje."- WTA TENIS Polish Power

Każdy zasługuje na swoje miejsce , bo nikt je nie dostaje, tylko każdy je sam musi wywalczyć. Pisz lepiej o Niemce Kerber ta to dopiero "dno", odpaść w 1 meczu i to z kim. Ciekawe czy Niemcy są też tacy niezrównoważeni jak większość u nas. Porażki to część sportu.

Z forum: "Pozostanie jej tytuł mistrzyni straconych szans. Musi być psychicznie słaba w sytuacjach kiedy tytuł jest prawie jej".

Odwrotnie jest mistrzynią wykorzystanych szans. Jest jedną z najrówniej grających tenisistek w damskim turze, odnosi od lat powtarzalne sukcesy, od lat jest w top 10, a utrzymywanie się przez wiele lat w top 10 to bardzo rzadka sztuka, wygrała 18 turniejów w tym tak wielkie jak Masters, 2 Premier Mandatory Miami i Pekin, mało kto wygrał tyle singlowych turniejów, ma bardzo dobry na sporym plusie procent wygranych finałów turniejów WTA ( większość tenisistek ma ten procent na dużym minusie czyli poniżej 50%), co pokazuje że ma bardzo mocną psychikę, była w wielkim finale Wimbledonu, w kilku półfinałach WS i wielu ćwierćfinałach WS, i ma wiele innych uznaniowych sukcesów np. wygrywa głosowania na najlepsze zagrania miesiąca czy roku, i to wszystko w kraju bez wielkich tradycji tenisowych gdzie o jakikolwiek sukces w tej elitarnej i popularnej na całym świecie dyscyplinie sporu jest niezwykle trudno. Wystarczy wspomnieć że poza AR żadna Polka w erze open nie wygrała jeszcze ani jednego turnieju WTA. Jak na Polskę dokonuje cudów. Ale w Polsce i tak przeważają zakompleksieni frustraci w miejsce kibiców, z nikczemną odpornością na porażki polskich sportowców, i wymagają od nich samych zwycięstw ( choć sami są do niczego), i nie tylko zwycięstw ale absolutnej doskonałości ( bo często nie zostawiają na sportowcach suchej nitki nawet po wygranych meczach ), zawsze patrzą tylko żeby coś skrytykować, ciągle zastanawiają się tylko nad tym co by tu skrytykować, szukają tylko okazji do krytyki, więc wszystko widzą od możliwie najgorszej strony, i ciągle obrażają polskich sportowców ( polskich bo akurat w Polsce żyją ) podobnymi sformułowaniami jak powyższe określenie "mistrzyni straconych szans", ciągle niszczą ich psychikę ciągłym psioczeniem i złorzeczeniem. W takim pięknym i mądrym kraju żyjemy.

-------------------------

Dodatki:

"Doha: los łaskawy dla Radwańskiej" - tytuł na portalu tenisklubu.pl Antoni Cichy.

Powinni pisać tylko z kim gra, a nic o losie , bo to zupełne idiotyzmy, im zawsze wyjdzie że los łaskawy, z kim by nie grała to zawsze los łaskawy, to stała śpiewka od lat i zupełnie nie uwzględniają rozstawień, bo to nie los tylko rozstawienia są łaskawe dla wszystkich wysoko notowanych tenisistek. a na to trzeba sobie zapracować, im tenisista lepszy tym zawsze los łaskawszy, nie da się tego spokojnie słuchać i tak edukują kibiców że zawsze los łaskawy. a inni pewnie zawsze mają pod górkę.

Trudność tenisa polega  m.in. na tym , że trzeba grać z każdym kogo los przydzieli, nie da się wybierać rywali, a każdy gra choćby troszkę inaczej, jedni są wygodniejsi, inni mniej wygodni, i to nie zawsze zależy od rankingu, chyba najłatwiej jest rozstrzeliwać rywalki, ale do tego trzeba mieć wielką siłę ognia, być wielką strzelbą, a AR na szczęście nie jest tego rodzaju tenisistką i raczej nigdy nie będzie, choć może gra chyba coraz agresywniej, więc ma nico ciężej, i dlatego jej sukcesy są tym bardziej cenne.

Ilość niespodzianek i sensacji w damskim tenisie jest tak duża, że od dawna pokazuje że los nie ma żadnego znaczenia. Z prawie każdym można wygrać i przegrać. A z kim przegrała w Doha niedawna triumfatorka AO Niemka Kerber, bo już nie pamiętam?.

-----------------------

"Oglądanie Radwańskiej która na najważniejszych imprezach (IO, Wimbledon) zawsze daje dupy jest żenujące. Inna sprawa że ludzie gadający że chcą oglądać Radwańską nie mają pojęcia na temat zasad tego sztampowego sportu. Oglądacie Radwańską w jakimś niszowym turnieju i cieszycie ryje, jesteście dumni. Na razie z tego co się orientuję na poważnych turniejach dawała dupy i taka jest prawda. Również oglądam tenis, gdy jest Wimbledon, bądz IO. Każdemu może się tenis podobać, ale puszczanie niszowego turnieju w miejsce wcześniej zapowiedzianego meczu Ligi Europy jest niestosowne"".

To wypowiedz kibica piłkarskiego który jak sam mówi miał papiery sędziowskie i grał w piłkę, to że to kibic piłkarski to znać choćby po określeniu "dała dupy", piłka to sport proletariatu, a tam takie określenia należą do tych najkulturalniejszych, ale poziom wiedzy o tenisie i AR znacznie poniżej niszowego, ale ważne że sam jest przekonany że zna prawdę.

Turniej w Doha ma rangę premier 5, to więc nie jest niszowy turniej, a u szejków zawsze trybuny pustawe. W tenisie najważniejsze są 4 WS, IO i turniej Masters, a potem 4 turnieje rangi Premier Mandatory, następnie pięć turniejów rangi Premier 5, a w dalszej kolejności kilkadziesiąt turniejów rangi Premier i na końcu najmniej ważne w kalendarzu tenisowym kilkadziesiąt turniejów najniższej rangi Premier International. Tylko te ostatnie można od biedy nazwać niszowymi turniejami. Tak więc turniej w Doha jest turniejem sporej rangi i ewentualne zwycięstwo w nim jest bardzo ważne i daje wiele punktów do rankingu na cały rok.

Nie ma nie tylko wielkiego pojęcia o tenisie, ale jeszcze mniej wie o AR, bo akurat na Wimbledonie AR od lat osiąga wielkie sukcesy, była w wielkim finale ( a to oznacza 6 z rzędu wygranych meczów) i 2 półfinałach ( a to oznacza 5 z rzędu wygranych meczów), nie ma też najmniejszego pojęcia jak trudny i konkurencyjny jest tenis i jak trudno w nim o jakiekolwiek sukcesy i że AR jest pierwszą po wojnie polską tenisistką która wygrywa turnieje, ma takich zwycięstw już 18, w tym Masters i 2 Premier Mandatory ( Miami i Pekin), czyli najważniejsze turnieje po WS, a ponadto gra najefektowniej w całym kobiecym turze, co jest bardzo ważną wartością dodaną. Był taki francuski tenisista Fabrice Santoro, który najwyżej w rankingu zajmowała 17 miejsce, i osiągnął w karierze dużo mniej od AR, a zyskał sławę i wielkie uznanie właśnie dzięki stylowi gry, i niektórzy go pamiętają i wspominają bardziej niż niejednego mistrza wielkoszlemowego. Tak więc styl gry, też ma swoje znaczenie.

Tak więc nie wiele wie o tenisie i AR poza tym co zasłyszał od różnych frustratów od których w Polsce aż się roi, to do tego to kolejny "kibic" dla którego wszystko co poniżej zwycięstw w WS, to "dawanie dupy" ( bierze się to zapewne stąd że większość polskich "kibiców" znacznie "wyżej sra niż dupę ma"), choć żaden Polak nigdy w historii żadnego WS nie wygrał, więc wszyscy "dawali dupy", a tylko Jadzia Jędrzejowska przed wojną i teraz AR były jako jedyne w wielkoszlemowych finałach. Na tej samej zasadzie można powiedzieć że piłkarze Górskiego i Piechniczka (najlepsi w historii polskiej piłki nożnej) jeszcze bardziej "dawali dupy", bo polegli w półfinałach. Ale pewnie o nich tak nie powie i dobrze , bo na piłce jak sam mówi troszkę się zna.

PS, dla mnie który ogląda piłkę tylko przy okazji Mistrzostw Świata i może troszkę Mistrzostw Europy, jakaś tam Liga Europy też jest niszowa.

sobota, 20 lutego 2016

"Polska to jedyny kraj, który wyróżniając się tenisistką w czołowej 10 rankingu WTA nie ma żadnej innej należącej do szerokiej czołówki. Ba, poza AR za chwilę możemy nie mieć żadnej zawodniczki, która będzie w pierwszej setce.(...) Żaden inny kraj, który ma co najmniej jedną zawodniczkę w czołowej dziesiątce nie musi "szukać' kolejnej reprezentantki tak nisko w rankingu. To, że nie ma nikogo za AR jedynie udowadnia, że nie ma systemu, który wychowałby następców - przyznaje trener KT Legia i ekspert Lech Sidor. W setce jest 12 tenisistek z Ameryki, jest 10 tenisistek z Niemiec. Jest również siedem Rosjanek i sześć Czeszek, które tak samo jak Hiszpanki mają aż po dwie zawodniczki w czołowej dziesiątce. W tych krajach wsparcie dla młodych tenisistek ze strony państwa jest zdecydowanie większe niż w Polsce. Obserwowałem, jak funkcjonuje szkolenie w Hiszpanii, USA, Kanadzie czy Niemczech. To są potęgi młodzieżowego tenisa. Przy nich niestety działamy jeszcze w dużej mierze po omacku.". - polskojęzyczny Eurosport

To dlatego polskojęzyczne żebraczki fibak, gębicz, sikora etc. etc. tak ochoczo i entuzjastycznie z wielka pompą kibicują obcym sportowcom, bo u siebie niewiele potrafią i mają ciągły deficyt swojego, więc sięgają po cudze pod pretekstem plemiennych korzonków i tzw. polskiej krwi, na które pracują obce kraje i które są ich wyłączną własnością, podszywają się pod obce sukcesy, ale tylko we własnym żebraczym mniemaniu, bo dla całego świata i tak zawsze będą należeć tylko do tych krajów pod których nazwą są zdobywane. Świat patrzy tylko na to pod jaką nazwą kraju sportowiec dobrowolnie występuje, szanuje własną i cudzą własność a roszczeniowe lamenty i biadolenia polskojęzycznych żebraczków nikogo na świecie nie obchodzą, mogą co najwyżej od biedy wzbudzić dla nich litość, czy politowanie.

Polska ma tylko jedną tenisistkę w ścisłej czołówce, a pozostałe są daleko za nią, ale i tak jest to dużo lepiej niż wcześniej bywało, a mimo to polskojęzyczne żebraczki roją sobie sny o potędze, roją sobie że wystarczyłoby ukraść obcym krajom ich własność, na którą tamte kraje od początku przez lata pracowały, którą tamte kraje ukształtowały jako ludzi i sportowców, a Polska od razu z kopciuszka, z brzydkiego kaczątka przeobraziłaby się w piękną królewnę damskiego tenisa i znaleźli sobie nawet kozła ofiarnego w PZT winnego całemu złu. Biedacy zapominają, albo nie uwzględniają w swoich małych rachubach, że gdyby obce tenisistki tzw. polskiego pochodzenia wyrastały w Polsce, w Polsce się ukształtowały jako ludzie i sportowcy, to nigdy znaczących sukcesów by nie osiągnęły i nic, albo bardzo niewiele by się w polskim damskim tenisie na lepsze zmieniło, żadnej potęgi by nie było. Ani Niemki Kerber i Lisicki, ani Dunka Wozniacki w Polsce w naszych realiach przy naszym szkoleniu, a zwłaszcza naszym podejściu do sportu - przy naszym wyposzczeniu i wielkim apetycie na sukcesy - w którym sportowiec ciągle ugina się pod pręgierzem wielkich oczekiwań i jest ciągle mocno chłostany po każdej porażce nigdy nie osiągnęłyby znaczących sukcesów, a AR osiąga powtarzalne sukcesy w Polsce tylko dlatego że gra nietypowy, wyjątkowy - zwłaszcza na obecne czasy - tenis, za co jest zresztą stale u nas krytykowana i jest jedynym wyjątkiem od reguły, co nie znaczy że w innych krajach z większymi tradycjami tenisowymi i lepiej zarządzanych nie osiągałaby jeszcze więcej. A gdyby tak np. Domachowska była Niemką albo Dunką od uradzenia, tam ukształtowaną i wyszkoloną, grającą dla tamtych kibiców to by osiągała nie mniejsze jeśli nie większe sukcesy od Dunki czy Niemek.

To nie przypadek że Kerber ( tytuł AO, pierwsza 10 rankingu WTA), Wozniacki ( 2 finały WS, liderowanie w rankingu), Lisicki ( finał Wimbledonu) osiągają w swoich krajach sukcesy, a w Polsce od bardzo dawna z wyjątkiem AR nikt znaczących sukcesów osiągnąć nie może, bo Niemki i Dunka osiągają sukcesy nie dlatego że mają tzw. polskie pochodzenie ( a tak schlebiają sobie polskojęzyczne żebraczki w rodzaju Fibaka), tylko właśnie dlatego że poza pochodzeniem niewiele mają z Polską wspólnego. Natomiast AR trafiła się polskiemu tenisowy jak ślepej kurze ziarno, zupełnie przypadkowo, to taki samorodek grający własną odmianę tenisa, dlatego w Polsce nie rozumiano skąd się biorą jej sukcesy, na czym polega jej fenomen, o co tu chodzi, co jest grane, dlaczego to akurat ona osiąga sukcesy, choć zdaniem wielu polskich ekspertów i komentatorów - nie mówiąc już o zwykłych kibicach - właśnie ona ich osiągać nie powinna, już prędzej jej siostra czy inne polskie tenisistki, dlatego nie potrafili jej osiągnięć ani odpowiednio oszacować, ani doszacować, bardzo długo panowało niedowierzanie i ciągłe ponawiane żądania ich potwierdzania, nagminnie pisano o szczęściu i że jest zawsze za wysoko w rankingach, miano wielkie pretensje do losu i rzekomo wadliwych rankingów, no bo przecież tzw. eksperci i komentatorzy nie mogli się mylić, nie mogli wyjść na laików i dlatego bardzo długo w komentarzach do jej meczów znacznie przeważało marudzenie i psioczenie, dobre rady i połajanki, a na licznych polskojęzycznych forach ma dalej wielu nieprzejednanych i zajadłych przeciwników. Szkoda tylko że ten tenisowy samorodek nie dostał się w odpowiednie ręce, wtedy błyszczałby jeszcze większym światłem.

"Pracowita i ambitna Kerber doszła na sam szczyt" - tytuł na portalu sportowefakty.pl

I super, niech się Niemce cieszą. Niemka ma wielkie szczęście że jest Niemką, np. w Polsce gdyby nawet dwa razy więcej harowała i była trzy razy bardziej prze ambitna, a takich u nas nie brakuje , miałaby wielkie szczęście gdyby choć raz w karierze przeszła 4 r wielkiego szlema, choć raz powąchała pierwszą 20 rankingu, jej kariera nie różniłaby się niczym od karier innych polskich tenisistek pomijając AR która gra inaczej od innych i tylko dlatego nawet w Polsce odnosi powtarzalne sukcesy, co nie znaczy że gdzie indziej nie osiągałaby jeszcze większych. Polska znana jest chyba bardziej z marnowania talentów, pracy i ambicji niż z ich wykorzystywania, sorry za szczerość.

"Puchar Federacji: Angelique Kerber nie odmówiła reprezentacji Niemiec" - tytuł z polskojęzycznego Eurosportu

Cieszą się z obcych choćby niemieckich sukcesów bardziej niż z własnych, entuzjastycznie z wielką pompą kibicują obcym pod obcymi barwami, a polskim sportowcom potrafią już tylko wbijać bezsensowne szpile. Teraz polskim sportem niepodzielnie rządzą - w sportowej prasie, portalach, tv - polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki ( piszę o nich zdrobniale, bo im bardzo współczują, bo wiem skąd się ich żebraczy proceder bierze: cierpią na głęboko zakorzenione narodowe kompleksy z powodu deficytu własnych krajowych sukcesów na miarę swoich żebraczych wielkomocarstwowych ambicyjek). Drobne cwaniaczki zobaczyli że w obcych krajach dużo łatwiej o sukcesy, więc postanowili wszystko zrobić żeby Polakom obrzydzić polski sport, i reprezentowanie Polski, w celu: żeby wyjeżdżali do bogatszych i lepiej zarządzanych krajów i tam osiągali sukcesy na miarę wielkich ambicyjek polskojęzycznych żebraczków, a oni zajmą się już tylko ich fetowaniem. Wiedzą doskonale, że w Polsce zapotrzebowanie na sukcesy jest tak wielkie, że Polacy w swej ciemnej masie nawet nie odróżniają polskiego od obcego, bo zresztą po czym?.

Mnie jako kibica nie interesuje gdzie sportowcy trenują, gdzie mieszkają ( Djokovic rezyduje w Monte Carlo i ma tam podobno nawet akademię, no i co z tego ma wynikać?), jakimi językami mówią (podobno Rosjanka Kuzniecowa rozmawia z trenerem po hiszpańsku, no i co z tego ma wynikać?), ile paszportów mają, co jedzą itd. itp. mnie jako kibica w tych sprawach interesuje tylko jedno dla jakiego kraju sportowiec dobrowolnie gra, pod jaka nazwą, flagą, godłem itd. i nic więcej w tych sprawach mnie nie obchodzi, sportowiec sam wybiera i trzeba to szanować, jego sukcesy to własność kraju który wybrał i trzeba to szanować, takie są zasady w cywilizowanym świecie, nie tykaj co nie twoje . Na pewno w Niemczech Niemce krzywda się nie dzieje, więc wszelkie lamenty są zbyteczne, chodzi w nich tylko o nasze kompleksy z niedostatku własnych sukcesów i wynikającą z nich potrzebę podszywania się pod obce sukcesy, na które pracują inne kraje i które do nich wyłącznie należą. Można oczywiście Niemce Kerber kibicować, jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako oficjalnie 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec gra, na ich wyłączne konto.

Niemka Kerber tak naprawdę nigdy nie chciała grać dla Polski, zawsze chciała grać dla Niemiec, bo gdyby naprawdę chciała to by grała, bo dla chcącego nic trudnego; Polacy bajki sobie opowiadają, bo bardzo chcą w nie wierzyć, bo za mało mają własnych sukcesów i chcą - a raczej potrzebują - żerować na cudzych. Na potęgę schlebiają swojej narodowej próżności. Wg. polskojęzycznych żebraczków Niemka nie tylko chciała co wręcz wolała grać dla nich, tak im podano do wierzenia np. na portalu sportowym sport.pl, ale tylko zły PZT jej na to nie pozwolił, tak Polacy łechcą swoją narodową próżność. Jak to się zwykło mawiać naiwnych nie sieją, bo sami się rodzą. A zresztą jakie to ma znaczenie co się rzekomo chciało czy nawet rzekomo wolało, kto to zweryfikuje?, może zróbcie Niemce test na prawdomówność ( zresztą co innego Niemka mówi w Niemczech i w świecie, a co innego polskojęzyczne media wmawiają Polakom, ale po prawdzie Polacy bardzo chcą być oszukiwani, bo tak bardzo pragną sukcesu nawet obcego ), ważne jest tylko to co się naprawdę robi, tego nie trzeba niczym weryfikować, nie trzeba nawet przeprowadzać testów na prawdomówność, to widać gołym nieuzbrojonym okiem: GER, made in Germany, pod flagą Niemiecką, liczą się fakty, a z faktami się nie dyskutuje.

"- Wiele osób teraz pyta się mnie, dlaczego nie gram dla Polski. Dlaczego dla Niemiec, skoro w Polsce wszystko mam i tu trenuję. Ale z drugiej strony tam się wychowałam, tam chodziłam do szkoły, mam tam koleżanki i w sumie całe życie tam mieszkałam. Dopiero teraz, kilka lat temu zameldowałam się w Polsce i tutaj trenuję, tutaj mam halę i wszystko, czego potrzebuję. Ale nie jest to takie łatwe, by zmienić korzenie - wyjaśniła w wywiadzie dla TVP Sport Kerber".

Biedni polscy kibole sukcesu, nawet obcego. Sama Niemka mówi że korzenie ma w Niemczech :). Serce Niemki bije przede wszystkim dla Niemiec, ma niemiecką świadomość narodową, i nie tylko dlatego że urodziła i wychowała się w Niemczech, ale głównie dlatego że tylko dla Niemiec świadomie i dobrowolnie gra. Gdyby nawet grała dla Niemiec tylko dla kariery, dla pieniędzy, to i wtedy też byłaby 100% niemiecką Niemką, tylko drugiej kategorii, czy jak to się teraz u nas mówi drugiego sortu: Niemką kupioną za pieniądze.

Niemka Kerber mówiła w rozmowie z TVP. Sport że "gra przede wszystkim dla siebie, i że to dla niej rzekomo nie takie ważne dla kogo gra", skąd my to znamy? przecież identycznie przed polskimi natrętami wykręcała się Dunka Wozniacki, ale obie doskonale wiedzą , bo muszą wiedzieć że to nieprawda, że to ściema dla naiwnych, zwykły wykręt, bo 1) gdyby Niemka grała dla siebie to poza rodziną niewielu by interesowała jej gra, o sławie i pieniądzach mogłaby zapomnieć i dobrze o tym wie, 2) twarde dowody?, w Niemczech dla których gra mówi zupełnie co innego, w Niemczech nie powie że gra "przede wszystkim dla siebie i że to nie takie ważne dla niej dla kogo gra", a ciekawe dlaczego, jak myślicie, przy okazji możecie sprawdzić swoje IQ, bo doskonale wie jakie to ważne jest dla kibiców w każdym kraju, no oczywiście poza żebrakami, dla żebraków nic nie jest ważne poza tym co uda im się wyżebrać, dlatego w Niemczech mówi zupełnie odwrotnie że to dla niej bardzo ważne grać dla Niemiec i być Niemką np. "- Ten powrót jest dla mnie czymś szczególnym. Spełniło się moje wielkie marzenie o triumfie w Wielkim Szlemie. Cieszę się, że niemiecki tenis ponownie zaistniał w świecie - tak mówiła po powrocie z AO do Niemiec" czy "My Niemcy, musimy trzymać się razem - tak mówiła przed finałem z Sereną", po wygraniu szlema nosiła niemiecką flagę, chce zostać chorążyną niemieckiej olimpijskiej reprezentacji itd. itp. , a dlaczego w Niemczech mówi i robi zupełnie co innego?, proste, przy okazji zbadajcie swoje IQ, bo Niemcom ściemniać nie musi , dlaczego?, bo dla Niemiec gra, a wiadomo że polskie żebraczki w ogóle nie myślą, w ogóle nie mają IQ, i uwierzą w każde nawet najbardziej bezsensowne słowa, każdą nawet najgłupszą ściemę łykną, każdą nawet najgłupszą bzdurę wezmą za dobrą monetę, dlaczego?, proste, przy okazji zbadajcie swoje IQ, bo bardzo tego chcą, bo potrzebują ogrzać się w blasku nawet obcego sukcesu, bo w innych krajach dużo łatwiej o sukcesy, a nie stać ich na własne.

Niemka mówiła też coś o 4 letniej karencji gdyby chciała zmienić barwy, ale ta karencja dotyczyłaby rozgrywek Pucharu Federacji i IO, a tam gra się przede wszystkim dla krajów, a ona przecież jak ściemniała w TVP. Sport "gra przede wszystkim dla siebie i to dla niej rzekomo nie takie ważne dla kogo gra", więc nie powinno to stanowić ani teraz, ani wcześniej dla niej wielkiego problemu, gdyby tylko chciała, ale tak naprawdę Niemka nigdy nie chciała nic zmieniać, zawsze chciała grać dla Niemiec - zresztą doskonale wie że w Polsce jest dużo trudniej o sukcesy zwłaszcza w tenisie -  i to jest tylko kolejny wygodny wykręt przed polskimi natrętami.

"Na świecie pojawiają się już pierwsze informacje, kto będzie prowadził poszczególne reprezentacje podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Rio de Janeiro. W Danii ten zaszczyt przypadnie Caroline Wozniacki. Tenisistka pochwaliła się tym w mediach społecznościowych. – Such a dream come true!! Was chosen to be the Danish flag bearer at the opening ceremony at the Rio Olympics! – napisała na Twitterze Wozniacki, dołączając do tego dwie uśmiechnięte buźki. Emotikony wskazują, że jest z tego faktu bardzo dumna".

A naszym naiwniaczką Dunka ściemniała że gra przede wszystkim dla siebie.

Z forum : "Ty masz jakiś kompleks? Patrz na to jak gra. Że tworzy fantastyczne, emocjonujące widowiska? Choćby dlatego warto jej kibicować. I z tego się cieszyć, że pokazuje fantastyczną wolę walki. To dla kogo gra jest jej sprawą, to komu kibicujemy też jest sprawą prywatną. Ale opluwanie kogoś od kilku dni? W każdym kraju trafiają się ludzie o dobrych i złych cechach, tymi swoimi komentarzami nie tworzysz dobrej opinii o kibicach z... Polski".

Pewnie jakieś mam, pewnie każdy ma jakieś ;). Zgadzam się z Tobą we wszystkim co piszesz, tylko ze ja o tym nie piszę o czym ty mówisz, więc Twoje zarzuty trafiają jak kula w płot, piszę o czymś zupełnie innym , masz chyba problem ze zrozumieniem słowa pisanego, albo z logiką rozumowania.

Piszę o polskojęzycznych żebraczkach którzy właśnie z powodu narodowych kompleksów podszywają się pod niemieckie sukcesy, takich jak fibak, gębicz sikora, i wielu innych polskojęzycznych dziennikarzy internautów itd. ; nie będą tego robić, nie będę o tym pisał, a nic nie piszę o Niemce Kerber, Niemka mnie nie interesuje, super że jest Niemką i z tego można się cieszyć, bo dzięki temu odnosi sukcesy w Polsce niemożliwe; dla mnie każdy człowiek może być tym kim tylko chce i nie mam do nikogo pretensji za jego wybory, wszystkie szanuję i respektuję, ale dlaczego polskojęzyczne żebraczki nie szanują wyboru Niemki i nie pozostawią ją Niemcom, i nie szanują własności niemieckiej i nie pozostawią ją Niemcom, tylko podszywają się pod niemieckie sukcesy należące tylko i wyłącznie do Niemiec i tylko dzięki Niemcom osiągane i robią to na koszt polskiego sportu, bo odbierają sens reprezentowania Polski ( dla polskojęzycznych żebraczków, to bez różnicy kogo sportowiec reprezentuje), odbierają sens kibicowania polskim reprezentantom ( skoro to bez różnicy kogo sportowiec reprezentuje ), sprzyjają exodusowi sportowców z Polski ( grajcie dla kogo chcecie, a my i tak będziemy wam kibicować jak swoim i będziemy we własnym żebraczym mniemaniu wasze sukcesy traktować jak własne i będziemy wam ciągle się podlizywać żebyście o nas całkowicie nie zapomnieli, a może i czasami o nas wspomnieli), a to dlatego że ciągle cierpią na deficyt własnych krajowych sukcesów i potrzebują ogrzać się w blasku nawet obcego sukcesu, to po prostu brzydkie, niehonorowe, głupie, szkodliwe i przynosi ujmę Polsce! i niczym poza narodowymi kompleksami z braku własnych krajowych sukcesów nie da się wytłumaczyć. Niemce w Niemczech nie dzieje się żadna krzywda, ma pewnie lepiej niż polscy tenisiści w Polsce, więc wszelkie lamenty i biadolenia są nie na miejscu i wynikają tylko z polskich kompleksów. A jeśli Niemka ma rodzinne powiązania np. z Polską, to bardzo dobrze, niech ma, nikt jej tego nie zabiera, ale narodowe żebractwo, czy złodziejstwo, podlizywanie się Niemce za jałmużnę, czy zaniechanie tego wstydliwego procederu, ani ich nie zmniejszy ani nie zwiększy. Można oczywiście Niemce kibicować jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko Niemcy reprezentuje, bez żadnych innych podtekstów.

Co nas od teraz obchodzą jacyś śmieszni polscy tenisiści, to frajerzy którzy nie wiedzą co dla nich dobre i jak należy się zachować i debile zostali u nas, mówmy szczerze zupełni kretyni, bezmózgowcy, przecież w polskojęzycznej karnej ( wszyscy którzy mogli i mieli rozum już dawno z niej wyjechali ) kolonii niemieckiej nigdy nic nie osiągną, od teraz nas reprezentuje kto? nasza Niemka Kerber, teraz tylko nią warto się zajmować, o niej pisać w polskojęzycznej żebraczej prasie, o niej mówić w polskojęzycznych żebraczych mass mediach, właśnie naszym Panom Niemcom wygrała co? szlema!!!, a my fibak gębicz sikora etc. etc. jesteśmy kibolami czego? sukcesu, to nic że obcego, to nawet lepiej, bo u nas nie ma na to żadnych szans, to jest teraz cicho sza nasza tajna niesprzedajna reprezentantka GER made in Germany pod naszą nową flagą czyją? Niemiecką, a o polskich frajerach trzeba jak najszybciej zapomnieć, wymazać ich grubą kreską, kim oni w ogóle są i dla kogo grają, to nieudacznicy, frajerzy, oni przynoszą nam tylko wstyd, hańbę, nam czyli komu? rzeszom dumnych inaczej polskojęzycznych żebraczków i złodziejaszków; nigdy polskie sportowe ofermy szlema nam nie wygrają, na pewno nie u nas, nie w naszej polskojęzycznej karnej kolonii niemieckiej, należy ich co szybciej pierwszą pocztą przesyłką ekspresową wysłać gdzie ? do Niemiec, dopiero tam zrobią z nich prawdziwych sportowców i to jaką? pełną niemiecką gębą i z niemieckimi szlemami, a my co? dopiero wtedy będziemy entuzjastycznie z wielką pompą fetować ich niemieckie sukcesy, dużo lepsze od naszych, bo nasze jakie? no jakie? nasze zagraniczne!!!

Polscy reprezentanci to w polskim kraju murzyni, wiecie rozumiecie murzyn zrobił swoje murzyn może odejść, a polskojęzyczne żebraczki kibole obcego sukcesu fibak gębicz sikora etc. etc. wolą obcych, im podcierają pupki, zmieniają pieluszki, kadzą kadzidełkami, bo się zorientowali że w innych krajach dużo łatwiej o sukcesy, a im to zupełnie bez różnicy kogo sportowcy reprezentują, jakie kraje na ich sukcesy pracują, i do kogo one należą, to dla żebraków żadna różnica, bo żebracy i tak karmią się tylko resztkami odpadkami spod obcych pańskich stołów i tylko z nich są bardzo dumni: to przecież sławne już na całym świecie polskojęzyczne dziady.

Magda Linette i inne polskie tenisistki jak zmienią barwy na niemieckie to wtedy się nimi zainteresują, teraz grają zupełnie dla nikogo i nie da się nimi przed światem pochwalić, a Niemce szybko nauczą je wygrywać, zdyscyplinują, i jeszcze wyjdą na ludzi, i może Niemcom wygrają jeszcze jakiegoś szlema i wtedy nagle okaże się że są dużo lepsze , pracowitsze i ambitniejsze niż ktokolwiek u nas mógłby sądzić - dopiero w Niemczech wyjdzie z nich tzw. polska krew - a i sama kanclerz Rzeszy będzie im gratulować sukcesów, no i wtedy polskojęzyczne żebraczki kibole obcego sukcesu fibak gębicz sikora etc. etc. będą przed nimi merdać ogonkami z wielkiej uciechy, bo będą się mogli wreszcie pochwalić przed całym światem... niemieckim sukcesem, a i polskojęzyczne żebracze mass media będą pokazywać ich korzonki z każdej możliwej i niemożliwej strony, więc bądzmy szczerzy u nas się tylko marnują i nikt ich nigdy nie doceni, a my nie mamy z nich żadnego pożytku. Tak więc kochajmy obcych bardziej niż swoich, bo może nam ich kiedyś zabraknąć i co wtedy? zginiemy ugotowani we własnej cienkiej zupie.

Podpowiem, to ironia jeśli ktoś nie zauważył. A tak poważnie mnie już sukcesy polskich sportowców przestały cieszyć, odkąd Polska to kraj żebraków, dla których to bez znaczenia jaki kraj sportowiec reprezentuje, i obcych sportowców traktują tak samo albo lepiej niż polskich, a obce sukcesy tak samo albo lepiej jak polskie, i z niedostatku swoich podszywają się pod cudze sukcesy, na które pracują inne kraje i które do nich tylko należą, to już jest bez znaczenia kto kogo reprezentuje i nawet wstyd mi przyznawać się do polskości. Teraz oglądam sport, bez żadnych narodowych emocji. Ale polskojęzycznym żebrakom ( to oczywiście nie są Polacy, bo nawet nie znają nazwy własnego kraju, jego flagi itd. i ciągle mylą je z innymi, ale są u nas w dużej większości i pozostałym obrzydzają sport) nigdy tego nie zapomnę .

"Serena Williams walczyła o 22. wielkoszlemowy tytuł, co pozwoliłoby jej wyrównać rekord Steffi Graf w liczbie największych triumfów w Erze Otwartej. Andżelika Kerber przed meczem obiecywała, że będzie chciała za wszelką cenę obronić rekord słynnej rodaczki. - My, Niemcy musimy trzymać się razem - mówiła urodzona w Bremie 28-latka"

Niemcy trzymają się razem, a polskojęzyczne żebraczki fibak gebicz sikora etc. etc. wchodzą im z całą wielką pompą w tzw. cztery litery, takie są teraz dobre układy i stosunki towarzyskie między Panami Niemcami, a polską karną ( kto mógł i miał rozum to już widocznie dawno z niej wyjechał ) kolonią niemiecką.

Piszę prawdę, to mnie w polskojęzycznej karnej niemieckiej kolonii nienawidzą, a gdybym kłamał, to by mnie kochali. Bajki są piękne, a prawda brzydka, dlatego polskojęzyczne żebraczki wolą słuchać własnych bajeczek. Polskojęzyczne żebraczki wszystko widzą od swojej żebraczej strony, widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć, co schlebia ich żebraczej próżności. Bardzo mi przykro polskojęzyczne żebraczki, ale nie potrafię cieszyć się z sukcesu niemieckiego - całkowicie niemieckiego, bo pod całkowicie niemiecką banderą - bo nie jestem Niemcem, ale gdybym był to bym się cieszył nie mniej od was polskojęzycznych żebraczków, ale miałbym z czego a nie jak głupi polaczek do niemieckiego sera. Ale mogę Niemce i Niemcom pogratulować sukcesu, bo jest czego. Niemcy się cieszą, bo zdobyli kolejnego szlema, ale to polskojęzyczne zebraczki fibak gębicz sikora etc. etc. merdają za nich ogonkami. Bardzo mi przykro, ale mnie kibica można kupić tylko reprezentowaniem mojego kraju i niczym więcej. Nigdy innej ceny nie było i nigdy nie będzie. Nie ma promocji, zniżek, przecen, wyprzedaży, czy taryfy ulgowej, to nie hipermarket. Chcesz być Niemcem reprezentujesz Niemcy, chcesz być Szwedem reprezentujesz Szwecję, chcesz być Polakiem reprezentujesz Polskę itd. itp. proste i logiczne. Nie ma też czegoś takiego w sporcie jak podwójna tożsamość, bo w sporcie można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu można służyć, jednego historię sportu pisać, niestety w sporcie trzeba wybierać i trzeba szanować wybory sportowców i nie tykać cudzej własności, a reszta to co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić, a mnie jako kibica nic a nic nie interesują. Dla mnie jako kibica Kerber jest taką samą Niemką jak każda inna Niemka, ani lepszą, ani gorszą, bez żadnej różnicy, bo reprezentuje tylko Niemców. Na pewno w Niemczech nie dzieje jej się krzywda, ma pewnie lepiej niż polscy tenisiści w Polsce i wszelkie biadolenia i lamenty są nie na miejscu i tylko narodowymi kompleksami z niedostatku własnych sukcesów dadzą się wytłumaczyć. Mogę oczywiście Niemce kibicować, gdyby akurat spodobała mi się jej gra, ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko i wyłącznie Niemców reprezentuje.

"- Reprezentujesz barwy Niemiec, ale w Polsce odebrano twój sukces trochę jako nasz, polski?

- To bardzo dobrze! Cieszę się z tego. Temat mojej gry dla Polski był kilka lat temu, ale nikt nie był zainteresowany. Wciąż jednak przyjeżdżam do Polski, trenuję tu i dobrze się tu czuję. Tu są dziadek i babcia, jest moja Akademia. Puszczykowo to miejsce, do którego zawsze wracam z przyjemnością". - se.pl rozmawiał a raczej żebrał Piotr Chołdrych

Polskojęzyczne biedne żebraczki i złodziejaszki ( to nie są żadne epitety czy wyzwiska, tylko nazywanie rzeczy po imieniu) przyssały się do Niemki jak pijawki, czy jak rzep do niemieckiego ogona, bo nieboraków nie stać na własne sukcesy i dlatego z biedy muszą podszywać się pod obce, a Niemczyca widząc ich biedę i wywieszony jęzor z wielką chęcią rozdaje im jałmużnę, jałmużnę bo przecież wszystko co ma jakąkolwiek wartość oddała już Niemcom, przecież tylko dla Niemiec gra, tylko pod ich banderą i w tych sprawach w sporcie nic innego nie ma znaczenia, ale to pazernej Niemczycy widać nie wystarczy i nie przeszkadza w rozdawaniu polskojęzycznym żebraczkom jałmużny, bo wie jak polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki są jej spragnione, jak bardzo o nią błagają i są za nią bardzo wdzięczne i będą za tą wyżebraną jałmużnę wiernie Niemce i Niemcom służyć na tylnych łapkach za pokojowe pieski, bo na salonach będą brylować tylko Niemcy i do tego Niemczyca perfidnie łże w żywe oczy, bo gdyby "nikt nie był zainteresowany" to nie byłoby nigdy tematu zmiany barw, nikt by nie żebrał i nie błagał Niemki o jałmużnę, i polskojęzyczne żebraczki nie zadawaliby Niemce setek pytań w tym temacie, bo to przede wszystkim Niemka nigdy nie chciała nic zmieniać, bo gdyby chciała nikt by jej w tym nie mógł przeszkodzić, nikt by jej tego nie mógł zabronić, bo dla chcącego nie ma nic trudnego, Niemka nawet kilka lat temu dostała ofertę od PZT, ale ją z miejsca odrzuciła, tak więc Niemka nigdy nie chciała nic zmieniać, zresztą dobrze wie, że bez Niemiec nic wielkiego w tenisie by nie osiągnęła, na pewno nie u nas, wie że bez Niemiec, nie byłoby niemieckiego sukcesu, jak więc można tak perfidnie kłamać?, ale Niemkę troszkę usprawiedliwia to, że polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki bardzo chcą być okłamywani, sami się bardzo o to proszą, zresztą sami się na potęgę oszukują opowiadając sobie różne piękne bajeczki jakby występowali w jakieś taniej operze mydlanej. A Niemczyca jest do tego strasznie pazerna, przecież wszystko co ma jakąkolwiek wartość oddała już Niemcom, przecież gra tylko dla Niemiec, tylko pod ich banderą, więc nie powinna zwodzić i oszukiwać naiwnych polskojęzycznych żebraczków i zadowolić się tymi dla których gra, ale chce więcej i schlebia polskojęzycznym żebraczkom i złodziejaszkom ( to na pewno nie są Polacy, bo nie znają nawet nazwy polskiego państwa, jego flagi czy hymnu i mylą je z niemieckimi) widząc i wykorzystując ich kompleksy ( bo nie stać biedaków na własne sukcesy, bo nie potrafią u siebie, więc sięgają po obce), bo widać chce żeby jej i Niemcom służyli na tylnych łapkach za pokojowe pieski, bo na salonach brylują Niemcy i to za nic nie warte odpadki spod niemieckiego stołu. Przecież w międzynarodowym sporcie reprezentuje się tylko kraje i nic innego nie ma żadnego znaczenia. Nie mam najmniejszych pretensji do Niemki za to że jest Niemką, to jej wybór i nic mi do tego, ale piszę "Niemczyca" bo jej nie lubię za to że jest taka pazerna i rozdaje zakompleksionym polskojęzycznym żebraczkom jałmużnę, a przecież jest Niemką, gra tylko dla Niemiec, tylko pod niemiecką banderą i nie powinna żerować na cudzych kompleksach, biedzie i naiwności. Mam też pretensje o to że polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki używają liczby mnogiej, a więc żebrzą i kradną podszywając się pod obce sukcesy i w moim imieniu, a ja nikomu do tego praw nie dawałem i nigdy nie dam. Dla mnie Niemka nie jest nawet odrobinkę "nasza", dla mnie Niemka jest tylko i wyłącznie Niemką, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec gra, tylko i wyłącznie pod niemiecką banderą, a ja nie tykam cudzej własności, nie podszywam się pod cudze sukcesy, w pełni respektuję zasady międzynarodowej rywalizacji sportowej i cudzą wolę wyrażoną w barwach które sportowcy dobrowolnie reprezentują, a reszta to sprawy prywatne, i jak ktoś chce się nimi zajmować i nimi podniecać to niech to robi prywatnie. Najchętniej w ogóle bym się Niemką nie zajmował, bo Niemka jest mi całkowicie obojętna, ale polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki mi na to niestety nie pozwalają i wcale nie jest mi przyjemnie o tym pisać. Ja widzę tylko dwa akceptowalne wyjścia z tej sytuacji, albo niech po cichu namówią Niemkę do zmiany barw, albo niech zostawią Niemkę Niemcom, a nigdy i za nic nie zaakceptuję narodowego publicznego żebractwa i złodziejstwa, pod byle pretekstem podszywającego się pod obce sukcesy. Niestety jak widać żyję w kraju nędzarzy, żebraków i złodziejaszków i chcąc nie chcąc muszę przyjąć upokorzenie za ten stan rzeczy, ale na pewno nie będę tego znosił biernie.

Z forum: Chyba naprawdę musisz wystąpić oficjalnie do władz o zakaz wjazdu Kerber do Polski, albo w formie złagodzonej o zakaz udzielania wszelkich wywiadów polskim mediom, bo widzę, że spać Ci ten temat nie daje :P ;D".

Jak zwykle nic nie zrozumiałeś, setki razy pisałem że nie interesuje mnie prywatne życie Niemki, może nawet w ogóle z Polski nie wyjeżdzać i nawet tego nie zauważę , można jej prywatnie kibicować ile się chce jak każdemu innemu sportowcowi na świecie i tez nawet tego nie zauważę, bo tu w ogóle nie o to chodzi, w międzynarodowym sporcie reprezentuje się tylko kraje ( a nie paszporty, miejsca pomieszkiwania, języki, korzonki i Bóg wiec o jeszcze), każdy jest w nim tylko tym jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje, i nie podszywa się pod obce sukcesy, a reszta to są sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nimi zajmować.

A media gdyby w ogóle nie było zebraków i złodziei (z kompleksów podszywających się pod cudze sukcesy, bo nie stać biedaków na własne ) nie przeprowadzałyby wywiadów z Niemką, bo by nie miały dla kogo, a Niemka to tylko wykorzystuje, skoro polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki to idioci i z powodu własnych kompleksów sami chcą służyć obcym za friko to czemu ich głupoty nie wykorzystać i dla własnych prywatnych celów ?.

Z forum : "To jest po prostu choroba.. Nic innego."

Zgadza się, narodowe żebractwo i złodziejstwo z braku własnych krajowych sukcesów to jest ciężka i nieuleczalna choroba i objawia się m.in. zoologiczna nienawiścią do tych którzy tą chorobę chcą leczyć, nie mówiąc już o zabranianiu żebractwa; dotknięci tą chorobą widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć (np. polskie zdzbło w oku Niemki zobaczą na kilometr, a niemieckiej belki nie zobaczą nawet na milimetr) i wszystko sobie odpowiednio wytłumaczą byle tylko czerpać radość z żebractwa i nim się cieszyć i być z niego dumnym, bo nie mają innych powodów do radości i dumy. Ja np. muszę cały czas walczyć z cenzurą, bo często to co piszę usuwają, a nawet zapobiegawczo nie publikują.

Z forum: "a gra dla Niemiec bo zaproponowali jej lepsze warunki proste chyba".

Jak pisałem polskojęzyczne żebraczki wszystko sobie odpowiednio wytłumaczą byle tylko móc żebrać, bardzo proste. Niemcy wszystkim mogą zaproponować lepsze warunki i co w związku z tym?.

niedziela, 14 lutego 2016

A Niemka Kerber jak widać na załączonym obrazku tak jak mówiła w wywiadzie dla TVP. Sport gra "przede wszystkim dla siebie i to dla niej nie takie ważne dla kogo gra", i jak widać dotrzymuje słowa :).

Z forum: "Weronika Lidwin polecam zapoznać się z tym artykułem: http://www.polskatimes.pl/.../9352311,pawel-ostrowski...
, a także z opublikowanym 8 lat temu wpisem na wp całkowicie wytrącającym z ręki argument dotyczący zarzutu populistycznego podejścia mediów w świetle ostatniego zwycięstwa Kerber:
http://sport.wp.pl/kat,1840,title,Angelique-Kerber-chce..."

 
Nie chodzi o populizm tylko o podszywanie się pod obce sukcesy kosztem polskiego sportu, to niemieckie sukcesy i nic nam do nich , to zresztą bardzo brzydkie, po prostu nie wypada.

Niemka tak naprawdę nigdy nie chciała grać dla nikogo innego niż Niemcy, bo wtedy nikt by jej w tym nie przeszkodził, ale nie robi to żadnej różnicy, ważne są fakty, ważne jest tylko to dla kogo gra , a to co się mówi nie ma znaczenia, mówić można wszystko, raz to a raz co innego, każdemu coś miłego, każdemu co chce usłyszeć.

Czy naprawdę sądzisz że Niemka by powiedziała Polakom całą prawdę, nawet taką o której by wiedziała że się Polakom bardzo nie spodoba, i że będą ją wykorzystywać przeciwko niej, nie sądzę, sądzę że raczej mówi tą niewielką jej część która jest dla nich miła i im schlebia, to się chyba nazywa pijar, inaczej mówiąc zwykły bajer, tak chłopak podrywa dziewczynę, tylko że Niemce są jej ślubnym wybrankiem, a Polska ma być ukrytym przed światem pod łóżkiem na czarną godzinę kochankiem i tylko dlatego że ma w Polsce rodzinę, a rodziny jak wiadomo się nie wybiera :).

Ważne jest tylko to co się robi, bo to co się robi dopiero nadaje sens znaczenie słowom, dowodzi ich prawdomówności albo jej braku, ważne jest to jakie wiążące decyzje się podejmuje, a nie proces dochodzenia do nich, widać bardziej chciała grać dla Niemiec :), to są teraz tylko wykręty miłe dla ucha Polaków żeby łatwiej przyjęli decyzje Niemki, gdyby naprawdę chciała to żaden związek by jej w tym nie przeszkodził, zresztą związek nie miał takiego zamiaru, zresztą nawet dostała ofertę od związku, ale ją odrzuciła, zresztą nie gra się dla związków tylko dla krajów...

Bez Niemiec nie byłoby niemieckiego sukcesu i Niemka dobrze o tym wie, gdyby grała np. dla Polski, to Niemcy by dla niej nie pracowali, na pewno nie bezinteresownie, czyli na chwałę Niemiec, doskonale wie że w Polsce szanse na sukcesy by miała o wiele mniejsze, więc to są wykręty dla naiwnych, pewnie chce być miła dla Polaków choćby dlatego że tu ma rodzinę, pomieszkuje, i chce być dobrze traktowana, zresztą każdy chce jak najwięcej i najlepiej dla siebie, więc pewnie odpowiadałoby jej żeby była popularna i w Niemczech i w Polsce, i wie że Polacy są bardzo łasi - z niedostatku swoich - na sukcesy, nawet obce i wszystkie bajeczki ( bez znaczenia ) kupią z pocałowaniem rączki i nie będą wnikać w ich sens:).

Można więc powiedzieć że Niemka chciałaby każdego uszczęśliwić przede wszystkim Niemcy, a potem i Polskę, ale tak się nie da :), w sporcie trzeba wybierać i trzeba być w swych wyborach konsekwentnym, nie powinno się liczyć że inni będą kibicować obcym jak swoim za miłe słowa, ale niestety wielu w Polsce tak robi ze względu na niedostatek własnych sukcesów, a ponieważ to robią to chcą to sobie przedstawiać w jak najlepszym najkorzystniejszym dla siebie świetle, że chciała, że wolała, że kochała , tylko Niemcy wybrała, ale dla świata liczy się tylko wybraniec.

Jak się kibicuje obcym tak jak swoim , to zawsze tak czy inaczej robi się to kosztem swoich, a prawdziwą korzyść z tego mają tylko obcy w tym przypadku Niemcy, czyli de facto służy się obcym, w tym przypadku Niemcom i to kosztem swoich, taka jest prawda, ale dla żebraków to bez żadnego znaczenia, to ich nie nakarmi. Obcym sportowcom w ich krajach żadna krzywda się nie dzieje, zwłaszcza tenisistom, na których wszystkim krajom bardzo zależy, bo są rozpoznawalni na całym świecie, pewnie często mają dużo lepiej niż polscy sportowcy w Polsce, więc tu chodzi tylko o polskie kompleksy, o niedostatek własnych sukcesów i potrzebę podszywania się pod cudze.

Niemka Kerber w Polsce mówi że gra przede wszystkim dla siebie i to nie takie ważne dla niej dla kogo gra ( w rozmowie z TVP. SPORT, niech w Niemczech tak mówi, to będzie to dużo bardziej wiarygodne), jednocześnie wykręca się 4 letnią karencją która dotyczy tylko Pucharu Federacji i IO gdzie gra się dla krajów, a w Niemczech mówi jakie to dla niej ważne że jest Niemką, że Niemcy reprezentuje, i jaki to dla niej będzie zaszczyt jeśli zostanie chorążym, no i wszyscy jej wierzą, bo każdy coś od niej chce, Niemcy chcą żeby rozsławiała ich kraj, a u nas polskojęzyczne żebraczki chcą się ogrzać w blasku niemieckiego sukcesu; zwykłego człowieka który by każdemu mówił co innego wszyscy by pogonili. A może niech Niemka zrobi mały eksperyment, zapomni gdzie akurat jest i do kogo mówi i zamieni języki, i w Niemczech mówi to co w Polsce, a w Polsce to co w Niemczech i wtedy przynajmniej będzie zabawnie.

Po tym co Niemka mówi w Niemczech że to dla niej bardzo ważne być Niemką, Niemcy reprezentować, być chorążym, odnosić dla niemieckiego tenisa sukcesy itd. itp. doskonale widać, że doskonale wie jakie to ważne dla krajów i dla kibiców każdego kraju dla kogo sportowcy grają ( oczywiście z wyjątkiem żebraków i złodziejaszków, bo dla nich nic nie jest ważne, poza tym co uda im się  ukraść i wyżebrać), a mimo to Niemka w Polsce mówi że "gra przede wszystkim dla siebie i to nie takie ważne dla niej dla kogo gra", bo doskonale wie że polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki są tak wyposzczeni i spragnieni wszelkich sukcesów, nawet obcych, w tym przypadku niemieckich, że łykną wszystko cokolwiek im powie i jeszcze jak Azjaci będą się kłaniali w pas.

Piszesz, że Niemka 8 lat temu polskim dziennikarzom powiedziała że jest rzekomo "bardziej Polką" (niech to powie niemieckim dziennikarzom, i niech to opublikują w niemieckiej prasie, to będzie to dużo bardziej wiarygodne), ale już gra tylko dla Niemiec, więc jedno wyklucza drugie :), to zrób mały eksperyment, test na prawdomówność dokładniejszy od wariografu, namów Niemkę żeby to powtarzała w każdym publicznym wywiadzie w Niemczech, czy na każdej pomeczowej konferencji prasowej, założę się z Tobą o każde pieniądze że Niemka się na to nie zgodzi, bo wie że wtedy naprawdę, a nie na niby, by musiała zmienić barwy, bo Niemcy by takiej reprezentantki nie zaakceptowali, na pewno chorążyną by nie została, szybko wszyscy w Niemczech by się od niej odwrócili, więc jaka jest prawdziwość, wiarygodność tych słów, żadna , jest to po prostu "gówno prawda", trzecia i najprawdziwsza z 3 prawd ( "są trzy prawdy: świento prawda, tyś prawda i gówno prawda") ks. Tischnera. Są więc dwie wersje jedna dla całego świata i Niemców, a druga na wyłączne potrzeby polskojęzycznych żebraczków i złodziejaszków, ale tylko ta pierwsza jest prawdziwa, bo Niemka gra tylko dla Niemców, i tylko do pierwszej wersji oficjalnie się przyznaje. Nie ważne jest to co się mówi po kątach, i tylko samym zainteresowanym, ważnie jest to co się mówi oficjalnie wszystkim na świecie i nikogo cywilizowanego na świecie nic innego nie interesuje.

W Polsce przyznawanie się do tzw. polskich korzeni nic Niemkę nie kosztuje, a ma tylko z tego powodu dodatkowy zysk, bo łechce tym próżność i leczy kompleksy polskojęzycznych złodziejaszków i żebraczków dla których przyznawanie się do polskich korzeni jest strasznie ważne, bo sami u siebie są do niczego, można powiedzieć że nadaje sens ich życiu, tym leczą swoje narodowe kompleksy, i są za to niezmiernie wdzięczni, nawet gdy to jest przeznaczone tylko dla ich uszka, i tylko dlatego że o to ciągle błagają, ale niech przyznaje się do nich w niemieckich mediach, i na oficjalnych konferencjach pomeczowych dla dziennikarzy z całego świata, niech tam zawsze mówi, to co u nas ciągle pisze prasa, podają portale, że jest "Niemką polskiego pochodzenia", i to co u nas głośno szepczą polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki że jest rzekomo "bardziej Polką", że jest "Polką tylko reprezentuje Niemcy", że "właściwie jest polską tenisistką" ( słowa Fibaka), niech Niemka to sama mówi, a nie polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki za nią, i to w niemieckich mediach, i na oficjalnych konferencjach prasowych przeznaczonych dla całego świata, wtedy będzie miała nie tylko dodatkowy zysk, ale też i koszt, ciekawe jaki, i będzie to wiarygodniejsze, ale i tak dla mnie to będzie bez znaczenia, bo ważne są tylko fakty, dla kogo się dobrowolnie i oficjalnie gra, i tylko to obchodzi w tych sprawach cywilizowanych ludzi na całym świecie.

Niemce w Niemczech nie dzieje się żadna krzywda, ma pewnie lepiej niż polscy tenisiści w Polsce, więc wszelkie lamenty i biadolenia są nie na miejscu i wynikają tylko z polskich kompleksów. A jeśli Niemka ma rodzinne powiązania np. z Polską, to bardzo dobrze, niech ma, nikt jej tego nie zabiera, ale narodowe żebractwo, czy złodziejstwo, podlizywanie się Niemce za jałmużnę, czy zaniechanie tego wstydliwego procederu, ani ich nie zmniejszy ani nie zwiększy. Można oczywiście Niemce kibicować jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko Niemcy reprezentuje, bez żadnych innych podtekstów.

W szermierce jeśli się kogoś trafi w punkt to leży martwy albo ledwo żywy, a w szermierce słownej nawet jeśli się kogoś trafi czysto w punkt, a nie ma za grosz rozumu, to nawet trafienia nie poczuje, ani nawet go nie zauważy, i jeszcze uzna się za zwycięzcę, z głupotą nikt jeszcze nie wygrał. Tak samo i nikt nie wygra z tymi którzy żebractwem i złodziejstwem leczą swoje narodowe kompleksy. Wyparcie to jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, i tak żebrak podobnie jak alkoholik, nigdy nie przyzna się do tego że jest żebrakiem i zawsze znajdzie masę doskonałych usprawiedliwień dla swojego żebractwa i będzie reagował bardzo agresywnie na tych którzy mu je będą wytykać.

 

Z forum: "Po polsku, ale to wtrącenie "E!" ( wygrałam, E!, wygrałam ) już wielokrotnie słyszałem u Polaków mieszkających długo w Niemczech. Z tym że tu i tak nie chodzi o język, tu chodzi o to, kto pomagał finansowo before it was cool i kto wyszkolił. A był to Niemiecki Związek Tenisowy. To Niemcy zainwestowali - teraz oni niech spijają śmietankę. Można zrozumieć, że porażka jest sierotą, a sukces ma wielu ojców itd. itp. , ale ten przypadek tutaj to jest totalna głupota. Nawet Fibak też dziś błysnął - "właściwie to jest polską tenisistką". No nie. Właściwie jest niemiecką tenisistką. Czy kiedykolwiek polskie media rozpaczały po przegranym meczu Kerber? ".

Oczywiście Kerber to 100% Niemka, a Wozniacki, to 100% Dunka, bo tylko Niemcy i Danie reprezentują na arenie międzynarodowej ( a cała reszta to co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić ) i wszyscy na świecie doskonale o tym kim są wiedzą i nie dadzą się oszukać, ani oszwabić.

Prawda, polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki, którzy nawet nie znają nazwy własnego kraju, bo ciągle mylą ją z innymi, podlizują się obcym sportowcom odnoszącym sukcesy w innych krajach, żeby o nich nie zapominali i czasami rzucili w ich stronę jakiś słowny ochłap, co dla nich jest wielkim powodem do dumy, a na polskich sportowców ciągle psioczą i wymagają od nich cudów na kiju. Obcym pamiętają tylko zwycięstwa, bo się chcą pod nie podpiąć, bo cierpią na narodowe kompleksy z niedostatku własnych sukcesów, ale już do porażek się nie przyznają i nie cierpią ani nie psioczą z ich powodu, a polskim sportowcom pamiętają i wypominają głównie porażki i tym ciągle niszczą ich psychikę. 
 
Tak więc obce tenisistki mają w swoich krajach lepsze warunki szkoleniowe , mądrzejszych kibiców, ekspertów i dziennikarzy, i dużo większe szanse na sukcesy, a i w Polsce polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki, lepiej ich traktują - ciągle im się podlizują, bo ciągle potrzebują od nich słownej jałmużny - od polskich sportowców, i jeszcze nie niszczą ich psychiki ciągłymi roszczeniowymi wymaganiami i psioczeniem, a tylko sukcesy obcych sportowców stawiają na równi, na jednej szali z polskimi, i to mimo że w każdym kraju są inne realia i możliwości ich osiągania.
Wniosek?, kto mądry powinien czym prędzej wyjeżdżać z kraju żebraków i złodziejaszków, którzy sami siebie nie szanują, bo podszywają się pod cudze sukcesy, na które pracują inne kraje i które do nich wyłącznie należą, i szukać swojego szczęścia w szanujących się, mądrzejszych i lepiej zarządzanych krajach, a wtedy i polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki dopiero zaczną mu się podlizywać, bo będzie dużo większa szansa że w innych krajach osiągnie dużo większe sukcesy, a im wystarczy że będzie tylko u nich w kraju którego nazwy nawet nie znają przyznawał się do korzonków.

Pan Fibak nie był jak widać właściwie polskim tenisistom, bo nawet nie zna nazwy kraju, flagi itd. i ciągle myli je z innymi. Okazuje się że chyba tylko przez przypadek Polskę reprezentował, może nazwy krajów, czy  flagi mu się pomyliły. Czy da się inne wnioski wyciągnąć?. Pewnie panu Fibakowi zależy już tylko na stosunkach i układzikach towarzyskich, żeby się pochwalić przed znajomymi, a kto dla kogo gra, jaki kraj pracuje na czyje sukcesy, do kogo one należą, to dla niego już bez żadnej różnicy.

Polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki, którzy nawet nie znają nazwy własnego kraju, bo ciągle mylą ją z innymi, nie mają nawet na tyle honoru, odwagi żeby kraść i żebrać uczciwie, czyli z otwartą przyłbicą - pewnie boją się totalnego ośmieszenia przed całym światem - i np. wybierać obcych sportowców w plebiscytach na najlepszych sportowców Polski, poświęcać obcym sportowcom zawsze tyle samo - albo więcej - miejsca w polskojęzycznej sportowej prasie jak Polakom i to nie tylko wtedy gdy wygrywają, ale i gdy przegrywają, jeśli Niemka Kerber jest "właściwie polską tenisistką" jak twierdzi polskojęzyczny złodziejaszek Fibak, a Niemka jest obecnie 2 w rankingu WTA, to czemu w Polsce dalej w prasie , na portalach pisze się o ARadwańskiej że jest najlepszą polską tenisistką, a jest dopiero 4 w rankingu, czyli niżej od Niemki, czyżby bali się prawdy?, dlaczego kłamią?, myślą co innego, a piszą co innego, czemu?, czego się boją? chorują na schizofrenię?, mają rozdwojenie jaźni?, jest czy nie jest, jest czy nie jest, oto jest pytanie?, niech się zdecydują, ale kradną i żebrzą wprawdzie bardzo głośno, ale tylko półgębkiem, głośnym szeptem w sposób nieco tylko zakamuflowany, stale biadoląc o korzonkach, pochodzeniu paszportach, językach itd. itp.

Dla mnie nie ma znaczenia dla kogo sportowiec gra, to jego sprawa, jego wybory, a ja akceptuję wszystkie wybory, i do nikogo nie mam o nie pretensji, ale dla mnie każdy jest tylko tym jakich dokonuje wyborów, jest tylko tym dla kogo dobrowolnie gra, i nikim więcej, reszta to są najwyżej sprawy prywatne, i mnie jako kibica w ogóle nie obchodzą. Nie tyka się cudzej własności. A u nas sami u siebie nie potrafią, to sięgają po cudze i jeszcze nie mają na tyle odwagi żeby to robić otwarcie bez niedopowiedzeń. Bardzo brzydko.
 
Właśnie Maga Linette przegrała z Hlavackovą prowadząc w pierwszym secie 5-0, więc od razu wylano na nią wiadra pomyj. Z forum: "Madzia ma prawdziwy dar. Jeszcze po meczu z Venus płakała że nie umie wygrać z 4-1 w secie A tu ma 5-0 :D. Ale to Madzia "8 meczboli" Linette. Jedyna w swoim rodzaju. Prawdziwa miszczyni". Zacytowałem te bardziej oględne. No właśnie u nas potrafią się tylko wyśmiewać ze sportowców i stąd biorą się ich liczne sukcesy.
 
Szczera prawda jest taka że jak się polskich tenisistów nie wyśle do Niemiec, to nic z nich nie będzie, u nas się tylko zmarnują jak Domachowska i wiele innych, a dla naszego kraju złodziejaszków i żebraczków to bez żadnej różnicy dla kogo sportowcy grają, nawet nie odróżniają nazw krajów, flag itd., więc wszystkie talenty powinniśmy wysyłać do Niemiec. Nasze będą chęci odniesienia sukcesu, w tym akurat jesteśmy the best, a ich będzie praca, organizacja, dyscyplina, finanse, myśl szkoleniowa. Oni będą pracować, a my tylko fetować ich sukcesy. Nasze w naszym mniemaniu będą tylko ich zwycięstwa, a niemieckie będą porażki. To jedyna i pewna recepta na sukces rzekomo naszego tenisa.

 

 

Taki zabawny obrazek opublikowano na FB stronie Magazynu Tenis Polska. I napisano tylko ewolucja :).

Pięknie, tyle że my akurat podążamy dokładnie w przeciwną stronę, a ARadwańska tylko zaciemnia obraz polskiego tenisa, trafiła mu się jak ślepej kurze ziarno i druga taka już się nie trafi, a i tak u nas jest na ogół na cenzurowanym i należy tylko ubolewać że została w Polsce, bo by zrobiła jeszcze większą karierę np. w Niemczech, a u nas i tak rząd dusz sprawują polskojęzyczne złodziejaszki i żebraczki dla których to bez znaczenia dla kogo sportowiec gra i nawet wolą obcych od swoich , bo za granicą łatwiej o sukcesy, a im zależy tylko na sukcesach obojętnie swoich czy obcych, nimi leczą swoje narodowe kompleksy, dowartościowują się.

"Andrea Hlavackova - Magda Linette 7:6 2:6 6:2. Linette i wszystko wiadomo... Czy ta dziewczyna ma rozum ? Marnuje sobie karierę na własne życzenie. W pierwszym secie prowadziła 5:0 , a przegrała 7:6 . Martwi też to , że przegrała z słabą singlistką , która w tym roku spisuje się fatalnie w singlu". - WTA tenis polish power na FB.

Nie sądzę, żeby ktokolwiek przegrywał na własne życzenie :).

A pod tym tekstem jest wpis: "henryk szepietowski MAGDA, NA KONSULTACJE DO ANGIE, DO PUSZCZYKOWA...".

Jak już to do Niemiec, bo Niemka Kerber wykonuje tylko szkoleniową myśl niemiecką i tylko Niemcy mogą Magdę nauczyć grać tak jak Niemkę Kerber, ale żeby to zrobili musi najpierw zmienić narodowość, a miejsce treningów nie ma żadnego znaczenia, może być nawet biegun północny.

Tracenie przewag, marnowanie meczboli, w tenisie zarówno męskim, jak i damskim jest bardzo częste, bo w tenisie gra się do ostatniej piłki, to ona dopiero wyłania zwycięzcę i każdą stratę można odrobić, a przykładów tego jest multum i dotyczy to wszystkich nacji. Zresztą tak się dzieje nie tylko w tenisie, ale w ogóle w sporcie. Można znaleźć wiele powodów tego staniu rzeczy, np. że tak samo jak się uzyskuje przewagę, tak samo można ją stracić, że ktoś może później wejść w mecz, że może się zmobilizować dopiero gdy grozba porażki zajrzała mu w oczy, że gdy się nie ma już nic do stracenie i odrabia się straty, to gra się na luzie i można pozwolić sobie na większe ryzyko, że ten kto prowadzi, może przedwcześnie uznać mecz za wygrany, może chcieć dowieść zwycięstwo do końca, może bać się ryzyka, a nawet przestraszyć się zwycięstwa, że łatwiej odrabiać straty niż utrzymywać prowadzenie, że najtrudniej jest zamknąć mecz itd. itp.

Ale wydaje się że u nas nie ma żadnej najmniejszej tolerancji dla takich sytuacji i porażek, i że zawsze po nich wyśmiewa się sportowców, szydzi, obrzuca pomyjami. A to powoduje że takich sytuacji i porażek jest więcej, a nie mniej, zdarzają się częściej a nie rzadziej. A dzieje się tak bo u nas wszystkim bardzo zależy na sukcesach, chcą się nimi dowartościowywać, leczyć kompleksy, i słabo znoszą wszelkie porażki, a zwłaszcza takie, gdy wygrana wydawała się pewna. Ale ci co szydzą ze sportowców, wyzywają ich, takich sytuacji i porażek również by nie uniknęli gdyby tylko byli zawodowymi sportowcami, chociaż może nie mieścić im się to w pustych główkach.

Sportowiec chyba musi być na takie sytuacje uodporniony, musi wiedzieć że nie da się ich do końca uniknąć, musi być na nie gotowy, wtedy może będą mu się zdarzać rzadziej, a na pewno nie powinien być dołowany czy sam siebie dołować z ich powodu.

http://eurosport.onet.pl/tenis/australian-open/angelique-kerber-bohaterka-dwojga-narodow/nnyz12

"Angelique Kerber - bohaterka dwojga narodów - tytuł tekstu na polskojęzycznym portalu Eurosportu autor Przemysław Gajzler.

Do czego to doszło żeby polskojęzyczny żebraczek i złodziejaszek - który wszystko sobie wytłumaczy i przetłumaczy jak mu tylko wygodnie, żeby tylko móc godnie żebrać i kraść cudzą dobrowolną własność - wypowiadał się w imieniu wszystkich polskich kibiców; koniec świata i Polski. Niemka zgodnie z faktami jest oczywiście tylko i wyłącznie bohaterką Niemiec, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec dobrowolnie gra, tylko pod nazwą niemieckiego państwa, tylko pod jego flagą i żaden inny kraj nie ma do niej żadnego najmniejszego prawa. Była co prawda kiedyś w historii Polski Unia polsko - litewska, i byli wtedy wspólni bohaterowie dwojga narodów, ale nigdy nie było i nie ma teraz Unii polsko - niemieckiej, więc nigdy nie było, i nie może być i teraz wspólnych jej bohaterów. Jeśli jakiś sportowiec będzie oficjalnie i dobrowolnie reprezentował dwa kraje, to może oczywiście być bohaterem dwojga narodów, ale tylko i dopiero wtedy. Może to jakiś wróż?, nie sądzę to raczej tylko polskojęzyczny żebraczek i złodziejaszek, kibol jakiegokolwiek sukcesu, który żebractwem i kradzieżą, podszywaniem się pod cudze sukcesy, na które pracują inne kraje, i do nich na wyłączność należące, chce leczyć swoje narodowe kompleksy z niedostatku własnych krajowych sukcesów. Nie on pierwszy i nie ostatni, niestety u na takich są całe masy, i nie tylko masy, ale nawet i całe tzw. elity.

"Polscy kibice w Australian Open liczyli na Agnieszkę Radwańską. Mało kto się spodziewał, że radość może dać im zawodniczka, o której niewiele się wspominało. Przynajmniej w naszym kraju. Angelique Kerber podbiła korty w Melbourne, serca wielu Polaków i… Niemców. (...) Cieszyli się Polacy, gratulowali jej też Niemcy – w tym kanclerz Angela Merkel". - pisze polskojęzyczny żebraczek i złodziejaszek.

Ręce opadają. A po co w Polsce miano pisać o Niemce, przecież wszędzie na świecie głównie pisze się o swoich sportowcach. Wg. polskojęzycznego żebraczka i złodziejaszka, kibola jakiegokolwiek sukcesu, wprawdzie Polacy liczyli na Polaków, ale wygrała Niemka, więc teraz stali się Niemcami i kibicują Niemcom, bo to żadna różnica i teraz z niemieckich sukcesów będą się cieszyć, bardziej niż z własnych. Jak zwykle pomylił Polaków ( coraz mniej takich, więc można się pomylić) z polskojęzycznymi żebraczkami i złodziejaszkami, kibolami jakichkolwiek sukcesów, dla których to bez znaczenia czyje sukcesy fetują obce czy swoje, byle móc się pod nie podszyć przynajmniej we własnym żebraczym mniemaniu. Polskojęzyczny złodziejaszek i żebraczek, kibol jakiegokolwiek sukcesu, aż tak się zapędził w swoim żebractwie, aż tak schlebia swojej żebraczej próżności, że pomimo że Niemka gra tylko dla Niemców, tylko pod ich flagą, tylko do Niemców oficjalnie się przyznaje, a wszystko co osiąga należy tylko do Niemców, to on polskojęzycznych żebraczków i złodziejaszków, kiboli jakichkolwiek sukcesów, wymienia na pierwszym miejscu nawet przed Niemcami, z bardzo dalekiego tła - świat pewnie w ogóle o nich nie słyszał, i bardzo dobrze bo co by sobie o nas pomyślał - wysuwa ich we własnym żebraczym mniemaniu na pierwszy plan przed Niemcami. Sukces ma wielu Ojców, a żebracza próżność nie zna granic.

"Polscy kibice z mieszanymi uczuciami podchodzili do sportowców, którzy opuścili nasz kraj, aby mieć większe szanse na sportowy rozwój. Wielu fanów jednak trzymało kciuki za boksera Dariusza Michalczewskiego, któremu przed walkami w ringu grano niemiecki hymn. Polskie stacje telewizyjne wyłącznie z jego powodu wykupywały prawa do transmisji całych gali. Był jakby obcy, a jednocześnie "swój".

Wszystko mu się pomieszało, a raczej nic nigdy nie miał poukładane w głowie, ale to normalne dla polskojęzycznych żebraczków i złodziejaszków, kiboli jakichkolwiek sukcesów, oni widzą i słyszą tylko to co chcą, wszystko sobie odpowiednio przetłumaczą i wmówią, byle tylko schlebiać swojej żebraczej próżności. W ogóle nie da się porównywać przypadku Niemki Kerber i Michalczewskiego. Niemka urodziła się, wychowała i wyszkoliła w Niemczech, i nigdy nie zmieniała narodowości, zawsze od urodzenia była Niemką, a Michalczewski zmienił narodowość z polskiej na niemiecką, czyli był tzw. naturalizowanym Niemcem. I znowu polskojęzyczny żebraczek i złodziejaszek, kibol jakiegokolwiek sukcesu, wypowiada się za innych polskich kibiców, bo gdy Michalczewski reprezentował tylko Niemcy, to był tylko Niemcem ( wcześniej reprezentował krótko Polskę i wtedy był Polakiem), i wtedy jego sukcesy były tylko niemieckie, i za takie je zawsze uważałem, zgodnie z faktami, również w polskiej Wikipedii jego ówczesne sukcesy podaje się jako niemieckie, zgodnie z faktami. Do tego początek kariery Michalczewskiego przypadał na czasy PRL -u, a teraz Polska jest zupełnie niepodległa.

"I kto wie, czy nie będzie jej jeszcze kiedyś dane wysłuchać po zwycięstwie Mazurka Dąbrowskiego. Dariusz Michalczewski na koniec kariery dostąpił tego zaszczytu, mimo że wcześniej reprezentował Niemcy, a w polskich strukturach był zdyskwalifikowany".

Niemka Kerber jak wiadomo zawsze była Niemką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną i Niemcy słusznie i prawidłowo uważają ją za 100% niemiecka Niemkę (jej pochodzenie to jej sprawa prywatna), a Michalczewskiego niekoniecznie uważali za swojego. Sportowcy naturalizowani nie zawsze cieszą się akceptacją wszystkich swoich nowych rodaków. I być może Michalczewski pod koniec zawodowej kariery wystąpił w barwach Polski głównie dlatego że wiedział że bardziej jest popularny w ubogiej w sukcesy Polsce niż w bogatszych w sukcesy Niemczech i może uznał że zjednanie sobie również Polaków będzie w jego interesie także a może przede wszystkim po zakończeniu kariery sportowej. A Niemka Kerber, która zawsze od urodzenia była Niemką jasno mówi że nic nie będzie zmieniać, że będzie tak jak zawsze było, że do końca kariery będzie tylko Niemką i będzie reprezentować tylko Niemcy, że ewentualna zmiana barw to dla niej temat zamknięty ( tak naprawdę nigdy nie był otwarty), i mówi to pewnie tylko dlatego że Polacy ciągle ją o to pytają. Ale sobie marzy polskojęzyczny żebraczek i złodziejaszek. Nie wiem też czy takim wielkim zaszczytem jest reprezentowanie kraju w którym rząd dusz sprawują żebraczki i złodziejaszki, kibole jakiegokolwiek sukcesu, dla których obojętnie jest kto jaki kraj reprezentuje, i nawet nie znają nazwy (flagi) własnego kraju, bo podszywają się pod cudze i obce sukcesy traktują nawet lepiej niż własne.

"Kerber rozwiała wątpliwości: Moje serce jest w Polsce" - nagłówek tekstu w portalu sportowefakty.pl, taki tam mają stosunek do faktów, po prostu przeinaczają je jak chcą.

"28-latka została zapytana o to, czy mogła grać dla naszego kraju. - Takie rozmowy się toczyły, ale dla mnie byłoby to za dużo stresu. Zdecydowała się grać dla Niemiec, ale moje serce jest też w Polsce - stwierdziła Kerber". - treść.

W tytule zapomnieli dodać TEŻ, ale dla polskojęzycznych żebraczków to standard, widzą tylko swoje ochłapy z niemieckiego stołu. Niemka najpierw odwiedziła swoją niemiecką Ojczyznę i tam fetowała z Niemcami swój niemiecki szlem. Niemka wszystko co się liczy oddała Niemcom, ale polskim żebraczkom rzuci czasami jakiś słowny ochłap bez żadnego znaczenia i wartości, bo wie jak na to polskie żebraczki czekają, jak tego potrzebują, jak tego pragną, ciągle ją przecież o to nagabują, wręcz molestują - nie miałaby nawet serca im odmawiać - a potem są bardzo wdzięczni i służą Niemcom za pokojowe pieski i śmiesznie przy tym merdają ogonkami. A Niemce tylko w to graj, ma dwa w jednym, swoich rodaków Niemców, bo wszystko co ma jakąkolwiek wartość im oddała na własność i im służy, dla nich gra, a polskojęzycznych żebraczków kupiła zerowym kosztem za zdawkowe miłe słówka, za ochłapy resztki odpadki pozostałe z niemieckiego suto zastawionego stołu. Niech biedne polskojęzyczni żebraczki też coś mają z życia. niech mają co do gara wrzucić, bo przy polskich sportowcach mogą umrzeć z głodu. I Niemiecki wilk suto najedzony i biedna polska owieczka cienką polewką nakarmiona.

Z forum : "Jakby Kerber grała na polski rachunek, gdyby polski związek tenisowy się zgodził, to ona byłaby Number One, a nie Radwańska."

PZT nie miał nic do powiedzenia, wszystko zależało od Niemki, to ona musiała się zgodzić, reszta poszłaby jak z płatka. Tak Polacy cenią polskich reprezentantów :) , bo w innych krajach dużo łatwiej o sukcesy, ale to gówno prawda ( trzecia najprawdziwsza z 3 prawd ks. Tischnera) gdyby Radwańska była Niemką, to by już wygrała kilka szlemów, a gdyby Kerber była Polką, to by nigdy nie powąchała nawet pierwszej 20 rankingu. Wielka szkoda, że tak nie jest.

Z forum: "marek 3 lutego
właśnie na RTL powiedziała że gra dla Niemiec i sercem jest z Niemcami".

środa, 03 lutego 2016

Igrzyska olimpijskie

www.sport.pl/celebrities/1,83535,19575704,rio-2016-igrzyska-priorytetem-dla-radwanskiej.html

"W Londynie nie było repasaży - Łatwo przyszło, łatwo poszło - mówiła AR po porażce w Londynie, co wielu polskich kibiców i komentatorów doprowadziło do furii. - Repasaży u nas nie ma, ale jeszcze zobaczymy - żartowała. Media przytaczały wielokrotnie jej wypowiedź o tym, że "igrzyska to w tenisie specyficzny turniej, wcale nie najważniejszy". AR okrzyknięto największym polskim rozczarowaniem igrzysk, zarzucano jej brak patriotyzmu i szacunku dla występów w reprezentacji". - to cytat z dzisiejszego tekstu jaki się ukazał na sport.pl portalu portowego związanego z gazetą wyborczą.

To są wypowiedzi po mikście, a nie po singlu ( po singlu AR była tak zła że nawet nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, z czego na początku chciano ukręcić aferkę) i wcale nie AR tylko duetu Matkowski i AR i chyba bardziej tego rodzaju dowcipami sypał Matkowski ( to on mówił o repasażach) i to on chyba był prowodyrem żartobliwego nastroju jaki panował podczas miksta i po mikście w rozmowach z dziennikarzami, bo Matkowski to znany żartowniś, a AR w czasie meczów singlowych jest poważna, na ogół ma twarz pokerzystki, za co jest często krytykowana, że się nie uśmiecha. Taka jest rzetelność polskich dziennikarzy, często napuszczają kibiców na polskich sportowców, ani o Matkowskim ani o tym że to miało miejsce podczas miksta nie wspomnieli. Co do wypowiedzi o ważności, to w tenisie najważniejsze są WIELKIE SZLEMY, i każdy kto się choć troszkę zna na tenisie o tym doskonale wie, więc może to być prawdziwa wypowiedz.

Z forum: "AR skreśliłem z listy moich zainteresowań po Londynie i tyle. "Prostując" wypowiedzi liczy po prostu, że nie pamiętamy. Może po Rio zmienię zdanie,  ale teraz pamiętam, że  przed Londynem wygrywała, po Londynie wygrywała, a w Londynie prawie walkowerem oddala trzy mecze, a nie jeden.  Nie ma repasaży ale szansę miała".

To są wymysły, z Niemką George walczyła do końca w 3 setach, rozstrzygała końcówka, w deblu z siostrą wygrały pierwszy mecz z lepszym deblem, i po walce przegrały w drugim, w mikscie z Matkowskim nie byli faworytami, grali pierwszy raz i i nie zagrali zle, ale rywale byli lepsi, ty tylko patrzysz po wynikach, wygrywa jest cacy, przegrywa jest be, zwykły gówniarz kibol sukcesu. Takich w Polsce są całe masy i wielu dziennikarzy, którzy do tego często napuszczają kibiców na polskich sportowców. 

Z forum : "Stop. Ani jedna ani druga nie będzie nas reprezentować w meczu z USA. One grają dla siebie. Tylko, ze jedna ma przy nazwisku flagę niemiecka druga polska. Obie jednak mają Polskę w sercu. Polskę nie PZT!".

Ta druga z wymienianych to Niemka Kerber.  Ale sobie schlebia polskojęzyczny żebraczek i wszystko przeinacza na polską modłę. Może się samego oszukiwać, tak jak większość Polaków którzy sobie wmówili że Niemka chciała dla nich grać, ba nawet wolała, ale tylko zły PZT jej nie pozwolił, ale faktów biedaczki nie zmienią. Niemka Kerber ma w sercu przede wszystkim Niemcy, ma niemiecką świadomość narodową i dlatego dla Niemiec gra. I Niemka będzie reprezentować w Fed Cup Niemcy, a tego już biedaczek nie zauważył, i tam będzie grać dla Niemiec.

AR opuści mecz z USA pierwszy od lat z tego co mówią dlatego że za daleko na Hawajach, a najważniejsze dla AR i dla kraju pod którego nazwą gra są rozgrywki WTA i IO i chyba nie dałoby się tego wszystkiego pogodzić ze sobą. Ważniejsze dla kraju pod którego nazwą gra jest to które miejsce AR zajmuje w rankingu WTA niż rozgrywki FC. Im wyższe AR zajmuje miejsce w rankingu WTA tym częściej na świecie mówi się o tym kraju pod którego nazwą gra. Cały świat śledzi rozgrywki WTA, a mało kto interesuje się FC, a jak już ktoś się interesuje to tylko własną reprezentacją. Tenisiści zawsze grają dla kraju pod którego nazwą występują, bo wszędzie w każdym meczu ten kraj reprezentują i w czasie ich meczów wszyscy komentatorzy na świecie mówią o kraju pod którego nazwą występują.

A ty chyba szukasz dziury w całym, jak jakiś frustrat i wieczna maruda. Można się tylko dziwić że jeszcze ktokolwiek chce grać dla Polski. Polacy jak się wydaje nawet nie cenią polskich sportowców, non stop się ich o wszystko czepiają, pomstują i złorzeczą, wolą obcych, bo im się muszą ciągle podlizywać, przypodobywać, żeby o nich biedakach zupełnie nie zapominali. Obcym sportowcom pamiętają same zwycięstwa, polskim zapamiętują same porażki. Mają mocne głęboko zakorzenione narodowe kompleksy i tylko na sukcesach im zależy, nawet obcych, byle się móc przynajmniej we własnym mniemaniu pod nie podpiąć.

Z forum: "~Lucek 43345 : Aby stać się prawdziwym zwycięzcą trzeba wiele razy przegrać (nie-zwyciężyć). Polacy nie potrafią wybaczyć przegranych więc większość już na początku przestaje się starać, bo po co im wysłuchiwać że jest się np. nędznym "czwartym najlepszym tenisistą świata".  Polacy potrzebują super-zwycięzców którzy nigdy nie przegrywają. Polak nie wie, że porażka nie jest w gruncie rzeczy porażką tylko nie-zwycięstwem. W Polsce panuje mentalność Pana - Niewolnika, czyli albo wielki zwycięzca, albo wieczny przegrany - nieudacznik życiowy. Ale na szczęście los w tym wypadku jest choć trochę sprawiedliwy. Elitarna Polska jest biedniejsza od bardziej egalitarnych krajów Północno-zachodniej Europy."

Pod tym oczywiście się podpisuję. Wydaje mi się że AR dlatego tak się męczyła w 4 r. AO 2016 z Friedsam, tak bardzo że o mały włos nie przegrała, bo może nie była mentalnie przygotowana na trudny ciężki mecz, bo wszyscy w Polsce mówili, pisali że to będzie spacerek, czysta formalność, że sprawa jest już przesądzona, że przegrana nie wchodzi w rachubę. Tak na przykład w mediach wypowiadał się pan Adam Romer na portalu sport.pl., prawił w tym sensie, że co prawda sport jest nieprzewidywalny, ale akurat w tym przypadku zwyciężczyni może być tylko jedna, że krakowianka tego meczu przegrać nie może. Takie gadanie w sporcie jest najgorsze z możliwych. To trucizna dla sportowców. Nie można nikogo grzebać przed meczem. A u nas w mediach jest to niemal normą, jeśli polski sportowiec jest zdecydowanym bitym faworytem, a drugą normą jest to, że nikt nie ceni zwycięstw z niżej notowanymi, ceni się tylko i wymaga zwycięstw z wyżej notowanymi.

Polacy tak pragną zwycięstw, sukcesów, a tak mało mają dobrych sportowców, że nie dopuszczają możliwości porażki gdy jakiś polski sportowiec uchodzi za zdecydowanego faworyta. A tak nie można, tylko wyrządzają tym krzywdę polskim sportowcom. Bo sportowiec wprawdzie zawsze musi mocno wierzyć w siebie, w swoje zwycięstwo, obojętnie z kim gra, ale musi też zawsze być gotowym na trudną ciężką przeprawę z ewentualnością możliwością porażki, a powszechne lekceważenie potencjalnie słabszych rywali i niemal nakaz z nimi wygrywania temu nie sprzyja. Taka medialna i kibicowska pewność zwycięstwa przed meczem sprzyja raczej porażką ponieważ sportowiec nie będzie przygotowany na ewentualny ciężki mecz z możliwością porażki i będzie się bał przegrać, bo co o nim powiedzą. Nie można na nikogo nakładać zbyt dużej presji, bo to raczej przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego. Ale Polacy chyba nigdy tego nie zrozumieją, bo potrzeba sukcesu jest u nich tak wielka ( a kiedy wygrywać jak nie wtedy kiedy jest się murowanym faworytem), że im na to nie pozwoli.

A zupełnie inaczej AR była nastawiona na mecz ćwierćfinałowy z Hiszpanką Suarez Navarro, wiedziała że rywalka będzie ciężka i tak pisała prasa i zagrała o wiele lepiej, a mecz okazał się nadspodziewanie szybki i łatwy. Wydaje mi się że sportowiec mentalnie zawsze musi być przygotowany na bardzo ciężki mecz, z dopuszczeniem możliwości porażki, i wtedy mecz ma większą szansę okazać się łatwiejszym niż się oczekiwało i odwrotnie jak będzie mentalnie przygotowany na łatwy mecz, na tzw. jak to się u nas mówi obowiązkowe zwycięstwo - a w sporcie może być tylko obowiązek walki o zwycięstwo i dotyczy on wszystkich -  to mecz może okazać się zbyt trudny do wygrania, że tak działa psychologia. A nastawienie do meczu potem trudno jest zmienić w trakcie meczu i z potencjalnie łatwego meczu robi się ciężki, a nawet przegrany. Oczywiście nie dotyczy to tylko polskich sportowców, to raczej ogólna reguła.

Trener Iwański po półfinale AO AR z Sereną Williams, twierdził w mediach że krakowianka nie wierzyła w zwycięstwo, a mi się podobał drugi set, i bardzo żałuję że AR nie zdobyła tego 5 gema w 2 secie, choć wiadomo że Amerykanka zagrała w drugim secie gorzej niż w pierwszym, a mi się wydaje że to Szarapowa nie wierzyła w zwycięstwo nad Sereną w ćwierćfinale , że to Federer nie wierzył w zwycięstwo nad Djokovicem w półfinale itd. itp.

"- Janowicz jest niczym łom, Radwańska nie uznaje autorytetów, a Murraya nie lubię, ale to geniusz - mówi Tomasz Iwański."

No i git, i super i całe szczęście - to chyba znaczy że myśli sama, a nie autorytety za nią - bo chyba tylko dzięki temu AR nawet w Polsce osiąga powtarzalne sukcesy, zresztą jak na razie tylko ona w polskim tenisie, gdyby w Polsce wierzyła w autorytety i jeszcze je słuchała to by daleko nie zajechała i nie wiele by osiągnęła, już dawno wszelki słuch by o jej sukcesach zaginął. Nie chodzi tylko o tenisowe kompetencje i tradycje. Wiele polskich autorytetów kieruje się zawiścią, mściwością ( np. pani Nowak, gdyby to tylko od niej zależało to AR w życiu nic by nie osiągnęła, np. twierdziła że AR jest dużo za wysoko w rankingu, w domyśle ona zawsze była dużo za nisko, a przecież ranking jest dla wszystkich liczony jednakowo i nie może być ani za wysoki, ani za niski, twierdziła że AR przez całą karierę sprzyja szczęście, w domyśle ja zawsze prześladował pech i gdy i gdzie tylko mogła wbijała szpilę w AR, kto wie może w międzyczasie jej stosunek do AR uległ zmianie, a ja o tym jeszcze nie wiem i niesłusznie się zżymam), wielu ma kompleksy niższości wobec zagranicy i nie wierzy w polskich sportowców ( np. Sikora, Sidor), są malkontentami, a jednocześnie megalomanami, i wymagaliby samych zwycięstw, zwłaszcza w roli faworytów, a jak nie to by niszczyli psychikę sportowca licznymi pomówieniami ( np. beznadziejna psychika, porażki na własne życzenie, brak wiary, głupie błędy, beznadziejny serwis itd.). Mają często mega narodowe kompleksy i wynikającą z nich nikczemną odporność na porażki, zwłaszcza porażki polskich faworytów, bo porażki obcych faworytów przyjmują bez mrugnięcia okiem.

"Polska to jedyny kraj, który wyróżniając się tenisistką w czołowej 10 rankingu WTA nie ma żadnej innej należącej do szerokiej czołówki. Ba, poza AR za chwilę możemy nie mieć żadnej zawodniczki, która będzie w pierwszej setce.(...) Żaden inny kraj, który ma co najmniej jedną zawodniczkę w czołowej dziesiątce nie musi "szukać' kolejnej reprezentantki tak nisko w rankingu. To, że nie ma nikogo za AR jedynie udowadnia, że nie ma systemu, który wychowałby następców - przyznaje trener KT Legia i ekspert Lech Sidor. W setce jest 12 tenisistek z Ameryki, jest 10 tenisistek z Niemiec. Jest również siedem Rosjanek i sześć Czeszek, które tak samo jak Hiszpanki mają aż po dwie zawodniczki w czołowej dziesiątce. W tych krajach wsparcie dla młodych tenisistek ze strony państwa jest zdecydowanie większe niż w Polsce. Obserwowałem, jak funkcjonuje szkolenie w Hiszpanii, USA, Kanadzie czy Niemczech. To są potęgi młodzieżowego tenisa. Przy nich niestety działamy jeszcze w dużej mierze po omacku.". - polskojęzyczny Eurosport

To dlatego polskojęzyczne żebraczki fibak, gębicz, sikora etc. etc. tak ochoczo i entuzjastycznie z wielka pompą kibicują obcym sportowcom, bo u siebie niewiele potrafią i mają ciągły deficyt swojego, więc sięgają po cudze pod pretekstem plemiennych korzonków i tzw. polskiej krwi, na które pracują obce kraje i które są ich wyłączną własnością, podszywają się pod obce sukcesy, ale tylko we własnym żebraczym mniemaniu, bo dla całego świata i tak zawsze będą należeć tylko do tych krajów pod których nazwą są zdobywane. Świat patrzy tylko na to pod jaką nazwą kraju sportowiec dobrowolnie występuje, szanuje własną i cudzą własność a roszczeniowe lamenty i biadolenia polskojęzycznych żebraczków nikogo na świecie nie obchodzą, mogą co najwyżej od biedy wzbudzić dla nich litość, czy politowanie.

Polska ma tylko jedną tenisistkę w ścisłej czołówce, a pozostałe są daleko za nią, ale i tak jest to dużo lepiej niż wcześniej bywało, a mimo to polskojęzyczne żebraczki roją sobie sny o potędze, roją sobie że wystarczyłoby ukraść obcym krajom ich własność, na którą tamte kraje od początku przez lata pracowały, którą tamte kraje ukształtowały jako ludzi i sportowców, a Polska od razu z kopciuszka, z brzydkiego kaczątka przeobraziłaby się w piękną królewnę damskiego tenisa i znaleźli sobie nawet kozła ofiarnego w PZT winnego całemu złu. Biedacy zapominają, albo nie uwzględniają w swoich małych rachubach, że gdyby obce tenisistki tzw. polskiego pochodzenia wyrastały w Polsce, w Polsce się ukształtowały jako ludzie i sportowcy, to nigdy znaczących sukcesów by nie osiągnęły i nic, albo bardzo niewiele by się w polskim damskim tenisie na lepsze zmieniło, żadnej potęgi by nie było. Ani Niemki Kerber i Lisicki, ani Dunka Wozniacki w Polsce w naszych realiach przy naszym szkoleniu, a zwłaszcza naszym podejściu do sportu - przy naszym wyposzczeniu i wielkim apetycie na sukcesy - w którym sportowiec ciągle ugina się pod pręgierzem wielkich oczekiwań i jest ciągle mocno chłostany po każdej porażce nigdy nie osiągnęłyby znaczących sukcesów, a AR osiąga powtarzalne sukcesy w Polsce tylko dlatego że gra nietypowy, wyjątkowy - zwłaszcza na obecne czasy - tenis, za co jest zresztą stale u nas krytykowana i jest jedynym wyjątkiem od reguły, co nie znaczy że w innych krajach z większymi tradycjami tenisowymi i lepiej zarządzanych nie osiągałaby jeszcze więcej. A gdyby tak np. Domachowska była Niemką albo Dunką od uradzenia, tam ukształtowaną i wyszkoloną, grającą dla tamtych kibiców to by osiągała nie mniejsze jeśli nie większe sukcesy od Dunki czy Niemek.

"Pracowita i ambitna Kerber doszła na sam szczyt" - tytuł na portalu sportowefakty.pl

I super, niech się Niemce cieszą. Niemka ma wielkie szczęście że jest Niemką, np. w Polsce gdyby nawet dwa razy więcej harowała i była trzy razy bardziej prze ambitna, a takich u nas nie brakuje , miałaby wielkie szczęście gdyby choć raz w karierze przeszła 4 r wielkiego szlema, choć raz powąchała pierwszą 20 rankingu, jej kariera nie różniłaby się niczym od karier innych polskich tenisistek pomijając AR która gra inaczej od innych i tylko dlatego nawet w Polsce odnosi powtarzalne sukcesy, co nie znaczy że gdzie indziej nie osiągałaby jeszcze większych. Polska znana jest chyba bardziej z marnowania talentów, pracy i ambicji niż z ich wykorzystywania, sorry za szczerość.

"Puchar Federacji: Angelique Kerber nie odmówiła reprezentacji Niemiec" - tytuł z polskojęzycznego Eurosportu

Cieszą się z obcych choćby niemieckich sukcesów bardziej niż z własnych, entuzjastycznie z wielką pompą kibicują obcym pod obcymi barwami, a polskim sportowcom potrafią już tylko wbijać bezsensowne szpile. Teraz polskim sportem niepodzielnie rządzą - w sportowej prasie, portalach, tv - polskojęzyczne żebraczki i złodziejaszki ( piszę o nich zdrobniale, bo im bardzo współczują, bo wiem skąd się ich żebraczy proceder bierze: cierpią na głęboko zakorzenione narodowe kompleksy z powodu deficytu własnych krajowych sukcesów na miarę swoich żebraczych wielkomocarstwowych ambicyjek). Drobne cwaniaczki zobaczyli że w obcych krajach dużo łatwiej o sukcesy, więc postanowili wszystko zrobić żeby Polakom obrzydzić polski sport, i reprezentowanie Polski, w celu: żeby wyjeżdżali do bogatszych i lepiej zarządzanych krajów i tam osiągali sukcesy na miarę wielkich ambicyjek polskojęzycznych żebraczków, a oni zajmą się już tylko ich fetowaniem. Wiedzą doskonale, że w Polsce zapotrzebowanie na sukcesy jest tak wielkie, że Polacy w swej ciemnej masie nawet nie odróżniają polskiego od obcego, bo zresztą po czym?.

Mnie jako kibica nie interesuje gdzie sportowcy trenują, gdzie mieszkają ( Djokovic rezyduje w Monte Carlo i ma tam podobno nawet akademię, no i co z tego ma wynikać?), jakimi językami mówią (podobno Rosjanka Kuzniecowa rozmawia z trenerem po hiszpańsku, no i co z tego ma wynikać?), ile paszportów mają, co jedzą itd. itp. mnie jako kibica w tych sprawach interesuje tylko jedno dla jakiego kraju sportowiec dobrowolnie gra, pod jaka nazwą, flagą, godłem itd. i nic więcej w tych sprawach mnie nie obchodzi, sportowiec sam wybiera i trzeba to szanować, jego sukcesy to własność kraju który wybrał i trzeba to szanować, takie są zasady w cywilizowanym świecie, nie tykaj co nie twoje . Na pewno w Niemczech Niemce krzywda się nie dzieje, więc wszelkie lamenty są zbyteczne, chodzi w nich tylko o nasze kompleksy z niedostatku własnych sukcesów i wynikającą z nich potrzebę podszywania się pod obce sukcesy, na które pracują inne kraje i które do nich wyłącznie należą. Można oczywiście Niemce Kerber kibicować, jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako oficjalnie 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec gra, na ich wyłączne konto.

Niemka Kerber tak naprawdę nigdy nie chciała grać dla Polski, zawsze chciała grać dla Niemiec, bo gdyby naprawdę chciała to by grała, bo dla chcącego nic trudnego; Polacy bajki sobie opowiadają, bo bardzo chcą w nie wierzyć, bo za mało mają własnych sukcesów i chcą - a raczej potrzebują - żerować na cudzych. Na potęgę schlebiają swojej narodowej próżności. Wg. polskojęzycznych żebraczków Niemka nie tylko chciała co wręcz wolała grać dla nich, tak im podano do wierzenia np. na portalu sportowym sport.pl, ale tylko zły PZT jej na to nie pozwolił, tak Polacy łechcą swoją narodową próżność. Jak to się zwykło mawiać naiwnych nie sieją, bo sami się rodzą. A zresztą jakie to ma znaczenie co się rzekomo chciało czy nawet rzekomo wolało, kto to zweryfikuje?, może zróbcie Niemce test na prawdomówność ( zresztą co innego Niemka mówi w Niemczech i w świecie, a co innego polskojęzyczne media wmawiają Polakom, ale po prawdzie Polacy bardzo chcą być oszukiwani, bo tak bardzo pragną sukcesu nawet obcego ), ważne jest tylko to co się naprawdę robi, tego nie trzeba niczym weryfikować, nie trzeba nawet przeprowadzać testów na prawdomówność, to widać gołym nieuzbrojonym okiem: GER, made in Germany, pod flagą Niemiecką, liczą się fakty, a z faktami się nie dyskutuje.

"- Wiele osób teraz pyta się mnie, dlaczego nie gram dla Polski. Dlaczego dla Niemiec, skoro w Polsce wszystko mam i tu trenuję. Ale z drugiej strony tam się wychowałam, tam chodziłam do szkoły, mam tam koleżanki i w sumie całe życie tam mieszkałam. Dopiero teraz, kilka lat temu zameldowałam się w Polsce i tutaj trenuję, tutaj mam halę i wszystko, czego potrzebuję. Ale nie jest to takie łatwe, by zmienić korzenie - wyjaśniła w wywiadzie dla TVP Sport Kerber".

Biedni polscy kibole sukcesu, nawet obcego. Sama Niemka mówi że korzenie ma w Niemczech :). Serce Niemki bije przede wszystkim dla Niemiec, ma niemiecką świadomość narodową, i nie tylko dlatego że urodziła i wychowała się w Niemczech, ale głównie dlatego że tylko dla Niemiec świadomie i dobrowolnie gra. Gdyby nawet grała dla Niemiec tylko dla kariery, dla pieniędzy, to i wtedy też byłaby 100% niemiecką Niemką, tylko drugiej kategorii, czy jak to się teraz u nas mówi drugiego sortu: Niemką kupioną za pieniądze.

Niemka Kerber mówiła w rozmowie z TVP. Sport że "gra przede wszystkim dla siebie, i że to dla niej rzekomo nie takie ważne dla kogo gra", skąd my to znamy? przecież identycznie przed polskimi natrętami wykręcała się Dunka Wozniacki, ale obie doskonale wiedzą , bo muszą wiedzieć że to nieprawda, że to ściema dla naiwnych, zwykły wykręt, bo 1) gdyby Niemka grała dla siebie to poza rodziną niewielu by interesowała jej gra, o sławie i pieniądzach mogłaby zapomnieć i dobrze o tym wie, 2) twarde dowody?, w Niemczech dla których gra mówi zupełnie co innego, w Niemczech nie powie że gra "przede wszystkim dla siebie i że to nie takie ważne dla niej dla kogo gra" (bo doskonale wie jakie to ważne jest dla kibiców w każdym kraju, no oczywiście poza żebrakami, dla żebraków nic nie jest ważne, poza tym co uda im się wyżebrać), a ciekawe dlaczego, jak myślicie, przy okazji możecie sprawdzić swoje IQ, w Niemczech mówi zupełnie odwrotnie że to dla niej bardzo ważne grać dla Niemiec i być Niemką np. "- Ten powrót jest dla mnie czymś szczególnym. Spełniło się moje wielkie marzenie o triumfie w Wielkim Szlemie. Cieszę się, że niemiecki tenis ponownie zaistniał w świecie - tak mówiła po powrocie z AO do Niemiec" czy "My Niemcy, musimy trzymać się razem - tak mówiła przed finałem z Sereną", po wygraniu szlema nosiła niemiecką flagę, chce zostać chorążyną niemieckiej olimpijskiej reprezentacji itd. itp. , a dlaczego w Niemczech mówi i robi zupełnie co innego?, proste, przy okazji zbadajcie swoje IQ, bo Niemcom ściemniać nie musi , dlaczego?, bo dla Niemiec gra, a wiadomo że polskie żebraczki w ogóle nie myślą, w ogóle nie mają IQ, i uwierzą w każde nawet najbardziej bezsensowne słowa, każdą nawet najgłupszą ściemę łykną, każdą nawet najgłupszą bzdurę wezmą za dobrą monetę, dlaczego?. bo chcą, bo potrzebują ogrzać się w blasku nawet obcego sukcesu, bo w innych krajach dużo łatwiej o sukcesy, bo nie stać ich na własne.

Niemka mówiła też coś o 4 letniej karencji gdyby chciała zmienić barwy, ale ta karencja dotyczyłaby rozgrywek Pucharu Federacji i IO, a tam gra się przede wszystkim dla krajów, a ona przecież jak ściemniała w TVP. Sport "gra przede wszystkim dla siebie i to dla niej rzekomo nie takie ważne dla kogo gra", więc nie powinno to stanowić ani teraz, ani wcześniej dla niej wielkiego problemu, gdyby tylko chciała, ale tak naprawdę Niemka nigdy nie chciała nic zmieniać, zawsze chciała grać dla Niemiec - zresztą doskonale wie że w Polsce jest dużo trudniej o sukcesy zwłaszcza w tenisie -  i to jest tylko kolejny wygodny wykręt przed polskimi natrętami.

"Na świecie pojawiają się już pierwsze informacje, kto będzie prowadził poszczególne reprezentacje podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Rio de Janeiro. W Danii ten zaszczyt przypadnie Caroline Wozniacki. Tenisistka pochwaliła się tym w mediach społecznościowych. – Such a dream come true!! Was chosen to be the Danish flag bearer at the opening ceremony at the Rio Olympics! – napisała na Twitterze Wozniacki, dołączając do tego dwie uśmiechnięte buźki. Emotikony wskazują, że jest z tego faktu bardzo dumna".

A naszym naiwniaczką Dunka ściemniała że gra przede wszystkim dla siebie.

Z forum: " 'Pawel Albert' ... już dawno na żadnym forum internetowym nie trafiło się na takiego chorego psychicznie frustrata jak ty?. Tyle wysiłku, tyle zdań w którym tylko plucie, jątrzenie, toczenie piany, jednym słowem NIENAWIŚĆ do Polski i Polaków?. Powiedz, jaka osobista krzywda cię w Polsce spotkała że tak ci rozum ze żarło ?. Idealny przypadek dla psychologii.. Długo synku nie pożyjesz ... umrzesz w stresie utopiony we własnej pianie toczonej z pyska".

Dzięki za troskę, wzruszyłeś mnie swoja troską. Doceniam, że się przejąłeś moim losem. Ale w tym co piszę nie ma nic osobistego, to są sprawy ogólne. Kibicowskie. Jaka tam nienawiść, nie pochlebiaj sobie - jak mniemam na zasadzie uderz w stół a nożyce się odezwą - polskojęzyczny żebraczku, jest dokładnie na odwrót, może troszkę gardzę ( ale bardziej współczuję niż gardzę ) polskojęzycznymi żebraczkami i złodziejaszkami którzy z biedy z braku własnych sukcesów podszywają się pod obce sukcesy należące na wyłączność do innych krajów, w tym przypadku niemieckie i właśnie tym nędznym procederem przynoszą hańbę i wstyd Polsce i wszystkim normalnym Polakom. Wybacz że nie będę się przyglądał temu obojętnie , to już jest kwestia wrażliwości, niektórzy są obojętni wobec zalewu narodowego złodziejstwa i żebractwa, inni się z nim dobrze czują i są nawet z niego bardzo dumni, a jeszcze inni się nim brzydzą i za niego wstydzą.

Z forum : "Ty masz jakiś kompleks? Patrz na to jak gra. Że tworzy fantastyczne, emocjonujące widowiska? Choćby dlatego warto jej kibicować. I z tego się cieszyć, że pokazuje fantastyczną wolę walki. To dla kogo gra jest jej sprawą, to komu kibicujemy też jest sprawą prywatną. Ale opluwanie kogoś od kilku dni? W każdym kraju trafiają się ludzie o dobrych i złych cechach, tymi swoimi komentarzami nie tworzysz dobrej opinii o kibicach z... Polski".

Pewnie jakieś mam, pewnie każdy ma jakieś ;). Zgadzam się z Tobą we wszystkim co piszesz, tylko ze ja o tym nie piszę o czym ty mówisz, więc Twoje zarzuty trafiają jak kula w płot, piszę o czymś zupełnie innym , masz chyba problem ze zrozumieniem słowa pisanego, albo z logiką rozumowania.

Piszę o polskojęzycznych żebraczkach którzy właśnie z powodu narodowych kompleksów podszywają się pod niemieckie sukcesy, takich jak fibak, gębicz sikora, i wielu innych polskojęzycznych dziennikarzy internautów itd. ; nie będą tego robić, nie będę o tym pisał, a nic nie piszę o Niemce Kerber, Niemka mnie nie interesuje, super że jest Niemką i z tego można się cieszyć, bo dzięki temu odnosi sukcesy w Polsce niemożliwe; dla mnie każdy człowiek może być tym kim tylko chce i nie mam do nikogo pretensji za jego wybory, wszystkie szanuję i respektuję, ale dlaczego polskojęzyczne żebraczki nie szanują wyboru Niemki i nie pozostawią ją Niemcom, i nie szanują własności niemieckiej i nie pozostawią ją Niemcom, tylko podszywają się pod niemieckie sukcesy należące tylko i wyłącznie do Niemiec i tylko dzięki Niemcom osiągane i robią to na koszt polskiego sportu, bo odbierają sens reprezentowania Polski ( dla polskojęzycznych żebraczków, to bez różnicy kogo sportowiec reprezentuje), odbierają sens kibicowania polskim reprezentantom ( skoro to bez różnicy kogo sportowiec reprezentuje ), sprzyjają exodusowi sportowców z Polski ( grajcie dla kogo chcecie, a my i tak będziemy wam kibicować jak swoim i będziemy we własnym żebraczym mniemaniu wasze sukcesy traktować jak własne i będziemy wam ciągle się podlizywać żebyście o nas całkowicie nie zapomnieli, a może i czasami o nas wspomnieli), a to dlatego że ciągle cierpią na deficyt własnych krajowych sukcesów i potrzebują ogrzać się w blasku nawet obcego sukcesu, to po prostu brzydkie, niehonorowe, głupie, szkodliwe i przynosi ujmę Polsce! i niczym poza narodowymi kompleksami z braku własnych krajowych sukcesów nie da się wytłumaczyć. Niemce w Niemczech nie dzieje się żadna krzywda, ma pewnie lepiej niż polscy tenisiści w Polsce, więc wszelkie lamenty i biadolenia są nie na miejscu i wynikają tylko z polskich kompleksów. A jeśli Niemka ma rodzinne powiązania np. z Polską, to bardzo dobrze, niech ma, nikt jej tego nie zabiera, ale narodowe żebractwo, czy złodziejstwo, podlizywanie się Niemce za jałmużnę, czy zaniechanie tego wstydliwego procederu, ani ich nie zmniejszy ani nie zwiększy. Można oczywiście Niemce kibicować jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko Niemcy reprezentuje, bez żadnych innych podtekstów.

Co nas od teraz obchodzą jacyś śmieszni polscy tenisiści, to frajerzy którzy nie wiedzą co dla nich dobre i jak należy się zachować i debile zostali u nas, mówmy szczerze zupełni kretyni, bezmózgowcy, przecież w polskojęzycznej karnej ( wszyscy którzy mogli i mieli rozum już dawno z niej wyjechali ) kolonii niemieckiej nigdy nic nie osiągną, od teraz nas reprezentuje kto? nasza Niemka Kerber, teraz tylko nią warto się zajmować, o niej pisać w polskojęzycznej żebraczej prasie, o niej mówić w polskojęzycznych żebraczych mass mediach, właśnie naszym Panom Niemcom wygrała co? szlema!!!, a my fibak gębicz sikora etc. etc. jesteśmy kibolami czego? sukcesu, to nic że obcego, to nawet lepiej, bo u nas nie ma na to żadnych szans, to jest teraz cicho sza nasza tajna niesprzedajna reprezentantka GER made in Germany pod naszą nową flagą czyją? Niemiecką, a o polskich frajerach trzeba jak najszybciej zapomnieć, wymazać ich grubą kreską, kim oni w ogóle są i dla kogo grają, to nieudacznicy, frajerzy, oni przynoszą nam tylko wstyd, hańbę, nam czyli komu? rzeszom dumnych inaczej polskojęzycznych żebraczków i złodziejaszków; nigdy polskie sportowe ofermy szlema nam nie wygrają, na pewno nie u nas, nie w naszej polskojęzycznej karnej kolonii niemieckiej, należy ich co szybciej pierwszą pocztą przesyłką ekspresową wysłać gdzie ? do Niemiec, dopiero tam zrobią z nich prawdziwych sportowców i to jaką? pełną niemiecką gębą i z niemieckimi szlemami, a my co? dopiero wtedy będziemy entuzjastycznie z wielką pompą fetować ich sukcesy, dużo lepsze od naszych, bo nasze jakie? no jakie? nasze zagraniczne!!!

Polscy reprezentanci to w polskim kraju murzyni, wiecie rozumiecie murzyn zrobił swoje murzyn może odejść, a polskojęzyczne żebraczki kibole obcego sukcesu fibak gębicz sikora etc. etc. wolą obcych, im podcierają pupki, zmieniają pieluszki, kadzą kadzidełkami, bo się zorientowali że w innych krajach dużo łatwiej o sukcesy, a im to zupełnie bez różnicy kogo sportowcy reprezentują, jakie kraje na ich sukcesy pracują, i do kogo one należą, to dla żebraków żadna różnica, bo żebracy i tak karmią się tylko resztkami odpadkami spod obcych pańskich stołów i tylko z nich są bardzo dumni: to przecież sławne już na całym świecie polskojęzyczne dziady.

Magda Linette i inne polskie tenisistki jak zmienią barwy na niemieckie to wtedy się nimi zainteresują, teraz grają zupełnie dla nikogo i nie da się nimi przed światem pochwalić, a Niemce szybko nauczą je wygrywać, zdyscyplinują, i jeszcze wyjdą na ludzi, i może Niemcom wygrają szlema i wtedy nagle okaże się że są dużo lepsze , pracowitsze i ambitniejsze niż ktokolwiek u nas mógłby się spodziewać - wyjdzie z nich tzw. polska krew - a i sama kanclerz Rzeszy będzie im gratulować sukcesów, no i wtedy polskojęzyczne żebraczki kibole obcego sukcesu fibak gębicz sikora etc. etc. będą przed nimi merdać ogonkami z wielkiej uciechy, bo będą się mogli wreszcie pochwalić przed całym światem niemieckim sukcesem, a i polskojęzyczne żebracze mass media będą pokazywać ich korzonki z każdej możliwej i niemożliwej strony, więc bądzmy szczerzy u nas się tylko marnują i nikt ich nigdy nie doceni, a my nie mamy z nich żadnego pożytku. Tak więc kochajmy obcych bardziej niż swoich i siebie samych, bo może nam ich kiedyś zabraknąć i co wtedy? zginiemy ugotowani we własnej cienkiej zupie.

Podpowiem, to ironia jeśli ktoś nie zauważył. A tak poważnie mnie już sukcesy polskich sportowców przestały cieszyć, odkąd Polska to kraj żebraków, dla których to bez znaczenia jaki kraj sportowiec reprezentuje, i obcych sportowców traktują tak samo albo lepiej niż polskich, a obce sukcesy tak samo albo lepiej jak polskie, i z niedostatku swoich podszywają się pod cudze sukcesy, na które pracują inne kraje i które do nich tylko należą, to już jest bez znaczenia kto kogo reprezentuje i nawet wstyd mi przyznawać się do polskości. Teraz oglądam sport, bez żadnych narodowych emocji. Ale polskojęzycznym żebrakom ( to oczywiście nie są Polacy, bo nawet nie znają nazwy własnego kraju, jego flagi itd. i ciągle mylą je z innymi, ale są u nas w dużej większości i pozostałym obrzydzają sport) nigdy tego nie zapomnę .

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69