Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

środa, 27 stycznia 2016

Po zwycięstwie w Mistrzostwach WTA najlepszej polskiej tenisistce do pełni tenisowego szczęścia jak wiadomo brakuje jeszcze przynajmniej jednego zwycięstwa turniejowego w jednym z czterech turniejów wielkoszlemowych oraz medalu z IO. Sama AR deklaruje że wygranie turnieju wielkoszlemowego oraz medal z IO są jej głównym celem w tym i kolejnych sezonach - do tego można dodać liderowanie w rankingu - aż do zakończenia sportowej kariery. Największe szanse Polka ma na Wimbledonie i AO, bo w tych turniejach dotychczas krakowiance wiodło się najlepiej - w AO 2014 osiągnęła półfinał, a na Wimbledonie 2013 była w wielkim finale, w którym przegrała w trzech setach z samą Sereną Williams.

Oczywiście nie wiemy, czy AR kiedykolwiek spełni swoje sportowe marzenia, albo lepiej czy osiągnie swoje sportowe cele, ale mocno w to wierzymy. Może już w obecnym AO?. Dlatego od tegorocznego AO przy okazji każdego kolejnego turnieju wielkoszlemowego będziemy odmierzać siedem kroków brakujących do upragnionego przez AR i jej kibiców tytułu.

AR w AO 2016 roku już pokonała 5 kroków, choć w czwartym przegrywała w 3 decydującym secie 2-5 i była o jeden gem od pożegnania się z turniejem i musiała odwrócić mecz, a pomogły jej w tym skórcze rywalki, więc zostały jej jeszcze do pokonania dwa kroki. Ale jak wiadomo turnieje tenisowe tak są skonstruowane że teoretycznie o każdy kolejny krok powinno być coraz trudniej, bo w każdej kolejnej rundzie powinny czekać coraz trudniejsze rywalki. Oczywiście teoria nie zawsze pokrywa się z praktyką. Ale tym razem tak jest, bo w szóstym kroku AR będzie musiała zmierzyć się z samą liderką rankingu posiadaczką 21 tytułów wielkoszlemowych ( lepsza o jeden tytuł jest tylko słynna Niemka S. Graf, choć jej zadanie znacznie ułatwił zamach nożownika zresztą fana Graf na jej największą rywalkę Monikę Seles) czarnoskórą Amerykanką Sereną Williams, i to zaraz po tym jak Serena w ćwierćfinale po raz 19 w karierze rozgromiła pięciokrotną triumfatorkę wielkoszlemową Marię Szarapową.

Najlepsza Polka - podobnie zresztą jak słynna Rosjanka - jeszcze nigdy nie wygrała z Amerykanką meczu w rozgrywkach WTA, a zanotowała już 8 porażek. Tak więc krakowiankę czeka ekstremalnie trudne zadanie, choć jak sama mówi nie ma nic do stracenia. Ale z drugiej strony jeśli najlepsza polska tenisistka osiągnie pierwszy finał AO i to po pokonaniu samej Sereny Williams, to będzie to mega sukces, zwłaszcza jak go potwierdzi końcowym turniejowym zwycięstwem. A skoro niewielka wzrostem Roberta Vinci pokonała wielką Serenę na jej własnych śmieciach w półfinale US Open 2015 zamykając słynnej Amerykance drogę do upragnionego klasycznego wielkiego szlema, to czemu ta sztuka ma się nie udać AR?, która przecież jest dużo lepszą tenisistką od Włoszki. Ale to raczej żart, bo wielkie sensacje nie zdarzają się często, a Serena na pewno AR nie zlekceważy i da z siebie wszystko na co ją stać, podobnie jak Polka.

Może też AR wziąć przykład od koleżanki z Niemiec A. Kerber, która po świetnym ćwierćfinałowym meczu po 7 poprzednich porażkach po raz pierwszy w karierze pokonała zdecydowaną faworytkę Białorusinkę Victorię Azarenkę, która w poprzednich rundach straciła tylko 5 gemów ( a Kerber broniła meczbola w pierwszej rundzie w meczu z Doi ) i teraz to Niemka będzie zdecydowaną faworytką w półfinale AO 2016, w którym zmierzy się z nierozstawioną Brytyjką Kontą.

Swoją drogą u nas często narzeka się na rzekome szczęście w losowaniach AR, co jest zresztą pozbawione sensu, bo nikt nie ma wpływu na losowania, które raz są lepsze, a raz gorsze, a nasze jego oceny są bardzo subiektywne, bo nieraz ta co miała być łatwą rywalką okazała się trudną i odwrotnie ( renomowane rywalki mogą być bez formy, albo mieć ukryte kontuzje, a nie renomowane mogą mieć formę życia i rozgrywać turniej życia i zaskoczyć swoje wyżej notowane przeciwniczki), a co w takim razie powiedzieć o Koncie, która w pierwszym swoim ćwierćfinale AO miała za rywalkę tenisistkę z kwalifikacji, czy Kerber która w swoim pierwszym półfinale AO zmierzy się z tenisistką nierozstawioną. AR była w 5 półfinałach wielkoszlemowych ( 3 w Wimbledonie i 2 w AO) łącznie z jutrzejszym, ale jeszcze z tak nisko notowaną tenisistką nie miała w nich do czynienia.

A wracając do jutrzejszego półfinału z Sereną Williams. Jeśli AR przegra po raz kolejny z Sereną to raczej nie dlatego, że gra bardziej lub mniej agresywnie, tylko dlatego że Amerykanka jest zbyt dobra i zbyt silna fizycznie i piłki przez nią posyłane lecą zbyt szybko i nie pozwalają na własną grę. Szarapowa gra zupełnie inaczej od AR i regularnie zbiera od Amerykanki jeszcze większe bęcki. AR chyba musi z Sereną mieszać grę, zmieniać tempo, długość, rotacje, slajsować i używać dużo skrótów, ciągle kombinować, starać się wyprowadzić Serenę z równowagi, namieszać jej w głowie, i albo samemu się ośmieszyć i przegrać, albo ośmieszyć rywalkę i wygrać, to chyba jedyna droga. Ale inni uważają że AR musi grać bardzo agresywnie, kątowo, zmieniać kierunki, zmuszać rywalkę do biegania, i zbytnio nie kombinować. Oczywiście ważna będzie dyspozycja serwisowa zarówno Polki jak i Amerykanki.

Z forum: "Radwańska jest niesamowitą hipokrytką, mówi, że musiała grać agresywnie przeciwko Hiszpance bo wszystko wraca. Tylko, że CSN popełniła 45 niewymuszonych błędów w 16 gemach co daje prawie 3 błędy na gema, a i tak mecz długimi fragmentami był wyrównany. Fajnie, że Polka jest w półfinale, ale jeżeli zagra z Sereną z taką  "agresją" to odjedzie na rowerze, bo to że przegra jest pewne na 100%".  

Może mecz z Navarro był wyrównany, ale wynik 6-1, 6-3 już nie :). Hejterzy zawsze straszą "rowerkiem" ze strony Sereny, choć nigdy tego "rowerku" nie było. Tradycyjnie też wszystkie zwycięstwa AR kładą na karb błędów rywalek, a przecież idąc tym tokiem rozumowania wszystkie tenisistki mogą korzystać z błędów rywalek , wygrywać tyle samo meczów i turniejów co AR, zajmować tak jak ona wysokie miejsca w rankingu, a jednak tego nie robią ;). Ciekawe czemu, może nie chcą?, może wolą przegrywać, mało zarabiać i zajmować niskie miejsca w rankingu? :).

Błędy są problemem tylko wtedy gdy rywal ich nie robi, więc jak najbardziej w tym sensie są jego zasługą; błędy są oznaką słabości, bo nikt nie robi błędów specjalnie ( niektórzy wprawdzie błędy nazywają prezentami, ale przecież w walce o duże pieniądze i sławę nikt przy zdrowych zmysłach nie podaruje dobrowolnie rywalowi choćby jednego złamanego punktu, już prędzej mu oczy wydłubie :)), tylko z braku, czy niedostatku takich czy innych umiejętności; usprawiedliwianie porażek błędami jest czystym absurdem, bo chodzi przecież o to żeby błędów nie robić, kto robi mniej błędów jest lepszy i zasłużenie wygrywa. Do tego rywalki robią błędy również ze względu na specyfikę gry AR.

Reasumując wątek błędów: niektóre rywalki robią wiele błędów we wszystkich meczach, a nie tylko przeciwko AR, bo inaczej nie potrafią, a AR robi mało błędów w większości swoich meczów, bo też inaczej nie potrafi. Gdy grają przeciwko sobie dwie tenisistki które robią wiele błędów to ich błędy nie mają znaczącego wpływu na wynik, ale gdy trafią na kogoś kto robi mało błędów, to wtedy jest gorzej. AR jest tenisistką która raczej błędów nie wybacza, choć i jej zdarzają się słabsze mecze i większa liczba błędów. Im większa agresja tym większa szansa na błędy, z agresją też trzeba uważać, żeby jej nie przedawkować. Podsumowując AR wygrywa nie dlatego, że rywalki robią wiele błędów, tylko dlatego że ona ich robi stosunkowo mało. Jeśli komuś taka gra się nie podoba, to już jego problem.     

Niestety AR przegrała półfinał z Sereną Williams. Polka miała słabą celność pierwszego serwisu, co utrudniało jej zadanie nawiązania walki z Amerykanką. Serena pierwszy set zagrała prawie perfekcyjnie, a drugi nieco gorzej. Szkoda że w drugim secie przy stanie 4-4 i 40- 15 AR nie wyszła na prowadzenie 5-4, bo wtedy mecz by się nam przedłużył. Ale Amerykanka jedną piłkę zagrała wtedy nieco szczęśliwie w linię. W chwilach zagrożenia Amerykanka broniła się świetnym serwisem. Czy AR mogła coś zrobić więcej to tylko ona wie . Ale na pewno to AR najbardziej zależało na zwycięstwie, bo to by było jej zwycięstwo. Trudno.

 

http://sportowefakty.wp.pl/tenis/575833/tomasz-skrzypczynski-radwanska-nie-przeskoczyla-przeszkody-nie-do-przeskoczenia-#Skomentuj

Bardzo dobry realistyczny tekst rzadko spotykany w kraju fantastów, brawo , ale następnym razem to AR wygra :). Serena zakończyła piękną serię Polki 13 zwycięstw z rzędu, więc pora rozpocząć nową :). W finale wszyscy będziemy kibicować Amerykance, polskie Puszczykowo również, bo jak Serena wygra, to najlepsza polska tenisistka awansuje na 3 miejsce w rankingu :). Go Serena po 22 wielkoszlemowy tytuł :).

Niestety Amerykanka przegrała finał z Niemką Kerber. Mówiąc szczerze obawiałem się takiego rozstrzygnięcia, mimo że Serenie bardzo kibicowałem. Trzeba przyznać że Niemka zagrała świetne zawody, całkowicie zasłużyło na zwycięstwo. Niemcy mogą się cieszyć. A dla nas AO kończy się bardzo smutno, bo polscy żebracy ( piszę o żebrakach - zresztą zgodnie z prawdą , nazywam rzeczy po imieniu - dlatego że nie chcę ubliżać normalnym Polakom) których w Polsce niestety jest jak się okazuje chyba zdecydowana większość i reszcie narzucają swoje żebracze standardy, wyjdą na swój żebraczy żer, będą żerować na niemieckim sukcesie . Mówi się trudno i żyje się dalej.

 

Tak od teraz wygląda polska flaga ( Niemka po sukcesie założyła na siebie niemiecką flagę) dla polskojęzycznych złodziejaszków i żebraczków, w rodzaju sikory, gębicza, fibaka i całej reszty zakompleksionej polskojęzycznej ferajny. Oni już swój niemiecki szlem mają, nie potrzebują już innego i nie dostaną. Niech teraz opowiadają bajki dla kogo to Niemka nie chciała grać - bo dla kogo gra to wszyscy na całym świecie dobrze wiedzą :) -  wszyscy polskojęzyczni żebracy chętnie te bajeczki kupują i w każde słowo uwierzą które schlebia ich żebraczej próżności, a cala resztę sami sobie dopowiedzą jak im będzie wygodnie :). Polskojęzyczni żebracy mają już swój niemiecki szlem, a Polacy niestety jeszcze nie mają, ale to już nie ma większego znaczenia, dla kraju żebraków nie warto go zdobywać.

Pora pójść po rozum do głowy i dostosować się do polskich standardów, po co walczyć z wiatrakami. Polska to kraj żebraków, którzy służą obcym krajom za przysłowiową czapkę gruszek i fetują ich sukcesy jak własne , a nawet bardziej niż własne, bo na własne polskojęzycznych żebraczków nie stać. Dobra wiadomość jest taka że polscy tenisiści ( dziwne że jeszcze tacy są, ale to się pewnie niedługo zmieni) nie muszą już polskojęzycznym żebraczkom wygrywać szlema, bo polskojęzyczne żebraczki już szlema mają, wywalczyli go im ... Niemcy, i już nie potrzebują go od polskich sportowców , do tego nie musieli nic robić tylko grzecznie merdać przed Niemcami ogonkami, łasić się do nich i zajadać się odpadkami spod niemieckiego stołu, pękając przy tym z żebraczej dumy że i im się coś od Niemców dostało. Dla żebraków reprezentowanie Polski nie ma żadnego znaczenia, polscy reprezentanci to dla nich ciężcy frajerzy na których ciągle wieszają psy, złorzeczą i wyszydzają za brak sukcesów na miarę ich żebraczych ambicyjek, dla nich liczą się już tylko plemienne korzonki i tzw. polska krew w obcych barwach (trzeba od nowa pisać historię polskiego i światowego sportu, z akcentem na poszukiwanie choćby jednego polskiego korzonka, choćby jednej małej kropelki polskiej krwi u znanych na świecie sportowców ) , a polskie barwy są tylko przeszkodą, bo w obcych krajach z obcymi trenerami w obcych realiach dużo łatwiej o wielkie sukcesy skrojonych na miarę ich żebraczych ambicyjek, i do tego nic nie muszą robić tylko je fetować odpadkami pozostałymi z obcych stołów. Takie to standardy obowiązują teraz w polskiej prasie ( np. przegląd sportowy ), wśród polskich ekspertów, komentatorów, dziennikarzy i chyba większości kibiców. Po co z nimi walczyć, należy pogodzić się że Polska to kraj żebraków ( bo w innych krajach łatwiej o sukcesy i zamiast osiągać własne wystarczy fetować obce) i na nic własnego nie zasługuje i trzeba cieszyć się tym co osiągają inne kraje i tylko we własnym żebraczym mniemaniu uznając ich osiągnięcia za własne pod pretekstem korzonków i tzw. polskiej krwi. To nic że barwy są obce, to nawet lepiej, bo ich osiągnięcia nie wymagają żadnego wysiłku, obcy wszystko za nich zrobią, nic tylko żyć i nie umierać w kraju żebraków nad Wisłą :).

Od dziś nie będę pisał o polskich reprezentantach, nie będę używał tego słowa, będę pisał np. krakowianka, łodzianin, bo Polski już nie ma, jest już tylko kraj żebraków nad Wisłą, dla którego nie warto się starać, o którym nie warto pisać, dla mnie polscy sportowcy walczą już tylko o własne sukcesy, polskich sukcesów już nie ma, bo już nie ma Polski. Polacy tak wybrali, nie chcą już być Polakami, chcą być żebrakami na służbie obcych. Ich wola, ja się dostosuję.

"WOJCIECH FIBAK: To na pewno wspaniałe osiągnięcie Andżeliki. Jako pierwsza z przyjaciółek, w których płynie polska krew, wdrapała się na sam szczyt. Grają dla różnych krajów, jedną wychował system niemiecki, a drugą duński, ale wszystkie promują nasz tenis i udowadniają, że Polak potrafi. Caroline Wozniacki dwukrotnie była w finałach US Open. Agnieszka Radwańska w finale Wimbledonu. Do tego grona - choć oddzielnie - zaliczyłbym także Sabinę Lisicką, która towarzysko jest poza grupą i w Londynie też miała swoją szansę. Jadwidze Jędrzejowskiej przed wojną do pełni szczęścia również trochę zabrakło. Andżelika została pierwszą tenisistką mówiącą po polsku, której udało się nie tylko dojść do finału, ale w nim zwyciężyć. Wreszcie, z naszego punktu widzenia, domknęła wielkoszlemową historię. I to jak! W spotkaniu z numerem 1 i jedną z największych mistrzyń w historii".

Sukces jak wiadomo ma wielu Ojców, więc polskojęzyczne żebraczki ( nie mogę pisać inaczej żeby nie obrażać normalnych Polaków ) uznali sukces Niemiec za swój, widać godność i honor nie są im znane :). Skoro wychował ich system niemiecki i duński to promują niemiecki i duński tenis i udowadniają że Niemiec i Duńczyk potrafi, widać logika polskojęzycznemu żebraczkowi Fibakowi jest zupełnie obca. ( "Spełniło się moje wielkie marzenie o triumfie w Wielkim Szlemie. Cieszę się, że niemiecki tenis ponownie zaistniał w świecie". - to są słowa Niemki Kerber po wylądowaniu w Niemczech). Biedne polskojęzyczne żebraczki sami u siebie nic nie potrafią to kradną cudze, dobrze że tylko we własnym głupim żebraczym mniemaniu, bo dla świata zawsze to będzie tylko i wyłącznie niemiecki szlem. Polskojęzyczny żebraczek Fibak miesza polskich tenisistów z obcymi, kładzie ich na jednej szali, zupełnie rozum postradał, co z człowieka robi niedostatek własnych krajowych sukcesów i potrzeba żebrania o cudze. Nie ma też czegoś takiego jak "polska krew" ( naziści się kłaniają), krew wszyscy ludzie mają jednaką, ludzką albo człowieczą i wszyscy pochodzą od Adama i Ewy ( a może wszyscy są Polakami, pewnie tak :)), polska może być tylko świadomość narodowa, a ta w sporcie przejawia się tym jaki kraj sportowiec chce dobrowolnie reprezentować na arenie międzynarodowej wobec całego świata, jakiemu krajowi chce służyć, jakiego kraju historię sportu pisać. Język nie jest żadnym wyznacznikiem (np. Rosjanka Kuzniecowa rozmawia z trenerem po hiszpańsku), zresztą można znać ich kilka, jedynym wyznacznikiem w sporcie jest to jaki kraj sportowiec dobrowolnie i oficjalnie reprezentuje na arenie międzynarodowej wobec całego świata. Adres zamieszkania, można mieszkać gdzie się chce i w kilku miejscach (Djokovic rezyduje w Monte Carlo i ma tam nawet akademie), też nie jest żadnym wyznacznikiem, jedynym wyznacznikiem w sporcie jest to jaki kraj sportowiec dobrowolnie i oficjalnie reprezentuje, i tylko tym można się podniecać. Ja już nie jestem Polakiem, z krajem żebraków nie chcę mieć nic wspólnego, ja od teraz jestem bezpaństwowcem, z Polski została mi już tylko historia i wspomnienie dawnych normalnych honorowych Polaków, którzy się teraz w grobie przewracają.

Skoro już nie jestem Polakiem, to jeszcze napiszę do polskojęzycznych żebraczków, co wy chcecie tym żebractwem osiągnąć żeby Polacy kibicowali Niemcom, to może niech wszyscy z Polski wyjadą i grają dla Niemiec , na to samo wyjdzie i będzie prościej, a sukcesów będzie nieporównywalnie więcej, bo Niemcy lepiej zarządzają swoim zasobem ludzkim:). Chcecie się cieszyć z niemieckich sukcesów, to co z polskimi?, to po co Polacy mają cokolwiek osiągać, dla kogo?, skoro się cieszycie innymi sukcesami, to po co komu polskie, czy wy na głowę upadliście, czy wy w ogóle myślicie, czy macie w ogóle rozum, przecież tym zabijacie polski sport, podważacie sens reprezentowania Polski, podważacie sens kibicowania polskim reprezentantom, sprzyjacie emigracji sportowców z Polski ( grajcie gdzie chcecie, dla kogo chcecie, a my i tak uznamy w swoim żebraczym mniemaniu obce sukcesy za własne ), ale jak widać polskojęzyczne żebraczki moją polski sport w czterech literach, wola służyć obcym, tam dużo łatwiej o sukcesy, a oni nic nie robiąc mogą fetować obce jak własne, a nawet bardziej, bo obcym trzeba się cały czas przypochlebiać, żeby o polskojęzycznych żebraczkach zupełnie nie zapomnieli:).

Po niemieckim sukcesie w AO zalała Polskę wielka fala, wręcz huragan złodziejstwa i żebractwa, prawie wszyscy chcą uszczknąć coś z niemieckiego sukcesu. Mają wielkie klapki na oczach przez które widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć, tylko to co łechce ich żebraczą próżność; bardzo chętnie dają posłuch wszelkim bajeczkom, a najchętniej sami je układają (np. jak to Niemka chciała, ba nawet wolała grać dla polskojęzycznych żebraczków tylko zli Polacy jej na to nie pozwolili ), a fakty i prawdę omijają szerokim łukiem. A fakty są niezbite, bardziej niż oczywiste, że to jest tylko i wyłącznie niemiecki sukces, GER, made in Germany wywalczony przez Niemców dla Niemców pod flagą Niemiecką.

Polskojęzyczne żebraczki ( nie mogę pisać Polacy, bo bym obraził Polaków, muszę pisać zgodnie z prawdą) cieszą się z niemieckiego sukcesu, bardziej niż z własnych. Zupełnie tego nie ogarniam. Przecież w międzynarodowym sporcie w tych sprawach liczy się tylko to jaki kraj sportowiec reprezentuje wobec całego świata na arenie międzynarodowej, nic innego nie ma znaczenia, pochodzenie, korzenie etc. to są co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić. W sporcie każdy reprezentuje jakiś kraj, z którym chce się utożsamiać i staje się w ten sposób po części oficjalnie jego własnością nazwa państwa flaga godło hymn są wyznacznikiem tego za kogo sportowiec sam się uważa i za kogo uważa go cały cywilizowany świat. Takie są w międzynarodowym sporcie zasady. I jest ogólna międzyludzka światowa zasada, że nie tyka się cudzej własności. Czy tak trudno uszanować wolę i decyzję niemieckiej tenisistki, czy tak trudno uszanować cudzą własność?. A Niemce w Niemczech nie dzieje się żadna krzywda, ma pewnie dużo lepiej niż polscy sportowcy w Polsce, chodzi więc tylko o narodowe kompleksy, deficyt własnych krajowych sukcesów i potrzebę podszywania się pod obce sukcesy pod byle pretekstem. Można oczywiście Niemce kibicować jeśli ktoś lubi jej tenis, to normalne, ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko Niemcy reprezentuje, bez żadnych innych podtekstów.

 ---------------------------------------------------------------------------

PS. Wbrew temu co twierdzi podczas meczu Niemki Kerber z Brytyjką Kontą krypto niemiecki niestety polskojęzyczny komentator Sikora niemiecka Niemka Kerber nie ma nic a nic wspólnego z Polską, bo dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej wobec całego świata tylko Niemcy, a w sporcie w tych sprawach tylko to ma znaczenie i nic więcej się nie liczy, wszystko inne ma co najwyżej prywatne znaczenie. Każdy jest tym jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej wobec całego świata. Takie są zasady, a na zasady nie ma rady. Gdyby niemiecka Niemka Kerber chciała mieć cokolwiek wspólnego z Polską, to by reprezentowała Polskę i nigdy za żadne skarby nie zgodziłaby się reprezentować żadnego innego kraju. A niemiecka Niemka jak wiadomo nawet odrzuciła propozycję gry dla Polski jaką dostała od PZT. Pochodzenie i korzonki niemieckiej Niemki są sprawą niemiecką i tylko Niemców powinny interesować i nikogo więcej. A kłamliwego komentatora Sikorę powinno się wywalić do niemieckiej mutacji Eurosportu gdzie jest jego właściwe miejsce. Niestety w Polsce jest wielu zakompleksionych żebraczków, którzy z niedostatku krajowych sukcesów podszywają się pod obce sukcesy, należące do obcych krajów i nigdy tego co piszę nie zrozumieją, a nawet będą zionąć do mnie nienawiścią, bo to co piszę przeszkadza im w żebraniu :).

Niemiecka Niemka Kerber jest dobrowolną reprezentantką Niemiec, czyli jest niemiecką Niemką z własnego wyboru ( jest nawet bardziej niemiecką niż rdzenni Niemcy, bo z wlasnego nieprzymuszonego wyboru i Niemców reprezentuje na arenie międzynarodowej ) i tylko tak należy o niej pisać czy mówić , bo nie można reprezentować danego kraju nie będąc takiejże narodowości, to po prostu i zwyczajnie niemożliwe; po to się na arenie międzynarodowej reprezentuje kraje żeby każdy na świecie wiedział kto kim jest, za kogo sam się uważa, z jakim krajem sam się utożsamia, jakiemu krajowi chce służyć, jakiego kraju historię sportu chce pisać, dla jakiego kraju bije jego serce, jaką ma świadomość narodową itd. itp.

Z forum: "A propos...  Kerber,  Wozniacki, Agnieszka Radwańska i jeszcze kilka z polskimi korzeniami ....to byłby skład na mecze kadry Polski np. z USA  ale....

ktoś kiedyś w tym kraju robił pod górkę tym dziewczynom i ....trochę z przymusu wybierały barwy krajów w których się urodziły z polskich rodziców najczęściej...".

Typowe majaczenia polskojęzycznego żebraczka . Nawet AR zalicza do obcych tenisistek, widać nie wie że to Polka, a niby po czym ma wiedzieć ;). Pozostałe wymienione, to są obce tenisistki, grające dobrowolnie dla obcych krajów, pod ich barwami i nic nie mają z wami polskojęzycznymi żebraczkami wspólnego. W Polsce by raczej nic nie osiągnęły ( patrząc na polskie osiągi w tenisie) i dlatego ich rodzice czy przodkowie wyjechali do innych krajów . ( AR jest jedynym wyjątkiem osiągającym powtarzalne sukcesy w Polsce, bo gra własną odmianę tenisa, ale i tak w innym kraju z większymi tradycjami tenisowymi osiągnęłaby pewnie dużo więcej ) . I tak naprawdę nigdy poważnie nie rozważały gry dla Polski, nie było nigdy takiej opcji. Nikt im nie robił pod górkę, Polacy wszystkich chętnie przygarniają, tak więc gdyby naprawdę chciały grać dla Polski, to nikt by nie oponował - a zawsze znaleźli by masę gorliwych popleczników - wręcz odwrotnie znając Polaków na rękach by ich za to nosili. Zresztą jak wiadomo dla chcącego nie ma nic trudnego. Ale sobie schlebia polskojęzyczny żebraczek :).  Jeden z wielu do siebie podobnych.  

 

Trudno w to uwierzyć, a jednak....

To już niestety nie jest polska gazeta, to już jest niemiecki szmatławiec, to już nie są polscy dziennikarze, to już są niemieckie pachołki, popychadła, niemieckie sługusy. Bardzo przykre, ale jakże prawdziwe.

Jaka płynie stąd nauka, jaki morał ? . Nauka jest beznadziejnie ( bez nadziei na lepszą przyszłość polskiego sportu) prosta, jedzcie sobie gdzie tam chcecie , grajcie sobie dla kogo tylko chcecie, a my polskojęzyczne złodziejaszki i żebraczki i tak będziemy traktować was jak swoich, będziemy wam i waszym krajom służyć kosztem własnego kraju; niestety serce krwawi, ale prawda jest okrutna, i trzeba jej prosto patrzeć w oczy, staliśmy się krajem skundlonych matołków, bez krzty godności i honoru na służbie Niemiec, albo jeszcze innych krajów, bo sami u siebie jesteśmy do niczego, niewiele potrafimy i niewiele mamy i musimy kraść i żebrać sięgając łasząc się po cudzą własność należącą do innych krajów.

Niemiecki duchem, ale niestety polskojęzyczny dziennikarz PS Gębicz ( a inni mu na to pozwalają, a może nawet zachęcają, czy sprzyjają, kto ich tam wie, teraz już mnie nic nie zdziwi )bezkrytycznie cytuje rzekome słowa Niemki Kerber: "Moje serce bije dla Polski i cieszę się, że także tu mam wielu kibiców" ( jeśli te słowa są prawdziwe - a można w to powątpiewać znając rzetelność polskojęzycznych dziennikarzy, którzy widzą i słyszą tylko to co schlebia ich narodowej próżności -  to można je jedynie potraktować jako wykręt i ochłap z niemieckiego stołu - bo wszystko co ma jakąkolwiek wartość Niemka oddała już Niemcom i teraz tylko ich powinna się trzymać  - rzucony naiwnym polskojęzycznym dziennikarzom czy kibicom żeby byli jej wdzięczni i jedli jej i Niemcom z ręki i służyli Niemcom za skomlące o resztki z niemieckiego stołu pokojowe pieski) . Bo jeśli serce Niemki rzekomo biłoby dla Polski, to dlaczego grałaby tylko dla Niemiec???, przecież to nie trzyma się kupy, nie ma w tym cienia logiki, żadnego sensu, przecież prawdziwe polskie serce nigdy nie pozwoliłoby nikomu grać dla Niemiec, grać na ich cześć i chwałę, wyrwałoby się i uciekło, nawet z okowów, przecież to czysty absurd, jawne oszustwo, kpina w żywe oczy, jakim trzeba być niedorozwojem umysłowym żeby w takie brednie wierzyć, pisać czy powielać. 

Niestety to co czytam poraża i przeraża, nie masz już Polski jest już tylko kraj żebraków nad Wisła:

1"0. Polska powinna być dumna z sukcesów Kerber! Nie gra w biało-czerwonych barwach, ale ma podwójne obywatelstwo, nasz kraj w sercu i dla nas jej sukces to także wielka radość. To jest także tenis made in Poland. Doceńmy to. Niech Andżelika będzie przykładem dla Agnieszki. Udowodniła, że także przy wielkich okazjach Serenę da się pokonać. Nawet ona tenisowo nie nie jest wówczas niedotykalna! " - Niemiec Gębicz z PS

Gdyby miała nasz kraj w sercu to by dla niego grała i nigdy nie zgodziłaby się grać dla żadnego innego kraju, a gra jak powszechnie wiadomo dla Niemiec, więc to Niemcy ma w sercu.  Dziennikarzyna łże jak zły niemiecki pies, przy nazwisku Niemki z jej własnego wyboru zawsze stoją litery GER GER GER własność niemiecka, made in Germany nie ruszać, nie tykać, ręce precz. no chyba że jest się polskojęzycznym złodziejaszkiem i żebraczkiem bez honoru i godności jak gębicz . Nie bądź jak gębicz.

Polskojęzycznemu żebraczkowi na służbie Niemiec zupełnie palma odbiła chce żeby Polacy byli dumni z niemieckich sukcesów, koniec Polski i świata. I dlaczego Polka ma brać przykład z Niemki, raz że Niemcy stwarzają lepsze warunki swoim tenisistom, a dwa Polka gra zupełnie inny tenis niż Niemka. Niemka gra raczej tenis siłowy, atletyczny, a Polka gra głównie sprytem i pomysłowością, to zupełnie dwa odmienne tenisowe światy, więc wszelkie porównania są bez sensu. I to Polka ma na razie z Niemką dodatni bilans meczów.

Niech niemiecki kundelek szczeka za siebie, mi niestety nie będę oszukiwał, wielką radość sprawiają już tylko porażki Niemki, a najlepiej żeby w ogóle nie grała, i nie dlatego że do niej coś mam, bo jest mi zupełnie obojętna (dla mnie osobiście mogłaby wszystko wygrywać, i nigdy nie przegrywać, gdyby była aż tak dobra, bo nikomu zle nie życzę ), ale ze względu na polskojęzycznych żebraczków którzy dostają psiej biegunki jak Niemka Niemcom coś wygra i obrzydzają mi sport we własnym kraju.

Dla polskojęzycznych żebraczków Niemka wszystko ma rzekomo polskie - widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć, tylko to co schlebia ich żebraczej próżności - ale nie wiedząc czemu gra tylko dla Niemiec ( ah prawda wiadomo zawsze winny jest PZT, to on decyduje dla kogo tenisiści grają :)), gra na wyłączną cześć i chwałę Niemiec , czy to nie dziwne że wszystko ma rzekomo polskie, a gra tylko dla Niemiec ( a przecież to jest w sporcie w tych sprawach najważniejsze i tylko na to cały świat patrzy i nic innego się nie liczy, ale prawda dla żebraków liczą się tylko odpadki z obcych stołów, bo tylko nimi się żywią :)), przecież to jest całkowicie bez sensu :) , zero w tym logiki :),  jak można być tak głupim żeby w to wierzyć :) ale żebracy we wszystko uwierzą, wszystko sobie wmówią, przetłumaczą na swoje, bo chcą, bo potrzebują żebrać, bo potrzebują się ogrzać w cieple, w blasku cudzego sukcesu, bo na własny ich nie stać.

Karmią się odpadkami , bo w sporcie ważne jest tylko to kogo sportowiec dobrowolnie reprezentuje, pod jaką nazwą kraju gra, jaką flagę trzyma, jaki hymn śpiewa, do jakiego kraju sam się dobrowolnie i oficjalnie przyznaje, a reszta nie powinna nikogo interesować, reszta to albo sprawy prywatne, albo nic nie znaczące resztki, odpadki, a skoro się nimi podniecają żywią cieszą się z nich, ba są z nich nawet dumni, to są żebrakami , Niemka Kerber należy wyłącznie do Niemców, jest ich dobrowolną własnością, przy jej nazwisku zawsze stoją jak wół litery, GER, made in Germany i nie powinni jej ani ruszać, ani tykać, a skoro to robią to są złodziejami. Można oczywiście Niemce kibicować, to normalne ale tylko jako 100% niemieckiej Niemce, zgodnie z faktami, bo tylko Niemcy dobrowolnie reprezentuje.

Oczywiście wszyscy na świecie kto tylko chce może Niemce kibicować, ale tylko jak Niemce, bez żadnych innych podtekstów. Można a nawet trzeba Niemkę w Polsce przyjmować miło, grzecznie, uprzejmie, ale tylko jako Niemkę, bez żadnych innych podtekstów. Bo takie są fakty, a z faktami się nie dyskutuje.

Gdyby nie była Niemką pewnie niewiele by osiągnęła, to kim jest i co osiąga zawdzięcza Niemcom i wara wam do niej i jej niemieckich sukcesów polskojęzyczne żebraczki, kibole sukcesu i jeszcze do tego obcego.

cd w komentarzach:

sobota, 09 stycznia 2016

Wygrana turniejowa w Shenzen, to 18 turniejowe zwycięstwo AR w cyklu turniejów WTA w całej dotychczasowej karierze, odniesione w pierwszym turnieju sezonu 2016, może będzie doskonałym prognostykiem na cały sezon!. Oby, czego nam i najlepszej polskiej tenisistce serdecznie życzymy :). Polka wygrała turniej bez straty seta, grając bardzo pewnie i nie miała w żadnym meczu większych kłopotów z pokonaniem kolejnych rywalek, a zwycięstwo w finale było bardzo przekonywujące . Do tego Krakowianka bardzo dobrze serwowała, a w finale miała sporo asów, tak więc opowieści o rzekomo bardzo słabym serwisie Polki można miedzy bajki włożyć. Co prawda raz jest lepszy, a raz gorszy, ale to normalne i tak wszyscy mają ( co innego że malkontenci zawsze wymagają niemożliwej doskonałości, a jak jej nie dostają, to twierdzą że jest słaby, czy beznadziejny, to ich stała metoda, doskonały sposób na wieczne malkontenctwo, chociaż sami są dalecy od doskonałości), ale i tak jest bardzo stabilny i pewny na tle konkurencji.

Bardzo udany początek sezonu w wykonaniu AR, jest jakby kontynuacją super udanego końca zeszłego sezonu. AR jest jak to się mówi w sztosie. Co prawda był to turniej niskiej kategorii w cyklu WTA, i dość słabo obsadzony, więc nie można wyciągać z tego zwycięstwa dość daleko idących wniosków. W turniejach wyższej rangi, a zwłaszcza w szlemach Polka będzie rywalizować z dużo lepszymi i bardziej renomowanymi tenisistkami. Ale każde zwycięstwo cieszy. A AR wygrywa wcale nie dlatego że ma rzekomo łatwe rywalki ( patrz na ilość niespodzianek w damskim tenisie), jak twierdzą malkontenci, ale dlatego że bardzo poważnie podchodzi do swojej pracy ( czytaj tenisa ) i prawie w każdym meczu daje z siebie maksimum, na ile ją stać czy na ile potrzeba. I stąd bierze się stosunkowo mała ilość wpadek ( co innego, że malkontenci zgodnie ze swoją metodą, wymagają niemożliwego żeby tych wpadek w ogóle nie było, a jak są to znaczy że jest słaba i wygrywa tylko fuksem ). A do tego czasami gra piękny, mądry i pomysłowy tenis. W sporcie poza umiejętnościami czysto technicznymi, psychiką, cechami charakteru, ważny jest też styl myślenia, inaczej mówiąc im sportowiec mądrzejszy tym ma większe szanse na sportowe sukcesy. Krakowianka świetnie wywiązała się z roli faworytki, a to tylko na papierze jest łatwe. Zwycięstwa jak wiadomo budują pewność siebie, ale jeszcze ważniejsze jest to żeby jej nie tracić po ewentualnych porażkach, które wcześniej czy później muszą przyjść. Ale na razie zanim do nich dojdzie cieszmy się z 18 tytułu najlepszej polskiej tenisistki :).

Ponadto co równie ważne AR dzięki zwycięstwu na otwarcie sezonu awansowała na 4 pozycję w rankingu WTA wyprzedzając kontuzjowaną Marię Szarapową. co jest bardzo dobrą wiadomością przed zbliżającym się AO, bo to oznacza dużo lepsze rozstawienie w AO. Niby tylko jedna pozycja wyżej w rankingu, ale duża różnica jeśli chodzi o turniejowe rozstawienia.

 

 

Agnieszka jak się wydaje jeszcze bardziej uwierzyła w siebie i niech ta wiara jej dopisuje do końca kariery , mimo ze liczne sukcesy będą przeplatane jeszcze liczniejszymi niepowodzeniami i rozczarowaniami, a my kibice tylko w utrzymaniu tej wiary mamy pomagać , bo wiara kibiców i sportowców to są naczynia ze sobą połączone niewidzialnymi dla oka więzami, a u nas niestety zbyt często królowało czy króluje malkontenctwo, które niepostrzeżenie niezauważenie zabiera tez wiarę w siebie sportowcom, nawet jak nie zdają sobie z tego sprawy. Z tym malkontenctwem należy walczyć, co zawsze starałem się czynić, z lepszym lub gorszym skutkiem. Wiara musi być zawsze - niezależnie od wyników - a sukcesy tylko czasami, ale zależność jest prosta , im więcej wiary tym więcej sukcesów - jakie by one nie były, a to zależy od skali talentu i możliwości - a nie odwrotnie, jak wydają się sądzić malkontenci. A krytyka musi być tylko rzeczowa i konstruktywna i nigdy nie podważać czy nie godzić w wiarę sportowców w siebie.

A skąd się bierze dość powszechne w Polsce tzw. hejterstwo?. Moim zdaniem z kompleksów niższości. Hejterzy chcą aby polscy sportowcy czy mogą czy nie mogą byli najlepsi na świecie, wygrywali tylko najważniejsze turnieje, a w nich ogrywali wszystkich najlepszych rywali, a jak nie są i to od razu, natychmiast, tu i teraz, a najlepiej w każdym turnieju, to znaczy że są do dupy, są do niczego, są nic nie warci i nic z nich już nie będzie, i należy ich ciągle gnoić. A ponieważ tego co chcą - jest to pewnie tylko pretekst - nie dostają, bo nawet to niemożliwe, to ciągle marudzą, psioczą czy się wściekają, wyzywają i pomawiają, wybrzydzają i pomniejszają, czepiają się wszystkiego i widzą wszystko przez szkło pomniejszające i to z możliwe najgorszej strony. Po prostu jednym zdaniem jak to się mówi wyżej srają niż dupy mają i stąd ciągłe są ze wszystkiego niezadowoleni, nic ich nigdy nie cieszy, a wszystko denerwuje i wścieka, a taka mania wyższości wymagania od polskich sportowców samych największych sukcesów nawet w sportach w których do tej pory niewiele osiągali jak choćby w tenisie, bierze się z kompleksów niższości które trzeba czymś zamaskować i czymś sobie zrekompensować. Oczywiście hejterzy sami nic albo niewiele osiągają, bo inaczej nie byliby hejterami. Proszę się nie obawiać, piszę tylko o tzw. hejterach, których niestety w Polsce jest szczególnie dużo, albo są szczególnie głośni i zajadli.

Z forum : "Radwańska nie wygrała żadnego z wielkich turniejów. Wielkość tenisisty mierzy się ilością sukcesów w wielkim szlemie. Turnieju w Singapurze w żaden sposób nie można porównać z medalami mistrzostw świata ( Jurecki, Kawęcki, Kszczot), tytułami mistrzów świata (Fajdek, Małachowski, Jędrzejczyk) a tym bardziej rekordem świata Anity Włodarczyk. I to ona powinna wygrać".

"Wielkość tenisisty mierzy się ilością sukcesów w wielkim szlemie". - to raczej zabawne zdanie, jak na Polskę zupełnie fantastyczne, bo przecież nigdy żaden Polak żadnego tytułu wielkoszlemowego nigdy w całej naszej historii nie wygrał ( a są rozgrywane aż 4 razy w każdym roku, a medalistów i mistrzów świata mieliśmy bardzo wielu) - widać tenis jest zbyt popularnym i zbyt konkurencyjnym sportem na świecie, a poziom szkolenia tenisa w Polsce jest wiele niższy niż w wielu innych krajach - a mimo tego braku wielu Polaków w słowach wielkość polskich tenisistów chce mierzyć ilością zwycięstw w wielkim szlemie, chociaż Polacy od wielu dziesięcioleci mają w ogóle wielki problem z wygrywaniem jakichkolwiek turniejów w zawodowym tenisie - w męskim tenisie trzeba się cofnąć aż do Fibaka - a AR jest pierwszą polską tenisistką która w erze open zawodowego tenisa awansowała i utrzymuje się od wielu lat w pierwszej 10 światowego tenisa, wygrała wiele turniejów (dokładnie 18, a żadna inna polska tenisistka nie wygrała ani jednego!), a i tak w Polsce bardzo wielu jest niezadowolonych z jej osiągnięć, że niby są mało znaczące . Niech chociaż jeden Polak, choćby raz, wygra choćby jeden szlem, żebyśmy chociaż wiedzieli, że w Polsce jest to w ogóle możliwe. W Polsce często apetyt o wiele przerasta możliwości - bufonada bez żadnego pokrycia w realiach.

Ale poza malkontenctwem jest niby albo z pozoru odwrotna postawa czyli megalomania, euforia po każdym mniejszym czy większym sukcesie i wróżenie kolejnych równie albo jeszcze większych sukcesów, zapowiedz sukcesów zanim dojdą one do skutku, ciągłe pompowanie balona, ciągłe nakładanie nikomu niepotrzebnej presji, jest to druga strona tego samego medalu. bo również ma swe zródło w kompleksie niższości, które w tym przypadku rekompensuje się buńczucznością czy fanfaronadą. To z kompleksów bierze się naigrywanie się, lekceważenie rzekomo słabszych rywali, że niby muszą przegrać, że to zrządzenie losu i wstyd byłoby tego nie wykorzystać, a z drugiej strony nie wiara padanie na kolana przed niby silniejszymi, że niby muszą wygrać, obie postawy wydają się nie słuszne, bo w sporcie wszystkich rywali potencjalnie słabszych czy mocniejszych należy traktować jednakowo poważnie, ze wszystkimi można wygrać i przegrać.

Obie te postawy - malkontenctwo i megalomania - są siebie warte i raczej przynoszą dużo więcej szkody polskiemu sportowi niż pożytku. Wiara w siebie sportowców i kibiców w sportowców powinna być zawsze, i to niezależnie czy akurat wygrywają, czy też przegrywają, ale to nie znaczy by z góry zapowiadać sukcesy, cieszyć się nimi zanim dojdą do skutku, czy na potęgę lekceważyć potencjalnie słabszych rywali. W sporcie nie można być niczego z góry pewnym, ani nikogo lekceważyć, ale zawsze należy mieć mocną wiarę w siebie. Wydaje się że po wygranych przez AR Mistrzostwach WTA wielu uwierzyło że zwycięstwo w którymś ze szlemów AR ma już niemal w kieszeni, że to już tylko kwestia czasu. Oby tak było. Ale nakładanie zbyt dużej presji na to zwycięstwo wcale temu zwycięstwu nie służy (motywacja powinna być silniejsza od presji). AR wygra szlema, albo nie wygra i nie sądzę żeby było ją trzeba do tego przekonywać. AR walczy przecież o swojej, to jej najbardziej zależy na swoich sukcesach, a przynajmniej tak być powinno. Jak będzie lepsza od rywalek to wygra, a jak nie to nie wygra i tyle w tym temacie :).

poniedziałek, 04 stycznia 2016

Puchar niemal tak okazały jak ten za zwycięstwo w turnieju Masters :)

"Agnieszka Radwańska zwyciężyła w pokazowym turnieju w tajskim Hua Hin. W finale 26-letnia Polka bez większych problemów pokonała 6:1, 6:3 Sarę Errani.

Dzień cześniej Agnieszka Radwańska pokonała Angelique Kerber. Polka może się poszczycić świetną serią - wygrała trzy ostatnie mecze w pamiętnych mistrzostwach WTA w Singapurze, następnie była niepokonana w azjatyckiej lidzie IPTL, a teraz odniosła dwa towarzyskie zwycięstwa w Tajlandii.

Bezpośrednio z Hua Hin Radwańska przenosi się do chińskiego Shenzhen. Zagra tam w turnieju WTA International, czym oficjalnie rozpocznie nowy sezon". - tenisklub

 

 

Agnieszka jak się wydaje jeszcze bardziej uwierzyła w siebie i niech ta wiara jej dopisuje do końca kariery , mimo ze liczne sukcesy będą przeplatane jeszcze liczniejszymi niepowodzeniami i rozczarowaniami, a my kibice tylko w utrzymaniu tej wiary mamy pomagać , bo wiara kibiców i sportowców to są naczynia ze sobą połączone niewidzialnymi dla oka więzami, a u nas niestety zbyt często królowało czy króluje malkontenctwo, które niepostrzeżenie niezauważenie zabiera tez wiarę w siebie sportowcom, nawet jak nie zdają sobie z tego sprawy. Z tym malkontenctwem należy walczyć, co zawsze starałem się czynić, z lepszym lub gorszym skutkiem. Wiara musi być zawsze - niezależnie od wyników - a sukcesy tylko czasami, ale zależność jest prosta , im więcej wiary tym więcej sukcesów - jakie by one nie były, a to zależy od skali talentu i możliwości - a nie odwrotnie, jak wydają się sądzić malkontenci. A krytyka musi być tylko rzeczowa i konstruktywna i nigdy nie podważać czy nie godzić w wiarę sportowców w siebie.

 

środa, 02 grudnia 2015

W tym roku wydaje się że AR ma duże szanse nawet na wygranie plebiscytu, a chyba prawie pewne na znalezienie się w nim na podium w pierwszej trójce i jako fan tenisa i AR będę głosował na najlepszą w erze open polską tenisistkę. Wszyscy fani tenisa na pewno będą głosować na AR :).

Z forum : "Radwańska nie wygrała żadnego z wielkich turniejów. Wielkość tenisisty mierzy się ilością sukcesów w wielkim szlemie. Turnieju w Singapurze w żaden sposób nie można porównać z medalami mistrzostw świata ( Jurecki, Kawęcki, Kszczot), tytułami mistrzów świata (Fajdek, Małachowski, Jędrzejczyk) a tym bardziej rekordem świata Anity Włodarczyk. I to ona powinna wygrać".

Jak najbardziej Mistrzostwa WTA dla 8 najlepszych tenisistek każdego sezonu można nazwać jednym z wielkich turniejów. Zwycięstwo w Singapurze jak najbardziej można porównywać z medalami i tytułami mistrzostw świata, to już raczej medale i tytuły mistrzostw świata nie można porównywać z Singapurem; tytuł w Singapurze jest największym polskim zwycięstwem w całej historii polskiego tenisa, co pokazuje trudność tego dokonania w Polsce w elitarnym sporcie; w tenisie nie rozdaje się medali tylko Puchary, a nagradza się tylko dwie finalistki; ważna jest tez światowa popularność, konkurencyjność, a co za tym idzie trudność danej dyscypliny sportowej, a w tej konkurencji tenis bije na głowę np. rzut młotem i wiele innych dyscyplin sportowych; reasumując to Agnieszka która jest 5 tenisistką świata i wygrała kończący turniej Mistrzyń dla 8 najlepszych tenisistek świata (wygrała jeszcze w tym sezonie 2 inne turnieje) nie tyle powinna co może wygrać plebiscyt.

"Wielkość tenisisty mierzy się ilością sukcesów w wielkim szlemie". - to raczej zabawne zdanie, jak na Polskę zupełnie fantastyczne, bo przecież nigdy żaden Polak żadnego tytułu wielkoszlemowego nigdy w całej naszej historii nie wygrał ( a są rozgrywane aż 4 razy w każdym roku, a medalistów i mistrzów świata mieliśmy bardzo wielu) - widać tenis jest zbyt popularnym i zbyt konkurencyjnym sportem na świecie, a poziom szkolenia tenisa w Polsce jest wiele niższy niż w wielu innych krajach - a mimo tego braku wielu Polaków w słowach wielkość polskich tenisistów chce mierzyć ilością zwycięstw w wielkim szlemie, chociaż Polacy od wielu dziesięcioleci mają w ogóle wielki problem z wygrywaniem jakichkolwiek turniejów w zawodowym tenisie - w męskim tenisie trzeba się cofnąć aż do Fibaka - a AR jest pierwszą polską tenisistką która w erze open zawodowego tenisa awansowała i utrzymuje się od wielu lat w pierwszej 10 światowego tenisa, wygrała wiele turniejów (dokładnie 17, a żadna inna polska tenisistka nie wygrała ani jednego!), a i tak w Polsce bardzo wielu jest niezadowolonych z jej osiągnięć, że niby są mało znaczące . Niech chociaż jeden Polak choćby raz wygra choćby jeden szlem żebyśmy chociaż wiedzieli że w Polsce jest to w ogóle możliwe. W Polsce często apetyt o wiele przerasta możliwości - bufonada bez żadnego pokrycia w realiach.

"Agnieszka Radwańska, która triumfowała niedawno w kończącym sezon turnieju masters, została nominowana do nagrody tenisistki roku WTA. Konkurentkami Polki do tego miana są: Amerykanka Serena Williams, Hiszpanka Garbine Muguruza i Włoszka Flavia Pennetta". -Eurosport.pl. AR została nominowana na tenisistkę sezonu 2015 właśnie dzięki zwycięstwu w WTA Finals. 

A co pisano o AR przed rozpoczęciem Mistrzostw WTA - kiedy chyba nikomu ( poza tylko jej najwierniejszymi fanami, którzy z zasady zawsze niezachwianie wierzą w sukces) nie śniło się że AR może je wygrać - na oficjalniej stronie WTA:

"Oficjalna strona WTA przygotowała artykuł poświęcony krakowiance. Eksperci z wtatennis.com wymienili kilka powodów, dla których warto oglądać mecze Radwańskiej w Singapurze. Fachowcy przypominają, że Polka jest jedną z dwóch zawodniczek, które awansowały do WTA Finals piąty rok z rzędu. Ta sztuka udała się również Petrze Kvitovej, ale nasza reprezentantka jako rezerwowa zaprezentowała się kibicom także w 2008 i 2009 roku. 

Eksperci nie mają także żadnych wątpliwości, że oglądanie Radwańskiej w akcji to czysta przyjemność. "Bez względu na to z kim gra i bez względu na końcowy wynik jednego można być pewnym – nic tak nie rozgrzewa kibiców na stadionie jak sztuczki Radwańskiej" – czytamy na wspomnianym portalu". - tvp. sport.

I faktycznie owych rozgrzewających kibiców sztuczek było w Singapurze wyjątkowo dużo, a AR ze względu na te sztuczki dla wielu kibiców tenisa jest ich ulubioną tenisistką i nie tylko w kraju ale również na świecie. Przez trzy poprzednie sezony AR była wybierana ulubioną tenisistką fanów tenisa w plebiscycie organizowanym przez WTA i w tym sezonie również dostała nominację.

Potwierdzenie tego mamy choćby w corocznych głosowaniach : "Uderzenie Agnieszki Radwańskiej z finału turnieju WTA Finals w Singapurze zostało wybrane "zagraniem roku" w plebiscycie organizacji WTA. Polska tenisistka zdobyła to wyróżnienie także w dwóch poprzednich sezonach". A ten plebiscyt na zagranie roku organizowany jest od trzech lat, a więc jak na razie każdą edycję wygrywa AR.

Kolejne wybory: "ESPN wybrał najlepsze mecze WTA, które zostały rozegrane w tym sezonie. Najlepszym spotkaniem zostało wybrane starcie Azarenka - Kerber z III rundy US Open. Emocjonujące spotkanie Radwańska-Muguruza, które było półfinałowym pojedynkiem tegorocznego WTA Finals, zajęło w tym zestawieniu piąte miejsce".

czwartek, 26 listopada 2015

m.onet.pl/sport/tenis/wta,6hb4x5 

Powyższy tekst traktuje o niemieckiej tenisistce A. Kerber i jej przygotowaniach do sezonu i nie wiedząc czemu został opublikowany na polskim a nie niemieckim portalu.

Kerber to przecież 100% Niemka i Germanka z krwi i kości, z dziada pradziada, z babki prababki, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec świadomie i dobrowolnie gra, miała nawet propozycję z Polski, ale ją odrzuciła, a reszta nie ma żadnego znaczenia, co najwyżej prywatne, korzonki są dobre dla żebraków i złodziei którzy z biedy kompleksów niedostatku krajowych sukcesów fałszują rzeczywistość, podszywają się pod sukcesy obcych krajów i przynoszą wstyd i hańbę Polsce i Polakom . Nie wiem po co i dla kogo robią takie teksty o życiu prywatnym Niemki, niech tym się zajmuje niemiecka prasa.

Z forum pod tym tekstem: "Ładna dziewczyna od razu widać że to polka. A że dla Niemców gra to los zdecydował".

100% Niemka i Germanka, bo dobrowolnie i świadomie gra tylko i wyłącznie dla Niemiec, żaden los, ona o tym decyduje kim jest, i dla kogo gra - miała nawet propozycję gry dla Polski, ale ja odrzuciła - czy jej rodzina która chciała sobie poprawić właśnie ten wspomniany los. 100 % Niemka i Germanka kto pisze inaczej jest wierutnym kłamcą - każdy jest tym kim sam chce być, czyli w sporcie kogo chce reprezentować na arenie międzynarodowej wobec całego świata, dla kogo dobrowolnie gra, to są dorośli ludzie i sami decydują o sobie a nie los - a Polska jest wolnym krajem i każdy kto chce może dla niego grać - i polscy żebracy i złodzieje nie zmienią niemieckiej narodowości niemieckiej tenisistki choćby kłamali na potęgę - zawsze po wsze czasy będzie 100% Niemką i Germanką, bo tylko i wyłącznie dla Niemiec dobrowolnie i oficjalnie gra, a reszta nie ma żadnego znaczenia, co najwyżej prywatne.

Ten artykuł nadaje się do niemieckiej prasy, bo to ją powinny interesować korzonki życie prywatne niemieckiej tenisistki, ale niestety w Polsce z biedy z niedostatku własnych sportowych sukcesów w popularnych na świecie dyscyplinach, jest wielu zakompleksionych żebraków i złodziei ( wśród nich wielu znanych komentatorów, dziennikarzy np. komentatorzy boksu Pindera i Kostyra, komentator NBA Michałowicz, komentator tenisa Sikora i wielu innych), którzy pod byle pretekstem podszywają się pod cudze sukcesy na które pracują obce kraje i które po wsze czasy do nich tylko i wyłącznie będą należeć i swoim żebraczym procederem przynoszą wstyd i hańbę Polsce i Polakom; w międzynarodowym sporcie w tych sprawach liczy się tylko to dla kogo sportowiec dobrowolnie i oficjalnie gra, a cała reszta to nic nie znaczące odpadki w sam raz dla żebraków i tylko żebraków mogą cieszyć, a nawet napawać żebraczą dumą.

A Dunka i Skandynawka - bo i o niej w tym tekście wspomniani przy okazji przekręcając jej nazwisko - nazywa się Caroline Wozniacki - wprawdzie nie ma znaczenia jak duńska tenisistka się nazywa, to tylko jej sprawa, ale sama się tak wszędzie oficjalnie nazywa, więc takie ma nazwisko i imię - proszę sprawdzić na wszystkich jej oficjalnych profilach - biedne zakompleksione żebraczki.

Z forum pod tym tekstem: "Radwańska, Wozniacki, Kerber i FedCup nasz :D"

Żebraczki żyją w wirtualnym świecie swoich mocarstwowych marzeń zresztą po to żebrzą, kradną i sami się oszukują. To czemu nie grają i nie wygrywają, co im przeszkadza? i po co się ograniczać, może tak Radwańska, Serena Williams, i Szarapowa, Muguruza albo Kvitova, i FedCup będzie jeszcze pewniejszy. A przecież gdyby nie ich kraje to Dunka i Niemka nie byłyby tymi samymi tenisistkami, nie osiągały by takich samych sukcesów, np. w Polsce na 99% by się tylko zmarnowały, jak wiele innych polskich tenisistów. A to że akurat A. Radwańska osiągnęła sukces w tenisie nawet w Polsce, to głównie tylko dzięki swojej indywidualności, rodzicom i pojedynczym pomocnikom, żaden system jej w tym nie pomógł, wręcz odwrotnie wielu Polaków robiło wszystko co mogło wszystko co było w ich mocy żeby jej się nie udało, bo nie znoszą nienawidzą nawet nie rozumieją indywidualności, a kochają same standardy. A prawda jest taka że A. Radwańska sama na swoich barkach wozi od lat polska fedcupovą reprezentację ( a i tak wielu ją pomawia że olewa grę dla kraju ), bez niej trudno byłoby jej o jakiekolwiek większe sukcesy, raczej byłyby to zupełnie niemożliwe, a tym czasem żebraczki marzą o potędze i chcieliby ją oprzeć na wirtualnym złodziejstwie :).

Z forum pod tym tekstem "Angelika w TV wyraża się jednoznacznie > Isch bin Deutsche < . Czy panowie redaktorkowie tego nie wiedzą ? Przestańcie jej wmawiać, że jest kimś kim nie jest i nie chce być. No chyba ze jesteście trochę inteligentni inaczej"

Dla mnie nie ma znaczenia co Niemka mówi, niech mówi co chce, ważne jest tylko to co robi, ważne są fakty, nawet jak nazwie się eskimoską, czy jakąś hybrydą ( w sporcie nie ma połówek, bo w sporcie można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu można de facto służyć), to i tak będzie tylko i wyłącznie 100% Niemką i Germanką, bo z własnego wyboru tylko i wyłącznie gra dla Niemiec, gdyby chciała mogłaby by coś z tym zrobić, ale nie chce.

Są też mniej istotne ale też ważne względy praktyczne, jeśli obcy sportowcy grający dla obcych będą się cieszyć względami polskich żebraków i złodziei to nie będą mieli żadnego powodu do ewentualnej zmiany narodowości, będą grać dla obcych i cieszyć się względami również polskich żebraków i złodziei, będą mieć dwa w jednym - dobrowolną grę dla obcych i czołobitne pokłony polskich żebraczków; po drugie wielu jeszcze polskich sportowców będzie chętniej zmieniać narodowość barwy dla kariery, bo w innych krajach są lepsze warunki większe szanse, licząc że jak osiągną sukces to i tak i w Polsce będą popularni, bo liczni polscy złodzieje i żebracy będą ich nosić na rękach, podlizywać się, wchodzić im w cztery litery, bardziej niż polskim sportowcom, bo będą chcieli aby jak najczęściej rzucali im pod stołem jakieś słowne ochłapy, bo żebraków wielka duma rozpiera jeśli ktoś nie wstydzi się, nie wypiera się polskiego pochodzenia, jakby to miało jakiekolwiek poza prywatnym znaczenie; ale polscy żebracy są tak niebotycznie narodowo zakompleksieni że wszystko zrobią za przyznawanie się do polskiego pochodzenia, zresztą ciągle zadają podchwytliwe samonaprowadzające pytania dopominające się, błagające o te ochłapy, odpadki z obcych stołów którymi potem latami żyją, które pałaszują z wielkim smakiem i apetytem, i które są nawet dla nich powodem do wielkiej żebraczej dumy.

Na koniec małe sprostowanie - nie mam nic przeciwko zagranicznym sportowcom obojętnie jakiego są pochodzenia, dla mnie każdy jest tym kim sam chce być i nic mi do tego, zajmuję się tylko polskimi żebraczkami, którzy żebrzą publicznie a więc niejako i w moim imieniu, a ja im do tego żadnego prawa nie dawałem, niech więc sobie żebrzą prywatnie. Sądzę nawet że zagraniczni sportowcy obojętnie jakiego są pochodzenia, mają się świetnie w swoich krajach które dobrowolnie i oficjalnie reprezentują i umizgi polskich żebraczków do niczego nie są im potrzebne, chyba żeby jeszcze poprawić i tak świetną swoją sytuację.

 

Ciąg dalszy w komentarzach:

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69