Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

czwartek, 12 czerwca 2008

Jeszcze odniosę się do kwestii porównań mężczyzn do kobiet, z czego ma wynikać podobno wyższość męskiego tenisa. Tak się składa, że ze mnie nie tylko kmiot ale i heretyk, więc wygłoszę herezję. Główny argument już przedstawiłem wyżej: to nie wina ani zasługa Kobiet czy mężczyzn, że się różnią fizycznie i spuchicznie, ale Boga. Wnioski niech każdy sobie sam wyciągnie.

Teraz inne: jeśli nawet pojedynki mężczyzn są średnio bardziej wyrównane niż Pań, to wcale nie wynika to z tego, że jest tam większa rywalizacja, ale np. z tego, że Panie są bardziej chimeryczne, że serwis w tenisie żeńskim odgrywa mniejszą rolę itd., ale dotyczy to wszystkich Pań i panów jednakowo, więc nie powinno być sprawy.  A jeśli nawet okaże się, że więcej panów gra w tenisa niż Pań, to cóż to zmienia (im większy wybór tym łatwiej o talent)?, jeśli to dotyczy mniej więcej wszystkich krajów jednakowo. Chyba nie ma takiej sytuacji, że w Polsce średnio gra w tenisa więcej Kobiet, a mniej mężczyzn, niż średnio w innych krajach.

Więc jedyną solidną podstawą do wniosku, że Panią jest łatwiej niż panom, jest to, że w Polsce Panie radzą sobie lepiej z tenisową piłeczką od panów. Ale czy to rzeczywiście solidna podstawa?. Czy nie ma państw gdzie jest odwrotnie? [niech panowie poszukają w statystykach]. CZY JEŻELI STWIERDZIMY, ŻE MĘŻCZYZNI ODNOSZĄ WIĘKSZE SUKCESY NIŻ PANIE NP. W PIŁCE NOŻNEJ W POLSCE, TO BĘDZIEMY KRZYWO PATRZEĆ NA MĘŻCZYZN GANIAJĄCYCH ZA PIŁKĄ I PODWAŻAĆ WARTOŚĆ ICH SUKCESÓW.

Jedynym sensownym "usprawiedliwieniem" powyższej tezy, jest niezaprzeczalny fakt, że meżczyźnie byłoby nieporównywalnie łatwiej dostać się do 10 żeńskiego tenisa niż Kobiecie [czy o to chodzi?, czy tak działa podświadomość?]. Ciekawe co by na to rzekła pani Kazimiera Szczuka:) i jak by wytłumaczyła się z tego, że w sporcie nie ma jeszcze koedukacji?.

Wybaczą panowie, ale twierdzenie, że Paniom jest łatwiej i dlatego w Polsce odnoszą w tenisie większe sukcesy od panów, będę uważał za mit i niezłą wymówkę.

Rzecz jasna, jako heretyk ale jeszcze nie innowierca, wykluczyłem sytuację, że"10"kobiecego tenisa składa się np. z 20 Kobiet.

Chciałbym poruszyć, by wyczerpać temat, jeszcze problem presji. Co prawda kmiotek nigdy presji nie widział, nie wie nawet jak ona wygląda, bo nikt nigdy na niego nie stawiał, nikt nigdy od niego niczego nie oczekiwał, ale i tak swoje wie.

Kmiotek to kmiotek, to nie tylko moczymorda, gbur, blagier, prześmiewca [wiadomo, nie ma nic prostszego niż kpina] ale i złodziejskie nasienie, okradł chłopa z tego co miał najcenniejszego czyli rozumu. Wcześniej zrobił konkurs na mistrzostwo we władaniu nim. 1 nagrodę kmiotek przyznał byłemu premierowi panu Marcinkiewiczowi, za wykład na któreś uczelni [pamięć kmiotka zawodna jest], w którym poruszył kwestię aniołów, z tego co kmiotek pamięta to szło jakoś tak :ludzie [a może politycy] to nie anioły, anioły mieszkają w niebie, a ludzie [a może politycy] mieszkają na ziemi [kmiotek to zakodował bo wcześniej sądził, że jest dokładnie odwrotnie] .

Uzbrojony w szczytową próbkę "chłopskiego rozumu", kmiotek już roztropek czym prędzej wraca do meritum czyli presji. Najpierw dopuści do głosu Guru [co to za cholera to kmiotek nie wie, nie musi, będzie małpował] tenisa, Svena Groenefelda :"Agnieszka ma za to silną psychikę, nie boi się. Musi jednak uważać, bo w pewnym momencie role się odwrócą. To ona będzie bardzo wysoko w rankingu, to ona będzie faworytką, a każda dziewczyna będzie chciała ją pokonać i być bohaterką dnia. Zasada "bij mistrza" odwróci się przeciwko niej. To będzie dla Agnieszki ważny test. Polka lubi być niedoceniona, lubi grać z pozycji tenisistki skazanej na porażkę. Zobaczymy, jak sobie poradzi z odwrotną presją".

Widać, że pozjadał wszystkie rozumy [może to oznacza słówko guru -jeden ma prawo nim być, inny nie, to chyba zależy od osiągnięć, a te zależą od zdolności, a to głównie sprawka genów, a to już kwestia szczęścia, choć ludzie nie lubią się do tego przyznawać, coś bredząc o pracy, choć kmiotek ciężko pracuje i niewiele z tego ma, ale mówienie o szczęściu choć prawdziwsze nie jest dydaktyczne, a nauczanie, czytaj pouczanie innych, to ludzka pasja, kmiotek choć to kmiotek, to też coś o tym wie]. Kmiotek kombinuje dalej, presja to presja, jakby ją nie nazwać, może być np. presja narastających czy nadmiernych oczekiwań, presja stawki meczu czy w końcu presja odwrotna czyli bycia faworytem. Taka czy inna-dotyczy wszystkich sportowców jednakowo i trzeba uczyć się z nią radzić [to też dyscyplina jak każda inna i jak zawsze przydaje się wiedza i doświadczenie, choć nie wszyscy mają jednakowe zdolności ich asymilacji]. Presja była, jest i będzie i nic tego nie zmieni, więc znów należy się uczyć z nią radzić i tyle.

Kmiot słyszał o różnych metodach prób [bo presja lubi zaskakiwać] radzenia sobie z nią np. relaksująca muzyka, powtarzanie w kółko zaklęć itd. [od ich wymyślania są no ci lekarze od głowy] np. Małysz mówi w wywiadach, że myśli tylko o tym aby oddać jak najlepszy skok [w magiczną moc słynnego zestawu bułki z bananem chyba mało kto wierzy], a np. Agnieszka powtarza, że myśli tylko o najbliższej przeciwniczce, a w meczu tylko o kolejnej piłce. itd.

Do czego kmiot zmierza? Ano do tego, że presja to nie problem kibiców, ani nawet dziennikarzy, tylko trenerów. Prawda, nie każdy trener musi być dobrym psychologiem, ale może zatrudnić psychologa, może pobierać konsultacje u tegoż albo wkuwać po nocach przedmiot zwany psychologią sportu, ostatecznie może nawet zdać się na łaskę Bożą [to ulubiona kmiotka metoda]. Kmiotkowi nie podoba się tylko to, że niektórzy dziennikarze chcą obarczać kibica odpowiedzialnością za presję [kulturalny doping i mężne znoszenie porażek swych idoli albo odpowiednio okazywana radość to chyba zadania kibica]. Czyżby kibic miał jednocześnie kibicować [pozytywny doping] i czuć brzemię odpowiedzialności za presję? A może ma być takim dużym dzieckiem które ma być widać a nie słychać?.

1 ... 66 , 67 , 68 , 69