Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

SPORT PO POLSKU CZYLI O LA BOGA! PISZĘ BLOGA

czwartek, 06 lipca 2017

Zdjęcie numer 1 w galerii - WTA Wuhan. Agnieszka Radwańska łatwo pokonała Makarową

 

Właśnie w tym tygodniu rozpoczął się najważniejszy turniej tenisowy świata - Wimbledon. Polskę w singlu reprezentują w męskiej odmianie tenisa ziemnego Jerzy Janowicz , a w damskiej Agnieszka Radwańska i Magda Linette.

Niestety Magda przegrała już pierwszy swój mecz, natomiast Agnieszka jest już w drugiej rundzie, a Jurek Janowicz wygrał już aż dwa mecze i awansował do 3 rundy.

Dziś w czwartek czekają nas kolejne emocje związane z drugim meczem Agnieszki Radwańskiej.

Z forum: "McHale  potrafi przyłożyć, i nie będzie takiej przebijanki jak dzisiaj, ty do mnie, ja do ciebie".

Więc to może być dobry test czy Adze wraca forma czy to tylko była słabość Serbki.

Ale jak na razie na 5 rozegranych meczów Agi z Amerykanką, Polka nie straciła jeszcze ani jednego seta, nic więc dziwnego że McHale wypowiada się o Radwańskiej w samych superlatywach.

"Rywalka ma o Polce jak najlepsze zdanie. W portalu theplayerstribune.com wymieniła pięć najtrudniejszych tenisistek, z którymi zmierzyła się w karierze. Obok takich sław jak Kim Clijsters, Maria Szarapowa oraz siostry Serena i Venus Williams, wymieniła właśnie Radwańską, nazywając ją "Czarodziejką".

"Żadna inna zawodniczka nie przewiduje wydarzeń na korcie tak, jak Radwańska. Nie dysponuje nadzwyczajną siłą, ale nie potrzebuje jej, ponieważ do perfekcji czyta grę. Możesz myśleć, że kontrolujesz wymianę, ale ona jest zawsze o krok przed tobą, zawsze wie, w którą stroną rywalka zamierza posłać piłkę. Szczególne wrażenie robią kąty, pod jakimi zagrywa, są zaskakujące i dzięki temu tak skutecznie kończy lobami" – napisała McHale. 

Amerykanka pamięta szczególnie zeszłoroczny mecz z Radwańską w 1. rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Polka wygrała 6:2, 6:3.

"Pamiętam moment, gdy schodziłam z kortu po tym spotkaniu. Przegrałam pierwszego seta 2:6, ale najgorsze było to, że nie zagrałam tak źle. Ona po prostu doskonale odczytywała każde moje zagranie. W trakcie dłuższych wymian wydawało mi się, że za chwilę zdobędę punkt, ona biegała od jednej strony do drugiej, jednak za chwilę nad moją głową przelatywała piłka po perfekcyjnym lobie. To było frustrujące, jednocześnie niesamowite. Oczywiście z perspektywy czasu" – dodała 60. rakieta świata" -  tvp. sport.

 

Ale jak się dobrze pozna rywalkę i ma się własne przemyślenia na temat jej gry i na temat własnych porażek , to w przyszłości można stawiać jej coraz większy opór, a nawet pokusić się o zwycięstwo. I tak w szóstym ich meczu, w tegorocznym Wimbledonie Amerykanka była bardzo bliska pierwszego zwycięstwa nad Polką, bo wygrała po raz pierwszy pierwszego seta, a w drugim w tie-breaku prowadziła już 5-2, a nawet miała dwie piłki meczowe , ale i tym razem Agnieszka była górą, a to dzięki spokojowi, wielkiej determinacji i walce do końca.

 

Ale w kolejnej rundzie sytuacja będzie odwrotna, bo najlepsza polska tenisistka zmierzy się z rywalką której jeszcze nigdy nie pokonała, a grały ze sobą dwa razy. A jest nią Szwajcarka Timea Bacsinszky (19.), która również jak Polka przedkłada tenis kombinacyjny nad siłowy i agresywny i na niej sztuczki Agnieszki , o ile będzie ich używać, nie będą robić większego wrażenia.

 

Po pierwszym przegranym przez Agnieszkę secie pokusiłem się o taki komentarz: Taktycznie, technicznie nie ma wielkiej różnicy między Polką a Szwajcarką, a według mnie Polka jest w tym troszeczkę lepsza ale niestety Szwajcarka bije silniej , jest nico silniejsza fizycznie. I byłem pewien obaw o dalszy przebieg meczu, ale wierzyłem że nie wszystko jeszcze stracone, bo zawsze do końca wierzę w sukces temu komu kibicuję. I na szczęście Agnieszka wygrała po wyrównanej walce 2 seta, a w trzecim już dominowała, i pierwsze zwycięstwo nad Szwajcarką w bardzo ważnym meczu stało się faktem. Ale Szwajcarka od połowy drugiego seta nabawiła się jakiegoś urazu nogi, który jak mówiła na konferencji nie pomógł jej w grze.

To chyba pierwszy raz w jej karierze gdy wygrywa dwa mecze z rzędu po przegranym pierwszym secie, a po pierwszym dwu setowym meczu z Jankovic mówiła że ledwo wytrzymala trudy meczu i ze jest bardzo zmęczona, co na forach odpowiednio prześmiewczo komentowano, a potem wygrała aż dwie z rzędu 3 setowki , i jak tu wierzyć kobiecie :)

Z forum: "Piękny i emocjonujący mecz, który po tym Vekić - Konta przejdzie chyba do the best of turnieju pań. Agnieszka w kiepskim sezonie potrafiła się na ten bardzo wymagający mecz odnaleźć. Super akcje przy siatce, udane skróty (wreszcie dawne czucie w ręce!) i mieszanie zagrań - przeciwniczce, która również z tego słynie. Brawo! Timei podcięło skrzydła przegranie II seta i być może odnowiona kontuzja lewego uda - w Doha poddała z tego powodu mecz z Putincevą. I serwis miała dzisiaj słabszy. Jednak obie tenisistki pokazały swoje najlepsze cechy/umiejętności". 

 

A w 4 rundzie znowu będzie rywalka z którą Agnieszka ma ujemny bilans -  Rosjanka Kuzniecowa. Tak więc droga do ewentualnego sukcesu w tegorocznym Wimbledonie jest bardzo wyboista, tym większa więc będzie radość z ewentualnego sukcesu.

Niestety Polka przegrała w 4 rundzie, w drugim secie Agnieszka robiła wszystko co mogła aby utrzymać się w grze i doprowadzić do 3 seta, ale Kuzi była za dobra, miała odpowiedzieć na prawie wszystkie zagrania rywalki i często nawet w trudnych sytuacjach odgrywała piłki nie do odbioru. Do tego pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe. Losowanie Agnieszki w tegorocznym Wimbledonie należy uznać za bardzo trudne, miała dwie po kolei bardzo niewygodne rywalki, które lubią z nią grać i nie widzą w tym żadnego problemu. W 4 r. wolałbym każdą inną tenisistkę poza Kuzniecową, więc jak dopiero po wygranej ze Szwajcarką dowiedziałem się że kolejną rywalką Agnieszki będzie Rosjanka, troszkę się podłamałem tym że losowanie okazało się tak bardzo nieprzyjazne, bo przydałoby się w tym słabszym sezonie nadrobić troszkę punktów i powalczyć o jakiś znaczący sukces, a z każdą inną rywalką byłoby chyba o to nieco łatwiej. No trudno.

Super że Venus ma szansę na tytuł , jej znakomitą karierę przystopowały sukcesy Sereny , gdyby nie miała młodszej siostry prawdopodobnie byłaby najlepszą tenisistką w historii, a w każdym razie miałaby duże na to szanse. Serena moim zdaniem grała brzydziej od Venus, ale za to brutalniej, dysponowała prawie zwierzęca siłą, zejście na drugi plan podcięło skrzydła Venus na długie lata.
Venus znacznie bardziej przykładała się do tenisowych obowiązków niż jej młodsza siostra ale została przez nią zdominowana.

Z forum: Gem-Set-Tenis "Gdyby baloniki dmuchane przez media były widoczne nad głowami zawodników, to przed Radwańską i Halep największy miała by Konta. Dziś odleciała by na nim na księżyc. To, jak robili ją w mediach w UK oraz w serwisach bukmacherskich faworytką Wimbledonu, "The one to beat", najgorętszym nazwiskiem w tourze i w ogóle kosmiczną Joasią, to przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. Brytyjczycy nigdy nie doczekają się szlema wśród kobiet po 1980 roku, bo żadna zawodniczka nie będzie chciała im go wygrać. Takiej presji nikt nie ma ochoty nosić, Heather Watson jest jej ofiarą co roku.".

Ale jest też druga czy odwrotna strona tego medalu, czyli tzw. hejt i tutaj też Agnieszka przewodzi w stawce, bo takiego hejtu jak w Polsce nie ma nigdzie i też nikt go nie uniesie, a raczej nikt się spod niego nie podniesie . Również hejtują media, komentatorzy, a nie tylko kibole w roli kibiców np. nagonka po IO. W Polsce uznaje się tylko bandy, albo skrajna bezmyślna euforia czy hurraoptymizm i totalne lekceważenie rywalek po sukcesach zwłaszcza niespodziewanych oraz ogromne chciejstwo przed spodziewanymi czy zapowiadanymi sukcesami, albo totalne malkontenctwo, brak wiary w cokolwiek czyli ciągłe krakanie, zawiść czyli wieszanie psów , odsądzanie od czci i wiary.

Jedno i drugie jest równie szkodliwe. Obie postawy biorą się z kompleksów z braku zadowalających sukcesów i są całkowicie emocjonalne i irracjonalne , pozbawione pierwiastka rozumowego, a sportowcy są tylko tego ofiarami.

Jest też i tak ze media wprawdzie dmuchają baloniki, ale bynajmniej nie z troski o dobro sportowców, ale żeby leczyć swoje zaniżone ego, żeby cieszyć się sukcesami zanim one nadejdą, bo tak naprawdę wcale w nie nie wierzą, ale też i nie wybaczają porażek czy błędów jeśli sportowcy tego balonika na wyrost przez media w ich imieniu nadmuchanego nie uniosą i tak np. było przed i na IO z Agnieszką Radwańską. Najpierw skrajna euforia, medialne wieszanie złotego medalu, bez żadnego szacunku dla realiów i zdrowego rozsądku, to dlatego Agnieszkę mianowano chorążyną reprezentacji, a potem po porażce i braku zapowiedzianego sukcesu nastąpiło skrajne malkontenctwo, czepialstwo, wprost nagonka odsądzająca od czci i wiary, pomawianie o wszystko co najgorsze na czele z olaniem kraju i wszystkich kibiców.

A potrzebny czy najlepszy jest złoty środek czyli bezwzględna wiara w siebie i  sukces, bo każdy musi wierzyć w siebie żeby przynajmniej podjąć walkę, ale bez żadnych zapowiedzi zwłaszcza wielkich sukcesow, bez żadnego cieszenia się nimi zanim one rzeczywiście a nie tylko medialnie nastąpią i bez żadnego lekceważenia rywalek zwłaszcza tych pozornie dużo słabszych. Wreszcie bez nagonki po porażkach i bez wielkiej euforii po sukcesach. A krytyka powinna być tylko celowa, w dobrej wierze i pozbawiona emocji.

 

-------------------------------------

 

Z forum: "Korty nie mają żadnego znaczenia, ta tenisistka nie ma genu zwyciężczyni i nigdy mieć nie będzie" - niestety cytuję błazna kamana ( nick internetowy). Pisze tak o Adze czyli pisze tak o tenisistce która wygrała 20 turniejów WTA na 26 finałów WTA ( a więc świetny procent wygrywanych do porażek w finałach turniejów WTA  a ile wygral błazen kaman?, więc co on może wiedzieć o genie zwycięzcy:))) , w tym Masters, Miami , Pekin a więc największe turnieje poza WS ( i to w kraju w którym żadna inna tenisistka w erze open nie wygrała ani jdego turnieju WTA, dosłownie ani jednego) , byla w wielkim finale Wimbledonu ( czyli wygrała drugie miejsce, w wielu innych sportach jest to odpowiednik srebrnego medalu ), a więc wygrała 6 meczów z rzędu w najważniejszym turnieju tenisowym świata ( w finale przegrała tylko z najlepszą tenisistką świata Serena W, urywając jej jednego seta, choć to raczej była słabość Sereny która w drugim secie przechodziła wyraźny kryzys, a gdyby wtedy miała w finale każdą inną tenisistkę poza Sereną już dawno pewnie miałaby wygranego szlema, bo wtedy była w świetnej formie) i w 4 półfinałach szlemowych. Ale błazen kaman zapamiętał tylko ćwierćfinały których też miała bardzo dużo, ale ćwierćfinały w bardzo konkurencyjnym na całym świecie tenisie też są powodem do dumy ( ile Polek poza Agnieszką ma ćwierćfinały ważnych turniejów?, można na palcach policzyć i to pewnie jednej ręki :), a on czyni z nich powód do wstydu :). Do tego dwa razy była wiceliderką WTA, przez wiele lat w top 10 i kilka lat w top 5. I to wszystko podobno bez genu zwyciężczyni osiągnęła tenisistka która nigdy nie była najlepszą tenisistką świata, która gra tenis kombinacyjny, a nie siłowy ( jak np onegdaj Santoro, bardzo przepraszam za wrzucanie nazwiska męskiego do tenisa kobiecego ale ich gry Santoro i Agi zawsze wydawały mi się zbliżone ) i zawsze musiała mierzyć się jak Santoro z silniejszymi grającymi agresywnie i siłowo rywalkami jak np Azarenka. Teraz w tym sezonie Agnieszka gra najgorszy tenis w całej swojej karierze, wszystko przegrywa, ma wielkie problemy żeby wygrać dwa mecze z rzędu, co kiedyś robiła seryjnie, i taki błazen jak kaman to wykorzystuje i feruje ogólne oceny na temat Agnieszki i jej tenisa. A tenis Agnieszki nie da się w żaden sposób porównać np. do tenisa Dunki Wozniacki, a skoro je porównuje to nie za bardzo zna się na tenisie i nie za bardzo wie co mówi, bo Agnieszka gra zupełnie inaczej niz Dunka, a raczej grała w swych najlepszych latach ( czyli wszystkie lata wyłączając obecny rok), grała kombinacyjnie a nie defensywnie, słynęła z pięknych, ciekawych i pomysłowych zagrań których u Dunki nie uświadczysz prawie w ogóle, bo Dunka gra prawie tylko defensywnie, prawie tylko biega i przerzuca i oczywiście nie ma w tym nic złego ( a tak by wynikało z przekazu niejakiego kamana), każdy gra jak chce i potrafi, a liczy się głównie wynik ( choć styl gry też ma swoje znaczenie), tylko to jest zupełnie inny tenis od gry Radwańskiej. A co znaczy jeden wygrany szlem to widać choćby po Marion Bartoli, którą zresztą bardzo lubiłem za wielką waleczność, która wygrala szlema i chwała jej za to , ale z Agnieszką przegrywała wszystkie mecze razem 7 i urwała Agnieszce w tych 7 meczach tylko jednego seta i to pierwszego w ich pierwszym meczu, a potem Aga z waleczną Francuzką bawiła się na korcie jak kot z myszką. Choć pewnie Agnieszka zamieniłaby te 7 zwycięstw na duży wimbledoński talerz, bo mały już ma. I właśnie Niemka Lisicki która poza Wimbledonem zawsze słabo grała, w półfinale Wimbledonu będąc już prawie w 3 secie na przegranej pozycji ograła Agnieszkę po bardzo wyrównanej końcówce i to ona zmierzyła się z Bartoli w wielkoszlemowym wimbledonskim finale, więc wtedy Agnieszka była również bardzo bliska wielkoszlemowego zwycięstwa. Może zabrakło troszkę szczęścia które wtedy miała Bartoli.

Z forum (...) "aczkolwiek dla Isiofanatyków dziwne mogłoby wydawać się pożegnanie tenisistek po meczu. Donna pomimo bolesnej porażki potrafiła z klasą pogratulować o włos lepszej tego dnia rywalce. Nie muszę chyba przypominać, jakim piruetem uraczyła popularna "Isia" Sabine Lisicki w 2013 roku?". 

I ty kaman sam siebie nazywasz fanem tenisa?,  jesteś co najwyżej antyisiofanatykiem i fanem tenisowego magla, pożegnania bywają rozne - lepsze i gorsze,  wszyscy miewają większe czy mniejsze  wpadki,  bo są ludzmi, a w tym konkretnym pożegnaniu nie było nic zdrożnego, zabrakło wylewności, ale nie jest ona chyba konieczna czy niezbędna, albo miewają to co można za wpadki uznać jeśli ma się złą wole, ale tylko nienawistnicy nawet drobne wpadki zapamiętują na zawsze i stele przypominają i to tylko tym których z takich czy innych powodów maja na celowniku , a pożegnanie z Liscki nie było zle, bywają o wiele gorsze,  Agnieszka na ogół żegna się bardzo poprawnie również po bardzo bolesnych porażkach, a ty jesteś zwykłym małostkowym mściwym nienawistnikiem, czy zawistnikiem, a taki nie może być fanem białego sportu, co najwyżej jego profanem :).

Z forum: "Skoro już wspomniałeś o Radwańskiej i Lisickiej, proponuję, abyś jeszcze raz ponownie obejrzał to, co wtedy się stało. Bo to przede wszystkim Lisicka nie podała ręki Radwańskiej. Powinna to zrobić zaraz po zakończeniu meczu, jak jest w regulaminie i jak to wszyscy robią, m.in wczoraj Pliskova i Rybarikova. Natomiast Niemka zamiast podać Agnieszce rękę zaczęła tańczyć po korcie, tarzać się w trawie, a Radwańska stała jak kołek przy płocie i przez kilkanaście minut czekała, aż Lisicka przypomni sobie o pożegnaniu. Oczywiście niemiecki szmatławiec skupił się na minie Radwańskiej (której właśnie odpłynął pierwszy tytuł wielkoszlemowy i już od kilku minut powinna płakać, albo chociaż kląć pod prysznicem) a inne poszły owczym pędem. Ale ci, którzy byli na korcie, byli skonsternowani przede wszystkim zachowaniem Sabiny".

Nie wiem jak było . bo byłem zbyt przybity porażką, żeby zwracać uwagę na takie rzeczy, Ale z tego co piszesz wynikałoby że Niemka Lisicki odwróciła kolejność, bo najpierw powinna się pożegnać z rywalką, a dopiero potem cieszyć ze zwycięstwa ?. Można to Niemce wybaczyć, bo nie co dzień wygrywa się finał wielkiego szlema, a Niemce zdarzyło się to pierwszy raz i to z rywalką z którą wcześniej przegrywała płacząc z bezsilności.

Z forum: "a która jest Azarenka ogrywajaca te dwie lebiody po 2:0 dzisiaj i jutro? ranking ma takie samo znaczenie jak h2h czy dzien tygodnia rozgrywanego meczu ranking jest do rozstawiania w turniejach a glownie do koszenia kasy od uzaleznionych bez pojęcia."

Zakładając że wszystkie tenisistki chcą byc w rankingu jak najwyżej bo to 1) prestiż, a 2 ) rozstawienie w turniejach i przekłada się na kasę na której wszystkim bardzo zależy, i mają cały rok żeby się w nim znalezć jak najwyżej bo ranking ogarnia cały rok zmagań, bo jest co tydzień aktualizowany, to ranking ma wielkie znaczenie, i pokazuje poziom gry , ale nic nie gwarantuje w przyszłości i nic nie gwarantuje w konkretnym pojedynczym meczu, bo sport zawsze był , jest i MUSI pozostać nieprzewidywalny żeby był sportem i wzbudzał emocje i żeby można było grać na zakładach ( choć niektórzy oszukują, bo na ustawkach można zarabiać ogromne pieniądze kosztem tych którzy nic nie wiedzą), więc przemyśl to jeszcze raz, trzeba tylko wiedzieć co to jest ranking i czemu służy, ranking nic nie gwarantuje, tylko pokazuje jak było w przeszłości, ale oczywiście są wypadki losowe jak różne choroby czy niedyspozycje, a u kobiet dodatkowo ciąża, które niestety wykluczają tenisistki z rozgrywek i powodują ze ranking nie do końca dokładnie odzwierciedla aktualną siłę gry, ale takie wypadki losowe zawsze były, są i będą , więc ranking nigdy nie był i nie będzie doskonały, ale był i będzie zawsze bardzo ważny.

Z forum: "(...) Agnieszki i Caro. Kibicuję im, bo pierwsza reprezentuje Polskę, a druga się jej nie wstydzi i jest miłą, pracowitą dziewczyną".

A co takiego strasznie wstydliwego jest w tej Polsce?, że Dunka Wozniacki ma tak wielką dla Ciebie zasługę że się jej rzekomo nie wstydzi?, bo po prawdzie to Polacy prawie na każdym kroku błagają Dunkę żeby się ich nie wstydziła, bo tak strasznie nie wiedząc czemu ( jakieś głęboko ukryte kompleksy?)  im na tym zależy, żeby się ich nie wstydzić, a Dunka im tylko przytakuje, bo pewnie jest jej ich żal, że tak strasznie zależy im na sukcesach, a ona odnosi sukcesy dla Danii,  i to Polacy się do Dunki przyznają, a nie Dunka do Polski, bo Dunka przyznaje się tylko do Danii i tylko dla Danii chce dobrowolnie grać - zresztą podobnie jak Niemka Kerber, bo gdyby Dunka czy Niemka chciały zmienić barwy to już bardzo dawno mogły to zrobić i mogą to zrobić nawet teraz, i nikt nie mógłby im tego zabronić, ale nigdy nie chciały i teraz też nie chcą, zresztą doskonale wiedziały że w Polsce na znaczące sukcesy nie miały najmniejszych szans, no chyba żeby zmieniły barwy już jako w pełni dojrzałe osoby i tenisistki, ale i wtedy w Polsce musiałby się zmierzyć z nieustającą ogromną presją oczekiwań i podążającym za nią krok w krok ciągłym krytykanctwem - bo krytyka ma czemuś służyć i musi być merytoryczna i bez emocjonalna - a tak jako Dunce i Niemce Polacy tylko ciągle im schlebiają, bo są zależni od ich łaski, żeby nie wstydzili się polskich korzeni, a reszta to bajeczki tworzone po to żeby Polakom przyjemniej się kradło i żebrało podszywając się pod obce sukcesy, które należą tylko do obcych krajów, pod pretekstem rzekomego pochodzenia, bajeczki dodatkowo schlebiające ich żebraczej próżności - a tylko reprezentowanie krajów w tych sprawach ma znaczenie i nic innego się nie liczy, bo reszta to co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

Mega zakompleksione polskie żebraczki i złodziejaszki,
specjalnej międzynarodowej troski,
które same u siebie są do niczego i nic nie potrafią,
więc podszywają się pod obce sukcesy,
na które pracują obce kraje i które tylko do nich należą,
znowu kłamią ( np. na Polsacie sport, tvp. sport, Eurosport, pap),
bo Niemka Kerber NIE jest naturalizowaną Niemką pochodzącą z innego kraju,
ale jest Niemką urodzoną i wychowaną w Niemczech,
tak więc jest Niemką niemieckiego pochodzenia!,
a skąd pochodzą jej rodzice to już jej prywatna sprawa,
poza tym pochodzenie to każdego sprawa prywatna i nie powinno się o tym pisać,
czyżbyście byli rasistami?,
a nie trąbić o tym bez przerwy i w kółko i bez żadnego powodu i to kłamliwie,
w tych sprawach ważne jest tylko to do kogo sportowiec sam się przyznaje
czyli kogo dobrowolnie i oficjalnie reprezentuje na arenie międzynarodowej,
i nic więcej nie ma znaczenia,
bo reszta to są sprawy prywatne
i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

A Agnieszka Radwańska jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę, jak kiedyś Fibak, ale i ona gdyby pochodziła z kraju o większej tradycji tenisowej, bogatszym i mądrzejszym, bez ciągłej huśtawki nastrojów od zbytniej euforii po skrajne malkontenctwo pewnie osiągałaby większe albo dużo większe sukcesy podobne do sukcesów np. M. Hingis. A Agnieszka zawdzięcza swoje sukcesy głównie temu że gra inaczej niż większość tenisistek, za co jest w Polsce często krytykowana.

Ale moją najbardziej ulubioną tenisistką nie licząc Polek była Mary Pierce i nie chodzi tylko o sposób gry ale i sposób zachowania na korcie, mogłem ją oglądać godzinami��. Sposób zachowania czy bycia Agnieszki na korcie też bardzo lubię zwłaszcza jak jest jak śnięta rybka zeby użyć sformułowania Papy Radwanskiego , bo nie jestem zwolennikiem nadmiernej żywiołowości, wolę refleksyjniejsze natury��