Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego
czwartek, 10 sierpnia 2017

Znalezione obrazy dla zapytania Radwańska Agnieszka

"Agnieszka Radwańska pokonała Coco Vandeweghe 6:3, 6:2 i awansowała do 2. rundy turnieju Rogers Cup w Toronto. Dla Polki był to pierwszy mecz od miesiąca i porażki ze Swietłaną Kuzniecową w wielkoszlemowym Wimbledonie". - tvp.sport.

Przed meczem pisano że to będzie bardzo trudna rywalka , bo Amerykanka dopiero co była w finale w Stanford w którym przegrała z rodaczką Madison Keys, a po czemu pisano że Agnieszka nadspodziewanie łatwo pokonała trudną i będącą w wysokiej formie rywalkę.

Po mecz Agnieszka ciekawie mówiła w pomeczowym wywiadzie:

"– W tenisie nie ma już łatwych drabinek. Są tylko trudne i złe albo bardzo trudne i bardzo złe. Od pierwszej rundy musisz prezentować swój najlepszy tenis, jeśli chcesz odnosić sukcesy. Ten sport się zmienił, stał się bardzo silny i konkurencyjny. Trzeba być skoncentrowanym i gotowym na wyzwania już od pierwszej piłki i pierwszej wymiany. Ja byłam i to daje satysfakcję – oceniła turniejowa "dziesiątka".

Jestem szczęśliwa także dlatego, że udało mi się to właśnie tutaj, gdzie warunki są zupełnie inne niż na innych amerykańskich kortach. Pierwszy pojedynek w każdym turnieju jest zawsze bardzo trudny i zdradliwy. Zwłaszcza w Toronto. Tym bardziej czuję radość, że udało mi się go rozstrzygnąć w dwóch setach – dodała. ".

 

W kolejnym meczu poszło jeszcze łatwiej " Agnieszka Radwańska pokonała Timeę Babos 6:0, 6:1 i awansowała do 3. rundy turnieju Rogers Cup w Toronto" - tvp. sport.

Więc pozwoliłem sobie na mały komentarz pisany pół serio, pół żartem, własny więc podaję bez cudzysłowów:

Każdy kto zna się na tenisie doskonale wie, że Babos spokojnie powinna wygrać ten mecz, bo była znacznie czy zdecydowanie lepsza , wszak posłała aż 50 % więcej piłek kończących, WOW !!!.  Więc znowu wielki fuks skąpej jak centuś krakuski ( za grosz nie daje darmowych punktów, prawie zupełnie nie popełnia błędów, bo... nic nie robi ).  Agnieszka jak zawsze - jak to ona, bo ten typ tak ma - nic nie robiła, w ogóle nie grała tylko statystowała rywalce, można powiedzieć że podawała jej piłki, ba nawet się nie spociła ( tak mówią co niektóre z jej rywalek po przegranych z nią meczach oraz liczni internetowi znawcy tenisa ziemnego ), a mimo że nic nie grała straciła tylko jednego gema , a bardzo mało brakowało a jej lepsza rywalka odjechałaby do domu na rowerze bez ani jednej szprychy, cud , cud , cud, i znowu polskie zajadłe - jak rottweilerki - a czepialskie - jak psie rzepy - hejterki wyją z bólu dupy do księżyca, oni takiego szczęścia nie mają, dlaczego nie oni?, też nic nie robią poza obszczywaniem ludzi sukcesu, tylko tego wielkiego fuksa Radwańskiej im brak :)

A już najbardziej - aż do białej gorączki i ślinotoku na ustach - wścieka ich że żadna inna tenisistka nie potrafi aż tak całkowicie nic nie robiąc wygrywać aż tyle meczów , tak wiele żeby przez całe lata być w ścisłej światowej czołówce najbardziej złotodajnego kobiecego sportu i zarabiać grube melony, każdy by tak chciał, nic nie robić a dużo zarobić, stąd wielka zawiść rodaków, i nawet jej ciągłe przez lata obszczywanie nic nie daje, az taki cholerny sprytni z niej typ :), a oni przecież od lat podrzucają jej zgniłe jajka czyli tzw dobre rady , że jak tylko zmieni styl gry, to wtedy zaczną ją cenić a nawet lubić i przestaną ją obszczywać. a może nawet zaczną jej kibicować, wystarczy że zacznie coś na korcie robić, że stanie się agresywna, waleczna, ofensywna, że nastawi się na ciągłe nokauty czyli będzie zabijać każdą piłkę i sama kończyć wszystkie wymiany, a wtedy będzie masowo rozdawać za darmo punkty czyli popełniać masowo tzw. niewymuszone błędy i na pewno bardzo szybko spadnie w czarną otchłań rankingu aż na samo dno, i nigdy już się nie podniesie i nie zarobi już ani jednej złotówki i jej niezasłużone sukcesy oraz pieniądze w końcu przestaną kłóć ich w oczy, tylko co zrobić jak ona ich dobrych rad nawet nie chce słuchać ?, a zmienia swoją grę tylko wtedy gdy zaczynają się kłopoty, i coś trzeba zmienić.

Każdy gra zgodnie z własną a nie cudzą osobowością , tak jak mu własna a nie cudza natura każe, każdy powinien być wierny sobie, własnej indywidualności jeśli taką ma, i ciągle szlifować własny, a nie cudzy styl gry i osiągać najwięcej ile się tylko da, a każdy kibic powinien kibicować tylko tym których lubi , a resztę bez oceniania zostawiać innym , bo od ocen i rad są co najwyżej zawodowi eksperci i trenerzy.

 

Następną rywalką najlepszej polskiej tenisistki ma być Dunka Caroline Wozniacki, która ma z Agnieszką dodatni bilans, ostatnio gra niezle i wielu wróży Polce porażkę.

Z forum: "Z Wozniacki w palnik i do domu , a co może Radwańska ma wygrać?".

Założenie jest takie że zawsze ma wygrać!, a czy wygra albo kto wygra tego nikt nie wie, bo to sport.

Pewnie Dunka będzie jak zawsze z każdym problemem lecieć po radę do tatusia, a Polka gra samodzielnie i rzadko prosi o konsultacje z trenerem, a czasami można odnieść wrażenie że tatuś Dunki sam wlatuje na kort kiedy chce bez zaproszenia, konsultacje z trenerami są dziecinadą i powinny być zakazane.

Z forum: "Tylko na wielkich szlemach nie można ale one są pod ITF".

A w ogóle tego nie powinno być, bo to dziecinada i sprzyja dziecinnym tenisistką, a jest niekorzystne dla tych bardziej samodzielnych, w męskim w ogóle nie można, a przecież przed i po meczu jest wiele czasu na konsultacje z trenerami, a w meczu to jest nie fair play, bo to czy tenisistka sama umie coś zmienić w swojej grze czy nie umie jest bardzo ważne , po co to ułatwiać radami trenerów? , może bez rad trenerskich nie jeden mecz maiłby inny przebieg i innego zwycięzcę i to by było bardziej sprawiedliwe.

 

niedziela, 16 lipca 2017

Największym polskim sukcesem w tegorocznym Wimbledonie okazało się zwycięstwo Łukasza Kubota I Marcelo Melo w grze podwójnej. To brzmi prawie niewiarygodnie, ale nawet w deblu nigdy nie mieliśmy mistrza Wimbledonu. Tę dziurę dopiero w tym roku załatał Łukasz Kubot razem ze swoim brazylijskim partnerem i tym sposobem przeszedł do historii polskiego tenisa i w ogóle polskiego sportu jako pierwszy polski deblowy Mistrz Wimbledonu.

Ale trzeba też pamiętać że rzecz dotyczy debla, który znajduje się co najmniej na drugim planie tenisowych rozgrywek i daleko mu do wielkiego prestiżu rozgrywek singlowych, którymi żyje cały sportowy świat. A można się pomylić, bo u nas euforia jest tak wielka jakby rzecz dotyczyła znacznie bardziej prestiżowego singla.

Z forum : "BRAAAAAWOOOOO ŁUKASZE!!!! Łukasz najlepszym polskim deblistą w historii, prześcignął Fibaka!!! :))))   

15 lajków!!! Dzięki wszystkim lajkującym. :)))) Ale fakt faktem, że od wczoraj Łukasz jest jedynym polskim tenisistą z dwoma tytułami wielkoszlemowymi, z tego jednym w Świątyni Tenisa. Do jego zwycięstwa na AO14 jedynym tenisistą polskim z jednym tytułem wielkoszlemowym (AO78) był Fibak. Oczywiście Fibak miał w singlu o wiele więcej sukcesów niż Łukasz, ale w deblu można spokojnie powiedzieć, że Łukasz najpóźniej wczoraj go prześcignął".

A Ty jedynym forumowiczem ktory to dostrzegl i zgarnal za to 15 lajków, ale z tego co pamiętam to bodajże Fibak wspominał że za jego czasów debel stał wyżej prestiżowo niż dzisiaj i nad tym nawet ubolewał że teraz jest z tym gorzej i debel nieco podupadł, i mówił że wielu dobrych singlistow za jego czasów nie tylko w debla grało ale i przywiązywało do tego dużą wagę , więc jeśli tak było to o sukcesy w deblu było nieco trudniej, ale co fakt to fakt, Kubot ma większe sukcesy w deblu od Fibaka, ale mniejsze w singlu.

Z forum : "Nie znam się zbytnio na tenisie, ale chyba w deblu nikt z Polski nie wygrał Wimbledonu w deblu mieszanym - mikście..?:P
Chyba największy sukces w tej kategorii ;) . Gratuluję Łukasz Kubot i Melo!".

To właśnie wydaje mi się idealne rozwiązanie , gdyby wszyscy świętowali sukces debla, pisząc że to debel, a więc inna kategoria niż singel i nie mieszali w to singlistów i nie pouczali ich żeby uczyli się gry czy zwyciężania od Kubota, nieporównywali ze sobą dokonań deblowych i singlowych , nie mówili jednym tchem czy w jednym zdaniu o dokonaniach singlistów i deblistów, a tak się często zdarza na licznych sportowych forach a nawet wśród dziennikarzy i komentatorów, to wszystko byłoby OK,  a przecież wielu singlistów nawet nie gra w debla, a co za tym idzie nie ma szans na sukcesy w deblu, a najlepsi debliści przegrywają z najlepszymi singlistami w przedbiegach, a tenis to sport indywidualny a nie drużynowy i choćby dlatego debel zawsze będzie na drugim planie.

Ale oczywiście można z tenisowego debla nawet zrobić sport narodowy , wbrew światowym trendom, jeśli polskie media tego chcą, i od teraz tylko debel będą nagłaśniać, bo o największych sukcesach w singlu w Polsce nie ma co marzyć, tylko że trzeba być wtedy fair play wobec wszystkich tenisistów i od najlepszych polskich tenisistów żądać porzucenia singla na rzecz debla , a nie odwrotnie , jak to było w przypadku Radwańskiej, gdzie media i kibice miesiącami płakali że gra debla a powinna poświęcić sie tylko singlowi, i żadne argumenty, że to dobry trening itd. do nich wtedy nie przemawiały.

Swego czasu, kilka lat temu chyba cała Polska czyli media, eksperci i kibice odradzali Agnieszce grę w debla , żeby skupiła się tylko na singlu , wywierali nawet na nią i jej sztab medialna presję, może nawet jej uległa bo w końcu debel porzuciła zupełnie,  choć sama mówiła że debel jej w singlu nie przeszkadza i jest to dla niej dobry trening, dlaczego odradzali jej debel ?, chcieli jej wyrządzić krzywdę, pozbawić deblowych sukcesów, możliwości wygrywania deblowych szlemów, a może uważali że jest za dobrą singlistką z szansami na sukcesy żeby jeszcze grała debla, w każdym razie za każdym razem jak grała w debla to na forach było wielkie larum....
A i dziś nikt Agnieszkę nie zachęca do grania w debla , a wiadomo że szanse na szlemy miałaby w deblu o wiele większe...
A ja akurat byłem za tym żeby nie odpuszczała debla, bo uważałem że ma realne szanse na szlemy zwłaszcza gdy wcześniej odpadnie z singla i znajdzie sobie godną partnerkę. 

Z forum: "z tym naciskiem kibicow i mediow to tez czego nie rozumiem; skoro Agnieszka jest tak podatna "na nacisk z zewnatrz" dlaczego nie zmieni sztabu szkoleniowego; na ten temat KIBICE i MEDIA wylaly juz moze atramentu i... nic sie nie dzieje."

Pewnie wszystko zalezy kto i jak naciska, wszystko zależy od okoliczności, jeśli tylko media i kibice to raczej nie ma szans na skuteczność, widocznie w porzucenie debla przekonali kogoś ze sztabu Agnieszki, może ten ktoś przekonał Agnieszkę o słuszności porzucenia debla i może w końcu sama się z tym zgodziła, trzeba zapytać Agnieszki czym się kierowała porzucając debla, ja tylko piszę o ogromnym wieloletnim nacisku mediów, ekspertów, kibiców, na Agnieszkę żeby porzuciła debla, a gdyby debel była bardzo ważny to by takiego nacisku nie było, i wcale nie piszę ze jest podatna czy bardzo podatna na wpływy, wręcz odwrotnie, bo Agnieszka wiele razy pokazała że ma własne zdanie i z mediami się nie liczy i prowadziła różne słowne wojenki np. z Azarenką i media bardzo często brały ją na swój cel.

Ale jeśli uważamy że debel jest równie wartościowy jak singel, to powinniśmy raczej namawiać Agnieszkę, Janowicza i innych utalentowanych polskich singlistów, do porzucenia singla na rzecz debla, choćby dlatego że w deblu dużo łatwiej o szlemowe sukcesy, choćby dlatego że nie grają w nim najlepsi singliści, że ma się partnera i jak się będzie miało szczęście do partnera to to może nawet załatwić sprawę szlema, i chyba o jeden mniej meczów po drodze do finału ( w singlu trzeba pokonać 7 rywali w deblu 6? ), i nawet są inne zasady gry, np. nie ma gry na przewagi.

Każdy chyba wie jaka jest pozycja singla i debla w tenisie, czy najlepsi debliści mają szanse z najlepszymi singlistami?, jakie są apanaże?, jaka oglądalność i zainteresowanie, czyli kto częściej jest na pierwszych stronach gazet, ekranach tv, kto się cieszy większą sławą i uznaniem na świecie itd. ale nie o to chodzi żeby się kłócić co lepsze czy ważniejsze, ale o to że debel i singel należy rozważać osobno i nie mieszać jedno z drugim. Poza tym wielu singlistów jak Radwańska debla nie grają, a wielu w Polsce odradzało jej grę w debla, i nikt nie wie czy i ile deblowych tytułów wielkoszlemowych by wygrali gdyby grali, nikt też nie poświęci singlowej kariery dla deblowej, odwrotnie zdarza się bardzo często, w debla grają też tenisowi emeryci jak Hingis i to z wielkimi sukcesami, czy Hingis teraz osiągałaby wielkie sukcesy w singlu, nie, bo w deblu ma partnerkę i to zupełnie inny wysiłek fizyczny, wiele tenisistów bez sukcesów w singlu osiąga wielkie sukcesy w deblu, np. Sania Mirza, więc wniosek jest taki że debel i singel to zupełnie coś innego i należy oba rozważać osobno, bez porównań czy mieszania ich ze sobą, a ponieważ tenis to sport indywidualny więc siłą rzeczy debel odgrywa mniejszą rolę od singla. A to że my w Polsce bardziej cieszymy się ze szlemów w deblu, bo w singlu ich nie mamy, to jeszcze zupełnie inna rzecz...

Bo jeśli sukcesy w deblu są nie mniej ważne od singlowych, a tak można wnosić z tego co piszą czy mówią w niektórych mediach, to czemu tak wszystkim w Polsce zależało żeby Agnieszka w debla nie grała?, a powinni od niej żądać czegoś wręcz odwrotnego poświęcenia się dla debla kosztem singla z o wiele większą szansą na wygrywanie w szlemach, trzeba mieć po prostu umiar i znać proporcje co to debel a co to singel i nie mieszać jednego z drugim.

A gdyby tak Agnieszka na początku świetnie zapowiadającej się kariery singlowej porzuciła całkowicie singel i poświęciła się deblowi i znalazłaby dobra partnerkę i wygrałaby kilka czy kilkanaście szlemów to by była sławniejsza i bogatsza niż teraz? nie sądzę , sądzę że raczej Polacy by z niej kpili że porzuciła świetnie zapowiadającą się karierę singlową na rzecz debla, że poszła na łatwiznę celując w szlemy deblowe a nie singlowe, Polacy mogą się bardzo cieszyć z sukcesów w deblu ale pod warunkiem że nie osiąga je ktoś kto ma szanse na podobne wyniki w singlu, więc zestawianie debla z singlem jest bez sensu a nawet jest niesprawiedliwe, a niektóre media tak właśnie teraz czynią.

Należy oczywiście cieszyć się sukcesami Kubota i innych deblistów , ale nie można ich porównywać z singlistami. Singel i debel to dwie zupełnie inne bajki i zestawianie ich ze sobą jest bez sensu. Bo jeśli Kubot jest w życiowej formie, a tak się mówi po wygraniu przez niego deblowego Wimbledonu, to czemu w ogóle nie grał w singla i tam również nie pokusił się o tytuł ?. Czemu nie zatrzymał Rogera?. Nie chciał? A może zrobi to za rok?. A jeśli nie chciał bo jest specjalizacja i trzeba się jednemu poświęcić żeby odnosić największe sukcesy, to nie można ze sobą porównywać dwóch różnych tenisowych specjalizacji , a wiadomo która jest na pierwszym planie. Gdyby chodziło o debel kobiet i singel mężczyzn , to pewnie nikt tego co piszę by nie kwestionował :).

Z forum: "Nie kwestionuję singlowych wyników Radwańskiej, ale w historii jako polski zwycięzca wielkoszlemowy na dzień 16.07.2017 r. zapisany jest Łukasz Kubot, nie Agnieszka Radwańska".

Ale w deblu , a Agnieszka jest ponoć za dobra na debla, tak od lat mówili dziennikarze, eksperci i kibice i bardzo doradzali jej porzucenie debla, i celuje w tytuł w singlu o który jest o całe niebo trudniej, więc trafiłeś jak kulą w płot . A jak się Agnieszka przekwalifikuje na debla to dopiero wtedy będzie można porównywać to co osiągnie w deblu do innych deblistów. JAK MOŻNA TO W OGÓLE PORÓWNYWAĆ, NIEBO A ZIEMIA .

Z forum: "Chyba sobie żartujesz... To Kubot ma tytuł na londyńskich trawnikach, Radwańska nie."

Chyba sobie żartujesz... finał singlowego Wimbledonu i mały wimbledoński talerz o wiele więcej znaczą w świecie tenisowym niż tytuł w deblu i o wiele o niego trudniej i Kubot pewnie chętnie by się zamienił, a Kubotowi singliście to się nigdy nie udało, a przecież w singlu grał kilka dobrych lat, czemu Kubot w singlu nie odnosił takich sukcesów?, a wtedy bardzo chętnie przyznałbym Ci rację, a tylko jego sukcesy singlowe można porównywać do osiągnięć Agnieszki w singlu. A jak Agnieszka przerzuci się na debla i tylko mu się poświęci, to wtedy będziemy ją porównywać z Kubotem deblistą, a na razie możemy ją porównywać tylko do Kubota singlisty i jest od niego o wiele lepsza.

Jeśli ktoś pisze takie bzdury to trzeba zareagować, ale oczywiście  jeśli bzdury mówią  komentatorzy i dziennikarze to nic dziwnego że to się przenosi niżej, ryba wszak psuje się od głowy, singel i debel to dwa różne światy i nie da się ich porównywać !.

Z forum : "Finał znaczy więcej niż tytuł, dobre. :)".

Dokładnie tak i możesz o to zapytać dosłownie każdego w światku tenisowym poza Polakmi , którzy akurat są w euforii po sukcesie Kubota. a wielkich singlowych sukcesow nie mają, bo to był finał w singlu, a tytuł jest tylko w deblu, a poziom trudności między deblem a singlem jest bardzo duży i różnica w prestiżu też, zwłaszcza w czasach gdy najlepsi singliści w debla nie grają, co najbardziej bardzo sporadycznie i pewnie bez większego zaangażowania, o czym zapomniałeś w swej ignorancji wspomnieć, zapytaj się zresztą Kubota , ktoś go kiedyś o coś podobnego pytał, i był zadecydowanie za nawet mniejszymi suckesami w singlu niż za większymi w deblu, ale niestety w singlu wiele nie zwojował .  A poprzedni jego deblowy partner który asystował Kubotowi w jego pierwszym triumfie wielkoszlemowym w wywiadzie z dziennikarzami w ogóle o deblu nie chciał wiele mówić jako jego zdaniem niezbyt ważnym, tylko ciągle opowiadał o singlu i jego rozwoju w jego kraju.

Gdyby Agnieszka wygrała debel na Wimbledonie ( co pewnie już by dawno dokonała gdyby poświęciła się tylko deblowi ), a Kubot finał w singlu to pisałbym dokładnie to samo , tylko że pewnie wtedy nikt by u nas tego nie kwestionował :)

Z forum: "Pewnie z kwaśną miną pogratulowała".  ( taki wpis ukazał się pod informacją że Radwańska pogratulowała Kubotowi ).

Po co ciągle udowadniasz jaki baran z ciebie, wystarczy nie porównywać singla i debla, bo są to różne dyscypliny w tym samym sporcie, tak jak nikt nie porównuje siatkówki plażowej z halową, ani piłki nożnej z jej odmianą halową ( wiem że to dość kulawe porównania, ale lepszych nie znalazłem), i można gratulować szczerze :). Kubot porzucił singel, nie dlatego ze odnosił w nim wielkie sukcesy ale dlatego że uznał że nie wystarczy zdrowia na jedno i drugie i uznał że będzie lepszym deblistą niż singlistą i poświecił się całkowicie deblowi i dzięki temu odnosi w deblu wielkie sukcesy, niech Agnieszka , Janowicz zrobią to samo to dopiero wtedy będziemy ich porównywać, jeśli ktoś pisze że Kubot jest pierwszym polskim podwójnym mistrzem wielkoszlemowym  i pierwszym który wygrał Wimbledon i nie dodaje deblowym, to popełnia błąd, który można tłumaczyć tylko obecną euforią.

Z forum ; "Zamiast wypisywać te karkołomne elaboraty, napisz wprost, że cię skręca, że Łukasz ma tytuł na Wimbledonie, a Agnieszka może sobie o nim tylko pomarzyć :)".

Skręca to mnie Twoja i innych głupotą, ja nawet tego nie porównuję ze sobą , ja porównuję tylko sukcesy singlowe do singlowych , a deblowe tylko do deblowych , i tak samo cieszą mnie sukcesy deblowe Kubota jak innych, tylko są to sukcesy deblowe i nie mieszam ich z singlowymi i oczywiście większą wagę przywiązuję do sukcesów singlowych tak męskich jak i damskich, bo osobiście wolę singel od debla i wg mnie jest on o wiele bardziej prestiżowy oraz uważam że tenis to sport indywidualny, a więc debel zawsze będzie na drugim planie.

A jak Agnieszka zacznie grać tylko debla, to marzenia się pewnie szybko zmaterializują i może zdobędzie kilka tytułów wielkoszlemowych, i im to zrobi szybciej tym ich będzie więcej :) pytanie jest tylko o motywację, Kubot nie miał za dużych sukcesów w singlu , więc jemu motywacji nie brakuje.

Z portalu TVP. Sport. pl. : "Kubot dołożył do kolekcji drugi wielkoszlemowy tytuł deblowy. W 2014 roku wygrał Australian Open w parze z Robertem Lindstedtem. Zwycięstwo w Londynie sprawiło, że stał się najbardziej utytułowanym polskim tenisistą. Wojciech Fibak wygrał raz turniej zaliczany do Wielkiego Szlema".

Nieprawda, Kubot stał się najbardziej utytułowanym polskim deblistą !, bo tenis składa się z singla, debla , miksta i ma swoja hierarchię ważności w której najpierw liczą się osiągnięcia i tytułu w singlu , więc nadal najbardziej utytułowanym polskim tenisistą w erze open jest Radwańska a potem Fibak.  Sukcesy singlowe porównuje się tylko z sukcesami singlowymi, i tutaj najlepsza jest Radwańska i Fibak. A deblowe porównuje się tylko z deblowymi i tutaj najlepszy jest Kubot.

Z forum: Debel jest coraz gorzej traktowany przez organizatorów pod względem nagród finansowych w stosunku do singlistów.
Na Wimbledonie np. w 1968 roku singlista wygrał 2000 £ a para deblowa 800 £, co stanowiło 40%.
Najkorzystniej było w roku 1980 20000 singiel i 8400 debel czyli 42%.
Przez całą ostatnią dekadę ubiegłego wieku ten stosunek wynosił 40,97%.
Od 2001 roku systematycznie maleje i w tym roku wynosi zaledwie 18,18% - 2200000 singiel i 800000 para deblowa.   

Z forum: " Z 4 zawodników z półfinałowego meczu Kubota, tylko jemu w karierze singlistów udało się wedrzeć do pierwszej 50-tki. Pozostali trzej panowie nigdy nie weszli nawet do pierwszej dwusetki. 

       

Z forum :"Konserwatywni Angole długo jeszcze nie wpadną na świetny moim zdaniem pomysł,który ma w swoim regulaminie np.MMA ,aby dać przynajmniej dodatkową premię np. za "najbardziej emocjonujący finał"(MMA - walka wieczoru)...KuMelo razem z przeciwnikami zrobili show o dramaturgii bijącej wszystkie tegoroczne finały razem wzięte.....Taka premia mogłaby być przyznawana we wszystkich kategoriach rywalizacji za najlepszy mecz w turnieju i....mógłby to być nawet taki w pierwszej rundzie....."

Cały dowcip polega na tym, że gdyby była taka nagroda to akurat "KuMelo" nigdy by jej nie dostali, no chyba żeby decydowali sami Polacy, bo wszyscy inni na świecie braliby pod uwagę tylko single! i dopiero wtedy naocznie by się okazało jak bardzo Polacy na siłę szukają wielkich sukcesów , którymi świat w ogóle się nie przejmuje! i nie przeżywa w związku z nimi żadnych emocji i wtedy na polskich forach byłby płacz i lament i zgrzytanie zębami na wielką niesprawiedliwość i krzywdę dziejową, która zawsze akurat spotyka Polaków, znowu by żewnie płakali że cały świat ich zdradzil albo opuścił. Wielka euforia w Polsce wokół debla dowodzi tylko jednego że Polacy są bardzo spragnieni wielkich sukcesów, bo tak bardzo im ich brakuje, a tak wielką mają na nie ochotę -  naprawdę tylko dla Polaków Polska i Polacy są pępkiem całego świata i dla nikogo więcej!. Debel w tenisie znaczy jeszcze mniej niż IO i zloty medal w tenisie, a jak pamiętamy Złota Medalistka ostatnich  IO nie została nawet wybrana w plebiscycie do top 5 najlepszych tenisistek sezonu, a na forach tak się wykłócali że IO w tenisie są ważniejsze nawet od szlemów, bo akurat Polacy straszną wagę przywiązują do IO i medalów. Szybko okazałoby się też że mimo wielkiej popularności tenisa mało kto albo prawie nikt na świecie nie oglądał debla i w ogóle by nie wiedzieli o co tym Polakom znowu chodzi.

Z forum : "Jest niemało prawdy w tym, że często jesteśmy niedowartościowani,ale tak ma - podejrzewam - wiele nacji na tzw.dorobku...Nie powiem,że ten mecz Kubota będzie jakimś przełomem,ale na pewno wiele osób z kręgu kibiców tenisa zmieniło choćby trochę spojrzenie na debla męskiego.Masz rację,że to obecność krajana podnosiła nam dodatkowo ciśnienie i zwiększała nasze zainteresowanie...Single pozostaną na pierwszym miejscu - również nie mam wątpliwości...

Bo przede wszystkim każdy kraj najpierw docenia siebie, a potem może i innych. I gdybyśmy byli światową potęgą z którą wszyscy na świecie musieliby się liczyć to siłą rzeczy bylibyśmy bardziej doceniani. Ale w tym akurat przypadku to nie Polacy tylko debel jest niedoceniany i pewnie zawsze będzie niedoceniany , bo tenis to przede wszystkim sport indywidualny, zwłaszcza w porównaniu z bardzo prestiżowym singlem ( bo 200 tys funtów na głowę to nie jest mało i jest się o co bić!, choć oczywiście dla jeszcze bogatszych krezusowych singlistów to może być nieopłacalne zwłaszcza jeśli miałoby to odbywać się kosztem singla) i to się raczej nie zmieni, a ponieważ debel od wielu lat jest niedoceniany to najlepsi singliści debla nie grają, albo grają treningowo czy towarzysko, i w związku z tym jego ranga jeszcze bardziej spada i mało kto i gdzie się nim interesuje, chyba że jest to kraj bez sukcesów w tenisie, a wygrywa w deblu ich rodak, ale ciekawe czy w Brazylii która też podobno nigdy nie miała Mistrza Wimbledonu ani w singlu ani w deblu jest takie samo wielkie poruszenie jak w Polsce?.

A przecież jest jeszcze mikst, co z nim? , który jest jeszcze bardziej niedoceniany od debla i nagrody są jeszcze mniejsze, ale też przyzwoite, a może by tak dla odmiany czy dziejowej sprawiedliwości odwrócić kolejność i zadekretować że najważniejszy jest mikst, a potem debel a najmniej ważny singel, to wtedy po jakichś 10 latach okaże się ze największe sukcesy osiągamy w singlu i tam zdobywamy nawet szlemy, a w mikście jesteśmy na prawie szarym końcu, bo wszystko co najlepsze na świecie przejdzie do miksta a reszta do debla, a pozostali do singla ;) ;).

Chodzi też o to że singliści w dzisiejszym tenisie mają o wiele trudniej wygrywać szlemy niż debliści, nie mówiąc że nie mają pomocy w partnerze, więc dlaczego sukcesy w deblu mają być równie wartościowe jak w singlu?, jaka tu sprawiedliwość? przecież najlepsi singliści u nas Radwańska i Janowicz nie grają debla albo grają sporadycznie, więc nawet nie mają szans na deblowe szlemy . A np. dziennikarz tvp kropka sport napisał że Kubot jest najbardziej utytułowanym polskim tenisistą, nie deblistą, tylko tenisistą!. A przecież Kubot nie ma w dorobku ani jednego singlowego tytułu, więc brzmi to jak kiepski żart, ale on to pisał na serio :) a przecież nie wszyscy muszą znać się na tenisie i mogą potraktować jego słowa również na serio i zostać przez media wprowadzeni w błąd.

Czy nie można cieszyć się sukcesami deblistów, zachowując umiar i odpowiednie proporcje bez wprowadzania czytelników i słuchaczy w błąd?.

"– Deble. Lubie je oglądać, ale co to właściwie jest, czemu one są rozgrywane? To rozgrywki dla ludzi, którzy nie są wystarczająco szybcy, by grać singla. Nie chcę okazać braku szacunku, ale nie powinno się ich rozgrywać w ogóle, a pieniądze z ich nagród przekazać singlistom, którzy są poza pierwszą setką i – mimo, że są dużo lepsi od deblistów – nie zarobią nigdy dużych pieniędzy – powiedział znany z kontrowersyjnych wypowiedzi John McEnroe".

Z forum:  "McEnroe zawsze był dziwny..."

Zawsze był dziwny, bo zawsze mówił to co myśli, a tacy ludzie zwłaszcza dla tyhc co powtarzają wszystko za innymi są bardzo dziwni i zawsze mają pod górkę . Nie mówię, że podzielam jego zdanie odnośnie nierozgrywania debla i miksta, ale pokazuje ono że singel i debel to zupełnie coś innego, nieporównywalnego i nie można ich zestawiać ze sobą w jednym szeregu i mieszać czy nie odróżniać singlistów i ich osiągnięć od deblistów.

z forum: "Zaczyna się polskie piekiełko ... kontrowersyjny emeryt coś powiedział i Polacy już to podłapali żeby marudzić ... idąc tym tokiem myślenia można dyskredytować wszystkie medale drużynowe np. w skokach narciarskich ... Polakom nie udało się indywidualnie zdobyć złota to zrobili drużynowo, podczas kiedy większość zawodników indywidualnie zajmowało dalsze pozycje ... ale nikt się nie zająknął na temat "sukcesu" Polaków ... a teraz nagle sukces Kubota jest "gorszy" bo w deblu ... marudy !!!".

Nie piekiełko tylko fakty, a porównanie jest chybione, bo w drużynowych skokach skaczą zawsze najlepsi skoczkowie, a w debla najlepsi singliści racze w ogóle nie grają, zwłaszcza w deblu męskim.  Debel ma największe znaczenie na IO, głównie dla statystyk medalowych.

Z forum: "Za takie poświęcenie, łzy, pot, ciężkie treningi cena 11x niższa.. Wstyd dla ludzi, ktorzy ustalili takie stawki. A radość u Marcelo i Łukasza x11 wieksza niz np u Hiszpanki. I to jest piękne".

Czyste emocje przez panią przemawiają, a wielką radość ze zwycięstwa nawet mają ci którzy grają na podwórkach, więc argument jest chybiony. I jest wiele sportów gdzie poświęcenie, łzy, pot, ciężkie treningi, jest jeszcze gorzej wynagradzanych niż w deblu.  Żeby daleko nie szukać, choćby w tenisowym mikście. A singel generuje więcej łez, potu i ciężkiej pracy niż debel, bo wysiłek w singlu jest dużo większy niż w deblu.

Z forum : "Nie, nie jest. Sport to nie tylko hajs, gdzie schodzi się obojętnie (jak Radwańska) z trawy. Debel to też rodzaj sportu, też ludzie walczą i zostawiają serce na korcie.. Więc moj argument nie jest inwalidą".

Jasne, że nie tylko hajs, ale co to ma do rzeczy ? ja piszę że wszyscy cieszą się ze zwycięstwa nawet amatorzy i dzieci na podwórkach i wszyscy oni walczą i zostawiają serce na podwórkach, bo na tym polega rywalizacja, a im nikt nie płaci nawet złotówki, czasami nawet muszą do sportu dokładać, nie mówiąc o 200 tys funtach, a i tak te 200 tys funtow debliści zarabiają tylko dzięki singlistą, bo gdyby nie popularność rozgrywek singlowych to mało kto by się nimi interesował, więc powtarzam to żaden argument, brak logiki?, a ludzie mogą się różnie cieszyć ze zwycięstwa w zależności od swojego usposobienia czy charakteru, jedni bardzo wylewnie, a inni bardzo skrycie i mogą radość chować w środku, a na zewnątrz okazywać obojętność, ludzie na szczęście są różni, są introwertycy i ekstrawertycy, więc wzmianka o Agnieszce najlepszej polskiej tenisistce jest i głupia i chamska.

"Jeden z dziennikarzy spytał ją żartobliwie, czy trochę nie żałuje, że lubinianin ją uprzedził".  - tvp. sport

Skąd oni dobierają tych dziennikarzy, z klucza politycznego?, nie uprzedził bo wygrał Wimbledon w zupełnie innej konkurencji, w którą  obecnie Agnieszka nawet nie gra , uprzedziłby ją gdyby wygrał singla !, w tenisie są trzy zupełnie różne o różnym stopniu trudności i popularności konkurencje, najważniejszy singel, bez którego pozostałe konkurencje pewnie straciłyby rację bytu, debel i mikst i wszystkie trzy należy omawiać i oceniać osobno, więc jak mógł uprzedzić ją grając w zupełnie innej konkurencji w której ona nawet nie gra ?, poza tym tenis męski i damski są tak różne ze należy je również omawiać i oceniać osobno, chyba że rzecz dotyczy miksta. Bezmyślność i bezmózgowie na każdym kroku i jak ma być w polskim sporcie czy tenisie dobrze?, nigdy nie będzie dobrze, dopóki ludzie nie zaczną precyzyjnie i z sensem myśleć, głowa jest we wszystkim najważniejsza !.

Super by było żeby Janowicza i Radwańską uprzedził i byłoby naprawdę co świętować , ale jak na razie to uprzedził Matkowskiego i innych deblistów, ale jeszcze nie Radwańska i Janowicza, chyba że zaczną grać debla.

Dlaczego zakłamują rzeczywistość, dlaczego wprowadzają ludzi w błąd, a przecież nie wszyscy muszą znać się na tenisie, jaki mają w tym cel?, czy roją sobie że to zwiększy popularność debla w Polsce?, nie wiem, może w ogóle nie myślą, w każdym razie nie uważam że zakłamywania rzeczywistości jest dobrą metodą na cokolwiek.

A sportowców oceniam nie jako ludzi, kto jest bardziej sympatyczny, pracowitszy czy skromniejszy , tylko oceniam ich jako sportowców, wg czystych kryteriów sportowych. Tak więc podsumowując i nie umniejszając nic Kubotowi, przeszedł od do historii polskiego sportu i polskiego tenisa jako pierwszy polski deblowy Mistrz Wimbledonu, ale zaszczyt pierwszego polskiego singlowego Mistrza Wimbledonu jest wciąż do zdobycia czy obsadzenia.

Z forum : "Bolesławiain baranie.."

Ale ja przecież cytuje dziennikarza który był na konferencji z Radwańska i zadał to idiotyczne pytanie, dlatego jest cudzysłów :) nie poprawiam cytatu :) ale dzięki za sprostowanie   

-----------------------------

Od debla zacząłem, ale teraz wrócę do damskiego singla.

z forum "Radwańska to może pomarzyć o takich sukcesach jak Hiszpanka" nick RadolSzczecin

a ty biedaku to możesz pomarzyć o takich sukcesach jak Radwańska,
kto nie wygra, to zawsze winna jest Radwańska,
bo jest najlepsza polska tenisistką,
i wszyscy chcieliby żeby wszystko wygrywała,
a cała reszta polskich tenisistek jest kilka długości za nią,
i one nikomu nie zawadzają,
i nikt od nich niczego nie wymaga,
bo polaczków ( odwrotność Polaków ) nie boli ich brak sukcesów,
za to strasznie bolą ich liczne sukcesy Radwańskiej,
jakich w Polsce w erze open nikt jeszcze nigdy nie widział,
i pewnie długo nie zobaczy,
i to w tak złotodajnym sporcie :)
wg polaczków ( odwrotność Polaków),
którzy sami są do niczego
i niczego nie potrafią,
Radwańska zawsze musi wszystko wygrywać ,
bo inaczej jest zerem,
marną czy beznadziejną tenisistką,
i już dawno powinna skończyć ze sportem,
gdyby miała troszkę honoru :),
wszystko albo nic,
teraz albo już nigdy,
jak nie teraz to już nigdy,
itd. itp., itd., itp
wszyscy w Polsce chodzą tylko po bandach (emocje ponad rozumem), od wielkiej euforii po totalne malkontenctwo,
i środka nie uznają,
i dlatego g... mają,
a mają to g..., bo jest ich mnogo, i mniej już się nie da,
np. w porównaniu z małymi Czechami,
którzy chodzą po środku ( rozum ponad emocjami),
i szlemów mają dostatek,
a polaczki ( odwrotność Polaków) tylko kpią z Czechów,
uznając ich za gorszych,
bo rzekomo nie mają fantazji,
bo tylko tym środkiem chodzą,
a oni z fantazją chodzą tylko po bandach,
i nic albo niewiele mają :).

 
z forum: "Lepiej mieć dwa szlemy a potem zaliczać wtopę za wtopą, niż regularnie dochodzić do ćwierćfinałów i nic, tak uważam"
 
Ameryka kolejny raz odkryta,
lepiej mieć szlemy niż nie mieć,
to przecież wszyscy na świecie wiedzą ,
tylko weź i wygraj ::)
zwłaszcza gdy pochodzisz z kraju,
który wiele chce, ale nie wiele może,
choć wszyscy w nim są wielkimi znawcami,
zwłaszcza wielka sfora tzw januszów,
i szczekają na sportowców na każdym kroku,
zwłaszcza na tych u nich najlepszych,
kto w Polsce wygrał singlowego szlema, gdzie i kiedy?
tylko Radwańska w całej erze open była w finale szlema,
ma kilka wielkoszlemowych półfinałów
i wiele ćwierćfinałów ,
a tych niechcianych czy wykpiwanych ćwierćfinałów ,
poza Radwańskiej jest w damskim polskim tenisie ery open ....ani jeden,
dosłownie ani jeden!,
tak więc polscy kibice kpią z ćwierćfinałów,
od kiedy Agnieszka Radwańska zaczęła często do nich dochodzić,
ich zdaniem zbyt często,
więc jest powód do kpin,
przejadło im się,
więc muszą wyrzygać,
a gdyby dochodziła rzadko ,
albo wcale,
to powodu do kpin by nie było,
bo nikt nie kpi z tego że wszystkie polskie tenisistki razem wzięte - z wyjątkiem Radwańskiej - w erze open ani razu nie sięgnęły po wielkoszlemowy ćwierćfinał.
dosłownie ani razu!,
a polscy kibice kpią z ćwierćfinałów Radwańskiej od lat,
bo tak dużo ich zdobyła,
a sukcesy najlepiej porównywać z innymi z tego samego kraju,
bo każdy kraj stwarza inne możliwości swoim sportowcom,
a chodzi nie tylko o kasę, ale i o mentalność, organizację czy tradycje,
czy może być większe i głupsze rozminięcie możliwości Polaków z ich aspiracjami?
 
 
Z forum: Gem-Set-Tenis "Gdyby baloniki dmuchane przez media były widoczne nad głowami zawodników, to przed Radwańską i Halep największy miała by Konta. Dziś odleciała by na nim na księżyc. To, jak robili ją w mediach w UK oraz w serwisach bukmacherskich faworytką Wimbledonu, "The one to beat", najgorętszym nazwiskiem w tourze i w ogóle kosmiczną Joasią, to przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. Brytyjczycy nigdy nie doczekają się szlema wśród kobiet po 1980 roku, bo żadna zawodniczka nie będzie chciała im go wygrać. Takiej presji nikt nie ma ochoty nosić, Heather Watson jest jej ofiarą co roku.".

Ale jest też druga czy odwrotna strona tego medalu, czyli tzw. hejt i tutaj też Agnieszka przewodzi w stawce, bo takiego hejtu jak w Polsce nie ma nigdzie i też nikt go nie uniesie, a raczej nikt się spod niego nie podniesie . Również hejtują media, komentatorzy, a nie tylko kibole w roli kibiców np. nagonka po IO. W Polsce uznaje się tylko bandy, albo skrajna bezmyślna euforia czy hurraoptymizm i totalne lekceważenie rywalek po sukcesach zwłaszcza niespodziewanych oraz ogromne chciejstwo przed spodziewanymi czy zapowiadanymi sukcesami, albo totalne malkontenctwo, brak wiary w cokolwiek czyli ciągłe krakanie, zawiść czyli wieszanie psów , odsądzanie od czci i wiary.

Jedno i drugie jest równie szkodliwe. Obie postawy biorą się z kompleksów z braku zadowalających sukcesów i są całkowicie emocjonalne i irracjonalne , pozbawione pierwiastka rozumowego, a sportowcy są tylko tego ofiarami.

Jest też i tak ze media wprawdzie dmuchają baloniki, ale bynajmniej nie z troski o dobro sportowców, ale żeby leczyć swoje zaniżone ego, żeby cieszyć się sukcesami zanim one nadejdą, bo tak naprawdę wcale w nie nie wierzą, ale też i nie wybaczają porażek czy błędów jeśli sportowcy tego balonika na wyrost przez media w ich imieniu nadmuchanego nie uniosą i tak np. było przed i na IO z Agnieszką Radwańską. Najpierw skrajna euforia, medialne wieszanie złotego medalu, bez żadnego szacunku dla realiów i zdrowego rozsądku, to dlatego Agnieszkę mianowano chorążyną reprezentacji, a potem po porażce i braku zapowiedzianego sukcesu nastąpiło skrajne malkontenctwo, czepialstwo, wprost nagonka odsądzająca od czci i wiary, pomawianie o wszystko co najgorsze na czele z olaniem kraju i wszystkich kibiców.

A potrzebny czy najlepszy jest złoty środek czyli bezwzględna wiara w siebie i sukces, bo każdy musi wierzyć w siebie żeby przynajmniej podjąć walkę, ale bez żadnych zapowiedzi zwłaszcza wielkich sukcesów, bez żadnego cieszenia się nimi zanim one rzeczywiście a nie tylko medialnie nastąpią i bez żadnego lekceważenia rywalek zwłaszcza tych pozornie dużo słabszych. Wreszcie bez nagonki po porażkach i bez wielkiej euforii po sukcesach. A krytyka powinna być tylko celowa, w dobrej wierze i pozbawiona emocji.

 

 

 

 

czwartek, 06 lipca 2017

Zdjęcie numer 1 w galerii - WTA Wuhan. Agnieszka Radwańska łatwo pokonała Makarową

 

Właśnie w tym tygodniu rozpoczął się najważniejszy turniej tenisowy świata - Wimbledon. Polskę w singlu reprezentują w męskiej odmianie tenisa ziemnego Jerzy Janowicz , a w damskiej Agnieszka Radwańska i Magda Linette.

Niestety Magda przegrała już pierwszy swój mecz, natomiast Agnieszka jest już w drugiej rundzie, a Jurek Janowicz wygrał już aż dwa mecze i awansował do 3 rundy.

Dziś w czwartek czekają nas kolejne emocje związane z drugim meczem Agnieszki Radwańskiej.

Z forum: "McHale  potrafi przyłożyć, i nie będzie takiej przebijanki jak dzisiaj, ty do mnie, ja do ciebie".

Więc to może być dobry test czy Adze wraca forma czy to tylko była słabość Serbki.

Ale jak na razie na 5 rozegranych meczów Agi z Amerykanką, Polka nie straciła jeszcze ani jednego seta, nic więc dziwnego że McHale wypowiada się o Radwańskiej w samych superlatywach.

"Rywalka ma o Polce jak najlepsze zdanie. W portalu theplayerstribune.com wymieniła pięć najtrudniejszych tenisistek, z którymi zmierzyła się w karierze. Obok takich sław jak Kim Clijsters, Maria Szarapowa oraz siostry Serena i Venus Williams, wymieniła właśnie Radwańską, nazywając ją "Czarodziejką".

"Żadna inna zawodniczka nie przewiduje wydarzeń na korcie tak, jak Radwańska. Nie dysponuje nadzwyczajną siłą, ale nie potrzebuje jej, ponieważ do perfekcji czyta grę. Możesz myśleć, że kontrolujesz wymianę, ale ona jest zawsze o krok przed tobą, zawsze wie, w którą stroną rywalka zamierza posłać piłkę. Szczególne wrażenie robią kąty, pod jakimi zagrywa, są zaskakujące i dzięki temu tak skutecznie kończy lobami" – napisała McHale. 

Amerykanka pamięta szczególnie zeszłoroczny mecz z Radwańską w 1. rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Polka wygrała 6:2, 6:3.

"Pamiętam moment, gdy schodziłam z kortu po tym spotkaniu. Przegrałam pierwszego seta 2:6, ale najgorsze było to, że nie zagrałam tak źle. Ona po prostu doskonale odczytywała każde moje zagranie. W trakcie dłuższych wymian wydawało mi się, że za chwilę zdobędę punkt, ona biegała od jednej strony do drugiej, jednak za chwilę nad moją głową przelatywała piłka po perfekcyjnym lobie. To było frustrujące, jednocześnie niesamowite. Oczywiście z perspektywy czasu" – dodała 60. rakieta świata" -  tvp. sport.

 

Ale jak się dobrze pozna rywalkę i ma się własne przemyślenia na temat jej gry i na temat własnych porażek , to w przyszłości można stawiać jej coraz większy opór, a nawet pokusić się o zwycięstwo. I tak w szóstym ich meczu, w tegorocznym Wimbledonie Amerykanka była bardzo bliska pierwszego zwycięstwa nad Polką, bo wygrała po raz pierwszy pierwszego seta, a w drugim w tie-breaku prowadziła już 5-2, a nawet miała dwie piłki meczowe , ale i tym razem Agnieszka była górą, a to dzięki spokojowi, wielkiej determinacji i walce do końca.

 

Ale w kolejnej rundzie sytuacja będzie odwrotna, bo najlepsza polska tenisistka zmierzy się z rywalką której jeszcze nigdy nie pokonała, a grały ze sobą dwa razy. A jest nią Szwajcarka Timea Bacsinszky (19.), która również jak Polka przedkłada tenis kombinacyjny nad siłowy i agresywny i na niej sztuczki Agnieszki , o ile będzie ich używać, nie będą robić większego wrażenia.

 

Po pierwszym przegranym przez Agnieszkę secie pokusiłem się o taki komentarz: Taktycznie, technicznie nie ma wielkiej różnicy między Polką a Szwajcarką, a według mnie Polka jest w tym troszeczkę lepsza ale niestety Szwajcarka bije silniej , jest nico silniejsza fizycznie. I byłem pewien obaw o dalszy przebieg meczu, ale wierzyłem że nie wszystko jeszcze stracone, bo zawsze do końca wierzę w sukces temu komu kibicuję. I na szczęście Agnieszka wygrała po wyrównanej walce 2 seta, a w trzecim już dominowała, i pierwsze zwycięstwo nad Szwajcarką w bardzo ważnym meczu stało się faktem. Ale Szwajcarka od połowy drugiego seta nabawiła się jakiegoś urazu nogi, który jak mówiła na konferencji nie pomógł jej w grze.

To chyba pierwszy raz w jej karierze gdy wygrywa dwa mecze z rzędu po przegranym pierwszym secie, a po pierwszym dwu setowym meczu z Jankovic mówiła że ledwo wytrzymala trudy meczu i ze jest bardzo zmęczona, co na forach odpowiednio prześmiewczo komentowano, a potem wygrała aż dwie z rzędu 3 setowki , i jak tu wierzyć kobiecie :)

Z forum: "Piękny i emocjonujący mecz, który po tym Vekić - Konta przejdzie chyba do the best of turnieju pań. Agnieszka w kiepskim sezonie potrafiła się na ten bardzo wymagający mecz odnaleźć. Super akcje przy siatce, udane skróty (wreszcie dawne czucie w ręce!) i mieszanie zagrań - przeciwniczce, która również z tego słynie. Brawo! Timei podcięło skrzydła przegranie II seta i być może odnowiona kontuzja lewego uda - w Doha poddała z tego powodu mecz z Putincevą. I serwis miała dzisiaj słabszy. Jednak obie tenisistki pokazały swoje najlepsze cechy/umiejętności". 

 

A w 4 rundzie znowu będzie rywalka z którą Agnieszka ma ujemny bilans -  Rosjanka Kuzniecowa. Tak więc droga do ewentualnego sukcesu w tegorocznym Wimbledonie jest bardzo wyboista, tym większa więc będzie radość z ewentualnego sukcesu.

Niestety Polka przegrała w 4 rundzie, w drugim secie Agnieszka robiła wszystko co mogła aby utrzymać się w grze i doprowadzić do 3 seta, ale Kuzi była za dobra, miała odpowiedzieć na prawie wszystkie zagrania rywalki i często nawet w trudnych sytuacjach odgrywała piłki nie do odbioru. Do tego pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe. Losowanie Agnieszki w tegorocznym Wimbledonie należy uznać za bardzo trudne, miała dwie po kolei bardzo niewygodne rywalki, które lubią z nią grać i nie widzą w tym żadnego problemu. W 4 r. wolałbym każdą inną tenisistkę poza Kuzniecową, więc jak dopiero po wygranej ze Szwajcarką dowiedziałem się że kolejną rywalką Agnieszki będzie Rosjanka, troszkę się podłamałem tym że losowanie okazało się tak bardzo nieprzyjazne, bo przydałoby się w tym słabszym sezonie nadrobić troszkę punktów i powalczyć o jakiś znaczący sukces, a z każdą inną rywalką byłoby chyba o to nieco łatwiej. No trudno.

Super że Venus ma szansę na tytuł , jej znakomitą karierę przystopowały sukcesy Sereny , gdyby nie miała młodszej siostry prawdopodobnie byłaby najlepszą tenisistką w historii, a w każdym razie miałaby duże na to szanse. Serena moim zdaniem grała brzydziej od Venus, ale za to brutalniej, dysponowała prawie zwierzęca siłą, zejście na drugi plan podcięło skrzydła Venus na długie lata.
Venus znacznie bardziej przykładała się do tenisowych obowiązków niż jej młodsza siostra ale została przez nią zdominowana.

Z forum: Gem-Set-Tenis "Gdyby baloniki dmuchane przez media były widoczne nad głowami zawodników, to przed Radwańską i Halep największy miała by Konta. Dziś odleciała by na nim na księżyc. To, jak robili ją w mediach w UK oraz w serwisach bukmacherskich faworytką Wimbledonu, "The one to beat", najgorętszym nazwiskiem w tourze i w ogóle kosmiczną Joasią, to przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie. Brytyjczycy nigdy nie doczekają się szlema wśród kobiet po 1980 roku, bo żadna zawodniczka nie będzie chciała im go wygrać. Takiej presji nikt nie ma ochoty nosić, Heather Watson jest jej ofiarą co roku.".

Ale jest też druga czy odwrotna strona tego medalu, czyli tzw. hejt i tutaj też Agnieszka przewodzi w stawce, bo takiego hejtu jak w Polsce nie ma nigdzie i też nikt go nie uniesie, a raczej nikt się spod niego nie podniesie . Również hejtują media, komentatorzy, a nie tylko kibole w roli kibiców np. nagonka po IO. W Polsce uznaje się tylko bandy, albo skrajna bezmyślna euforia czy hurraoptymizm i totalne lekceważenie rywalek po sukcesach zwłaszcza niespodziewanych oraz ogromne chciejstwo przed spodziewanymi czy zapowiadanymi sukcesami, albo totalne malkontenctwo, brak wiary w cokolwiek czyli ciągłe krakanie, zawiść czyli wieszanie psów , odsądzanie od czci i wiary.

Jedno i drugie jest równie szkodliwe. Obie postawy biorą się z kompleksów z braku zadowalających sukcesów i są całkowicie emocjonalne i irracjonalne , pozbawione pierwiastka rozumowego, a sportowcy są tylko tego ofiarami.

Jest też i tak ze media wprawdzie dmuchają baloniki, ale bynajmniej nie z troski o dobro sportowców, ale żeby leczyć swoje zaniżone ego, żeby cieszyć się sukcesami zanim one nadejdą, bo tak naprawdę wcale w nie nie wierzą, ale też i nie wybaczają porażek czy błędów jeśli sportowcy tego balonika na wyrost przez media w ich imieniu nadmuchanego nie uniosą i tak np. było przed i na IO z Agnieszką Radwańską. Najpierw skrajna euforia, medialne wieszanie złotego medalu, bez żadnego szacunku dla realiów i zdrowego rozsądku, to dlatego Agnieszkę mianowano chorążyną reprezentacji, a potem po porażce i braku zapowiedzianego sukcesu nastąpiło skrajne malkontenctwo, czepialstwo, wprost nagonka odsądzająca od czci i wiary, pomawianie o wszystko co najgorsze na czele z olaniem kraju i wszystkich kibiców.

A potrzebny czy najlepszy jest złoty środek czyli bezwzględna wiara w siebie i  sukces, bo każdy musi wierzyć w siebie żeby przynajmniej podjąć walkę, ale bez żadnych zapowiedzi zwłaszcza wielkich sukcesow, bez żadnego cieszenia się nimi zanim one rzeczywiście a nie tylko medialnie nastąpią i bez żadnego lekceważenia rywalek zwłaszcza tych pozornie dużo słabszych. Wreszcie bez nagonki po porażkach i bez wielkiej euforii po sukcesach. A krytyka powinna być tylko celowa, w dobrej wierze i pozbawiona emocji.

 

-------------------------------------

 

Z forum: "Korty nie mają żadnego znaczenia, ta tenisistka nie ma genu zwyciężczyni i nigdy mieć nie będzie" - niestety cytuję błazna kamana ( nick internetowy). Pisze tak o Adze czyli pisze tak o tenisistce która wygrała 20 turniejów WTA na 26 finałów WTA ( a więc świetny procent wygrywanych do porażek w finałach turniejów WTA  a ile wygral błazen kaman?, więc co on może wiedzieć o genie zwycięzcy:))) , w tym Masters, Miami , Pekin a więc największe turnieje poza WS ( i to w kraju w którym żadna inna tenisistka w erze open nie wygrała ani jdego turnieju WTA, dosłownie ani jednego) , byla w wielkim finale Wimbledonu ( czyli wygrała drugie miejsce, w wielu innych sportach jest to odpowiednik srebrnego medalu ), a więc wygrała 6 meczów z rzędu w najważniejszym turnieju tenisowym świata ( w finale przegrała tylko z najlepszą tenisistką świata Serena W, urywając jej jednego seta, choć to raczej była słabość Sereny która w drugim secie przechodziła wyraźny kryzys, a gdyby wtedy miała w finale każdą inną tenisistkę poza Sereną już dawno pewnie miałaby wygranego szlema, bo wtedy była w świetnej formie) i w 4 półfinałach szlemowych. Ale błazen kaman zapamiętał tylko ćwierćfinały których też miała bardzo dużo, ale ćwierćfinały w bardzo konkurencyjnym na całym świecie tenisie też są powodem do dumy ( ile Polek poza Agnieszką ma ćwierćfinały ważnych turniejów?, można na palcach policzyć i to pewnie jednej ręki :), a on czyni z nich powód do wstydu :). Do tego dwa razy była wiceliderką WTA, przez wiele lat w top 10 i kilka lat w top 5. I to wszystko podobno bez genu zwyciężczyni osiągnęła tenisistka która nigdy nie była najlepszą tenisistką świata, która gra tenis kombinacyjny, a nie siłowy ( jak np onegdaj Santoro, bardzo przepraszam za wrzucanie nazwiska męskiego do tenisa kobiecego ale ich gry Santoro i Agi zawsze wydawały mi się zbliżone ) i zawsze musiała mierzyć się jak Santoro z silniejszymi grającymi agresywnie i siłowo rywalkami jak np Azarenka. Teraz w tym sezonie Agnieszka gra najgorszy tenis w całej swojej karierze, wszystko przegrywa, ma wielkie problemy żeby wygrać dwa mecze z rzędu, co kiedyś robiła seryjnie, i taki błazen jak kaman to wykorzystuje i feruje ogólne oceny na temat Agnieszki i jej tenisa. A tenis Agnieszki nie da się w żaden sposób porównać np. do tenisa Dunki Wozniacki, a skoro je porównuje to nie za bardzo zna się na tenisie i nie za bardzo wie co mówi, bo Agnieszka gra zupełnie inaczej niz Dunka, a raczej grała w swych najlepszych latach ( czyli wszystkie lata wyłączając obecny rok), grała kombinacyjnie a nie defensywnie, słynęła z pięknych, ciekawych i pomysłowych zagrań których u Dunki nie uświadczysz prawie w ogóle, bo Dunka gra prawie tylko defensywnie, prawie tylko biega i przerzuca i oczywiście nie ma w tym nic złego ( a tak by wynikało z przekazu niejakiego kamana), każdy gra jak chce i potrafi, a liczy się głównie wynik ( choć styl gry też ma swoje znaczenie), tylko to jest zupełnie inny tenis od gry Radwańskiej. A co znaczy jeden wygrany szlem to widać choćby po Marion Bartoli, którą zresztą bardzo lubiłem za wielką waleczność, która wygrala szlema i chwała jej za to , ale z Agnieszką przegrywała wszystkie mecze razem 7 i urwała Agnieszce w tych 7 meczach tylko jednego seta i to pierwszego w ich pierwszym meczu, a potem Aga z waleczną Francuzką bawiła się na korcie jak kot z myszką. Choć pewnie Agnieszka zamieniłaby te 7 zwycięstw na duży wimbledoński talerz, bo mały już ma. I właśnie Niemka Lisicki która poza Wimbledonem zawsze słabo grała, w półfinale Wimbledonu będąc już prawie w 3 secie na przegranej pozycji ograła Agnieszkę po bardzo wyrównanej końcówce i to ona zmierzyła się z Bartoli w wielkoszlemowym wimbledonskim finale, więc wtedy Agnieszka była również bardzo bliska wielkoszlemowego zwycięstwa. Może zabrakło troszkę szczęścia które wtedy miała Bartoli.

Z forum (...) "aczkolwiek dla Isiofanatyków dziwne mogłoby wydawać się pożegnanie tenisistek po meczu. Donna pomimo bolesnej porażki potrafiła z klasą pogratulować o włos lepszej tego dnia rywalce. Nie muszę chyba przypominać, jakim piruetem uraczyła popularna "Isia" Sabine Lisicki w 2013 roku?". 

I ty kaman sam siebie nazywasz fanem tenisa?,  jesteś co najwyżej antyisiofanatykiem i fanem tenisowego magla, pożegnania bywają rozne - lepsze i gorsze,  wszyscy miewają większe czy mniejsze  wpadki,  bo są ludzmi, a w tym konkretnym pożegnaniu nie było nic zdrożnego, zabrakło wylewności, ale nie jest ona chyba konieczna czy niezbędna, albo miewają to co można za wpadki uznać jeśli ma się złą wole, ale tylko nienawistnicy nawet drobne wpadki zapamiętują na zawsze i stele przypominają i to tylko tym których z takich czy innych powodów maja na celowniku , a pożegnanie z Liscki nie było zle, bywają o wiele gorsze,  Agnieszka na ogół żegna się bardzo poprawnie również po bardzo bolesnych porażkach, a ty jesteś zwykłym małostkowym mściwym nienawistnikiem, czy zawistnikiem, a taki nie może być fanem białego sportu, co najwyżej jego profanem :).

Z forum: "Skoro już wspomniałeś o Radwańskiej i Lisickiej, proponuję, abyś jeszcze raz ponownie obejrzał to, co wtedy się stało. Bo to przede wszystkim Lisicka nie podała ręki Radwańskiej. Powinna to zrobić zaraz po zakończeniu meczu, jak jest w regulaminie i jak to wszyscy robią, m.in wczoraj Pliskova i Rybarikova. Natomiast Niemka zamiast podać Agnieszce rękę zaczęła tańczyć po korcie, tarzać się w trawie, a Radwańska stała jak kołek przy płocie i przez kilkanaście minut czekała, aż Lisicka przypomni sobie o pożegnaniu. Oczywiście niemiecki szmatławiec skupił się na minie Radwańskiej (której właśnie odpłynął pierwszy tytuł wielkoszlemowy i już od kilku minut powinna płakać, albo chociaż kląć pod prysznicem) a inne poszły owczym pędem. Ale ci, którzy byli na korcie, byli skonsternowani przede wszystkim zachowaniem Sabiny".

Nie wiem jak było . bo byłem zbyt przybity porażką, żeby zwracać uwagę na takie rzeczy, Ale z tego co piszesz wynikałoby że Niemka Lisicki odwróciła kolejność, bo najpierw powinna się pożegnać z rywalką, a dopiero potem cieszyć ze zwycięstwa ?. Można to Niemce wybaczyć, bo nie co dzień wygrywa się finał wielkiego szlema, a Niemce zdarzyło się to pierwszy raz i to z rywalką z którą wcześniej przegrywała płacząc z bezsilności.

Z forum: "a która jest Azarenka ogrywajaca te dwie lebiody po 2:0 dzisiaj i jutro? ranking ma takie samo znaczenie jak h2h czy dzien tygodnia rozgrywanego meczu ranking jest do rozstawiania w turniejach a glownie do koszenia kasy od uzaleznionych bez pojęcia."

Zakładając że wszystkie tenisistki chcą byc w rankingu jak najwyżej bo to 1) prestiż, a 2 ) rozstawienie w turniejach i przekłada się na kasę na której wszystkim bardzo zależy, i mają cały rok żeby się w nim znalezć jak najwyżej bo ranking ogarnia cały rok zmagań, bo jest co tydzień aktualizowany, to ranking ma wielkie znaczenie, i pokazuje poziom gry , ale nic nie gwarantuje w przyszłości i nic nie gwarantuje w konkretnym pojedynczym meczu, bo sport zawsze był , jest i MUSI pozostać nieprzewidywalny żeby był sportem i wzbudzał emocje i żeby można było grać na zakładach ( choć niektórzy oszukują, bo na ustawkach można zarabiać ogromne pieniądze kosztem tych którzy nic nie wiedzą), więc przemyśl to jeszcze raz, trzeba tylko wiedzieć co to jest ranking i czemu służy, ranking nic nie gwarantuje, tylko pokazuje jak było w przeszłości, ale oczywiście są wypadki losowe jak różne choroby czy niedyspozycje, a u kobiet dodatkowo ciąża, które niestety wykluczają tenisistki z rozgrywek i powodują ze ranking nie do końca dokładnie odzwierciedla aktualną siłę gry, ale takie wypadki losowe zawsze były, są i będą , więc ranking nigdy nie był i nie będzie doskonały, ale był i będzie zawsze bardzo ważny.

Z forum: "(...) Agnieszki i Caro. Kibicuję im, bo pierwsza reprezentuje Polskę, a druga się jej nie wstydzi i jest miłą, pracowitą dziewczyną".

A co takiego strasznie wstydliwego jest w tej Polsce?, że Dunka Wozniacki ma tak wielką dla Ciebie zasługę że się jej rzekomo nie wstydzi?, bo po prawdzie to Polacy prawie na każdym kroku błagają Dunkę żeby się ich nie wstydziła, bo tak strasznie nie wiedząc czemu ( jakieś głęboko ukryte kompleksy?)  im na tym zależy, żeby się ich nie wstydzić, a Dunka im tylko przytakuje, bo pewnie jest jej ich żal, że tak strasznie zależy im na sukcesach, a ona odnosi sukcesy dla Danii,  i to Polacy się do Dunki przyznają, a nie Dunka do Polski, bo Dunka przyznaje się tylko do Danii i tylko dla Danii chce dobrowolnie grać - zresztą podobnie jak Niemka Kerber, bo gdyby Dunka czy Niemka chciały zmienić barwy to już bardzo dawno mogły to zrobić i mogą to zrobić nawet teraz, i nikt nie mógłby im tego zabronić, ale nigdy nie chciały i teraz też nie chcą, zresztą doskonale wiedziały że w Polsce na znaczące sukcesy nie miały najmniejszych szans, no chyba żeby zmieniły barwy już jako w pełni dojrzałe osoby i tenisistki, ale i wtedy w Polsce musiałby się zmierzyć z nieustającą ogromną presją oczekiwań i podążającym za nią krok w krok ciągłym krytykanctwem - bo krytyka ma czemuś służyć i musi być merytoryczna i bez emocjonalna - a tak jako Dunce i Niemce Polacy tylko ciągle im schlebiają, bo są zależni od ich łaski, żeby nie wstydzili się polskich korzeni, a reszta to bajeczki tworzone po to żeby Polakom przyjemniej się kradło i żebrało podszywając się pod obce sukcesy, które należą tylko do obcych krajów, pod pretekstem rzekomego pochodzenia, bajeczki dodatkowo schlebiające ich żebraczej próżności - a tylko reprezentowanie krajów w tych sprawach ma znaczenie i nic innego się nie liczy, bo reszta to co najwyżej sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

Mega zakompleksione polskie żebraczki i złodziejaszki,
specjalnej międzynarodowej troski,
które same u siebie są do niczego i nic nie potrafią,
więc podszywają się pod obce sukcesy,
na które pracują obce kraje i które tylko do nich należą,
znowu kłamią ( np. na Polsacie sport, tvp. sport, Eurosport, pap),
bo Niemka Kerber NIE jest naturalizowaną Niemką pochodzącą z innego kraju,
ale jest Niemką urodzoną i wychowaną w Niemczech,
tak więc jest Niemką niemieckiego pochodzenia!,
a skąd pochodzą jej rodzice to już jej prywatna sprawa,
poza tym pochodzenie to każdego sprawa prywatna i nie powinno się o tym pisać,
czyżbyście byli rasistami?,
a nie trąbić o tym bez przerwy i w kółko i bez żadnego powodu i to kłamliwie,
w tych sprawach ważne jest tylko to do kogo sportowiec sam się przyznaje
czyli kogo dobrowolnie i oficjalnie reprezentuje na arenie międzynarodowej,
i nic więcej nie ma znaczenia,
bo reszta to są sprawy prywatne
i tylko prywatnie można się nad nimi pochylać.

A Agnieszka Radwańska jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę, jak kiedyś Fibak, ale i ona gdyby pochodziła z kraju o większej tradycji tenisowej, bogatszym i mądrzejszym, bez ciągłej huśtawki nastrojów od zbytniej euforii po skrajne malkontenctwo pewnie osiągałaby większe albo dużo większe sukcesy podobne do sukcesów np. M. Hingis. A Agnieszka zawdzięcza swoje sukcesy głównie temu że gra inaczej niż większość tenisistek, za co jest w Polsce często krytykowana.

Ale moją najbardziej ulubioną tenisistką nie licząc Polek była Mary Pierce i nie chodzi tylko o sposób gry ale i sposób zachowania na korcie, mogłem ją oglądać godzinami��. Sposób zachowania czy bycia Agnieszki na korcie też bardzo lubię zwłaszcza jak jest jak śnięta rybka zeby użyć sformułowania Papy Radwanskiego , bo nie jestem zwolennikiem nadmiernej żywiołowości, wolę refleksyjniejsze natury��

niedziela, 04 czerwca 2017
Z forum : "jak można mieć rodziców Polaków i być niemieckiego pochodzenia , ciekawe czy jak pochodzę po parku to automatycznie stanę się człowiekiem z lasu?".
 
Widzę, że na żarty Ci się zebrało, wszystko można byle z ostrożna, a tutaj wcale nie chodzi o wycieczki krajoznawcze ani nawet o prace sezonowe na zmywaku, wydaje mi się już nie na żarty że jesteś głupszy niż tabaka w rogu, a to wielka sztuka, bo pomijając już to że Ojciec Niemki ma ponoć niemieckie korzenie, a nazwisko Kerber jest ponoć niemieckiego pochodzenia ( "spolonizowane Körber" - jak stoi w Wikipedii ) , bo to mało ważne i o niczym nie świadczy, to o narodowości decyduje 1) świadomość narodowa i jak ktoś emigruje np. do Polski, a jego dzieci urodziły i wychowały się już w Polsce to są Polakami polskiego pochodzenia mimo że rodzice pochodzą z innego kraju ( np. bokser Ugonoh jest Polakiem polskiego pochodzenia o nigeryjskich korzeniach , bo urodził i wychował się w Polsce ), a kolejne pokolenia mogą już nawet nie pamiętać albo słabo skąd pochodzą ich przodkowie i takich Polaków mieszkających w Polsce od pokoleń jest w Polsce bardzo wielu ( np. M. Fyrstenberg, czy M. Linette, to nie są chyba typowe polskie nazwiska, choć do końca nie wiem, bo nie badam takich rzeczy) , i 2 ) jakich dokonuje się wyborów i jeśli ktoś świadomie wybrał Niemcy i gra dla Niemiec czyli reprezentuje Niemcy na arenie międzynarodowej, to też jest Niemcem,  i nie ma żadnego znaczenia co taki głupek jak ty o tym myśli , choć myślenie akurat z tobą nie ma nic wspólnego, a ostatnie zdanie to podsumowanie wszystkich twoich  postów...
 
A rodzice Niemki czy Dunki wyjechali z Polski pewnie dlatego żeby polepszyć swój byt , a może wyjechali , bo nie wierzyli że ich dzieci mogą w Polsce odnosić sukcesy i tak bardzo się nie pomylili, a można nawet powiedzieć że trafili w 10 i teraz pewnie cieszą się że większość czy wielka część Polaków to żebracy bez honoru i skaczą wokół nich na tylnych łapkach, bo osiągnęli sukces w Polsce niemożliwy, i mają dwa w jednym ( a polscy tenisiści mają tylko jedno w jednym i to to gorsze, bo znacznie trudniej u nas o tenisowe sukcesy), ale skoro Polacy są tak głupi czy bezmyślni, czy aż tak bardzo wyposzczeni brakiem własnych sukcesów że aż obce sukcesy traktują (a raczej świętują ) tak samo. a nawet lepiej niż własne, to czemu tego nie wykorzystać i mieć dwa w jednym?, ale ...czy dla takiego żebraczego kraju warto grać?,
 
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Raczej nie warto.
Nie, nie - nie warto.
 
tak więc niech polscy żebracy bez honoru nie marzą nawet że im się kogoś uda namówić na zmianę barw na polskie, a raczej wszyscy co mają rozum powinni pójść światłym śladem rodziców Dunki i Niemki i poszukać lepszych krajów do tenisowej kariery, a wydaje się że Polacy mają predyspozycje żeby robić kariery w bogatszych czy lepiej zorganizowanych krajach, czy o większej tradycji w poszczególnych dyscyplinach sportu, bo jeszcze mają niespełniane w Polsce wielkie ambicje, które po wyjezdzie mogą połączyć z większymi możliwościami... ale żeby nie było że są to jakieś inwektywy, to napiszę - niech stracę - kochane polskie żebraczki
 
Napisałem powyżej że polskie żebraczki świętują obce sukcesy tak samo albo nawet bardziej niż własne, to teraz to uzasadnię: jaki cyrk urządzili wokół niemieckiego szlema Niemki Kerber: przywitanie na dworcu, wywiady z dziadkiem itd. a polski żebraczek Gębicz robiący za dziennikarza w Przeglądzie Sportowym kazał  Polakom być dumnym z niemieckiego szlema!; czy jak pierdzą z wielkiej uciechy na każdy jak to nazywają polski akcent jak znajomość - dla Niemki i Dunki obcego - polskiego języka, a polscy komentatorzy ciągle się tym podniecają np. w czasie rozmów Dunki Wozniacki z Ojcem trenerem; czy jaki przeżywają orgazm gdy znani obcy sportowcy rzekomo przyznają się do polskich korzeni pardon raczej nie wstydzą się - jak mówią polskie żebraczki - polskich korzeni , bo to ponoć wielki wstyd , a po prawdzie to Polacy pardon polskie żebraczki pierwsi z wielką  ochotą przyznają się do korzeni Niemki i Dunki i ciągłymi błagalnymi pytaniami o rzekome pochodzenie wymuszają to na nich; kiedyś np. polskie żebraczki w wielkiej żebraczej euforii pomylili flagę Monako jaką Dunka ( rezyduje - jak to się mówi - w Monako )  miała na torbie obok duńskiej i kazali oklaskiwać zgromadzonemu tłumowi polskich żebraków flagę Monako, a zupełnie oniemiała czy ogłupiała Dunka nawet tego nie sprostowała , a polski żebraczek i komentator w jednym Sylwester Sikora na okoliczność wizyty Dunki w Polsce wysmażył w Przeglądzie Sportowym czołobitny hymn pochwalny na cześć duńskiej tenisistki jak kiedyś pisano hymny pochwalne na cześć Stalina, tak ten sam Sikora który zawsze był niezwykle sarkastyczny wobec polskich tenisistek w tym Agnieszki Radwańskiej i tak np. przed półfinałem Wimbledonu najlepszej Polki z Niemką Kerber w Przeglądzie Sportowym napisał że Agnieszka nie ma większych czy żadnych szans, a rzeczywistość okazała się dokładnie odwrotna, bo Polka Niemkę bez problemów ograła, albo jak przed Tokio i Pekinem pisał że Agnieszka powinna już myśleć o kolejnym sezonie, bo dla niej praktycznie już sezon się skończył i nie ma już szans na awans do pierwszej 10 , ani na turniej Mistrzyń nawet jako rezerwowa, a tym czasem Agnieszka wygrała oba turnieje i po raz pierwszy jako pełnoprawna uczestniczka awansowała do turnieju Mistrzyń; czy jak to polskie żebraczki ciągle wmawiają Niemce i Dunce że rzeko bardzo chciały grać dla polskich żebraków tylko im bardzo zły PZT nie pozwolił, że pewnie niedługo same w to uwierzą, a może nawet już w to uwierzyły choćby dla milej zgody czy ku pokrzepieniu polskich żebraczych serc, bo to tylko przeznaczone jest na wewnętrzny polski użytek, bo na świecie i w swoich krajach podają się za Dunki i Niemki z dumą grające dla swoich krajów; albo jak Dunkę jako honorowego gościa zaprosili na męski turniej w Polsce; czy jak to przed każdym US Open organizują przyjęcia w polskim konsulacie i zapraszają obce tenisistki grające dla obcych państw razem z polskimi tenisistkami, pewnie te przyjęcia są organizowane tylko z myślą o znanych zagranicznych tenisistkach, którymi polskie żebraczki chcą się pochwalić przed całym światem, a polskie tenisistki są tam zapraszane raczej w charakterze listka figowego żeby czymś przykryć polskie żebractwo; czy jak polskie tenisistki grają z Niemką czy Dunką to nagminnie polskie żebraczki piszą o rzekomo polskich meczach. To tylko niektóre przykłady narodowego żebractwa, pewnie bez trudu każdy zaobserwuje własne.
 
A moim zdaniem obce tenisistki z polskimi korzeniami - przynajmniej publicznie, bo prywatnie to już mnie nie obchodzi, co kto robi - powinno się traktować zgodnie z tym jaki kraj reprezentują, ani lepiej ani gorzej niż inne obce tenisistki, można oczywiście czasami wspomnieć gwoli informacji o polskim pochodzeniu ich rodzin, czy ich polskich korzeniach, tak gwoli informacji, ale bez żadnej podniety i nie wiele więcej. Mnie osobiście nie obchodzi pochodzenie sportowców, ani ich korzenie, to są dla mnie ich sprawy prywatne, a w sprawach narodowości zwracam uwagę tylko na kraj jaki sportowcy świadomie i dobrowolnie reprezentują na arenie międzynarodowej i zgodnie z tym każdego traktuję. Zresztą jak można myśleć o ewentualnym pozyskiwaniu obcych sportowców jeśli wszystko - np. szczególnie zainteresowanie ich osobami - podaje im się za darmo jak na złotej tacy. Do tego od obcych sportowców niczego się nie wymaga, nie nakłada się na nich presji, nie żąda się od nich zwycięstw, ani nie krytykuje się ich po porażkach czy nawet przed porażkami a to tak na wszelki wypadek, nie ma wokół nich atmosfery biadolenia, krakania i złorzeczenia jaka często jest wokół polskich sportowców, a tylko pamięta im się i świętuje jak własne - albo lepiej niż własne - ich obce sukcesy. A do tego ciągle trzeba się im podlizywać, nadskakiwać, bo może kiedyś komuś przy jakieś okazji wspomną o polskich korzeniach, na czym tak strasznie polskim żebraczkom zależy, bo chyba jest to dla nich powód do dumy narodowej, bo własnych czy innych nie mają. Tak więc mamy tutaj do czynienia z nierównym traktowaniem z tym że polscy sportowcy - w tym przypadku tenisiści - są traktowani gorzej od obcych.
 
Rozumiem, bo co mam nie rozumieć, że niektórzy mogą żebrać ze względów osobistych żeby coś dla siebie uszczknąć z ich sukcesów czy bogactwa, albo chcą się ich sukcesami czy osobistą znajomością z nimi pochwalić przed zagranicznymi znajomymi , a inni bardziej osobiście bezinteresowni mogą w podlizywaniu się obcym sportowcom z polskimi korzeniami widzieć korzyść dla polskiego tenisa np szkółki czy akademie tenisowe. Moim zdaniem straty zwłaszcza moralne są dużo większe niż ewentualne zyski, a zresztą jeśli ich związki rodzinne z Polską są prawdziwe, a nie tylko urojone, to będą robić to samo co robią bez żadnego żebrania z naszej strony o ich obce sukcesy, czy o ich względy, bo tak naprawdę żebrzemy z braku czy niedostatku własnych krajowych sukcesów i kompleksów z tym związanych i potrzeby jakieś rekompensaty, a wszystko inne jest tylko dobrym albo doskonałym do tego pretekstem.
 
 
 
Z forum: "Niemka chciała grać dla Polski ale dziadki z PZT nie widzieli w niej interesu".
 
Od wielu lat polskie żebraczki kolportują taką bajeczkę przy każdej sprzyjającej okazji, a niektórzy z polskiej rodziny Niemki jak jej dziadek ich w tym utwierdzają. Kolportują, bo strasznie chcą w nią wierzyć, bo ta wiara powoduje że żebrze im się znacznie przyjemniej. Tak więc polskie żebraczki sobie kadzą kłamiąc że dobra Niemka strasznie chciała grać dla polskich żebraczków, ale bardzo zły PZT jej nie pozwolił, zresztą to stała śpiewka polskich żebraczków przy każdej podobnej okazji, a Niemka zawsze grała i zawsze chciała grać tylko dla Niemiec , odmawiała wszystkim zakusom i prośbą czy błaganiom polskich żebraczków , np. kilka lat temu odrzuciła bez żadnego wahania oficjalną ofertę PZT, bo pewnie zawsze wiedziała że tylko w Niemczech odniesie sukces , a np w Polsce nie ma na taki żadnych szans, ale ostatnio nie zaprzecza - jak wcześniej polskim bajeczkom, bo widać chce mieć na swoich usługach polskich żebraczków , bo oni wszystko zrobią za miłe słowa i w każdą bzdurę uwierzą i nie będą żądać żadnych namacalnych dowodów, bo mimo wszystkich swoich kłamstw i bajeczek doskonale zdają sobie sprawę że Niemka nigdy nie chciała i nie chce nic zmieniać :), chodzi więc tylko o to żeby czymś sobie wytłumaczyć swoje żebranie!.
 
Z forum: " frustracie ile razy Ci juz to wyjaśniali?, ale dobra żebraczkiem jestem i podziwiam Kerber, bo w Polsce to jest dopiero tenisowa nędza w kobiecym tenisie".
 
Pytasz się ile razy sobie kadzili i kłamali ?, wiele razy i wciąż to robią, i będą to robić, ale ja nie jestem polskim żebraczkiem więc jestem na to odporny, tak niestety polski tenis jest dość nędzny, bo jest polski, jeden wyjątek to Agnieszka , a Niemka Kerber w Polsce nie odbiegałaby od ogólnej nędzy polskiego tenisa i wszystko co osiąga zawdzięcza swojej niemieckiej Ojczyznie i dobrze o tym wie :-)
 
"W sumie te przepychanki między związkiem a Angeliką trwały kilka lat. Polski związek miał przedstawić ofertę, ale tego nie zrobił. Angelika czekała, dwa lata z rzędu odmawiała gry dla niemieckiej federacji. W końcu musiała się zdecydować i wybrała Niemcy - tłumaczył Janusz Rzeźnik." - wywiad z lipca 2012, to słowa jej dziadka, nie wiem na ile to wiarygodne, ale na pewno bardziej od tego co piszesz w każdym swoim komentarzu.
 
Niemka pewnie na nic nie czekała tylko po prostu nie musiała się deklarować, a jak musiała to jasne że wybrała swoją niemiecką Ojczyznę, tam się urodziła i wychowała, i tam miała o wiele większe szanse na sukcesy, i o jakie przepychanki chodzi?, kto da więcej? , przecież z góry wiadomo że Niemcy zawsze mogą dać więcej i przepychankach z Niemcami nie mamy żadnych szans, a pan Rzeznik jest Polakiem i dziadkiem i po latach pewnie przedstawia wszystko tendencyjnie, bo pewnie chce żeby jego wnuczka była lubiana w Polsce i może nawet sam by wolał żeby reprezentowała Polskę i pewnie miłe mu są polskie żebracze bajeczki że rzekomo Niemka chciała , tylko jej nie chcieli i tak przedstawia tamtą rzeczywistość żeby można z niej było wyciągać takie wnioski, ale dla mnie to totalna bzdura czyli nieprawda ;), a zresztą PZT dementował takie plotki że jakby nie chciał czy coś zaniedbał i ja nie mam powodu w to nie wierzyć.
 
Dla mnie to jasne jak słonce, że gdyby Niemka - tak naprawdę, a nie tylko na niby - chciała grać dla Polski, to nikt nie mógłby jej w tym przeszkodzić , ani nikt pewnie nie miał takiego zamiaru , wręcz odwrotnie Polacy znani są z tego że zawsze chętnie każdego przygarniają , i od bardzo wielu lat się do Niemki łaszą i błagają o zmianę barw, a kilka lat temu jak już pisałem Niemka dostała nawet oficjalną ofertę od PZT, ale ją od razu z miejsca odrzuciła, więc takie bajeczki dla mnie nie mają żadnego sensu :), a dlaczego Polacy tak kochają te bajeczki, bo to strasznie schlebia ich żebraczej próżności że rzekomo Niemka chciała dla nich grać i łatwiej im znieść że gra dla Niemiec, i jeszcze mają kozła ofiarnego w postaci PZT winnego wszelkiemu złu, dlatego tak uwielbiają te bajeczki i ciągle czyli nieustannie je kolportują i nigdy z nich nie zrezygnują :).
 
Jak dla mnie Niemka Kerber nie szanuje Polaków, bo gdyby szanowała, to by była konsekwentna w swoich wyborach i skomlącym o jałmużnę polskim żebraczką raz a dobitnie do słuchu powiedziała , że jest przecież Niemką i żeby więcej nie zadawali jej głupich pytań w stylu " kim jest, czy kim się czuje ", bo odpowiedz jest bardziej niż oczywista skoro gra dla Niemiec pod niemiecką nazwą, flagą itd itp., czego tutaj można nie kumać?, a skoro Niemka Polaków nie szanuje to i ja nie widzę powodów żeby Niemkę szanować!. To że Niemka - jak mówiła po wygraniu szlema - chce się podzielić z Polakami swoim niemieckim sukcesem dla mnie brzmi jak policzek i wstyd mi że żebracza postawa polskich żebraków pozwala Niemce na takie hańbiące dla normalnych Polaków słowa.
 
Bo dopóki nie można na arenie międzynarodowej reprezentować jednocześnie dwóch czy więcej krajów i narodów, to należy wybrać kim się jest , wybrać tylko jedną narodowość dla której chce się walczyć na sportowych arenach, do której chce się oficjalnie przed całym światem przyznawać, z którą na zawsze będą ją wszędzie identyfikowano, bo to kraje również pracują na sukces swoich reprezentantów i z nimi jest on wiązany, wtedy wszystko inne w tych sprawach schodzi na margines i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, co najwyżej prywatne.
 
Polskie żebraczki nienawidzą takich jak ja, bo nie pozwalają im spokojnie żebrać i jeszcze uważać tego za powód do narodowej dumy, a w Polsce żebracy są niestety w większości - i stąd m.in. nasz brak sukcesów np. w tenisie, bo z żebraka nie stworzysz dobrego zawodnika - więc skoro są w większości to uważają ze wszystko im wolno i wszystkich przykryją swoimi śmierdzącymi skarpetkami.
 
Z forum: "Ucz się języków, cała Europa widziała, jak napisali "PUSZCZYKOWO POLAND". ;).
 
Biedna żebraczka , wszystko przez te żebry wam się miesza, Puszczykowo leży w Polsce więc Poland , gdyby mieszkała w Paryżu pisałoby Paryż Francja itd. to miejsce aktualnego zamieszkania może być popularne Monako jak np. u Dunki Wozniacki i nie ma nic wspólnego z narodowością, tą określa tylko skrót nazwy kraju przy nazwisku w przypadku Niemki to GER!, i tylko na to patrzy cały świat. 
 

Z forum : "Córka Beaty i Sławomira z polskim paszportem, polskim językiem, polskim miejscem zamieszkania, płacąca podatki w Polsce, identyfikująca się z Polską, twierdząca że jest Polką nie jest Polką, logiczne!".

I dlatego gra tylko i wyłącznie dla Niemiec i wszędzie na świecie podaje się za Niemkę i kontynuatorkę tradycji niemieckiego tenisa, logiczne!, a nawet w Polsce żeberzącym polaczkom ( nie mylić z Polakami) mówiła że jej korzenie są w Niemczech, a w Polsce pomieszkuje dopiero od niedawna, ale polskie żebraczki swoim zwyczajem widzą tylko to co chcą widzieć, czyli co schlebia ich żebraczej próżności, żeby przyjemniej im się żebrało, doskonale widzą nawet bez szkła powiększającego najmniejsze polskie zdzbło bez żadnego znaczenia, a nawet przez szło powiększające nie zobaczą niemieckiej belki, na tym m. in. polega żebractwo.

A pazerna Niemka może od jakiegoś czasu specjalnie podaje Puszczykowo jak rezydencję, bo chce mieć dwa w jednym, być Niemką dla siebie i całego świata i grać tylko dla Niemiec, a jednocześnie mieć na swoich niemieckich usługach spragnionych sukcesów polskich żebraczków, bo wie z doświadczenia jak się od wielu lat do niej łaszą i błagają o jałmużnę, wie jak bardzo są łasi i wdzięczni za jakiekolwiek puste gesty bez żadnego znaczenia, więc czemu tego nie wykorzystać, przecież od przybytku głowa nie boli.

Z forum: "Jesteś upośledzony niestety, bo nie przyjmujesz żadnej wiedzy, pisałem Ci juz o braciach Xhaka,nie ma różnicy między narodowością, a obywatelstwem? , mam nadzieję w takim razie ze wybierzesz jakies i stad wyjedziesz".   

A ty niestety masz za grosz rozumu, nie ma różnicy bo narodowość to świadomość, można mieć kilka obywatelstw, ale tylko jeden kraj można reprezentować na arenie międzynarodowej, i sam wyjedz skoro dla ciebie flagi, nazwy krajów czyli kto dla kogo gra albo inaczej kogo reprezentuje nie ma większego znaczenia, a nie doradzaj innym bo nie są chorymi rasistami i nie bredzą o krwi, każdy dorosły sam sobie wybiera kraj i narodowość, na ogół pozostaje przy tej z którą zrósł
się od urodzenia, ale czasami zmienia, i tak np. w Polsce od wielu pokoleń żyje wielu Polaków których rodziny wywodzą się z różnych rejonów świata i tak jest w każdym kraju, a Stany Zjednoczone AM PN składają się prawie wyłącznie z emigrantów z całego świata i tworzą już jeden naród oparty na wspólnej świadomości, a w ogóle narody to twór historyczny, a ludzie od zawsze się przemieszczają, mieszają, a nawet krzyżują i nawet nikt nie zna wszystkich swoich przodków, tak więc każdy jest tym kim sam chce być, a w sporcie gdzie reprezentuje się kraje i narody na arenie międzynarodowej każdy jest takiej narodowości jaki kraj dobrowolnie reprezentuje i dlatego w całym cywilizowanym świecie każdego kto reprezentuje Polskę nazywa się Polakiem, do tego Niemka jest Niemka urodzoną i wychowana w Niemczech ( a nie naturalizowaną Niemką pochodzącą z innego kraju, wtedy byłaby naturalizowaną Niemką obcego pochodzenia) i jej niemiecka narodowość nie jest przez nikogo normalnego podważana oczywiście poza żebraczkami i złodziejaszkami ( to nie wyzwiska tylko opis rzeczywistości) bez honoru
którzy z braku własnych chcą podszywać się pod obce sukcesy, na które pracują obce
kraje, i tylko do nich należą. 

Z forum : "Niezłe fraszki wypisałeś, wątpię żeby ktokolwiek przeczytał do końca".
 
I nie musi, niech żebrze i opowiada schlebiające polskiej żebraczej próżności bajeczki , to każdemu lepiej wychodzi, a ja pisze dla siebie ku muzą :).
wtorek, 30 maja 2017

Znalezione obrazy dla zapytania Agnieszka Radwanska

 

Nie mam żadnych konkretnych oczekiwań wobec Agnieszki Radwańskiej odnośnie jej startu w tegorocznym RG, bo zupełnie nie wiem czego w obecnym sezonie można się po niej spodziewać, ale zawsze mam nadzieję że mnie mile zaskoczy i w końcu zaskoczy w jakimś turnieju i osiągnie jakiś dobry wynik, a jaki to nie będę zgadywał. A ma w RG jak mi się wydaje bardzo sprzyjającą drabinkę, choć to zawsze wróżenie z fusów. W każdym razie ja zawsze jestem dobrej myśli.

Na tym blogu piszę to co ja myślę, często nie po myśli innych, więc proszę żeby nie czytali mnie ludzie którzy nie lubią ludzi myślących po swojemu, czy inaczej niż oni , a do tego poruszających nawet najbardziej kontrowersyjne tematy. To jest pierwsze ostrzeżenie! :).

Z forum : "Jak nie teraz, to już nigdy".

Jak zawsze od najlepszej polskiej tenisistki są spore czy wielkie oczekiwania, niezależnie czy jest czy nie jest akurat w najlepszej formie i bardzo dobrze, pod warunkiem że nie podąża za nimi jak cień bezmyślne krytykanctwo. 

Więc napiszę od siebie że zgadzam się z postawą " jak nie teraz , to już nigdy" , ale z tym zastrzeżeniem, że tak ma być zawsze czyli było i będzie przed każdym turniejem - albo teraz albo nigdy, bo to chyba jest najlepsza postawa, dla osiągania jak najlepszych wyników.

Najważniejsze to dobrze wejść w turniej , wygrać kilka meczów, i to się na razie udaje aż dwóm polskim tenisistką - Agnieszce i Magdzie Linette, zwłaszcza dla Magdy jest to duży wyczyn i zastrzyk pozytywnej energii na przyszłość i pewnie nie tylko energii, ale i Agnieszce w tym sezonie nie idzie tak dobrze jak w poprzednich latach i każde zwycięstwo jest cenne, więc już jest jakiś mały powód do zadowolenia.

A jak będzie dalej?, tego chyba nikt nie wie, bo czasami bywa tak że turnieje zaczyna się w pierwszych rundach z wielkim przytupem aż drzazgi z rywali lecą,  a potem jest coraz gorzej i gorzej, a czasami bywa odwrotnie, że pierwsze mecze są bardzo niepewne, chybotliwe, wymęczone, a potem coraz lepiej i lepiej, to sport, tu nie ma norm i na tym m.in. polega piękno sportu :).

Z forum: "I co ze jest w zasięgu? Cornet jest nabuzowana, dziś mocno uderzała jak nie ona :D a Radwańska? jak to ona tylko żer na błędy". 

I riposta też z forum: Po raz kolejny wychodzi na to, że nie doceniasz roli gry destrukcyjnej... Cornet prawdopodobnie pasowała gra Strycowej, i mogła  swobodnie korzystać z siły jej uderzeń , łatwo czytała kierunki i rotacje...Z rozkręcającą się Agą tak łatwo nie będzie,bo strzały Alise to nie petardy Lucic Baroni,czy Maszy,co nie znaczy , że stawiam jednoznacznie - która wygra... "

Jednoznacznie wprawdzie nie można na nikogo postawić, bo w sporcie niczego nie można być pewnym, ale i tak pewny jestem że wygra Agnieszka i Magda, bo na tym właśnie chyba polega kibicowanie - tak z ławki trenerskiej jak i z trybun - żeby być pewnym zwycięstwa  i zagrzewać do boju, ale... pod warunkiem że po porażce nie następuje niepohamowana złość, krytykanctwo czy rozliczanie, bo rzekomo miało być tak dobrze, bo wtedy lepiej i dla siebie i dla innych i dla sportu w ogóle nikomu nie kibicować.

Z forum: "III runda to wszystko, Agusia to tenisistka III rundy, niestety na więcej brakuje umiejętności. Sporadyczne wyższe miejsca to słabości przeciwniczek, wiadomo płeć piękna. Przykre to , ale prawdziwe".

Prawdziwa to jest tylko twoja głupota, podszyta pewnie zawiścią, a prawda jest na całe szczęście bardzo często dokładnie odwrotna.

Z forum: "Brawo Magda ! :) Jeden z jej lepszych meczów jaki widziałem. Pomimo błędów Konjuh, którym to Magda zawdzięcza bardzo ten wynik, to Linette trzymała piłkę w korcie, wychodziła ze swoją inicjatywą, brawo !! :)) 3 runda singla, 2 runda debla... To już przyzwoity wynik. Może jutro jeszcze do 3 rundy singla dołoży 3 rundę debla ? :) ".

Zgodzę się, ale dodam żeby nie zazdrościć tak bardzo naszym tenisistkom błędów rywalek, błędy rywalek są w każdym meczu, w tych przegranych również, są również we wszystkich meczach zagranicznych rywalek polskich tenisistek, i per saldo nie wpływają na miejsca w rankingu, już nie mówiąc o całej karierze, tak więc same błędy rywali nic wielkiego nikomu nie dały i nie warto się tak o nich rozwodzić, i lepiej żeby rywalki popełniały błędy niż żeby je popełniały nasze tenisistki, a nie popełniać błędów to większa sztuka niż je popełniać, a mocna psychika i pewna ręka, czy silna mentalność czyli walka do końca ( bo mecz tenisowy można odwrócić w dowolnym momencie, i dlatego do samego końca trzeba pilnować wyniku), to też są elementy gry w tenisa nie mniej ważne niż dobry serwis, bekhend, forhend itd., to chyba jakaś polska mania żeby szukać przyczyn zwycięstw u rywali. A Agnieszka też dość często używa agresji, tylko że jej agresja polega na czymś innym niż agresja tenisistek grających siłowy i prosty czytaj schematyczny tenis i można jej nawet nie zauważyć. Mnie się najmniej podoba to, że Agnieszka często najlepiej gra wtedy kiedy goni wynik, a potem obniża poziom czy agresję gry czyli gra bardziej pasywnie, ale to chyba normalne i wynika z psychologii, choć wolałbym żeby to było mniej widoczne czyli nie rzucało się tak bardzo w oczy.

Po meczu 2 rundy Agnieszka ponoć powiedziała : "najważniejsze że na korcie czuję się dobrze na 100%"

Nie umknęło to internautom, z forum: "Jak czuje się dobrze na 100%, to z taką drabinką półfinał jest obowiązkiem".

Nie tylko internauci bredzą o obowiązkach zwycięstwach, czytałem o nich wiele razy na łamach różnych gazet i w portalach sportowych w artykułach dziennikarzy czy nawet w wypowiedziach ekspertów. Ale do rzeczy sedna: bredzisz jak typowy polski nieudacznik który z braku własnych sukcesów chciałby narzucić lepszym od siebie jakieś obowiązki, a w sporcie nie ma i być nie może takich obowiązków o jakich piszesz w swej głupocie wynikającej pewnie z polskiej megalomanii oczekiwań, bo sport jeśli ma być uczciwy, to musi być nieprzewidywalnym, a do tego żadnego rywala nie można nigdy lekceważyć czyli z góry skazywać na porażkę, bo to czasami prowadzi do odwrotnych od zamierzonych skutków, a do tego właśnie prowadzą takie absurdalne kibolskie obowiązki.

Jesteś na tyle bezmyślny że pewnie wydaje ci się, że jak będziesz jako kibol ( bo to postawa godna tylko kibola ) stawiał absurdalne, bo niemożliwe do spełnienia obowiązki , to sportowcy będą lepiej grać czy rzadziej zawodzić, a jest dokładnie odwrotnie, bo takie absurdalne obowiązki - obowiązki nawet sprzeczne z duchem sportu i zdrowym rozsądkiem - nakładają na sportowców absurdalną, bo niemożliwą do spełnienia presję kibolskich oczekiwań samych bezproblemowych zwycięstw, a po porażkach prowadzą często do kibolskich rozliczeń np wyzwisk ( a w skrajnych przypadkach prowadzić mogą nawet do rękoczynów ) , a w sporcie może być tylko jeden obowiązek, i nie absurdalny obowiązek zwycięstw tylko całkiem racjonalny obowiązek walki o zwycięstwo w każdym meczu i to najlepiej do końca, a jak sportowiec nie chce walczyć albo tylko uważamy czy wydaje nam się że nie chce walczyć, bo na przykład nie spełnia naszych oczekiwań, czy nie gra w taki sposób jakbyśmy tego oczekiwali, to po prostu przestańmy się nim interesować i zostawmy go innym, a poszukajmy sobie takiego który akurat spełnia nasze oczekiwania, czy gra tak jak my chcemy i mu kibicujmy. I nie będzie wtedy żadnej złej energii wiecznie nadąsanych i  niezadowolonych ze wszystkiego kiboli. Proste?. Niby proste, a tak wielu u nas nie potrafi tego zrozumieć.

Z forum : Takie emocje i wszechobecne podniecenie na forum przed rutynowym zwycięstwem Svitoliny? Obserwowałem trochę Magdę Linette, nie upatruję większych szans tej młodej dziewczyny ze Svitoliną, która nie bez powodu uznawana jest za jedną z faworytek do końcowego triumfu w turnieju French Open. Magda to wciąż poziom amatorski rodem z itfów, normalnie
nie zaprzątam sobie głowy takim tenisem, ale dla naszej rodaczki zrobiłem wyjątek. ;) Nie wyróżnia się niczym specjalnym, no chyba, że za takie coś można uznać słabą głowę. Oczywiście rozumiem, że Polacy byli zawsze pozbawieni krytyki dla swoich sportowców - od lat jestem zmuszony to oglądać w wykonaniu Isiofanów, dla których Radwańska jest ideałem we wszystkim. A jak każdy znający się kibic tenisa wie, Radwańska to po prostu przeciętność. Linette nawet przy niej miernie wygląda. Proponuję ostudzić głowy i spojrzeć na tabelkę pod artykułem - jest dosyć wymowna. Zwycięstwo Linette będzie można śmiało uznać za kompromitację i blamaż Ukrainki i wtedy odszczekam wszystkie miłe słowa, które o niej napisałem".

Z takim podejściem do życia to nie ma nawet po co na kort wychodzić, ani nie da się nikomu kibicować i gdyby wszyscy mieli takie podejście to wiele sensacji w przeszłości w ogóle nie miałoby miejsca, człowiek często nie wie co w nim samym drzemie i nie powinien sobie stawiać barier, a raczej powinien starać się uruchamiać utajnione moce to przynajmniej ma szanse powalczyć, a może nawet zaskoczyć samego siebie i sprawić sobie miła niespodziankę. Odwrotnie każdy "znający się kibic tenisa wie" że nikt przeciętny nie wygrywa turnieju Mistrzyń dla 8 najlepszych tenisistek każdego sezonu, ani nie gra w wielkim finale Wimbledonu. A kibice to nie eksperci ani trenerzy i nie są od krytykowania, i tylko mogą ale nie muszą kibicować. Niestety u nas takie minimalistyczne podejście do życia jest bardzo częste.

Była nie tak dawno taka tenisistka Melanie Oudin niewysoka która miał szlem konia i ograła kilka bitych faworytek i komentatorzy podkreślali role jej trenera ponoć świetnego motywatora, zagrała znacznie ponad swoj stan, a potem gdzieś się zatracila i słuch o niej zaginął.

Z forum: "Z raz już mogła wygrać tego Rolanda, powiedzmy sobie szczerze, tyle startów to już chyba szło ogarnąć 7 meczów ;) Ludzki umysł tyle rzeczy naraz zapamiętuje więc to jest jakoś obmyślone i nie ponad nadludzkie siły ;) Schiavone dała rade to Aga powinna co 2 lata go brać ;) ...na przemian z Wimblem:) Tego w parzystych latach, tego w nieparzystych ;)".

Być może to są żarty żartobliwego internauty, ale potraktujemy je nieco bardziej poważnie:  powiedzmy sobie również szczerze że wydajesz się zupełnie abstrahować od najważniejszego że żyjemy w Polsce , a jak na polską pustynię tenisową , jak na polskie tenisowe realia, to Agnieszka dokonywała prawdziwych cudów i nie wiadomo czy i kiedy ktokolwiek je powtórzy, wymaganie więcej to czyste szaleństwo ( no, ale Polacy słyną z wielkiej megalomanii oczekiwań, czyli z wielkiego parcia na wielkie sukcesy - z powodu ich braku - bez żadnego pokrycia w rzeczywistości i żadne sukcesy ich nigdy nie zadowolą, ciągle chcą więcej i więcej bez żadnego umiaru, choćby wcześniej nic nie mieli i na tym właśnie m. in. polega ich problem, bo wiecznie ze wszystkiego są niezadowoleni i wiecznie wszystko i wszystkich krytykują a zwłaszcza tych którzy wyrastają ponad przeciętność i coś tam osiągają) - każda polska tenisistka Grzybowska, Olsza, Domachowska i tak dalej i dalej, każda jedna np. w Niemczech osiągałaby dużo więcej niż w Polsce, oczywiście każda na miarę swojego talentu, choć nie wiadomo jakiej skali miały talenty, bo u nas nie da się tego sprawdzić.

Ktoś pewnie już pomyślał, że niepotrzebnie ostrzegałem przed czytaniem bloga, ale to dopiero była rozgrzewka, a teraz będzie jak u Hitchcocka - zacznę od najgrubszej rury, a potem będę ją tylko pogrubiać. Ostrzegam więc drugi raz, ale teraz już nie na żarty! :):

Polskie żebraczki bez honoru ( wolałbym żeby ich w ogóle nie było i żebym nie musiał o nich pisać) nie zasługują na tenisistkę w pierwszej 10, trafiła im się jak ślepej kurze ziarno i nie potrafili odpowiednio oszlifować jej talentu, a osiąga sukcesy tylko dzięki swojej wyjątkowości, bo nawet Polacy mimo wielu usilnych starań - np. ciągłego bezmyślnego krytykanctwa - nie potrafili do końca zmarnować jej wyjątkowego talentu, ale gdyby jej Ojciec miał więcej rozumu i został w Niemczech, a ona zostałaby Niemką osiągnęłaby o wiele więcej, a nawet jej mniej utalentowana siostra spokojnie jako Niemka awansowałaby do pierwszej 10, a polskie żebraczki bez honoru czyli podszywające się pod obce sukcesy ( czytaj świętujące jak własne obce sukcesy np. Niemki Kerber czy Dunki Wozniacki) na które pracują inne kraje i które na zawsze należą tylko do tych krajów mieliby jeszcze więcej okazji do żebrania, a tylko do tego się nadają, taka niestety jest prawda że Polska żebractwem stoi.

A sukcesy mierzy się również, a może przede wszystkim miarą kraju w którym się je osiąga, bo każdy kraj stwarza inne warunki i możliwości sportowego rozwoju, tak ogólnie jak i w poszczególnych dyscyplinach sportu. Każdy kraj ma swoją własną miarę sukcesu, w różnych dyscyplinach sportu może być różna, oczywiście pojedyncze jednostki mogą niekiedy wyrastać ponad tą miarę, choć i tak nie mogą do końca ponad tą miarę wykorzystać całego swojego potencjału, ale to jest już kwestia szczęśliwego trafu, czyli ekstensywna gospodarka zasobami ludzkimi.

Dodam przy okazji - wbrew temu co można wyczytać ( w przypisach) w polskiej Wikipedii w odniesieniu do Niemki Kerber , widać też pisanej przez polskich żebraków - że żaden sportowiec nie może być bohaterem dwóch czy więcej narodów, bo każdy może reprezentować tylko jeden kraj i naród, i musi się zadeklarować z jakim krajem i narodem się identyfikuje, z jakim krajem i narodem wiąże swoje sukcesy, dla jakiego kraju i narodu chce walczyć na sportowych arenach, takie są zasady rywalizacji na arenie międzynarodowej. To kraje pracują na sukcesy swoich sportowców , czyli swoich reprezentantów, a nie tylko sportowcy pracują na sukcesy swoich krajów (oczywiście sportowcy przede wszystkim pracują na swoje własne sukcesy, ale to temat na osobne rozważania) .  I każdy kraj i naród niestety sam musi pracować na swoje własne sukcesy pod własnym a nie cudzym szyldem, a nie inne kraje i narody mają pracować za niego na jego sukcesy, a on będzie tylko świętować jak własne cudze sukcesy - jak chcą tego polskie żebraczki. Tak więc tutaj nie chodzi o żaden partykularny patriotyzm tylko o zasady ogólnoświatowe.

Oczywiście czasami są oszustwa ze kogoś się przekupuje żeby dla kogoś grał, a jego z danym krajem nic więcej poza kasą nie łączy, ale to nic nie zmienia, skoro wszyscy się na takie praktyki godzą i wszyscy na świecie tak robią , to jest to tzw. wolna konkurencja walki o narodowe sukcesy , kto lepszy ten wygrywa, a ważne są zasady wg. których każdy jest tym dla kogo gra czyli w tym przypadku kto go pozyskał i kto go użytkuje i żaden kraj nie powinien biadolić ani płakać, ze inne kraje są w tym lepsze od niego i kradną mu talenty, takie życie - lepszy wygrywa:) . Ale to akurat nie jest przypadek Niemki czy Dunki które są Niemkami i Dunkami od urodzenia i nic nie zmieniały.

Z forum: "nie dość że sie sprzedala niemcom to jeszcze mecze sprzedaje najgorszy nr 1 w historii bez ambicji".

Po tym jak Niemka Kerber odpadła w pierwszej rundzie, i niech się Niemka cieszy że np. nie jest Polką, bo tego typu komentarze otaczały by ją ze wszystkich stron bez przerwy czyli przez całą karierę o ile w ogóle być cokolwiek osiągała. A tak to polskie żebraczki są dla niej wyłącznie mili, bo jest Niemką i chcą się podlizywać żeby pozwoliła im się podszywać pod niemieckie sukcesy.

G... wiesz, bo od urodzenia jest Niemką, tam się urodziła i wychowała i swojej narodowosci nigdy nie zmieniala, to Polacy chcieli ją kupić ale im się nie sprzedała.

Ale nie wszystkim podoba się to co piszę więc pojawiają się i głosy niezadowolenia:

Z forum: "Jebnij barana w ścianę pojebie bo trzeba mózg zrestartować"

Wiem, prawda boli, nie żebrzecie, to nie będzie bolało.

Z forum : "Co za typ :)"

No właśnie, straszny typ, a przecież mógłby być kolejnym polskim żebrakiem i opowiadać polskie żebracze bajeczki , jak to wszyscy bardzo chcieli grać dla polskich żebraków , tylko zły i okrutny PZT im nie pozwolił ;), ale polscy żebracy w swej żebraczej megalomanii  w swoich żebraczych kalkulacjach zapominają że w Polsce czyli w polskich tenisowych realiach obcy tenisiści nic albo bardzo niewiele by osiągnęli... a jak uważają inaczej to niech to udowodnią :).

Z forum : Widzę kolego że masz kompleks polskości :D Każda choroba jest zrozumiała i jeśli lżej ci dzięki temu w prawdziwym życiu, to wskazane jest wyładowywać napięcia związane z kompleksami w internecie.

Dzięki wielkie za wyrozumiałość :), ale zle kolego widzisz, kompleks polskości mają ci którzy żebrzą, więc akurat ja nie mam i przynoszą swoim żebractwem wstyd normalnym niezakompleksionym Polakom, a dla mnie każdy jest tym kim sam chce być, jakich sam dokonuje wyborów i nie badam skąd ktoś rzekomo pochodzi; wyrażam swoją opinię i swój sprzeciw wobec żebractwa, a żebrzą nawet niektórzy - a może nawet większość komentatorów i dziennikarzy sportowych - i nie da się tego słuchać, ani czytać, bo to bardzo brzydka i bardzo niehonorowa, a nawet szkodliwa dla polskiego sportu przywara ( jedzcie gdzie chcecie, grajcie dla kogo chcecie, a my i tak będziemy wasze sukcesy świętować i traktować jak swoje, a tym czasem nasi sportowcy w Polsce mają często gorsze czy o wiele gorsze warunki i o wiele mniejsze - raczej tylko iluzoryczne - szanse na sukcesy) - i nic więcej...

Na forum pojawił się mój prześladowca :).

Z forum : "O, i tutaj głosisz swoje bzdurki? Ale widzę, że odpowiednio Cię przyjęto :)"

Nie rżnij głupa :), doskonale wiesz że żebraków jest ci u nas najwięcej, stąd m. in. nasze wielkie sukcesy w sporcie, zwłaszcza tym elitarnym, a raczej ich brak, i nie podoba im się prawda o nich, bo nikt nie lubi słuchać prawdy o sobie , więc zawsze mogę liczyć na godne przyjęcie, ale... wiecie z kogo się śmiejecie?, z samych siebie się śmiejecie! :).

Z forum : "Orciku drogi, nie raz już dyskutowaliśmy na temat twoich banialuk i nie raz już kończyło się tym, że zapluwałeś się "żebrakami", "złodziejami" i innymi inwektywami. To, co masz do przekazania, to stek bzdur i żadne próby argumentowania czy ubliżania z twojej strony tego nie zmienią. "

Już wam wiele razy odpisywałem, ze to co polscy żebracy ustalą między sobą to można od razu i bez czytania wrzucić do kosza na odpadki albo wsadzić między bajki :), jak przestaniecie żebrać i każdego traktować zgodnie z tym dla jakiego kraju i narodu sam chce grać i przestaniecie przynosić hańbę Polsce to i ja przestanę o tym pisać - ale ani wcześniej ani pózniej :), wiem ze musicie się bronić, ale to żałosne, i nikomu nie ubliżam opisuję tylko polską rzeczywistość używając stosownych do okoliczności słów , wolałbym żeby polska rzeczywistość była inna czyli godna wolnego człowieka - to i sukcesów byłoby o wiele więcej!.

Z forum : "No i, jak zwykle, twoje oderwanie od rzeczywistości widoczne jak na dłoni, fantazje na temat bronienia śmigają w twojej główce bez opamiętania. Za mały jesteś, Orciku, aby się przed tobą i twoimi poglądami ktokolwiek musiał bronić".

Jak na razie to właśnie jesteś mocny tylko w słowach żeby dodać sobie fantazji i rzekomo pogrążyć rywala, a to ty ciągniesz za mną, a nie ja za tobą i taka jest rzeczywistość , bo prawda o sobie widać Cię boli, i nigdy jeszcze nie podałeś żadnych sensownych i logicznych kontrargumentów poza użalaniem się nad sobą.

Z forum : "Wiodę życie wolne od użalania się nad sobą i, nie znając mnie, jesteś ostatnią osobą, która ma podstawy do snucia takich fantasmagorii. No i widzę, że i z megalomanią u ciebie nieźle, skoro przyrównujesz się do Agnieszki, gdyż to za nią tu ściągnąłem, a nie za tobą. :) PS. a sensownych argumentów podawałem już niemało w ostatnich pięciu latach i zawsze spotykały się tylko z inwektywami z twojej strony, więc gdzie sens?".

No to gratulacje, ale dziecko drogie ( nie obraz się, chodzi tylko o twój wiek umysłowy ) tobie ciągle coś się wydaje i wydaje ci się że tylko ty masz prawo do snucia fantasmagorii, to tutaj na forach ciągle użalasz się nad sobą, a nie w życiu prywatnym, i ani jednego sensownego argumentu nigdy jeszcze nie podałeś - bo nawet takich nie ma - tylko same inwektywy, dodam choć bardzo daleko mi do PISU - inwektywy najgorszego sortu, bo osobiste, a ja piszę czy chcę pisać tylko o zagadnieniach, a ty robisz tylko osobiste wycieczki :).

Dokonuje się kolejna zmiana interlokutorów jak w kalejdoskopie.

Z forum: "Kim ty jesteś żeby dokonywać takich ocen? Spójrz na swoje osiągnięcia, chyba nie możesz się niczym więcej pochwalić niż byciem internetowym szczekaczem."

Nikim , a kim mam być?, ale nie trzeba mieć żadnych osiągnięć żeby pisać o tym co jest czy jak się rzeczy mają  zgodnie z własnym uważaniem, a każdy powinien mieć swój rozum i dokonywać swoich ocen, czyli co ma piernik do wiatraka?, a ty nie musisz nawet czytać! , więc w czym widzisz problem?.

Z forum: "Typowy koń polski".

Typowy koń polski to raczej polski żebraczek podszywający się pod obce czyli innych krajów sukcesy z braku własnych krajowych, i może to Ty jesteś tym koniem?

 
cd w cz. 2
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90