Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

Narodowe żebractwo!

piątek, 27 kwietnia 2012

Ten wpis będzie stale uzupełniany, w sensie że tak długo jak długo będzie istniał ten blog.

Bardzo długo wahałem się z poruszaniem tego tematu, z wtykaniem kija w mrowisko,  z wchodzenia do gniazda szerszeni i trutni, ale każda cierpliwość ma swoje granice, a moja jest niestety dość cienka, i już bardzo dawno została przekroczona, bo niestety nie jestem z natury zbyt gruboskórny, a i to mało powiedziane.

Piszę to co piszę na tej stronie w pełnej symbiozie z samym sobą i pozostając z całym szacunkiem do wszystkich cudzoziemców/obcokrajowców, do żadnego z nich nie żywię z góry specjalnych uprzedzeń ( nie przepadam generalnie za Niemcami, mam taki uraz, ale staram się ich też oceniać osobno, a nie hurtem), czy to z powodu narodowości, koloru skóry ( jak choćby w świetnym "Mississippi w ogniu" ze świetnym Gene Hackmanem),  pochodzenia, korzeni itd. itp., a piszę o tym, nie po to żeby się chwalić, czy pogrążać, tylko dlatego że narodowi żebracy.pl o których będzie na tej stronie mowa, lubią chować się za cudzoziemców i kierować zarzuty pod ich adres, a nie przyjmować je pod tym adresem na który zostały wysłane, czyli tylko pod swoim własnym. Widocznie tak im wygodniej.

Narodowe żebractwo.pl, inaczej podszywanie się pod obce sukcesy, jest niestety w Polsce jak się okazało bardzo popularne, to chyba spadek po mrocznych czasach tak zwanego komunizmu i rozpowszechnia się coraz szybciej zwłaszcza wśród tak zwanych elit i pewnie dlatego że paradoksalnie schlebia to ich narodowej próżności, a nie mają do niej zbyt wielu innych powodów; stąd też osoby publiczne publicznie uprawiające ten wstydliwy żebraczy proceder czują się co raz bardziej pewnie i robią się coraz bezczelniejsi, czy też - w swoim żebraczym mniemaniu - odważniejsi; inaczej coraz śmielej wyłażą na światło dzienne, czy nawet przed szereg i chcą publicznie w pełnym świetle uprawiać ten żebraczy proceder nie tylko już na oczach, ale niejako i w imieniu wszystkich polskich obywateli. Nie wiem jakim prawem to czynią, bo ja na przykład nikomu do tego swojego obywatelskiego przyzwolenia nie dawałem, a przynajmniej nie pamiętam abym się na to zgadzał i nawet nigdy się na to świadomie i dobrowolnie nie zgodzę!.

Wiem, że mają to tam gdzie słońce nie dochodzi.

Jeśli żebrze zwykły szary obywatel taki jak na przykład autor tego bloga, mówi się trudno, to jego obywatelskie  prawo, można się nad nim co najwyżej litować i nie osądzać zbyt surowo, każdego może spotkać taki żebraczy los, życie jest tylko życiem i jest nieprzewidywalne, ale jeśli żebrzą osoby z nadania publicznego, lub zajmujące publiczne stanowiska, pełniący publiczne role, materialnie bogate, sytuowane, osoby które niejako reprezentują ten kraj, wystawiają mu świadectwo, to jest to niewybaczalne, bo czynią to niejako w imieniu i na konto całego narodu = kraju, a więc również i niejako w moim imieniu, a na to przynajmniej mojej zgody nie ma i nigdy nie będzie!.

Wiem, że mają to w wielkim poważaniu.

Więc jako zwykły szary ponury obywatel tego ponurego kraju w tej zakładce chcę przeciw temu żebraczemu procederowi przynajmniej w swoim imieniu zaprotestować na miarę swych skromnych możliwości, a przede wszystkim dać wyraz temu że nie mam z nim nic wspólnego, że odbywa się on wbrew mojej woli - woli wolnego obywatela tego kraju. Chcę zaprotestować w tej formie bo w innej nie potrafię i jestem równie bezsilny jak amerykański obywatel w niezłym dramacie "Zaginiony" z Jackiem Lemmonem i też jak on uważam że jako zwykły szary obywatel mam do tego nie tylko prawo, ale i takiż obywatelski obowiązek.

A szczerze mówiąc to się bardzo dziwię, że jeszcze jakikolwiek sportowiec chce grać dla kraju w którym część elit bezwstydnie i bezkarnie uprawia ten hańbiący żebraczy proceder na oczach zwykłych szarych - i niekiedy aż sinych z bezsilnej złości - obywateli, a żebracy i głupcy temu przyklaskują i się radują, i to robią elity które są przecież najbardziej odpowiedzialne za to co się w naszym kraju dzieje, choćby za nieszczególne warunki do uprawiania sportu, i to żebrzą kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da, bo w przyrodzie nic nie ginie, a sport międzynarodowy polega jak sama nazwa wskazuje na rywalizacji międzynarodowej między krajami = narodami, a przecież w wielu innych krajach nasi sportowcy mieliby lepsze warunki, większe pieniądze i co za tym idzie większe możliwości osiągania sukcesów.

Nie namawiam nikogo do zmiany czegokolwiek, a już na pewno obywatelstwa, muszę jedynie pisać co i jak widzę, a powyższe jest prostym wnioskiem z mojego widzenia sytuacji w naszym kraju, nie jestem też żadną stroną w żadnym sporze, jestem tylko zwyczajnym niezależnym kibolem, który ma swoje kibolskie zdanie i preferencje (np jestem kibicfanem tenisa AR, ale nie tylko dlatego że jest Polką, ale przede wszystkim dlatego że bardzo lubię jej tenis), a we własnym interesie chciałbym też żeby w polskim sporcie działo się jak najlepiej i korzystam z przysługującego mi konstytucyjnie prawa jednego głosu.

Jestem też w bardzo wygodnym położeniu, bo jako zwykły szary kibol nie mam nic do stracenia, nic nie mam i niczym nie ryzykuję i mogę pozwolić sobie na ten zgniły luksus pisania po uważaniu, to znaczy co uważam za słuszne, nawet pod bardzo silny prąd, mogę bezkarnie stąpać po bardzo cienkim lodzie bez troszczenia się o to co w trawie piszczy, albo skąd wieje wiatr. Ten luksus bycia nikim pozwala na pisanie po uważaniu, to co uważam za słuszne, bez oglądania się na konsekwencje.

(Polska jest wolnym krajem i nie ma żadnych najmniejszych nawet przeszkód żeby dla niej grać, naturalnie jeśli ktoś czuje się Polakiem; wolną Polskę obowiązują te same reguły gry na arenie międzynarodowej, co wszystkie pozostałe wolne kraje; niestety każdy kraj sam musi pracować na siebie własnymi rękami, aż takie brutalne jest życie i rzecz rozbija się wcale nie o patriotyzm, ani tym bardziej o szowinizm, ale o zwykłą przyzwoitość - po prostu nie tyka się co nie swoje;

dla cywilizowanych kibiców respektujących reguły gry korzenie sportowców nie mają żadnego znaczenia, to są ich sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić, ważne jest tylko to jakiego kraju sportowcy świadomie i dobrowolnie barw bronią na arenie międzynarodowej, czyli z jakim krajem sami się utożsamiają i z jakim są wszędzie na świecie utożsamiani, bo w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, a reszta to w najlepszym razie żebractwo i jałmużna)


Akurat w sporcie sprawa jest prosta jak przysłowiowy drut, bo tutaj każdy musi wybierać i nie ma żadnych wątpliwości kim kto jest i za kogo się uważa. A cywilizowani ludzie szanują/respektują wszystkie decyzje dorosłych ludzi. Każdy sportowiec już na wieki jest wyłączną własnością tego kraju dla którego gra, z którym sam się utożsamia, i który na jego sukcesy pracuje.
Jest 100% pewne że kariery wszystkich sportowców o polskich korzeniach w Polsce miałyby inny przebieg ( tak jak polskich sportowców za granicą), więc porównywanie ich z polskimi sportowcami jest nie fair play.
Ponadto mają swoich kibiców, więc żebranie i kibicowanie im za jałmużnę zmniejsza szanse polskich sportowców, bo sport czy ktoś chce czy nie to rywalizacja, i de facto oznacza wspieranie obcych krajów kosztem własnego.
Podniecanie się sukcesami zagranicznych sportowców i traktowanie ich niemal jak własnych, jest również głupie i z tego powodu, ze de facto oznacza wspieranie zmiany polskiego obywatelstwa na inne.
Jedyny powód żeby się podniecać sukcesami zagranicznych sportowców o polskich korzeniach to są kompleksy z powodu braku własnych sukcesów, czyli że na bezrybiu i rak ( czyli obce sukcesy) ryba, ale czyni się to kosztem polskiego sportu i polskich sportowców.
Trzeba pracować samemu na swoje sukcesy, a nie kraść innym. Nie żebrać i wspierać obcych, tylko pracować na siebie, nawet jak to dużo trudniejsze, i trzeba samemu się wysilać, no ale kto żebrakom zabroni...

Na tej zakładce bloga będę przedstawiał przykłady tego haniebnego jak dla mnie żebraczego procederu uprawiane przez szeroko rozumiane osoby publiczne, a na forum szyderców zaprezentuję także przejawy żebractwo zwykłych szarych obywateli, i proszę mi wierzyć, albo i nie, że nie jest mi z tego powodu miło, a nawet byłbym niezmiernie rad gdybym nie miał o czym w tym temacie pisać.

                                                 Nieobecni nie mają racji. »

 

Kolejność zamieszczanych przykładów mordowania polskiego sportu ( gdyby blog był tak bardzo popularny i czytany jak nie jest, to miałbym poważne obawy, że ktoś może chcieć się tutaj specjalnie wgramolić, a tak mogę się tylko obawiać że ktoś będzie chciał dać swój przykład aby "na złość babci odmrozić sobie uszy") jest czysto przypadkowa:

1) Przy okazji meczu w Kopenhadze Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki na portalu przeglądu sportowego.pl napisano:

"A to pech! Już w pierwszej rundzie turnieju WTA w Kopenhadze dojdzie do starcia dwóch Polek: "gospodyni" imprezy Caroline oraz młodszej z sióstr Radwańskich Urszuli". Nieco dalej ten sam autor dodaje:  "W jedynym do tej pory meczu obu tenisistek na zawodowych kortach Dunka polskiego pochodzenia trzy lata temu wygrała z Urszulą w Indian Wells 7:5, 6:3". - Bartosz Gębicz przegląd sportowy.pl

Czyżby rzekoma "Polka" i rzekoma "Dunka polskiego pochodzenia" była jedną i tą samą osobą?, a jeśli tak, to skąd ta nagła zmiana przynależności narodowej duńskiej tenisistki w jednym i tym samym tekście?. Albo autor kłamał w pierwszym zdaniu, albo w drugim, ale do kłamstwa już sam się przyznał. Nawet nie trzeba go było oddawać pod ogień sprzecznych pytań, bo sam się w swych kłamstwach pogubił!.

Ale oba te zdania mijają się ze stanem faktycznym, co nietrudno sprawdzić: Dunka Caroline Wozniacki, jest Dunką z urodzenia, czyli też i z pochodzenia, w Danii się urodziła, wychowała, i wyszkoliła, ma duńską świadomość narodową, więc swoją duńską Ojczyznę z dumą reprezentuje na arenie międzynarodowej, a przy okazji każdego meczu ( a nie tylko gdy np. zdobyła pozycję liderki rankingu) widnieje przy jej nazwisku duńska flaga i nazwa jej duńskiej Ojczyzny, barw swoje ukochanej Danii będzie bronić na zbliżającej się szybkimi krokami londyńskiej olimpiadzie.

Carolina Wozniacki ma poza tym wielkie szczęście i niech się jej dalej szczęści, że jest córą dumnego narodu duńskiego i nie musi jak my żebrać po całym świecie szukając śladów polskich korzonków, po to aby publicznie na oczach całego świata z wielkim smakiem i apetytem pałaszować odpadki z obcych/pańskich stołów udając, a raczej rżnąć totalnego głupa, że to jest główne, a nawet królewskie danie, a nie marne pieski żarcie... którego żaden szanujący się pies by nawet nie obwąchał...

Natomiast jej rodzice z tego co wiem są albo Polakami, albo Duńczykami polskiego pochodzenia, tego nie wiem, którzy wyjechali z Polski i osiedlili się w Danii. Tak więc Caroline Wozniacki nie jest nawet naturalizowaną/przyszywaną Dunką - a i wtedy też byłaby ze świadomego wyboru tylko i wyłącznie Dunką - jest w pełni zasymilowaną Dunką o polskich korzeniach, a te korzenie to są już tylko jej prywatne sprawy, a dla całego świata jest po prostu Dunką, bo każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie takiej narodowości jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni na arenie międzynarodowej, jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, w jakiego kraju realiach odnosi sukcesy, z jakim krajem jest utożsamiany na całym świecie i z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw na arenie międzynarodowej, w jakim kraju unika płacenie podatków itd. itp., i nic nie zmienia że wszyscy sportowcy podróżują po całym świecie, wszędzie tam gdzie akurat mają zawody, czy zgrupowania. Justyna Kowalczyk też podróżuje i co nie jest Polką?. Kubica mieszka w Monako podobno z powodu podatków i co też nie jest Polakiem?. Są Polakami bo na arenie międzynarodowej reprezentują Polskę!, a przecież wcale nie muszą, tylko chcą!. A nikt przecież nikomu nie może zabronić/zakazać reprezentowania dowolnego kraju, może tylko szukać wymówek i tylko wtedy gdy się bardzo chce samemu w nie wierzyć.

Niestety polscy żebracy, a zajmuję się tutaj tylko osobami pełniącymi publiczne stanowiska/role, do których zaliczam media, z powodu niedostatku polskich sukcesów na miarę polskich ambicji, aspiracji i oczekiwań nie chcą tej oczywistej prawdy przyjąć do wiadomości i chcą kraść cudzą własność, cudze mienie, żerować na cudzej pracy, sięgać ręką po jałmużnę, żebrać de facto na koszt polskiego sportu i polskich sportowców (bo inaczej się nie da), czym przynoszą wstyd i hańbę całej Polsce, również wcześniejszym jej pokoleniom, które się pewnie teraz w grobie przewracają ze wstydu.

Polka będzie grać z Dunką, a dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Dunkę samozwańczo z własnego nadania mianuje rzekomą...; czy Duńczycy o tym wiedzą?, czy się na to zgodzili?, i czy ze swojej strony na pewno przysięgli, że nie będą mieszać się do tego meczu i nie będą zbiorowo kibicować wg. dziennikarza "Przeglądu Sportowego" podobno tylko rzekomo swojej rodaczce, bo inaczej dlaczego szanse w sensie kibicowania mają nie być równe?, dlaczego polska tenisistka ma się dzielić kibicami z rzekomą... grającą na wyłączne konto Danii?, a przecież wszyscy duńscy kibice, wszyscy jak jeden mąż i nie bez powodu będą wspierać swoją rodaczkę, nie będą mieć żadnych sentymentów, żadnych skrupułów, a my w imię czego wspieramy/służymy de facto Danii w osobie Dunki?, w imię czego?, miłości ogólnoludzkiej?, a przecież nie ma sportu bez kibiców, kibicowanie w sporcie też ma swoje znaczenie, też może wpłynąć na wynik meczu, choćby tylko w maleńkim stopniu, czy naprawdę jesteśmy aż tak bogaci w sportowe sukcesy, że swoim kosztem, kosztem swojego sportu i swoich sportowców mamy wspierać obce kraje i ich sportowców?. I dlaczego?. W imię miłości blizniego?, A przecież każdy polski sportowiec osobno może spotykać na swojej sportowej drodze kilku różnych sportowców o polskich korzeniach ( tzw. miny korzenne), i jak ma z nimi walczyć, skoro nie może liczyć na swoich wszystkich rodaków, a ma przeciwko sobie wszystkich rodaków rywali? i już nie będę pisał którzy są lepsi, bo z tym może być różnie, chociaż ludzie na ogół emigrują do krajów bogatszych, bardziej rozwiniętych, mądrzejszych, albo tam gdzie będą mieli większe szanse, właśnie chyba po to aby polepszyć swój byt.

"Wyjechałem z Polski, gdy zarabiało się tu 20-30 dolarów, woziliśmy taksówkami tych wszystkich Rockefellerów, bojąc się na nich spojrzeć. A dzisiaj siedzę sobie w Monte Carlo, patrzę im prosto w oczy i jestem panem życia - mówi ojciec i trener byłej liderki światowego tenisa, Caroline Wozniacki". - przegląd sportowy.pl

Ale swoje pretensje kieruję oczywiście nie pod adres dziennikarza sportowego ( jest jaki jest i pewnie już inny nie będzie), ale "Przeglądu Sportowego", że pozwala na swoich łamach publicznie uprawiać ten wstydliwy, hańbiący i kłamliwy żebraczy proceder; a jak dla mnie ta gazeta nagle urosła do rangi szmatławca, a przez takowe nasz kraj schodzi coraz bardziej na psy, pardon na żebry, a to dlatego bo gdzie indziej dużo łatwiej o sukcesy, a żebrakom tylko na sukcesach zależy, a jaki kraj za nimi stoi, czyje są, do kogo należą, o to już mniejsza, podszyją się pod wszystkie z pocałowaniem rączki, i jeszcze będą robić za pawie, a mi jako zwykłemu szaremu obywatelowi jest z tego powodu nie ukrywam zwyczajnie głupio. Tak głupio, że aż wstyd.

Nie wiem też dlaczego "Przegląd Sportowy" de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć, i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.

a) Ten sam bezmózgi dziennikarz na łamach tego samego szmatławca, mecz Polki U. Radwańskiej z Dunką C. Wozniacki, oraz finał w Kopenhadze między Dunką a Niemką A. Kerber nazwał skandalicznie "polskimi" meczami. Jedna Polka, dwie zagraniczne tenisistki i dwa rzekomo... mecze, czy ktoś coś z tego rozumie?. A jak będzie nazywała mecz między dwoma Polkami, "zagranicznym"?, a komu ( i dlaczego) kibicują Niemcy i Duńczycy w rzekomo... meczach?, a może Niemcy i Duńczycy pójdą tropem bezmózgiego dziennikarza "PS" i będą odtąd kibicować Polakom?, a tak przy okazji czy ktokolwiek kiedyś słyszał aby któryś z niemieckich/duńskich dziennikarzy nazwał mecze Polaków z niemieckimi/duńskimi korzeniami "niemieckimi/duńskimi" meczami?, może jakiś czytelnik zna i poda takie przykłady?, chętnie się z nimi zapoznam. Dziennikarz jak pisałem jest jaki jest i inny już pewnie nie będzie, ale to gazeta pozwala mu na te bezmózgie wybryki i tylko ją winię i do niej zgłaszam pretensję.

2) W tvn24 równie "mądry" jak ww dziennikarz "Przeglądu Sportowego" reporter Maciej Warsiński też mówił w reportażu o rodzinie Radwańskich i jej tenisowych sukcesach, że Dunka Caroline Wozniacki to podobno nie jest Dunka, Dunka to nie Dunka, pewnie na tej samej zasadzie, na której flaga Monako to już nie jest flaga Monako odkąd..., Dunka nie może być tak po prostu Dunką, to zbyt prawdziwe, zbyt prostackie, i reporter samozwańczo i wbrew oczywistym faktom nadał jej inną narodowość, proszę zgadnąć jaką?, i jeszcze dodał że rzekomo mieszkańcy tego innego kraju mają się z nią nawet identyfikować, a to niby z jakiej racji?, a z kim w takim razie mają identyfikować się Duńczycy?, z Polakami?, a jak nie zechcą?, to dlaczego Dunka ma mieć lepszą sytuację nawet w Polsce niż wszystkie inne Polki?, czy to z powodu oszustwa, że Dunka to nie Dunka, Dania to nie Dania, a Duńczycy to nie Duńczycy odkąd... ?, szkoda tylko że nie zapytał wszystkich polskich obywateli o zdanie!, i szkoda tylko że nie powiedział jakim to cudem rzekoma nie Dunka gra dla Danii, kto się pomylił, dlaczego to tak długo trwa i dlaczego jeszcze nikt tego niesprostował?, dlaczego władze WTA, PZT, i duńskiego związku tenisowego nic z tym nie zrobią?, i dlaczego jego zdaniem gra dla Danii nic nie znaczy?, i dlaczego w takim razie jakikolwiek sportowiec miałby grać np. dla Polski skoro to również nic nie znaczy?. Dlaczego w takim razie najpierw słuchaczom nie wytłumaczyć, wykazać, przekonać, że rywalizacja między krajami ( tzw. międzynarodowa)  w sporcie nie istnieje, albo przynajmniej nie ma sensu i trzeba ją zwalczać, albo przynajmniej ignorować?.

Za ten przekaz też mam oczywiście pretensję nie do pana reportera, tylko do tvn24, że zatrudnia osobę która publicznie uprawia żebraczy proceder niejako w imieniu wszystkich polskich obywateli, a więc i w moim, a ja nie pamiętam abym komukolwiek dał na to swoje obywatelskie przyzwolenie. NAPRAWDĘ I DO CZORTA  NIE PAMIĘTAM!, i DO DIASKA NIE POZWALAM!. Dla mnie każdy jeden sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości jak kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, a reszta to jego sprawy prywatne, które mnie jako kibica nic a nic nie obchodzą. Koniec i kropka.

Nie wiem też dlaczego tvn24 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.

Ale to nie znaczy że kibicuję tylko Polakom, nie jestem szowinistą i kibicuję sportowcom różnej narodowości, ale nie potrzebuję do tego samozwańczo przerabiać im narodowości, inaczej faulować inne kraje i to kosztem własnego kraju; jak chyba każdy kibicuję sportowcom różnej narodowości ze szczególnym uwzględnieniem swoich rodaków, czyli wszystkich tych którzy występują pod polską banderą ( przepraszam za truizm ), bo tylko w ten sposób odróżniam narodowość sportowców i nawet nikomu nie zaglądam w metryki. Nigdy nawet nie wiedziałem, że można inaczej. Koniec i kropka.

3)  "- Na pewno fakt, że sporo dziewczyn w tenisowym świecie włada naszym językiem, przyciąga kibiców w naszym kraju do tej dyscypliny. Ponadto tenisistki nie tylko mówią, ale i chcą trenować w Polsce. Tak, jak kiedyś Rosja była takim punktem, w którym wiele osób chciało naśladować Szarapową, tak dziś nad Wisłą wszyscy chcą być jak Radwańska czy Wozniacki. Powoli rodzi się u moda na tenisa. Ludzie dostrzegają, że jest to ciekawy sposób na życie - podkreśla Ostrowski".

To wielka szkoda, wielki wstyd jeśli faktycznie jest tak jak pisze pan Ostrowski, że ktokolwiek nad Wisłą cieszy się, że podobno wszędzie słychać polski język, a tak mało mamy polskich tenisistów = reprezentantów Polski ( wstyd panie Ostrowski, że o tym trzeba pisać/przypominać, a nie rozumie się to samo przez się), z którymi można się nad Wisłą identyfikować. To raczej jest bardzo smutne i każe się zastanawiać nad kondycją Polski, co jest z nami nie tak, z naszym krajem, nie tylko że aż tak zle się dzieje -

że ponoć w światowym tenisie wiele osób włada językiem polskim, jak twierdzi pan Ostrowski, a tak mało jest w nim Polaków, to pewnie dlatego lawinowo rośnie liczba elitarnych polskich żebraków i chyba nigdy tylu ich nie było w całej ponad tysiącletniej historii Polski co obecnie, którzy zamiast pracować na swoje u siebie, chcą żerować na cudzej pracy, bo w końcu przejrzeli na oczy, zrozumieli, że u siebie nic wielkiego nie zdziałają, że u nas wszystko jest kwestią przypadku/szczęścia, a w innych krajach nie tylko dużo łatwiej o sukcesy, ale i nawet nie trzeba pozorować że coś się robi, wystarczy się pod nie podszywać, a skoro z naszej strony jest wielka chęć żeby żebrać/prosić co łaska, a w zamian z wielką ochotą służyć Duńczykom/Niecom, za podnóżek do ich sukcesów, i to kosztem własnych, to i drugą stronę stać na jałmużnę, która niewiele przecież kosztuje, trochę zdawkowych słów/bezwartościowych gestów, a może przynieść nawet spore korzyści, choćby w postaci kibicowania; tak jak pisałem w przypadku Niemek, nie ma to jak piec dwie pieczenie na jednym duńskim ogniu, a gdy naiwni Polacy będą chcieli kiedyś coś uszczknąć z pieczeni, to dostaną od Duńczyków po uszach, powoli polskie żebraczki, gdzie?, to nasz ogień, nasza pieczeń, cierpliwie poczekajcie na resztki, a na razie to możecie nam stopy lizać, bo coś tam wam damy, a skoro Polakom też to odpowiada, no to jak może nie odpowiadć Duńczykom/Niemcom, dla nich to jak raj na ziemi, nie trzeba już nas podbijać, bo dobrowolnie im służymy własnym kosztem i pomału stajemy się kolonią/zapleczem obycych krajów i nawet się z tego cieszymy, a niektórzy nawet z tego powodu chodzą dumni jak pawie, a jak mówił poeta: "Pawiem narodów byłaś i papugą, A teraz jesteś służebnicą cudzą"  

- ale, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach w tym upatruje powód do zadowolenia/radości, radości z widomej słabość i nędzy własnego kraju - no to już woła naprawdę o pomstę do nieba. Przecież to jest widomy znak/naoczny dowód, że inni potrafią, a my nie, że nasz materiał ludzki nie jest gorszy od innych, jest taki sam, tylko że my nie potrafimy nim zarządzać, więc pozostało nam iść na żebry...

Mnie w żaden sposób nie przyciąga do tenisa język polski ( przecież ludzie także i w Polsce władają różnymi nieraz bardzo egzotycznymi językami  ), co najwyżej polska narodowość = państwowość polskich tenisistów = polskich reprezentantów, a w tej chwili mamy jedną tenisistkę w kobiecej światowej czołówce, tylko wielkim cudem uchowaną w naszym kraju, jeden wyjątek potwierdzający polską regułę, drugą pod koniec pierwszej setki, całą resztę jeszcze dalej, jednego bardzo dobrego singlistę i do niedawna deblistę i jeden światowej klasy męski debel, ale jeno debel, a debel jak chyba wszystkim wiadomo leży na peryferiach światowego tenisa, a najlepsi singliści sporadycznie w niego grają ( z czego pewnie debliści bardzo się cieszą), a na światowych salonach, przed kamerami brylują singliście ( co prawda w reportażu z polskiego AO 2112 w Canal + brylowali głównie polscy debliści - np. Kubota w ogóle nie było słychać - albo raczej deblista obywatel M, który przez cały program robił wrażenie strasznie czymś zblazowanego, stwarzał pozory totalnego luzaka jakby mu już wszystko dawno zobojętniało/obwisło, albo było tylko powodem do żartów, żarcików i drwin, sprawiał też wrażenie osoby która bardziej polega na swoich wrodzonych zdolnościach/predyspozycjach niż na pracy nad nimi, z tych którym gdyby im się tylko tak chciało, jak im się nie chce to..., ale chyba tylko takie chce robić wrażenie, a przynajmniej taką wytwarza wokół siebie aurę ( a to może być bardziej niebezpieczne dla innych niż dla niego, jak w się taką aurę da wciągnąc, wtedy niewypada pracować, bo się wychodzi na głupka); film był krótki, ale takie pozostawił we mnie wrażenie, no a polskie tenisistki obywatelki siostry R. wyszły na straszne bałaganiary, co to się przewracają o własne ciuchy, tak wyszło z filmu, czyli wszyscy chyba czuli się tam jak na wczasach, tylko trenerzy udawali w miarę poważnych, ktoś pewnie musiał i nawet poważnie się wypowiadali ), to chyba nie złośliwość z mojej strony i zdolną młodzież (a u nas od zdolnego juniora, do dobrego seniora droga bardzo daleka i wiedzie cały czas pod górkę). To wszystko.

Nie wiem dlaczego "wszyscy nad Wisła" mieliby jak twierdzi pan Ostrowski chcieć być Dunkami, czy Duńczykami, Niemkami, czy Niemcami, a jeśli tak jest to przecież jest to BARDZO BARDZO smutne ( dla nas, a nie dla Duńczyków/Niecmów) i nie rokuje naszemu krajowi nadziei na lepszą przyszłość, w ogóle nie rokuje nadziei na żadną przyszłość. 

Ale sam mam jeszcze wielką nadzieję, że tak nie jest i że tylko wszyscy polscy żebracy chcą być jak zagraniczni rywale polskich tenisistów i tylko wmawiają to samo wszystkim innym Polakom - zwyczajowo oceniając wszystkich po sobie. A przy okazji: wg mnie Dunka nazywa się Caroline Wozniacki, bo tylko taka tenisistka figuruje na listach WTA, proszę sprawdzić!. Prywatnie naturalnie można mówić na każdego tak jak kto tam sobie chce, ale publicznie powinno się chyba mówić zgodnie ze stanem oficjalnym.

4) "Słowianki rządzą na światowych kortach tenisowych. Coraz więcej z nich mówi po polsku"

cały inkryminowany tekst: http://natemat.pl/9735,slowianki-rzadza-na-swiatowych-kortach-tenisowych-coraz-wiecej-z-nich-mowi-po-polsku Dominik Senkowski NaTemat.pl

Autor między innymi bredzi coś o rzekomo "polskim" meczu (niektórzy na forach szyderców czasami dodają, że nie ważne kto go wygra bo i tak ponoć wygra...) Polki Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki!. Skandal czy totalna głupota?. Samobój czy sprzedajność?, Polka ma grać przeciwko Dunce, a więc Skandynawce!, przeciwko Dunce, która jest zdecydowaną faworytką, przeciwko wszystkim duńskim kibicom i bez wsparcia podzielonych polskich kibiców, jakie ma szanse?

Niemki Kerber i Lisicki i Dunka Wozniacki, a co za tym idzie Germanki i Skandynawka, o których mowa w inkryminowanym tekście dużo mniej by osiągnęły gdyby były polskiej narodowości = grały dla Polski i dobrze o tym wiedzą. Agnieszka Radwańska niestety jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Jakby nie patrzeć i z której strony nie liczyć polscy sportowcy (np. Marta Domachowska) wyszli na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.

Skrócona wersja historii Polski:

część 2 w następnym wpisie

 

Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego

5) Serce się krwawi, mózg się lasuje, krew się gotuje, ręce opadają, nie chce się żyć - niech polscy żebracy się cieszą, niech zacierają łapki, niech triumfują, niech pękają z dumy, niech merdają ogonkami, są pewnie w ilościowej przewadze, przynajmniej wśród tak zwanych elit, mogą nawet służalczego poloneza wodzić: 

"Kawa i Herbata" TVP 1 ( publiczna polska telewizja nazywająca się misyjną na którą wszyscy Polacy = polscy obywatele chyba nawet muszą płacić abonament) zaprosiła na rozmowę ( emisja 12 kwiecień 2012r. ) Dunkę Caroline Wozniacki, ale zanim puszczono filmowy materiał, do którego treści ja nie mam zastrzeżeń, dwoje dziennikarzy TVP1 na oczach telewidzów przeprowadziło krótki ale treściwy i niezwykle skandaliczny dialog między sobą: dziennikarz " czy można powiedzieć, że mamy w światowej czołówce dwie polskie tenisistki ( a to niby jakim cudem skoro jest tam tylko jedna Polka!!! i to pierwsza od dziesięcioleci, na którą tak długo czekaliśmy? - dopisek mój)"?, odpowiedz dziennikarki " no właściwie można, sami posłuchajcie", no to zamieniłem się w słuch;

Wbrew oczywistej sugestii zawartej w słowach dziennikarzy w rozmowie nie było najmniejszych rewelacji, żadnej deklaracji, żadnego zobowiązania zmiany narodowości ze strony Caroline Wozniacki, nic co by w jakikolwiek sposób uzasadniało słowa wypowiedziane publicznie przed nagraniem przez dziennikarzy ( jak dla mnie prywatnie mogą sobie mówić co chcą, nic mnie to nie obchodzi). Tak więc wbrew sugestiom Dunka Caroline Wozniacki nie wspomniała ani jednym słówkiem, że zrezygnuje z duńskiej narodowości = z gry dla swojej duńskiej Ojczyzny, i że zamierza grać dla Polski i że jest to już tylko kwestią formalności, ale i wtedy na zdrowy rozum należałoby się wstrzymać z podobnymi uwagami przynajmniej do momentu aż duńskie słowo stanie się polskim faktem, bo inaczej oznacza to de facto służbę Danii kosztem Polski, choćby na zbliżającej się szybkimi krokami Olimpiadzie w Londynie, bo Duńczycy nie okażą żadnych sentymentów, najmniejszego zrozumienia i będą wspierać z całej mocy tylko własnych rodaków, także przeciwko Polakom. I mimo, że żadna tego typu sensacyjna deklaracja nie padła po rozmowie dziennikarz stwierdził znowu nie w prywatnej rozmowie co byłoby już wyłącznie jego sprawą ale na wizji ( odtwarzam sens ): że od teraz gdy Polki będą grać z Dunką, to jego serce będzie podzielone ( nie wyjaśnił dlaczego), dodatkowego tragizmu temu skandalowi dodaje fakt, że dziennikarz wcale nie pochodzi z Odense, jakby mogło się wydawać, ale z samego...Krakowa!.

Jak się mają wobec tego czuć polscy sportowcy?, dla kogo oni grają?, dlaczego tylko oni na całym świecie nie mają mieć na wyłączność własnych kibiców?, dlaczego tylko oni mają mieć podzielonych kibiców, gdy ich rywale będą mieć wszystkich swoich krajan za sobą?, dlaczego tylko oni i ich polscy kibice nie mogą w pełni koncentrować się na sportowej rywalizacji?, dlaczego polscy sportowcy mają być i to w Polsce ofiarami tej sytuacji, a ich zagraniczni rywale reprezentujący inne kraje jej beneficjentami?... , jeśli to nie jest chore, no to co jest?

TVP 1 słowami swoich porannych dziennikarzy przeszło de facto na służbę obcego kraju ( nie mam nic przeciw obcym krajom) ale musi się to odbywać kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da. Czy to sprzedajność, czy totalna głupota?. Widocznie uznali że Polska już tak nisko upadła w swoich aspiracjach, że całkowicie zaspakaja ją darmowa/niewolnicza służba obcym, a narodowe żebractwo stało się już nieodzowną i niezbywalną częścią składową polskiej kultury, natury, nawet polskiej... dumy narodowej.

Nie wiem i coraz mniej mnie to obchodzi dlaczego rzekomo misyjna tvp1 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam po zmianie narodowości pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim = Polakom już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Jakby nie liczyć i z której strony nie patrzeć wszyscy polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.

( A w wisielczych żartach można powiedzieć, że Dunka Caroline Wozniacki, ma wyjątkowe szczęście, bo gdy tylko nie przyjedzie do Polski, do kraju swoich przodków, ale to już jej prywatna sprawa, to momentalnie rozpoczyna się festiwal - parada polskiego żebractwa, lizusostwa, wazeliniarstwa bardzo dobrze odżywionych, nawet niezle ubranych, dobrze sytuowanych, niezmiernie zadowolonych i rozmiłowanych w sobie żebraków niby elitarnego polskiego asortymentu; bo tak bardzo są spragnieni światowych sukcesów, nawet zupełnie obcych, które rżnąc totalnego głupa mogą podawać za swoje własne i to tylko przed samym sobą, tylko we własnym mniemaniu, tak są spragnieni uznania świata choćby tylko we własnym żebraczym mniemaniu, że zapłacą za tą możliwość samookłamywania się każdą realną cenę, cenę samodzielności, godności i honoru, a robią to na koszt polskiego sportu i polskich sportowców.... a najzabawniejsze jest to, że nigdy żaden polski sportowiec, choćby nie wiem jakich sukcesów nie odnosił tego poddańczego wazeliniarstwa w służbie obcych polskich niby elit nigdy nie odczuje na własnej skórze, a może też by miał na to ochotę?, bo najpierw musiałby zmienić narodowość i sztandar aby mógł odczuć jak polskie niby elitarne żebraczki ciągle mu włażą i wyłażą, włażą i wyłażą, włażą i ciągle wyłażą stamtąd dokąd słońce nawet nigdy nie dotrze. I tylko nie wiadomo jeszcze, czy śmiać się z tego, czy płakać.... )

6) W gazecie i na portalu rp.pl pan Krzysztof Rawa omawiając finał kopenhaski między Niemką A. Kerber i Dunką C. Wozniacki bredziła coś o rzekomo polskich Dunkach i Niemkach, a ja znam tylko polskich Polków, niemieckich Niemców, duńskich Duńczyków, oczywiście słyszałem o zagranicznych i polskich sportowcach z obcymi korzeniami/pochodzeniem, ale to już ich prywatna sprawa, dla mnie jako kibica wszyscy Niemcy, Duńczycy, Polacy bez względu na pochodzenie/korzenie są takimi samymi Niemcami, Duńczykami, Polakami, jak wszyscy inni Niemcy, Duńczycy, Polacy, nie dzielę nikogo wg korzeni/pochodzenia, tylko wg barw, które reprezentują, to jedyne i ostateczne kryterium jakie stosuję, i mogę nawet kibicować zagranicznym sportowcom, nie widzę w tym problemu, ale indywidualnie, i jeśli akurat ich gra przypadnie mi pod gust, ale tylko jako zagranicznym sportowcom. Natomiast jak już pisałem i jeszcze raz powtórzę w ważnych sprawach nie ma, nigdy nie było i chyba nigdy nie będzie połówek, bo w ważnych sprawach można tylko wybierać, i tak na przykład można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu de facto można służyć, i dopóki to się nie zmieni to w sporcie będą tylko polscy Polacy, duńscy Duńczycy, niemieccy Niemcy itd.

I znowu swoje uwagi kieruję nie do dziennikarza - jest jaki jest, robi co robi i pewnie mądrzejszy już nigdy nie będzie - tylko do gazety i portalu rp.pl, że zatrudniają dziennikarza, który nie odróżnia sfery prywatnej od publicznej.

7) Skandaliczne żebracze pytanie "Przeglądu Sportowego" do trenera duńskiej tenisistki Caroline Wozniacki:

"Przegląd Sportowy: Zachwycamy się wspaniałym triumfem naszej mistrzyni w Miami, ale za nami chyba jeszcze bardziej symboliczne wydarzenie. W ćwierćfinałach Caroline i Agnieszka wyeliminowały siostry Williams. Czy w ten sposób dokonała się zmiana warty na szczytach kobiecego tenisa? Polska – bo pana córkę kojarzymy przecież wciąż z naszym krajem ( kto i dlaczego - dopisej mój) – stała się światową potęgą" -  przegląd sportowy.pl.

Boże wszechmogący dlaczego i na jakiej zasadzie wyłącznie duńska tenisistka mogłaby komukolwiek kojarzyć się z Polską?, od wielkiej biedy i głupoty kojarzyć się z Polską mogłaby tylko wtedy gdyby była przyszywaną Dunką urodzoną, wychowaną i wyszkoloną w Polsce ( czyli gdyby np. któraś z obecnych polskich tenisistek nagle zmieniła narodowość, jak np. chodziarka i rodzona siostra Roberta Korzeniowskiego stała się z wyboru Francuzką) ; mi jako polskiemu kibicowi kojarzy się tylko i wyłącznie z Danią: przecież jest Dunką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną, od zawsze gra i rozsławia Danię, wyłącznie swojej duńskiej Ojczyznie - czy chce czy nie - służy na arenie międzynarodowej, nawet swojej Danii wszystko zawdzięcza, więc dobry Panie Boże na jakiej zasadzie miałaby się kojarzyć komukolwiek z jakimkolwiek innym krajem?, i dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce grać dla kraju żebraków służącym innym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców; polskich sportowców którzy grają i próbują coś osiągąć w jakże trudnych polskich realiach, a muszą za przyczyną polskich żebraków rywalizować o uznanie w Polsce i dzielić się splendorem z obcymi, osiągającymi sukcesy w innych nieporównywalnych i często dużo lepszych realiach. Jeśli to nie jest chore, to co jest - przecież to woła o pomstę do nieba!.

A o to jedna z odpowiedzi w tym wywiadzie trenera duńskiej tenisistki:

"Polki się wyróżniają, bo mogą walczyć więcej, dłużej, bardziej intensywnie. Nie dziwię się, że Iśka postanowiła się zgłosić do Charleston. Czy tam zagra, czy nie, to już inna sprawa, ale sam pomysł zasługuje na uznanie". - przegląd sportowy.pl

Zupełnie nie wiem o kim mowa, bo na miły Bóg znam jak na razie tylko jedną jedyną wyróżniającą się Polkę, i to pierwszą od dziesiątków lat, na którą polscy kibice tenisowi tak długo czekali.

8) Leszek Malinowski felieton magazyn TenisKlub:

"(...) Na koniec chciałbym zwrócić uwagę niemieckim dziennikarzom, którzy chwalili się, że mają najwięcej tenisistek w czołówce rankingu światowego, że są w błędzie (...)".

dziennikarz aby wykazać w czym tkwi rzekomy błąd niemieckich dziennikarzy podał nazwiska aż... dwóch Niemek, Dunki i Kanadyjki, oczywiście dla niepoznaki fałszując ich nazwiska, bo te które podał w ogóle w rankingu WTA nie występują...

"Słuchać hadko!" - rzekłby w tym momencie Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur.

no bo mają i wcale nie mają potrzeby się tym chwalić, wystarczy że podają FAKTY!, a nie MITY!

tyko że Niemcy chwalą się swoja własnością, swoim dobytkiem, owocami swojej własnej pracy, a polski żebraczek pardon dziennikarz Malinowski ( a nie towarzysz Maliniak?) chwali się cudzą własnością (w domyśle chciałby pewnie kraść), nic wspólnego z nim nie mającą, i jest zadowolony z siebie że pozwalają mu nawet w prasie żebrać, żyć urojeniami; oczywiście winny nie jest pan Maliniak, ale cały Magazyn, to ona odpowiada, za ten żebraczy bełkot..

polski żebrak, polski sługa śmie zwracać uwagę swojemu niemieckiemu panu..., powołując sie na jego własność...

pan się cieszy że jest panem, że asymiluje i przerabia innych na swoje, a sługa się cieszy, że daje się przerabiać, że żebrze, że służy obcym i w swojej bezdennej głupocie myśli że ma prawo śmiać się ze swojego pana, że pozwala mu żebrać i służyć u siebie...

jak w takim kraju żyć, aż dziw że jeszcze ktokolwiek chce dla niego grać, nie dość że sami u siebie prawie nic nie potrafimy osiągnąć, to jeszcze wyciągamy łapki po cudze, po jałmużnę, wstyd być Polakiem!, wielki wstyd!...

9) Kolejne brednie i kłamstwa serwowane przez pana Gębicza na portalu przeglądu sportowego: "Opowiadała też, jak żartuje sobie z innymi Polkami występującymi dla innych krajów ( kłamliwy żebraczek ma na uwadze zagraniczne tenisistki o polskich korzeniach, a korzenie to już jest wyłącznie ich prywatna sprawa -dopisek mój)". - przegląd sportowy.pl

Nie ma żadnych Polaków występujących dla innych krajów, bo po prostu jest to niemożliwe, bo  Polska jest wolnym krajem i nie ma najmniejszego powodu aby jacykolwiek Polacy, jeśli są Polakami grali dla jakiegokolwiek innego kraju, wszyscy sportowcy grają zawsze dla swoich krajów i zawsze są tej narodowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentują, inaczej nie mogliby nawet dla niego grać, nikt by im na to nie pozwolił, to mogą być co najwyżej zagraniczni tenisiści o polskich korzeniach, których przodkowie byli Polakami, albo tenisiści polskiego pochodzenia, którzy sami zmienili swoją narodowość, a to już jest ich prywana sprawa. Kontekst żebraczych kłamstw pana Gębicza jest również skandaliczny. Ciekawe jak długo jeszcze portal przeglądu sportowego i gazeta, będą tolerować żebracze kłamstwa bezmózgiego dziennikarza.

10) Kolejny polski żebraczek niejaki Sylwester Sikora komentator eurosportu, mówi na wizji o rzekomo "polskim" meczu, w którym grać będzie 100% Niemka ( z krwi i kości, z dziada i pradziada, z babki i prababki, bo innych nie ma, bo tylko świadomy wybór decyduje kto kim jest, a w sporcie sprowadza się on do reprezentowania danego kraju na arenie międzynarodowej, a reszta to sprawy PRYWATNE, ale co żebracy mogą o tym wiedzieć) Kerber z 100% Dunką Wozniacki.

Wyzwiska same cisną na usta, ale pies z nim. Niech mu polska ziemia ciężką będzie. Amen.

Wszyscy polscy sportowcy którzy grają dla tego żebraczego kraju wychodzą przez polskich żebraków na skończonych idiotów, gdzie indziej mieliby lepiej, a polscy żebracy pokroju pana Sikory służą obcym krajom ich kosztem i kosztem całego polskiego sportu.

 

--------------------------

 

A w Polsce żeby osiągać sukcesy trzeba być naprawdę wyjątkowym, i trzeba jeszcze dobrze radzić sobie samemu ze wszystkim, jak w tenisie kiedyś Jędrzejowska, Fibak, a teraz idzie tymi śladami choćby A. Radwańska, wszyscy inni choćby nie wiem jakby nie byli dobrzy, nie mają większych szans na sukces, nie w polskich realiach, albo mają przynajmniej dużo dużo trudniej niż w krajach wiodących/bogatszych/mądrzejszych/mniej toksycznych i to że sukcesy w Polsce odnosi np. starsza Radwańska jeszcze nie oznacza, że np Niemki Kerber, czy Lisicki osiągałyby takie same wyniki w polskich realiach jakie osiągają w realiach swojej niemieckiej Ojczyzny, nic z tego, moim zdaniem osiągałyby dużo mniejsze, a gdyby np. Marta Domachowska była np. od urodzenia Niemką pewnie osiągałaby mniej więcej to samo co one, albo nawet więcej. Rzecz prosta mogę się mylić, ale tak to widzę...

A państwowość zawsze = narodowość - jedyny wyjątek jest wtedy gdy jakiś kraj żyje w niewoli - a jeśli ktokolwiek uważa, że zwykły świstek papieru jakim jest paszport jest ważniejszy od tego dla jakiego kraju dany sportowiec gra, jakiemu de facto służy, jaki kraj na jego osiągnięcia pracuje, choćby tylko swoimi realiami ukształtowanymi przez wieki minione, czyli jeśli ktokolwiek uważa że sportowiec gra dla jakiegoś kraju nieświadomie, bezwolnie, bo mu dali do łapki taki a nie inny papierek/paszport, więc jeśli ktoś wierzy w takie horrendalne bzdety, że sprawa reprezentowania krajów = narodów, to sprawa rozdawania papierków, to znaczy, że tak jest spragniony "własnych" sukcesów za wszelką cenę, że zamiast pracować u siebie w kraju na swoje, chciałby okradać z nich inne nacje, czy choćby tylko wyciągać łapkę po jałmużnę pod pretekstem przypraw korzennych;

Rzecz wcale nie w patriotyzmie, ani tym bardziej w szowinizmie, każdy człowiek jest wolny i może być kim tylko chce, krew i kości wszyscy ludzie mają jednakowe - ludzkie, albo człowiecze, geny nie znają takich pojęć, państwowość = narodowość tkwi w świadomości, w wyborach ( jedyny wyjątek jest ten gdy jakiś kraj wegetuje w niewoli), a ludzkość od zawsze miesza się między sobą; rzecz jest w zwykłej przyzwoitości, po prostu nie tyka się co nie swoje, nie tyka i już, wszystkie kraje obowiązują te same reguły gry, te same, wszystkie same muszą pracować na siebie, same, a każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, inaczej jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, z jakim jest utożsamiany na całym świecie, z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw, w jakim kraju unika płacenie podatków itd itp., a reszta to sprawy prywatne, nadające się do kroniki rodzinnej, czy dla kręgu znajomych, które np. mnie jako kibica w ogóle nie interesują; po prostu i zwyczajnie nie tyka się co nie swoje, nie kradnie się pod kurna olek żadnym pozorem!;

Pewnie to głupie, ale tak uważam, że z powodu polskich kompleksów narodowych - z braku własnych sukcesów na miarę naszych aspiracji i oczekiwań, i tego że sami u siebie nie potrafimy zbyt wiele osiągać jak na nasze ambicje i aspiracje - spora część polskich elit na koszt polskiego sportu (bo międzynarodowy sport to rywalizacja również między krajami = narodami), elit które przecież są najbardziej odpowiedzialne za to co się w kraju dzieje chciałaby iść na łatwiznę/na skróty/na żebry i żerować na cudzej pracy, inaczej ma skłonność do wyciąganie ręki po cudze, po jałmużnę, pod pretekstem przypraw korzennych, a przecież podział łupów/zasady fair play między krajami = narodami jest oczywisty i od dawna ustalony, a że nie wierzę, że ktoś tego może nie wiedzieć, więc aż powtórzę - każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, a reszta to są sprawy prywatne, a jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja kiedy jakiś kraj jest zniewolony i wegetuje w niewoli, obecnie, a nie kiedyś w przeszłości i myśli że jak kiedyś był w niewoli, to już do końca świata i jeden dzień dłużej może żerować na cudzej pracy/żyć na cudzej łasce, nic z tego, tylko się naraża na śmieszność;

A dla każdego cywilizowanego człowieka każdy jest tym jakich dokonuje własnych wyborów, z kim sam się utożsamia, utożsamia czynami, a nie werbalnie, a w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, np. nie można na arenie międzynarodowej jednocześnie reprezentować dwóch krajów = narodów, nie można, więc nie ważne gdzie kto i jak mieszka, jakie ma i gdzie paszporty, którymi i jakimi językami włada, skąd pochodzą jego przodkowie, gdzie i jak przyszedł na świat, ani to co je i czym sra, przepraszam za wyrażenie, ani to gdzie je i na co sra, też przepraszam, rzecz jasna parafrazując rubaszny humor z "Siekieriezady", ważne jest tylko to jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni, tylko to i nic więcej!, i to żaden patriotyzm, ani tym bardziej żaden szowinizm, tylko zwykła przyzwoitość - nie tykaj co nie Twoje!. 

A wina, wstyd i hańba zawsze jest po stronie tych co wyciągają łapkę, a nie tych co z litości/ czy korzystając z okazji, bo głupców nie sieją... rozdają jałmużnę ( np. Niemka Kerber mówiła, że nawet bardziej czuje się.., ale... gra już tylko dla Niemiec!, na ich wyłączne konto!, jest więc de facto na arenie międzynarodowej rywalką polskich sportowców!, jako Niemka ma poparcie wszystkich Niemców!, będzie także rywalką Polek i na Olimpiadzie!, czyli ktoś tu z kogoś kpi, ktoś z kogoś struga durnia!, ktoś chce z kogoś zrobić wariata!, ale to wyłączna wina żebraków!, którzy biorą to za dobrą monetę, cieszą się z tego jak głupi do sera i nawet w tym upatrują... powód do dumy narodowej = żal, hańba i wstyd.pl) a mogą rozdawać jałmużnę biedakom.pl ( głównie moralnym i umysłowym), bo nic na tym nie tracą, a nawet mogą zyskać, ale gdy mogą/mają tylko wybierać...)

Niemka Kerber mówi to co mówi, ale już co innego robi, pewnie dlatego że dostrzegła że polscy żebracy wezmą wszystko i to z pocałowaniem rączki, wszystko bez sprawdzania, więc czemu nie piec dwie pieczenie na jednym niemieckim ogniu?, przecież jak pisałem głupich nie sieją... i trzeba z darów nieba umiejętnie korzystać, ale gdyby jeno wiedziała, a zapewne wie, bo nadal mi swojej werbalnej deklaracji zamierza grać dla Niemiec, co by osiągnęła, a raczej czego by nie osiągnęła w Polsce, a więc gdyby ktoś chciał poważnie potraktować jej deklarację i wymagać!!! jej zadośćuczynienia,żądać uiszczenia wekslu celem sprawdzenia jej wypłacalności, to wtedy by unikała Polski i Polaków jak diabeł unika święconej wody, ale ponieważ wielu Polaków to żebracy, więc może im wciskać głodne kawałki...

 

"To właśnie dla Krakowa z powodów czysto patriotycznych ojciec Agnieszki, Robert Radwański, jak wielokrotnie 
zapewniał w wywiadach, wrócił w pierwszej połowie lat 90. z rodziną do Polski. Wrócił z Niemiec, a konkretnie z Gronau pod holenderską granicą, gdzie na kilkuletnim kontrakcie uczył miejscowe dzieci gry w tenisa (jest tenisistą i łyżwiarzem). Wyjechał z kraju wraz z żoną i Agnieszką, wtedy jeszcze niemowlakiem. Młodsza Urszula urodziła się na obczyźnie.

W Gronau Isia jako sześciolatka wygrała swój pierwszy dziecięcy turniej. A zaraz potem zamieniła zadbane niemieckie pola do gry na trawę krakowskiego Klubu Nadwiślan. Trawę, ale też chwasty oraz rozwalone trybuny. Innymi słowy, nie korty, ale ruinę. W Krakowie bowiem prawdziwych kortów nie ma". - newsweek.pl

Tego tematu dotyczył inny mók wpis:

http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/02/Australian-Open-2012-Filip-Peliwo-polskim.html

SKUMBRIE W TOMACIE

Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Siedziałem — mówi — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Ach, co pan mówi? —jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

K.I.Gałczyński.

 

 

Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego

z forum szyderców i nie doczytania, nie doczytania, gdzie wióry lecą, tam pewnie drwa rąbią

"Będę bronił określeń że Wozniacki to Polka z Duńskim paszportem ale na Boga oficjalnie to ona jest CAROLINE WOZNIACKI i pod takim imieniem i nazwiskiem jest zgłoszona do WTA"

oczywiście bronić można wszystkiego, nawet tego, że słońce zagląda tam gdzie nawet nigdy nie dochodzi i to bronić do upadłego i na umór, ale moim zdaniem i za przeproszeniem jeno skończony osioł, albo żebrak, może na serio uważać, że Dunka urodzona, wychowana i wyszkolona w Danii, mająca duńską świadomość narodową, od zawsze grająca dla swojej kochanej duńskiej Ojczyzny, może być kimś innym niż najzwyklejszą w świecie Dunką, taką samą Dunką jak wszystkie inne najzwyklejsze w świecie Dunki,

i także moim zdaniem i za przeproszeniem, jeno skończony osioł, albo żebrak może na serio uważać, że świstek papieru jakim jest paszport, więcej znaczy niż to jakich sportowiec dobrowolnie i świadomie barw broni na arenie międzynarodowej

mam też poważne wątpliwości, czy jesteś Polakiem, skoro nie odróżniasz polskiej flagi, ani nie znasz nazwy polskiego państwa, a reguły gry fair play w międzynarodowym sporcie są od zawsze takie same - każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie takiej narodowości jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni, jaki kraj pracuje na jego sukcesy i nie tyka się co nie swoje, no chyba ze jest się bardzo spragnionym, wygłodniałym żebrakiem

nie trzeba na to być zbyt inteligentnym, ani zbyt mądrym, ani zbyt przebiegłym, aby mieć rację, bo racja sama się broni, ale światem nie rządzą racje, tylko sugestie, samo sugestie, każdy słyszy/widzi/wie/rozumie na ogół to co chce, ale to że racja rzekomo sama się broni, nie znaczy, że wygrywa, bo ludzie nie kierują się racjami, tylko egoistycznymi potrzebami, emocjami, odruchowymi reakcjami, niekoniecznie właściwe pojętymi interesami itd itp.

 

"takich ludzi jak Carolina jest dużo, ale uważają że reprezentują dane państwo, ale dalej są Polakami"

uważać sobie można wszystko, ale nigdy żaden Duńczyk nie zgodzi się reprezentować innego kraju niż swoją własną Ojczyznę, ani żaden Polak, bo po prostu wtedy przestają nimi być, zmieniają narodowość, co nie jest, nigdy nie było i chyba już nie będzie zakazane, proste?, a słowa się nie liczą, bo liczą się fakty i czyny, ale i w słowach Caroline mówi że uważa i czuje się Dunką, a nawet o ile mnie pamięć nie zawodzi prostowała w duńskiej tv podobne do Twoich rewelacje zamieszczone w książce polskiego bramkarza skandalisty Onyszki, nigdy też nie słyszałem aby wypierała się swojej duńskiej Ojczyzny, a tego że czuje się Dunką nie ukrywał nawet jej własny Ojciec w kilku wywiadach i tym tłumaczył jej wybór i grę dla Danii, bo taka jest po prostu prawda, ale polskich żebraków nic nie przekona - sami wymyślacie wasze kłamstwa i przekonujecie do nich przekonanych czyli siebie, bo tak chcecie, bo tak wam nakazuje wasza żebracza natura

 

"zabroń na meczach WTA panu Piotrowi i Carolinie porozumiewania się w języku polski zamiast po duńsku ewentualnie w ang."

sam im zabroń, mi to nie przeszkadza, ale to kolejny absurdalny argument, podawany aby przekonać przekonanych, są języki ojczyste i obce, dla Dunki język polski jest jednym z kilku obcych języków jakimi włada, a że akurat porozumiewa się w nim z trenerem to osobna sprawa, Kuzniecowa bodajże rozmawiała z trenerem po hiszpańsku, ale to z niej Hiszpanki nie czyni. Tylko polscy komentatorzy się tym podniecali ( teraz mniej) jakby co najmniej jajka wielkanocne sami znosili, jedni na twardo, a inni nawet na miękko, jak pan W. D., czy pan S. S., a o narodowości mówi tylko i wyłącznie flaga przy nazwisku i nazwa państwa, nie są one tam po dowolności wstawiane, tylko na życzenie samych sportowców, czy może być lepszy wyraz ich woli i narodowości, no ale żebracy wiedzą lepiej od samych zainteresowanych...

 

"(...)Tymczasem pochodzenie obu tenisistek jest identyczne, a związki z Polską Kerber - silniejsze. Do niedawna nawet rozważała grę dla Polski w Pucharze Federacji. Ale PZT jak zwykle zaspał".

zwykłe kłamstewko, jeśli ktoś chce grać dla jakiegoś kraju, to nikt mu w tym nie przeszkodzi, ale to może służyć żebrakom za dobry powoód do żebrania, i tylko temu służy kolportowanie takich andronów 

po drugie jak polscy żebracy razem z Niemcami pomogli Niemce Kerber pokonać Radwańską w US Open 2011, to Niemka wprawdzie podziękowała polskim żebrakom za pomoc, nawet bardzo, ale powiedziała też że nie ma mowy o zmianie narodowości, bo zamierza ( m.in. dzięki ich pomocy w pokonaniu Radwańskiej) na Olimpiadzie grać dla swojej niemieckiej Ojczyzny, i żebraków ma w d..., ale za pomoc dziękuje i prosi o jeszcze ( oczywiście oddaję tylko sens tego co Niemka mówiła polskim żebrakom w wywiadzie, który był (jest) na tvp sport) 

obie są czystej krwi/czystej rasy Niemkami i Dunkami, bo o tym decyduje świadomy wybór, a nie przypadkowe pochodzenie rodziców

 

"Caro mówi że jest Polką grającą dla Danii"

upierasz się choć to nieprawda, jak dla mnie mówiła różne rzeczy aby sprawić przyjemność polskim żebraczkom, np że w Danii jest Dunką, a w Polsce może być Polką, i tym podobne żarty przeznaczone chyba tylko dla uszu błagających o nie choćby prosząco cielęcym wzrokiem polskich żebraczków, ale akurat nie to co piszesz, a nawet jak pisałem przy okazji sprawy Onyszki prostowała takie rewelacje w duńskiej telewizji, a przynajmniej tak słyszałem, ale co to ma za znaczenie co kto mówi, ważne są fakty, a te są jednoznaczne i nie pozostawiają żadnych wątpliwości

zresztą jest to nawet niewykonalne, aby być np. Niemcem i grać np dla Szwecji, bo najpierw trzeba zmienić narodowość z niemieckiej na Szwedzką, inaczej nawet Szwedzi by się na to nie zgodzili, a gdyby się nawet zgodzili to nikt by im na to nie pozwolił, wbrew temu co piszesz światem rządzą zasady, bez nich żadne państwo się nie ostanie ( chyba tylko Polacy jeszcze myślą że państwo może dobrze żyć i się rozwijać bez zasad, nawet wbrew zasadom, nie, nie może, co dobrze widać po tym co się u nas dzieje), a więc można być co najwyżej naturalizowaną Szwedką, dawniej Niemką, ale nie można być Niemką grającą dla Szwecji, nie można nawet jak ktoś tak twierdzi, chyba po to Bóg dał rozum, aby rozdzielać ziarno od plew, a Ty chyba nawet nie dopuszczasz myśli, że ludzie są wolni i że narodowość jak wszystko inne można zmieniać, teraz nawet płeć można podobno zmieniać, a co dopiero narodowość.

 

"Nie narzekajcie tak na Caroline, gdyż miała na pewno trudny wybór pomiędzy reprezentowaniem Polski lub Danii. Jej wybór jest zrozumiały gdyż to Dania dała jej szansę wybicia się i to tam spędziła całe swoje życie , ale to nie znaczy ,że jednocześnie nie może czuć się także Polką(...)"

mi się wydaje że jednak było odwrotnie, wybierała między Danią a Polską, w tej kolejności i dlatego wybrała Danię, bo była pierwsza w kolejce:), ależ kto narzeka na Dunkę?, a co takiego zrobiła?, ja np narzekam na polskich żebraków:), nie odróżniasz tego?, niech się Caroline wiedzie jak najlepiej, choć jej nie kibicuję, ale nie mam żadnego powodu aby na nią narzekać, nawet jej nie znam, ale chyba trafiłaś kulą w płot, bo z tego co ja słyszałem to ona czuje się Dunką i o tym mówił nawet jej Ojciec, ale odczucia to są prywatne sprawy, a narodowość to fakty urzeczywistnione materialnie flagą i nazwą państwa pod którymi się gra, reszta nie ma żadnego znaczenia poza prywatnym

 

"tylko mi powiedz tak na marginesie kim był BUNCOL"

zupełnie nie znam sprawy, jeśli zmienił narodowość to raz był tym, a raz tamtym, dla mnie sprawa jest prosta, kiedy występował pod flagą Polską był Polakiem, a kiedy pod niemiecką był Niemcem (nic innego nie przychodzi mi do głowy), bo reszta to sprawy prywatne, a ważne są zasady, bez nich żadne państwo i jego sport nie będzie się chyba prawidłowo rozwijać

"przestań się promować ze swoim beznadziejnym blogiem, trollu.
zwłaszcza , żę nie masz racji - brak ci wiedzy a się wypowiadasz publicznie - wstyd.
poza tym wiesz, cieciu, co ma Łukasz Podolski wpisane w metryce urodzenia ?
Właśnie ŁUKASZ PODOLSKI"


a co mnie obchodzi co ma w metryce, jest 100% Niemcem, bo gra dla Niemiec ( chyba Polska jest wolnym krajem i nie ma żadnych przeszkód dla niej grać?), tylko to muszę wiedzieć, nie zaglądam nikomu w metryki, nie mam takiego zwyczaju, a dla mnie każdy tak się nazywa jakiego nazwiska sam używa, nikomu nazwisk nie będę zmieniał, chyba że prywatnie ktoś mnie o to poprosi i wtedy na użytek prywatnej rozmowy będę takiego  używał, ale oficjalnie nadal będę używał oficjalnego, a wypowiadam się nie publicznie tylko prywatnie na swoim blogu, do czego każdy ma prawo. Mogę chyba też swój blog promować. Ty masz swoje racje, a ja swoje i możesz się z nimi zapoznać na moim blogu, załóż swój blog. to ja chętnie zapoznam się z Twoimi racjami i nawet może się z nimi zgodzę

i nie tyle twierdzę, że mam rację, ile podaję własne racje, ale skoro uważasz inaczej to czemu tak głupio argumentujesz, skoro nie mam racji, to czemu po prostu nie podasz swoich racji, jeśli rzeczywiście takie masz, które szybko obalą moje racje, co w tym trudnego?, czemu wolisz polemizować tak zupełnie bez sensu zaprzeczając ogólnie czyimś racjom i nawet nie podając własnych?

 

Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Ten wpis będzie stale uzupełniany, w sensie że tak długo jak długo będzie istniał ten blog.

Bardzo długo wahałem się z poruszaniem tego tematu, z wtykaniem kija w mrowisko,  z wchodzenia do gniazda szerszeni i trutni, ale każda cierpliwość ma swoje granice, a moja jest niestety dość cienka, i już bardzo dawno została przekroczona, bo niestety nie jestem z natury zbyt gruboskórny, a i to mało powiedziane.

Piszę to co piszę na tej stronie w pełnej symbiozie z samym sobą i pozostając z całym szacunkiem do wszystkich cudzoziemców/obcokrajowców, do żadnego z nich nie żywię z góry specjalnych uprzedzeń ( nie przepadam generalnie za Niemcami, mam taki uraz, ale staram się ich też oceniać osobno, a nie hurtem), czy to z powodu narodowości, koloru skóry ( jak choćby w świetnym "Mississippi w ogniu" ze świetnym Gene Hackmanem),  pochodzenia, korzeni itd. itp., a piszę o tym, nie po to żeby się chwalić, czy pogrążać, tylko dlatego że narodowi żebracy.pl o których będzie na tej stronie mowa, lubią chować się za cudzoziemców i kierować zarzuty pod ich adres, a nie przyjmować je pod tym adresem na który zostały wysłane, czyli tylko pod swoim własnym. Widocznie tak im wygodniej.

Narodowe żebractwo.pl, inaczej podszywanie się pod obce sukcesy, jest niestety w Polsce jak się okazało bardzo popularne, to chyba spadek po mrocznych czasach tak zwanego komunizmu i rozpowszechnia się coraz szybciej zwłaszcza wśród tak zwanych elit i pewnie dlatego że paradoksalnie schlebia to ich narodowej próżności, a nie mają do niej zbyt wielu innych powodów; stąd też osoby publiczne publicznie uprawiające ten wstydliwy żebraczy proceder czują się co raz bardziej pewnie i robią się coraz bezczelniejsi, czy też - w swoim żebraczym mniemaniu - odważniejsi; inaczej coraz śmielej wyłażą na światło dzienne, czy nawet przed szereg i chcą publicznie w pełnym świetle uprawiać ten żebraczy proceder nie tylko już na oczach, ale niejako i w imieniu wszystkich polskich obywateli. Nie wiem jakim prawem to czynią, bo ja na przykład nikomu do tego swojego obywatelskiego przyzwolenia nie dawałem, a przynajmniej nie pamiętam abym się na to zgadzał i nawet nigdy się na to świadomie i dobrowolnie nie zgodzę!.

Wiem, że mają to tam gdzie słońce nie dochodzi.

Jeśli żebrze zwykły szary obywatel taki jak na przykład autor tego bloga, mówi się trudno, to jego obywatelskie  prawo, można się nad nim co najwyżej litować i nie osądzać zbyt surowo, każdego może spotkać taki żebraczy los, życie jest tylko życiem i jest nieprzewidywalne, ale jeśli żebrzą osoby z nadania publicznego, lub zajmujące publiczne stanowiska, pełniący publiczne role, materialnie bogate, sytuowane, osoby które niejako reprezentują ten kraj, wystawiają mu świadectwo, to jest to niewybaczalne, bo czynią to niejako w imieniu i na konto całego narodu = kraju, a więc również i niejako w moim imieniu, a na to przynajmniej mojej zgody nie ma i nigdy nie będzie!.

Wiem, że mają to w wielkim poważaniu.

Więc jako zwykły szary ponury obywatel tego ponurego kraju w tej zakładce chcę przeciw temu żebraczemu procederowi przynajmniej w swoim imieniu zaprotestować na miarę swych skromnych możliwości, a przede wszystkim dać wyraz temu że nie mam z nim nic wspólnego, że odbywa się on wbrew mojej woli - woli wolnego obywatela tego kraju. Chcę zaprotestować w tej formie bo w innej nie potrafię i jestem równie bezsilny jak amerykański obywatel w niezłym dramacie "Zaginiony" z Jackiem Lemmonem i też jak on uważam że jako zwykły szary obywatel mam do tego nie tylko prawo, ale i takiż obywatelski obowiązek.

A szczerze mówiąc to się bardzo dziwię, że jeszcze jakikolwiek sportowiec chce grać dla kraju w którym część elit bezwstydnie i bezkarnie uprawia ten hańbiący żebraczy proceder na oczach zwykłych szarych - i niekiedy aż sinych z bezsilnej złości - obywateli, a żebracy i głupcy temu przyklaskują i się radują, i to robią elity które są przecież najbardziej odpowiedzialne za to co się w naszym kraju dzieje, choćby za nieszczególne warunki do uprawiania sportu, i to żebrzą kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da, bo w przyrodzie nic nie ginie, a sport międzynarodowy polega jak sama nazwa wskazuje na rywalizacji międzynarodowej między krajami = narodami, a przecież w wielu innych krajach nasi sportowcy mieliby lepsze warunki, większe pieniądze i co za tym idzie większe możliwości osiągania sukcesów.

Nie namawiam nikogo do zmiany czegokolwiek, a już na pewno obywatelstwa, muszę jedynie pisać co i jak widzę, a powyższe jest prostym wnioskiem z mojego widzenia sytuacji w naszym kraju, nie jestem też żadną stroną w żadnym sporze, jestem tylko zwyczajnym niezależnym kibolem, który ma swoje kibolskie zdanie i preferencje (np jestem kibicfanem tenisa AR, ale nie tylko dlatego że jest Polką, ale przede wszystkim dlatego że bardzo lubię jej tenis), a we własnym interesie chciałbym też żeby w polskim sporcie działo się jak najlepiej i korzystam z przysługującego mi konstytucyjnie prawa jednego głosu.

Jestem też w bardzo wygodnym położeniu, bo jako zwykły szary kibol nie mam nic do stracenia, nic nie mam i niczym nie ryzykuję i mogę pozwolić sobie na ten zgniły luksus pisania po uważaniu, to znaczy co uważam za słuszne, nawet pod bardzo silny prąd, mogę bezkarnie stąpać po bardzo cienkim lodzie bez troszczenia się o to co w trawie piszczy, albo skąd wieje wiatr. Ten luksus bycia nikim pozwala na pisanie po uważaniu, to co uważam za słuszne, bez oglądania się na konsekwencje.

(Polska jest wolnym krajem i nie ma żadnych najmniejszych nawet przeszkód żeby dla niej grać, naturalnie jeśli ktoś czuje się Polakiem; wolną Polskę obowiązują te same reguły gry na arenie międzynarodowej, co wszystkie pozostałe wolne kraje; niestety każdy kraj sam musi pracować na siebie własnymi rękami, aż takie brutalne jest życie i rzecz rozbija się wcale nie o patriotyzm, ani tym bardziej o szowinizm, ale o zwykłą przyzwoitość - po prostu nie tyka się co nie swoje:

dla cywilizowanych kibiców respektujących reguły gry korzenie sportowców nie mają żadnego znaczenia, to są ich sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić, ważne jest tylko to jakiego kraju sportowcy świadomie i dobrowolnie barw bronią na arenie międzynarodowej, czyli z jakim krajem sami się utożsamiają i z jakim są wszędzie na świecie utożsamiani, bo w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, a reszta to w najlepszym razie jałmużna i żebractwo)

Na tej zakładce bloga będę przedstawiał przykłady tego hańbiącego jak dla mnie żebraczego procederu uprawiane przez szeroko rozumiane osoby publiczne, a na forum szyderców zaprezentuję także przejawy żebractwo zwykłych szarych obywateli, i proszę mi wierzyć, albo i nie, że nie jest mi z tego powodu miło, a nawet byłbym niezmiernie rad gdybym nie miał o czym w tym temacie pisać.

                                                 Nieobecni nie mają racji. »

 

Kolejność zamieszczanych przykładów mordowania polskiego sportu ( gdyby blog był tak bardzo popularny i czytany jak nie jest, to miałbym poważne obawy, że ktoś może chcieć się tutaj specjalnie wgramolić, a tak mogę się tylko obawiać że ktoś będzie chciał dać swój przykład aby "na złość babci odmrozić sobie uszy") jest czysto przypadkowa:

1) Przy okazji meczu w Kopenhadze Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki na portalu przeglądu sportowego.pl napisano:

"A to pech! Już w pierwszej rundzie turnieju WTA w Kopenhadze dojdzie do starcia dwóch Polek: "gospodyni" imprezy Caroline oraz młodszej z sióstr Radwańskich Urszuli". Nieco dalej ten sam autor dodaje:  "W jedynym do tej pory meczu obu tenisistek na zawodowych kortach Dunka polskiego pochodzenia trzy lata temu wygrała z Urszulą w Indian Wells 7:5, 6:3". - Bartosz Gębicz przegląd sportowy.pl

Czyżby rzekoma "Polka" i rzekoma "Dunka polskiego pochodzenia" była jedną i tą samą osobą?, a jeśli tak, to skąd ta nagła zmiana przynależności narodowej duńskiej tenisistki w jednym i tym samym tekście?. Albo autor kłamał w pierwszym zdaniu, albo w drugim, ale do kłamstwa już sam się przyznał. Nawet nie trzeba go było oddawać pod ogień sprzecznych pytań, bo sam się w swych kłamstwach pogubił!.

Ale oba te zdania mijają się ze stanem faktycznym, co nietrudno sprawdzić: Dunka Caroline Wozniacki, jest Dunką z urodzenia, czyli też i z pochodzenia, w Danii się urodziła, wychowała, i wyszkoliła, ma duńską świadomość narodową, więc swoją duńską Ojczyznę z dumą reprezentuje na arenie międzynarodowej, a przy okazji każdego meczu ( a nie tylko gdy np. zdobyła pozycję liderki rankingu) widnieje przy jej nazwisku duńska flaga i nazwa jej duńskiej Ojczyzny, barw swoje ukochanej Danii będzie bronić na zbliżającej się szybkimi krokami londyńskiej olimpiadzie.

Carolina Wozniacki ma poza tym wielkie szczęście i niech się jej dalej szczęści, że jest córą dumnego narodu duńskiego i nie musi jak my żebrać po całym świecie szukając śladów polskich korzonków, po to aby publicznie na oczach całego świata z wielkim smakiem i apetytem pałaszować pozostałości z obcych/pańskich stołów udając, a raczej rżnąć totalnego głupa, że to jest główne, a nawet królewskie danie, a nie marne pieski żarcie... którego żaden szanujący się pies by nawet nie obwąchał...

Natomiast jej rodzice z tego co wiem są albo Polakami, albo Duńczykami polskiego pochodzenia, tego nie wiem, którzy wyjechali z Polski i osiedlili się w Danii. Tak więc Caroline Wozniacki nie jest nawet naturalizowaną/przyszywaną Dunką - a i wtedy też byłaby ze świadomego wyboru tylko i wyłącznie Dunką - jest w pełni zasymilowaną Dunką o polskich korzeniach, a te korzenie to są już jej prywatne sprawy, a dla całego świata jest po prostu Dunką, a w międzynarodowym sporcie tylko to się liczy, tylko to ma znaczenie, bo każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni na arenie międzynarodowej, jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, w jakiego kraju realiach odnosi sukcesy, z jakim krajem jest utożsamiany na całym świecie i z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw na arenie międzynarodowej, w jakim kraju unika płacenie podatków itd. itp., i nic nie zmienia że wszyscy sportowcy podróżują po całym świecie, wszędzie tam gdzie akurat mają zawody, czy zgrupowania. Justyna Kowalczyk też podróżuje i co nie jest Polką?. Kubica mieszka/ł w Monako podobno z powodu podatków i co też nie jest Polakiem?. Są Polakami bo na arenie międzynarodowej reprezentują Polskę!, a przecież wcale nie muszą, tylko chcą!. A nikt przecież nikomu nie może zabronić/zakazać reprezentowania dowolnego kraju, może to służyć jedynie za wymówkę i tylko dla tych którzy sami bardzo chcą w nią wierzyć.

Niestety polscy żebracy, a zajmuję się tutaj tylko osobami pełniącymi publiczne stanowiska/role, do których zaliczam media, chyba, a raczej na pewno z powodu niedostatku polskich sukcesów na miarę polskich ambicji, aspiracji i oczekiwań nie chcą tej oczywistej prawdy przyjąć do wiadomości i chcą kraść cudzą własność, cudze mienie, żerować na cudzej pracy, sięgać ręką po jałmużnę, żebrać de facto na koszt polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da, czym przynoszą wstyd i hańbę całej Polsce, również wcześniejszym jej pokoleniom, które się pewnie teraz w grobie przewracają ze wstydu.

Polka będzie grać z Dunką, a dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Dunkę samozwańczo z własnego nadania mianuje rzekomą "Polką"; czy Duńczycy o tym wiedzą?, czy się na to zgodzili?, i czy ze swojej strony na pewno przysięgli, że nie będą mieszać się do tego meczu i nie będą zbiorowo kibicować wg. dziennikarza "Przeglądu Sportowego" podobno tylko rzekomo swojej rodaczce, bo inaczej dlaczego szanse w sensie kibicowania mają nie być równe?, dlaczego polska tenisistka ma się dzielić kibicami z rzekomą "Polką" grającą na wyłączne konto Danii?, a przecież wszyscy duńscy kibice, wszyscy jak jeden mąż i nie bez powodu będą wspierać swoją rodaczkę, nie będą mieć żadnych sentymentów, ani żadnych skrupułów, a my w imię czego wspieramy/służymy de facto Danii w osobie Dunki?, w imię czego?, miłości ogólnoludzkiej?, a przecież nie ma sportu bez kibiców, kibicowanie w sporcie też ma swoje znaczenie, też może wpłynąć na wynik meczu, choćby tylko w maleńkim stopniu, czy naprawdę jesteśmy aż tak bogaci w sportowe sukcesy, że swoim kosztem, kosztem swojego sportu i swoich sportowców mamy wspierać obce kraje i ich sportowców?. I dlaczego?. W imię miłości blizniego?, A przecież każdy polski sportowiec osobno może spotykać na swojej sportowej drodze kilku różnych sportowców o polskich korzeniach ( tzw. miny korzenne), i jak ma z nimi walczyć, skoro nie może liczyć na swoich wszystkich rodaków, a ma przeciwko sobie wszystkich rodaków rywali? i już nie będę pisał którzy są lepsi, bo z tym może być różnie, chociaż ludzie na ogół emigrują do krajów bogatszych, bardziej rozwiniętych, albo tam gdzie będą mieli większe szanse ( jak np. polska pingpongistka chińskiego pochodzenia), właśnie chyba po to aby polepszyć swój byt.

"Wyjechałem z Polski, gdy zarabiało się tu 20-30 dolarów, woziliśmy taksówkami tych wszystkich Rockefellerów, bojąc się na nich spojrzeć. A dzisiaj siedzę sobie w Monte Carlo, patrzę im prosto w oczy i jestem panem życia - mówi ojciec i trener byłej liderki światowego tenisa, Caroline Wozniacki". - przegląd sportowy.pl

Ale swoje pretensje kieruję oczywiście pod adres nie dziennikarza ( jest jaki jest i pewnie już inny nie będzie), ale "Przeglądu Sportowego", że pozwala na swoich łamach publicznie uprawiać ten wstydliwy, hańbiący i kłamliwy żebraczy proceder; a jak dla mnie ta gazeta nagle urosła do rangi szmatławca, a przez takowe ten kraj schodzi coraz bardziej na psy, pardon na żebry, a to dlatego bo gdzie indziej dużo łatwiej o sukcesy, a im tylko na sukcesach zależy, a jaki kraj za nimi stoi, czyje są, do kogo należą, o to już mniejsza, podszyją się pod wszystkie z pocałowaniem rączki, i jeszcze będą robić za pawie, a mi jako zwykłemu szaremu obywatelowi jest z tego powodu nie ukrywam zwyczajnie głupio. Tak głupio, że aż wstyd.

Nie wiem też dlaczego "Przegląd Sportowy" de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków ( piszę, bo niektórzy o tym nie wiedzą) za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby nieraz dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć, i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. No, ale ponoć co kraj to obyczaj. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.

a) Ten sam bezmózgi dziennikarz na łamach tego samego szmatławca, mecz Polki U. Radwańskiej z Dunką C. Wozniacki, oraz finał w Kopenhadze między Dunką a Niemką A. Kerber nazwał skandalicznie "polskimi" meczami. Jedna Polka, dwie zagraniczne tenisistki i dwa rzekomo"polskie" mecze, czy ktoś coś z tego rozumie?. A jak będzie nazywała mecz między dwoma rzeczywistymi Polkami, "zagranicznym"?, a komu ( i dlaczego) kibicują Niemcy i Duńczycy w rzekomo "polskich" meczach?, a może Niemcy i Duńczycy pójdą tropem bezmózgiego dziennikarza "PS" i będą odtąd kibicować Polakom?, widzi to ktoś?, a tak przy okazji czy ktokolwiek kiedyś słyszał aby któryś z niemieckich/duńskich dziennikarzy nazwał mecze Polaków z niemieckimi/duńskimi korzeniami "niemieckimi/duńskimi" meczami?, może jakiś czytelnik zna i poda takie przykłady?, bardzo ochoczo się z nimi zapoznam. Dziennikarz jak pisałem jest jaki jest i "mądrzejszy" już pewnie nie będzie, ale to gazeta pozwala mu na te bezmózgie wybryki i tylko ją winię i do niej zgłaszam pretensję.

2) W tvn24 równie "mądry" jak ww dziennikarz "Przeglądu Sportowego" reporter Maciej Warsiński też mówił w reportażu o rodzinie Radwańskich i jej tenisowych sukcesach, że Dunka Caroline Wozniacki to podobno nie je Dunka, pewnie Dunka to nie Dunka, pewnie na tej samej zasadzie, co flaga Monako to już nie je flaga Monako odkąd..., Dunka nie może być tak po prostu Dunką, to zbyt prawdziwe, zbyt prostackie, i reporter samozwańczo i wbrew oczywistym faktom nadał jej inną narodowość, proszę zgadnąć jaką?, i jeszcze dodał że rzekomo mieszkańcy tego innego kraju mają się z nią nawet identyfikować, a to niby z jakiej racji?, a z kim w takim razie mają się identyfikować się Duńczycy?, z Polakami?, a jak nie zechcą to dlaczego Dunka ma mieć lepszą sytuację nawet w Polsce niż wszystkie inne Polki?, czy to z powodu oszustwa, że Dunka to nie Dunka, Dania to nie Dania, a Duńczycy to nie Duńczycy odkąd... ?, szkoda tylko że nie zapytał wszystkich polskich obywateli o zdanie!, i szkoda tylko że nie powiedział jakim to cudem rzekoma nie Dunka gra dla Danii, kto się pomylił, dlaczego to tak długo trwa i dlaczego jeszcze nikt tego niesprostował?, dlaczego władze WTA, PZT, i duńskiego związku tenisowego nic z tym nie zrobią?, i dlaczego jego zdaniem gra dla Danii nic nie znaczy?, i dlaczego w takim razie jakikolwiek sportowiec miałby grać np. dla Polski skoro to również nic nie znaczy?. Dlaczego w takim razie najpierw słuchaczom nie wytłumaczyć, wykazać, przekonać, że rywalizacja między krajami ( tzw. międzynarodowa)  w sporcie nie istnieje, albo przynajmniej nie ma sensu i trzeba ją zwalczać, albo przynajmniej ignorować?.

Za ten przekaz też mam oczywiście pretensję nie do pana reportera, tylko do tvn24, że zatrudnia osobę która publicznie uprawia żebraczy proceder niejako w imieniu wszystkich polskich obywateli, a więc i w moim, a ja nie pamiętam abym komukolwiek dał na to swoje obywatelskie przyzwolenie. NAPRAWDĘ I DO CZORTA  NIE PAMIĘTAM!, i DO DIASKA NIE POZWALAM!. Dla mnie każdy jeden sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości jak kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej. Koniec i kropka.

Nie wiem też dlaczego tvn24 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków ( piszę, bo niektórzy o tym nie widzą) za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby nieraz dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. No, ale ponoć co kraj to obyczaj. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.

Ale to nie znaczy że kibicuję tylko Polakom, nie jestem szowinistą i kibicuję sportowcom różnej narodowości, ale nie potrzebuję do tego samozwańczo przerabiać im narodowości, inaczej faulować inne kraje kosztem własnym; jak chyba każdy kibicuję sportowcom różnej narodowości ze szczególnym uwzględnieniem swoich rodaków, czyli wszystkich tych którzy występują pod polską banderą ( przepraszam za truizm ), bo tylko w ten sposób odróżniam narodowość sportowców i nawet nikomu nie zaglądam w metryki. Nigdy nawet nie wiedziałem, że można inaczej. Koniec i kropka.

3)  "- Na pewno fakt, że sporo dziewczyn w tenisowym świecie włada naszym językiem, przyciąga kibiców w naszym kraju do tej dyscypliny. Ponadto tenisistki nie tylko mówią, ale i chcą trenować w Polsce. Tak, jak kiedyś Rosja była takim punktem, w którym wiele osób chciało naśladować Szarapową, tak dziś nad Wisłą wszyscy chcą być jak Radwańska czy Wozniacki. Powoli rodzi się u moda na tenisa. Ludzie dostrzegają, że jest to ciekawy sposób na życie - podkreśla Ostrowski".

To wielka szkoda, wielki wstyd jeśli faktycznie jest tak jak pisze pan Ostrowski, że ktokolwiek nad Wisłą cieszy się, że podobno wszędzie słychać polski język, a tak mało mamy polskich tenisistów = reprezentantów Polski ( wstyd panie Ostrowski, że o tym trzeba pisać/przypominać, a nie rozumie się to samo przez się), z którymi można się nad Wisłą identyfikować. To raczej jest bardzo smutne i każe się zastanawiać nad kondycją Polski, co jest z nami nie tak, z naszym krajem, nie tylko że aż tak zle się dzieje -

że ponoć w światowym tenisie wiele osób włada językiem polskim, jak twierdzi pan Ostrowski, a tak mało jest w nim Polaków, to pewnie dlatego lawinowo rośnie liczba elitarnych polskich żebraków i chyba nigdy tylu ich nie było w całej ponad tysiącletniej historii Polski co obecnie, którzy zamiast pracować na swoje u siebie, chcą żerować na cudzej pracy, bo w końcu przejrzeli na oczy, zrozumieli, że u siebie nic wielkiego nie zdziałają, że u nas wszystko jest kwestią przypadku/szczęścia, a w innych krajach nie tylko dużo łatwiej o sukcesy, ale i nawet nie trzeba pozorować że coś się robi, wystarczy się pod nie podszywać, a skoro z naszej strony jest wielka chęć żeby żebrać/prosić co łaska, a w zamian z wielką ochotą służyć Duńczykom/Niecom, za podnóżek do ich sukcesów, i to kosztem własnych, to i drugą stronę stać na jałmużnę, która niewiele przecież kosztuje, trochę zdawkowych słów/bezwartościowych gestów, a może przynieść nawet spore korzyści, choćby w postaci kibicowania; tak jak pisałem w przypadku Niemek, nie ma to jak piec dwie pieczenie na jednym duńskim ogniu, a gdy naiwni Polacy będą chcieli kiedyś coś uszczknąć z pieczeni, to dostaną od Duńczyków po uszach, powoli polskie żebraczki, gdzie?, to nasz ogień, nasza pieczeń, cierpliwie poczekajcie na resztki, a na razie to możecie nam stopy lizać, bo coś tam wam damy, a skoro Polakom też to odpowiada, no to jak może nie odpowiadć Duńczykom/Niemcom, dla nich to jak raj na ziemi, nie trzeba już nas podbijać, bo dobrowolnie im służymy własnym kosztem i pomału stajemy się kolonią/zapleczem obycych krajów i nawet się z tego cieszymy, a niektórzy nawet z tego powodu chodzą dumni jak pawie, a jak mówił poeta: "Pawiem narodów byłaś i papugą, A teraz jesteś służebnicą cudzą"  

- ale, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach w tym upatruje powód do zadowolenia/radości, radości z widomej słabość i nędzy własnego kraju - no to już woła naprawdę o pomstę do nieba. Przecież to jest widomy znak/naoczny dowód, że inni potrafią, a my nie, że nasz materiał ludzki nie jest gorszy od innych, jest taki sam, tylko że my nie potrafimy nim zarządzać, więc pozostało nam iść na żebry...

Mnie w żaden sposób nie przyciąga do tenisa język polski ( przecież ludzie także i w Polsce władają różnymi nieraz bardzo egzotycznymi obcymi językami, to żadne niewiadomo co  ), co najwyżej polska narodowość = państwowość polskich tenisistów = polskich reprezentantów, a w tej chwili mamy jedną tenisistkę w kobiecej światowej czołówce, tylko wielkim cudem uchowaną w naszym kraju, jeden wyjątek potwierdzający polską regułę, drugą pod koniec pierwszej setki, całą resztę jeszcze dalej, jednego bardzo dobrego singlistę i do niedawna deblistę i jeden światowej klasy męski debel, ale jeno debel, a debel jak chyba wszystkim wiadomo leży na peryferiach światowego tenisa, a najlepsi singliści sporadycznie w niego grają ( z czego pewnie debliści bardzo się cieszą), a na światowych salonach, przed kamerami brylują singliście ( co prawda w reportażu z polskiego AO 2112 w Canal + brylowali głównie polscy debliści - np. Kubota w ogóle nie było słychać - albo raczej deblista obywatel M, który przez cały program robił wrażenie strasznie czymś zblazowanego, stwarzał pozory totalnego luzaka jakby mu już wszystko dawno zobojętniało/obwisło, albo było tylko powodem do żartów, żarcików i drwin, sprawiał też wrażenie osoby która bardziej polega na swoich wrodzonych zdolnościach/predyspozycjach niż na pracy nad nimi, z tych którym gdyby im się tylko tak chciało, jak im się nie chce to..., ale chyba tylko takie chce robić wrażenie, a przynajmniej taką wytwarza wokół siebie aurę ( a to może być bardziej niebezpieczne dla innych niż dla niego, jak w się taką aurę da wciągnąc, wtedy niewypada pracować, bo się wychodzi na głupka); film był krótki, ale takie pozostawił we mnie wrażenie, no a polskie tenisistki obywatelki siostry R. wyszły na straszne bałaganiary, co to się przewracają o własne ciuchy, tak wyszło z filmu, czyli wszyscy chyba czuli się tam jak na wczasach, tylko trenerzy udawali w miarę poważnych, ktoś pewnie musiał i nawet poważnie się wypowiadali ), to chyba nie złośliwość z mojej strony i zdolną młodzież (a u nas od zdolnego juniora, do dobrego seniora droga bardzo daleka i wiedzie cały czas pod górkę). To wszystko.

Nie wiem dlaczego "wszyscy nad Wisła" mieliby jak twierdzi pan Ostrowski chcieć być Dunkami, czy Duńczykami, Niemkami, czy Niemcami, a jeśli tak jest to przecież jest to BARDZO BARDZO smutne ( dla nas, a nie dla Duńczyków/Niecmów) i nie rokuje naszemu krajowi nadziei na lepszą przyszłość, w ogóle nie rokuje nadziei na żadną przyszłość. 

Ale sam mam jeszcze wielką nadzieję, że tak nie jest i że tylko wszyscy polscy żebracy chcą być jak zagraniczni rywale polskich tenisistów i tylko wmawiają to samo wszystkim innym Polakom - zwyczajowo oceniając wszystkich po sobie. A przy okazji: wg mnie Dunka nazywa się Caroline Wozniacki, bo tylko taka tenisistka figuruje na listach WTA, proszę sprawdzić!. Prywatnie naturalnie można mówić na każdego tak jak kto tam sobie chce, ale publicznie powinno się chyba mówić zgodnie ze stanem oficjalnym.

4) "Słowianki rządzą na światowych kortach tenisowych. Coraz więcej z nich mówi po polsku"

cały inkryminowany tekst: http://natemat.pl/9735,slowianki-rzadza-na-swiatowych-kortach-tenisowych-coraz-wiecej-z-nich-mowi-po-polsku Dominik Senkowski NaTemat.pl

Autor między innymi bredzi coś o rzekomo "polskim" meczu (niektórzy na forach szyderców czasami dodają, że nie ważne kto go wygra bo i tak ponoć wygra...) Polki Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki!. Skandal czy totalna głupota?. Samobój czy sprzedajność?, Polka ma grać przeciwko Dunce, a więc Skandynawce!, przeciwko Dunce, która jest zdecydowaną faworytką, przeciwko wszystkim duńskim kibicom i bez wsparcia podzielonych polskich kibiców, jakie ma szanse?

Niemki Kerber i Lisicki i Dunka Wozniacki, a co za tym idzie Germanki i Skandynawka, o których mowa w inkryminowanym tekście dużo mniej by osiągnęły gdyby były polskiej narodowości = grały dla Polski i dobrze o tym wiedzą. Agnieszka Radwańska niestety jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby nieraz dużo lepiej. Jakby nie patrzeć i z której strony nie liczyć polscy sportowcy (np. Marta Domachowska) wyszli na ciężkich frajerów. A gdzie indziej mieliby lepiej, pod każdym prawie względem. No, ale ponoć co kraj to obyczaj. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.

Skrócona wersja historii Polski:

część 2 w następnym wpisie

 

Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.

 

5) Serce się krwawi, mózg się lasuje, krew się gotuje, ręce opadają, nie chce się żyć - niech polscy żebracy się cieszą, niech zacierają łapki, niech triumfują, niech pękają z dumy, niech merdają ogonkami, są pewnie w ilościowej przewadze, przynajmniej wśród tak zwanych elit, mogą nawet służalczego poloneza wodzić: 

"Kawa i Herbata" TVP 1 ( publiczna polska telewizja nazywająca się misyjną na którą wszyscy Polacy = polscy obywatele chyba nawet muszą płacić abonament) zaprosiła na rozmowę ( emisja 12 kwiecień 2012r. ) Dunkę Caroline Wozniacki, ale zanim puszczono filmowy materiał, do którego treści ja nie mam zastrzeżeń, dwoje dziennikarzy TVP1 na oczach telewidzów przeprowadziło krótki ale treściwy i niezwykle skandaliczny dialog między sobą: dziennikarz " czy można powiedzieć, że mamy w światowej czołówce dwie polskie tenisistki ( a to niby jakim cudem skoro jest tam tylko jedna Polka!!! i to pierwsza od dziesięcioleci, na którą tak długo czekaliśmy? - dopisek mój)"?, odpowiedz dziennikarki " no właściwie można, sami posłuchajcie", no to zamieniłem się w słuch;

Wbrew oczywistej logicznej sugestii zawartej w słowach dziennikarzy w rozmowie nie było najmniejszych rewelacji, żadnej nowej deklaracji, żadnego nowego zobowiązania ze strony Caroline Wozniacki, nic co by w jakikolwiek sposób uzasadniało słowa wypowiedziane publicznie przed nagraniem przez dziennikarzy ( jak dla mnie prywatnie mogą sobie mówić co chcą, nic mnie to nie obchodzi). Tak więc wbrew sugestiom Dunka Caroline Wozniacki nie wspomniała ani jednym słówkiem, że zrezygnuje z duńskiej narodowości = z gry dla swojej duńskiej Ojczyzny, i że jej gra dla Polski jest juz tylko kwestią formalności, ale i wtedy na zdrowy rozum należałoby się wstrzymać z podobnymi uwagami przynajmniej do momentu aż duńskie słowo stanie się polskim faktem, bo inaczej oznaczałoby to de facto służbę Danii kosztem Polski, choćby na zbliżającej się szybkimi krokami Olimpiadzie w Londynie, bo Duńczycy nie okażą żadnych sentymentów, najmniejszego zrozumienia i będą wspierać z całej mocy tylko własnych rodaków, także przeciwko Polakom. I mimo, że żadna tego typu sensacyjna deklaracja nie padła ze strony duńskiej tenisistki po rozmowie dziennikarz stwierdził znowu nie w prywatnej rozmowie co byłoby już wyłącznie jego sprawą ale na oczach wszystkich telewidzów ( odtwarzam sens ): że od teraz gdy Polki będą grać z Dunką, to jego serce będzie podzielone, dodatkowego tragizmu temu skandalowi dodaje fakt, że dziennikarz wcale nie pochodzi z Odense, jakby mogło się wydawać, ale z samego...Krakowa!.

Jak się mają wobec tego czuć polscy sportowcy?, dla kogo oni grają?, dlaczego tylko oni na całym świecie nie mają mieć na wyłączność własnych kibiców?, dlaczego tylko oni mają mieć podzielonych kibiców, gdy ich rywale będą mieć wszystkich swoich krajan za sobą?, dlaczego tylko oni i ich polscy kibice nie mogą w pełni koncentrować się na sportowej rywalizacji?, dlaczego polscy sportowcy mają być i to w Polsce ofiarami tej sytuacji, a ich zagraniczni rywale reprezentujący inne kraje jej beneficjentami?... , jeśli to nie jest chore, no to co jest?

TVP 1 słowami swoich porannych dziennikarzy przeszło de facto na służbę obcego kraju ( nie mam nic przeciw obcym krajom) ale musi się to odbywać kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da. Czy to sprzedajność, czy totalna głupota?. Widocznie uznali że Polska już tak nisko upadła w swoich aspiracjach, że całkowicie zaspakaja ją darmowa/niewolnicza służba obcym, a narodowe żebractwo stało się już nieodzowną i niezbywalną częścią składową polskiej kultury, natury, nawet polskiej... dumy narodowej.

Nie wiem i coraz mniej mnie to obchodzi dlaczego rzekomo misyjna tvp1 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam po zmianie narodowości pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim = Polakom już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.

Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby nieraz dużo lepiej. Jakby nie liczyć i z której strony nie patrzeć wszyscy polscy sportowcy = reprezentanci Polscy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. No, ale ponoć co kraj to obyczaj. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.

( A w wisielczych żartach można powiedzieć, że Dunka Caroline Wozniacki, ma wyjątkowe szczęście, bo gdy tylko nie przyjedzie do Polski, do kraju swoich przodków, ale to już jej prywatna sprawa, to momentalnie rozpoczyna się festiwal - parada polskiego żebractwa, lizusostwa, wazeliniarstwa bardzo dobrze odżywionych, nawet niezle ubranych, dobrze sytuowanych, niezmiernie zadowolonych i rozmiłowanych w sobie żebraków niby elitarnego polskiego asortymentu; bo tak bardzo są spragnieni światowych sukcesów, nawet zupełnie obcych, które rżnąc totalnego głupa mogą podawać za swoje własne i to tylko przed samym sobą, tylko we własnym mniemaniu, tak są spragnieni uznania świata choćby tylko we własnym żebraczym mniemaniu, że zapłacą za tą możliwość samookłamywania się każdą realną cenę, cenę samodzielności, godności i honoru, a robią to na koszt polskiego sportu i polskich sportowców.... a najzabawniejsze jest to, że nigdy żaden polski sportowiec, choćby nie wiem jakich sukcesów nie odnosił tego poddańczego wazeliniarstwa w służbie obcych polskich niby elit nigdy nie odczuje na własnej skórze, a może też by miał na to ochotę?, bo najpierw musiałby zmienić narodowość i sztandar aby mógł odczuć jak polskie niby elitarne żebraczki ciągle mu włażą i wyłażą, włażą i wyłażą, włażą i ciągle wyłażą stamtąd dokąd słońce nawet nigdy nie dotrze. I tylko nie wiadomo jeszcze, czy śmiać się z tego, czy płakać.... )

6) W gazecie i na portalu rp.pl pan Krzysztof Rawa omawiając finał kopenhaski między Niemką A. Kerber i Dunką C. Wozniacki bredziła coś o rzekomo polskich Dunkach i Niemkach, a ja znam tylko polskich Polków, niemieckich Niemców, duńskich Duńczyków, oczywiście słyszałem o zagranicznych i polskich sportowcach z obcymi korzeniami/pochodzeniem, ale to już ich prywatna sprawa, dla mnie jako kibica wszyscy Niemcy, Duńczycy, Polacy bez względu na pochodzenie/korzenie są takimi samymi Niemcami, Duńczykami, Polakami, jak wszyscy inni Niemcy, Duńczycy, Polacy, nie dzielę nikogo wg korzeni/pochodzenia, tylko wg barw, które reprezentują, to jedyne i ostateczne kryterium jakie stosuję, i mogę nawet kibicować zagranicznym sportowcom, nie widzę w tym problemu, ale indywidualnie, i jeśli akurat ich gra przypadnie mi pod gust, ale tylko jako zagranicznym sportowcom. Natomiast jak już pisałem i jeszcze raz powtórzę w ważnych sprawach nie ma, nigdy nie było i chyba nigdy nie będzie połówek, bo w ważnych sprawach można tylko wybierać, i tak na przykład można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu de facto można służyć, i dopóki to się nie zmieni to w sporcie będą tylko polscy Polacy, duńscy Duńczycy, niemieccy Niemcy itd.

I znowu swoje uwagi kieruję nie do dziennikarza - jest jaki jest, robi co robi i pewnie mądrzejszy już nigdy nie będzie - tylko do gazety i portalu rp.pl, że zatrudniają dziennikarza, który nie odróżnia sfery prywatnej od publicznej.

7) Skandaliczne i idiotyczne pytanie "Przeglądu Sportowego" do trenera - Ojca duńskiej tenisistki Caroline Wozniacki:

"Przegląd Sportowy: Zachwycamy się wspaniałym triumfem naszej mistrzyni w Miami, ale za nami chyba jeszcze bardziej symboliczne wydarzenie. W ćwierćfinałach Karolina i Agnieszka wyeliminowały siostry Williams. Czy w ten sposób dokonała się zmiana warty na szczytach kobiecego tenisa? Polska – bo pana córkę kojarzymy przecież wciąż z naszym krajem – stała się światową potęgą" - 1 kwietnia, czyli nazajutrz po sukcesie w Miami najlepszej polskiej tenisistki przegląd sportowy.pl.

Boże wszechmogący dlaczego i na jakiej zasadzie wyłącznie duńska tenisistka ( bo inaczej się nie da, bo w życiu trzeba wybierać i być w tym konsekwentnym) mogłaby komukolwiek kojarzyć się z Polską?, od wielkiej biedy kojarzyć się z Polską mogłaby tylko wtedy gdyby była przyszywaną Dunką urodzoną, wychowaną i wyszkoloną w Polsce ( czyli gdyby np. któraś z obecnych polskich tenisistek nagle zmieniła obywatelstwo = narodowość, jak np. chodziarka i rodzona siostra Roberta Korzeniowskiego stała się z wyboru Francuzką) ; mi jako polskiemu kibicowi kojarzy się tylko i wyłącznie z Danią: przecież jest Dunką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną, gra i rozsławia Danię, wyłącznie swojej duńskiej Ojczyznie - czy chce czy nie - służy na arenie międzynarodowej ( bo inaczej się nie da), nawet swojej Danii wszystko zawdzięcza, więc dobry Panie Boże na jakiej zasadzie miałaby się kojarzyć komukolwiek z jakimkolwiek innym krajem?, i dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce grać dla kraju żebraków żebrzącym i służącym innym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców ( bo inaczej się nie da); polskich sportowców którzy osiągają sukcesy w jakże trudnych polskich realiach, a muszą z powodu polskich żebraków rywalizować o uznanie w Polsce i dzielić się splendorem z obcymi, osiągającymi sukcesy w innych nieporównywalnych i często dużo lepszych realiach. Jeśli to nie jest chore, to co jest - przecież to woła o pomstę do nieba!.

A o to jedna z odpowiedzi w tym wywiadzie trenera duńskiej tenisistki:

"Polki się wyróżniają, bo mogą walczyć więcej, dłużej, bardziej intensywnie. Nie dziwię się, że Iśka postanowiła się zgłosić do Charleston. Czy tam zagra, czy nie, to już inna sprawa, ale sam pomysł zasługuje na uznanie". - przegląd sportowy.pl

Zupełnie nie wiem o czym mowa, bo na miły Bóg znam jak na razie tylko jedną jedyną wyróżniającą się Polkę, i to pierwszą od dziesiątków lat, na którą polscy kibice tenisowi tak długo czekali.

8) Leszek Malinowski felieton magazyn TenisKlub:

"(...) Na koniec chciałbym zwrócić uwagę niemieckim dziennikarzom, którzy chwalili się, że mają najwięcej tenisistek w czołówce rankingu światowego, że są w błędzie (...)".

dziennikarz aby wykazać w czym tkwi rzekomy błąd niemieckich dziennikarzy podał nazwiska aż... dwóch Niemek, Dunki i Kanadyjki, oczywiście dla niepoznaki fałszując ich nazwiska, bo te które podał w ogóle w rankingu WTA nie występują...

"Słuchać hadko!" - rzekłby w tym momencie Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur.

no bo mają i wcale nie mają potrzeby się tym chwalić, wystarczy że podają FAKTY!, a nie MITY!

tyko że Niemcy chwalą się swoja własnością, swoim dobytkiem, owocami swojej własnej pracy, a polski żebraczek pardon dziennikarz Malinowski ( a nie towarzysz Maliniak?) chwali się cudzą własnością (w domyśle chciałby pewnie kraść), nic wspólnego z nim nie mającą, i jest zadowolony z siebie że pozwalają mu żebrać, żyć urojeniami; oczywiście winny nie jest pan Maliniak, ale cały Magazyn, to ona odpowiada, za ten żebraczy bełkot..

polski żebrak, polski sługa śmie zwracać uwagę niemieckiemu panu...

pan się cieszy że jest panem, że asymiluje i przerabia obce na swoje, a sługa się cieszy, że daje się przerabiać na cudze, że jest żebrakiem, że służy obcym i w swojej głupocie myśli że ma prawo śmiać się ze swojego pana, że pozwala mu służyć u siebie...

jak w takim kraju żyć, aż dziw że jeszcze ktokolwiek chce dla niego grać, nie dość że sami u siebie prawie nic nie potrafimy osiągnąć, to jeszcze wyciągamy łapki po cudze, po jałmużnę, wstyd być Polakiem!, wielki wstyd!...

9) Kolejne brednie i kłamstwa serwowane przez pana Gębicza na portalu przeglądu sportowego: "Opowiadała też, jak żartuje sobie z innymi Polkami występującymi dla innych krajów ( kłamliwy żebraczek ma na uwadze zagraniczne tenisistki o polskich korzeniach -dopisek mój)". - przegląd sportowy.pl

Nie ma żadnych Polaków występujących dla innych krajów, bo po prostu to niemożliwe, bo  Polska jest wolnym krajem i nie ma najmniejszego powodu aby jacykolwiek Polacy, jeśli są Polakami grali dla jakiegokolwiek innego kraju, wszyscy sportowcy grają zawsze dla swoich krajów i zawsze są tej narodowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentują, inaczej nie mogliby nawet dla niego grać, nikt by im na to nie pozwolił, to mogą być co najwyżej zagraniczni tenisiści o polskich korzeniach ( których przodkowie byli Polakami), albo tenisiści polskiego pochodzenia, którzy sami zmienili swoją narodowość. Kontekst żebraczych kłamstw pana Gębicza jest również skandaliczny. Ciekawe jak długo jeszcze portal przeglądu sportowego i gazeta, będą tolerować żebracze kłamstwa bezmózgiego dziennikarza.

10) Kolejny polski żebraczek niejaki Sylwester Sikora komentator eurosportu, mówi na wizji o rzekomo "polskim" meczu, w którym grać będzie 100% Niemka ( z krwi i kości, z dziada i pradziada, z babki i prababki, bo innych nie ma, bo tylko świadomy wybór decyduje kto kim jest, a w sporcie sprowadza się on do reprezentowania danego kraju na arenie międzynarodowej, a reszta to sprawy PRYWATNE, ale co żebracy mogą o tym wiedzieć) Kerber z 100% Dunką Wozniacki.

Wyzwiska same cisną na usta, ale pies z nim. Niech mu polska ziemia ciężką będzie. Amen.

Wszyscy polscy sportowcy którzy grają dla tego żebraczego kraju wychodzą przez polskich żebraków na skończonych idiotów, gdzie indziej mieliby lepiej, a polscy żebracy pokroju pana Sikory służą obcym krajom ich kosztem i kosztem całego polskiego sportu.

 

--------------------------

 

A w Polsce żeby osiągać sukcesy trzeba być naprawdę wyjątkowym, i trzeba jeszcze dobrze radzić sobie samemu ze wszystkim, jak w tenisie kiedyś Jędrzejowska, Fibak, a teraz idzie tymi śladami choćby A. Radwańska, wszyscy inni choćby nie wiem jakby nie byli dobrzy, nie mają większych szans na sukces, nie w polskich realiach, albo mają przynajmniej dużo dużo trudniej niż w krajach wiodących/bogatszych/mądrzejszych/mniej toksycznych i to że sukcesy w Polsce odnosi np. starsza Radwańska jeszcze nie oznacza, że np Niemki Kerber, czy Lisicki osiągałyby takie same wyniki w polskich realiach jakie osiągają w realiach swojej niemieckiej Ojczyzny, nic z tego, moim zdaniem osiągałyby dużo mniejsze, a gdyby np. Marta Domachowska była np. od urodzenia Niemką pewnie osiągałaby mniej więcej to samo co one, albo nawet więcej. Rzecz prosta mogę się mylić, ale tak to widzę...

A państwowość zawsze = narodowość - jedyny wyjątek jest wtedy gdy jakiś kraj żyje w niewoli - a jeśli ktokolwiek uważa, że zwykły świstek papieru jakim jest paszport jest ważniejszy od tego dla jakiego kraju dany sportowiec gra, jakiemu de facto służy, jaki kraj na jego osiągnięcia pracuje, choćby tylko swoimi realiami ukształtowanymi przez wieki minione, czyli jeśli ktokolwiek uważa że sportowiec gra dla jakiegoś kraju nieświadomie, bezwolnie, bo mu dali do łapki taki a nie inny papierek/paszport, więc jeśli ktoś wierzy w takie horrendalne bzdety, że sprawa reprezentowania krajów = narodów, to sprawa rozdawania papierków, to znaczy, że tak jest spragniony "własnych" sukcesów za wszelką cenę, że zamiast pracować u siebie w kraju na swoje, chciałby okradać z nich inne nacje, czy choćby tylko wyciągać łapkę po jałmużnę pod pretekstem przypraw korzennych;

Rzecz wcale nie w patriotyzmie, ani tym bardziej w szowinizmie, każdy człowiek jest wolny i może być kim tylko chce, krew i kości wszyscy ludzie mają jednakowe - ludzkie, albo człowiecze, geny nie znają takich pojęć, państwowość = narodowość tkwi w świadomości, w wyborach ( jedyny wyjątek jest ten gdy jakiś kraj wegetuje w niewoli), a ludzkość od zawsze miesza się między sobą; rzecz jest w zwykłej przyzwoitości, po prostu nie tyka się co nie swoje, nie tyka i już, wszystkie kraje obowiązują te same reguły gry, te same, wszystkie same muszą pracować na siebie, same, a każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, inaczej jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, z jakim jest utożsamiany na całym świecie, z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw, w jakim kraju unika płacenie podatków itd itp., a reszta to sprawy prywatne, nadające się do kroniki rodzinnej, czy dla kręgu znajomych, które np. mnie jako kibica w ogóle nie interesują; po prostu i zwyczajnie nie tyka się co nie swoje, nie kradnie się pod kurna olek żadnym pozorem!;

Pewnie to głupie, ale tak uważam, że z powodu polskich kompleksów narodowych - z braku własnych sukcesów na miarę naszych aspiracji i oczekiwań, i tego że sami u siebie nie potrafimy zbyt wiele osiągać jak na nasze ambicje i aspiracje - spora część polskich elit na koszt polskiego sportu (bo międzynarodowy sport to rywalizacja również między krajami = narodami), elit które przecież są najbardziej odpowiedzialne za to co się w kraju dzieje chciałaby iść na łatwiznę/na skróty/na żebry i żerować na cudzej pracy, inaczej ma skłonność do wyciąganie ręki po cudze, po jałmużnę, pod pretekstem przypraw korzennych, a przecież podział łupów/zasady fair play między krajami = narodami jest oczywisty i od dawna ustalony, a że nie wierzę, że ktoś tego może nie wiedzieć, więc aż powtórzę - każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, a reszta to są sprawy prywatne, a jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja kiedy jakiś kraj jest zniewolony i wegetuje w niewoli, obecnie, a nie kiedyś w przeszłości i myśli że jak kiedyś był w niewoli, to już do końca świata i jeden dzień dłużej może żerować na cudzej pracy/żyć na cudzej łasce, nic z tego, tylko się naraża na śmieszność;

A dla każdego cywilizowanego człowieka każdy jest tym jakich dokonuje własnych wyborów, z kim sam się utożsamia, utożsamia czynami, a nie werbalnie, a w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, np. nie można na arenie międzynarodowej jednocześnie reprezentować dwóch krajów = narodów, nie można, więc nie ważne gdzie kto i jak mieszka, jakie ma i gdzie paszporty, którymi i jakimi językami włada, skąd pochodzą jego przodkowie, gdzie i jak przyszedł na świat, ani to co je i czym sra, przepraszam za wyrażenie, ani to gdzie je i na co sra, też przepraszam, rzecz jasna parafrazując rubaszny humor z "Siekieriezady", ważne jest tylko to jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni, tylko to i nic więcej!, i to żaden patriotyzm, ani tym bardziej żaden szowinizm, tylko zwykła przyzwoitość - nie tykaj co nie Twoje!. 

A wina, wstyd i hańba zawsze jest po stronie tych co wyciągają łapkę, a nie tych co z litości/ czy korzystając z okazji, bo głupców nie sieją... rozdają jałmużnę ( np. Niemka Kerber mówiła, że nawet bardziej czuje się.., ale... gra już tylko dla Niemiec!, na ich wyłączne konto!, jest więc de facto na arenie międzynarodowej rywalką polskich sportowców!, jako Niemka ma poparcie wszystkich Niemców!, będzie także rywalką Polek i na Olimpiadzie!, czyli ktoś tu z kogoś kpi, ktoś z kogoś struga durnia!, ktoś chce z kogoś zrobić wariata!, ale to wyłączna wina żebraków!, którzy biorą to za dobrą monetę, cieszą się z tego jak głupi do sera i nawet w tym upatrują... powód do dumy narodowej = żal, hańba i wstyd.pl) a mogą rozdawać jałmużnę biedakom.pl ( głównie moralnym i umysłowym), bo nic na tym nie tracą, a nawet mogą zyskać, ale gdy mogą/mają tylko wybierać...)

Niemka Kerber mówi to co mówi, ale już co innego robi, pewnie dlatego że dostrzegła że polscy żebracy wezmą wszystko i to z pocałowaniem rączki, wszystko bez sprawdzania, więc czemu nie piec dwie pieczenie na jednym niemieckim ogniu?, przecież jak pisałem głupich nie sieją... i trzeba z darów nieba umiejętnie korzystać, ale gdyby jeno wiedziała, a zapewne wie, bo nadal mi swojej werbalnej deklaracji zamierza grać dla Niemiec, co by osiągnęła, a raczej czego by nie osiągnęła w Polsce, a więc gdyby ktoś chciał poważnie potraktować jej deklarację i wymagać!!! jej zadośćuczynienia,żądać uiszczenia wekslu celem sprawdzenia jej wypłacalności, to wtedy by unikała Polski i Polaków jak diabeł unika święconej wody, ale ponieważ wielu Polaków to żebracy, więc może im wciskać głodne kawałki...

 

"To właśnie dla Krakowa z powodów czysto patriotycznych ojciec Agnieszki, Robert Radwański, jak wielokrotnie 
zapewniał w wywiadach, wrócił w pierwszej połowie lat 90. z rodziną do Polski. Wrócił z Niemiec, a konkretnie z Gronau pod holenderską granicą, gdzie na kilkuletnim kontrakcie uczył miejscowe dzieci gry w tenisa (jest tenisistą i łyżwiarzem). Wyjechał z kraju wraz z żoną i Agnieszką, wtedy jeszcze niemowlakiem. Młodsza Urszula urodziła się na obczyźnie.

W Gronau Isia jako sześciolatka wygrała swój pierwszy dziecięcy turniej. A zaraz potem zamieniła zadbane niemieckie pola do gry na trawę krakowskiego Klubu Nadwiślan. Trawę, ale też chwasty oraz rozwalone trybuny. Innymi słowy, nie korty, ale ruinę. W Krakowie bowiem prawdziwych kortów nie ma". - newsweek.pl

Tego tematu dotyczył inny mók wpis:

http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/02/Australian-Open-2012-Filip-Peliwo-polskim.html

SKUMBRIE W TOMACIE

Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Siedziałem — mówi — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Ach, co pan mówi? —jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

K.I.Gałczyński.

 

 

Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.