Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

NEWSY

piątek, 25 lutego 2011

 

sprawca całego zamieszania Kader Nouni - odwrócmy tabelę i sędzia będzie na czele

Polska szopka komentatorsko - sędziowska, a że na forach i blogach piszą sami popaprańcy, więc jeszcze jeden nie zawadzi:

” WTA jeszcze raz przyjrzała się decyzji sędziego głównego i według przepisów WTA punkt powinien zostać powtórzony. WTA już przeprosiła Panią Radwańską. Choć arbiter prowadzący tamten mecz należy do najlepszych na świecie, w każdym sporcie, w którym dochodzi do ludzkiej oceny, może dojść do takich pomyłek” - sport.pl

- Nienawidzę niesprawiedliwości, zwłaszcza w sporcie. W poniedziałek byłem świadkiem czegoś, co jest niewiarygodne. Myślę, że decyzja Nouniego była jedną z najgorszych od momentu wprowadzenia systemu Hawk Eye. – napisał natomiast Jacopo Lo Monaco na blogu włoskiego Eurosportu. - sport.pl

- Radwańska miała w tym sporze rację. Nie rozumiem, dlaczego francuski arbiter podjął właśnie taką decyzję - ocenił brytyjski komentator Eurosportu i przypomniał, że w 2008 roku, w półfinale Australian Open w meczu Any Ivanović (24 l.) z Danielą Hantuchową (28 l.), w podobnej sytuacji sędzia zarządziła powtórkę punktu. - se.pl

Ale chyba najszybciej i najprościej całą sytuację ocenił zawsze niezawodny w awaryjnych sytuacjach polski komentator eurosportu.pl pan Leszek Sidor, z tym że przed dopuszczeniem do głosu pana Leszka Sidora należy wziąć solidną poprawkę na okoliczność, że jako rodak najlepszej polskiej tenisistki mógłby okazać się stronniczy na jej korzyść, a przynajmniej tak dobrodusznie założyłby każdy naiwny cudzoziemiec nie obeznany z polskimi realiami:

"- Sytuacja jest prosta. Radwańska prosząc o challenge neguje decyzje sędziego, która została skorygowana. Sędzia dałby "replay point". Ale Polka wzięła oficjalny challenge, jakby sama przerywała grę. Jest to równoznaczne z tym, że sama przerwała grę i dlatego straciła punkt - mówi tenisowy komentator Eurosportu, Lech Sidor." - eurosport.pl

Więc panie Leszku Sidorze, skoro sytuacja była tak prosta, to czemu pan ją tak żle - wg orzeczenia WTA - osądził również powołując się na te same przepisy!?. Pan Karol Stopa również na wizji stwierdził powołując się na te same przepisy WTA, że pomimo początkowej dezorientacji, to gdy tylko je przeczytał ( i zalecał ich przeczytanie na stronach www . eurosportu.pl) przyznał arbitralnie rację sędziemu. Panie Karolu Stopa jak pan czytał te przepisy?, a czy przypadkiem uwzględnił pan sytuację zaistniałą na korcie?. Czy czytał je pan samodzielnie, czy może z Bozą pomocą pana Leszka Sidora?, a może zapytam jeszcze inaczej który z panów kartkował, a który je literował?.  A następnego dnia, wiedząc już o oficjalnych przeprosinach ( informacje o nich podał przegląd sportowy) z jakże uroczym przekąsem perorował pan Karol na wizji o jakoby "rzekomym" błędzie sędziego i drwił że gdyby taki błąd rzeczywiście miał miejsce, to zostałby przynajmniej na kilka meczów zawieszony ( pewnie, żeby się doszkolić) i podawał na tę okoliczność kilka przykładów z życia arbitrów tenisowych i dalej z ciągle narastającą werwą niezbicie dowodził, że przecież sędzia nadal siedzi...na stołku, nie powalił go też grom z nieba i nawet nie widać aby mu spadł włosek z głowy, a minę ma taką tęgą jakiej nigdy u niego wcześniej nie widział.

A swoją drogą szkoda, że nie da się zarządać challenge'u do sprawdzenia jakie zdanie miałby pan Leszek Sidor, gdyby cała sprawa nie dotyczyła najlepszej polskiej tenisistki. Ciekawym byłoby sprawdzić czy pan Leszek Sidor byłby takim samym wielkim altruistom w rozdawaniu własnych punktów, i czy wtedy rzecz przedstawiałaby mu się równie prosto i klarownie. Włoski komentator mówił, że "nienawidzi niesprawiedliwości", mówił o "niewiarygodności", o "jednej z najgorszych decyzji", no, ale on jest Włochem i co go może obchodzić jakaś tam polska rywalka włoskich tenisistek, ale to jest tenis, a tutaj każdy gra głównie dla siebie, więc można Włochowi od biedy wybaczyć, a pan Leszek Sidor łajał polską tenisistkę za nieznajomość, bądz nie rozumienie przepisów i w domyśle niepotrzebną kłótnię z sędzią, no ale on jest przecież Polakiem. A jak powszechnie wiadomo Polacy najbardziej boją się aby nie zostać posądzonym, że bardziej dbają o własne niż cudze interesy, zwłaszcza gdy oni sami nic z tego nie mają.

na odsiecz Radwańskiej przyszła pani supervisor turnieju, ale ponieważ nie znalazła tenisistki wijącej się na korcie nie była w stanie ulżyć jej w bólu, i nawet błagalne chwytanie sędziego za nogę nic nie pomogło i pani supervisor musiała odejść niepocieszona

"- Sytuacja jest prosta. Radwańska prosząc o challenge neguje decyzje sędziego, która została skorygowana (...)" - powiedział pan Leszek Sidor.

Prostota sądu pana Leszka Sidora powaliła już nieraz niejednego na podłogę, racji odmówić mu nie mogę i nie zamierzam, bo to jego fach, a nie mój, bo jestem tylko zwyczajnym kibolem i tych przepisów na oczy nie widział - ale zakładam, że przepisy powinny mieć sens, zwłaszcza, że to nie Polacy pod Polaków je tworzyli - więc wg . mnie - a piszę to z pozycji totalnego laika na całkowitą odpowiedzialność czytającego - tenisistka zanegowała korektę pierwotnej decyzji o aucie, czyli odwrotnie niż orzekł pan Leszek Sidor, bo korekta odbierała jej punkt wcześniej przyznany, więc zanegowała to czy przyznany jej "autem" punkt słusznie został odebrany "correction" i to chciała sprawdzić "sokolim wzrokiem", bo nawet niczego innego nie mogła!, bo "aut" mogła sprawdzić jedynie Czeszka!, i tego wydaje się nie zrozumiał sędzia stołkowy, podobnie jak - ale to już absolutnie za daleko posunięte - mógł nie zrozumieć pan Sidor. A jeśli sędzia uznał, że challenge "correction" jest niezgodne z przepisami, to przecież mógł odmówić tenisistce prawa do chellenge'u!.

"Sędzia dałby "replay point". Ale Polka wzięła oficjalny challenge, jakby sama przerywała grę. Jest to równoznaczne z tym, że sama przerwała grę i dlatego straciła punkt" - dodał pan Leszek Sidor.

Pan Sidor orzekł, że tenisistka niepotrzebnie wzięła challenge, że powinna łaskawie poczekać na wspaniałomyślną decyzję sędziego stołkowego o powtórzeniu punktu, i że właśnie na braku cierpliwości polegał jej błąd skutkujący stratą punktu, inaczej, że nie wiedziała co robi bezsensu zarządzając challenge i dostała dobrą nauczkę, która jej się od dawna należała, ale pan Leszek Sidor chyba przeoczył, że powtórzenie punktu bez sprawdzenia słuszności "correction" tenisistkę wcale tak bardzo nie urządzało!, bo ona nie wiedziała kiedy sędzia liniowy popełnił błąd, czy wtedy kiedy wywoływał aut, czy może kiedy ogłaszał "correction" i tylko to chciała sprawdzić "sokolim wzrokiem", więc na co miała czekać?, na to kiedy sędzia połapie się w sytuacji?, a skąd mogła wiedzieć ile potrzebuje na to czasu?. Tenisistka wprawdzie "sokolim wzrokiem" zanegowała de facto to czy piłka była dobra, ale to nie ona przerwała grę!, nie ona wywołała aut!, i nie ona przyznała sobie punkt!, ona chciała jedynie sprawdzić słuszność odebrania jej wcześniej przyznanego punktu!, a sędzia ukarał ją za to oddaniem punktu rywalce!. A przecież mógł odmówić jej prawa do challenge'u, jeśli uważał, że nie przysługuje challenge na "correction", albo przynajmniej poinformować tenisistkę o swojej absurdalnej interpretacji sytuacji na korcie i tego ewentualnych konsekwencjach.

Dygresja: poruszę mało istotny wątek, aby nikt nie sądził, że go przeoczyłem. Napisałem, że tenisistka nie wiedziała czy piłka trafiła w kort, i dlatego nie mogła wiedzieć czy korekta autu była słuszna i właśnie to zamierzała sprawdzić zarządzając challenge. Więc muszę dodać, że oczywiście zdaję sobie doskonale sprawę, że według życzliwych musiała wiedzieć że piłka była w korcie, bo przecież świadomie zmyliła sędziego i wymusiła aut swoim zachowaniem ( moim zdaniem nie była pewna czy piłka trafi w kort i dlatego zwlekała z uderzeniem) i jeszcze wykazała się totalną głupotą, bo mimo, że wiedziała że piłka była w korcie zażądała challange'u, nie rozumiejąc że bez tego sędzia musiałby powtórzyć punkt, a na nic więcej przecież nie mogła liczyć, i być może - ale to już podłe pomówienie z mojej strony - takie rozumowanie przyświecało również panu Leszkowi Sidorowi, tylko że i w tym rozumowaniu jest pewnien haczyk, bo mogła oczywiście nierozumieć, że sędzia powtórzy punkt - w końcu nie jest blondynką - ale po co w ogóle miałaby brać challenge skoro wiedziała, że piłka była w korcie?, w jakim celu?, no ale myślenie nigdy nie było mocną stroną życzliwych, bo nie jest ono do pogodzenia z samą ideą życzliwości!. I chyba dlatego Polacy raczej nie lubią mysleć, i wolą aby inni myśleli za nich.

A zdefiniowanie challenge'u - jak to zrobił sędzia i podpisał się pod tym pan Leszek Sidor - jako równoznacznego z przerwaniem akcji przez Radwańską, a nie jak to było w rzeczywistości przez sędziego liniowego wywołaniem autu, i to bez poinformowania o tym tenisistki, było równoznaczne z odebraniem tenisistce prawa weryfikacji słuszności korekty odbierającej punkt wcześniej przyznany!. A do sprawdzenia tego również niezbędny był challenge!. I znowu wracamy do tego samego - jeśli sędzia uznał, że nie ma do tego prawa, to czy nie powinien odmówić challenge'u!?. A wtedy okazałoby się, że przepisy mają istotną lukę, bo nie pozwalają na sprawdzenie "correction", a to również jest decyzja sędziego liniowego, i również może być błędna!. Ale mi się wydaje, że jednak pozwalają ( vide: przytoczona przez angielskiego komentatora analogiczna sytuacja z meczu Ivanovic - Hantuchowa - większość internatów z góry założyła, że to wtedy sędzia musiał popełnić błąd, bo to przecież to wykluczone aby rację mogła mieć polska tenisistka, a oni mogli się mylić), tylko nie bez udziału głowy i dobrej woli ze strony pana sędziego, inaczej aby nie tylko znał literę regulaminu, ale i potrafił sprawiedliwie wprowadzać go w życie.

W żartach można powiedzieć, że spór między Radwańską a sędzią liniowym dotyczył tego czy przyznać punkt Polce ( wywołanie "autu") czy go powtórzyć ( "correction"), a sędzia główny salomonowo podarował punkt Safarovej, a przecież to sędzia liniowy przerwał grę wywołaniem autu!, to mniej więcej tak, jak w powiedzeniu: "kowal zawinił, Cygana powiesili" - i stąd niekłamane zdziwienie Radwańskiej skutkujące kłótnią z sędzią!, a duża część życzliwych rodaków z uciechy zacierała ręce, bo przysłowiowym Cyganem okazała się Polka, nie daj Bóg, gdyby taki los spotkał Czeszkę, nie zapomnieliby tego Polce do końca życia i wszystkie jej wcześniejsze, jak i póżniejsze przewagi na korcie właśnie złożyliby na karb tego jednego jedynego podarowanego przez sędziego punktu!. Nie, wcale nie przesadzam, a jeśli nawet, to tylko odrobinkę. Jasne jest też, że pomimo orzeczenia WTA wielu nadal będzie uparcie odmawiać racji Radwańskiej, znajdzie na to wystarczająco wiele doskonałych powodów i nigdy jej racji nie przyzna, bo zwyczajnie nie chce i to był zresztą jeden z głównych powodów nie zrozumienia sensu kłótni Radwańskiej z sędzią i kto miał w niej rację.

Rozumiem, że Radwańska posunęła się za daleko w swoich wypowiedziach nazywając sędziego skończonym "matołem", że były one za ostre, przecież każdy popełnia błędy - sędzia, panowie jak się okazuje w świetle orzeczenia WTA i tenisistka pewnie również. Ale aż strach pomyśleć, co sędziemu zrobiłaby np. Serena Williams, wszyscy chyba pamiętają jak zareagowała na wywołanie błędu stóp ( vide: link powyżej), a wtedy biedna pani sędzina miała rację!. O ile mnie pamięć nie zawodzi to tamten mecz komentował pan Leszek Sidor i nie pamiętam "świętego" oburzenia z jego strony, nawet wydaje mi się, że ton miał raczej żartobliwy, bo przecież Serena to nie Polka, i nie ma żadnego powodu aby się oburzać, nasz wątpliwy wizerunek nie jest zagrożony, a do tego niziutka pani sędzina w sposób bardzo zabawny uciekała przed wielką Sereną. Ale pan Leszek Sidor znalazł sobie doskonałe alibi, na wszystkie własne przypadłości i pomyłki - proszę państwa Radwańska ma niewyparzony język ( ja nadal trzymam kciuki za Polkę choć z coraz mniejszą nadzieją, że nie zostanę za to odpowiednio zjebany:), tyle tytułem żartu), więc nie ważne, że sędzia popełnił błąd, że pan Leszek Sidor przyznał mu z miejsca rację i za stratę punktu obwinił polską tenisistkę, bo ważne jest tylko to co o znanym sędziu powiedziała zdenerwowana - to jedynie spekulacja, ale tak sprawę przedstawił rozmawiający z tenisistką dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Bartosz Gębicz - Radwańska, ale to chyba jej praca, jej lata treningów i wyrzeczeń, jej zdrowie, jej pieniądze, i chyba ma prawo do nerwacji, a czy ktoś ją za to pochwali, czy zgani, to osobna sprawa.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

link z calego zamieszania: http://video.eurosport.pl/tenis/radwanska-kontra-sedzia_vid168078/

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Znalezione w sieci: http://www.eurosport.pl/tenis/qatar-ladies-open/2011/kader-nouni-mial-racje_sto2676820/story.shtml

"Nie mam pojęcia co ten artykuł ma wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, bo próbuje udowodnić coś co udowodnić się nie da, czyli że sędzia z Francji miał rację.
Natomiast trzeba jasno powiedzieć że system challenge jest po to żeby sędziowanie było sprawiedliwe a nie żeby karać zawodniczkę za jego użycie, a tak została potraktowana Agnieszka Radwańska.

1 pierwsza sytuacja(powszechna) sędzia wywołuje aut i przyznaje PUNKT PRZECIWNIKOWI -- zawodnik się nie zgadza i sprawdza ale przegrywa więc sędzia utrzymuje swoją decyzję o przyznaniu punktu przeciwnikowi

2 druga sytuacja - sędzia wywołuje aut i poprawia się więc zarządza POWTÓRZENIE PUNKTU -- zawodnik sprawdza ale przegrywa więc sędzia wraca do swojej decyzji o POWTÓRCE a nie wymyśla coś". Od Stalker83

poniedziałek, 07 grudnia 2009

            

                               wróżka Agnieszka pod motylem

Dziennikarze Przeglądu Sportowego przyłapali Agnieszkę Radwańską na treningu - a przecież wg. Winstona Churchilla "w życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy" - i poprosili o prognozę na 2010 rok. Pomysł andrzejkowy. Choć nie przynieśli ani kart, ani wosku nasza najlepsza tenisistka - mimo braku jakichkolwiek akcesoriów - zgodziła się zostać wróżką zdając się na kobiecą intuicję, niezapominając również, że ma w odwodzie nos. Wszystko co najciekawsze zazwyczaj znajduje się między wierszami, więc proponuję czytać uważnie...

Australian Open wygra....

- Na mój nos Venus. ( bardzo śmiała prognoza, zwłaszcza gdy się zważy, że do korony wielkoszlemowej amerykance brakuje dwóch szczytów, właśnie australijskiego i francuskiego, choć na obu była na ostatniej bazie - dopisek mój). Wkrótce skończy 30 lat, więc to dla niej jedyna z ostatnich szans na sukces w Wielkim Szlemie. Musi się spieszyć, bo zdrowie wkrótce zacznie zapewne szwankować. (...) Ja byłabym zadowolona z półfinału. Patrzę teraz na swoją rękę i wiem jednak, że będzie to trudne. Jeśli w piekarniku w Melbourne będę musiała naklejać sobie opatrunki z gąbki, zaczną się kłopoty. Proszę o to moja dłoń. Lekki trening i cała spocona. Wojsko nie oszczędza, kaloryfery są gorące, ale w hali Wawelu jest zaledwie 25 stopni ( biały wywiad zaciera ręce - dopisek mój). Do australijskiego lata daleko.

Numerem 1 na koniec 2010 roku zostanie...

- Justine Henin. Ostatnia prawdziwa rakieta numer jeden, jedna z niewielu kobiet uderzająca po męsku. Przed przejściem na emeryturę zawodniczka absolutnie dominująca, mająca nad konkurencją gigantyczną przewagę, miesiącami niezagrożona. Teraz takiej liderki nie ma, dziewczyny tasują się na podium co tydzień. Nie chciałabym trafić na belgijkę w pierwszej rundzie w Melbourne, jej jednoręczny bekhend mógłby zrobić mi krzywdę. Ona szybko wróci na swoje dawne miejsce.

Przyszły sezon skończę jako....

- Dziesiąta tenisistka świata. ( to chyba dowód stałości i przywiązania - dopisek mój). Wtedy będę szczęśliwa. Ale ważniejsze wydaje mi się co innego: żeby udało się wreszcie zostawić bandaże, plastry, żele i pastylki przeciwbólowe. Na razie jeszcze nie mogę.

Odkryciem roku będzie...

- Melanie Oudin. Pozytywnie nastawiona do życia, myśli i zachowuje się po amerykańsku. Wóz pancerny. ( czyżby to miała być nowa wersja Henin? - dopisek mój). Mała, ale bardzo silna, odporna. Pamiętam jak fantastycznie zaprezentowała się podczas Wimbledonu ( przegrała dopiero z wróżką - dopisek mój), pamiętam jak doprowadziła do furii rosyjskie gwiazdy na Flushing Meadows. Pokonać po kolei Diemientiewą, Szarapową i Pietrową to naprawdę wielka sztuka. Teraz z poczwarki przeobrazi się w pięknego motyla.

Najbardziej rozczaruje...

- Już rozczarowała, nie wiem czy może jeszcze bardziej. Ana Ivanovic. Nie rozumiem co się z Serbką stało. Dlaczego po ubiegłorocznych sukcesach straciła zapał?. To nie jest moja najbliższa przyjaciółka, więc obserwuję ją z boku i tylko się dziwię. W rankingu wypadła poza dwudziestkę. Niżej już chyba nie można.

Pierwsza z powodu kontuzji wypadnie z gry...

- Mam nadzieję, że nie ja. Mam dość podpatrywania pracy fizjoterapeutów, choć muszę przyznać, że sporo się od nich nauczyłam. Potrafię zrobić każdy opatrunek: zarówno sobie, jak i Uli. Ale wracając do pytania - postawiłabym na Serenę. Amerykanka nie jest juz pierwszej młodości, coraz częściej coś ją boli. Wytrzyma kilka tygodni i znów pójdzie na chorobowe.

Pierwszą karę zapłaci...

- Nie sądzę, by doszło do powtórki z US Open, kiedy wybuch młodszej z sióstr Williams kosztował ją w sumie ponad 82 tys. dolarów!. Uczymy się na cudzych błędach, widzimy, co może nas spotkać, gdy nie pohamujemy emocji. Dostałyśmy od federacji nauczkę, teraz każda z nas będzie trzymać język za zębami. Dziewczyny dbają o portfele!. Oczywiście jakieś drobne wykroczenia mogą się zdarzyć, al tego nikt nie przewidzi. Nawet wróżka Agnieszka.

Na dopingu przyłapią...

- O nie publicznie nie odpowiem na to pytanie. Chociaż na mojej prywatnej liście ( to już druga czarna lista:) - dopisek mój ) znajduje się kilka nazwisk. Gdy już je wszystkie wyłapią, sprawdzimy moją wersję.

Najgorszym turniejem będzie...

- Na podstawie ubiegłorocznych doświadczeń postawiłabym na Madryt. Lech Wałęsa wypowiedział kiedyś słynne słowa: "nie chcę, ale muszę". Mnie niestety też one dotyczą. Gdybym miała wolną rękę, do Hiszpanii bym się pewnie nie wybrała. Niestety są to zawody obowiązkowe. Jedno wiem na pewno: takiego chaosu, bałaganu jak tam, jeszcze nigdy nie przeżyłam. To było siedlisko zła. Trenowało się w hali, grało na zewnątrz, wszyscy do wszystkich mieli pretensję. Mam nadzieję, że za pół roku powiem jednak co innego: kurczę, pomyliłam się, teraz to naprawdę fajne zawody.

Na koniec wróżka Agnieszka przedstawiła z krótkim uzasadnieniem swoją TOP 10 na koniec 2010 roku.

1) Justine Henin.

- historia uczy, że powroty najczęściej bywają spektakularne. Belgijka nie chce statystować. Zmobilizowana przez sukcesy rodaczki ( Clijsters ) na pewno solidnie przygotowuje się do sezonu. W najbliższym czasie media zaczną opisywać jej kolejne triumfy...

2) Dinara Safina.

- to robot, rosyjska maszyna. Ma niesamowitą mentalność, walczy o każdy punkt, o każdego dolara. Rezygnuje tylko w sytuacjach nadzwyczajnych ( były to tylko finały wielkoszlemowe - dopisek mój). To właśnie takie podejście zaprowadziło ją na sam szczyt. Szacunek!.

3) Serena Williams.

- tam gdzie będzie się jej chciało, będzie wygrywać. Tam gdzie motywacji zabraknie - czyli zapewne na wolniejszych, bardziej wymagających kortach ziemnych - gwiazda z Florydy odpuści. Starzeje się, ale na emeryturę jeszcze za wcześnie.

4) Venus Williams.

- jej największa siła, to turniej wimbledoński ( 5 triumfów wielkoszlemowych z 7 odniosła w Anglii - dopisek mój), o czym w tym roku sama się przekonałam. Tam zawsze jest najgrożniejsza. Poza tym przytrafia się jej dużo dziwnych porażek z teoretycznie słabszymi zawodniczkami.  Ale tylu co ostatnio raczej nie poniesie.

5) Caroline Wozniacki.

- spędziliśmy razem wakacje na Mauritiusie, dobrze wypoczęłyśmy. Karolina miała po czym, pracowała jak stachanowiec. Grała praktycznie w każdym tygodniu. Teraz jest czwarta, więc WTA trochę ograniczy jej możliwości.

6) Maria Szarapowa.

- w tej chwili jeśli chodzi o ranking pozostaje zdecydowanie niedoszacowana ( odwrotnie do portfela, na co ostatnio narzekał sobie Nikołaj Dawidienko, że dla niego już nic nie zostaje - dopisek mój ). Wszyscy, przede wszystkim sponsorzy non - stop pchają ją do przodu. Najlepiej zarabiająca tenisistka świata na pewno znajdzie się wyżej.

7) Swietłana Kuzniecowa.

- obroni tytuł w Paryżu, ale wciąż jej poczynaniami będą rządzić emocje. Miewa humory. Kiedy coś jej się nie za bardzo podoba potrafi pomóc rywalce, popełni kilka błędów. Ze swoim potężnym forhendem zawsze najgroźniejsza na mączce.

8) Wakat.

Bez uzadasnienia, więc sam napiszę kilka słów. Wakat jest tylko jeden, a konkurencja duża, więc zapewne będzie się przez cały rok toczyć o niego zażarta walka. Najpierw wypada wymienić te tenisistki z obecnej 10, dla których wróżka Agnieszka w swojej 10. nie znalazła miejsca, a więc Diemientiewa, Zwonariowa i Azarenka. A nie można zapominać i o Kim Clijsters. Zawsze może się jeszcze odrodzić Ana Ivanovic. No i może zabłysnąć jakaś nowa gwiazda, choćby wyżej wspomniana Melanie Oudin.

9) Jelena Jankovic.

- jej trener odwiedził ostatnio moich rodziców, zobaczył Kraków. Jesteśmy blisko, mamy podobne spojrzenie na wiele spraw zawodowych, życzę jej więc wiele zwycięstw. Ambicja i regularność nie pozwolą jej wypaść z elity.

10) wróżka Agnieszka.

Byłby to trzeci rok pod rząd więc chyba tytułem zasiedzenia - dopisek mój.

"Oberwało" się też Kim Clijsters i Marcie Domachowskiej:

- Kim będzie dwunasta. Równie dużo czasu co na tenis musi poświęcać na opiekę nad dzieckiem. Sport to dla niej rozrywka. Gra dużo mniej niż ja czy inne tenisistki. To musi odbić się na rankingu. Wielka będzie przede wszystkim w Wielkich Szlemach.

- Marta będzie sześćdziesiąta. To raczej bardziej życzenie niż przepowiednia. Siła gry Marty absolutnie nie odpowiada jej aktualnej pozycji w światowej hierarchii. Ostatnio na dużych turniejach spotykałyśmy się coraz rzadziej, jednak wkrótce to się zmieni. Oby...

A co wróżka powiedziała na swoją obronę? - Rzadko się mylę, kobieca intuicja raczej mnie nie zawodzi. Proszę jednak pamiętać, że to tylko zabawa.

Przy okazji: przegląd wróżek z Krakowa, autorstwa internautki "jagi": - ja byłam u paru wróżek w K-owie. Te u których NIC mi się nie sprawdziło to: pani Alicja Nowak, jakieś 2 wróżki z CUD-u na małym Rynku i wróżka z ul. Starowiślnej. U Larysy sprawdzalność ok 60%, wróżka Maxena - mieszane uczucia - niby się sprawdziło, ale myślę że jest to zbieg okoliczności, chociaż jest bardzo miłą osobą, a Kinga Warecka-Abaraks sprawdzalność ok 80%. Byłam jeszcze u pana Jamróza - astrologa - zerowa sprawdzalność. Ja mam swoją wróżkę, do której dzwonię i jestem BARDZO zadowolona. Był już tu o niej wątek - chodzi o tarocistkę Danutę!, wszystko mi się sprawdza, nawet daty!. Polecam szczerze panią Danusię, bo naprawdę warto. Uważam, że jest niesamowita. Pozdrawiam.

Powyższy tekst nie jest sponsorowany przez wróżkę Dankę, nie jest, naprawdę:) - dopisek mój. Przekonamy się jak na tle tej znakomitej krakowskiej konkurencji wypadnie wróżka Agnieszka, jaki wyrobi sobie procent trafionych przepowiedni. Ale już z góry można przyjąć, że te "niby sprawdzone", będą trafione przez "zbiego okoliczności", bo z wróżką Danką nikt nie ma szans.

Przepraszam za zbytnią swobodę i żarty, w sprawie wróżek, ale nigdy nie wierzyłem we wróżki, a zamieściłem wpis tylko z braku poważniejszych tematów. Prawdę mówiąc nic nie wiem o wróżkach i już zbyt wiekowy jestem by do nich chodzić.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

O przygotowaniach sióstr do nowego sezonu czytaj: http://www.polskatimes.pl/sport/tenis/195375,nowy-sezon-i-stare-problemy-radwanskiej,id,t.html

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jest i dobra wiadomość: Łukasz Kubot co prawda spadł o dwie pozycje i jest 101. na liście rankingowej, ale i tak bez kwalifikacji wystąpi w Australian Open.

 

 

piątek, 04 grudnia 2009

         

"Agnieszka i Urszula Radwańskie pojawią się w sobotę w hali Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, gdzie przeprowadzą otwarty trening. Wszystko w ramach III edycji halowych mistrzostw Małopolski amatorów".

Czytaj cały tekst tutaj: http://www.sportowefakty.pl/tenis/2009/12/02/studentki-radwanskie-promuja-swoja-uczelnie/

niedziela, 09 sierpnia 2009

                                                

                         Debliści w finale

"Wielki sukces polskich deblistów! Mariusz Frystenberg i Marcin Matkowski awansowali do finału turnieju ATP Tour w Waszyngtonie - jak donosi portal sportowy www.eurosport.pl . Panie nie pozostały dłuzne panom. Agnieszka Radwańska i Maria Kirilenko awansowały do finału turnieju WTA Tour w Los Angeles. Jeśli jak twierdzi www.eurosport.pl - a jest to specjalistyczny portal sportowy i nie wypada mu nie wierzyć - udział w finałach uznamy za "wielki sukces", to jak nazwiemy ewentualne zwycięstwo?.

W sobotnim półfinale polscy tenisiści pokonali 7:6 (8-6), 7:6 (7-5) amerykańsko-słowacką parę Travis Parrott i Filip Polasek, a polsko - rosyjski debel pokonały 6:1, 6:2! rozstawione z numerem czwartym Chinki Su-Wei Hsieh i Shuai Peng.

"Mecz (panów - dopisek mój) trwał godzinę i 51 minut. Tylko w pierwszym secie doszło do obustronnych przełamań serwisów, poza tym obie pary utrzymywały swoje podania. W sumie Polacy zdobyli 79 punktów, o dwa więcej od rywali" - jak donosi portal sportowy www.eurosport.pl. Mecz pań, które wcześniej wyeliminowały faworytki imprezy Australijki Samanthę Stosur i Rennae Stubbs trwał 52 minuty. Debel rosyjsko - polski okazał się bezlitosny wobec rywalek, bo pozwolił przeciwniczką zdobyć tylko trzy gemy.

W finale rywalami Fyrstenberga i Matkowskiego będą zwycięzcy pojedynku pomiędzy Serbem Nenadem Zimonjicem i Kanadyjczykiem Danielem Nestorem (nr 2.) a Czechem Martinem Dammem i Szwedem Robertem Lindstedtem. A w finale damskim, Polka i Rosjanka zagrają z inną parą z Azji, Chia-Jung Chuang i Zi Yan. Chinki po ciężkim boju uporały się z Vanią King (USA) i Monicą Niculescu (Rumunia).

Dziś korespondencyjna rywalizacja panów z paniami przenosi się do finałów. Trzymam kciuki za zwycięski remis!, niech wygrają lepsi.

Sukces pań byłby równy panom, gdyby nie jedno - ale, Agnieszka Radwańska jest przede wszystkim singlistką, a nie deblistką.

               

Niestety oba  deble z udziałem Polaków niesprostały finałowym rywalom. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski po bardzo zaciętym finale ulegli w Waszyngtonie Martinowi Dammowi i Robrtowi Lindstedtowi 5:7, 6:7(3). "Wygrali 92% piłek po pierwszym podaniu, czyli 33 z 36 akcji, a mimo to przegrali walkę o drugi w tym sezonie, a dziesiąty w karierze, tytuł w zawodach ATP" jak donosi www.tenisklub.pl . Nie udało się też Agnieszce Radwańskiej wygrać deblowego turnieju WTA w Los Angeles. Polka i Rosjanka Maria Kirilenko przegrały w finałowym spotkaniu z azjatyckim deblem Chia-Jugn Chuang i Zi Yan 0:6, 6:4, 7-10. "Para Agnieszka Radwańska i Maria Kirilenko po raz drugi w tym sezonie wystąpiły w finale prestiżowej imprezy WTA. Na początku roku Polka i Rosjanka przegrały w decydującym o tytule spotkaniu w Dubaju z najlepszą parą świata, Carą Black i Liezel Huber. (...) Deblowy występ w Los Angeles Radwańska może uznać za bardzo udany. Po drodze do finału polsko-rosyjski duet wyeliminował najwyżej rozstawione z imprezie Samanthę Stosur i Rennae Stubbs, a w półfinale rozbił utytułowaną parę azjatycką, Su-Wei Hsieh i Shuai Peng" - z donosu www.tenisklub.pl





poniedziałek, 15 czerwca 2009

                           

                                   "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy 
                                Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy"

W poniedziałek rusza turniej  AEGON Interlnational Eastbourne (korty trawiaste; WTA Premier; 32 zawodniczki; 470, 320, 200, 250, 120, 80, 1 pkt.). Tytułu z minionego roku, zdobytego do N. Pietrowej, będzie bronić Agn. Radw.. W turnieju - jak chyba nigdy wcześniej - zagra aż siedem tenisistek z pierwszej 10., co jest efektem nowej reformy rozgrywek WTA Tour. Tak więc w tym roku będzie to prawdziwy poligon wimbledoński, chociaż zabraknie w nim sióstr Williams i liderki D. Safiny, a więc jednych z głównych faworytek do zgarnięcia trzeciej lewy wielkiego szlema. Najlepsza polska tenisistka,  Agn. Radw. (11. WTA) została rozstawiona dopiero z "ósemką". Ponadto w eliminacjach do turnieju głównego walczy druga rakieta naszego kraju, Urszula Radwańska. Jeśli Polka wygra dzisiejszą potyczkę z Hradecką może spotkać się w pierwszej rundzie imprezy głównej z Ai Sugiyamą, inną kwalifikantką lub… starszą siostrą Agn.

Urszula wygrała z wyżej notowaną Czeszką Lucie Hradecką 6:4, 6:7 (4-7), 6:3, ale losowanie miała fatalne i to niezależnie od wyniku kolejnego meczu, gdyż w pierwszej rundzie przyjdzie jej grać ze starszą siostrą. Do stu piorunów, mamy w turnieju tylko dwie tenisistki, obje lubią grać na trawie i muszą grać ze sobą już w pierwszej rundzie. Szkoda słów.

              

             w tenisie jak na wojnie, tenisistki strzelają, Pan Bóg kule nosi...

Drabinka AR. Generalnie nie będzie słabych rywalek. W pierwszej rundzie AR zmierzy się z kwalifikantką, Urszulą Radwańską. W drugiej rundzie lepsza z tej pary zmierzy się z lepszą z pary Elena Baltacha - Na Li.  W ćwierćfinale na drodze AR z rywalek wyżej rozstawionych może się znależć - turniejowa 1 Dementiewa. W półfinale mogą  to być - turniejowa 3 Jankovic i turniejowa 5 Azarenka. A w ewentualnym finale - turniejowa 2 Kuzniecowa, turniejowa 4 Zwonariowa, turniejowa 6 Wozniacki, turniejowa 7 Pietrowa.

Lepiej w górę drabinki nie patrzeć, bo numery nie grają, mecz meczowi nie jest równy, a najważniejsza zawsze jest najbliższa rywalka, a będzie nią młodsza z sióstr Radwańskich, Urszula (71 WTA, 58 Race). Będzie to drugi siostrzany pojedynek i drugi w pierwszej rundzie. W lutym w Dubaju 18-letnia Urszula pokonała niespodziewanie starszą o dwa lata Agn. 6:4, 6:3. Dla Agn. będzie to obrona zajmowanej pozycji, a dla Urszuli szansa na awans. Obje siostry mają więc o co kruszyć kopie, niech wygra lepsza.

                        Doda, Agnieszka Radwańska i Urszula Radwańska

                               Wielką miłośniczką tenisa niespodziewanie okazała się być Doda różowa Elektroda, a to
                                             koniec świata jakby to ujął dozorca Popiołek z serialu "Dom" ...

Lepiej w górę drabinki nie patrzeć, bo numery nie grają, mecz meczowi nie jest równy, a najważniejsza zawsze jest najbliższa rywalka, a będzie nią Chinka Na Li (19 WTA, 16 Race). Była badmintonistka odniosła dwa zwycięstwa turniejowe w cyklu WTA Tour. Na dwanaście występów wielkoszlemowych odnotowała jeden ćwierćfinał (Wimbledon 2006), a cztery razy gościła w czwartych rundach (m.in. FO 2009).  W minionym tygodniu dotarła do finału imprezy w Birmingham, gdzie musiała uznać wyższość 6:0, 7:6(2) rewelacji turnieju 20-letniej Słowaczki Magdaleny Rybarikovej, dla której zresztą było to pierwsze zwycięstwo turniejowe. Powszechnie wiadomo, że Chinka Na Li jest niebezpieczną rywalką nawet dla największych gwiazd światowego kobiecego tenisa i żadna nie może jej zlekceważyć. Niestety często prześladują ją kontuzje.

Dzisiejszy mecz Agn. z mieszkanką Wuhan, będzie pierwszym rewanżem za tegoroczną porażkę 7:6(5), 4:6, 6:0 na kortach twardych w meksykańskim Monterrey. Trzymam kciuki, niech wygra lepsza.

Lepiej w górę drabinki nie patrzeć, bo numery nie grają, mecz meczowi nie jest równy, a najważniejsza zawsze jest najbliższa rywalka, a będzie nią Francuzka V. Razzano (25 WTA, 14 Race). Virginia w swoich jedenastu sezonach odniosła dwa zwycięstwa turniejowe w cyklu WTA Tour. Na trzydzieści sześć występów wielkoszlemowych dwa razy dotarła do czwartej rundy (US Open 2006 i tegoroczny FO).  Najwyżej w rankingu była 24 ( 11 luty 2008). Generalnie im jest starsza, tym jest lepsza. W tym roku zaliczyła już finał w Dubaju, i półfinał w Hobart. W Dubaju przegrała finał do V. Williams, ale po drodze wyeliminowała m.in. D. Safinę (2) i V. Zwonariową (5). Wczoraj Francuzka postarała się o kolejną dużą niespodziankę, pokonując najwyżej rozstawioną w turnieju J. Dementiewą 6:0, 3:6, 7:6(4).

Historia pojedynków tenisowych Agn. z Virginią nie jest zbyt długa, ale za to jednostronna. Na dwa mecze, dwa razy wygrała Polka. Pierwszy raz w trakcie US Open 2007, a drugi w zeszłym roku właśnie w Eastbourne. Mieszkanka Dijon będzie dążyć do rewanżu, a Krakowianka po raz szósty będzie walczyć o swój pierwszy tegoroczny półfinał. Trzymam kciuki, niech wygra lepsza.

                                           

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7