Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

FILIPIKI

czwartek, 05 marca 2009

To są moje oceny. Jeśli jestem ostry wobec tych których uważam za malkontentów, to dlatego że według mnie nikt nie ma prawa bez powodu obrażać innych. Nie mogę zrozumieć jak można mieć takie wymagania wobec innych, aby to prowadziło do ich obrażania. Do tego na ogół malkontentami są ludzie, którzy nic znaczącego w życiu nie osiągnęli i nie wiele dają z siebie innym, bo nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek inny mógł się parać prymitywnym, bezproduktywnym, szkodliwym, chamskim malkontenctwem. Sądzę, że jest to bardzo poważny problem społeczny wokół którego panuje ochronna znieczulica, a bez którego rozwiązania ( zmarginalizowania) niewiele się w Polsce zmieni na lepsze.

Przy okazji awansu pierwszej Polki do światowej czołówki naocznie można się przekonać ile jest u nas chorej zawiści, pretensjonalnej głupoty (nagle obrodziło w "znawców" tenisowych, jak grzybów po deszczu), chęci niszczenia wszystkiego, co wyrasta ponad czyjeś zrozumienie (zawodniczka nie  jest przedstawicielką dominującego tenisa parowego), bezinteresownej pasji niszczycielskej ( jeśli ktoś uważa, że nic z AR nie będzie, to nie jest to żaden powód do szkodnictwa, wystarczyłoby zwykłe nie wiązanie z nią nadziei i przeniesienie zainteresowania na kogoś innego), niechęci że ktoś zaszedł wysoko, choć komuś wydaje się że nie powinien ( czy moze być coś bardziej bezmyślnego?).  Wiadomym było, że jest źle (sama kondycja polskiego sportu o tym dowodzi niezbicie), ale że jest aż tak źle, to nie przypuszczałem. Każdy kto umie dodawać, może się naocznie przekonać dlaczego Polska jest krajem zacofanym, który celuje w marnowaniu swoich zasobów, energii, talentów etc.

Malkontenci z regóły by chcieli, aby Polacy zawsze wygrywali ( co jest jedną z przyczyn malkontenctwa), ale robią wszystko co w ich mocy, aby zawsze przegrywali, bo nie potrafią poskromić swojej natury - zawiści, narzekanctwa, krakania, abstrakcyjnych wymagań, fobii, kompleksów etc.

Jedyną niezbicie dowiedzioną przez malkontentów winą AR, jest jej awans do światowej czołówki, a oni ani się tego nie spodziewali, ani nie chcieli, a teraz zrobią wszystko co w ich mocy, aby niechcianemu złu zaradzić i wrócić do stanu minionego. Pionierzy, jak wiadomo, giną od strzałów w plecy. A dla "bandytów", czyli malkontentów i euforystów zawsze winna jest ich ofiara, czyli polski sport. Malkontenci i euforysci, to tylko pozorne przeciwieństwa, a faktycznie mają więcej cech wspólnych niż  syjamskie rodzeństwa. Co prawda maszerują na ogoł oddzielnie, ale uderzają zawsze razem.

Toksyczni kibice,  zarówno malkontenci i euforyści, są w równym stopniu odpowiedzialni za mizerię polskiego sportu, różni ich tylko to, że jedni rekompensują kompleksy megalomanią, a drudzy leczą megalomanię kompleksami.

Wybrane posty, jedne z wielu podobnych:

Gość: total 03.03.09, 20:25 

"U nas na wsi mówią, że sport to nie są imieniny u cioci i w związku z tym uważam, że te dwa brzydkie kaczątka (bardzo przepraszam, że cytuję chama - dopisek mój ), czyli siostry Radwańskie powinny się przyjrzeć prawdziwej sportsmence jaką jest Justyna Kowalczyk i z niej brać przykład, a nie próbować spełniać zachcianki chciwego i despotycznego tatusia któremu euro i dolar strzeliły do głowy".

Autor: billy.the.kid   04.03.09, 09:04

Co się dzieje z Agnieszką Radwańską? "źle postawione pytanie, powinno rok temu brzmieć: CÓŻ TO SIĘ DZIEJE ŻE TA DZIEWCZYNA WYGRYWA?"

A odpowiedź jest beznadziejnie prosta, więc każdy kto ma wszystkie klepki na miejscu, zna ją bez mówienia - grała najlepiej jak potrafiła z pełnym zaangażowaniem i wiarą w siebie bez zakładania z góry, które da jej to miejsce i bez stawiania sobie jakichkolwiek ograniczeń i dało to jej takie miejsce jakie dało ( mówiła w wywiadach że sama siebie pozytywnie zaskoczyła i o to chodzi:)) i tak powinni grać wszyscy sportowcy, nie wyłączając żadnego, najlepiej od początku do końca kariery, bez względu na to jakie daje im to w danym momencie miejsce w rankingu.

Tyle tylko, że w Polsce jest to prawie niemożliwe ze względu na bezinteresowną zawiść zakompleksionych rodaków, którzy bez względu na to czy w danym momencie dany sportowiec znajduje się w trendzie spadkowym czy wzrostowym, zawsze znajdą pretekst, aby dać upust swej niszczycielskiej naturze.

Jedynym wyjątkiem w tej niszczycielskiej pasji, jest moment w którym sportowiec osiągnie sam szczyt (co w tak nastawionym dewastatorsko społeczeństwie, jest prawdziwym ewenementem), wtedy dopóki pozostaje na nim, nagle z wściekłych malkontentów przemieniają się wobec niego w bezprzykładnie obrzydliwych lizusów i wazeliniarzy i wykorzystują jego przykład, aby niszczyć innych, bo według nich każdy sportowiec ma obowiązek być przez całą karierę najlepszy na świecie, a jak nie jest to jest to jego wina i powód do chamskich i mściwych ataków ( jest to jedyne "racjonalne" wytłumaczenie dla tej niszczycielskie pasji tratowania wszystkich i wszystkiego co wyrasta ponad przeciętność, czyli daje się zauważyć)

Żaden sportowiec nie ma wpływu na okoliczności zewnętrzne, takie jak szczęście/nieszczęście, poziom gry/kontuzje rywalek, czy też ich decyzje życiowe (np. odejście Henin) i nie powinno to nikogo, ani rozpraszać, ani specjalnie zajmować. Bredzenie że ktoś wygrał, bo ktoś rzekomo słabo grał, obojętnie kogo by to nie dotyczyło, dla mnie jest zwykłym chamstwem, a takie ujadania po każdej wygranej danej zawodniczki dowodzi jedynie obsesji, którą tylko zawiścią i życiową frustracją bredzących można wytłumaczyć.

Pytanie więc winno brzmieć. co się DZIEJE ŻE NIEKTÓRZY ROBIĄ Z TEGO POWÓD DO CHAMSKICH ATAKÓW?


Autor: maz-46   03.03.09, 18:04

"(...) Nie widzę nic złego w tym, że dziennikarz próbuje przeanalizować przyczynę kompromitujących występów Agnieszki Radwańskiej w tym sezonie. A są one kompromitujące, bo jak nazwać porażki w niektórych setach do zera?. Prawda jest niestety okrutna. Agnieszka jest fatalnie przygotowana do sezonu. Jej ojciec i zarazem trener (...) Opowiadał jakieś brednie o księgowych i podatkach, czyli jednym słowem troszkę się poprzewracało od nadmiaru zupełnie bezpodstawnych sukcesów w ubiegłym roku. Powtarzam, zawodniczka z tak nikczemnym serwisem i siłą fizyczną, jak Agnieszka, nie ma prawa być w I dziesiątce. To że jest, to zwykły przypadek i obecnie życie szybko weryfikuje tę fatalną pomyłkę losu..."

Piszę takim językiem, abyś mógł zrozumieć!. Maz - 46, Ty wałkoniu i pyskaczu, powinieneś wiedzieć komu zawdzięczasz to, że masz okazję wydalać z siebie lęki i frustracje wynikające z Twojej przypadkowej, plugawej, nikczemnej, kompromitującej Twoich wychowawców wegetacji, a zawdzięczasz to temu, że pierwszy raz od dziesięcioleci mamy tenisistkę w światowej czołówce. Jak każdy niewydarzony i nic niewarty półgłówek kąsasz rękę, która Cię karmi.

Tobie się niedojdo w d... przewróciło, skoro wydaje Ci się, że masz prawo czegokolwiek od kogokolwiek wymagać, czy kogokolwiek z czegokolwiek rozliczać. Morda w kubeł capie zatracony. Prawda jest niestety okrutna - powinieneś się cieszyć z tego, że żyjesz między ludźmi, bo życie szybko zweryfikuje tę fatalną pomyłkę losu...


   swiatlo 13.02.09, 22:41

"Ciekaw jestem kiedy tata wreszcie zrozumie że już osiągnął co mógł i że
doszedł do ściany. Zarówno z Agnieszką jak i z Ulą.
Czas na fachową opiekę nad tymi bardzo utalentowanymi tenisistkami. Bo po prostu szkoda talentu".

Zgaś to światło, to Ci się zaraz w głowie rozjaśni.

Po każdej porażce zmiana trenerów?, to właśnie dlatego Polacy nic nie osiagają w sporcie, chorobliwa niecierpliwość z braku odporności na porażki.

Ta ciągła zmiana trenerów, jako recepta na porażki to totalna bzdura, można ją wytłumaczyć tylko dziecinnym brakiem odporności na porażki, a to największa zmora polskiego sportu.

Życie to nie bajka i z porażkami trzeba się nauczyć żyć i z nimi radzić, inaczej kondycja naszego sportu na zawsze pozostanie marna i incydentalna.

Nie emocje przed rozumem, tylko rozum przed emocjami.

Trener uczy się na błędach, jak wszyscy, a my ciągle ich zmieniamy, aby nie mogli pokazać czego się nauczyli i aby nowi musieli się uczyć od nowa. Ile nas dzięki temu ominęło zwycięstw tego nigdy się nie dowiemy.

W innych krajach trenerzy trenują wiele lat z wyjątkami  pomimo porażek, a u nas wyjątkami są trenerzy, którzy pracują kilka lat z jedną drużyną.

Kiedy się nauczymy, że rzeczywistości nie da się zakląć i ze Polacy nigdy nie będą ciągle wygrywać i że goniąc za tym co niemożliwe (ścigając króliczka), traci się to co możliwe. Lepsze jest wrogiem dobrego. 


Nick "Tenisista" napisał "(...)mój drogi(...), mój kochany Wiktorku 1, dla mnie liczy się to CZYM TENISISTA WYGRYWA, i JAK wygrywa, a nie CZY w ogóle wygrywa",

Wyobraź sobie, że dla mnie też,  o ile chodzi o moje gusta i dlatego cenię tenis AR, ale tenis to sport więc rezultat decyduje która rywalka jest lepsza. "Tenisista", a nawet nie wie, że tenis to sport:)

Natomiast proszę jeśli łaska się ze mną nie spoufalać, bo to co Ty robisz (całokształ) nie da się niczym innym wytłumaczyć poza ślepym szowinizmem i dla mnie powinni  Cię zamknąć w pace, albo w psychiatryku, aż wróci Ci rozum, a nie pozwAlać Ci biegać po lasku i straszyć dzieci.

Jeśli chodzi o mój nick, to wiktor był zajęty, a 1 jest pierwsza z brzegu, jeśli Ci zaś chodzi o mój światopogląd to jestem demokratą, na zasadzie, że nie uważam się za lepszego od nikogo, ale i też nikogo nie uważam za lepszego od siebie i że o ludziach świadczą czyny, a nie słowa, a moim największym autorytetem jest rozum, bez różnicy obcy czy własny. Inaczej pisząc staram się żyć w zgodzie z rozumem.


Autor: Gość: rzabsko IP: *.cable.ubr03.aztw.blueyonder.co.uk   09.02.09, 00:06

Pisać o polskich tenisistkach i wstawiać fotkę, beznadziejnej zresztą, tenisistki z innego kraju, (...)?

W kwestii Hantuchowej. Jeśli ktoś nie jest gwiazdą pierwszej wielkości, ewentualnie nie jest Polakiem, to jest beznadziejny, to chyba efekt mocarstwowych fobii (które paradoksalnie łączą ze sobą na zasadzie przeciwieństwa "euforystów" i defetystów)  mających swe źródło w zadawnionych kompleksach, które skutkują toksyczną presją na zwycięstwa, z której bierze się brak odporności na porażki (krakanie przed, a pomstowanie po zawodach), a wynikiem tego równania jest kondycja polskiego sportu i nie tylko sportu.

Żart polega na tym, że aby dochować się wielu gwiazd pierwszej wielkości muszą być sprzyjające warunki rozwoju, a takimi jest wielkoduszność większości rodaków, w miejsce ich małoduszności.

Moja definicja krakania - jeśli możemy przegrać, to na pewno przegramy, w miejscu gdzie powinno być:  jeśli możemy wygrać to na pewno wygramy ( oczywiście nie można tego rozumieć dosłownie, tylko zgodnie z duchem sportu "niech wygra lepszy" i porządkiem przed i po meczowym, ale u nas ze zrozumieniem tego mają często problemy nawet kaprale, czyli dziennikarze i komentatorzy). Inaczej mówiąc nie można sprawiać niespodzianek, ani wygrywać meczy bez mocnej i nieudawanej wiary w siebie.

Moja definicja bezrozumnego pomstowania - przegrała, a rywalka przecież miała być "słabsza", a deklarowała, że będzie walczyć i wygra, ale ona beznadziejna, już nic z niej nie będzie i nawet nie walczyła, skoro przegrała.

tylko ten nie popełnia blędów, kto nic nie robi
tylko ten nie przegrywa, kto nie gra

Żart polega na tym, że żądając od sportowców - z powodu nikczemnej odporności na porażki, zwłaszcza u tych co nic, albo niewiele robią - każdorazowego realizowania składanych "obietnic" ( bez zrozumienia ich kontekstu), choćby tylko poprzez werbalne rozliczanie ich za nie, czy też wyśmiewanie ich z góry, jeśli akurat uważa się je za mało realne, przyczyniamy się do powstawania blokady psychicznej w postaci obawy przed ich składaniem ( jak wyposzczony kibic zniesie je po porażce), a przecież sportowiec musi wierzyć w siebie, aby mógł wygrywać, sprawiać niespodzianki, a przede wszystkim, aby mógł się rozwijać. Sportowiec sam musi wiedzieć co w danym momencie jest dla niego dobre, czy składanie daleko idących obietnic, czy skromność, czy asekuracja, czy żarty i kibic (obojętnie kapral, czy szeregowiec) ani przed, ani po zawodach, nie powinien z tego czynić problemu. Poza tym jednych mobilizuje  składanie  "obietnic", a inni lepiej się czują z asekuracją, albo raz tak, a drugi raz odwrotnie. U nas jest to utrudnione przez brak odporności na porażki pseudokibiców, ich toksycznej presji na zwycięstwa i spowodowanych  nimi choćby tylko werbalnymi rozliczeniami sportowców, za niezrealizowane "obietnice". I jak my chcemy rywalizować z krajami, w których nie znają podobnych problemów?.

W Polsce trudno cieszyć się np. sukcesami AR i jej dopingować, bo mamy za dużo pseudokibiców, którzy tego nie zdzierżą, bo na wszystko kręcą nosem i wymagają samych cudów, ale tylko od polskich sportowców (innych i siebie samych oszczędzają), a np. Duńczycy ponoć noszą Carolinę Wozniacki "na rękach" i nikt, albo prawie nikt nie robi tam z tego problemu, bo co to komu przeszkadza?. Jak w takim środowisku społecznym, można normalnie się rozwijać?.



Moim zdaniem bezrozumna presja społeczna na zwycięstwa wywołuje strach przed porażkami, a "(...)jak ktoś się boi, niech nie gra. Strach przed przegraną sprawia, że będzie grał nie tak, by wygrać, ale tak, żeby nie przegrać(...)" -  Kazimierz Górski.

Jeśli ktoś nie wie do czego zmierzam to proszę zajrzeć  tutaj



niedziela, 15 lutego 2009

Autor: Gość: MACIEJ IP: *.ny325.east.verizon.net 24.01.09, 23:05

"okazało się, że  prawdą jest, że na porównywalnym poziomie co Radwańska dziś, jest z 30-40 zawodniczek, i z 20 lepszych od niej, a 10 to tak o kilka klas lepszych. To samo i ja myśle (sic! dopisek mój), a z takimi dziewczynami jak Kleybanowa, która jest teraz niżej w rankingu niż Radwańska, Agnieszka nie ma żadnych szans. Nie będę już wspominał o Azarence i wielu innych".

"okazało się, że  prawdą jest ... " -  To jest znana specyfika wszystkich zakompleksionych malkontusiów, że po każdej porażce (tutaj z Kateriną Bondarenko) wyciągają najdalej idące wnioski  odnośnie całej wcześniejszej, obecnej i dalszej kariery danej sportsmenki i troi im się, że każda zawodniczka dobrze grająca w tenisa MUSI być od niej lepsza. Dobrze grająca w tenisa to oznacza, że grająca tenis siłowy, bo malkontenci z racji swej wrodzonej przygłupoty tylko taki tenis od biedy rozumieją. I oczywiście stosują swoja metodę tylko wobec Polaków, bo to są polscy malkontenci i tylko Polakom dobrze życzą:), a kryteriów obiektywnych, jak na przykład miejsce w rankingu, nigdy nie umieli zrozumieć. A że Klejbanowa kilka dni później przegrała z Agnieszką o to mniejsza, bo przecież nie o to chodzi:).

Autor: Gość: MACIEJ IP: 70.107.7.* 10.02.09, 00:40

"Dlaczego chamie nie udzielisz prostej odpowiedzi, że wg ciebie Radwańska wygra w 2 rundzie w Paryżu?" .

Urażony w swych ambicjach malkontent przewidujący porażkę przed każdym meczem, oczywiście z czystej życzliwości, tutaj na występie przed pojedynkiem AR z Klejbanowa, cały w skowronkach, że może dzięki temu uchodzić w swoich oczach za geniusza.

Sport nie polega na przewidywaniu ( nie umiesz odróżnić gry w zakładach od kibicowania?), tylko na dopingowaniu temu komu się kibicuje, ja nie przewiduję i nie zastanawiam się kto wygra, bo i tak wygra lepszy.

Za to zawsze wierzę, że ten komu kibicuję ( a to zawsze kwestia dobrowolnego wyboru) wygra każdy najbliższy mecz, bo na tym polega doping i kibicowanie, taka jest rola kibica, niezależna od takich czy innych obaw. Jeśli kibic je ma, to umie je tak wyrazić, aby nie pomylono go z anty kibicem. 

Po meczu jest czas na zastanawianie się i ocenę, ale to też trzeba umieć umiejętnie robić, aby przez pomyłkę nie wyrzucić dziecka z kąpieli, a zostawić w niej tylko brudną wodę.

Nawet mniej utalentowany sportowiec może osiągnąć więcej od bardziej utalentowanego, jeśli żyje w normalnym społeczeństwie, w którym malkontenctwo jest mało zauważalnym marginesem ( a nie trzyma za mordę resztę, sprawując rząd dusz i stanowiąc opinię publiczną, której wszyscy się boją i dlatego się z nią liczą, nawet przy podejmowaniu nieodwołalnych decyzji). A takim nie jest społeczeństwo gdzie wiesza się psy na sportowcach po każdej ich porażce.

Co prawda nawet chore i obrzydliwe malkontenctwo może mieć pozytywny skutek i zmotywować niektórych sportowców na zasadzie "No, Zając! Ja ci jeszcze pokażę!", ale to może przynieść tylko incydentalne sukcesy, a nie częste i powtarzalne. Ale to znowu nic odkrywczego, każda nawet największa wada ma zalety, a największa zaleta ma swoje wady.

A jeśli komuś nie kibicujesz, to się nim nie zajmujesz, a nie go obsmarowujesz i tyle.

Jeśli nawet ktoś uważa, że dany sportowiec nic więcej w najbliższym czasie nie osiągnie, to też nie jest to powód do malkontenctwa. Ponieważ: 1) w malkontenctwie generalnie nie ma nic dobrego. 2) nikt nie jest alfą i omegą. 3) przyszłość też jest bardzo ważna. Sportowiec musi pracować nad sobą w optymalnych warunkach, gdyż może osiągnąć  szczyty swoich możliwości w później, a Ty chciałbyś go od razu "zabić" swoim malkontenctwem, bo nie spełnia twoich absurdalnych oczekiwań i nie jest taki jakbyś sobie wymarzył ( zmień obiekt kibicowania, ale na to jesteś chyba zbyt przygłupi ). A znając malkontentów i ich syjamskich braci "euforystów", sprawujących na zmianę rząd dusz w Polsce i czerpiących natchnienie z jednego źródła "narodowych kompleksów", to byście chcieli wszystko od razu i najlepiej podane na tacy, czyli nic z siebie nie dając.


Autor: Gość: Piotr IP: *.static.dsl.dodo.com.au   11.02.09, 11:18

"Mylicie się!! Chciałbym, aby Polka grała tak jak inne dziewczyny z czołówki. Chciałbym, aby była najlepsza na świecie i zasłużenie ( a jak można niezasłużenie? - dopisek mój) oscylowała w granicach 5-10 miejsca. Na to potrzeba jednak i sporo talentu i ogromu pracy ( zgadza się!, więc o co chodzi? - dopisek mój). Dziewczyny z czołówki nie przegrywają w beznadziejny ( oddałbyś ostatnią koszulę, aby choć raz tak przegrać - dopisek mój)  sposób z byle kim (każda z nich jest 1001 razy więcej warta od Ciebie - dopisek mój)". Byłem, widzialem, ona nie ma szans-niestety. Jest słabiutka (sic, zawodniczka z pierwszej 10. :) - dopisek mój), o czym w tym roku sie przekonamy ( to nie ma nic wspólnego z jej dotychczasowymi osiągnięciami - dopisek mój). Cześć".

Wiem, że byś chciał, ale jesteś za przygłupi, aby docenić inteligentny tenis.

Jesteś tym Polakiem, który chciałby kibicować AR tylko dlatego, że jest Polką (nie widzę w tym nic złego, bo tak jest wszędzie na świecie), ale ponieważ ta nie gra prostego tenisa siłowego, więc widział, oglądał, ale nie wiele zrozumiał i teraz zamiast znależć sobie inną tenisistkę, która by trafiła w jego gusta postanowił zająć się obrzydliwym, chamskim i prymitywnym anty kibicowaniem.

Żart polega na tym, że niejaki "tenisista" takich jak ty teoretycznie zwalcza (podaje Was jako przyczynę swojego obłędu), ale w praktyce trzyma z wami sztamę:)

Nie rozumiesz, że nikt Ci nie każe oglądać, czy kibicować AR i że nie jest to żaden powód, aby pisać chore, chamskie, zawistne posty typowe dla zaściankowego, zakompleksionego buraka.

Nie masz zawistny malkontencie żadnego pojęcia, ani o tenisie, ani o "dziewczynach z czołówki".

Nie tylko dziewczyny z czołówki, ale nawet dziewczyny z samego topu wielokrotnie przegrywały w "beznadziejny sposob z byle kim" i na to są setki dowodów.

Typowy zakompleksiony malkontent, który nie dając z siebie nic, od polskich sportowców ( zagranicznych oszczędza) spodziewa się Bóg wie jakich cudów, samych zwycięstw i ciągle pomstując z ich braku nie dostaje nic, tacy jak Ty są zmorą mojego kraju i trzymają go na dnie.

"Chciałbym, aby Polka grała tak jak inne dziewczyny z czołówki. Chciałbym, aby była najlepszą na świecie i zasłużenie  oscylowała w granicach 5-10 miejsca" - żeby to zobaczyć musiałbyś najpierw zgładzić siebie i wszystkich malkontentów do Ciebie podobnych.

O takich jak Ty  mówi się: kupę zrobił i ma jeszcze kupę do zrobienia. 


Wybrana grupa malkontetów przed meczem Radwańskiej z Mauresmo:

Autor: Gość: Piotr IP: *.static.dsl.dodo.com.au   12.02.09, 22:40

"No to nasza panna ma baty z ta rencistką, która jeszcze nieźle gra".

Autor: Gość: MACIEJ IP: *.nycmny.east.verizon.net   13.02.09, 02:54

"ostatnie 2 lata nie łapie się w pierwszej 10-tce, to dajmy sobie spokój z tym że Radwańska może mieć z nią kłopoty. Ale już w następnej rundzie jest Cornet lub Jankovic i to będzie sprawdzian formy dla Radwańskiej".

Autor: maz-46   13.02.09, 07:14

"Cornet lub Jankovic będą sprawdzianem formy, ale dla Mauresmo. Radwańska jest cienka (...) i nie ma żadnych szans wygrać z tą lesbą. Chyba, że zacznie do niej miło się uśmiechać... "

Przepowiadają porażki przed każdym meczem, aby później pochwalić się jasnowidzeniem, najpierw obrażają przeciwniczkę ( teraz trafiło na gwiazdę światowego tenisa), aby później napisać, że taka słaba przegrała z jeszcze słabszą.

Albo przewidują łatwe zwycięstwo ( a w sporcie tylko półgłówek rozdaje zwycięstwa przed meczem), aby póżniej przedstawić porażkę w jak najgorszym świetle, a jak wygra to je zdeprecjonować, no i aby przedłużyć swój trupi odór o jeden mecz.

Mają takie podejście tylko do Polaków, wszystkim innym każdą porażkę puszczą szybko płazem.

Zajmują sie podłym anty kibicowaniem, co już samo w sobie i wobec kogokolwiek jest chore, podłe i nikczemne, tylko dlatego że ich rodak odnosi sukcesy.

Żyjemy w kraju całej masy podłych, małych, ciemnych matołków, których jedynym zajęciem którego sens jako tako rozumieją jest podkładanie nogi każdemu któremu lepiej się powiodło.

Pojedynczo trzymają mordy w kuble i tylko z pode łba zerkają na przechodzących ludzi, są odważni i bojowi tylko w grupie takich samych chojraków jak oni, ale internet zapewnie im anonimowość i czują w sobie moc i odwagę i bez ograniczeń realizują swoje powołanie.

Czy ktokolwiek może się dziwić, że Polska jest zaściankiem i pośmiewiskiem Europy?.

Żyją w bagnie po same uszy i świata poza nim nie widzą.

Żywe trupy.


Poniżej są linki do jednych z wielu równie, a nawet bardziej absurdalnych tekstów skrajnego malkontenta o nicku "tenisista" i moja generalna jego ocena.

się nie znacie! ile można wam to samo tłumaczyć? - Gość: tenisista 12.02.09, 18:58    

przecież powiedziałem że nie mam czasu więcej - Gość: tenisista 12.02.09, 13:41    

"Tenisista" wiem że strasznie usilnie pracujesz, aby sam siebie do tych idiotyzmów przekonać, ale nikt nie może być aż tak bezrozumny i jeszcze nie siedzieć w domu wariatów. Do perfekcji opanowaleś metodę mówienia co się wie, nie wiedząc co się mówi.

Już dawno tenis zszedł na dalszy plan, jeśli w ogóle był kiedykolwiek na jakimś planie.

Jest tylko chora obsesyjna nienawiść do jak to nazywasz "polskiego sukcesu" i do tego, że ten "polski sukces", którego nie możesz znieść odebrał Ci rozum i przyjemność z oglądania tenisa.

Masz teraz tylko jeden cel i jesteś gotów używać wszelkich najpodlejszych środków - podważyć za wszelką cenę "polski sukces", nawet za cenę największego poniżenia z pisania największych idiotyzmów jakie kiedykolwiek świat widział.

Przecież gdyby Agnieszka była jakiejkolwiek innej narodowości piał byś z zachwytu nad jej "talentem, wielkimi akcjami, techniką i atrakcyjnością gry", a gdyby Schnyder była Polką, czy Domachowska była w pierwszej 10. i rokowała duże nadzieje na wieloletnią karierę, to byś je odsądzał od czci i wiary, a ich tenis posyłał do diabła.

W tym co piszesz nie ma ani jednego sensownego zdania ( to się nazywa chroniczne ostatnie stadium bredzenia ), żadnej logiki poza logiką nienawiści, napisałbyś książkę na dowolny temat, aby zawrzeć w niej jedno sakramentalne zdanie, które już wszyscy znają.

Taka obsesyjna nienawiść nie da się niczym wytłumaczyć poza wściekłym szowinizmem i ksenofobią, to wcale nie są żarty, tobą już dawno powinna zająć się prokuratora.

Jeśli ktoś uważa jego bredzenia za jakieś "poglądy" jak np. "masoniżyd" to mu zazdroszczę tolerancyjności, ja też kiedyś roiłem sobie, że jestem bardzo tolerancyjny, ale teraz wiem że musiałem bardzo się pomylić, skoro coś takiego bierze się za dopuszczalne "poglady".

Jest moim zdaniem tylko jedna możliwa alternatywa, do tego co wyżej napisane.

Że to typowy polski malkontent jakich w Polsce jest bez liku, który jak tylko usłyszał że jakaś Polka pnie się w górę rankingu, zaraz założył na oczy brudne ciemne okulary ( które można zdjąć, ale brudu w mózgu już nigdy nie da się usunąć) i zaczął pisać bzdurne teksty (wykorzystując w niecnym celu swoje zainteresowanie tenisem), a ponieważ nie umiał się później z tego wycofać, to brnie w to coraz głębiej.

Ale nawet gdyby tak było, to i tak efekt jest taki jak wyżej opisałem (antypolski szowinizm), a efekt jest chyba ważniejszy od motywów?.

Bo jeśli ktoś napisze że jakakolwiek różnica w gustach może doprowadzić człowieka do obsesji, to go potraktuję śmiechem, bajki są dobre dla dzieci:).

czwartek, 22 stycznia 2009

Sfrustrowany "kibic", który wybrał się na mecz AR z Bammer pod wpływem wycinków prasowych, aby porównać "rzeczywistość", ze swoimi wyobrażeniami. Ciekawe jakie miał wyobrażenia o tenisie i o Radwańskiej i co chciał zobaczyć ?:). Oto on w całej dorodności:

Autor: Gość: Piotr IP: *.static.dsl.dodo.com.au   11.01.09, 11:11

"Tyle się nasłuchałem ,tyle się naczytałem, że postanowiłem zobaczyć na
własne oczy talent Agnieszki Radwańskiej. Mecz beznadziejny, ona to jakiś przypadek. Gra fatalnie bez głowy, a i ręka też słaba, serwy 134-142 km/h. Ogólnie dno. Na meczu była garstka Polaków, których sędzina pouczała kiedy im wolno klaskać. Nr.10 to chyba żart".

1) Aby ocenić jako tako mecz trzeba spełniać przynajmniej dwa podstawowe warunki, a) obejrzeć wiele innych meczów na przestrzeni kilku lat, aby mieć punkt odniesienia i b) mieć troszkę oleju ( nie za dużo, aby nie wypłynął z głowy) w głowie, aby wiedzieć, że o poziomie meczu decydują obie rywalki. (albo "słabsza" dostosuje się do "lepszej", albo odwrotnie, albo coś po środku)

2) Każdy widzi to co chce widzieć, Ty widocznie patrzyłeś na mecz tylko krytycznie i z góry przyjętą tezą, poza tym gdybyś znał sią na rzeczy tak jak się nie znasz, to byś wiedział już przed meczem, że Agnieszka nie gra siłowo, a pisanie, że gra "bez głowy" to totalna kompromitacja i dowód skrajnego uprzedzenia, bo odwraca rzeczywistość o 360. stopni.

Każdy mecz tenisowy stoi na bardzo niskim poziomie, jeśli rozpatrywać go z punktu widzenia samych błędów, oglądając go tylko przez ciemne okulary. Jesteś ciemnym zakompleksionym polskim frustratem, który zawsze będzie psioczył na swoich (widząc same wady) i gloryfikował obcych (widząc same zalety). Jednym z wielu takich w Polsce. Chyba nigdzie te osobniki nie występują w takich ilościach na tak małej przestrzeni jak u nas.

Serena Williams ( Kuzniecowa nie wiele lepszy ) rozegrała słabszy mecz w pierwszej rundzie od Radwańskiej. Strasznie się mordowala z niżej notowaną rywalką od Bammer.  Mecz był beznadziejny, ona to jakiś przypadek. Gra fatalnie, bez głowy. Ogólnie dno. Na meczu była garstka Amerykanów, których sędzia pouczał kiedy im wolno klaskać. Nr.2 to chyba żart.

Tyle tylko, że ogól Amerykanów to nie są sfrustrowane dupki, którzy nie mogą spokojnie znieść sukcesów swoich rodaków. A sędziowie zwracają uwagę kibicom niemal na każdym meczu i tylko polski zakompleksiony frustrat zwraca na to baczniejszą uwagę.


IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net Gość: divvy 20.01.09, 13:22 

"(...)może w końcu polska prasa zacznie relacjonować a nie kreować. Bo polski tenis to jeszcze daleko w tyle za dobrymi a pani /Isia,Asia, Aga .../ oprócz dobrego miejsca w rankingu, to po prostu przeciętna tenisistka jakich dziesiątki na światowych kortach, niestety" - komentarz do meczu z Bondarenką w AO.

niestety sam kreujesz, a nie relacjonujesz rzeczywistość, tylko że kreujesz negatywną "rzeczywistość", czy chcesz abyśmy na zawsze zostali w tyle, czy też nie masz pojęcia o tym co robisz?

jak przeciętna tenisistka może mieć dobre miejsce, pokaż jak to się robi, a będziesz miał miliony klijentek i zostaniesz najbogatszym z szejków, czy nie widzisz w tym absurdalnej sprzeczności?, to tak według Ciebie powinno wyglądać relacjonowanie rzeczywistości ? 

moim zdaniem to jest czarny PR ostatniego sortu

to jest to co uprawia duża część Polaków, w stosunku do swoich rodaków

to powoduje, że jesteśmy i długo będziemy w "tyle za dobrymi"

a wszystko dlatego ze ty i tobie podobni nie potraficie z godnością przyjąć porażek

każdy czasami przegrywa , nawet najlepsi zawodnicy z wieloma tytułami
wielkoszlemowymi

np. Ana Ivanovic przegrała sporo meczy w pierwszych rundach w zeszłym roku, czy Serbowie tak samo lamentowali, czy podważali jej sukcesy, czy skazywali ją na degradacje do 4 ligi?, tak czy nie?( nie podoba się ten przyklad to znajdzie się wiele innych)

i dlatego Polska odnosi dużo mniejsze sukcesy w tenisie (i nie tylko) od mniejszej Serbi i dzieje się to dzięki rzeszom tobie podobnych, niestety


Autor: Gość: ble IP: *.internetdsl.tpnet.pl   19.01.09, 07:16

"już szuka wymówki. Nie wie czy pasuje jej styl rywalki. Radwańskiej(mowa o Agnieszce - dopisek mój) i jej ojcu zawsze coś nie pasuje, albo piłki za okrągłe, albo linie za białe. Poćwicz lepiej serwis, bo podajesz jak 10latka".

"ble" nie sil się na interpretacje słów, ale patrz na boiska, korty
itd. i na zachowania sportowców na nich.

np. Radwańska walczy na korcie (pomijając rzecz jasna wyjątki od każdej reguly), nawet jak jej nie idzie i walczy sama ze sobą i z rywalką jednocześnie ( patrz: olimpiada)  i jakbyś wymyślnie nie zinterpretował jej i jej trenera słów, tego co widać nie zmienisz

a np. nasi piłkarz sporo "obiecywali" przed ME i dobrze (to chyba zawodnik sam musi wiedzieć czy "obietnice" mu pomogą/przeszkodzą na boisku, ale rozliczany winien chyba być nie za "obietnice" czy ich brak, nie za zwycięstwa/wyniki czy porażki, ale za postawę na boisku), ale tylko na "obietnicach" się skończyło, walki było jak na lekarstwo

wnoszę na zasadzie dedukcji, że Twój rozum na pewno nie ma więcej niż 10 lat niezależnie od wieku reszty  Twoich organów.


Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl   13.01.09, 13:30

(...) "w tym roku wyraźnie spadnie, dlatego że nie może tak jeździć na setki imprez niskiej rangi jako nr z 10, i nie będzie powtórki z rozrywki (...) przecież specjalnie tak zrobili, jak zobaczyli kto wygrywa w tenisa, złapali się za głowę i zrobili trudniejszą rywalizację żeby przypadkiem do 10 takie Radwańskie nie wpadały więcej. pozdrawiam!"

Ordynarne kłamstwo plus bezinteresowna zawiść połączona ze swoistą spiskową wizją przyczyn wprowadzenia nowych zasad turniejowych. Kłamstwo powyzsze jest stałą śpiewką wszystkich frustratów.

W 4 inkryminowanych nie wiedząc czemu turniejach 3 i 4 kategorii Agnieszka Radwańska zdobyła łącznie 306 punktów i 2 z 3 pucharów. Gdyby odjąć te punkty z jej całosezonowego dorobku to nadal by piastowała 10. pozycję w rankingu ( 11 Nadia Pietrowa traciła do 10 Radwańskiej 310 punktów).

Ale nie tylko AR grała w turniejach niższej rangi i nie tylko jej trzeba byłoby odejmować punkty. Poniżej wybrane zawodniczki z pierwszej 20 i ich dokonania w turniejach 3 i 4 kategorii.

Dementiewa w 3 turniejach 3 i 4 kategorii ( 330 punkcików i 1 puchar) Zwonariowa w 4 turniejach 3 i 4 kategorii ( 365 i 2 puchary) Pietrowa w 5 turniejach 3 i 4 kategorii ( 391 punkcików i 2 puchary) Wozniacki w 6 turniejach 3 i 4 kategorii, w tym 1 ITF ( 545 punkcików i 3 puchary w tym jeden ITF) Pennetta w 10 turniejach 3 i 4 kategorii ( rekord w tej specjalności, 492 punkcików i 2 puchary) nadzieja Francuzów Cornet w 4 turniejach ( 242 punkcików i 1 puchar) Bartoli w 3 turniejach 3 i 4 kategorii ( 3 punkciki, zawodniczka która zaczęła sezon na 10 a zakończyła na 17 miejscu nie wygrała ani jednego meczu w 3 turniejach 3 i 4 kategorii, jest to rekord świata w tej specjalności) Srebotnik w 7 turniejach 3 i 4 kategorii ( 300 punkcików )

Nie słyszałem aby ktoś poza frustratami z Polski czynił z tego problem. Jeśli ktoś spadnie z pierwszej 10., to może się to stać dlatego, że teraz zawodniczki z poza pierwszej 10. maja łatwiej i mogą do woli grać w turniejach rangi "international" a zawodniczki z 10. tylko w 2 takich turniejach rocznie.  Oczywiście frustratom nie chodzi o fakty, czy zasady tylko o to, że oni za nic nie mogą znieść sukcesów swoich rodaków.


Autor: Gość: Piotr IP: *.static.dsl.dodo.com.au   14.01.09, 08:56

"Wrócę jeszcze do meczu z Hantuchovą gdzie napisałem, że to nie
wygrała Radwańska,a przegrala Hantuchova. Jeśli ktoś popełnia w 2
setach 36 unforced errors to musi przegrać, Aga tylko 6. W/g Match
Statistics w innych elementach gry lepsz była Hantushova. Proste?"(...) 

Zdziwiłbyś się z iloma niewymuszonymi błędami można wygrać :). Ale w tenisie nie prowadzi sie tak dokładnych statystyk jak w NBA, a szkoda. 

Przykład jeden z wielu: mecz Kuzniecowa - Aliona Bondarenko 3 runda AO 7:6(7), 6:4. 1 seta Kuzniecowa wygrała mimo 40 niewymuszonych bledów własnych do 18 takich błędów rywalki i obronieniu 3 pilek meczowych. W całym meczu miała 68 błędów niewymuszonych do 37 Aliony, która przegrała mecz przy stanie 5-4 40-30 podwojnym bledem serwisowym, po tym jak wybroniła 2 piłki meczowe.  Komentator swoim zwyczajem nazwał to "prezentem" i podarowanym meczem rywalce. Cóż, kibice uczą się od komentatorów!. Ponado Kuzniecowa znana z asów, w całym meczu nie popełnila ani jednego asa, a i tak wygrała. Gdyby Radwańska wygrała taki mecz z Kuzniecową, napisałbyś dokladnie to samo co napisałeś powyżej. A kto ponosi winę za błędy Kuzniecowej, ona czy Aliona?. 

Teraz poważnie. Jakie inne statystyki masz na myśli? Własne?

Przy większej celności pierwszego podania Hantuchovej skuteczność
zarówno pierwszego jak i drugiego podania była po stronie Agnieszki,
w ilości zdobytych breaków i zdobytych punktów też lepsza była Agnieszka. Które statystki miała lepsze Hantuchova?

"nie wygrała Radwańska, a przegrała Hantuchova" -  to stały refren wszystkich frustratów, śpiewany ochoczo i w chórku, po każdym wygranym meczu Agnieszki Radwańskiej.

1) W tenisie nie chodzi o to aby popełniać dużo niewymuszonych błędów ( i nawet nie ma takiego przymusu), tylko odwrotnie i to nie są żadne "prezenty" tylko przejaw słabości gry. Tenis to gra błędów jak każda gra, a wygrywa gracz który popełnia ich mniej i nie dlatego że rywal popełnil ich więcej, tylko dlatego, że on popełnił ich mniej. Znaczy, że był lepszy.

2) Kto normalny robi problem i z tego, że zawodnik robi mniej błędów od swoich rywali?, normalny człowiek, to by się z tego cieszył i tym szczycił. Zawodniczki grające siłowo (zwłaszcza te które grają prosty tenis) nie są wstanie robić mniej błędów od Agnieszki ( pomijając jakieś wyjątki), niech więc zaczną grać tak jak Agnieszka.

3) Zapamiętaj też to co powiedział trener Kazimierz Górski: "Jak się szczęście zaczyna powtarzać, to już to nie jest szczęście".


Autor: Gość: Michu IP: *.adsl.inetia.pl   15.01.09, 01:42

(...)"A nawiasem mówiąc: "przegrywa (mowa o Marcie Domachowskiej - dopisek mój) z zawodniczkami marnej klasy, z którymi starsza Radwańska nie przegrałaby nigdy nawet mając 40 stopni gorączki"

No to chyba ktoś ma kiepską pamięć, bo z mało znaną 15-latką nie tak dawno Agnieszka dostała baty. I bynajmniej nie byla chora"

Spokojnie pisałem o średniej, wypadki przy pracy każdemu się zdarzają. Słowo "nigdy" zostało użyte na zasadzie skrótu myślowego.  

Ponizej fakty, z całego sezonu, a nie jeden mecz:
AR w całym sezonie 2008 przegrała tylko jeden mecz (literalnie jeden) z zawodniczką z poza pierwszej 40. na 42 mecze z nimi (74-ogółem meczy w sezonie).

Porównanie z rywalkami z pierwszej 20. rankingu:
Jankovic 2 porażki z rywalkami z poza pierwszej 40. rankingu na 25 meczy (84 - mecze ogólem), Serena 1 na 21 meczy (52), Safina 3 na 29 (75) Dementiewa 1 na 24 (73), Ivanovic 3 na 20 (53), Venus 3 na 24 ( 51) Zwonariowa 6 na 42 (77 ), Kuzniecowa 1 na 26 (65), Szarapowa 1 na 16 (36), Pietrowa 3 na 35 (71), Wozniacki 5 na 41 (78), Pennetta 10 na 43 (74), Schnyder 8 na 33 (56), Cornet 7 na 31 (61), Azarenka 4 na 32 (60), Bartoli 10 na 26 (55), Czakwetadze 12 na 27 (51), Cibulkova 5 na 26 (67), Srebotnik 6 na 44 (64)

15- latka o której mowa wyżej, Michelle Larcher de Brito jest szykowana na wielką gwiazdę światowego tenisa (zobaczymy co z tego wyjdzie:), ta młódka ograła nie tylko Radwańską w 3 setach 2-6 6-3 7-5, ale również ograła Domachowską 6-0 , 6-1, ograła też dobrą Wloszke Flavię Pennettę, a z Kuzniecową i Sereną Wiiliams przegrała dopiero w trzecim secie, po walce.

Chcesz porównań z Martą to proszę: Marta przegrała (sezon 2008) 13 razy z zawodniczkami z poza pierwszej 40. rankingu WTA na 33 (44- meczy ogółem) meczy z nimi, a wygrywała tylko ( z jednym wyjątkiem) z zawodniczkami z poza pierwszej 50. rankingu WTA.

Marta tylko raz wygrała z zawodniczką z pierwszej 50. rankingu WTA. Była to wtedy 30. w rankingu Chinka Li Na (właśnie w AO przed piekną porażką z Venus), a Agnieszka tylko raz przegrała z zawodniczką z poza pierwszej 40.

Więc pytam, gdzie Krym,  gdzie Rzym?. Może w tym sezonie będzie odwrotnie, Agnieszka obniży loty, a Marta poszybuje bardzo wysoko, aż do gwiazd?. Być może, zobaczymy.

Różnica między Martą, a Agnieszką jest taka, że Martę znana
zawodniczka może zlekceważyć i dać sie zaskoczyć ( nie przygotować się mentalnie do trudów meczu), a Agnieszki żadna rywalka już nigdy ( chyba że znacznie obniży loty, ale w to nie wierzę) nie zlekceważy, bo wie czym to grozi. Więc teoretycznie Marta ma większe szanse na sprawienie niespodzianki. Oby to umiała wykorzystać.


Presja na zwycięstwa wywołuje strach przed porażką, a "(...)jak ktoś się boi, niech nie gra. Strach przed przegraną sprawia, że będzie grał nie tak, by wygrać, ale tak, żeby nie przegrać(...)" -  Kazimierz Górski.

Jeśli ktoś nie wie do czego zmierzam to proszę się zajrzeć  tutaj


sobota, 25 października 2008

Gość: re 06.10.08, 10:57

"(...)Nikt nie oglądał meczów AR, albo widział to, co chciał widzieć. Komentatorzy też bywają niesamowicie pomysłowi - jak Szarapowa popełniła ponad 70 niew. błędów w meczu z AR (w tym mnóstwo podwójnych serwisowych), to była "zasługa" Radwańskiej.(...)A co z innymi meczami, przegranymi przez Marię ? też same supertalenty nagle się objawiły ? Jak teraz raz po raz przegrywa Ivanowicz, nikt nie doszukuje się klasy rywalek. Mówi się zwyczajnie, że Ana ma dołek".

Sorry. Ale właśnie opisałeś swój przypadek, widzisz to co chcesz widzieć. Nie wystarczy wygrać raz, bo ktoś miał "dołek", tylko trzeba to co jakiś czas powtarzać, bo inaczej nigdy nie awansuje się w rankingu. Dlatego miejsce w rankingu pokazuje, czy zwycięstwa są przypadkowe, czy wynikają z umiejętności, i jakie jest aktualne miejsce danej zawodniczki w szeregu.

Ranking jest tworzony dla wszystkich jednakowo, wszyscy mają równe szanse. Jeśli zawodniczka popełnia wiele niewymuszonych błędów, czy podwójnych w 3 setowym pojedynku, to znaczy że zwyczajnie w danym meczu jest gorsza. Nie ma przymusu popełniania niewymuszonych czy podwójnych. To dotyczy wszystkich jednakowo. Ci co twierdzą że AR jest lepsza, a inne trafiły na słabszy dzień rywalek, są tak samo uprzedzeni jak Ty, tylko w drugą stronę, ale dopiero ranking weryfikuje miejsce w szeregu.


Gość: fuks 06.10.08, 09:31

"Różnica między top 60, 70 a AR jest taka, że ok. 85 % tych dziewczyn w swojej dobrej formie spoko wygra z Radwańską, nawet przy mniejszych umiejętnościach technicznych - po prostu siłą gry. Aga w najlepszej formie może wygrać, tylko w przypadku słabej dyspozycji rywalek. Ma jednak coś, co strasznie się przydaje - całą masę szczęścia, że trafia tak często na dołki panienek. Ot, cała tajemnica rankingu Agi".

1) Widać, że dla Ciebie "siła gry" i siła fizyczna, to jedno i to samo, gratuluję intelektu.

2) Każda zawodniczka może być w słabszej formie dotyczy to wszystkich jednakowo. Jeśli zwycięstwa AR tłumaczysz "słabszą formą" jej rywalek, to jej przegrane, jeśli chcesz być uczciwy również musisz tłumaczyć "słabszą formą", tym razem AR. Zobaczymy więc kto dalej będzie częściej w "słabszej formie" - AR czy jej rywalki i jakie to będzie każdorazowo dawać jej miejsce w rankingu. Każde miejsce jest bowiem wypadkową "słabszej formy" (jak to nazywasz) rywalek w relacji do "słabszej formy" danej zawodniczki. Dotyczy to tak samo 10 miejsca AR, jak 1 miejsca Jankovic, 2 miejsca Sereny, 3 miejsca Safiny itd.

3) Udało Ci się za to wyjaśnić tajemnicę swego wyjątkowego geniuszu, tylko absolutny geniusz może wymyślić taką rewelację, że 10 pozycja na świecie (w czymkolwiek) może być wynikiem "całej masy szczęścia". Zgaduję na zasadzie dedukcji, żeTy jesteś odwrotnym przypadkiem, pomimo że jesteś geniuszem, nic Ci się w życiu nie udało z powodu wyjątkowego braku "fuksa".


Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl   21.10.08, 21:24

Władze światowego tenisa, zauważyły że mechanizm wyłaniania numerów w pierwszej dziesiątce rankingu wynikający z obecnych zasad rządzących rozgrywkami i punktacjami, jest niesprawiedliwy, kiedy tylko zobaczyły co się wyprawia, i że taka Radwańska jest raptem ni to z gruszki, ni z pietruszki w pierwszej 10, a nic nie osiąga w ważnych imprezach(sic!), od razu z tego powodu, zrobiły natychmiastowe posunięcia zmierzające do lepszej reprezentatywności miejsc w rankingu.

Radwańska wycofuje się pokrętnym myśleniem, bowiem wie że przyszły sezon nie skończy się dla niej aż tak dobrze, że nie chce być w dziesiątce, wiedząc że i tak w niej nie będzie :). jednak ja wyłapałem tą misterną sztuczkę i ją wykazuję na wierzch.

"nic nie osiągneła w ważnych turniejach" - AR uzyskała w tym roku 2256 pkt. (ranking Race), w 23 turniejach, w tym w 4 turniejach wielkoszlemowych zdobyła 780 pkt., w 8 turniejach 1 kategorii 644 pkt., w 7 turniejach 2 kategorii 526 pkt, w 4 turniejach 3 i 4 kategorii zdobyła 306 pkt, gdyby odjąć te ostatnie 306 pkt. (oczywiście nie ma do tego żadnego powodu) to nadal by miała 10 miejsce w rankingu, bo przewaga AR nad jedenastą Pennettą (26 turniejów w tym10 wystepów w turniejach 3 i 4 kategorii, w których zdobyła 492 pkt) wynosi 442 pkt. Rzecz jasna życzliwego inaczej polskiego kibica żadne liczby nie usatysfakcjonują, on swoje swoje. 

Moim zdaniem AR najbardziej wkurza to, że te surowe (utrudniające życie) zmiany, dla pierwszej 10, wprowadzono akurat wtedy, gdy ona się w niej znalazła. Będzie walczyć o utrzymanie się w pierwszej 10, a one jej tej walki nie ułatwiają. Poza tym wszystkie daleko idące zmiany, wprowadzają niepewność i nerwowość, gdyż dopiero życie pokaże jakie tak naprawdę będą ich skutki. Tak więc wszystkie zawodniczki przed AR, które walczyły o awans do 10, a później o utrzymanie się w niej miały łatwiej, bo wtedy była pełna jasność i dowolność (a teraz nawet ograniczają ilość turniejów). Poza tym może rzeczywiście lepiej by było dla AR, aby była poza 10 (np. na 11 pozycji) na przyszły sezon (Kubica też wolał być w kwalifikacjach 11 niż 10, ze względu na dowolność tankowania paliwa).
 

Gdy się nie utrzyma w 1 dziesiątce, to wszyscy zawistnicy tacy jak np. tenisista uznają, że ich nienawiść (każdy zajmuje się tylko tymi zawodnikami którym kibicuje, obojętnie, czy ich chwali, czy krytykuje ) była uzasadniona i że okazali się geniuszami, a nie łajdakami. Ale mam nadzieję, że takie gnidy w ogóle AR nie obchodzą.


Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl   21.10.08, 21:24

Domachowska ma bardzo ładny styl i jedne z najmocniejszych uderzeń w kobiecych rozgrywkach, gra bezkompromisowo, coś ją wyróżnia, co poza przeciętnością ma do zaoferowania Radwańska?

Do nieudolnego tenisisty :)  to czego brakuje AR najbardziej, to właśnie przeciętności, a to co ją wyróżnia to  nieprzeciętność, dlatego tacy jak Ty ją nienawidzą. To jest definicja nieprzeciętności, którą nigdy nie pojmiesz z powodu wrodzonej przeciętności.


Ona nie jest wybitną zawodniczką...IP: *.bielsko.dialog.net.pl

   Gość: tenisfan 24.10.08, 16:09 

...jest po prostu bardzo dobrą tenisistką. Nie ma "papierów" na bycie ikoną tenisa: nie ma odpowiednich warunków, ani osobowości.

Ale na pewno jest kimś więcej niż wyrobnikiem, a to w warunkach polskiego tenisa spory sukces. Może gdyby ojciec ograniczył swoje wtrącanie się do spraw tenisowych i sponsorskich poszło, by jej w życiu lepiej, ale i tak nie ma źle.

Co za pretensjonalność - tenisfan.  Jeśli świat za kilka lata ogłosi, że AR jest ikoną tenisa ( termin bardzo nieprecyzyjny), to będziesz jednym z pierwszych, który to ogłosi i będziesz się puszyć i prężyć piersi do orderów, bo z Ciebie taki tenisfan, jak z koziego ogona klarnet, a z koziej dupy trąba. Piszę to głównie ze względu na to, że odmawiasz osobowości komuś kto właśnie ma osobowość i dlatego wzbudza kontrowersje, ale rozumię, że osobowość innych mierzysz miarą własnej bezosobowości (osobowość może być tylko własna).

Moim zdaniem, AR swoją inteligentną grą udowadnia, że ma osobowość, a pracowitością i walką do końca, że ma charakter. W. Fibak powiedział ciekawie, że AR gra tak "jakby zjadła wszystkie rozumy", a to świadczy o osobowości, a nie o jej braku.

Może chodzi Ci o zewnętrzne pozory osobowości, o coś co można wystawić na żer mediom?, więc pisz precyzyjnie. Chodzi pewnie, o pustogłowie, które objawia się pustosłowiem, o sztuczną spontaniczność, bo naturalna zgodna z osobowością, może nie być dość spontaniczna i egzaltowana, o brak własnego zdania, a w zamian gotowość do wypowiadania największych nawet bzdur, byle były na czasie i w zgodzie z aktualnym trendem...

Racja, taka ciekawa osobowość pewnie by pomagała w podpisywaniu kontraktów reklamowych, ale na pewno nie w lepszej grze w tenisa.


Re: Turniej WTA w Stuttgarcie - Agnieszka RadwańsIP: *.chello.pl

Gość: re 01.10.08, 10:30

(...)I nie chodzi o spodziewaną przecież przegraną z takimi tenisistkami (siostry Williams - dopisek mój), to nie przynosi żadnej ujmy, tylko właśnie sposób przegrania nie wystawia dobrego świadectwa.


Sorry. Sposób grania jest ściśle związany ze sposobem wygrywania i
przegrywania. Dla Ciebie AR zawsze będzie "wystawiała sobie niedobre świadectwo" przegrywając, nawet wtedy, gdy uzyska lepszy wynik (ilość gemów wygranych) od zawodniczek, które grają siłowo, bo gra siłowa na Tobie robi większe wrażenie i w tym jest różnica między nami. Dla mnie jest odwrotnie.

Sposób wczorajszych porażek Greonefeld, czy Wozniacki wystawia u mnie gorsze świadectwo niż spoób porażek AR i uważam, że one są bardziej bezradne od AR, nawet jeśli zaliczą kilka kończących uderzeń więcej. Główna różnica tkwi w gustach, jedni lubią tenis siłowy, a inni wolą inteligentny. AR gra taki tenis jaki gra, nie dlatego, że brakuje jej siły, ale z wyboru. Siła się przydaje wszystkim, gdy AR będzie dysponować wiekszą siłą, jej tenis będzie jeszcze bardziej skuteczny, choć siła nigdy, nie będzie odgrywać w jej tenisie głównej roli.



Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl   25.10.08, 18:16 

"(...)ciekawe jest że Zvonareva kosi wszystkie rywalki ostatnio i to należy
podkreślać, jeśli komentujemy światowy tenis a nie "polski tenis". niestety
portal gazeta.pl komentuje nie tyle już polski tenis, ile "radwański tenis".(...) w Polsce, tylko liczy się Radwańska. jakoś 2 lata temu nie było Radwańskiej, i co, brakowało wam czegoś? bo mi nie ;) (...)rozmawiało się o tenisie, a nie tylko czy Radwańska wygra, czy przegra i czy wolno ją krytykować, czy należy w całej Polsce jej kibicować. zostawcie ją w spokoju, załóżcie sobie kącik 'Radwańska funzone' i tam za nią pokrzykujcie i jej kibicujcie. bo inaczej tenis sprowadza się już w Polsce do 1 nazwiska ostatnio"(...).

Każda tenisistka ma największy odsetek kibiców w swoim kraju i
jeszcze nie słyszałem, aby ktoś robił z tego problem. Różnica jest tylko ta, że polscy kibice nie są pomocą dla AR, lecz jej kulą u nogi, bo tylko w Polsce jest duży odsetek takich (podobnych do Ciebie, czcicieli antychrysta), którzy zajmują się anty kibicowaniem (a przecież każdy może kibicować komu dusza zapragnie). AR ma w Polsce więcej anty kibiców ( nie mogących znieść sukcesów rodaków) niż właściwych kibiców, jest bodaj jedyną taką tenisistką na świecie. Jest młodą znakomitą tenisistką o ogromnym potencjale i w każdym innym bardziej normalnym kraju miałaby większe szanse rozwoju i wybicia się.

Ty z powodu kompleksu niższości, tak jak teraz ją nienawidzisz i działasz na jej szkodę, bo jest Polką, tak byś się przed nią płaszczył i ją wychwalał pod niebiosa, gdyby tylko była cudzoziemką. Kompleksy to jest główna przyczyna znanego krytykanctwa (skłonność do negacji, w miejsce działań pozytywnych) Polaków.

Nikt z kibiców AR nie chce, aby AR kibicowła cała Polska, wręcz przeciwnie, każdy kibic AR wolałby, aby AR kibicowali tylko ci co jej kibicują (chwalą ją, czy ganią podług własnego rozeznania i rozumu), a cała reszta na czele z Tobą  "odpieprzyła się" od niej  i zajęła się swoimi sprawami, a każdy artykuł o AR w prasie, czy w internecie uznała za aratykuł przeznaczony wyłącznie dla kibiców AR i do niego nawet nie zaglądała. To by była oznaka normalności, do której niektórym Polakom bardzo dużo brakuje.

"a w Polsce, tylko liczy się Radwańska. jakoś 2 lata temu nie było
Radwańskiej, i co, brakowało wam czegoś? bo mi nie ;)" - dla fana tenisa i kibica AR, tenis nie sprowadza się tylko do AR, natomiast dla Ciebie antyfana AR już tak. Dowód? proszę - kto jest czyimkolwiej antyfanem jeśli ma do wyboru tylu różnych tenisistów i może sobie kibicować komu chce?.


   Gość: czerk 25.10.08, 19:09
To chyba ty tenisisto powinieneś założyć kącik dla koneserów a właściwie
pseudokoneserów tenisa i pisać tam do woli o Kunitsynach, Golubievach, Zverewach itp. jeśli to cię tak bardzo rajcuje.(...). Jeśli tak bardzo podniecasz się grą tenisistów rosyjskich czy niemieckich to przecież nikt ci tego nie zabrania, kibicuj im do woli - możesz nawet pisać na ich temat wiersze.



piątek, 24 października 2008

Autor: Gość: kk IP: 74.9.205.*   21.10.08, 21:27

Przejrzałem na szybko nowy kalendarz i najbardziej boli je chyba to, o czym w artykule nie wspomnieli: wyższe kary oraz możliwość zawieszenia za odmowę gry w obowiązkowych turniejach (4 szlemy, Miami, Indian Wells, Madryt, Pekin). Zgodzę się, że wprowadzenie zawieszenia bez szerszych konsultacji z zawodniczkami może być kontrowersyjne. Ale pieprzenie, ze ktokolwiek ogranicza komukolwiek wolność wyboru to lekka przesada. Oprócz ośmiu wymienionych turniejów, zawodniczki muszą jeszcze zagrać w sześciu imprezach rangi "Premier" (4 obowiązkowe + 6 innych to razem 10, czyli mniej niż obecne 13, choć obowiązkowy był tylko w Miami). Poza tym, mogą grać gdzie chcą (albo i nie grać wcale), z tym, że dziewczyny z pierwszej 10 nie mogą wystąpić w więcej niż 20 turniejach.


Sorry. Albo pieprzenie, albo lekka przesada. Niewolnik ma też pełną wolność, poza tym, że nie wiele mu wolno:). To jest definicja wolności właściciela niewolników.


 Gość: kashaa, niechcic6.uni.opole.pl 2008/10/17 09:57:38

wypala nam się tenisistka...

 sorry, a znasz taką co zawsze świeci jednakowym płomieniem ?


Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl   21.10.08, 21:24

 (...)takie tenisistki których żaden porządny fan tenisa jak Radwańska nie lubi, nie były mylnie i przypadkowo tak wysoko w rankingu!

Sorry. Jako porządny fan tenisa skułbym Ci gębę (gdyby nie litość dla głupców), a gdybym nie dał rady to poprosiłbym o pomoc innych porządnych fanów tenisa. - Za co mnie biją... ? za niepowołane wypowiadanie się w imieniu porządnych fanów tenisa. To jest definicja kucia gęby nieporządanym fanom tenisa przez porządnych fanów tenisa.


   pawka55 21.10.08, 21:25
Mówilem to od dawna! Radwański już zdążył w Agnieszce zaszczepić idee, ze liczy sie tylko szmal. A ten może ona tylko zarobić w małych turniejach, w których powiedzmy dojdzie do polfinalu! A na pewno nie zajdzie sie ona tak daleko w żadnym poważnym turnieju. Coż, ambicje na miare talentu!

Polak z US

P.S. Zignoruje wszelki ataki forumowiczów zarzucające mi głupotę i wtracąnie się w nieswoje sprawy. Jako były wyczynowy sportowiec, który uprawiał sport głównie dla zaspokojenie swoich ambicji, uważam postawę Agnieszki za haniebną!
Sorry. Jaką postawę, Twoją?. AR gra w małych i dużych turniejach jak wszystkie pozostałe zawodniczki (wiele z nich gra częściej w małych turniejach niż AR, rekordzistką jest Pennetta, która ma 10 takich turniejów i nie słyszałem, aby ktoś robił z tego problem i zarzucał Flavie brak ambicji) . Ale każdy, kto chce wiedzieć to wie, bo żadna to tajemnica (wywiady), że AR jak każdej innej tenisistce najbardziej zależy na zwycięstwach wielkoszlemowych. 
 
Rzecz jeno w tym pretensjonalny Polaku z US, że to nie jest postawa Agnieszki, tylko Twoje haniebne (wynikające z eksterytorialnej zawiści i głupoty) o niej wyobrażenie. Wyobrażenie, które może wynikać tylko z chęci podbudowania własnego ego, nie tylko prymitywnie tanim kosztem własnej totalnej głupoty, ale też za cenę obmowy innych, w ogóle ich nie znając ( i nie zmieniłaby tej oceny nawet przypadkowa trafność zarzutów). Jesteś z gatunku ludzi, którzy mogą nawet największe świństwa pisać i mówić o innych, nie mając na to żadnych dowodów (poza oczywiście dobrymi chęciami, ale tymi akurat piekło - polskie piekiełko również - jest wybrukowane). 
Najłatwiej stawiać zarzuty natury finansowej i najłatwiej znaleźć dla nich popleczników (każdemu z oczywsitych względów MUSI zależeć na pieniądzach i nie oznacza to że pieniadze są najważniejsze), dlatego właśnie tłumaczenie działań innych, tylko względami finansowymi (na tle swojej rzekomej bezinteresowności) jest domeną głupców, albo kanalii. Przykro mi, że za Twoich czasów w zawodowym sporcie nie było dużych pieniędzy, ale to Cię nie tłumaczy.
W jednym się zgadzamy, AR ma ambicje na miarę talentu !. Tyle tylko, że ja to piszę bez zawiści i ordynarnych kłamstw (o braku półfinałów w poważnych turniejach), tylko z uznaniem i życzeniami dalszych sukcesów. A może wyłazi z Ciebie męski szowinizm, bo AR jako przedstawicielka rzekomo słabszej płci, jest lepsza od Ciebie, Polaka z US?.

Autor: zawszemamracje   16.10.08, 19:38 
Co w tym niezwyklego. Od dawna pisze ze Agnieszka jest slaba. - życzliwy kibic po porażce AR ze Srebotnik.
"Zawszemaszrację", co w tym niezwykłego, że od dawna o tym piszesz, skoro Ty z tą racją już się urodziłeś i nic nie ma na nią wpływu, bo jest stała i niezmienna.
Swoją drogą ciekawe, czy nad głowami rywalek AR też stoi tłum życzliwych kibiców (z cała masą dobrych chęci i z odwagą wzrastającą wraz z anonimowością) i po każdej porażce bez przerwy truje, że są słabe, że nie mają ambicji, aby wszystko wygrywać, że dotąd miały cudowny fart, że nic z nich już nie będzie, że nigdy więcej nic nie wygrają, że powinny zmienić trenerów i otoczenie...
Jeśli nie to władze światowego tenisa powinny przyznać AR specjalnego bonusa w postaci corocznego dodawania 500 punktów do rankingu, jako rekompensaty za ponoszone straty moralne, celem wyrównania szans.

Autor: zawszemamracje   24.10.08, 14:41

Ojciec i menadzer niszczą karierę Agnieszki. Bez zmian nigdy nie będzie wielką tenisistką.

Jasne, Ty zawsze masz rację, z tą poprawką, że trzeba Cię zawsze czytać na opak.

Wiem nawet do czego Twoja racja zmierza, chcesz pozbawić AR oparcia w trenerze i rodzinie, po to aby ją wystawić na siłę rażenia zakompleksionego polskiego kibica (choćby takiego jak Ty, ktoś kto zawsze ma rację musi być okrutnie zakompleksiony), z zamiarem, aby najlepsze lata jej kariery mineły na nauce poruszania się po tym wilczym i ekstremalnym światku. 


Gość: czesiek 15.10.08, 14:51

"To, że uważam, iż zmiana trenera jest tematem "dyskutowalnym", a nie
absurdalnym, nie oznacza, że jestem zwolennikiem takiej zmiany. Uważam, że mam za mało danych, żeby ferować wyroki w tej sprawie. Ale porozmawiać można. Sądzę, że znalazłbym, gdybym poszukał, zawodników czy zawodniczki zmieniających w przeszłości - mniej lub bardziej słusznie - trenerów jak rękawiczki. Dla mnie temat jest otwarty. Oczywiście, jeśli każdy zajmie moje stanowisko, że 'mam za mało danych, by coś rozstrzygać, nawet na łamach forum', to nici z dyskusji'.

Nie rozumiem tematu zmiany trenera.

1) Zawodniczka ma najlepszy sezon w karierze, nie ma żadnych powodów aby wątpić, że jest na najlepszej drodze do jeszcze większych sukcesów (drobne kontrowersje zawsze będą, tak samo jak nieuniknione są zniżki formy i pojedyncze porażki).

2) Same nawet rozważania o zmianie trenera oznaczają niedocenianie osiągnięć trenera (kara za sukcesy), na tym etapie powinniśmy rozważać (gdyby to była np. siatkówka ) przedłużenie kontraktu z trenerem i podniesienie mu gaży, a nie jego wymianę.

3)Skąd się mogą brać rozważania o zmianie trenera, gdy zawodniczka nie tylko jest na początku kariery, ale do tego czyni stałe postępy? a) ze znanego malkontenctwa Polaków, szukania dziur w całym, b) braku zaspakajania coraz większych apetytów, czyli braku rozsądku, umiaru i cierpliwości, c) brak akceptacji przez wielu dla stylu gry AR, wielu by zadowalały obecne sukcesy Radwańskiej i jej trenera (a nawet mniejsze), gdyby tylko grała tenis siłowy, bo oni tylko w takim tenisie widzą perspektywy dalszych sukcesów (dla tej grupy kibiców każda zawodniczka która gra siłowo - niezależnie od miejsca w rankingu - jest lepsza od AR i lepiej rokuje na przyszłość). Ci powinni zmienić obiekt zainteresowania, ale wolą zajmować się krytyką i anty - kibicowaniem. Nie ukrywam, że styl gry AR mi akurat odpowiada i chciałbym aby dalej go tylko poprawiała, a broń Boże nie zmieniała.

4) "zmieniających(...)trenerów jak rękawiczki" - są też takie jak Henin, które miały jednego trenera przez całą karierę.

Moim zdaniem o zmianie trenera można dyskutować wtedy, gdy wiemy ze jest źle, a nie dlatego, że lubimy sobie ponarzekać, że nasz apetyt nie jest zaspakajany do syta, że styl gry zawodniczki budzi kontrowersje, a trener ma dość "niewyparzony język". 


Autor: Gość: tss IP: 157.158.10.*   29.09.08, 08:50

"(...) w ocenie Agnieszki. Też nie widzę, aby "zasługiwała" na "10", raczej możliwości wskazują na ok. 40. Jest mnóstwo zawodniczek niżej od Agi w rankingu, z którymi ma marniutkie szanse na wygraną - choćby Włoszki, Amel Mouresmo (nawet bez formy), Sznyder, Srebotnik w niezłej formie i wiele innych. Nieocenioną pomoc w wysokim rankingu zafundowały Adze dużo od niej lepsze(...), ale czasami zupełnie bez formy Rosjanki. Nie przeszkadza mi to w kibicowaniu AR, bo jest Polką. Może i nie "zasługuje", ale niech się Jej wiedzie !" 

1) Wiedzy nie opiera się na wyobrażeniach, czyli na nigdy nie odbytych pojedynkach, ale na faktach.

2) Gdyby układać ranking na zasadzie, która z niżej notowanych
zawodniczek może być lepsza (czego zresztą nie da się sprawdzić i udowodnić) oraz która kiedyś była lepsza, to żadna, literalnie żadna zawodniczka nie "zasługuje" na swój ranking, a niektóre tenisistki, które są dzisiaj przed AR nie "zasługują" na swoje miejsce jeszcze bardziej od niej ( np. Ivanovic, Dementieva). Gdyby układać ranking tak jak proponujesz, to pierwszych 20 miejsc rzadko kiedy w ogóle byłaby obsadzanych ( np. numer 1, aby zostać numerem 1 nie mogłaby przegrać ani jednego meczu, numer 2, aby nim zostać mogłaby tylko przegrywać z numer 1, itd.). Ale gdyby tak układać ranking, to AR też byłaby w pierwszej 10, może nawet wyżej niż jest obecnie, tylko to już by się nie nazywała pierwsza 10, tylko np. pierwsza 40, bo w pierwszej 40 byloby tylko 10 zawodniczek. Więc pisz swoje uwagi w kontekście wszystkich zawodniczek, a nie  kierujesz je pod adresem AR, bo akurat jest Polką.

3)"Nieocenioną pomoc (...) zafundowały Adze (...) Rosjanki". a) Odwrotnie. Robiły wszystko na co je było tylko stać, aby powstrzymać AR w awansie w rankingu, b) Czyżby Rosjanki grały grupowo, a nie pojedynczo i razem znajdowały się, albo w kiepskiej, albo w dobrej formie?, c) Rosjanki grają ze wszystkimi zawodniczkami, których im los przydzieli, więc te uwagi kieruj do wszystkich zawodniczek, a nie tylko do AR. d) Tak się składa, że te Rosjanki w "słabej formie", są ciągle w czołówce rankingu. Jak to możliwe?. Czyżby Rosjanki nawet będąc w "słabej formie", były lepsze od reszty zawodniczek nawet będących w dobrej formie?.e) A może Rosjanki tracą formę, tylko wtedy gdy grają z AR?, toż to byłby prawdziwy cud, zgłoś to gdzieś, a zyskasz sławę.

4)"Nie przeszkadza mi to w kibicowaniu AR, bo jest Polką" - jesteś w mojej ocenia słabym kibicem ( wymyślasz absurdalne kryteria ocen specjalnie pod jedną zawodniczkę; jak zawodniczka która jest 10 może "zaslugiwać" na miejsce 40?, trzeba być niespełna rozumu, aby taką tezę postawić i jeszcze bardziej, aby próbować ją uzasadniać ), tak jak masz słabe podstawy do kibicowania. Też stosuję kryterium narodowe i też wolę kibicować Polakom, ale jest to w moim przypadku tylko kryterium pomocnicze, a nie główne i dlatego kibicuję nie tylko Polakom, a z Polaków wybieram tylko tych którzy odpowiadają moim upodobaniom.


 
1 , 2