Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

Przegląd prasy i portali sportowych

poniedziałek, 10 marca 2014

Uwaga konkurs! Polegał on będzie na wymyśleniu krótkiej historyjki, adekwatnie opisującej to zdjęcie.

Z fb Patryk Świętek: Aga: gramy, która pierwsza mrugnie?
Ula: może i na korcie byś wygrała, ale tutaj nie masz szans

sobota, 01 lutego 2014

"Od dawna podejrzewałem, że tenisowe życie może być inspiracją do napisania powieści kryminalnej,
ale nie spodziewałem się aż tak przyjemnych wrażeń przy lekturze.

Już sam tytuł „Brudna gra" sugeruje, że biały sport okaże się pod piórem autora trochę mniej biały, a mówiąc szczerze, całkiem czarny.

Nikodem Pałasz (w środowisku tenisowym znany lepiej jako Nikodem Jaworski, były menedżer deblistów Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego), napisał to, co wielu kibiców zapewne podejrzewa i co można wywnioskować z rozmów z tymi, którzy gwiazdorów znają prywatnie.

Tylko naiwni wierzą jeszcze, że farmakologiczny doping, internetowy hazard, piękne i łatwe kobiety nie mają wpływu na to, jak żyją arcybogaci gracze, którym przez lata organizatorzy turniejów i sponsorzy zamiatają pył sprzed nóg(...)". - Mirosław Żukowski. rp.pl

 

 

Życie niesie wiele pokus, zwłaszcza życie zdolnych i bogatych ludzi, których nie ogranicza kasa, więc to żadne odkrycie, wiele ludzi robi rzeczy o których woli oficjalnie nie mówić - nie muszą być nawet sławni i bogaci - nie tylko dlatego ze są złe, ale dlatego że mogą być zle zrozumiane, albo zle odebrane przez otoczenie, zwłaszcza ze publika jest złośliwa i skora do krytyki, potępia nawet to co sama robi, a dziennikarze czasami to wykorzystują, rzucając jej ludzką zwierzynę na pożarcie, a i tak wszystko zależy od pojedynczych ludzi od ich zasad i obyczajowości, więc zapewne są różni tenisiści, lepiej lub gorzej się prowadzący, bardziej lub mniej uczciwi. Jednym zdaniem to nic szokującego, tak jest w każdym większym środowisku, wszędzie są tajemnice i rzeczy które się ukrywa. Biały, czy czarny sport nie ma znaczenia. Szczerze mówiąc specjalnie mnie to nie interesuje. Byle było w miarę uczciwie w sensie równych szans, walki z dopingiem itd.
   

środa, 22 stycznia 2014

"Trener Novaka Djokovicia Boris Becker chciałby, żeby podczas meczu opiekun mógł przebywać w pobliżu swojego zawodnika. - Chyba czas na taką zmianę, podobnie jak w innych sportach, by pozwolono na obecność trenera blisko zawodnika - mówił. - W boksie, piłce nożnej, koszykówce - tam to funkcjonuje bardzo dobrze. Moim zdaniem możliwość bezpośredniej ingerencji trenera w grę podopiecznego dałaby nowe możliwości rozwoju sportu i podniosła jakość całego meczu - dodał.

- Przecież Toni i Rafael Nadal mają pewne znane im gesty, które przekazują sobie w trakcie spotkania. Sądzę, że można to spokojnie zalegalizować - podsumował były gwiazdor tenisa".  -eurosportonet.pl    

 

Dziecinada, sport to jest walka zawodników, a nie trenerów, odwrotnie wszelki coaching powinien być surowo zakazany. Trenerzy mają dość czasu przed i po meczu. Mecz tenisowy to ma być walka dwóch rywali, także ich mózgów, to oni sami mają zmieniać taktykę gry w czasie meczu, a jak nie potrafią to przegrywają.  Oczywiście w sportach drużynowych trener jest nieodzowny. A bokserzy dostają w głowę, więc mogą nie wiedzieć co się dzieje i trzeba im pomagać. Rozumiem, że trenerzy wypowiadają się we własnym interesie i chcą mieć większy wpływ na mecze, żeby ich rola była większa, czy widoczna medialnie.

 

Z forów: "Becker ma chyba problemy z rozróżnieniem roli trenera w sportach drużynowych (którymi podpiera swoją argumentacje) i specyfiką sportu indywidualnego, którym jest tenis. Zawodnicy powinni zostać pozostawieni samym sobie do rozwiązywania na bieżąco swoich problemów taktycznych, psychologicznych etc. De facto pozwala to na pewne wyrównanie szans utalentowanych zawodników, których jeszcze nie stać na najlepszego trenera".  

"Panie Becker, czy zawodnik to bez mózgowa marionetka pociągana za sznurki ? Obecność trenera jest potrzebna w grach zespołowych, bo zespół trzeba koordynować, boks to brutalny sport i trener musi być blisko, aby rzucić ręcznik na ring ratując człowieka przed nieszczęściem. W rozgrywkach singlowych, to jest zbyteczne".

"Panie Becker-dał pan taką propozycję ponieważ pana podopieczny przegrał, gdyby wygrał taka propozycja w ogóle by nie padła". 
   

wtorek, 26 lutego 2013

 

   

                               Przybyła, zobaczyła, zwycieżyła:)

Polskie tenisistki pokonały w sobotę Chorwatki 2:1 w meczu play-off rozgrywek o Fed Cup w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej na twardych kortach w izraelskim Ejlacie. Dzięki temu w kwietniu będą walczyć w barażu o miejsce w Grupie Światowej II w 2014 roku. Losowanie w przyszłym tygodniu.

W pierwszej fazie rywalizacji w Ejlacie w grupie C Polki wygrały kolejno z Rumunkami 2:1, Turczynkami 3:0 oraz tenisistkami z Izraela 2:1 dzięki deblowemu zwycięstwu sióstr Radwańskich.

Tyle fakty, teraz wrażenia moje i z forum, oczywiście w odwrotnej kolejności.

Z forum SportoweFakty.pl:

"Aga wygrała 6 meczów w 4 dni, przy tym ciągnąc za uszy siostrę i wyciągając z dna wynik meczu deblowego.
Awans do baraży został okupiony JEJ wielkim wysiłkiem, spoczywał na JEJ barkach. I o to właśnie i słusznie chodziło userowi @salvo.
A teraz , po tym MARATONIE Aga jedzie do Doha, do WYPOCZĘTYCH rywalek. Turniej w Doha zaczyna się w poniedziałek.
Doceńmy to
Tyle".  Qasta

"Brawo! Aga uniosła na swoich plecach presje jaka na niej ciąży! Super! Brawo też dla Uli, bo wierze, że nie położyła się na korcie plecami i drinków nie popijała". Salvo.

Aga zabija rywalki, zwłaszcza młode, spokojem i wyrachowaniem, wie co robić na korcie, ma wszystko pod kontrolą, a Ula po prostu gra to czego jest nauczona, inaczej robi co umie/wie.

Wg. mnie siostrzany debel stoi głównie na Agnieszce, ale to Ula robi w nim dobre wrażenie i dobrze, bo jest bardziej żywiołowa, co niektórzy utożsamiają z walecznością, więc gdy np. przegrały na IO z amerykańskim deblem nr 1, to niektórzy twierdzili że tylko Ula walczyła, a Agnieszka była rzekomo tą słabszą stroną; ale to tylko pozory, w rzeczywistości Agnieszka też i walczyła ( tyle że ona walczy po swojemu/po cichu - cicha/zimna/beznamiętna zabójczyni - konsekwencją, koncentracją, rozumem, wyrachowaniem. siłą spokoju, sprytem itd. itp. i tego tak dobrze nie widać:)) i była wg. mnie tą lepszą stroną.

Dla niektórych żywiołowość/agresja są bardziej widowiskowe/efektowne (np. Bohdan Tomaszewski), dla innych bardziej widowiskowe/efektowne są bardziej/głębiej ukryte przymioty. Nie od rzeczy w Izraelu mówiono o Agnieszce jako o jednej z najbardziej skomplikowanych tenisistek.

Dobrą stroną Agnieszki jest także zawziętość/nieustępliwość, która się pojawia gdy rywalka stawia jej bardzo trudne warunki, tak m.in. było w meczach z Andreą Petkovic, Vierą Zwonariową. Choć czasami mi tego ostatniego brakuje, jak np. w meczu ćwierćfinałowym z Na Li w AO.

My mamy jedną tenisistkę, która wygrywa choć wg. wielu znafców tenisa w Polsce (np. Bohdana Tomaszewskiego, Katarzyna Nowak) nie powinna, a inni od lat za to mają wielce utalentowaną młodzież i nie tylko, która wg. tychże samych znafców powinna wygrywać, świetnie się zapowiada/ła, a nie wygrywa:)

Rankingi bardzo młodych tenisistek są na ogól dużo zaniżone, ponieważ nie startują w pełnym wymiarze cyklu WTA. ( Odnośnie porażki Uli z 15-letnią Chorwatką ). Np. gdy Agnieszka startowała w seniorach też na samym początku była w którejś tam setce, i nikt nie wiedział, że jej gra była już wtedy na poziomie mniej więcej pierwszej 30.

----------------------------------------------------

Kontrowersyjne okoliczności meczu Fed Cup z Izraelem:

"W czasie meczu z Izraelem w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej polski debel sióstr Radwańskich był wyzywany przez izraelskich kibiców. Otrzymaliśmy informację, że pod adresem tenisistek krzyczano: „Katolickie s...i!”. Media na ten temat milczą, jednak nam udało się uzyskać potwierdzenie informacji o skandalicznym zachowaniu kibiców u jednego z członków polskiej ekipy tenisowej. Dyskusja na ten temat toczona jest nawet na oficjalnym profilu Agnieszki Radwańskiej na Facebooku.

Agnieszka i Urszula Radwańskie doprowadziły do zwycięstwa Polski 2:1 w meczu grupy C, pewnie pokonując gospodynie turnieju Julię Glushko i Shahar Peer 4:6, 6:3, 6:4. Według relacji internautów, którzy oglądali mecz, polskie tenisistki były lżone przez siedzących na trybunach kibiców.

O całej sprawie milczą media, które zastanawiają się tylko, dlaczego na trwającej zaledwie kilkadziesiąt sekund konferencji prasowej polskie tenisistki wraz z opiekunem siedziały z „kwaśnymi minami” i udzielały jedynie „kilku zdawkowych odpowiedzi”.

Jak dowiedział się portal Niezależna.pl, oburzeni zachowaniem izraelskich kibiców katolicy i miłośnicy tenisa w Polsce domagają się wyjaśnienia całej sytuacji i wystosowanie pisma do rządu, z żądaniem zajęcia oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Już wkrótce na łamach portalu Niezależna.pl podamy więcej szczegółów całej sprawy."
 
"Trzeba trzymać na korcie tenisowym jakiś fason, a oni zachowywali się bardzo, bardzo nieładnie - mówi Niezależnej Dawid Celt, członek polskiej ekipy tenisowej, która rozegrała piątkowy mecz z Izraelem. Siostry Radwańskie były w czasie meczu obrażane przez kibiców. Oprócz obraźliwych tekstów na kort tenisowy leciały również papierowe samolociki. Polski Związek Tenisowy nie chce komentować sprawy.

Celt nie chce zaogniać sytuacji i nie komentuje okrzyków z trybun. - Kibice nie zachowywali się adekwatnie do miejsca i rangi zdarzenia. Nie zachowywali się jak przystało na kibiców tenisa, przeszkadzali w grze, wznosili okrzyki. Nie jestem w stanie powiedzieć co krzyczeli – mówi Dawid Celt.

- Kibice izraelscy utrudniali grę nawet swoim zawodnikom, samoloty z papieru rzucali na kort. Myślę, że przez to dziewczyny mogły czuć się pokrzywdzone. Byłem świadkiem żywiołowych reakcji publiczności na kilku międzynarodowych meczach tenisowych, natomiast to piątkowe zachowanie nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ich postawa była niedopuszczalna – stwierdza Celt.

Na pomeczowej konferencji siostry Radwańskie nie były rozmowne. – Wszystko było perfekcyjne – ucięła ironicznie Agnieszka Radwańska.

- Czy to był powód zdegustowania na konferencji prasowej nie wiem, trzeba byłoby spytać dziewczyn. Moim zdaniem tak, miały prawo być zniesmaczone tym zachowaniem i nie chciały się wypowiadać na temat zachowania kibiców – mówi Celt". - niezależna.pl
 
"(...) Same siostry sprawy nie komentują, są na turnieju WTA w Katarze. Agnieszka pokonała w II rundzie reprezentującą Australię Anastazję Rodionową 6:3, 6:2, a Urszula pokonała Robertę Vinci.

"Nikt z ekipy nie wypowiadał się na temat wulgarnych okrzyków pod adresem zawodniczek. Mieliśmy inne zastrzeżenia dotyczące organizacji, które będziemy wyjaśniać z ITF [Międzynarodowa Federacja Tenisowa]" - napisał nam w SMS-ie kapitan Wiktorowski.

Informacji o wyzwiskach nie potwierdza też Wojciech Andrzejewski, dyrektor sportowy Polskiego Związku Tenisowego. - To są wyolbrzymione plotki medialne - stwierdził w rozmowie z Gazeta.pl. - Nie mogę powiedzieć, że takie słowa nie padły. Rozmawiałem z Dawidem Celtem [sparingpartnerem] i z Krzysztofem Guzowskim [masażystą], ale żaden z nich tego nie potwierdził. Z zawodniczkami nie rozmawiałem, bo są za granicą - wyjaśnił. Dodał jednak, że zachowanie kibiców było jego zdaniem naganne, a organizacja imprezy słaba. - Nie było odpowiedniej ochrony na obiekcie, kibice mieszali się z zawodnikami, ich strefy nie były pozamykane - podkreślił.

PZT nie będzie składał oficjalnego protestu. - Nikt z drużyny nie przekazał nam, że padały obraźliwe hasła, przekazali jedynie kilka uwag organizacyjnych, które prześlemy do ITF - mówi Magdalena Rejniak-Romer, członek zarządu i dyrektor biura PZT(...). - Jakub Ciastoń sport.pl
 

"Wypowiedź Wojciecha Fibaka na temat zachowania izraelskiej publiczności podczas meczu w Eilat reprezentujących Polskę sióstr Radwańskich przeciwko reprezentantkom Izraela przeczytałem kilka razy, nie mogąc uwierzyć, że Wojciech Fibak powiedział to naprawdę. Oto jego słowa:

Nie powinniśmy robić szumu wokół tego, co stało się na korcie, bo jeśli ktoś będzie o tym czytał w Nowym Jorku, czy w Toronto, czy w Paryżu, to pomyślą, że w jakiś sposób nasza reprezentacja, my Polacy, nie byliśmy bez winy, że coś musiało być na rzeczy.

Sytuacje mamy więc taką: jakaś część (wierzę, że niewielka) izraelskiej widowni obrażała Polki m.in. okrzykami „you catholic bitches!”, co portale tłumaczą jako „katolickie suki”, ale przecież „bitch” w stosunku do kobiety to określenie skrajnie obelżywe, znaczy także „dziwka”, albo „kurwa”. W zestawieniu z przymiotnikiem określającym religię nabiera jeszcze mocniejszego znaczenie. Sytuacja nie była jednorazowym incydentem skutecznie uciszonym przez sędziego, powtarzała się wielokrotnie. Polki wygrały mecz, a na konferencji prasowej wraz ze swym trenerem pokazały mocne nerwy i wielka klasę nie komentując wydarzenia ani słowem, jedynie swymi lakonicznymi wypowiedziami dając do zrozumienia, że nie był to normalny mecz. Później, w wypowiedzi dla jednej z agencji, Agnieszka Radwańska w bardzo powściągliwy sposób dała wyraz swemu „rozczarowaniu”.

Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną: na meczu w Łodzi albo Białymstoku część polskiej widowni krzyczy do żydowskich tenisistek „wy żydowskie kurwy!”. Sędzia ucisza chamstwo, ale incydent powtarza się, przeszkadzając grać izraelskim tenisistkom. na konferencji dziewczyny z Izraela są smutne, ale milczą na temat skandalicznego zachowania chamów obecnych wśród tenisowej publiczności. A potem jeden z najbardziej zasłużonych i popularnych żydowski sportowców mówi jednej z gazet:

Nie powinniśmy robić szumu wokół tego co stało się na korcie, bo jeśli ktoś będzie o tym czytał w w Nowym Jorku, czy Toronto, czy Paryżu, to pomyślą, że w jakiś sposób nasza reprezentacja, my Żydzi, nie byliśmy bez winy, że musiało coś być na rzeczy.

Wyobrażacie sobie Państwo co by się wówczas działo?! Wyobrażacie sobie, nie muszę tego opisywać". - Maciej Pawlicki, w polityce.pl

"(...) Prawdopodobnie więc chodzi o dającą do myślenia reakcję na szowinistyczne zachowanie kibiców z państwa Izrael, którzy dopingując swoje dziewczyny, jednocześnie obrażali nasze (czyżby znali polityczne sympatie rodziny Radwańskich, bliskie prawej stronie?). Co ciekawe, filmik, gdzie miały padać grube wyzwiska pod adresem Agi, szybko zniknął z internetu, a pojawił się inny, jak to - przeciwnie! - izraelska publiczność wręcz docenia i adoruje AR! To się nazywa błyskawiczny pijar nowoczesnego państwa!(...). - Tomasz Mucha, gazeta "Sport".

Najpierw trener - Ojciec Piotr Rober Radwański nie chiał o tej sprawie rozmawiać dopóki nie rozmówi się z córkami, ale potem zabrał głos:

"Wiemy już dlaczego Agnieszka Radwańska nie chciała rozmawiać z mediami po meczu Pucharu Federacji z Izraelem. Polskie tenisistki były obrażane przez miejscowych kibiców.

Całą sytuację wyjaśnił Robert Radwański, ojciec sióstr w rozmowie z tygodnikiem "W sieci". - Padały takie stwierdzenia, jak "katolickie suki". W czterech językach. Po hebrajsku, rosyjsku, angielsku i po polsku - powiedział Radwański cytowany przez Fakt".

 

Minister spraw zagranicznych na pytanie dotyczące skandalu z udziałem reprezentujących Polskę sióstr Agnieszki i Urszuli Radwańskiej w Izraelu, odparł, iż jego ministerstwo nie będzie podejmować żadnych działań dyplomatycznych związanych z tą sprawą.

- Kazałem sprawdzić, gdy te doniesienia się pojawiły. Proszę zrozumieć, my nie mamy naszego konsula czy ambasadora na każdym meczu tenisowym. Ambasadorowie mają inne zadania, więc możemy polegać tylko na relacjach ludzi, którzy tam byli. Gdy sprawa się objawiła, kazałem to zweryfikować. Ambasador albo jego personel skontaktowali się z trenerem sióstr Radwańskich, który powiedział, że on niczego nie słyszał i nie proszą o interwencję dyplomatyczną - która skądinąd byłaby nieproporcjonalna do sprawy. To się kwalifikuje - gdyby było prawdą - na stosunki pomiędzy federacjami tenisowymi - powiedział w "Kontrwywiadzie RMF FM" Radosław Sikorski.

 

"Agnieszka Radwańska zdradziła reporterom podczas turnieju Indian Wells co wydarzyło się w Eljacie.
- Podczas meczów Fed Cup w Izraelu miało miejsce wiele rzeczy, które nie powinny się wydarzyć na tym poziomie rozgrywek. Sędziowie nie mogli zapanować nad zachowaniem kibiców [...] Tam w ogóle nie było ochrony i nie czuliśmy się bezpiecznie. Wszyscy non stop krzyczeli, to było okropne - zakończyła.
Spotkanie pomiędzy Polską a Izraelem odbyło się miesiąc temu, Polska wygrała 2:1. Dzięki zwycięstwu sióstr Radwańskich Polki awansowały do kwietniowych baraży.
- Mieliśmy trzy ciężkie mecze, a sytuacja ta miała miejsce akurat w decydującym spotkaniu przy remisie 1:1. Grając w deblu z siostrą, Ulą czułyśmy dużą presję i nerwy. Nie wymagam od kibiców, by nas dopingowali ale chciała żeby zachowywali się fair. Nie spodziewałam się takiej atmosfery.

Polska drużyna (P. Kania, A. Rosolska, U. Radwańska, A. Radwańska) wraz z Tomaszem Wiktorowskim wysłała oficjalny protest w tej sprawie do ITF." - eurosport.onet.pl

 

wtorek, 17 lipca 2012

"Ten pan jest prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym zawodnikiem ATP. Przez kogo? Przez koleżanki po fachu, które podobnie jak on machają rakietami na całym świecie. Gilles Simon, bo o nim mowa, został niedawno wybrany do Rady Zawodników (Players Council) i ma reprezentować swoich kolegów we wszelkich dyskusjach z władzami ATP.

Pierwsza sprawa, jaką poruszył, okazała się bolesna dla zawodniczek. Dotyczy bowiem zarobków, które na Wielkim Szlemie są równe. Zdaniem Francuza (i znacznej większości jego kolegów) "mężczyźni spędzają na korcie dwa razy więcej czasu i każdy widzi, że męski tenis stoi na wyższym poziomie niż kobiecy". Choć nie jestem i prawdopodobnie nie będę zawodnikiem ATP, w tej dyskusji go popieram. Moje oczy zdecydowanie uważniej śledzą wielkoszlemowe finały z udziałem Rafaela Nadala i Rogera Federera, aniżeli te, w których swoje umiejętności prezentują Wiktoria Azarenka i Maria Szarapowa (...)".- z blogu Marka Furjana dziennikarza sport.pl

Dodam, że opinia dziennikarza sport.pl jest bardzo popularna u pewnego rodzaju mężczyzn (np. niedawno takie samo stanowisko zajęli komentatorzy Kostyra ( boks), Sikora ( m.in. tenis), trener tenisa Iwański ) , a czasami przyłączają się do nich niektóre kobiety. Swoje polemiczne stanowisko zawrę w 3 punktach:

1) dziennikarz sport.pl popiera męskiego szowinistę Gillesa Simona, więc sam musi być męskim szowinistą 
2) kobiety zawsze były, są i będą inne od mężczyzn, i to się nigdy nie zmieni, bo są inną płcią. i to ma przełożenie na wszystkie dziedziny życia, na wszystko co robią. również na grę w tenisa. Tylko ze trzeba to odpowiednio rozumieć i z tym jest problem: ALE TO NIE ZNACZY ŻE Z TEGO POWODU SĄ GORSZE, SĄ GORSZĄ PŁCIĄ JAK UTRZYMUJĄ MĘSCY SZOWINIŚCI, PO PROSTU SĄ INNE, NIEPORÓWNYWALNE Z MĘŻCZYZNAMI, CHOĆ MĘŻCZYZNI SIĘ CIĄGLE Z KOBIETAMI PORÓWNUJĄ I UPATRUJĄ W TYM POWÓD DO SAMCZEJ SATYSFAKCJI I RÓWNE PRAWO IM SIĘ NALEŻY. Niestety bardzo rzadko go doświadczają, a jak już, jak w przypadku równych płac w tenisie, to znajdują się pod ciągłym zmasowanym obstrzałem męskich szowinistów.
3) to faktycznie skandal że mężczyzni grają maksymalnie do 5 setów, gdy panie tylko do 3 setów, na co tak ochoczo powołują się męscy szowiniści, to powinno być już dawno zrównane, panowie jak panie powinni grać maksymalnie do 3 setów, bo taka jest wytrzymałość kobiet ( kontuzji i urazów w damskim tenisie nie jest mniej niż w męskim, a może i więcej ).

Dodam że tekst jest tendencyjny, bo zamiast osobno omawiać merytoryczne argumenty obu stron, próbuje deprecjonować stanowisko kobiet sztuczkami poniżej pasa:

"Dyskusja będzie coraz bardziej zażarta, bo tenisistki chcą zamknąć Francuzowi usta. I to nie argumentami, a wyciąganymi brudami sprzed kilkunastu lat, o których nikt z nas by nie usłyszał, gdyby nie donośny głos Simona mącący harmonię kobiecych rozgrywek

Niedawno głos zabrała Sloane Stephens, 19-letnia Amerykanka, obecnie pięćdziesiąta rakieta globu. Nie wspominała o tym, że musi trenować równie ciężko, jak koledzy z branży, że podróżuje po całym świecie nie mając czasu dla rodziny...Nie. To utrzymałoby się w pamięci czytelnika tylko na chwilę. Stephens opowiedziała więc historię o tym, jak w wielu dziesięciu lat podawała piłki na challengerze w Sunrise na Florydzie. W zawodach brał udział Simon, a po przegraniu jednego z setów wystrzelił piłkę wprost w klatkę piersiową Stephens. Jej zdaniem, odwrócił się na pięcie i poszedł w kierunku swojego krzesełka.

Historia miała swoją kontynuację. Rok temu w portugalskim Estoril Amerykanka chciała wymóc na Simonie przeprosiny. Ten jednak, zamiast wysłuchać, wyrzucił ją z kortu treningowego. - Cokolwiek nie mówi, nie znaczy to dla mnie nic - stwierdziła Stephens pytana o Simona

Nie popieram oczywiście takich zachowań Francuza (o ile historia opowiedziana grupce amerykańskich dziennikarzy jest prawdziwa), ale zastanawiam się, ile podobnych słów będzie akompaniować walce Simona o lepsze zarobki dla tenisistów...".

"Walka o lepsze zarobki". Prawdę mówiąc o gorsze zarobki dla kobiet, jak jest prawie wszędzie, bo tak zdaniem męskich szowinistów powinno być od zawsze i na zawsze, bo uważają się za lepszych od kobiet. Nie innych, ale lepszych.

"Walka o lepsze zarobki". Wzruszyłem się prawie do łez. Kobiety od zawsze walczą tylko o równe prawa, a jak cokolwiek wywalczą. to stale muszą walczyć o ich przestrzeganie i zachowanie. A mężczyzni walczą zawsze o to samo, o utrzymanie samczej dominacji.

Takie jest życie. A ja kibicuję kobietom.

 

------------------------

z forum wybrałem typowy samczy głos, który do tego każe paniom grać razem z samcami, bo wie że nie miałyby większych szans i to uważa za sprawiedliwe i dopiero gdyby pokonały samców, to ich tenis miałby dla niego znaczenie:

"Istnieje logiczny argument za tym, żeby mężczyźni w tenisie zarabiali więcej:
BO LEPIEJ GRAJĄ. (Poza oczywiście Szlemem, gdzie mężczyźni grają do 3 wygranych a kobiety do 2).
Skoro gracze w tenisa - kobiety chcą zarabiać tyle co gracze w tenisa - mężczyźni niech grają przeciwko nim w turniejach open. Wtedy będzie można powiedzieć, że grają w tę samą grę i dlatego zarobki powinny być takie same.
Przecież obecnie w tenisie jest oddzielna kategoria żeby mogły wygrać cokolwiek. Ergo: ze sportowego punktu widzenia ich zwycięstwa mają mniejszą wartość".

 

tylko typ damskiego boksera chciałby aby panie grały razem z panami, bo panowie "grają lepiej", i panie byłyby bez większych szans

mają mniejszą wartość tylko o ile ktoś tak uważa. równie dobrze mogą mieć większą wartość

( a swoją drogą jeśli rzeczywiście byłby tenis open, czyli jeden dla obu płci, co oczywiście jest kretyńskim pomysłem, to jakby się czuli ci tenisiści którzy przegrywaliby z kobietami, ile by się wstydu przed kolegami najedli:), wtedy mieliby za swoje

w grach umysłowych, na przykład w pokerze panowie mogą grać z kobietami i bardzo mało jest pań wśród czołowych pokerzystów świata, ale się zdarzają )

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6