Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. Ferdynand Foch
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Ulubione
Blogi Sportowe statystyka Katalog Stron www http://www.interbookie.pl/tutoriale/tenis-ziemny-poradnik-typera/poradnik-dotyczacy-typowania-tenisa-ziemnego

Moje subiektywne odczucia

niedziela, 14 sierpnia 2011

w tym dziale będę zamieszczał swoje chamskie kibolskie wrażenia:

nie od dziś wkurzają mnie komentarze pana Bohdana Tomaszewskiego ( i jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, a to ze względu na zasługi i wiek pana Bohdana) i zupełnie nie podzielam jego gustów tenisowych i jego zdania, ze wszyscy mają takie gusta jak on sam, bo zwykł wypowiadać się o swoich gustach w liczbie mnogiej, w stylu: "lubimy taką grę"

nie panie Bohdanie, wcale takiej gry nie lubimy, i to nie na złość panu, tylko dlatego że lubimy inną grę, przepraszam że dostosowałem się i piszę w liczbie mnogiej

komentując męski półfinał w Montrealu 2011r. pan Bohdan czepił się ( przepraszam, za niewyszukane kibolskie słownictwo:)) dropszotów A. Radwańskiej, że jest ich ponoć za dużo

a jak dla mnie nie za dużo, ale za MAŁO, nie wiem skąd się wziął pomysł, że dropszoty powinny być jedynym 100% skutecznym zagraniem, bo inaczej trzeba ich zaniechać, ale od jakiegoś czasu pokutuje u nas to przekonanie i przewija się w różnych komentarzach, a może wzięło się ono stąd, że niektórzy - choćby podświadomie - uważają, że to nieładnie grać dropszoty i mieszać w głowie rywalkom?, a może dropszoty uważają za zbyt ryzykowne zagranie?

o ile czegoś nie przeoczyłem, to w tenisie jeszcze nie przy lukałem, ani jednego 100% skutecznego zagrania

a jeśli ktoś lubi i czuje dropszoty, jeśli taka gra jest w jego naturze, to chyba powinien je ciągle szlifować w ogniu walki i grać ich tyle, ile tylko zdoła

a i niektórzy kibice też uwielbiają dropszoty, ja do nich należę i mierzi mnie krytyka że należy zaniechać dropszotów, bo jeden czy drugi się nie udał, a może tak zaniechać serwisów, winnerow, forhendów, wolejów, półwolejów, smeczów itd., bo też dość często zawodzą

a już mówienie przez pana Bohdana, że Zwonariowa przegrała w finale, bo rzekomo grała na 60%, czy 50%, czy tam jeszcze mniej procent, jest moim zdaniem ( a tylko takie tutaj zamieszczam) poniżej krytyki 

ton pana Bohdana jest bardzo górnolotny i namaszczony, ale treść już jest dużo niższych lotów, oczywiście to tylko moje kibolskie zdanie

jak dla mnie to każda tenisistka gra na swoje aktualne 100%, a już na pewno w finale, gra na tyle na ile danego dnia ją stać, daje z siebie tyle ile tylko zdoła, a każda ocena jaki to jest procent jej możliwości zawsze będzie bardzo subiektywna, choćby dlatego, ze gra się tak, jak przeciwnik pozwala, i równie dobrze to rywalka mogła zagrać na swoje 60%, 50%, czy tam jeszcze mniej procent

 

ale najbardziej zbulwersowało/zaszokowało mnie dictum pana Bohdana do komentarza jego syna Tomasza podczas jednego z meczów Niemki Sabine Lisicki na Wimbledonie 2011 r, podczas którego niemiecka tenisistka doszła aż do półfinału, co było jej największym sukcesem w karierze, dictum na porównanie jednej z akcji Niemki, skrótu i lobu, do firmowego zagrania najlepszej polskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej, że wg. pana Tomasza Niemka miała zagrać jak Polka, a wtedy pan Bohdan zareagował błyskawicznie i był wyraznie zniesmaczony śmiałością porównania Polki do półfinalistki Wimbledonu i wyraził nadzieję, że Radwańska to słyszy i podziękuje jego synowi za zaszczyt jaki ją spotkał. Pan Tomasz nic na to nie odpowiedział. Do dziś to pamiętam i pewnie nigdy nie zapomnę, choć na ogół nie jestem zbyt pamiętliwy, no ale wtedy mnie autentycznie zamurowało, bo wg. mnie jeśli ktokolwiek miałby dziękować za porównanie to Sabina, nigdy Agnieszka, bo 1) jak dla mnie Niemka gra dużo pośledniejszy tenis od Polki, 2) mimo dużego sukcesu jakim był półfinał Wimbledonu to w ogólnym bilansie osiągnięcia Lisicki były sporo mniejsze od osiągnięć Polki, byłem więc zszokowany, tym bardziej że pan Bohdan lubił powoływać się na obowiązujący komentatora obiektywizm w licznych komentarzach krytykujących grę Radwańskiej, często dodając, że to dla jej dobra i rozwoju, chociaż wg. mnie krytycyzm pana Bohdana miał swoje zródełko w tym, że pan Bohdan nigdy nie gustował w tenisie Radwańskiej, oraz w jego uprzedzeniach do klanu Radwańskich, zwłaszcza trenera - Ojca, co nieraz dało się wyczuć w jego komentarzach, ale generalnie mało w nich było entuzjazmu, że na tenisowej pustyni jaką była Polska coś w końcu zakwitło, a za to dużo było połajanek i grymaszeń, oczywiście za dużo jak na moje kibicowskie gusta, niestety jako kibic zawiodłem się na komentarzach pana Bohdana i wcale nie jest mi wesoło o tym pisać