<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>SPORT PO POLSKU</title>
    <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/html</link>
    <description>Publicystyka, refleksje, newsy ...Psy szczekają karawana jedzie dalej.&#xD;
&#xD;
Motto: Bitwa zwycięska to bitwa, której nie uznaliśmy za przegraną. &#xD;
Ferdynand Foch</description>
    <lastBuildDate>Tue, 15 May 2012 16:40:15 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Rzym</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/Rzym.html</link>
      <description>&lt;p&gt;(...)"A! Twardowski; witam, bracie!"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;To mówiąc bieży obcesem:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Cóż to, czyliż mię nie znacie?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jestem Mefistofelesem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wszak ze mnąś na Łysej Górze&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Robił o duszę zapisy;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Cyrograf na byczej skórze&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Podpisałeś ty, i bisy&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Miały słuchać twego rymu;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ty, jak dwa lata przebiegą,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Miałeś pojechać do Rzymu,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;By cię tam porwać jak swego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Już i siedem lat uciekło,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Cyrograf nadal nie służy;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ty, czarami dręcząc piekło,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ani myślisz o podróży.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale zemsta, choć leniwa,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nagnała cię w nasze sieci;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ta karczma Rzym się nazywa,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Kładę areszt na waszeci."(...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wpis jest aktualizowany wraz z postępem turnieju&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt; &#xD;
Właśnie do Rzymu przeniósł się tenisowy tour:&#xD;
&lt;p&gt;"Po eksperymencie z szybką i śliską niebieską mączką w Madrycie tenisistki przeniosły się do Rzymu, gdzie wreszcie zagrają na prawdziwej czerwonej cegle. Będzie to w tym roku jedyny duży turniej przygotowujący do występów w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie, który zaczyna się już 27 maja.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pula nagród w Rzymie wynosi 2,1 mln dol. Zagra niemal cała czołówka, z pierwszej 10 zabraknie jedynie kontuzjowanej Rosjanki Wiery Zwonariewej. Tytułu broni jej rodaczka Maria Szarapowa, która rok temu odniosła w stolicy Włoch swoje największe zwycięstwo na kortach ziemnych. Do wywalczenia na kortach Foro Italico jest 900 pkt. do rankingu WTA, a za finał - 620 pkt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radwańska w Rzymie po raz pierwszy zagra rozstawiona z trójką - w Madrycie, choć była już trzecia w rankingu, liczyło się jeszcze notowanie z poprzedniego tygodnia". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w tym tygodniu ustanowiła swój rekord punktowy w rankingu WTA i po raz pierwszy w karierze przekroczyła barierę 7 tys punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Już w pierwszej rundzie odpadło kilka rozstawionych tenisistek: nr 10 Franceska Schavione została odprawiona przez E. Makarovą (39 WTA), kolejna wpadka Włoszki, nr 11 Sabine Lisicki uległa M. Erakovic (41 WTA), a swoją drogą Sabine ma szczęście że jest Niemką, bo np. u nas po tej i podobnych porażkach robiłaby tym którym nic się nie udaje za tarczę strzelecką, z tą różnicą, że u nas nie miałaby szans na podobną karierę, nr 15 Jelena Jankovic poległa z ręki S. Cirstei ( 45 WTA), a nr 16 Maria Kirilenko przegrała z F. Pennettą ( 21 WTA).&lt;/p&gt; &#xD;
&lt;img id="displayedImage" src="http://www.wtatennis.com/javaImages/7b/97/0,,12781~10852219,00.jpg" alt="Agnieszka Radwanska has reached the quarterfinals or better at all nine tournaments she has played in 2012." /&gt; &#xD;
&lt;p&gt;AR w swoim pierwszym meczu w drugiej rundzie zmierzy się z Czeszką Petrą Cetkovską (28 WTA). Przed Polką bardzo trudne zadanie, bo właśnie Petra była ubiegłoroczną zmorą Agnieszki - najpierw wyrzuciła ją w II rundzie Wimbledonu, a potem także z New Haven tuż po jej zwycięstwie w Carlsbad ( pierwsze zwycięstwo Polki po dwuletniej przerwie ) a przed nieudanym US Open. Bilans wszystkich meczów 3-0 dla Czeszki. Czas więc na kolejną próbę rewanżu - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Na dobry omen Łukasz Kubot po raz pierwszy po 4 porażkach wygrał w pierwszej rundzie turnieju w Rzymie z Włochem Potito Starace 6:3, 5:7, 6:2. Teraz najlepszy polski singlista zmierzy się z finalistą turnieju madryckiego Berdychem. Finał madrycki między Federerem a Berdychem był znakomitym potwierdzeniem tezy, że prowadzący ma pod górkę, a goniący z górki, że raczej należy chwalić za utrzymanie prowadzenia niż ganić za jego stratę, że mimo że prowadzący ma do zwycięstwa bliżej, to wraz z prowadzeniem trudność wrasta a nie maleje ( inaczej, że nie są to głupie/frajerskie porażki jak u nas zwykło się mawiać, i że nie tylko polscy sportowcy nie są odporni na takie sytuacje), bo Czech w dwóch decydujących setach prowadził z Federerem przewagą przełamania i serwisem mógł rozstrzygnąć mecz najpierw w drugim, a potem w trzecim secie na swoją korzyść, a jednak Roger dwa razy potrafił odrobić straty, a sam nie pozwalał się dogonić i ostatecznie triumfował. Tak więc dużo bliżej zwycięstwa był Czech, a mimo to wygrał Szwajcar. Dlatego Łukasz powinien jak zawsze grać do końca i wydaje się że ma spore szanse na sprawienie wielkiej niespodzianki. Trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Wczorajsza ( ten cytat pochodzi z jutrzejszej GW:) - dopisek mój) porażka 4:6, 6:5, 1:6 w II rundzie turnieju w Rzymie kończy niesamowitą passę Agnieszki Radwańskiej (WTA 3), która od początku roku ani razu nie odpadła z turnieju przed ćwierćfinałem. Wygrała w Dubaju i Miami, w Sydney, Dausze, Stuttgarcie i Madrycie dochodziła do półfinałów, a w pozostałych trzech imprezach osiągała 1/4 finału. Od stycznia wygrała 32 mecze, przegrywała sześciokrotnie wyłącznie z Azarenką, światowym nr. 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że w Rzymie dołączyła do niej akurat 27-letnia Czeszka z Prostejova, jest sensacją dość umiarkowaną. Cetkovska to 28. rakieta świata i próżno w jej życiorysie szukać wielkich sukcesów, ale z Radwańską od zawsze wygrywać potrafiła. Pokonywała już Polkę trzykrotnie, z czego dwa razy w poprzednim sezonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radwańska nie lubi grać z Czeszką, bo rywalka zachowuje się za siatką niemal jak jej lustrzane odbicie. Ma niesamowitą umiejętność przewidywania tego, co wydarzy się na korcie. Umie się doskonale ustawiać, ma też bardzo bogaty arsenał zagrań - nęka rywalki dropszotami, lobami, zmienia rytm uderzeń, kierunki, podkręca piłki. Wszystko robi z godnym najlepszego zegarmistrza wyczuciem - z Radwańską dwukrotnie posłała piłki tak, że spadły pionowo na siatkę i przeturlały się na stronę Polki. Cetkovska jest też regularna, ciężko ją pokonać w długiej wymianie. - Bardzo dobra tenisistka, o świetnej technice, niedoceniana - mówił Wojciech Fibak po zeszłorocznym Wimblednie (...). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby pokonać Radwańską trzeba Azarenki, a żeby pokonać kogoś, kto gra jak Radwańska, trzeba grać jak Azarenka ( tylko żeby grać tak jak Azarenka, trzeba być Azarenką, a jak ma grać Azarenka, aby pokonać Williams? - dopisek mój). Wniosek dość logiczny, tym bardziej, że zazwyczaj właśnie z mocno i agresywnie uderzającymi tenisistkami Czeszka przegrywa (gdyby nie było na nią prostego sposobu, byłaby znacznie wyżej w rankingu). Radwańska atakować jednak nie potrafiła, ostrzejsze akcje można było policzyć na palcach, grała za wolno i zbyt pasywnie, by przypominać choć senną wersję Azarenki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczenie dla porażki miało też pewnie to, że w Rzymie po raz pierwszy w sezonie Radwańska zagrała na klasycznym korcie ziemnym, a więc bardzo wolnym. W Stuttgarcie i Madrycie mączka była znacznie szybsza, bo rozsypana na betonowym podłożu. Im wolniejszy kort, tym gorzej dla Radwańskiej, bo rywalki mają więcej czasu na reakcję, a piłki trzeba uderzać mocniej, żeby coś wskórać.(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczesna porażka oznacza, że Radwańska zagra przed Rolandem Garrosem (początek 27 maja) jeszcze jeden turniej - w przyszłym tygodniu w Brukseli (pula nagród 637 tys. dol.) Zapisała się do tej imprezy właśnie po to, by w przypadku niepowodzenia w Rzymie, miała jeszcze okazję do gry przed Szlemem w Paryżu". - Jakub Ciastoń sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"- Lubię z nią [Radwańską] grać, bo prezentuje bardzo inteligentny tenis i trzeba dać z siebie maksymalnie wszystko. Miałam dobry dzień i prawie się nie myliłam. Cieszę się, że wygrałam z Agnieszką. Mecz był porywający i mógł się podobać kibicom. Nie wiem jednak, jak będzie wyglądał nasz kolejny pojedynek. Mogę go wygrać, a równie dobrze przegrać - powiedziała Petra Cetkovska". - eurosport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niestety przystanek Cetkovska nadal działa. Gra Czeszki odbiera AR największe jej atuty. Gra Polki nie była wcale taka zła, zwłaszcza w dwóch pierwszych setach - po prostu Czeszka zagrała jeszcze lepiej i miała też sporo szczęścia, które sprzyja lepszym. Poza tym dała z siebie wszystko, bo wiedziała ze swojego doświadczenia, że rywalka jest do pokonania. Ale drugi set pokazał, że tak zawsze być nie musi, choć Czeszka mogła sobie pozwolić na jego stratę. Najbardziej zaskoczył trzeci set, gdyż po dwóch pierwszych można było liczyć na zacięty pojedynek do samego końca, a tym czasem cały decydujący set toczył się pod dyktando Petry. Ale kto inny niż niewygodna Czeszka mógł przerwać tegoroczną passę zwycięstw najlepszej polskiej tenisistki, która dotąd przegrywała tylko z liderką rankingu. A nawet Roger Federer miał niewygodnego rywala, który go długo gnębił. Teraz najlepsza polska singlistka musi się odbudować przed zbliżającym się RG.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( mnie się generalnie gra obu tenisistek w pierwszych dwóch setach podobała, lubię taką grę, choć wolałbym aby Polka była lepsza, szkoda ze trzeci set odstawał od dwóch pierwszych i że walka nie była zacięta do samego końca&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;wg mnie nie chodzi o to aby AR osiągała jak najlepsze wyniki, ale chodzi o to aby osiągała jak najlepsze wyniki grając ( i ulepszając ) swoim stylem gry&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;może i Radwańska mimo ze generalnie jest bardzo dobra jest gorsza w małych gierkach od Cetkovskiej, ale jest od niej wyraznie lepsza w radzeniu sobie w grze z agresywniejszymi i siłowo grającymi rywalkami, z którymi Czeszka sobie znacznie gorzej radzi )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W drugiej rundzie z tenisistek rozstawionych razem z nr 3 Agnieszką Radwańską z Rzymem pożegnały się:  nr 6 Caroline Wozniacki skreczowała przy stanie 6-4, 4-0 do A. Mediny Garrigues ( 31 WTA), czy Hiszpanka miała szczęście?, nr 7 Marion Bartoli nie sprostała J. Georges (29 WTA), a nr 1 Wiktoria Azarenka co prawda zmiotła z kortu S Peer 6-1, 6-2, ale kolejny mecz oddała walkowerem wycofując się z turnieju, czy to znaczy że jej niedoszła rywalka nr 14 D. Cibulkova, która w 1 r. grała z kwalifikantką, w 2 r z posiadaczką "dzikej karty", a 3r dostała walkowerem ma szczęście?.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;-----&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;z forum i niedoczytania:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"No cóż, bycie trzecią rakietą światowego tenisa do czegoś jednak zobowiązuje. Zobaczymy jak daleko Aga tym razem zajdzie " w mocno obstawionym" turnieju, gdy sama będzie musiała eliminować grozne konkurentki. Bartoli jej tym razem nie pomoże".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;same idiotyzmy:&lt;br /&gt;do niczego nie zobowiązuje, wszyscy sportowcy niezależnie jakie miejsce zajmują w rankingu są zobowiązani do walki i do niczego więcej&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;a miejsce w rankingu każdy ma takie jakie sobie sam wywalczy i nie ma z tego tytułu żadnych osobnych zobowiązań&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;a Bartoli gra tylko dla siebie i nigdy w niczym nikomu nie pomaga&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;wszystkie turnieje w których Radwańska grała ( z wyjątkiem Kala Lumpur) były "mocno obsadzone", a w ostatnim wyeliminowała dwie grozne rankingowo rywalki, 20 Vinci i 24 Errani ( żadna polska tenisistka w całej erze open poza Radwańską nigdy tak wysoko w rankingu jak one nie była )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;typowa polska mentalność - jak polscy sportowcy mają korzystne losowania, czy układy w drabinkach to psioczą, a jak mają mniej korzystne, to groza i piszą o jakiś sprawdzianach form, wszystko aby zdołować, zdeptać, poniżyć &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Wygląda na to, że ten turniej w Rzymie będzie rzeczywistą wykładnią formy i możliwości Radwańskiej (...)".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;żaden tam wykładnik formy:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 1) Cetkovska jest niewygodna, jak z nią przegra będzie znaczyć że nadal Czeszka ma patent na Radwańską, ze jej styl gry jej leży i nic to nie zmieni w formie Radwańskiej&lt;br /&gt; 2) a jeśli dojdzie do meczu z Sereną i przegra, to przecież Serena dopiero co zdmuchnęła z kortu Azarenkę, i będzie to tylko wykładnik siły Sereny&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;no chyba że forma jest wtedy gdy się wygrywa, a gdy się przegrywa to już formy nie ma&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;--------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zagraniczny komentator Eurosportu ( służy obcym krajom) S. Sikora przy okazji meczu Samanty Stosur z Venus Williams raczył podzielić się swoja opinią, że Radwańska ponoć słabo serwuje, gdyby tak było nigdy nie wygrałaby tylu meczów, nie zebrałaby ponad 7 tys pkt. do rankingu, nie awansowałaby na 3 miejsce w rankingu i nie wygrałaby w tym czasie 5 turniejów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) żadna tenisistka nie serwuje we wszystkich meczach równo, raz lepiej, raz gorze, więc jest to okazja dla nieuczciwych obserwatorów do manipulacji&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) drugi serwis u wszystkich tenisistek jest słaby i jest atakowany przez rywalki i jest to również dobra podstawa do manipulacji &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) wg mnie na ogół AR serwuje bardzo dobrze, jak na swoje warunki fizyczne, precyzyjnie, ma na ogół dobrą celność pierwszego podania, dobrą jego skuteczność i nie popełnia błędów serwisowych, choć w różnych meczach wygląda to różnie, raz lepiej, raz gorzej&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;4) nad serwisem wszystkie tenisistki muszą pracować, bo to jest ważny element gry&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;5) jeśli ktoś mówi że jedna z czołowych tenisistek słabo serwuje, to powinien podać dane statystyczne na jakich swoje oceny opiera, np średnią z całego roku celności pierwszego podania, skuteczność 1 i 2 podania, asów, podwójnych błędów serwisowych i które miejsce zajmuje na tle konkurencji&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;6) no chyba że jest tak jak to u nas często bywa, ze jak ktoś wygrywa to dobrze serwuje, a jak przegrywa to słabo  ( totalny brak odporności na porażki, na cudze porażki, z powodu polskich kompleksów narodowych),&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>SPORT PO POLSKU</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/Rzym.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 16:40:15 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>A mnie się podoba:)</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/A-mnie-sie-podoba.html</link>
      <description>&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"(...)W stawce mieliśmy same tandetne i kiczowate numery (z dziełem królowej polskiej piosenki włącznie), a wygrał ten, który cechy te z perwersyjną dumą trzyma na wierzchu i jeszcze nimi wymachuje. Pocieszne babcie w ludowych strojach przerobiły, jak twierdzą, drobiowy przebój tak, żeby był o Euro. Jak tu się nie uśmiechnąć?(...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zwycięstwo Jarzębiny to heca, która świadczy o tym, że publiczność nie łyknie wszystkiego, co tak zwane rodzime gwiazdy popu z siebie wyplują. Nie ma dobrej piosenki? To będą babcie. Chcecie podpiąć się pod Euro i zarobić? Figa z makiem - będą babcie. Nie potraficie pisać tekstów i melodii? Za karę babcie. Koko wam w oko!". - Michał Miachalak interia.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Podobnie oceniam triumf ludowej przyśpiewki w wykonaniu gospodyń wiejskich z Lubelszczyzny. Zmanierowane gwiazdy wciskające swoje żałosne przeboje w salonach muzycznych przegrały z amatorkami. Janów Lubelski dokopał warszawce. I bardzo dobrze. Nawet jeżeli jakość nie taka jak swego czasu "Futbol, futbol" Maryli Rodowicz czy "Entliczek, pentliczek" Bohdana Łazuki". - Michał Listkiewicz se.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A mnie się nawet bardziej podoba niż poprzednie piłkarskie przeboje. Bez jaj. A gdyby za tym stała Maryla Rodowicz, to by się wszystkim podobało.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A z taką przyśpiewka nasze szanse na wygranie EURO 2012 niepomiernie wzrastają. Co ja piszę, my te EURO wygramy:)&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>TEMAT DNIA/TYGODNIA</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/A-mnie-sie-podoba.html</guid>
      <pubDate>Fri, 11 May 2012 08:04:54 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Madryt.</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/Madryt.html</link>
      <description>&lt;p&gt;&lt;img class="picture" title="Niebieska mączka - Tenis - ATP Masters Madryt" src="http://i.eurosport.pl/2012/05/03/837226-14280111-640-220.jpg" alt="Niebieska mączka - Tenis - ATP Masters Madryt" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wpis jest aktualizowany wraz z postępem turnieju&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Od piątku ( eliminacje) ruszył prestiżowy turniej WTA Premier Mandatory w Madrycie, oczywiście z udziałem najlepszej polskiej tenisistki od najbliższego poniedziałku 3 rakiety WTA Tour, a przez eliminacje do głównej drabinki będzie próbowała także awansować trzecia rakieta naszego kraju Marta Domachowska.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Impreza w Madrycie rozgrywana będzie na niebieskich kortach ziemnych, których barwa wzbudza wiele sprzecznych opinii. Na triumfatorkę czeka 1000 punktów do klasyfikacji WTA Tour oraz premia w wysokości 631 tysięcy euro. Tytułu broni Kvitova, która - w wyniku przesunięcia o tydzień w kalendarzu - straci te punkty w poniedziałek i dzięki temu wyprzedzi ją Radwańska.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Żeby wrócić na trzecią pozycję na świecie, będzie musiała w stolicy Hiszpanii dotrzeć co najmniej do finału. Natomiast jeśli krakowianka osiągnie ćwierćfinał, to konieczny będzie triumf Kvitovej, pod warunkiem, że nie spotkają się w finale (wtedy, nawet mimo porażki, Radwańska pozostanie przed Czeszką)". - rp.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Teoretycznie o pozycję numer trzy na świecie walczyć też może aktualnie piąta Samantha Stosur, ale tylko jeśli triumfuje w turnieju. Jednocześnie Australijka musi liczyć, że Kvitova odpadnie najpóźniej w półfinale, a Radwańska w 1/4 finału". - eurosport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Tak więc AR w najbliższym tygodniu awansuje na najwyższe w karierze 3 miejsce w rankingu WTA, ale czy utrzyma się na nim na dłużej zadecyduje turniej w Madrycie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w pierwszej rundzie zmierzy się z posiadaczką "dzikej karty" reprezentantką gospodarzy 20 - letnią Larą Arruabarrena-Vecino (127 WTA). Hiszpanka w zawodowych imprezach bierze udział od lutego 2007 roku. Na początku występowała w turniejach rangi ITF. W sumie w czasie kariery Lara wygrała jedenaście turniejów w grze pojedynczej i siedem w grze podwójnej rangi ITF. Nieco ponad dwa miesiące temu Lara zanotowała największy sukces w karierze. Wygrała turniej WTA International w Bogocie. W finale wygrała z Rosjanką, Aleksandrą Panową ( 118 WTA). Nie muszę pisać, że Polka będzie zdecydowaną faworytką - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="margin: 0px; width: 400px; border: 0px;" src="http://www.newspix.pl/upload/oferty/06_05_2012/kfqNTvjPRXGA/prevs/ALFA_06052012_067.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka Radwańska awansowała do drugiej rundy turnieju Mutua Madrid Open. Debiut na niebieskiej madryckiej mączce był w wykonaniu Polki bardzo efektowny. Isia w niespełna godzinę pokonała 6:3, 6:1 Larę Arrubararrenę-Vecino, która nawiązywała walkę jedynie do stanu 3:3 w pierwszym secie".- tenisklub.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wybrane statystyki: 1 set celność 1 podania 71%-71%, skuteczność 1 podania 73%-58% dla Polki, skuteczność 2 podania 83%-40% dla Polki, asy 1-1, podwójne 0-1 dla Polki 2 serw celność 1 podania 60%-86% dla Hiszpanki, skuteczność 1 podania 83% - 39% dla Polki, skuteczność 2 podania 75%-67% dla Polki, asy 2-0 dla Polki, podwójne 0-0.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; W pierwszej rundzie doszło do kilku niespodzianek: największą była porażka Marion Bartoli z Soraną Cirsteą (48 WTA), odpadły też ostatnio bez formy: Franceska Schavione z amerykańską kwalifikantką V. Lepchenko ( 77 WTA), jak widać dobre losowanie włoskiej mistrzyni RG znowu na niewiele się zdało, a Viera Zwonariowa poległa z rąk P. Cetkovskiej ( 29 WTA), a z drugiej dziesiątki rankingu odpadły Cibulkova (16WTA), która nie sprostała Robercie Vinci ( 20 WTA) oraz Jelena Jankovic (18 WTA) z grającą z dziką kartą C. Suarez Navarro ( 45 WTA).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img class="spotlight" style="width: 660px; height: 470px;" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/306206_226593074118696_152895981488406_380221_1508538107_n.jpg" alt="" width="660" height="470" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; AR w drugiej rundzie zmierzy z Sarą Errani (24 WTA) 24-letnią Włoszką, która w tym sezonie wygrała wszystkie szesnaście pojedynków na nawierzchni ziemnej. Wygrała w tym roku trzy turnieje w Acapulco, Barcelonie i w ubiegłym tygodniu w Budapeszcie. Włoszka ma za to fatalny bilans z zawodniczkami z pierwszej dziesiątki rankingu - 0 zwycięstw i aż 26 porażek. Panie dotąd grały przeciw sobie pięć razy - bilans meczów 4-1 dla Radwańskiej, ale ostatni mecz rozegrały na Wimbledonie w 2010 roku. Polka będzie faworytką, ale rywalka jest na pewno bardzo grozna - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img class="picture" title="Iśka prawie do zera! - Tenis - WTA Madryt" src="http://i.eurosport.pl/2012/05/09/839215-14303977-640-360.jpg" alt="Iśka prawie do zera! - Tenis - WTA Madryt" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                       radość Sary z wygranego gema, skąd my to znamy:)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka Radwańska w brutalny sposób przerwała passę Sary Errani, która wygrała szesnaście meczów z rzędu na kortach ziemnych. Polka gładko zwyciężyła 6:0, 6:1 i awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA w Madrycie". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Spotkanie było bardziej wyrównane niż mógłby to sugerować wynik. I set obfitował w długie i wyrównane gemy (Polka wróciła ze stanu 0-40 przy 2:0 i z 15-40 przy 4:0, broniąc łącznie ośmiu break pointów), jednak to krakowianka wygrywała decydujące punkty i po 35 minutach cieszyła się z wygranej 6:0 partii.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W II secie było już łatwiej. Polka szybko wyszła na prowadzenie 5:0 i przy podaniu rywalki osiągnęła nawet równowagę, ale Włoszka zdołała wywalczyć honorowego gema. Chwilę później Radwańska bez kłopotów zakończyła spotkanie, notując czwarte zwycięstwo nad Errani i przerywając jej znakomitą passę zwycięstw na kortach ziemnych.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Aż trzy break pointy, w tym dwa w tym samym gemie, Radwańska obroniła asami. Tak samo zakończyła spotkanie". - Krzysztof Straszak SportoweFakty.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wybrane statystyki: celność 1 podania 56%-62% dla Włoszki , skuteczność 1 podania 74%-54% dla Polki, skuteczność 2 podania 54%-13% dla Polki, asy 7-0 dla Polki, podwójne 0-5 dla Polki. W całym spotkaniu Radwańska zanotowała aż 33 uderzenia kończące przy zaledwie 10 błędach własnych, czyli + 23. Włoszka miała 18 kończących przy 17 błędach, a więc+1.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wracając do czasów realnego socjalizmu i jego "światłych" teorii, to można powiedzieć, że i w tenisie mamy: 1) bazę, czyli celność podania ( celność 1 podania i podwójne błędy serwisowe) i błędy niewymuszone i 2) nadbudowę, czyli skuteczność podania i kończące. AR od zawsze ma świetną bazę, ale i nadbudową coraz lepszą, a do tego dochodzi kreatywność gry, czyli różnorodność i zmienność.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ""Oskubała" pani niemal do zera Errani, która wygrała 16 poprzednich meczów na kortach ziemnych w WTA Tour.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;- Byłam nastawiona na to, że ona gra bardzo dobrze na ziemi, że wygrała na niej swoje trzy ostatnie turnieje, na niej gra najlepiej. Byłam nastawiona od samego początku na to, że muszę grać najlepiej, jak mogę. Tutaj chwila nieuwagi i wszystko się może odwrócić: na tej nawierzchni można spokojnie odwrócić losy meczu. Byłam skoncentrowana od samego początku. Starałam się grać agresywnie, żeby nie wdawać się w wymiany. Z Włoszką. Na ziemi". - Krzysztof Straszak SportoweFakty.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Cały wywiad z Agnieszką po meczu: &lt;a href="http://www.sportowefakty.pl/tenis/284679/co-to-za-kort-jak-nie-da-sie-biegac-rozmowa-z-agnieszka-radwanska-trzecia-rakiet"&gt;http://www.sportowefakty.pl/tenis/284679/co-to-za-kort-jak-nie-da-sie-biegac-rozmowa-z-agnieszka-radwanska-trzecia-rakiet&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ( przy okazji: można się zastanawiać czy tenisistka pokroju Włoszki Errani miałaby w Polsce rację bytu, inaczej rzecz ujmując, czy byłaby w Polsce do zaakceptowania przez media i kibiców, czy miałaby ich wsparcie?; moim zdaniem nie, byłaby raczej pod stałym ogniem bardzo niewybrednej krytyki za to że nie osiąga tenisowych szczytów, że śmie być tylko dobra, upatrywano by w tym tylko brak ambicji i woli walki, bo u nas nie da się grać swoje i osiągać ile się zdoła, czyli wytyczać szczyty swoich możliwości, inaczej grać na na miarę swojego talentu i umiejętności, u nas można być tylko albo najlepszym, albo grać same ogony, bo tylko wtedy roszczeniowi malkontenci - którzy u nas dominują i w mediach i wśród kibiców, a przynajmniej są najgłośniejsi, a reszta pozostaje wobec nich cicha i bierna - dadzą sportowcowi względny spokój; w każdym innym przypadku będą na nim albo nieustannie wywierać presję na zwycięstwa, albo wieszać psy za ich brak ) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; W drugiej rundzie doszło do sporej sensacji: Lucie Hradecka (105 WTA). wyrzuciła za burtę turnieju broniącą w Madrycie tytułu Petrę Kvitovą, a przecież Kvitova w ubiegłym roku wygrała wszystkie mecze w hali, a i w tegorocznym turnieju w Stuttgarcie doszła do półfinału, gdzie dopiero uległa przyszłej triumfatorce Marii Szarapowej. Wydawało się więc, że i w Madrycie będzie dłużej walczyć o utrzymanie trzeciej pozycji w rankingu. Na tym samym etapie rozgrywek odpadła też Maria Kirilenko. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jak porażka Petry Kvitovej ma się do słów komentatorki Polsatu pani Katarzyny Nowak : " Według niej Radwańska nie powinna się obawiać takiej rywalki jak Errani. &amp;#8211; Miejsce w ścisłej czołówce zobowiązuje, wobec gwiazd są pewne wymagania. W latach 90. wielkie mistrzynie wychodziły na korty i oddawały przeciwniczkom z trzydziestki po kilka gemów. Agnieszka to dziś trzecia rakieta świata, korty ziemne powinny jej służyć &amp;#8211; mówi nam Katarzyna Nowak". - Bartosz Gębicz przegląd sportowy.pl. Okazało się że Petra Kvitova nie zna zasady pani Nowak. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w trzeciej rundzie zmierzy się z kolejną Włoszką Roberta Vinci (20 WTA), która w drugiej rundzie pokonała Belgijkę Yaninę Wickmayer 6:1, 6:2. Polka z 29-letnią Vinci wygrała wszystkie trzy dotychczasowe pojedynki, w tym dwa na nawierzchni ziemnej w Rzymie w 2008 i 2010 roku. Była też od niej lepsza na twardym korcie w New Haven w 2009 r. Straciła w tej konfrontacji dwa sety. Wszyscy piszą to samo, więc na pewno tak było. Agnieszka będzie też faworytką jutrzejszego meczu, ale Roberta to z pewnością bardzo grozna rywalka - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"W III rundzie turnieju WTA w Madrycie Agnieszka Radwańska pokonała Włoszkę Robertę Vinci(WTA 20) 7:6(1) 6:4 i awansowała do ćwierćfinału turnieju rozgrywanego na niebieskiej mączce" - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Uwielbiając "kręcić" piłką, Vinci musiała być niewygodną rywalką dla Radwańskiej. Na spotkanie wpłynęły warunki: szybki kort premiował dobrze serwujących. I tak obok efektownych wymian tenisistek potrafiących popisać się zmysłem do niebanalnej kombinacji uderzeń, wcale liczne grono także polskich kibiców otrzymało popis wygrywających serwisów z obu stron.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Po nieudanej próbie przejścia do ataku, nacięciem się na minięcie i zbiciem przez Vinci "balona", Radwańska stanęła przed stanem 0-40 w trzecim gemie, kiedy Vinci znów poszła śmiało po drugim podaniu krakowianki (kilkukrotnie bezlitośnie przyłożyła w meczu bezpośrednio z returnu), natychmiast podwyższając też wynik na 3:1. Od tego momentu Vinci się jednak nieco pogubiła, popełniła dwa podwójne błędy serwisowe (w tym przy break poincie), a Isia zgarnęła trzy gemy z rzędu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W tie breaku zimna krew Radwańskiej: już przy 2-0 pierwsza odważyła się zmienić kierunek przydługiej wymiany po krosie, popisała się dobrymi serwisami i przy 5-0 już miała niezły zapas. Setbole wywalczyła dzięki kończącemu dropszotowi, posłanemu po znakomitej z obu stron akcji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Okazja na przełamanie Vinci w drugiej partii pojawiła się już przy 1:1, kiedy Włoszka popełniła kolejny podwójny błąd serwisowy, ale potem Isia przesadziła przy próbie zaatakowania drugiego podania rywalki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Break nastąpił w kluczowym momencie, na 5:4 dla trzeciej rakiety świata. Radwańska zdobyła wtedy od 30-0 dla Vinci cztery punkty z rzędu, ostatni z nich po sprawdzeniu śladu przez sędzię (Włoszka nie uwierzyła mającej rację polskiej liniowej, która wywołała aut)". - Krzysztof Straszak z Madrytu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wybrane statystyki: celność 1 podania 76%-44% dla Polki , skuteczność 1 podania 80%-77% dla Polki, skuteczność 2 podania 64%-50% dla Polki, asy 5-3 dla Polki, podwójne 0-6 dla Polki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "W drugim secie przełamała pani Vinci w kluczowym momencie, na 5:4.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;- Ja dobrze serwowałam, ale ona też. Na takim szybkim korcie to wystarczy. Byłam parę razy bliżej przełamania, ale w najważniejszych momentach ona potrafiła posłać dobrą piłkę. To trzeba jej przyznać: gdy miałam jakąkolwiek szansę przy jej podaniu, wchodził jej pierwszy serwis. Ze dwa razy miałam chyba 0-30, ale ona włączała dobry serwis i szansa uciekała".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Cały wywiad z Agnieszką po meczu: &lt;a href="http://www.sportowefakty.pl/tenis/284924/agnieszka-radwanska-dla-sportowefaktypl-wstrzymac-to-sie-mozna-na-treningu"&gt;http://www.sportowefakty.pl/tenis/284924/agnieszka-radwanska-dla-sportowefaktypl-wstrzymac-to-sie-mozna-na-treningu&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img src="http://l.yimg.com/j/assets/p/sp/ap/a1/fullj.675809fabb6394802e9108ea47f7b54c/ap-201205111119407743443.jpg" alt="" border="0" /&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w ćwierćfinale zmierzy się z amerykańską kwalifikantką Varvarą Lepchenko ( 77 WAT), która w 1r. wyrzuciła za burtę turnieju Włoszkę F. Schavione i do tego jest leworęczna, a z leworęcznymi Radwańska miewała problemy. Panie grały przeciwko sobie dwa razy i dwa razy wygrała Agnieszka, ostatnio w tym roku w Doha 7-5, 6-1. Polka będzie faworytką, ale Amerykanka powinna okazać się grozną rywalką - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;("(...)W ćwierćfinale Polkę czeka ponownie mecz z serii tych do obowiązkowego wygrania(...)". - Krzysztof Rawa rp.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jak dla mnie mega idiotyzm. Nie ma takich meczy, ani tym bardziej takiej serii, bo wszystkie mecze wszystkich tenisistów obojętnie z kim grają są do "obowiązkowego" wygrywania. Wszystkie mecze i wszystkich rywali należy traktować jednakowo ( różne mogą być tylko szanse i najlepiej jak najbardziej obiektywnie je oceniać), bo inaczej zawsze osiągnie się cele odwrotne od zamierzonych ( zakładając dobre intencje), co najlepiej widać po kondycji całego polskiego sportu. Obowiązek wygrywania, to mega idiotyzm, a jedynym obowiązkiem sportowca jest walka, najlepiej z głowa i do końca, bo to jedno wystarczy za wszystkie inne obowiązki i tym samym czyni wszystkie inne obowiązki bezprzedmiotowymi. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jeśli ktoś sądzi, że ogólny poziom myśli w danym kraju nie ma wpływu na wyniki sportowe, to jest w dużym błędzie, ma i to pewnie większy niż można by się spodziewać, a u nas niestety dominuje bezmyślność i to wśród tzw. elit)). &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Agnieszka Radwańska po zaciętym spotkaniu pokonała w ćwierćfinale turnieju WTA w Madrycie Amerykankę Varvarę Lepchenko 6:4, 6:4.(...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Radwańska w obu setach miała problemy, traciła własne podanie, ale za każdym razem umiała odpowiedzieć rywalce lepszą grą. Momentami wydawało się, że gra zbyt defensywnie, za bardzo cofa się za linię końcową, ale w kluczowych momentach potrafiła przyśpieszyć i zagrać agresywniej. To było kluczem do zwycięstwa". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w obu setach prowadziła 5-2, w obu przy stanie 5-3 serwowała na set i mecz i w obu dawała się przełamać na 5- 4, ale i w obu w najważniejszym momencie się mobilizowała bardzo dobrze returnowała i przełamywała serwis rywalki na set i mecz.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wybrane statystyki: celność 1 podania 69%-67% dla Polki , skuteczność 1 podania 66%-53% dla Polki, skuteczność 2 podania 38%-42% dla Amerykanki, asy 2-1 dla Polki, podwójne 1-5 dla Polki. W całym spotkaniu Radwańska zanotowała 17 uderzenia kończące przy 12 błędach własnych, czyli + 5. Amerykanka miała 32 kończących przy 34 błędach, a więc -2.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR w półfinale zmierzy się z liderką rankingu Wiktoria Azarenka, która w tym sezonie przegrała tylko dwa mecze, a Polkę pokonywała 5 razy. Nikt więcej w tym roku jeszcze Agnieszki nie pokonał. Faworytką będzie Azarenka, ale oczywiście mam nadzieję na udany rewanż Polki. AR powinna bez troski o wynik zagrać najlepiej jak się da, aby jak najbardziej dopiec faworyzowanej rywalce, a kto wie może i wygrać - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka Radwańska pozostaje bezradna w pojedynkach z Wiktorią Azarenką. Polka przegrała z liderką rankingu WTA po raz szósty w tym sezonie i to właśnie Białorusinka po zwycięstwie 6:2, 6:4 awansowała do finału turnieju w Madrycie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Początek meczu mógł wzbudzać spore obawy. Agnieszka praktycznie bez walki oddała swoje podanie. Na szczęście kolejne dwa gemy w jej wykonaniu były o wiele lepsze, dzięki czemu objęła prowadzenie 2:1. Niestety aktywność Polki nie trwała długo &amp;#8211; do głosu ponownie doszła Azarenka, ponownie uzyskując przewagę przełamania. Końcówka pierwszego seta to chyba okres najlepszej gry 22-letniej Białorusinki, która nie pozwoliła już Radwańskiej na wygranie choćby jednego gema i triumfowała 6:2.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W drugim secie obraz gry nieco się wyrównał. Niestety nie za sprawą lepszej dyspozycji Polki, ale na skutek większej ilości błędów wkradających się do tenisa Białorusinki. Do stanu 2:2 pierwsza i trzecia rakieta świata walczyły gem za gem. W kolejnym Radwańska miała szanse na utrzymanie, ale ich nie wykorzystała, dając się przełamać Azarence. W międzyczasie miał miejsce dość nieprzyjemny incydent &amp;#8211; spóźniona do skrótu Białorusinka odegrała piłkę w kierunku wracającej za końcową linię Polki. Wydarzenie to nie miało jednak wpływu na dalszy przebieg spotkania. Radwańska w kolejnym gemie zdołała przełamać Azarenkę (i to do zera), ale nie potrafiła iść za ciosem przy własnym podaniu. Sytuacja ta powtórzyła się chwilę później, gdy Isia po wyrównaniu na 4:4 ponownie straciła serwis. Niebędąca tego dnia w najlepszej dyspozycji liderka rankingu WTA świetnie radziła sobie z drugim podaniem Polki. To właśnie zdominowanie tego uderzenia naszej tenisistki dało jej kolejną, praktycznie niezagrożoną, wygraną. Mistrzyni Australian Open zakończyła spotkanie po 1 godzinie i 19 minutach gry, zagrywając przy drugiej piłce meczowej bardzo dobrego dropszota.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Po turnieju w Madrycie zachowane zostało status quo &amp;#8211; Radwańska wciąż nie może znaleźć sposobu na Azarenkę (poniosła szóstą porażkę w tym sezonie), ale pozostaje również niepokonana w konfrontacjach z innymi tenisistkami(...). - Tomasz Krasoń tenisklub.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wybrane statystyki: celność 1 podania 59%-56% dla Polki , skuteczność 1 podania 79%-57% dla Białorusinki, skuteczność 2 podania 35%-29% dla Białorusinki, asy 2-0 dla Białorusinki, podwójne 1-6 dla Polki. W całym spotkaniu Radwańska zanotowała 16 uderzenia kończące przy 15 błędach własnych, czyli + 1. Białorusinka miała 29 kończących przy 20 błędach, a więc +9.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niestety znów byłem zmuszony do wyłączenia komentarza w czasie oglądania meczu, a już dawno tego nie robiłem, nie dało się słuchać, np. ciągłego utyskiwania na drugi serwis. Komentator nie mógł pogodzić się z tym że rywalka może okazać się lepsza (rozumiem, że to bardzo trudne ) i skarżył się, że Polka nie dostaje w każdej rundzie rywalek z dzikimi kartami czy kwalifikantek i miał chyba o to pretensje do tenisistki ( chyba trudno mu było znieść myśl, że polscy sportowcy też mogą czasami mieć szczęście np. w doborze rywali i to pomimo, że nie są absolutnie najlepsi, a przecież wiele tenisistów nawet wygrywało szlemy choć nie byli absolutnie najlepsi, a u nas ma się wrażenie że większość by nie chciała aby nasi osiągali jakiekolwiek sukcesy skoro nie są absolutnie najlepsi, bo u nas z racji naszych nigdy nie spełnionych mocarstwowych ambicji tylko absolutnie najlepszych i to z ledwością się toleruje, i m.in. dlatego ich nie ma)  Ten polski brak odporności na porażki bardzo wiele nas kosztuje. Oczywiście każdy by chciał pewnie na czele  z polskimi sportowcami, aby Polacy zawsze wygrywali, no ale nie zawsze jest to możliwe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A ja tam się bardzo cieszę gdy nasi mają szczęście i czasami jest mi smutno gdy im go brakuje i nawet nie mam potrzeby o tym mówić. Zakładam nawet, że każdy sam to wie najlepiej, a wypominanie go innym, często złośliwe i niesłuszne ( bo wybiórcze, bez uwzględniania wysokiego rozstawiania, bez porównywania z rywalami) chyba nie należy do najlepszego tonu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;To jest tylko jeden przegrany mecz więcej, a w tenisie nie można się rozczulać nad porażkami, w ten sport gra się przez cały rok, są różne dni, nawierzchnie i rozmaici rywale, należy tylko wyciągać wnioski, trenować, myśleć pozytywnie i grać dalej, górki i dołki zawsze będą, ważne aby być zawsze zmotywowanym i walczyć jak najlepiej w każdym turnieju, raz będzie lepiej, a raz gorzej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A przed nami najważniejsza część sezonu. Kto lepiej zniesie porażki, ten będzie święcił większe sukcesy. Najważniejsze, aby nie dać się zaszczuć, nawet życzliwym.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Tak więc w Rzymie będzie jeszcze lepiej, a jak nie w Rzymie, to na RG, a jak nie na RG to na...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Z forum:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"trzecie miejsce zobowiązuje , szczególnie jak się gra z Azarenką."&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;trzecie miejsce do niczego nie zobowiązuje, a już na pewno nie do pisania głupot z powodu typowo polskiego braku odporności na porażki, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a już na pewno do niczego nie zobowiązuje sportowców, którzy sami sobie to miejsce wywalczyli swoja własną grą i nikt im niczego nie podarował, ani nawet nikt nie zamierzał niczego im darować, a nawet wszyscy rywale ( i nie tylko rywale) robili wszystko co w ich mocy aby tego miejsca nie dostali, i nadal wszystko w tym celu robią i będą robić, choćby przy pomocy niektórych tzw. polskich kibiców ( a czytając, czy słuchając co po niektórych ma się wrażenie, że są pewni że ktoś AR to miejsce w rankingu podarował i ma się komuś za nie odwdzięczać i to w rzeczach, które nie zależą tylko od niej, bo w sporcie zawsze jest rywal, który ma te same cele)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ten sport to gra o miliony i prędzej cię zabiją, niż ci podarują choćby jedno miejsce wyżej, jedno zwycięstwo więcej&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;a każdy ranking ( choć może mieć wiele wad, bo nie ma rzeczy doskonałych) ma tę najważniejszą zaletę, że jest obiektywny, bo jest tak samo liczony wszystkim i wszyscy jego zasady z góry znają i ich rzecz czy zechcą się do nich stosować ( i nie tworzą jego zasad sportowcy, więc nie oni powinni być za niego karani), w przeciwieństwie do subiektywnych ocen np komentatora pana Sikory ( podczas tego turnieju pan Sikora ujawnił się jako Duńczyk nazywając swoją "rodaczką" duńską tenisistkę Caroline Wozniacki, więc dlaczego ten pan nie komentuje meczów dla duńskiego eurosportu?, dla nas to będzie czysty zysk, bo im ten pan więcej myśli tym z nim coraz gorzej), któremu ranking się nie podoba, ale nie potrafi już podać konstruktywnej propozycji jaki on ma być jeno ogranicza się do bezmyślnego biadolenia ( może np ranking powinien tylko obejmować turnieje w których zechce zagrać Serena Williams, a wszystkie inne pomijać?).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;ponadto wyższe miejsce w rankingu nie oznacza, że sportowiec musi być bilateralnie lepszy od każdego kto jest poniżej niego w rankingu, nie o to w nim chodzi, chodzi o to aby był lepszy na tle wszystkich rywali w ciągu całego roku, czyli miał wyższą średnią ( nawet to że ktoś jest lepszy indywidualnie jeszcze nie oznacza, że ogólnie jest lepszy, bo wielu sportowców ma niewygodnych dla siebie rywali z którymi indywidualnie przegrywa pomimo że ogólnie ma większe, czy dużo większe osiągnięcia, czy wyższe rankingi, to nic nadzwyczajnego w sporcie)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;ale w tenisie i tak najważniejsze są szlemy, a ranking służy głównie do rozstawień&lt;/p&gt; &#xD;
każdemu polskiemu sportowcowi z państwowego przydziału należą się dwa wiadra zimnej wody na głowę, zgadza się dwa, bo jedno może nie wystarczyć, a to na okoliczność nadspodziewanego/znaczącego sukcesu/zwycięstwa, i jeden silny zastrzyk rozweselający, a to na wypadek nieoczekiwanej/druzgocącej porażki. A ta kuracja tak naprawdę najbardziej potrzebna jest dziennikarzom, kibicom itd., i wtedy można by z niej zwolnić sportowców, ale tego budżet państwa mógłby nie zdzierżyć.&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;-----------------------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Załącznik 1&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Jak porażka Petry Kvitovej ma się do słów komentatorki Polsatu pani Katarzyny Nowak : " Według niej Radwańska nie powinna się obawiać takiej rywalki jak Errani. &amp;#8211; Miejsce w ścisłej czołówce zobowiązuje, wobec gwiazd są pewne wymagania. W latach 90. wielkie mistrzynie wychodziły na korty i oddawały przeciwniczkom z trzydziestki po kilka gemów. Agnieszka to dziś trzecia rakieta świata, korty ziemne powinny jej służyć &amp;#8211; mówi nam Katarzyna Nowak". - Bartosz Gębicz przegląd sportowy.pl. Jak widać Kvitova nie zna zasady pani Nowak. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 1) wg. mnie wszystkich sportowców obowiązuje jedna i ta sama reguła: jak najlepsza gra celem pokonania każdego rywala, wszystkich niezależnie czy są "gwiazdami", czy tylko "wyrobnikami", a "gwiazdy", które przecież mają największy talent, umiejętności, czy najlepsze warunki, grając najlepiej jak potrafią będą po prostu dużo częściej wygrywać niż pozostali. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Tak więc "gwiazdy" nie obowiązuje nic ponadto co obowiązuje wszystkich sportowców: walka do samego końca o zwycięstwo, a czy się uda czy nie to osobna sprawa, bo tenis to sport, a sport jest, był i musi zostać nieprzewidywalny i to dotyczy również "gwiazd". A ze słów pani Nowak można wywnioskować absurdalne założenie że "gwiazdy" nie mają prawa przegrywać, albo muszą wygrywać z ( dużo ) niżej notowanymi rywalkami, że mają rzekomo taki "obowiązek", i nie mówiąc już że to mega głupota i zawsze prowadzi do celów odwrotnych od zamierzonych ( zakładam dobre intencje), to jest to zaprzeczeniem samego ducha sportu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 2) Pani Nowak uwielbia przywoływać duchy dawnych "gwiazd", ale sama przecież do nich nie należała; nie tylko nie była "gwiazdą", ale nawet nie była pół "gwiazdą", ani nawet choćby ćwierć "gwiazdą", była tylko tenisową wyrobniczką, jakich wiele, daleko jej było do sukcesów i klasy sportowej Sary Errani  i nic w tym dziwnego że nie potrafi doceniać najlepszej obecnie i w całej erze zawodowej polskiej tenisistki, ani jej rywalek. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Pani Nowak żyje do tego w błogim przeświadczeniu, że dawne "gwiazdy" były lepsze od obecnych, ale przecież w żaden sposób nie da się tego udowodnić/skonfrontować, a to że teraz poziom się wyrównał i nie ma wyraznej liderki, może równie dobrze oznaczać słabość, jak i siłę obecnego damskiego tenisa ( podniesienie ogólnego poziomu). &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Być może za obecny stan rzeczy winić można również siostry Williams, które nie przykładają się do tenisowych obowiązków tak samo skrupulatnie jak dawne "gwiazdy". Ale to już ich problem. Sądzę, że z siostrami Williams w optymalnej formie dawne "gwiazdy" też nie miałyby większych szans. Sama Monika Seles mówiła, że nie chciałaby grać w czasach amerykańskich sióstr. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 3) Na portalu "Przeglądu Sportowego" działa od jakiegoś czasu kącik wzajemnej adoracji pana Bartosza Gębicza z panią Katarzyną Nowak, która jak wiadomo wyspecjalizowała się we wbijaniu szpileczek w najlepszą polską tenisistkę ( oczywiście wina zawsze będzie po jej stronie, nigdy po stronie pani Nowak, bo nie tak spojrzy, nie to powie, nie tak się uśmiechnie, nie taką minę zrobi, zawsze pani Nowak coś tam sobie znajdzie), co wytworzyło pokrewieństwo dusz ( Ania się kłania:)) między nimi; i tak pani Nowak wtóruje panu Bartoszowi ( albo odwrotnie) w rozprawianiu o "szczęściu" ( Ci co są dobrzy szczęścia nie potrzebują, a słabym szczęście w niczym nie pomoże) i w lekceważeniu kolejnych rywalek Polki. Oczywiście wszystko to celem umniejszania sukcesów.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; A przecież lekceważenie rywali w sporcie jest mega głupotą, bo to najlepsza droga do porażek, ale przede wszystkim nic nie daje, bo jak ktoś jest faktycznie lepszy, to nie musi nikogo lekceważyć, ani się wywyższać aby wygrywać, natomiast zaklinanie rzeczywistości nie uchroni nikogo od porażki jeśli okaże się słabszy. A ponadto solą sportu są małe i wielkie niespodzianki - jest jego nieprzewidywalność. Ale "Przegląd Sportowy" - zapewne słusznie - wie lepiej i w roli dziennikarza tenisowego obsadził błazna. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostatnim błazeństwem dziennikarza tenisowego "PS" Bartosza Gębicza było nazwanie w czwartkowym "PS" "spacerem, masażem dla nóg" pojedynków AR z Sarą Errani ( 24 WTA) i Robertą Vinci ( 20 WTA). Panu Bartoszowi wyraznie ostatnie sukcesy AR uderzyły do głowy. Tak więc się spytam czy przed AR jakakolwiek inna polska tenisistka w całej erze zawodowego tenisa była lepsza od zlekceważonych Włoszek?. Pewnie jeszcze większym "spacerkiem, masażem dla stóp" miała być dla Kvitovej Hradecka ( 105 WTA) i wszyscy wiemy czym to się skończyło... ( przepraszam za sugestię, że Kviotova wzorem pana Bartosza zlekceważyła rywalkę, bo nie sądzę, żeby tak było) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; tyle, że nie ma najmniejszych nadziei że przykład Kvitovej, ani jakikolwiek inny, czegokolwiek pana Bartosza nauczy, bo jak wiadomo na głupotę i bufonadę popyt zawsze jest największy... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ( przy okazji: pani Katarzyna będąc na swoim rekordowym 47 miejscu w rankingu WTA - a miała w całej karierze tylko jeden tak dobry sezon 1995, w pozostałyhc była ponizej 100 miejsca - na turnieju w Warszawie już w pierwszej rundzie przegrała z grającą wtedy z numerem 194 Czeszką Siskovą 6-3, 6-3; na 12 występów wielkoszlemowych aż 9 razy odpadała już w 1 r.,; a np w sezonie 1996 na 20 turniejowych startów 13 razy odpadała w 1 r, 6 razy w drugich, a tylko raz doszła do 3 rundy, przegrywała wtedy z takimi tuzami jak K.Freye 358 w rankingu; po prostu nigdy i nigdzie na świecie nie było tyle szczęścia, które by mogło pani Katarzynie pomóc w tenisowej karierze, więc nic w tym dziwnego, że zawiść nie pozwala jej doceniać sukcesów swoich rodaczek, oczywiście dla pani Nowak wina zawsze będzie po ich stronie ) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>SPORT PO POLSKU</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/05/Madryt.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 22:52:37 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>przypomnijmy, przypomnijmy!</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/przypomnijmy-przypomnijmy.html</link>
      <description>&lt;p class="textleft"&gt;"Kapitalna Masza nie dała szans Wiktorii!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(...) W przerwie między setami doszło do spięcia obu zawodniczek. Wika nie przepuściła Marii, która praktycznie wpadła na stołek sędziowski. Przypomnijmy, że obie panie w ostatnim czasie są w konflikcie z Radwańską. Azarenka została oskarżona przez Polkę o symulowanie kontuzji, a Szarapowej dostało się za zbyt głośne krzyczenie na korcie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wynik meczu finałowego:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Maria Szarapowa (2) - Wiktoria Azarenka (1) 6:1, 6:4.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Eurosport - Srogi"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;br /&gt;1) jak już to wg mnie o symulowanie bólu między wymianami, gdy w wymianach biegała jak fryga, co w lot podchwyciły polskie portale sportowe kłamliwie donosząc, że AR przegrała z grającą na jednej nodze/kulejącą Azarenko ( rp.pl sport.pl) i to w nagłówkach. Wiadomo w jakim celu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) przypomnijmy, przypomnijmy, będzie to się przypominać i tym żyć do usranej śmierci, pamiętliwi judasze ciągle jątrzący i robiący za świętoszków:)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;-------------------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;""Judasz" to przysłowiowo ktoś zdradziecki, nie pamiętliwy:) Pozdrawiam".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wiem i łatwo to sprawdzić, ale jak ładnie brzmi:), i chodzi bardziej o jątrzenie niż pamiętliwość.&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Przegląd prasy i portali sportowych</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/przypomnijmy-przypomnijmy.html</guid>
      <pubDate>Sun, 29 Apr 2012 21:51:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowa polska misja dziejowa, nowe polskie "Dziady"? - narodowe żebractwo.pl cz 1</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-4.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Ten wpis będzie stale uzupełniany, w sensie że tak długo jak długo będzie istniał ten blog.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Bardzo długo wahałem się z poruszaniem tego tematu, z wtykaniem kija w mrowisko,  z wchodzenia do gniazda szerszeni i trutni, ale każda cierpliwość ma swoje granice, a moja jest niestety dość cienka, i już bardzo dawno została przekroczona, bo niestety nie jestem z natury zbyt gruboskórny, a i to mało powiedziane.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Piszę to co piszę na tej stronie w pełnej symbiozie z samym sobą i pozostając z całym szacunkiem do wszystkich cudzoziemców/obcokrajowców, do żadnego z nich nie żywię z góry specjalnych uprzedzeń ( nie przepadam generalnie za Niemcami, mam taki uraz, ale staram się ich też oceniać osobno, a nie hurtem), czy to z powodu narodowości, koloru skóry ( jak choćby w świetnym "Mississippi w ogniu" ze świetnym Gene Hackmanem),  pochodzenia, korzeni itd. itp., a piszę o tym, nie po to żeby się chwalić, czy pogrążać, tylko dlatego że narodowi żebracy.pl o których będzie na tej stronie mowa, lubią chować się za cudzoziemców i kierować zarzuty pod ich adres, a nie przyjmować je pod tym adresem na który zostały wysłane, czyli tylko pod swoim własnym. Widocznie tak im wygodniej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Narodowe żebractwo.pl, inaczej podszywanie się pod obce sukcesy, jest niestety w Polsce jak się okazało bardzo popularne, to chyba spadek po mrocznych czasach tak zwanego komunizmu i rozpowszechnia się coraz szybciej zwłaszcza wśród tak zwanych elit i pewnie dlatego że paradoksalnie schlebia to ich narodowej próżności, a nie mają do niej zbyt wielu innych powodów; stąd też osoby publiczne publicznie uprawiające ten wstydliwy żebraczy proceder czują się co raz bardziej pewnie i robią się coraz bezczelniejsi, czy też - w swoim żebraczym mniemaniu - odważniejsi; inaczej coraz śmielej wyłażą na światło dzienne, czy nawet przed szereg i chcą publicznie w pełnym świetle uprawiać ten żebraczy proceder nie tylko już na oczach, ale niejako i w imieniu wszystkich polskich obywateli. Nie wiem jakim prawem to czynią, bo ja na przykład nikomu do tego swojego obywatelskiego przyzwolenia nie dawałem, a przynajmniej nie pamiętam abym się na to zgadzał i nawet nigdy się na to świadomie i dobrowolnie nie zgodzę!.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wiem, że mają to tam gdzie słońce nie dochodzi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jeśli żebrze zwykły szary obywatel taki jak na przykład autor tego bloga, mówi się trudno, to jego obywatelskie  prawo, można się nad nim co najwyżej litować i nie osądzać zbyt surowo, każdego może spotkać taki żebraczy los, życie jest tylko życiem i jest nieprzewidywalne, ale jeśli żebrzą osoby z nadania publicznego, lub zajmujące publiczne stanowiska, pełniący publiczne role, materialnie bogate, sytuowane, osoby które niejako reprezentują ten kraj, wystawiają mu świadectwo, to jest to niewybaczalne, bo czynią to niejako w imieniu i na konto całego narodu = kraju, a więc również i niejako w moim imieniu, a na to przynajmniej mojej zgody nie ma i nigdy nie będzie!.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wiem, że mają to w wielkim poważaniu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Więc jako zwykły szary ponury obywatel tego ponurego kraju w tej zakładce chcę przeciw temu żebraczemu procederowi przynajmniej w swoim imieniu zaprotestować na miarę swych skromnych możliwości, a przede wszystkim dać wyraz temu że nie mam z nim nic wspólnego, że odbywa się on wbrew mojej woli - woli wolnego obywatela tego kraju. Chcę zaprotestować w tej formie bo w innej nie potrafię i jestem równie bezsilny jak amerykański obywatel w niezłym dramacie "Zaginiony" z Jackiem Lemmonem i też jak on uważam że jako zwykły szary obywatel mam do tego nie tylko prawo, ale i takiż obywatelski obowiązek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A szczerze mówiąc to się bardzo dziwię, że jeszcze jakikolwiek sportowiec chce grać dla kraju w którym część elit bezwstydnie i bezkarnie uprawia ten hańbiący żebraczy proceder na oczach zwykłych szarych - i niekiedy aż sinych z bezsilnej złości - obywateli, a żebracy i głupcy temu przyklaskują i się radują, i to robią elity które są przecież najbardziej odpowiedzialne za to co się w naszym kraju dzieje, choćby za nieszczególne warunki do uprawiania sportu, i to żebrzą kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da, bo w przyrodzie nic nie ginie, a sport międzynarodowy polega jak sama nazwa wskazuje na rywalizacji międzynarodowej między krajami = narodami, a przecież w wielu innych krajach nasi sportowcy mieliby lepsze warunki, większe pieniądze i co za tym idzie większe możliwości osiągania sukcesów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie namawiam nikogo do zmiany czegokolwiek, a już na pewno obywatelstwa, muszę jedynie pisać co i jak widzę, a powyższe jest prostym wnioskiem z mojego widzenia sytuacji w naszym kraju, nie jestem też żadną stroną w żadnym sporze, jestem tylko zwyczajnym niezależnym kibolem, który ma swoje kibolskie zdanie i preferencje (np jestem kibicfanem tenisa AR, ale nie tylko dlatego że jest Polką, ale przede wszystkim dlatego że bardzo lubię jej tenis), a we własnym interesie chciałbym też żeby w polskim sporcie działo się jak najlepiej i korzystam z przysługującego mi konstytucyjnie prawa jednego głosu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jestem też w bardzo wygodnym położeniu, bo jako zwykły szary kibol nie mam nic do stracenia, nic nie mam i niczym nie ryzykuję i mogę pozwolić sobie na ten zgniły luksus pisania po uważaniu, to znaczy co uważam za słuszne, nawet pod bardzo silny prąd, mogę bezkarnie stąpać po bardzo cienkim lodzie bez troszczenia się o to co w trawie piszczy, albo skąd wieje wiatr. Ten luksus bycia nikim pozwala na pisanie po uważaniu, to co uważam za słuszne, bez oglądania się na konsekwencje.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(Polska jest wolnym krajem i nie ma żadnych najmniejszych nawet przeszkód żeby dla niej grać, naturalnie jeśli ktoś czuje się Polakiem; wolną Polskę obowiązują te same reguły gry na arenie międzynarodowej, co wszystkie pozostałe wolne kraje; niestety każdy kraj sam musi pracować na siebie własnymi rękami, aż takie brutalne jest życie i rzecz rozbija się wcale nie o patriotyzm, ani tym bardziej o szowinizm, ale o zwykłą przyzwoitość - po prostu nie tyka się co nie swoje;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;dla cywilizowanych kibiców respektujących reguły gry korzenie sportowców nie mają żadnego znaczenia, to są ich sprawy prywatne i tylko prywatnie można się nad nimi pochylić, ważne jest tylko to jakiego kraju sportowcy świadomie i dobrowolnie barw bronią na arenie międzynarodowej, czyli z jakim krajem sami się utożsamiają i z jakim są wszędzie na świecie utożsamiani, bo w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, a reszta to w najlepszym razie żebractwo i jałmużna)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Akurat w sporcie sprawa jest prosta jak przysłowiowy drut, bo tutaj każdy musi wybierać i nie ma żadnych wątpliwości kim kto jest i za kogo się uważa. A cywilizowani ludzie szanują/respektują wszystkie decyzje dorosłych ludzi. Każdy sportowiec już na wieki jest wyłączną własnością tego kraju dla którego gra, z którym sam się utożsamia, i który na jego sukcesy pracuje. &lt;br /&gt;Jest 100% pewne że kariery wszystkich sportowców o polskich korzeniach w Polsce miałyby inny przebieg ( tak jak polskich sportowców za granicą), więc porównywanie ich z polskimi sportowcami jest nie fair play. &lt;br /&gt;Ponadto mają swoich kibiców, więc żebranie i kibicowanie im za jałmużnę zmniejsza szanse polskich sportowców, bo sport czy ktoś chce czy nie to rywalizacja, i de facto oznacza wspieranie obcych krajów kosztem własnego. &lt;br /&gt;Podniecanie się sukcesami zagranicznych sportowców i traktowanie ich niemal jak własnych, jest również głupie i z tego powodu, ze de facto oznacza wspieranie zmiany polskiego obywatelstwa na inne. &lt;br /&gt;Jedyny powód żeby się podniecać sukcesami zagranicznych sportowców o polskich korzeniach to są kompleksy z powodu braku własnych sukcesów, czyli że na bezrybiu i rak ( czyli obce sukcesy) ryba, ale czyni się to kosztem polskiego sportu i polskich sportowców. &lt;br /&gt;Trzeba pracować samemu na swoje sukcesy, a nie kraść innym. Nie żebrać i wspierać obcych, tylko pracować na siebie, nawet jak to dużo trudniejsze, i trzeba samemu się wysilać, no ale kto żebrakom zabroni...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Na tej zakładce bloga będę przedstawiał przykłady tego haniebnego jak dla mnie żebraczego procederu uprawiane przez szeroko rozumiane osoby publiczne, a na forum szyderców zaprezentuję także przejawy żebractwo zwykłych szarych obywateli, i proszę mi wierzyć, albo i nie, że nie jest mi z tego powodu miło, a nawet byłbym niezmiernie rad gdybym nie miał o czym w tym temacie pisać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                                                 &lt;a class="IPTlinkuj" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/03/Nieobecni-nie-maja-racji.html"&gt;Nieobecni nie mają racji. &amp;raquo;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Kolejność zamieszczanych przykładów mordowania polskiego sportu ( gdyby blog był tak bardzo popularny i czytany jak nie jest, to miałbym poważne obawy, że ktoś może chcieć się tutaj specjalnie wgramolić, a tak mogę się tylko obawiać że ktoś będzie chciał dać swój przykład aby "na złość babci odmrozić sobie uszy") jest czysto przypadkowa:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) Przy okazji meczu w Kopenhadze Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki na portalu przeglądu sportowego.pl napisano:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"A to pech! Już w pierwszej rundzie turnieju WTA w Kopenhadze dojdzie do starcia dwóch Polek: "gospodyni" imprezy Caroline oraz młodszej z sióstr Radwańskich Urszuli". Nieco dalej ten sam autor dodaje:  "W jedynym do tej pory meczu obu tenisistek na zawodowych kortach Dunka polskiego pochodzenia trzy lata temu wygrała z Urszulą w Indian Wells 7:5, 6:3". - Bartosz Gębicz przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czyżby rzekoma "Polka" i rzekoma "Dunka polskiego pochodzenia" była jedną i tą samą osobą?, a jeśli tak, to skąd ta nagła zmiana przynależności narodowej duńskiej tenisistki w jednym i tym samym tekście?. Albo autor kłamał w pierwszym zdaniu, albo w drugim, ale do kłamstwa już sam się przyznał. Nawet nie trzeba go było oddawać pod ogień sprzecznych pytań, bo sam się w swych kłamstwach pogubił!.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale oba te zdania mijają się ze stanem faktycznym, co nietrudno sprawdzić: Dunka Caroline Wozniacki, jest Dunką z urodzenia, czyli też i z pochodzenia, w Danii się urodziła, wychowała, i wyszkoliła, ma duńską świadomość narodową, więc swoją duńską Ojczyznę z dumą reprezentuje na arenie międzynarodowej, a przy okazji każdego meczu ( a nie tylko gdy np. zdobyła pozycję liderki rankingu) widnieje przy jej nazwisku duńska flaga i nazwa jej duńskiej Ojczyzny, barw swoje ukochanej Danii będzie bronić na zbliżającej się szybkimi krokami londyńskiej olimpiadzie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Carolina Wozniacki ma poza tym wielkie szczęście i niech się jej dalej szczęści, że jest córą dumnego narodu duńskiego i nie musi jak my żebrać po całym świecie szukając śladów polskich korzonków, po to aby publicznie na oczach całego świata z wielkim smakiem i apetytem pałaszować odpadki z obcych/pańskich stołów udając, a raczej rżnąć totalnego głupa, że to jest główne, a nawet królewskie danie, a nie marne pieski żarcie... którego żaden szanujący się pies by nawet nie obwąchał...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Natomiast jej rodzice z tego co wiem są albo Polakami, albo Duńczykami polskiego pochodzenia, tego nie wiem, którzy wyjechali z Polski i osiedlili się w Danii. Tak więc Caroline Wozniacki nie jest nawet naturalizowaną/przyszywaną Dunką - a i wtedy też byłaby ze świadomego wyboru tylko i wyłącznie Dunką - jest w pełni zasymilowaną Dunką o polskich korzeniach, a te korzenie to są już tylko jej prywatne sprawy, a dla całego świata jest po prostu Dunką, bo każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie takiej narodowości jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni na arenie międzynarodowej, jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, w jakiego kraju realiach odnosi sukcesy, z jakim krajem jest utożsamiany na całym świecie i z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw na arenie międzynarodowej, w jakim kraju unika płacenie podatków itd. itp., i nic nie zmienia że wszyscy sportowcy podróżują po całym świecie, wszędzie tam gdzie akurat mają zawody, czy zgrupowania. Justyna Kowalczyk też podróżuje i co nie jest Polką?. Kubica mieszka w Monako podobno z powodu podatków i co też nie jest Polakiem?. Są Polakami bo na arenie międzynarodowej reprezentują Polskę!, a przecież wcale nie muszą, tylko chcą!. A nikt przecież nikomu nie może zabronić/zakazać reprezentowania dowolnego kraju, może tylko szukać wymówek i tylko wtedy gdy się bardzo chce samemu w nie wierzyć.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niestety polscy żebracy, a zajmuję się tutaj tylko osobami pełniącymi publiczne stanowiska/role, do których zaliczam media, z powodu niedostatku polskich sukcesów na miarę polskich ambicji, aspiracji i oczekiwań nie chcą tej oczywistej prawdy przyjąć do wiadomości i chcą kraść cudzą własność, cudze mienie, żerować na cudzej pracy, sięgać ręką po jałmużnę, żebrać de facto na koszt polskiego sportu i polskich sportowców (bo inaczej się nie da), czym przynoszą wstyd i hańbę całej Polsce, również wcześniejszym jej pokoleniom, które się pewnie teraz w grobie przewracają ze wstydu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Polka będzie grać z Dunką, a dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Dunkę samozwańczo z własnego nadania mianuje rzekomą...; czy Duńczycy o tym wiedzą?, czy się na to zgodzili?, i czy ze swojej strony na pewno przysięgli, że nie będą mieszać się do tego meczu i nie będą zbiorowo kibicować wg. dziennikarza "Przeglądu Sportowego" podobno tylko rzekomo swojej rodaczce, bo inaczej dlaczego szanse w sensie kibicowania mają nie być równe?, dlaczego polska tenisistka ma się dzielić kibicami z rzekomą... grającą na wyłączne konto Danii?, a przecież wszyscy duńscy kibice, wszyscy jak jeden mąż i nie bez powodu będą wspierać swoją rodaczkę, nie będą mieć żadnych sentymentów, żadnych skrupułów, a my w imię czego wspieramy/służymy de facto Danii w osobie Dunki?, w imię czego?, miłości ogólnoludzkiej?, a przecież nie ma sportu bez kibiców, kibicowanie w sporcie też ma swoje znaczenie, też może wpłynąć na wynik meczu, choćby tylko w maleńkim stopniu, czy naprawdę jesteśmy aż tak bogaci w sportowe sukcesy, że swoim kosztem, kosztem swojego sportu i swoich sportowców mamy wspierać obce kraje i ich sportowców?. I dlaczego?. W imię miłości blizniego?, A przecież każdy polski sportowiec osobno może spotykać na swojej sportowej drodze kilku różnych sportowców o polskich korzeniach ( tzw. miny korzenne), i jak ma z nimi walczyć, skoro nie może liczyć na swoich wszystkich rodaków, a ma przeciwko sobie wszystkich rodaków rywali? i już nie będę pisał którzy są lepsi, bo z tym może być różnie, chociaż ludzie na ogół emigrują do krajów bogatszych, bardziej rozwiniętych, mądrzejszych, albo tam gdzie będą mieli większe szanse, właśnie chyba po to aby polepszyć swój byt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Wyjechałem z Polski, gdy zarabiało się tu 20-30 dolarów, woziliśmy taksówkami tych wszystkich Rockefellerów, bojąc się na nich spojrzeć. A dzisiaj siedzę sobie w Monte Carlo, patrzę im prosto w oczy i jestem panem życia - mówi ojciec i trener byłej liderki światowego tenisa, Caroline Wozniacki". - przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale swoje pretensje kieruję oczywiście nie pod adres dziennikarza sportowego ( jest jaki jest i pewnie już inny nie będzie), ale "Przeglądu Sportowego", że pozwala na swoich łamach publicznie uprawiać ten wstydliwy, hańbiący i kłamliwy żebraczy proceder; a jak dla mnie ta gazeta nagle urosła do rangi szmatławca, a przez takowe nasz kraj schodzi coraz bardziej na psy, pardon na żebry, a to dlatego bo gdzie indziej dużo łatwiej o sukcesy, a żebrakom tylko na sukcesach zależy, a jaki kraj za nimi stoi, czyje są, do kogo należą, o to już mniejsza, podszyją się pod wszystkie z pocałowaniem rączki, i jeszcze będą robić za pawie, a mi jako zwykłemu szaremu obywatelowi jest z tego powodu nie ukrywam zwyczajnie głupio. Tak głupio, że aż wstyd.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie wiem też dlaczego "Przegląd Sportowy" de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć, i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;a) Ten sam bezmózgi dziennikarz na łamach tego samego szmatławca, mecz Polki U. Radwańskiej z Dunką C. Wozniacki, oraz finał w Kopenhadze między Dunką a Niemką A. Kerber nazwał skandalicznie "polskimi" meczami. Jedna Polka, dwie zagraniczne tenisistki i dwa rzekomo... mecze, czy ktoś coś z tego rozumie?. A jak będzie nazywała mecz między dwoma Polkami, "zagranicznym"?, a komu ( i dlaczego) kibicują Niemcy i Duńczycy w rzekomo... meczach?, a może Niemcy i Duńczycy pójdą tropem bezmózgiego dziennikarza "PS" i będą odtąd kibicować Polakom?, a tak przy okazji czy ktokolwiek kiedyś słyszał aby któryś z niemieckich/duńskich dziennikarzy nazwał mecze Polaków z niemieckimi/duńskimi korzeniami "niemieckimi/duńskimi" meczami?, może jakiś czytelnik zna i poda takie przykłady?, chętnie się z nimi zapoznam. Dziennikarz jak pisałem jest jaki jest i inny już pewnie nie będzie, ale to gazeta pozwala mu na te bezmózgie wybryki i tylko ją winię i do niej zgłaszam pretensję.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) W tvn24 równie "mądry" jak ww dziennikarz "Przeglądu Sportowego" reporter Maciej Warsiński też mówił w reportażu o rodzinie Radwańskich i jej tenisowych sukcesach, że Dunka Caroline Wozniacki to podobno nie jest Dunka, Dunka to nie Dunka, pewnie na tej samej zasadzie, na której flaga Monako to już nie jest flaga Monako odkąd..., Dunka nie może być tak po prostu Dunką, to zbyt prawdziwe, zbyt prostackie, i reporter samozwańczo i wbrew oczywistym faktom nadał jej inną narodowość, proszę zgadnąć jaką?, i jeszcze dodał że rzekomo mieszkańcy tego innego kraju mają się z nią nawet identyfikować, a to niby z jakiej racji?, a z kim w takim razie mają identyfikować się Duńczycy?, z Polakami?, a jak nie zechcą?, to dlaczego Dunka ma mieć lepszą sytuację nawet w Polsce niż wszystkie inne Polki?, czy to z powodu oszustwa, że Dunka to nie Dunka, Dania to nie Dania, a Duńczycy to nie Duńczycy odkąd... ?, szkoda tylko że nie zapytał wszystkich polskich obywateli o zdanie!, i szkoda tylko że nie powiedział jakim to cudem rzekoma nie Dunka gra dla Danii, kto się pomylił, dlaczego to tak długo trwa i dlaczego jeszcze nikt tego niesprostował?, dlaczego władze WTA, PZT, i duńskiego związku tenisowego nic z tym nie zrobią?, i dlaczego jego zdaniem gra dla Danii nic nie znaczy?, i dlaczego w takim razie jakikolwiek sportowiec miałby grać np. dla Polski skoro to również nic nie znaczy?. Dlaczego w takim razie najpierw słuchaczom nie wytłumaczyć, wykazać, przekonać, że rywalizacja między krajami ( tzw. międzynarodowa)  w sporcie nie istnieje, albo przynajmniej nie ma sensu i trzeba ją zwalczać, albo przynajmniej ignorować?.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Za ten przekaz też mam oczywiście pretensję nie do pana reportera, tylko do tvn24, że zatrudnia osobę która publicznie uprawia żebraczy proceder niejako w imieniu wszystkich polskich obywateli, a więc i w moim, a ja nie pamiętam abym komukolwiek dał na to swoje obywatelskie przyzwolenie. NAPRAWDĘ I DO CZORTA  NIE PAMIĘTAM!, i DO DIASKA NIE POZWALAM!. Dla mnie każdy jeden sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości jak kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, a reszta to jego sprawy prywatne, które mnie jako kibica nic a nic nie obchodzą. Koniec i kropka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie wiem też dlaczego tvn24 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam już pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Z której strony nie patrzeć i jakby nie liczyć polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale to nie znaczy że kibicuję tylko Polakom, nie jestem szowinistą i kibicuję sportowcom różnej narodowości, ale nie potrzebuję do tego samozwańczo przerabiać im narodowości, inaczej faulować inne kraje i to kosztem własnego kraju; jak chyba każdy kibicuję sportowcom różnej narodowości ze szczególnym uwzględnieniem swoich rodaków, czyli wszystkich tych którzy występują pod polską banderą ( przepraszam za truizm ), bo tylko w ten sposób odróżniam narodowość sportowców i nawet nikomu nie zaglądam w metryki. Nigdy nawet nie wiedziałem, że można inaczej. Koniec i kropka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3)  "- Na pewno fakt, że sporo dziewczyn w tenisowym świecie włada naszym językiem, przyciąga kibiców w naszym kraju do tej dyscypliny. Ponadto tenisistki nie tylko mówią, ale i chcą trenować w Polsce. Tak, jak kiedyś Rosja była takim punktem, w którym wiele osób chciało naśladować Szarapową, tak dziś nad Wisłą wszyscy chcą być jak Radwańska czy Wozniacki. Powoli rodzi się u moda na tenisa. Ludzie dostrzegają, że jest to ciekawy sposób na życie - podkreśla Ostrowski".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;To wielka szkoda, wielki wstyd jeśli faktycznie jest tak jak pisze pan Ostrowski, że ktokolwiek nad Wisłą cieszy się, że podobno wszędzie słychać polski język, a tak mało mamy polskich tenisistów = reprezentantów Polski ( wstyd panie Ostrowski, że o tym trzeba pisać/przypominać, a nie rozumie się to samo przez się), z którymi można się nad Wisłą identyfikować. To raczej jest bardzo smutne i każe się zastanawiać nad kondycją Polski, co jest z nami nie tak, z naszym krajem, nie tylko że aż tak zle się dzieje -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; że ponoć w światowym tenisie wiele osób włada językiem polskim, jak twierdzi pan Ostrowski, a tak mało jest w nim Polaków, to pewnie dlatego lawinowo rośnie liczba elitarnych polskich żebraków i chyba nigdy tylu ich nie było w całej ponad tysiącletniej historii Polski co obecnie, którzy zamiast pracować na swoje u siebie, chcą żerować na cudzej pracy, bo w końcu przejrzeli na oczy, zrozumieli, że u siebie nic wielkiego nie zdziałają, że u nas wszystko jest kwestią przypadku/szczęścia, a w innych krajach nie tylko dużo łatwiej o sukcesy, ale i nawet nie trzeba pozorować że coś się robi, wystarczy się pod nie podszywać, a skoro z naszej strony jest wielka chęć żeby żebrać/prosić co łaska, a w zamian z wielką ochotą służyć Duńczykom/Niecom, za podnóżek do ich sukcesów, i to kosztem własnych, to i drugą stronę stać na jałmużnę, która niewiele przecież kosztuje, trochę zdawkowych słów/bezwartościowych gestów, a może przynieść nawet spore korzyści, choćby w postaci kibicowania; tak jak pisałem w przypadku Niemek, nie ma to jak piec dwie pieczenie na jednym duńskim ogniu, a gdy naiwni Polacy będą chcieli kiedyś coś uszczknąć z pieczeni, to dostaną od Duńczyków po uszach, powoli polskie żebraczki, gdzie?, to nasz ogień, nasza pieczeń, cierpliwie poczekajcie na resztki, a na razie to możecie nam stopy lizać, bo coś tam wam damy, a skoro Polakom też to odpowiada, no to jak może nie odpowiadć Duńczykom/Niemcom, dla nich to jak raj na ziemi, nie trzeba już nas podbijać, bo dobrowolnie im służymy własnym kosztem i pomału stajemy się kolonią/zapleczem obycych krajów i nawet się z tego cieszymy, a niektórzy nawet z tego powodu chodzą dumni jak pawie, a jak mówił poeta: " Pawiem narodów  byłaś i papugą , A teraz jesteś służebnicą cudzą"  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;- ale, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach w tym upatruje powód do zadowolenia/radości, radości z widomej słabość i nędzy własnego kraju - no to już woła naprawdę o pomstę do nieba. Przecież to jest widomy znak/naoczny dowód, że inni potrafią, a my nie, że nasz materiał ludzki nie jest gorszy od innych, jest taki sam, tylko że my nie potrafimy nim zarządzać, więc pozostało nam iść na żebry...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Mnie w żaden sposób nie przyciąga do tenisa język polski ( przecież ludzie także i w Polsce władają różnymi nieraz bardzo egzotycznymi językami  ), co najwyżej polska narodowość = państwowość polskich tenisistów = polskich reprezentantów, a w tej chwili mamy jedną tenisistkę w kobiecej światowej czołówce, tylko wielkim cudem uchowaną w naszym kraju, jeden wyjątek potwierdzający polską regułę, drugą pod koniec pierwszej setki, całą resztę jeszcze dalej, jednego bardzo dobrego singlistę i do niedawna deblistę i jeden światowej klasy męski debel, ale jeno debel, a debel jak chyba wszystkim wiadomo leży na peryferiach światowego tenisa, a najlepsi singliści sporadycznie w niego grają ( z czego pewnie debliści bardzo się cieszą), a na światowych salonach, przed kamerami brylują singliście ( co prawda w reportażu z polskiego AO 2112 w Canal + brylowali głównie polscy debliści - np. Kubota w ogóle nie było słychać - albo raczej deblista obywatel M, który przez cały program robił wrażenie strasznie czymś zblazowanego, stwarzał pozory totalnego luzaka jakby mu już wszystko dawno zobojętniało/obwisło, albo było tylko powodem do żartów, żarcików i drwin, sprawiał też wrażenie osoby która bardziej polega na swoich wrodzonych zdolnościach/predyspozycjach niż na pracy nad nimi, z tych którym gdyby im się tylko tak chciało, jak im się nie chce to..., ale chyba tylko takie chce robić wrażenie, a przynajmniej taką wytwarza wokół siebie aurę ( a to może być bardziej niebezpieczne dla innych niż dla niego, jak w się taką aurę da wciągnąc, wtedy niewypada pracować, bo się wychodzi na głupka); film był krótki, ale takie pozostawił we mnie wrażenie, no a polskie tenisistki obywatelki siostry R. wyszły na straszne bałaganiary, co to się przewracają o własne ciuchy, tak wyszło z filmu, czyli wszyscy chyba czuli się tam jak na wczasach, tylko trenerzy udawali w miarę poważnych, ktoś pewnie musiał i nawet poważnie się wypowiadali ), to chyba nie złośliwość z mojej strony i zdolną młodzież (a u nas od zdolnego juniora, do dobrego seniora droga bardzo daleka i wiedzie cały czas pod górkę). To wszystko.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie wiem dlaczego "wszyscy nad Wisła" mieliby jak twierdzi pan Ostrowski chcieć być Dunkami, czy Duńczykami, Niemkami, czy Niemcami, a jeśli tak jest to przecież jest to BARDZO BARDZO smutne ( dla nas, a nie dla Duńczyków/Niecmów) i nie rokuje naszemu krajowi nadziei na lepszą przyszłość, w ogóle nie rokuje nadziei na żadną przyszłość. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale sam mam jeszcze wielką nadzieję, że tak nie jest i że tylko wszyscy polscy żebracy chcą być jak zagraniczni rywale polskich tenisistów i tylko wmawiają to samo wszystkim innym Polakom - zwyczajowo oceniając wszystkich po sobie. A przy okazji: wg mnie Dunka nazywa się Caroline Wozniacki, bo tylko taka tenisistka figuruje na listach WTA, proszę sprawdzić!. Prywatnie naturalnie można mówić na każdego tak jak kto tam sobie chce, ale publicznie powinno się chyba mówić zgodnie ze stanem oficjalnym.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;4) "Słowianki rządzą na światowych kortach tenisowych. Coraz więcej z nich mówi po polsku"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;cały inkryminowany tekst: &lt;a href="http://natemat.pl/9735,slowianki-rzadza-na-swiatowych-kortach-tenisowych-coraz-wiecej-z-nich-mowi-po-polsku"&gt;http://natemat.pl/9735,slowianki-rzadza-na-swiatowych-kortach-tenisowych-coraz-wiecej-z-nich-mowi-po-polsku&lt;/a&gt; Dominik Senkowski NaTemat.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Autor między innymi bredzi coś o rzekomo "polskim" meczu (niektórzy na forach szyderców czasami dodają, że nie ważne kto go wygra bo i tak ponoć wygra...) Polki Urszuli Radwańskiej z Dunką Caroline Wozniacki!. Skandal czy totalna głupota?. Samobój czy sprzedajność?, Polka ma grać przeciwko Dunce, a więc Skandynawce!, przeciwko Dunce, która jest zdecydowaną faworytką, przeciwko wszystkim duńskim kibicom i bez wsparcia podzielonych polskich kibiców, jakie ma szanse?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niemki Kerber i Lisicki i Dunka Wozniacki, a co za tym idzie Germanki i Skandynawka, o których mowa w inkryminowanym tekście dużo mniej by osiągnęły gdyby były polskiej narodowości = grały dla Polski i dobrze o tym wiedzą. Agnieszka Radwańska niestety jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Jakby nie patrzeć i z której strony nie liczyć polscy sportowcy (np. Marta Domachowska) wyszli na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, tak jak je widzę, nikogo do niczego nie namawiam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Skrócona wersja historii Polski:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;część 2 w następnym wpisie&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Narodowe żebractwo!</category>
      <comments>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-4.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-4.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Apr 2012 15:14:46 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowa polska misja dziejowa, nowe polskie "Dziady"? - narodowe żebractwo.pl cz2</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-3.html</link>
      <description>&lt;p&gt;5) Serce się krwawi, mózg się lasuje, krew się gotuje, ręce opadają, nie chce się żyć - niech polscy żebracy się cieszą, niech zacierają łapki, niech triumfują, niech pękają z dumy, niech merdają ogonkami, są pewnie w ilościowej przewadze, przynajmniej wśród tak zwanych elit, mogą nawet służalczego poloneza wodzić: &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Kawa i Herbata" TVP 1 ( publiczna polska telewizja nazywająca się misyjną na którą wszyscy Polacy = polscy obywatele chyba nawet muszą płacić abonament) zaprosiła na rozmowę ( emisja 12 kwiecień 2012r. ) Dunkę Caroline Wozniacki, ale zanim puszczono filmowy materiał, do którego treści ja nie mam zastrzeżeń, dwoje dziennikarzy TVP1 na oczach telewidzów przeprowadziło krótki ale treściwy i niezwykle skandaliczny dialog między sobą: dziennikarz " czy można powiedzieć, że mamy w światowej czołówce dwie polskie tenisistki ( a to niby jakim cudem skoro jest tam tylko jedna Polka!!! i to pierwsza od dziesięcioleci, na którą tak długo czekaliśmy? - dopisek mój)"?, odpowiedz dziennikarki " no właściwie można, sami posłuchajcie", no to zamieniłem się w słuch;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wbrew oczywistej sugestii zawartej w słowach dziennikarzy w rozmowie nie było najmniejszych rewelacji, żadnej deklaracji, żadnego zobowiązania zmiany narodowości ze strony Caroline Wozniacki, nic co by w jakikolwiek sposób uzasadniało słowa wypowiedziane publicznie przed nagraniem przez dziennikarzy ( jak dla mnie prywatnie mogą sobie mówić co chcą, nic mnie to nie obchodzi). Tak więc wbrew sugestiom Dunka Caroline Wozniacki nie wspomniała ani jednym słówkiem, że zrezygnuje z duńskiej narodowości = z gry dla swojej duńskiej Ojczyzny, i że zamierza grać dla Polski i że jest to już tylko kwestią formalności, ale i wtedy na zdrowy rozum należałoby się wstrzymać z podobnymi uwagami przynajmniej do momentu aż duńskie słowo stanie się polskim faktem, bo inaczej oznacza to de facto służbę Danii kosztem Polski, choćby na zbliżającej się szybkimi krokami Olimpiadzie w Londynie, bo Duńczycy nie okażą żadnych sentymentów, najmniejszego zrozumienia i będą wspierać z całej mocy tylko własnych rodaków, także przeciwko Polakom. I mimo, że żadna tego typu sensacyjna deklaracja nie padła po rozmowie dziennikarz stwierdził znowu nie w prywatnej rozmowie co byłoby już wyłącznie jego sprawą ale na wizji ( odtwarzam sens ): że od teraz gdy Polki będą grać z Dunką, to jego serce będzie podzielone ( nie wyjaśnił dlaczego), dodatkowego tragizmu temu skandalowi dodaje fakt, że dziennikarz wcale nie pochodzi z Odense, jakby mogło się wydawać, ale z samego...Krakowa!.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jak się mają wobec tego czuć polscy sportowcy?, dla kogo oni grają?, dlaczego tylko oni na całym świecie nie mają mieć na wyłączność własnych kibiców?, dlaczego tylko oni mają mieć podzielonych kibiców, gdy ich rywale będą mieć wszystkich swoich krajan za sobą?, dlaczego tylko oni i ich polscy kibice nie mogą w pełni koncentrować się na sportowej rywalizacji?, dlaczego polscy sportowcy mają być i to w Polsce ofiarami tej sytuacji, a ich zagraniczni rywale reprezentujący inne kraje jej beneficjentami?... , jeśli to nie jest chore, no to co jest?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;TVP 1 słowami swoich porannych dziennikarzy przeszło de facto na służbę obcego kraju ( nie mam nic przeciw obcym krajom) ale musi się to odbywać kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, bo inaczej się nie da. Czy to sprzedajność, czy totalna głupota?. Widocznie uznali że Polska już tak nisko upadła w swoich aspiracjach, że całkowicie zaspakaja ją darmowa/niewolnicza służba obcym, a narodowe żebractwo stało się już nieodzowną i niezbywalną częścią składową polskiej kultury, natury, nawet polskiej... dumy narodowej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie wiem i coraz mniej mnie to obchodzi dlaczego rzekomo misyjna tvp1 de facto promuje wyjazdy polskich obywateli = Polaków za granicę, żeby tam po zmianie narodowości pod innymi banderami robili kariery, a odmawia polskości obywatelom polskim = Polakom już nie tylko obcego pochodzenia, ale i z obcymi korzeniami i od urodzenia mieszkającymi w Polsce.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce reprezentować kraj tak wielu żebraków, którzy de facto służą obcym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców, a ci ostatni przecież gdzie indziej mieliby często dużo lepiej. Jakby nie liczyć i z której strony nie patrzeć wszyscy polscy sportowcy wychodzą na ciężkich frajerów. Skandal, sprzedajność czy totalna głupota?. Stwierdzam tylko fakty, nikogo do niczego nie namawiam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( A w wisielczych żartach można powiedzieć, że Dunka Caroline Wozniacki, ma wyjątkowe szczęście, bo gdy tylko nie przyjedzie do Polski, do kraju swoich przodków, ale to już jej prywatna sprawa, to momentalnie rozpoczyna się festiwal - parada polskiego żebractwa, lizusostwa, wazeliniarstwa bardzo dobrze odżywionych, nawet niezle ubranych, dobrze sytuowanych, niezmiernie zadowolonych i rozmiłowanych w sobie żebraków niby elitarnego polskiego asortymentu; bo tak bardzo są spragnieni światowych sukcesów, nawet zupełnie obcych, które rżnąc totalnego głupa mogą podawać za swoje własne i to tylko przed samym sobą, tylko we własnym mniemaniu, tak są spragnieni uznania świata choćby tylko we własnym żebraczym mniemaniu, że zapłacą za tą możliwość samookłamywania się każdą realną cenę, cenę samodzielności, godności i honoru, a robią to na koszt polskiego sportu i polskich sportowców.... a najzabawniejsze jest to, że nigdy żaden polski sportowiec, choćby nie wiem jakich sukcesów nie odnosił tego poddańczego wazeliniarstwa w służbie obcych polskich niby elit nigdy nie odczuje na własnej skórze, a może też by miał na to ochotę?, bo najpierw musiałby zmienić narodowość i sztandar aby mógł odczuć jak polskie niby elitarne żebraczki ciągle mu włażą i wyłażą, włażą i wyłażą, włażą i ciągle wyłażą stamtąd dokąd słońce nawet nigdy nie dotrze. I tylko nie wiadomo jeszcze, czy śmiać się z tego, czy płakać.... )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;6) W gazecie i na portalu rp.pl pan Krzysztof Rawa omawiając finał kopenhaski między Niemką A. Kerber i Dunką C. Wozniacki bredziła coś o rzekomo polskich Dunkach i Niemkach, a ja znam tylko polskich Polków, niemieckich Niemców, duńskich Duńczyków, oczywiście słyszałem o zagranicznych i polskich sportowcach z obcymi korzeniami/pochodzeniem, ale to już ich prywatna sprawa, dla mnie jako kibica wszyscy Niemcy, Duńczycy, Polacy bez względu na pochodzenie/korzenie są takimi samymi Niemcami, Duńczykami, Polakami, jak wszyscy inni Niemcy, Duńczycy, Polacy, nie dzielę nikogo wg korzeni/pochodzenia, tylko wg barw, które reprezentują, to jedyne i ostateczne kryterium jakie stosuję, i mogę nawet kibicować zagranicznym sportowcom, nie widzę w tym problemu, ale indywidualnie, i jeśli akurat ich gra przypadnie mi pod gust, ale tylko jako zagranicznym sportowcom. Natomiast jak już pisałem i jeszcze raz powtórzę w ważnych sprawach nie ma, nigdy nie było i chyba nigdy nie będzie połówek, bo w ważnych sprawach można tylko wybierać, i tak na przykład można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu de facto można służyć, i dopóki to się nie zmieni to w sporcie będą tylko polscy Polacy, duńscy Duńczycy, niemieccy Niemcy itd.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;I znowu swoje uwagi kieruję nie do dziennikarza - jest jaki jest, robi co robi i pewnie mądrzejszy już nigdy nie będzie - tylko do gazety i portalu rp.pl, że zatrudniają dziennikarza, który nie odróżnia sfery prywatnej od publicznej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;7) Skandaliczne żebracze pytanie "Przeglądu Sportowego" do trenera duńskiej tenisistki Caroline Wozniacki:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Przegląd Sportowy: Zachwycamy się wspaniałym triumfem naszej mistrzyni w Miami, ale za nami chyba jeszcze bardziej symboliczne wydarzenie. W ćwierćfinałach Caroline i Agnieszka wyeliminowały siostry Williams. Czy w ten sposób dokonała się zmiana warty na szczytach kobiecego tenisa? Polska &amp;#8211; bo pana córkę kojarzymy przecież wciąż z naszym krajem ( kto i dlaczego - dopisej mój) &amp;#8211; stała się światową potęgą" -  przegląd sportowy.pl.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Boże wszechmogący dlaczego i na jakiej zasadzie wyłącznie duńska tenisistka mogłaby komukolwiek kojarzyć się z Polską?, od wielkiej biedy i głupoty kojarzyć się z Polską mogłaby tylko wtedy gdyby była przyszywaną Dunką urodzoną, wychowaną i wyszkoloną w Polsce ( czyli gdyby np. któraś z obecnych polskich tenisistek nagle zmieniła narodowość, jak np. chodziarka i rodzona siostra Roberta Korzeniowskiego stała się z wyboru Francuzką) ; mi jako polskiemu kibicowi kojarzy się tylko i wyłącznie z Danią: przecież jest Dunką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną, od zawsze gra i rozsławia Danię, wyłącznie swojej duńskiej Ojczyznie - czy chce czy nie - służy na arenie międzynarodowej, nawet swojej Danii wszystko zawdzięcza, więc dobry Panie Boże na jakiej zasadzie miałaby się kojarzyć komukolwiek z jakimkolwiek innym krajem?, i dziwić się tylko należy że ktokolwiek jeszcze chce grać dla kraju żebraków służącym innym krajom kosztem polskiego sportu i polskich sportowców; polskich sportowców którzy grają i próbują coś osiągąć w jakże trudnych polskich realiach, a muszą za przyczyną polskich żebraków rywalizować o uznanie w Polsce i dzielić się splendorem z obcymi, osiągającymi sukcesy w innych nieporównywalnych i często dużo lepszych realiach. Jeśli to nie jest chore, to co jest - przecież to woła o pomstę do nieba!.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A o to jedna z odpowiedzi w tym wywiadzie trenera duńskiej tenisistki:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Polki się wyróżniają, bo mogą walczyć więcej, dłużej, bardziej intensywnie. Nie dziwię się, że Iśka postanowiła się zgłosić do Charleston. Czy tam zagra, czy nie, to już inna sprawa, ale sam pomysł zasługuje na uznanie". - przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zupełnie nie wiem o kim mowa, bo na miły Bóg znam jak na razie tylko jedną jedyną wyróżniającą się Polkę, i to pierwszą od dziesiątków lat, na którą polscy kibice tenisowi tak długo czekali.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;8) Leszek Malinowski felieton magazyn TenisKlub:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"(...) Na koniec chciałbym zwrócić uwagę niemieckim dziennikarzom, którzy chwalili się, że mają najwięcej tenisistek w czołówce rankingu światowego, że są w błędzie (...)".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;dziennikarz aby wykazać w czym tkwi rzekomy błąd niemieckich dziennikarzy podał nazwiska aż... dwóch Niemek, Dunki i Kanadyjki, oczywiście dla niepoznaki fałszując ich nazwiska, bo te które podał w ogóle w rankingu WTA nie występują...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &amp;#8211; " Słuchać hadko !" - rzekłby w tym momencie Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;no bo mają i wcale nie mają potrzeby się tym chwalić, wystarczy że podają FAKTY!, a nie MITY!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;tyko że Niemcy chwalą się swoja własnością, swoim dobytkiem, owocami swojej własnej pracy, a polski żebraczek pardon dziennikarz Malinowski ( a nie towarzysz Maliniak?) chwali się cudzą własnością (w domyśle chciałby pewnie kraść), nic wspólnego z nim nie mającą, i jest zadowolony z siebie że pozwalają mu nawet w prasie żebrać, żyć urojeniami; oczywiście winny nie jest pan Maliniak, ale cały Magazyn, to ona odpowiada, za ten żebraczy bełkot..&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;polski żebrak, polski sługa śmie zwracać uwagę swojemu niemieckiemu panu..., powołując sie na jego własność...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;pan się cieszy że jest panem, że asymiluje i przerabia innych na swoje, a sługa się cieszy, że daje się przerabiać, że żebrze, że służy obcym i w swojej bezdennej głupocie myśli że ma prawo śmiać się ze swojego pana, że pozwala mu żebrać i służyć u siebie...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;jak w takim kraju żyć, aż dziw że jeszcze ktokolwiek chce dla niego grać, nie dość że sami u siebie prawie nic nie potrafimy osiągnąć, to jeszcze wyciągamy łapki po cudze, po jałmużnę, wstyd być Polakiem!, wielki wstyd!...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;9) Kolejne brednie i kłamstwa serwowane przez pana Gębicza na portalu przeglądu sportowego: "Opowiadała też, jak żartuje sobie z innymi Polkami występującymi dla innych krajów ( kłamliwy żebraczek ma na uwadze zagraniczne tenisistki o polskich korzeniach, a korzenie to już jest wyłącznie ich prywatna sprawa -dopisek mój)". - przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie ma żadnych Polaków występujących dla innych krajów, bo po prostu jest to niemożliwe, bo  Polska jest wolnym krajem i nie ma najmniejszego powodu aby jacykolwiek Polacy, jeśli są Polakami grali dla jakiegokolwiek innego kraju, wszyscy sportowcy grają zawsze dla swoich krajów i zawsze są tej narodowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentują, inaczej nie mogliby nawet dla niego grać, nikt by im na to nie pozwolił, to mogą być co najwyżej zagraniczni tenisiści o polskich korzeniach, których przodkowie byli Polakami, albo tenisiści polskiego pochodzenia, którzy sami zmienili swoją narodowość, a to już jest ich prywana sprawa. Kontekst żebraczych kłamstw pana Gębicza jest również skandaliczny. Ciekawe jak długo jeszcze portal przeglądu sportowego i gazeta, będą tolerować żebracze kłamstwa bezmózgiego dziennikarza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;10) Kolejny polski żebraczek niejaki Sylwester Sikora komentator eurosportu, mówi na wizji o rzekomo "polskim" meczu, w którym grać będzie 100% Niemka ( z krwi i kości, z dziada i pradziada, z babki i prababki, bo innych nie ma, bo tylko świadomy wybór decyduje kto kim jest, a w sporcie sprowadza się on do reprezentowania danego kraju na arenie międzynarodowej, a reszta to sprawy PRYWATNE, ale co żebracy mogą o tym wiedzieć) Kerber z 100% Dunką Wozniacki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wyzwiska same cisną na usta, ale pies z nim. Niech mu polska ziemia ciężką będzie. Amen.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wszyscy polscy sportowcy którzy grają dla tego żebraczego kraju wychodzą przez polskich żebraków na skończonych idiotów, gdzie indziej mieliby lepiej, a polscy żebracy pokroju pana Sikory służą obcym krajom ich kosztem i kosztem całego polskiego sportu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;--------------------------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A w Polsce żeby osiągać sukcesy trzeba być naprawdę wyjątkowym, i trzeba jeszcze dobrze radzić sobie samemu ze wszystkim, jak w tenisie kiedyś Jędrzejowska, Fibak, a teraz idzie tymi śladami choćby A. Radwańska, wszyscy inni choćby nie wiem jakby nie byli dobrzy, nie mają większych szans na sukces, nie w polskich realiach, albo mają przynajmniej dużo dużo trudniej niż w krajach wiodących/bogatszych/mądrzejszych/mniej toksycznych i to że sukcesy w Polsce odnosi np. starsza Radwańska jeszcze nie oznacza, że np Niemki Kerber, czy Lisicki osiągałyby takie same wyniki w polskich realiach jakie osiągają w realiach swojej niemieckiej Ojczyzny, nic z tego, moim zdaniem osiągałyby dużo mniejsze, a gdyby np. Marta Domachowska była np. od urodzenia Niemką pewnie osiągałaby mniej więcej to samo co one, albo nawet więcej. Rzecz prosta mogę się mylić, ale tak to widzę...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A państwowość zawsze = narodowość - jedyny wyjątek jest wtedy gdy jakiś kraj żyje w niewoli - a jeśli ktokolwiek uważa, że zwykły świstek papieru jakim jest paszport jest ważniejszy od tego dla jakiego kraju dany sportowiec gra, jakiemu de facto służy, jaki kraj na jego osiągnięcia pracuje, choćby tylko swoimi realiami ukształtowanymi przez wieki minione, czyli jeśli ktokolwiek uważa że sportowiec gra dla jakiegoś kraju nieświadomie, bezwolnie, bo mu dali do łapki taki a nie inny papierek/paszport, więc jeśli ktoś wierzy w takie horrendalne bzdety, że sprawa reprezentowania krajów = narodów, to sprawa rozdawania papierków, to znaczy, że tak jest spragniony "własnych" sukcesów za wszelką cenę, że zamiast pracować u siebie w kraju na swoje, chciałby okradać z nich inne nacje, czy choćby tylko wyciągać łapkę po jałmużnę pod pretekstem przypraw korzennych;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Rzecz wcale nie w patriotyzmie, ani tym bardziej w szowinizmie, każdy człowiek jest wolny i może być kim tylko chce, krew i kości wszyscy ludzie mają jednakowe - ludzkie, albo człowiecze, geny nie znają takich pojęć, państwowość = narodowość tkwi w świadomości, w wyborach ( jedyny wyjątek jest ten gdy jakiś kraj wegetuje w niewoli), a ludzkość od zawsze miesza się między sobą; rzecz jest w zwykłej przyzwoitości, po prostu nie tyka się co nie swoje, nie tyka i już, wszystkie kraje obowiązują te same reguły gry, te same, wszystkie same muszą pracować na siebie, same, a każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, inaczej jakiemu krajowi de facto służy, jakiego kraju historię sportu pisze, jaki kraj pracuje na jego sukcesy, z jakim jest utożsamiany na całym świecie, z jakim sam się utożsamia broniąc jego barw, w jakim kraju unika płacenie podatków itd itp., a reszta to sprawy prywatne, nadające się do kroniki rodzinnej, czy dla kręgu znajomych, które np. mnie jako kibica w ogóle nie interesują; po prostu i zwyczajnie nie tyka się co nie swoje, nie kradnie się pod kurna olek żadnym pozorem!;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pewnie to głupie, ale tak uważam, że z powodu polskich kompleksów narodowych - z braku własnych sukcesów na miarę naszych aspiracji i oczekiwań, i tego że sami u siebie nie potrafimy zbyt wiele osiągać jak na nasze ambicje i aspiracje - spora część polskich elit na koszt polskiego sportu (bo międzynarodowy sport to rywalizacja również między krajami = narodami), elit które przecież są najbardziej odpowiedzialne za to co się w kraju dzieje chciałaby iść na łatwiznę/na skróty/na żebry i żerować na cudzej pracy, inaczej ma skłonność do wyciąganie ręki po cudze, po jałmużnę, pod pretekstem przypraw korzennych, a przecież podział łupów/zasady fair play między krajami = narodami jest oczywisty i od dawna ustalony, a że nie wierzę, że ktoś tego może nie wiedzieć, więc aż powtórzę - każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie tej narodowości = państwowości jaki kraj świadomie i dobrowolnie reprezentuje, tylko i wyłącznie, świadomie i dobrowolnie, a reszta to są sprawy prywatne, a jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja kiedy jakiś kraj jest zniewolony i wegetuje w niewoli, obecnie, a nie kiedyś w przeszłości i myśli że jak kiedyś był w niewoli, to już do końca świata i jeden dzień dłużej może żerować na cudzej pracy/żyć na cudzej łasce, nic z tego, tylko się naraża na śmieszność;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A dla każdego cywilizowanego człowieka każdy jest tym jakich dokonuje własnych wyborów, z kim sam się utożsamia, utożsamia czynami, a nie werbalnie, a w ważnych sprawach nie ma połówek, w ważnych sprawach można tylko wybierać, np. nie można na arenie międzynarodowej jednocześnie reprezentować dwóch krajów = narodów, nie można, więc nie ważne gdzie kto i jak mieszka, jakie ma i gdzie paszporty, którymi i jakimi językami włada, skąd pochodzą jego przodkowie, gdzie i jak przyszedł na świat, ani to co je i czym sra, przepraszam za wyrażenie, ani to gdzie je i na co sra, też przepraszam, rzecz jasna parafrazując rubaszny humor z "Siekieriezady", ważne jest tylko to jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni, tylko to i nic więcej!, i to żaden patriotyzm, ani tym bardziej żaden szowinizm, tylko zwykła przyzwoitość - nie tykaj co nie Twoje!. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A wina, wstyd i hańba zawsze jest po stronie tych co wyciągają łapkę, a nie tych co z litości/ czy korzystając z okazji, bo głupców nie sieją... rozdają jałmużnę ( np. Niemka Kerber mówiła, że nawet bardziej czuje się.., ale... gra już tylko dla Niemiec!, na ich wyłączne konto!, jest więc de facto na arenie międzynarodowej rywalką polskich sportowców!, jako Niemka ma poparcie wszystkich Niemców!, będzie także rywalką Polek i na Olimpiadzie!, czyli ktoś tu z kogoś kpi, ktoś z kogoś struga durnia!, ktoś chce z kogoś zrobić wariata!, ale to wyłączna wina żebraków!, którzy biorą to za dobrą monetę, cieszą się z tego jak głupi do sera i nawet w tym upatrują... powód do dumy narodowej = żal, hańba i wstyd.pl) a mogą rozdawać jałmużnę biedakom.pl ( głównie moralnym i umysłowym), bo nic na tym nie tracą, a nawet mogą zyskać, ale gdy mogą/mają tylko wybierać...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niemka Kerber mówi to co mówi, ale już co innego robi, pewnie dlatego że dostrzegła że polscy żebracy wezmą wszystko i to z pocałowaniem rączki, wszystko bez sprawdzania, więc czemu nie piec dwie pieczenie na jednym niemieckim ogniu?, przecież jak pisałem głupich nie sieją... i trzeba z darów nieba umiejętnie korzystać, ale gdyby jeno wiedziała, a zapewne wie, bo nadal mi swojej werbalnej deklaracji zamierza grać dla Niemiec, co by osiągnęła, a raczej czego by nie osiągnęła w Polsce, a więc gdyby ktoś chciał poważnie potraktować jej deklarację i wymagać!!! jej zadośćuczynienia,żądać uiszczenia wekslu celem sprawdzenia jej wypłacalności, to wtedy by unikała Polski i Polaków jak diabeł unika święconej wody, ale ponieważ wielu Polaków to żebracy, więc może im wciskać głodne kawałki...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "To właśnie dla Krakowa z powodów czysto patriotycznych ojciec Agnieszki, Robert Radwański, jak wielokrotnie &amp;#8232;zapewniał w wywiadach, wrócił w pierwszej połowie lat 90. z rodziną do Polski. Wrócił z Niemiec, a konkretnie z Gronau pod holenderską granicą, gdzie na kilkuletnim kontrakcie uczył miejscowe dzieci gry w tenisa (jest tenisistą i łyżwiarzem). Wyjechał z kraju wraz z żoną i Agnieszką, wtedy jeszcze niemowlakiem. Młodsza Urszula urodziła się na obczyźnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; W Gronau Isia jako sześciolatka wygrała swój pierwszy dziecięcy turniej. A zaraz potem zamieniła zadbane niemieckie pola do gry na trawę krakowskiego Klubu Nadwiślan. Trawę, ale też chwasty oraz rozwalone trybuny. Innymi słowy, nie korty, ale ruinę. W Krakowie bowiem prawdziwych kortów nie ma". - newsweek.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Tego tematu dotyczył inny mók wpis:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/02/Australian-Open-2012-Filip-Peliwo-polskim.html"&gt;http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/02/Australian-Open-2012-Filip-Peliwo-polskim.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;SKUMBRIE W TOMACIE&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Raz do gazety &amp;#8222;Słowo Niebieskie&amp;#8221;&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;#8212; Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;&amp;#8212; Ja jestem król Władysław Łokietek.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałem &amp;#8212; mówi &amp;#8212; długo w tej grocie,&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;dłużej nie mogę&amp;#8230; skumbrie w tomacie!&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraza rośnie świątek i piątek.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;Idę w Polskę robić porządek.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to naczelny kichnął redaktor&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;i po namyśle powiada: &amp;#8212; Jak to?&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chce pan naprawić błędy systemu?&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;Był tu już taki dziesięć lat temu.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;Krew się polała, a potem wyschło.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;#8212; Ach, co pan mówi? &amp;#8212;jęknął Łokietek;&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;łzami w redakcji zalał serwetę.&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;#8212; Znaczy się, muszę wracać do groty,&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;czyli że pocierp, mój Władku złoty!&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)&lt;br /&gt;Chcieliście Polski, no to ją macie!&lt;br /&gt;(skumbrie w tomacie pstrąg)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;K.I.Gałczyński.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Narodowe żebractwo!</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-3.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Apr 2012 15:09:43 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nowa polska misja dziejowa, nowe polskie "Dziady"? - narodowe żebractwo.pl cz3</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady.html</link>
      <description>&lt;p&gt;z forum szyderców i nie doczytania, nie doczytania, gdzie wióry lecą, tam pewnie drwa rąbią&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Będę bronił określeń że Wozniacki to Polka z Duńskim paszportem ale na Boga oficjalnie to ona jest CAROLINE WOZNIACKI i pod takim imieniem i nazwiskiem jest zgłoszona do WTA"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;oczywiście bronić można wszystkiego, nawet tego, że słońce zagląda tam gdzie nawet nigdy nie dochodzi i to bronić do upadłego i na umór, ale moim zdaniem i za przeproszeniem jeno skończony osioł, albo żebrak, może na serio uważać, że Dunka urodzona, wychowana i wyszkolona w Danii, mająca duńską świadomość narodową, od zawsze grająca dla swojej kochanej duńskiej Ojczyzny, może być kimś innym niż najzwyklejszą w świecie Dunką, taką samą Dunką jak wszystkie inne najzwyklejsze w świecie Dunki,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;i także moim zdaniem i za przeproszeniem, jeno skończony osioł, albo żebrak może na serio uważać, że świstek papieru jakim jest paszport, więcej znaczy niż to jakich sportowiec dobrowolnie i świadomie barw broni na arenie międzynarodowej&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;mam też poważne wątpliwości, czy jesteś Polakiem, skoro nie odróżniasz polskiej flagi, ani nie znasz nazwy polskiego państwa, a reguły gry fair play w międzynarodowym sporcie są od zawsze takie same - każdy sportowiec jest tylko i wyłącznie takiej narodowości jakiego kraju świadomie i dobrowolnie barw broni, jaki kraj pracuje na jego sukcesy i nie tyka się co nie swoje, no chyba ze jest się bardzo spragnionym, wygłodniałym żebrakiem&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;nie trzeba na to być zbyt inteligentnym, ani zbyt mądrym, ani zbyt przebiegłym, aby mieć rację, bo racja sama się broni, ale światem nie rządzą racje, tylko sugestie, samo sugestie, każdy słyszy/widzi/wie/rozumie na ogół to co chce, ale to że racja rzekomo sama się broni, nie znaczy, że wygrywa, bo ludzie nie kierują się racjami, tylko egoistycznymi potrzebami, emocjami, odruchowymi reakcjami, niekoniecznie właściwe pojętymi interesami itd itp.&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"takich ludzi jak Carolina jest dużo, ale uważają że reprezentują dane państwo, ale dalej są Polakami"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;uważać sobie można wszystko, ale nigdy żaden Duńczyk nie zgodzi się reprezentować innego kraju niż swoją własną Ojczyznę, ani żaden Polak, bo po prostu wtedy przestają nimi być, zmieniają narodowość, co nie jest, nigdy nie było i chyba już nie będzie zakazane, proste?, a słowa się nie liczą, bo liczą się fakty i czyny, ale i w słowach Caroline mówi że uważa i czuje się Dunką, a nawet o ile mnie pamięć nie zawodzi prostowała w duńskiej tv podobne do Twoich rewelacje zamieszczone w książce polskiego bramkarza skandalisty Onyszki, nigdy też nie słyszałem aby wypierała się swojej duńskiej Ojczyzny, a tego że czuje się Dunką nie ukrywał nawet jej własny Ojciec w kilku wywiadach i tym tłumaczył jej wybór i grę dla Danii, bo taka jest po prostu prawda, ale polskich żebraków nic nie przekona - sami wymyślacie wasze kłamstwa i przekonujecie do nich przekonanych czyli siebie, bo tak chcecie, bo tak wam nakazuje wasza żebracza natura&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"zabroń na meczach WTA panu Piotrowi i Carolinie porozumiewania się w języku polski zamiast po duńsku ewentualnie w ang."&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;sam im zabroń, mi to nie przeszkadza, ale to kolejny absurdalny argument, podawany aby przekonać przekonanych, są języki ojczyste i obce, dla Dunki język polski jest jednym z kilku obcych języków jakimi włada, a że akurat porozumiewa się w nim z trenerem to osobna sprawa, Kuzniecowa bodajże rozmawiała z trenerem po hiszpańsku, ale to z niej Hiszpanki nie czyni. Tylko polscy komentatorzy się tym podniecali ( teraz mniej) jakby co najmniej jajka wielkanocne sami znosili, jedni na twardo, a inni nawet na miękko, jak pan W. D., czy pan S. S., a o narodowości mówi tylko i wyłącznie flaga przy nazwisku i nazwa państwa, nie są one tam po dowolności wstawiane, tylko na życzenie samych sportowców, czy może być lepszy wyraz ich woli i narodowości, no ale żebracy wiedzą lepiej od samych zainteresowanych...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"(...)Tymczasem pochodzenie obu tenisistek jest identyczne, a związki z Polską Kerber - silniejsze. Do niedawna nawet rozważała grę dla Polski w Pucharze Federacji. Ale PZT jak zwykle zaspał".&lt;/p&gt; &#xD;
zwykłe kłamstewko, jeśli ktoś chce grać dla jakiegoś kraju, to nikt mu w tym nie przeszkodzi, ale to może służyć żebrakom za dobry powoód do żebrania, i tylko temu służy kolportowanie takich andronów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po drugie jak polscy żebracy razem z Niemcami pomogli Niemce Kerber pokonać Radwańską w US Open 2011, to Niemka wprawdzie podziękowała polskim żebrakom za pomoc, nawet bardzo, ale powiedziała też że nie ma mowy o zmianie narodowości, bo zamierza ( m.in. dzięki ich pomocy w pokonaniu Radwańskiej) na Olimpiadzie grać dla swojej niemieckiej Ojczyzny, i żebraków ma w d..., ale za pomoc dziękuje i prosi o jeszcze ( oczywiście oddaję tylko sens tego co Niemka mówiła polskim żebrakom w wywiadzie, który był (jest) na tvp sport) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; obie są czystej krwi/czystej rasy Niemkami i Dunkami, bo o tym decyduje świadomy wybór, a nie przypadkowe pochodzenie rodziców&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Caro mówi że jest Polką grającą dla Danii"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;upierasz się choć to nieprawda, jak dla mnie mówiła różne rzeczy aby sprawić przyjemność polskim żebraczkom, np że w Danii jest Dunką, a w Polsce może być Polką, i tym podobne żarty przeznaczone chyba tylko dla uszu błagających o nie choćby prosząco cielęcym wzrokiem polskich żebraczków, ale akurat nie to co piszesz, a nawet jak pisałem przy okazji sprawy Onyszki prostowała takie rewelacje w duńskiej telewizji, a przynajmniej tak słyszałem, ale co to ma za znaczenie co kto mówi, ważne są fakty, a te są jednoznaczne i nie pozostawiają żadnych wątpliwości&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;zresztą jest to nawet niewykonalne, aby być np. Niemcem i grać np dla Szwecji, bo najpierw trzeba zmienić narodowość z niemieckiej na Szwedzką, inaczej nawet Szwedzi by się na to nie zgodzili, a gdyby się nawet zgodzili to nikt by im na to nie pozwolił, wbrew temu co piszesz światem rządzą zasady, bez nich żadne państwo się nie ostanie ( chyba tylko Polacy jeszcze myślą że państwo może dobrze żyć i się rozwijać bez zasad, nawet wbrew zasadom, nie, nie może, co dobrze widać po tym co się u nas dzieje), a więc można być co najwyżej naturalizowaną Szwedką, dawniej Niemką, ale nie można być Niemką grającą dla Szwecji, nie można nawet jak ktoś tak twierdzi, chyba po to Bóg dał rozum, aby rozdzielać ziarno od plew, a Ty chyba nawet nie dopuszczasz myśli, że ludzie są wolni i że narodowość jak wszystko inne można zmieniać, teraz nawet płeć można podobno zmieniać, a co dopiero narodowość.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;"Nie narzekajcie tak na Caroline, gdyż miała na pewno trudny wybór pomiędzy reprezentowaniem Polski lub Danii. Jej wybór jest zrozumiały gdyż to Dania dała jej szansę wybicia się i to tam spędziła całe swoje życie , ale to nie znaczy ,że jednocześnie nie może czuć się także Polką(...)"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;mi się wydaje że jednak było odwrotnie, wybierała między Danią a Polską, w tej kolejności i dlatego wybrała Danię, bo była pierwsza w kolejce:), ależ kto narzeka na Dunkę?, a co takiego zrobiła?, ja np narzekam na polskich żebraków:), nie odróżniasz tego?, niech się Caroline wiedzie jak najlepiej, choć jej nie kibicuję, ale nie mam żadnego powodu aby na nią narzekać, nawet jej nie znam, ale chyba trafiłaś kulą w płot, bo z tego co ja słyszałem to ona czuje się Dunką i o tym mówił nawet jej Ojciec, ale odczucia to są prywatne sprawy, a narodowość to fakty urzeczywistnione materialnie flagą i nazwą państwa pod którymi się gra, reszta nie ma żadnego znaczenia poza prywatnym&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;"tylko mi powiedz tak na marginesie kim był BUNCOL"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;zupełnie nie znam sprawy, jeśli zmienił narodowość to raz był tym, a raz tamtym, dla mnie sprawa jest prosta, kiedy występował pod flagą Polską był Polakiem, a kiedy pod niemiecką był Niemcem (nic innego nie przychodzi mi do głowy), bo reszta to sprawy prywatne, a ważne są zasady, bez nich żadne państwo i jego sport nie będzie się chyba prawidłowo rozwijać&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;"przestań się promować ze swoim beznadziejnym blogiem, trollu. &lt;br /&gt;zwłaszcza , żę nie masz racji - brak ci wiedzy a się wypowiadasz publicznie - wstyd.&lt;br /&gt;poza tym wiesz, cieciu, co ma Łukasz Podolski wpisane w metryce urodzenia ? &lt;br /&gt;Właśnie ŁUKASZ PODOLSKI"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;&lt;br /&gt;a co mnie obchodzi co ma w metryce, jest 100% Niemcem, bo gra dla Niemiec ( chyba Polska jest wolnym krajem i nie ma żadnych przeszkód dla niej grać?), tylko to muszę wiedzieć, nie zaglądam nikomu w metryki, nie mam takiego zwyczaju, a dla mnie każdy tak się nazywa jakiego nazwiska sam używa, nikomu nazwisk nie będę zmieniał, chyba że prywatnie ktoś mnie o to poprosi i wtedy na użytek prywatnej rozmowy będę takiego  używał, ale oficjalnie nadal będę używał oficjalnego, a wypowiadam się nie publicznie tylko prywatnie na swoim blogu, do czego każdy ma prawo. Mogę chyba też swój blog promować. Ty masz swoje racje, a ja swoje i możesz się z nimi zapoznać na moim blogu, załóż swój blog. to ja chętnie zapoznam się z Twoimi racjami i nawet może się z nimi zgodzę&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="left , txt"&gt;i nie tyle twierdzę, że mam rację, ile podaję własne racje, ale skoro uważasz inaczej to czemu tak głupio argumentujesz, skoro nie mam racji, to czemu po prostu nie podasz swoich racji, jeśli rzeczywiście takie masz, które szybko obalą moje racje, co w tym trudnego?, czemu wolisz polemizować tak zupełnie bez sensu zaprzeczając ogólnie czyimś racjom i nawet nie podając własnych?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Narodowe żebractwo!</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Apr 2012 12:35:33 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Stuttgart cz 1</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Stuttgart-cz-1.html</link>
      <description>&lt;p&gt;&lt;img id="il_fi" style="padding-bottom: 8px; padding-right: 8px; padding-top: 8px;" src="http://media.tenisziemny.info/news/org/345.jpg" alt="" width="672" height="456" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wpis jest aktualizowany wraz z postępem turnieju.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Agnieszka Radwańska w Stuttgarcie zaczyna trudny sezon na ceglanej mączce&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Program startów jest podobny do tego w 2011 roku. Obejmuje turnieje w Stuttgarcie (od 23 kwietnia, pula nagród 740 tys. dol.), Madrycie (5 maja; 5,2 mln dol.), Rzymie (14 maja; 2,17 mln dol.) i Roland Garros (27 maja). Być może zaraz po Rzymie dojdzie jeszcze turniej w Brukseli (21 maja; 637 tys. dol.), w którym wcześniej Polka nie grała. Są już jednak zapowiedzi organizatorów, że będzie tam najwyżej rozstawioną zawodniczką.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ubiegłoroczne zyski Radwańskiej były o tej samej porze następujące: półfinał w Niemczech, za który otrzymała 200 pkt rankingowych, II runda w stolicy Hiszpanii (80 pkt), II runda na Foro Italico (tylko 1 pkt, bo w pierwszej rundzie Agnieszka miała wolny los) oraz 1/8 finału w Paryżu (280 pkt)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(...) Turniej inauguracyjny w Stuttgarcie od trzech lat jako jedyny rozgrywany jest wiosną na czerwonej mączce w hali i ma tradycję sięgającą 1978 roku oraz atrakcyjne nagrody dodatkowe. Bywało, że każda z ósemki rozstawionych niezależnie od wyniku odjeżdżała do domu nowym autem Porsche. Organizatorzy dbają także o to, by nawierzchnia usypywana była z takiej mączki, jaka będzie w paryskim Wielkim Szlemie. &amp;#8211; Będzie identyczna jak w Roland Garros w 98 procentach &amp;#8211; zapewnia dyrektor Markus Günthardt. 100 procent raczej nie da się osiągnąć na kortach grubości 2,5 cm układanych w ciągu 24 godzin przed pierwszym dniem turnieju.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ta sprawa stała się ważna w ostatnich latach, bo mączka mączce nierówna i różnice między kortami ziemnymi w różnych miejscach Europy okazują się coraz większe. &amp;#8211; Inaczej będzie w Madrycie położonym na dużej wysokości, jeszcze inaczej w Rzymie, gdzie korty są zazwyczaj bardzo nierówne. Jeszcze inny jest Paryż, gdzie są korty dość twarde i trochę szybsze od pozostałych. Dziś nie można się tylko ogólnie przygotować do gry na ziemi, czyli na dłuższe wymiany, inną rotację czy prędkość piłek. Trzeba dobrze poczuć każdą nawierzchnię i się do niej szybko przystosować. Ważnym elementem będzie zaaklimatyzowanie się w nowych miejscach na kilka dni przed kolejnymi turniejami &amp;#8211; uważa Tomasz Wiktorowski". -Krzysztof Rawa.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czytaj: &lt;a class="t" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Kto-pierwszy-wygra-Wielkiego-Szlema-Agnieszka.html"&gt;"Kto pierwszy wygra Wielkiego Szlema: Agnieszka Radwańska, czy Caroline Wozniacki?". &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "PAP: W przyszłym tygodniu &lt;a class="external_link" href="http://www.sport.pl/celebrities/0,83535.html"&gt;Agnieszka Radwańska&lt;/a&gt;  rozpocznie ponaddwumiesięczny cykl startów na kortach ziemnych. To zawsze spore wyzwanie dla jej organizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tomasz Wiktorowski: Dlatego martwi mnie trochę jej bark, który dokucza jej z przerwami od jesieni. Jest z nim na pewno lepiej, ale wciąż nie można powiedzieć, że po prostu "nic nie dolega". Podczas najbliższych turniejów Agnieszka będzie musiała sporo uwagi poświęcić urazowi, zarówno po meczach, jak i po treningach. Konieczne będą okłady z lodu tuż po grze, rozciąganie, masaże, ale i ćwiczenia korekcyjne zalecone przez specjalistów. Trzeba pamiętać, że dojdą mniej korzystne warunki. Choćby większa wilgotność powietrza, przez co piłki stają się cięższe. No i przede wszystkim na "ziemi" gra się dłuższe wymiany, bo nie da się ich tak łatwo kończyć jak na szybszych nawierzchniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Agnieszka zawsze po przejściu na korty ziemne narzekała na problemy z plecami... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dłuższe wymiany automatycznie bardziej obciążają plecy, kręgosłup, ze względu na naturalny poślizg na mączce. Właśnie możliwość poślizgu piłki w ostatniej chwili daje sporą przewagę dziewczynom, które mają silne nogi, mają bardzo dobrą technikę poruszania się po korcie i dobrze kontrolują równowagę. Te czynniki pozwalają ukraść nawet pół metra i nadrobić to, co niemożliwe byłoby do odrobienia na twardym korcie. Dlatego grając z takimi tenisistkami ciężko będzie skracać wymiany.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; (...) W związku z tą różnorodnością, z którym turniejem można wiązać największe oczekiwania wynikowe w przypadku Agnieszki? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadnych oczekiwań, poza takim, żeby zdrowie dopisało. W każdym turnieju trzeba zagrać na sto procent możliwości i nie myśleć o poszczególnych wynikach". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czytaj: &lt;a class="t" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Slabosci-na-out.html"&gt;"Słabości na out" &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;AR z racji rozstawienia ma wolny los w 1r., a w drugiej przyjdzie się jej zmierzyć z jedną z dwóch kwalifikantek. Tak ślepy los postanowił w tej części drabinki.  Kwalifikantka, która będzie już po czterech zwycięstwach, wcale nie musi okazać się łatwiejszą rywalką niż tenisistki, które dostały się do turnieju z rankingu WTA Tour. Ale niektórzy polscy sportowi "dziennikarze" np z "Przeglądu Sportowego" jeszcze nawet nie znają nazwiska rywalki najlepszej polskiej tenisistki, a już ją skreślili i widzą AR w ćwierćfinale.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"(...)Można stwierdzić, że awansowała już do ćwierćfinału(...)" - Bartosz Gębicz Przegląd Sportowy", choć jeszcze nawet nikt nie znał nazwisk kwalifikantek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(Takie stawianie sprawy, obojętnie kogo by nie dotyczyło jak dla mnie jest szkodliwym absurdem, to samo bym pisał gdyby chodziło o Azarenkę, Szarapową itd. Osobiście lubię sport głównie, a może nawet tylko dlatego, że jest nieprzewidywalny, i dzięki temu dostarcza emocje, dlatego dziwi mnie skąd się bierze zainteresowanie sportem ludzi pokroju pana Gębicza, którzy z góry wykluczają wszelkie niespodzianki, pomimo że przecież w sporcie ich nie brakuje.)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( a z psychologicznego punktu widzenia, im sportowiec nastawia się na trudniejszą przeprawę, tym ma większe szanse aby okazała się łatwa i odwrotnie, więc i z tego punktu widzenia lekceważenie potencjalnie słabszych rywali, skazywanie ich z góry na porażki - tak w Polsce częste, chyba dlatego żeby mieć powód do wywyższania się - jest szkodliwym absurdem)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W środę AR zmierzy się w II rundzie turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie z Węgierką Gretą Arn (75.WTA). Węgierka skończyła już 33 lata, z Polką grała raz dawno temu i przegrała podczas kwalifikacji w Zurychu 3:6, 5:7. AR będzie zdecydowaną faworytką - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Agnieszka Radwańska udanie rozpoczęła sezon na kortach ziemnych. W drugiej rundzie turnieju WTA w Stuttgarcie czwarta rakieta świata pokonała kwalifikantkę z Węgier - Gretę Arn (75. WTA) 6:3, 6:4. Choć spotkanie trwało 78 minut, było znacznie mniej emocjonujące niż wskazywałby na to wynik". - eurosport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; "&amp;#8211; Było dość ciężko, bo dla mnie to pierwszy mecz na tej nawierzchni w tym sezonie, a dla Grety już czwarty. Najważniejsze, że do przodu &amp;#8211; powiedziała czwarta tenisistka świata". - tenisklub.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Komentatorzy podkreślali waleczność Arn. Faworytkę można pochwalić, że nie pozwoliła się zbytnio dogonić od stanu 5-2 w pierwszym secie, bo trudniej jest uciekać i zamknąć set niż gonić nie mając już nic do stracenia i mogąc wszystko postawić na jedną kartę. W drugim secie AR nie pozwoliła odskoczyć rywalce na więcej niż jeden gem, a w odpowiednim momencie potrafiła przycisnąć i pewnie wygrać mecz. Węgierce zabrakło tenisowych argumentów, aby poważniej zagrozić Polce.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Wybrane statystyki: celność pierwszego podania 70%, 5 asów, 0 podwójnych, 23 winnerów i 18 niewymuszonych, a więc +10 ( razem z asami), a rywalka 62%, 0 asów, 1 podwójny, 19 winnerów i 21 niewymuszonych, a więc -3 (razem z podwójnym)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Niemka Mona Barthel (WTA 35) występująca w turnieju z dziką kartą, podobno niespodziewanie pokonała 7:5, 7:6(4) Anę Ivanović (WTA 15). Niemiecka tenisistka przez całe spotkanie grała bardzo agresywnie i w dwa sety zanotowała aż 44 uderzenia kończące przy tylko 29 błędach własnych. Także z dodatnim bilansem zakończyła spotkanie Ivanović - 23 piłki skończone na 16 niewymuszonych błędów i o końcowym wyniku decydowały pojedyncze punkty. Bardzo dobre statystyki Barthel, zwłaszcza jak na kobiecy tenis, która wydaje się być w bardzo dobrej dyspozycji, co potwierdziła nie dając żadnych szans w 2r. faworyzowanej Marion Bartoli (WTA 7) 6-4, 6-1, a Francuzka wcale nie grała zle, grała mniej więcej tak jak zawsze, po prostu Niemka zagrała jak dla niej za dobrze. Ciekaw jestem dalszych meczów młodej Niemki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Wielką sensację sprawiła Akgul Amanmuradowa (WTA 116), która zastępując kontuzjowaną Danielę Hantuchovą pokonała 6:2, 5:7, 6:3 Dominikę Cibulkovą (WTA 16), która przecież niedawno w Miami o mało nie rozniosła jeszcze wtedy niepokonanej w tym sezonie liderki Wiktorii Azarenki. Nie chcę być złośliwy, ale jest to wbrew zasadom pana Gębicza, tak po prostu nie można i nie wiem co dziennikarz "Przeglądu Sportowego" z tym fantem zrobi:)?.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Miały miejsce jeszcze dwa krecze: Alize Cornet (WTA 100) w meczu z Szarapową i Jeleny Jankovic ( WTA17) w meczu z Wozniacki. Do tego wycofały się z powodu kontuzji Hantuchova i Pennetta. W związku z częstymi kontuzjami w damskich rozgrywkach zawodzenia niektórych panów, że panie grają tylko do dwóch wygranych setów, a panowie do trzech, wydają się bez sensu, a jedynym rozwiązaniem jest dostosowanie się panów do pań i rozgrywanie wszystkich meczów do dwóch wygranych setów, a tylko w wielkich szlemach bez tie-breaków w rozstrzygającym secie. O nierównych płacach w tenisie, czyli męskim szowinizmie, który króluje w wielu innych sportach, panowie mogą zapomnieć, to inne sporty mają równać do tenisa, a nie odwrotnie. Nierówne płace zawsze doprowadzą do sytuacji jaka jest w wielu innych sportach np. w piłce nożnej, gdzie Mistrzostwa Świata kobiet dostarczyły wspaniałych emocji kibicom ( niektórzy twierdzili nawet, że większych niż męskie), a piłkarki w porównaniu z piłkarzami nie zarabiają nawet na waciki. Naturalne róznice między płciami nie powodują, że jedna płeć jest lepsza od drugiej, ale panowie  na ogół uważają, że są lepsi i z góry patrzą na sport kobiecy i stąd równe prawa w ramach odrębnych płci poczytują sobie za wielką krzywdę.  A nie porównuje się rzeczy nieporównywalnych, chodzi jedynie o równe prawa w ramach różnych płci, bo w sporcie nie ma i być nie może kooedukacji. Panie walczą i powinny walczyć o swoje prawa i nie ustępować ani o milimetr z tego co uda im się wywalczyć.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Niespodziewany obrót przybrał mecz Dunki Wozniacki ( 6 WTA), z Niemką Kerber (14 WTA), nie chodzi o samo zwycięstwo Niemki, bo tego akurat można było się spodziewać, ale o bezradność w tym meczu Caroline, której nawet nie pomógł znakomicie funkcjonujący serwis i mimo że trafiła aż 87 procent pierwszych podań, ugrała zaledwie trzy gemy, przegrywając 1:6, 2:6. Dunka ma wielki fart, że nie jest Polką, bo polscy kibice i dziennikarze by ją również po tym meczu rozjechali. Natomiast Kerber od pamiętngo US Open 2011, w którym sensacyjnie w 2r. wyeliminowała najlepszą polską tenisistę, czym sprawiła ogromny zawód polskim kibicom, systematycznie pnie się w górę rankingu, czyniąc coraz więcej zamieszania w światowej czołówce. Niemcy będą mieli z niej pociechę na zbliżającej się Olimpiadzie w Londynie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Zwyciężczyni wielkoszlemowego Roland Garros z 2011 roku Chinka Na Li (8 WTA) zmierzy się z Agnieszką Radwańską o ćwierćfinał turnieju w Stuttgarcie. Z Chinką polska tenisistka ma bilans 2-2. Na Li w pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Lucie Safarovą 7:6 (7-4), 6:4, a w drugiej rundzie pochodzącą z Uzbekistanu Akgul Amanduradovą w dwóch setach 6:4, 6:4. Na mączce nigdy się jeszcze nie spotkały. Jak dla mnie nieznaczną faworytką będzie Polka - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka Radwańska odnotowała kolejne cenne zwycięstwo w bieżącym sezonie. W ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie pokonała ubiegłoroczną mistrzynię Roland Garros &amp;#8211; Li Na, zwyciężając 3:6, 6:2, 6:3.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wiktoria Azarenka to wciąż jedyna tenisistka, która w tym roku zdołała wygrać z Agnieszką Radwańską. Początek dzisiejszego spotkania wskazywał, iż Chinka może pójść w ślady Białorusinki. Polka źle bowiem weszła w to spotkanie, brakowało jej pomysłu na wygrywanie punktów, a przede wszystkim robiła wyjątkowo dużo jak na siebie błędów. W pierwszej partii Radwańskiej policzono 10 niewymuszonych błędów, przy sześciu &amp;#8222;winnerach&amp;#8221;. Li wykorzystała w inauguracyjnym secie obie okazje na breaka i wygrała 6:3.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Początek drugiej partii również był udany dla tenisistki z Azji, gdyż zdobyła breaka w trzecim gemie. Od prowadzenia 2:1 Li Na nie zdołała jednak zapisać na swoje konto ani jednego gema w tej odsłonie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W decydującym secie kluczowy okazał się gem czwarty, w którym to Radwańska zdołała wywalczyć przełamanie. Chinka do końca walczyła o odrobienie strat, szeregu okazji nie wykorzystała w piątym gemie. Ostatecznie krakowianka wygrała trzecią partię 6:3 i cały mecz w godzinę oraz pięćdziesiąt dziewięć minut.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W dzisiejszym spotkaniu widać było, że obie tenisistki nie są jeszcze w optymalnej formie, jeśli chodzi o rywalizację na kortach ziemnych, ale Radwańska z każdym gemem tej konfrontacji czuła się lepiej, co dobrze rokuje na kolejne pojedynki(...)". - Michał Jaśniewicz tenisklub.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Wszystkie sugestie trenerskie, że korty ziemne wymagają cierpliwości i znalezienia odpowiedniego rytmu gry okazały się prawdą. Agnieszka dość długo walczyła ze sobą, zanim odzyskała pewność ręki. Gdy to już się stało, mecz odmienił się niemal w jednej chwili. Na Li już nie wytrzymywała częstych zmian rotacji piłki i tempa gry, nawet drugi serwis Radwańskiej okazał się skutecznym sposobem nazdobywanie punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zwycięstwo nad Chinką ma znaczenie, to mistrzyni Roland Garros 2011, choć jeszcze nie w mistrzowskiej formie. Wygrać z nią jednak nigdy nie jest łatwo, a sposób, w jaki Polka przeszła od początkowego zagubienia do pewności siebie, zrobił wrażenie. Cieszy także, że na prawym barku Agnieszki wciąż nie widać plastrów". - Krzysztof Rawa rp.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W pierwszym secie AR grała słabo, nie funkcjonował serwis, bardzo słaba jak na nią celność pierwszego podania, oraz spora ilość błędów, chyba widoczny znak braku koncentracji ( jeśli procent celności pierwszego serwisu można uznać za wskaznik koncentracji), a i tak miała swoje szanse gdyż w pewnym momencie było 3-3 0-40, ale Polka nie wykorzystała żadnego z trzech breaków. Od stanu 2-1 w drugim secie zaczęła już grać na swoim poziomie i udało jej się wygrać w trzech setach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Z forum eurosportu.pl: "(...)Natomiast chwała Agnieszce, że przy stanie 0:1 w setach i 1:2 w drugim po stracie serwisu pozbierała się i skutecznym serwowaniem i przejmowaniem kontroli nad wymianami wybiła Na z rytmu. Bardzo pozytywny sygnał".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wybrane statystyki 1 seta: celność 1 podania 50% (celność i skuteczność pierwszego podania to podstawa gry kobiet, bo skuteczność drugiego podania u tenisistek jest zazwyczaj bardzo słaba) do 80% dla Chinki, bilans kończących do niewymuszonych - 4 do -2 dla Chinki, 1 as Chinki, i 1 podwójny Polki. 2 seta: celność pierwszego podania 73% do 73%, bilans kończących do niewymuszonych +2 do -1 dla Polki, po jednym asie, i jeden podwójny Chinki. W całym meczu: celność 1 podania 63%-77% dla Chinki, bilans kończących do niewymuszonych 0 ( 20 - 20) do - 1 (37 -38) dla Polki, po 3 asy, 1 podwójny Polki do 2 Chinki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; W półfinale czeka Polkę bardzo trudne zadanie, bo jej rywalką będzie aktualna liderka rankingu Wiktoria Azarenka, która w tym sezonie przegrała tylko raz, a AR pokonywała 4 razy. Mi najbardziej żal ćwierćfinału AO, bo uważam, że wtedy AR miała największe szanse aby pokonać Azarenkę, co by zmieniło bieg tegorocznych tenisowych dziejów. Ale to już prehistoria, a jak mówi poeta:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Daremne żale, próżny trud,&lt;br /&gt;Bezsilne złorzeczenia! &lt;br /&gt;Przeżytych kształtów żaden cud &lt;br /&gt;Nie wróci do istnienia. &lt;br /&gt;Świat wam nie odda, idąc wstecz,&lt;br /&gt;Znikomych mar szeregu;&lt;br /&gt;Nie zdoła ogień ani miecz&lt;br /&gt;Powstrzymać myśli w biegu.&lt;br /&gt;Trzeba z żywymi naprzód iść,&lt;br /&gt;Po życie sięgać nowe,&lt;br /&gt;A nie w uwiędłych laurów liść&lt;br /&gt;Z uporem stroić głowę.&lt;br /&gt;Wy nie cofniecie życia fal,&lt;br /&gt;Nic skargi nie pomogą.&lt;br /&gt;Bezsilne gniewy, próżny żal!&lt;br /&gt;Świat pójdzie swoją drogą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                       Adam Asnyk&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;No, ale do pięciu razy sztuka. Na ziemi jeszcze w tym roku panie przeciw sobie nie grały. Jak dla mnie lekką faworytką będzie Azarenka, ale oczywiście mam nadzieję na udany rewanż Polki. Agnieszka powinna bez troski o wynik zagrać najlepiej jak potrafi, aby jak najbardziej dopiec faworyzowanej rywalce, a kto wie może i wygrać - trzymam kciuki za powodzenie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Niestety rewanż Polce jeszcze się nie udał: " Agnieszka Radwańska ponownie nie potrafiła znaleźć recepty na Wiktorię Azarenkę. Polka zmagała się ze znakomicie dysponowaną Białorusinką, własną niemocą i bólem pleców, w efekcie czego przegrała w półfinale turnieju w Stuttgarcie 1:6, 3:6.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Mecz rozpoczął się dla Polki całkiem obiecująco, gdyż w gemie otwarcia obroniła break pointa i utrzymała własne podanie. Niestety szybko okazało się, że to jedyny gem jaki Radwańska zapisała na swoje konto w tej partii. Krakowianka kompletnie nie potrafiła nawiązać równorzędnej walki z liderką rankingu i przegrała w 24 minuty 1:6.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W drugim secie emocji było nieco więcej. Radwańska nawet jako pierwsza zdołała wywalczyć przełamanie i serwowała przy stanie 2:1. Polka od tego momentu przegrała jednak cztery kolejne gemy. Co więcej przy stanie 2:3 zeszła na kilka minut z kortu, by skorzystać z pomocy medycznej, związanej z bólem pleców.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Po powrocie na plac gry Radwańska starała się jeszcze nawiązać rywalizację. Końcówka spotkania stała na dobrym poziomie. W ósmym gemie nasza tenisistka efektowną akcją obroniła meczbola, a następnie zaserwowała dwa asy. Azarenka nie straciła jednak koncentracji, w dziewiątym gemie gra stała na naprawdę wysokim poziomie, Polce udało się wygrać dwie piłki, ale pochodząca z Mińska tenisistka końcowego triumfu nie dała sobie odebrać. Mecz skończył się po siedemdziesięciu siedmiu minutach(...)". Michał Jaśniewicz tenisklub.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"- Agnieszka zawsze powoduje, że gram na swoim najwyższym poziomie. Mam do niej bardzo dużo szacunku za to, czego w tym roku dokonała. Niektóre jej wyniki były niesamowite. (...) - powiedziała po meczu z Isią Azarenka". -eurosport.pl.  Trochę dodać i nic ująć.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; - To jedna z najlepszych imprez tenisowych na świecie. Organizacja jest świetna i co roku cieszę się, że mogę tu zagrać. Czuję się tu prawie jak w domu. Zresztą to najbliższy turniej tej rangi od Krakowa. Zrobię wszystko, by wrócić tu za rok. W końcu chcę wygrać ten samochód - powiedziała 22-letnia krakowianka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(...) Czwarta w światowym rankingu tenisistek Polka jest zadowolona z dotarcia do półfinału w Stuttgarcie. Zwłaszcza że nawierzchnia ziemna nie należy do jej ulubionych, a dodatkowo narzeka jeszcze na ból pleców.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; - On pojawia się zawsze, gdy występuję na cegle. Co roku z nim walczę i powoli się przyzwyczajam. Robię wszystko, by go zniwelować, ale nie jest to łatwe. To jeden z powodów, dla których tak bardzo nie lubię mączki - zaznaczyła.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; (...) - To kolejny półfinał, w którym udało mi się w tym roku wystąpić i jestem z tego bardzo zadowolona. Ale gra ciągle przeciwko tym samym zawodniczkom nie sprawia radości, zwłaszcza jak się przegrywa. Azarenka prezentuje się bardzo dobrze, a sobotni mecz był jej kolejnym świetnym występem - oceniła.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Radwańska teraz na kilka dni wraca do Krakowa. - Muszę trochę zadbać o plecy i potrenować, a potem udam się do Madrytu na kolejny turniej - zapowiedziała". - SportoweFakty.pl.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Niestety praca nie zawsze może sprawiać radość, a Azarenka raczej z turu się nie wycofa i jeszcze nie raz panie będą przeciwko sobie grać i najlepiej jakby grały w przyjaznej atmosferze, na co na razie się nie zanosi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"- styl Agnieszki pełen jest subtelności, drobiazgów, które pojedynczo znaczą może niewiele, ale jako zbiór dają jej przewagę - komentator niemieckiego eurosportu Matthias Stach w meczu z Na Li". -Bartosz Gębicz "Przegląd Sportowy"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Minusem (sic) takiej gry jest to, że jest trudna w odbiorze, zwłaszcza w kraju bez wielkich tradycji tenisowych, w którym porażki niemal powszechnie uważane są za powód do wstydu ( np.  "Azarenka znów upokorzyła Radwańską!" - idiotyczny tytuł na portalu przeglądu sportowego.pl, a niby dlaczego upokorzyła?, po prostu wygrała, szkoda że Polka nie zdołała w końcówce 2 seta odrobić strat), a nie do rewanżu, a każdy kolejny mecz ma być rzekomym sprawdzianem/testem/potwierdzeniem umiejętności/pozycji itd. itp. i szybko przestaje nim być w momencie pomyślnego zakończenia, a staje się nim kolejny mecz i tak w kółko. ( a to wszystko jest wynikiem tzw. polskich kompleksów narodowych)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Inne rzekomo upokorzone w tym roku wysoko notowane tenisistki to: nr 2 Szarapowa upokorzona przez Azarenkę w AO i w Indian Wells, nr 5 Stosur upokorzona przez Azarenkę i S. Williams w Doha i Charleston, nr 6 Wozniacki upokorzona przez Ivanovic i Kerber w Indian Wells i Stuttgarcie, nr 8 Na Li upokorzona przez Szarapową w Miami, nr 10 Zwonariowa upokorzona przez Kuzniecową w Sydney. Czy w krajach w/w tenisistek też pisano o upokorzeniu?, a przecież tylko ten nie daje się "upokorzyć", kto nie gra.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;To jest tylko jeden przegrany mecz więcej, w tenisie nie można się rozczulać nad porażkami, w ten sport gra się przez cały rok, są różne dni, nawierzchnie i rozmaici rywale, należy tylko wyciągać wnioski, trenować, myśleć pozytywnie i grać dalej, górki i dołki zawsze będą, ważne aby być zawsze zmotywowanym i walczyć jak najlepiej w każdym turnieju, raz będzie lepiej, a raz gorzej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Do półfinału turnieju w Stuttgarcie awansowały cztery najwyżej notowane tenisistki, co w damskim tenisie pełnym niespodzianek nie często się zdarza. W półfinałach odpadły nr 3 i 4, a do finału dotarły trzeci raz razem dwie najwyżej notowane Azarenka i Szarapowa. Co ciekawe w tym roku w dużych turniejach wygrywały tylko trzy panie: cztery razy Azarenka, dwa razy Radwańska i raz S. Williams, ale Białorusinka z Polką nigdy przeciw sobie w finale nie grały, ponieważ we wszystkich turniejach w których razem grały zawsze znajdowały się w tej samej połówce drabinki ( a równie dobrze mogłyby być zawsze w innej, to kamyczek do ogródka "szczęścia" Polki). Ale jak na razie za nami tylko jeden wielki szlem, a przed nami jeszcze 3 i Olimpiada + turniej mistrzyń, tak więc to dopiero początek bardzo ciekawie zapowiadającego się sezonu. A początek sezonu należał do Azarenki i 2 tenisistek, co najlepiej oddaje ranking WTA Champs liczony od początku roku: Azarenka 4940, Szarapowa 3390 Radwańska 3085, a zajmująca 3 miejsce w rankingu WTA Kvitova jest dopiero siódma 1385.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Tenis kobiecy jest zmienny, ot choćby  Szarapowa przegrała dwa tegoroczne finały z Azarenką nie mając w nich zupełnie nic do powiedzenie, a w trzecim w Stuttgarcie było już na odwyrkę. W finale Szarapowa robiła wrażenie bardzo pewnej siebie, jakby przyszła po swoje, może tak bardzo była zmotywowana wszystkimi dotychczasowymi tegorocznymi finałowymi porażkami, i miarka się przebrała i postanowiła w końcu coś wygrać za wszelkę cenę, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Tak więc dała Azarence popalić m.in. i za przegrany z AR finał w Miami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ciekawostki spoza kortów: "(...) Jak donosi szwajcarski "Tages Anzeiger", po zakończeniu kariery z wielkimi problemami finansowymi boryka się Patty Schnyder. Zwyciężczyni 11 turniejów i finalistka kolejnych 16 zarobiła w czasie kariery ponad 8 milionów dolarów. Z powodu zadłużenia Szwajcarka wraz z mężem opuściła rodzinny kraj i przeprowadziła się do Niemiec, a pozostawiony majątek wystawiono na licytację. Schnyder nie jest pierwszą zawodniczką, która ma kłopoty z urzędem podatkowym. W latach 90-tych z fiskusem walczyła Steffi Graf, a niedawno Hiszpanie wzięli pod lupę Arantxę Sánchez-Vicario (która co więcej regularnie procesuje się z rodzicami o zarobione w czasie kariery pieniądze)(...)". - Robert Pałuba SportoweFakty.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;-----&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;z forów szyderców i nie do czytania:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Na swoim poziomie to Li grała w pierwszym secie. Potem babole i ramy z wystawek. Jak Chinka grała swój porządny tenis, to nie miała Radwańska wiele do powiedzenia".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Chore malkontenckie bzdury. Widać kim jesteś:). To Radwańska zagrała w 1 secie poniżej swojego poziomu, o czym świadczy bardzo słaby jak na nią procent celności 1 podania, ( na co rywalka nie ma wpływu), oraz duża ilość niewymuszonych błędów ( na co przynajmniej w jakimś stopniu już ma i nie da się ściśle określić w jakim), a skoro Agnieszka grała słabo, to Chinka mogła zagrać dobrze, bo gra się tak jak przeciwnik pozwala.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ten sam malkontent, pominął pierwszy mecz ćwierćfinałowy AR z Na Li: "Cóż to był za dzień w Stuttgarcie! Trzy kapitalne pojedynki".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Przypominam że Kvitova w hali zawsze grała lepiej, Najlepszy chyba był mecz Radwańskiej z Na Li, choć pierwszy set nie wypadł okazale. Niemka Barthel prawie tylko bardzo dobrze serwowała, miała dużo asów i bardzo wysoką skuteczność 1 podania, a reszta słabiej, Stosur zawiodła psychicznie i dlatego przegrała, a meczu Kvitovej z Kerber niestety nie oglądałem. "Vamos" masz stale ten sam problem, nie potrafisz docenić tenisa granego głową, a nie agresją, ryzykiem i siłą mięśni, a winisz za to nie siebie, ale tenisistów:)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;"(...) droga do bycia pierwszą, bo tylko to się liczy. Taka jest brutalna prawda dzisiejszego "cyrku tenisowego"! Po prostu zwycięzca bierze wszystko, a o przegranej nikt nie pamięta".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;guzik prawda, liczy się również styl gry, oraz całokształt, czyli dobre wyniki przez wiele lat, np. Santoro do dziś jest pamiętany i wspominany, bardziej niż niejeden mistrz szlemowy, choć nigdy nic wielkiego nie wygrał, ale miał niepowtarzalny styl gry i jego pojedyncze wygrane z wielkoludami budziły respekt i szacunek&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;&lt;br /&gt;"Agnieszka, osiągnęła tylko 1/4 finału wielkiego szlema, Schiavone wygrała RG i była w finale tego turnieju".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;Ale Włoszka zrobiła to pod koniec kariery. Ciągle biadolicie o 1/4, uczepiliście się tego jak rzep psiego ogona, zawsze szukacie dziur w całym; AR na 5 ćwierćfinałów miała za rywalki same wielkie gwizdy i pewnie tylko dlatego nie ma jeszcze półfinału szlemowego, ale jeszcze ma wiele lat gry, np. Stosur przez 7 pierwszych sezonów w wielkich szlemach tylko raz była w 4r!, a teraz ma szlem i finał szlemowy, Radwańska jeszcze nie ma pełnych 7 sezonów, a już ma 5 Q i siedem 4 rund w wielkich szlemach...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czytaj; &lt;a class="t" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-2.html"&gt;Nowa polska misja dziejowa, nowe polskie "Dziady"? - narodowe żebractwo.pl cz 1 &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;cd w cz2&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="highlight"&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="highlight"&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>SPORT PO POLSKU</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Stuttgart-cz-1.html</guid>
      <pubDate>Thu, 26 Apr 2012 19:20:39 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Stuttgart cz 2.</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Stuttgart-cz-2.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Załącznik nr1:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Turniej WTA w Stuttgarcie. Korzystne losowanie dla Radwańskiej" -  tytuł tekstu w sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt; "(...) Taki układ drabinki sprawia, że pierwszej poważniejszej przeszkody 23-letnia krakowianka może się spodziewać w ćwierćfinale. W tej fazie na jej drodze mogą stanąć: Chinka Na Li (nr 8.), Słowaczki Daniela Hantuchova lub Dominika Cibulkova, ewentualnie Czeszka Lucie Safarova (...)". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;Jest to typowe "myślenie" dla sporej części polskich dziennikarzy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;Wszystkie tenisistki to poważne przeszkody, nie można ani nikogo lekceważyć, ani nikogo z góry skreślać, ani nikogo się bać, wszystkie rywalki trzeba traktować równie poważnie, obojętnie jakie mają numery w rankingu;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;grają dyspozycje dnia, style, nawierzchnie, zdrowie, a nie numerki, a kwalifikantka będzie miała za sobą już 4 zwycięstwa i w cele nie musi być łatwiejsza do pokonania niż tenisistki które się dostały do turnieju bez kwalifikacji, będą mieć po jednym zwycięstwie i nie muszą akurat być w najwyższej formie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;Jak dla mnie takie stawianie sprawy to dziennikarskie głupoty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;a z facebooka w podobnym duchu:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt; "wcześniej ta przeklęta Safarova na drodze.." &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka aby potwierdzić swoją wysoką pozycję w rankingu i dobrą dyspozycję, musi ten półfinał zrobić. I nie mogą jej żadne Safarove przeszkodzić" &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Jak Aga trafi w 1/4 na Safarova to żadna pozycja nr 4 jej nie pomoże. Polka i tak przegra" &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; jak dla mnie to Agnieszka nic nie musi, ani nie musi nic potwierdzać i dochodzić do półfinału, to myślenie magiczne, zaklinanie rzeczywistości i w ogólnym bilansie ma zawsze odwrotny skutek od zamierzonego, ani nie musi przegrać z Safarową, to że ma z nią bilans 1-4 i 3 ostatnie mecze przegrała nie musi znaczyć, że przegra następny mecz; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; np z Rumunką Cirsteą Soraną Agnieszka wygrał dwa mecze pod rząd 6-0, 6-0, i 6-0,6-1, a kolejny przegrała 7-6(4) 1-6 7-5 , z Schavione Agnieszka przegrała cztery mecze pod rząd, a kolejne trzy wygrała, z Vierą Zwonarową dwa razy pod rząd przegrała, a kolejne cztery mecze wygrała, to tylko kilka z wielu przykładów; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ostatni wpis de facto oznacza już nie tylko kibicowanie, ale sojusz/wspieranie Czeszki przeciwko Polce, nie wiem tylko czy świadomy, bo wtedy jest OK, i można dalej nie czytać; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; czy z głupoty, bo tylko gdy sportowiec nie wierzy w zwycięstwo, tylko wtedy jest pozbawiony wszystkich szans, robi tym przysługę swoim rywalom, więc jest to myślenie irracjonalne, ale w Polsce za sportowców czynią to "kibice" gdyż z góry odbierają szanse własnym sportowcom, bo uważają że to takie mądre/racjonale/realne przewidywać zwycięstwa/porażki tych którzy mają ich zdaniem większe/mniejsze szanse, bo pewnie nie chcą wyjść na naiwnych głupków; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ale właśnie wychodzą na głupków, najgorszych bo nieświadomych własnej głupoty ( to nic że pozującej na mądra), najgorszych bo nieświadomie de facto wspierających rywali polskich sporowców;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a normalnie wierzy się/wspiera się tych którym się kibicuje, a nie którym daje się większe szanse, jeśli np. realnie ocenia się szanse na 10%, to wszystko, całą wiarę, całą nadzieję, stawia się na te 10% ( nie piszę o bukmacherce, bo dla mnie ona nie ma nic wspólnego ze sportem, jej zasady są sprzeczne z duchem sportu i trzeba ją od sportu rozdzielać i traktować zupełnie osobno), inaczej mówiąc im mniejsze są realne szanse tym wsparcie kibiców jest bardziej potrzebne, a nie odwrotnie; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ( a jesli tak czynią zagranczni kibice, a polscy z racji kompleksów odwrotnie, to polscy sportowcy z winy polskich "kibiców" stoją na z góry straconych pozycjach) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; np. przed meczem z Venus w Miami można było przeczytać: " Przewiduję 2 do 1 w setach dla Venus, choć sercem jestem za Agą". Trudno o głupsze i mniej logiczne zdanie, choć w Polsce tak bezsensowne stawianie sprawy jest bardzo popularne.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; tylko że rachunek za tą głupotę, za ten brak realizmu ( to nic że pozującą na mądrą i jedynie realną) płacą nie oni, ale płaci i to od dziesiątek lat cały polski sport; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a jednym ze zródeł tej głupoty, jest właśnie dzielenie przez wielu dziennikarzy rywali na "słabszych" i "silniejszych", na "poważniejszych" i mniej "poważnych", do "musowego pokonania" i "nie do pokonania", dzielenie drabinek na "łatwe" i "trudne", na "korzystne" i "niekorzystne" ( a praprzyczną są tzw. polskie kompleksy narodowe, spadek po traumatycznej przeszłości), co tylko z pozoru jest wielce racjonalne/realne/mądre; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a wg mnie wszystkich rywali powinno się traktować równo, jednakowo poważnie, ani nikogo nie lekceważyć, z góry nikogo nie skreślać, ani nikogo się nie bać (podobnie i drabinki), bo taka postawa najbardziej służy zwycięstwom tak z jednymi, jak i z drugimi; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a jeśli ktoś będzie rzeczywiście trudny, nawet nie do pokonania, albo łatwy, nawet nie do przegrania, to i tak przesadne gadanie o tym/wywieranie presji nic nie zmieni, ani nikomu w niczym nie pomoże, a może jeno zaszkodzić; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ale rzekomi "realiści" nigdy na to nie pójdą, bo dla nich to po prostu głupie, bo zawsze ma/powinien wygrać faworyt i dla nich zawsze będą "słabi" rywale, z którymi wstyd przegrać i "silniejsi" z którymi nie ma się szans, albo ma się znikome szanse i nigdy nie przyjmą do wiadomości, że taka postawa sprzyja porażką tak z jednymi jak i z drugimi; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( a z psychologicznego punktu widzenia, im sportowiec nastawia się na trudniejszą przeprawę, tym ma większe szanse aby okazała się łatwa i odwrotnie, więc i z tego punktu widzenia lekceważenie potencjalnie słabszych rywali, skazywanie ich z góry na porażki - tak w Polsce częste, chyba dlatego żeby mieć powód do wywyższania się - jest szkodliwym absurdem)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; tylko że rachunek za tą głupotę, za ten brak realizmu ( to nic ze pozującą na mądrą i jedynie realną) płacą nie oni, ale płaci od dziesiątek lat cały polski sport, end. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; (dzielenie rywali (drabinek), na słabsze i silniejsze jest oznaką słabości, skrytych obaw, kompleksów, a nie siły, bo siła nie potrzebuje się dopingować rzekomą słabością swoich rywali) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a puentą niech będą ostatnie wieści ze snookera: &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"John Higgins przetrwał maraton strachu&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; To miał być spacerek dla obrońcy tytułu w mistrzostwach świata. Tymczasem w pojedynku pierwszej rundy John Higgins awans wywalczył dopiero po rozegraniu kompletu frejmów z Liangiem Wenbo, z którym we wcześniejszych trzech spotkaniach przegrał łącznie zaledwie cztery partie". eurosport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( oczywiście ryba psuje się od głowy, a forumowicze tylko powielają to co można usłyszeć od niektórych dziennikarzy i komentatorów, ale w formach na ogół bardziej zawoalowanych, czy perfidnych )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;-------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Załącznik nr2&lt;/p&gt; &#xD;
"o Agnieszce Radwańskiej trener Petry Kvitovej, David Kotyza. &#xD;
Rusza europejski sezon na kortach ziemnych. Wiktoria Azarenka daleko z przodu, Maria Szarapowa też uciekła na bezpieczny dystans, zaczyna się jednak wyścig o trzecie miejsce w rankingu WTA. Na początku roku Agnieszka Radwańska traciła do pana podopiecznej prawie 2500 punktów, teraz niecałe 400. Czy ją dogoni? A jeśli tak, to kiedy?&#xD;
&lt;p&gt; David Kotyza:  Nie siedzimy z kalkulatorem i nie przeprowadzamy symulacji. Wiemy, że w maju w Madrycie musimy się bronić, za to gdzie indziej &amp;#8211; w Stuttgarcie czy później w Rzymie &amp;#8211; można sporo zyskać. Najważniejsze są wyniki, a nie ich otoczka. Nie patrzymy na tę sprawę w kategoriach ucieczki, pościgu, matematyki. Tym bardziej że jako szkoleniowiec naprawdę podziwiam niepowtarzalny styl Polki. To najsprytniejsza tenisistka świata, wybitnie utalentowana, bystra, przebiegła. No i zabójczo precyzyjna, dzięki wyczuciu potrafiąca znaleźć wyjście właściwie z każdej pułapki. Takich dziewczyn na co dzień się na kortach nie spotyka. Tak, nazwałbym ją geniuszem...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ciepłe słowa, lecz jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że jeszcze nigdy nie pokonała Kvitovej?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; David Kotyza: Petra nie daje jej czasu na myślenie. Uderza ekstremalnie szybko, niektórzy mówią, że najszybciej na świecie. Ryzykownie, jeśli trzeba dokłada też trochę rotacji. A w takich okolicznościach nawet najlepsza głowa po drugiej stronie siatki pracuje gorzej. Albo w ogóle nie pracuje. Jedno tempo wolniej i w wymianach moja zawodniczka byłaby bez szans. Przewagę zapewniają jej tylko kończące uderzenia (...)". - Bartosz Dębicz przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pierwsza myśl, to taka żeby nie przedobrzyć z pochwałami, na to też trzeba uważać. Ale pochwały Kotyza nie wydają się wymuszone, tak na odczepnego, jakich Polacy często dopominają od obcych dla swoich sportowców, robią wrażenie szczerych i autentycznych.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Druga myśl, że trener Czeszki zdradził receptę na AR, ale pewnie wszyscy ją doskonale od dawna znają, tylko że bardzo mało kto jest w stanie wcielić ją w życie, a AR na pewno tego zadania swoim rywalką nie zamierza ułatwiać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A trzecia myśl, czy aby na pewno trener obecnie 3 tenisistki świata, mistrzyni Wimbledonu 2011 mówi o tej samej tenisistce nad której grą komentatorzy Polsatu na czele z panem Bohdanem Tomaszewskim od zawsze odkąd tylko pamiętam kręcą nosami, ciągle im się coś nie podoba, ciągle nad czymś biadolą, czegoś czepiają, na coś psioczą, szukają dziurek w całym, oczywiście jakżeby inaczej w imię komentatorskiego obiektywizmu; nigdy nie słyszałem w ich głosach cienia entuzjazmu ( za to pan Bohdan krytykował kilka razy entuzjazm innych, choćby pana Fibaka), zadowolenia, choćby z tego, że po raz pierwszy od dziesiątków lat mamy tenisistkę w światowej czołówce, nigdy, większość pochwał wydawała mi się wymuszona, może z małym wyjątkiem pana Tomasza Tomaszewskiego, a przecież nie skąpią tego entuzjazmu ( celuje w tym zwłaszcza pani Katarzyna Nowak, która się niemal wszystkimi entuzjazmuje) w ocenach gry i dokonań zagranicznych tenisistów, nawet tych którzy nie osiągają 1/10 tego co AR (np słyszałem peny nad Cibulkovą ), nie skąpią też entuzjazmu naszemu najlepszemu deblowi, ani Łukaszowi Kubotowi i bardzo dobrze. Albo więc trener Kotyza nie zna się na tenisie i bredzi od rzeczy, albo AR jest o wiele za dobra i zbyt wyjątkowa, jak na tenisowe gusta - jak dla mnie marne - polsatowskich komentatorów ( choć lubią o nich mówić w liczbie mnogiej, a celuje w tym pan Bohdan), i pewnie nigdy jej odpowiednio nie docenią, bo po prostu nie są w stanie, bo przerasta to ich percepcyjne możliwości ( za co winię nie siebie, ale tenisistkę), a jedno co są w stanie to wytłumaczyć to sobie wydumaną potrzebą rzekomego obiektywizmu. Albo, albo.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(furorę robiło głupawe powiedzonko: "czekanie na błędy", jeśli ktoś twierdzi, że "czekając na błędy" można odnosić sukcesy, to niech o tym nie mówi tylko niech pokaże jak to się robi. Jeśli to takie proste to czemu z tego nie skorzystać i samemu nie odnosić sukcesów?, będą o tym mówić, ale sami tego nie potrafią i nie zrobią, bo jest to kompletna bzdura, która ma jedynie usprawiedliwiać porażki dla niektórych jedynie słusznego stylu gry na jezdzca bez głowy, że niby wszystko od niego zależy i przegrywa sam ze sobą i swoimi błędami, a kto mu każe robić błędy?)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;z forum eurosportu: "Ludzie wy macie zastrzeżenia do gry Radwańskiej? Szarapowa oklepująca siłowo te swoje schematy to dopiero jest przebijaczka bez polotu i nieprzeciętna nudziara na korcie, pociąć się można gdy się patrzy na jej klepanie tego samego w kółko...".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( a jeśli tenisistka osiąga sukcesy mimo nie najlepszych warunków fizycznych, bez wzrostu np. Marii Szarapowej, bez bicepsów np. sióstr Willams, Samanty Stosur, to tylko dobrze to świadczy o jej grze i osiągnięciach )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( AR płaci 3 kary:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) za narodowość, którą płacą wszyscy polscy sportowcy: większość Polaków - poza z jednej strony krakaniem, wróżeniem porażek i spadków, pomstowaniem po porażkach, a z drugiej strony wywyższaniem się w imieniu sportowców poprzez z góry skreślanie szans potencjalnie słabszych rywali ( a jak sportowcy ich zawiodą i przegrają, to się na nich mszczą wyzywając od frajerów itd.) - najbardziej lubi pomniejszać sukcesy polskich sportowców,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) za "grę z głową" - większość woli grę siłową i agresywną/ofensywną i gdyby AR tak grała i osiągała takie same, a nawet nieco mniejsze sukcesy, to już dawno byłaby w Polsce na piedestale, a "gra z głową" wymaga od odbiorcy zrozumienia, a z tym jest u nas znacznie gorzej, więc sukcesy AR większość kładzie na karb rzekomej słabości (sic!) jej rywalek rywalek (np. tzw. błędów niewymuszonych, tak jakby ktoś ich do błędów zmuszał, zdarzały się im one tylko w meczach z AR i mogły się od nich powstrzymać) i od szeregu lat stale wróży ich rychły koniec.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) za introwertyczność ( czytanie z tzw. mowy ciała w przypadku introwertyków, to zajęcie bardziej niż karkołomne) - większość ludzi to ekstrawertcy, którzy odwrotnie niż introwertycy specjalizują się nie w ukrywaniu, ale w okazywaniu/uzewnętrznianiu swoich emocji, a w Polsce mniejszości nie są ani w cenie, ani nie są rozumiane, a większość ma do nich pretensje i żal że nie są tacy sami jak oni, a nawet upatrują w tym przejaw zła.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Coś jakby 3x ciemnota i zabobon...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;---------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Załącznik nr3&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; "Dlaczego popełniam tak niewiele błędów? Swój pierwszy tytuł zdobyłam w następujący sposób: trener dał nam piłkę i powiedział, że wygra to dziecko, które popełni najmniej błędów. Ja pomyliłam się raz. Zawsze będę to pamiętać - tak o swoim bezbłędnym stylu opowiadała Agnieszka Radwańska przed swoim pierwszym meczem w Stuttgarcie". - przegląd sportowy.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt;Super pomysł, warty upowszechnienia, ale dziwny w naszym kraju, bo przecież wielu Polaków kocha błędy, zwłaszcza rywali polskich sportowców, bo mogą nimi usprawiedliwiać ich sukcesy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt;------&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt;Załącznik nr4&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; "W prestiżowym Porsche Tennis Grand Prix Agnieszka Radwańska znów wybornie wylosowała. Można stwierdzić, że awansowała już do ćwierćfinału (tak jak w Miami, gdzie spotkała trzy anonimowe rywalki, w Niemczech też może pędzić z maksymalną prędkością).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; W pierwszej rundzie ma wolny los, w drugiej zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania kwalifikantek. Biorąc pod uwagę, że już na starcie Na Li rywalizuje z Lucie Szafarzovą (Chinka lub Czeszka to potencjalna rywalka Polki w 1/4 finału), a Caroline Wozniacki z Jeleną Janković ( okazało się, że Jankovic skreczowała z powodu kontuzji - dopisek mój), trzeba przyznać, że do Agi uśmiechnęło się szczęście(...).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Kolejne brednie ( oczywiście w mojej ocenie) dziennikarza "Przeglądu Sportowego", jeszcze nawet nie zna rywalki AR, a już z góry odebrał jej wszystkie szanse, tak jakby nigdy faworyci w sporcie nie przegrywali, ale jeśli za pisanie bredni płaci największa sportowa gazeta to tylko żyć i nie umierać, takiego raju jaki ma na ziemi nie zazna nawet w niebie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Powiela też stare głupoty bredząc o anonimowych rywalkach z Miami, ignorując bez przerwy fakt, że owe "anonimy", aby zagrać z AR musiały wpierw pokonać aż trzy wysoko rozstawione rywalki Kaię Kanepi, Vierę Zwonariową i Flavię Pennettę, a przecież pan Gębicz taką możliwość z góry wykluczył, bo z góry "anonimy" skreślił i upatrywał tylko w znanych mu nazwiskach potencjalnych rywalek AR, a po tem o tym na amen zapomniał i teraz tylko aż do zupełnego wyczerpania eksploatuje "anonimowość" rywalek AR, zapomina też, że o tych "anonimowych" tenisistkach musi pisać, a one nie i nie muszą nawet wiedzieć o jego istnieniu, więc kto jest bardziej "anonimowy"?.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pan Gębicz swoim zwyczajem przed Stuttgartem znowu w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym" wiele miejsca poświęcił "szczęściu" Radwańskiej, i wspomniał o "nieszczęściu" jej wybranych zagranicznych rywalek ( bo np. Szarapowa wylosowała równie "szczęśliwie", ale o tym akurat nie wspomniał), zawsze widzi tylko szczęście Polki, i jego brak u wybranych zagranicznych tenisistek, a odwrotne sytuacje pomija szerokim łukiem, pominął też fakt, że Radwańska nie musi grać w 1r, bo jest odpowiednio rozstawiona, więc trudno aby nie miała "szczęścia" w pierwszej rundzie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Widzimisię że pan Gębicz bredzi już z czystej przekory, przynajmniej z przekory dla zdrowego rozsądku; nie z przekonania tylko z głupiego uporu; zresztą wydaje się, że w ogóle na łamach przeglądu sportowego uprawia perfididną grę, że nie ma w jego tekstach za wiele szczerości, jest za to dużo ironii pomieszanej ze złośliwostkami, a to wszystko polane patetycznym sosem, nie dba też zbytnio o ścisłość podawanych faktów, ani o logikę wypowiedzi, za to pedantycznie dba o efekciarstwo, oczywiście tak jak je rozumie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wracając do szczęścia. Oczywiście bardzo dobrze mieć szczęście, każdy chce je mieć i należy się z niego tylko cieszyć, ale nie sądzę, żeby akurat o to chodziło panu Gębiczowi, bo by tego "szczęścia" tak często innym nie wypominał.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A jak mawiał trener Górski "jeśli szczęście zaczyna się powtarzać, to to już nie jest szczęście", i dotyczy to również szczęścia w drabinkach, niestety tej lekcji pan Gębicz nie odrobił, widocznie nie znalazł czasu, bo uczęszczał na lekcje z efekciarstwa, ironii, złośliwostek i przekory.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ponadto szczęście mają ci którzy ( dużo) częściej wygrywają niż przegrywają i dlatego są wysoko w rankingu, i dzięki temu są rozstawiani w turniejach, tej lekcji pan Gębicz też nie odrobił.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Specjalnie dla pana Gębicza i jemu podobnych, którzy wszędzie upatrują szczęście polskich sportowców, celem umniejszania ich sukcesów zupełnie abstrahując od szczęście ich rywali, a ewentualnie uwypuklając jego brak, obliczyłem ile było w całym 2011 tego cukru w cukrze, chyba tak jak się powinno to robić, czyli tylko porównawczo, i tylko porównując ze sobą rzeczy porównywalne, a więc tylko tenisistki wysoko rozstawione; na razie policzyłem cały 2011 sezon który AR zakończyła na 8 miejscu w rankingu, dzięki czemu po raz pierwszy stała się pełnoprawną uczestniczką turnieju mistrzyń zwieńczającego każdy sezon.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zastosowałem prostą metodę, taką samą jakiej uzywa pan Gębicz, czyli wziąłem pod uwagę tylko numerki rywalek poszczególnych tenisistek po czym zsumowałem wszystkie numerki rywalek poszczególnych tenisistek w turniejach WTA z całego roku (bez International, i ITF i odjąłem też mecze z Sereną Williams, wtedy gdy grała z wysokim numerem), a potem sumę numerków podzieliłem przez liczbę meczów i wyszła średnia numerku jednego rywala na mecz; jest to metoda bardzo niedoskonała, ale takiej pan Gębicz sam używa, a wyniki są dość ciekawe; podam wyniki poczynając od tych najmniej szczęśliwych; w pierwszej rubryce będą zsumowane razem numerki wszystkich rywalek, w drugiej liczba meczów, w trzeciej wynik dzielenia, czyli rzekomy wskaznik szczęścia, i tak w ten sposób licząc najmniej "szczęścia" w drabinkach w całym 2011roku miała:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) Wozniacki      2906 (suma numerków rywalek)/ 70 (liczba meczów)  =   41,514&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) Zwonariowa   2651/63  =  42,079&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) Radwańska     2682/61 =  43,967&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;4) Na Li              2078/47 =  44,212&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;5) Schavione      2345/53  =  44,245&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;6) Azarenka        2679/58  = 44,982&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;7) Kvitova          2146/46  =  46,652&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;8) Bartoli            3224/61  =  50,229&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;9) Stosur            3048/56  =  53,176&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;10) Szarapowa    2885/51  =  53,43&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;11) Petkovic        3242/57  =  56,877      &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(na razie tylko raz liczyłem, policzę jeszcze raz aby wykluczyć możliwość błędu)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Największe "szczęściary" to Petkovic, Szarapova i Stosur, czy ktokolwiek w Polsce o tym wiedział, czy polscy dziennikarze o tym pisali, czy śledzili i wypominali im szczęście?. Nie!, dlaczego?, bo przez cały sezon zajmowali się wytykaniem rzekomego szczęścia AR prawie przed każdym turniejem w jakim grała, nie zestawiali i nie porównywali szczęścia do nieszczęścia AR z innymi wysoko rozstawianymi rywalkami, i tylko z tymi wysoko rozstawianymi ( bo porównuje się rzeczy porównywalne), jeno widzieli tylko jej szczęście, ewentualnie nieszczęście innych i ciągle je wytykali w wiadomym celu.              &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W całym roku 2011, tylko dwie rywalki AR, miały mniej szczęścia w drabinakach, oczywiście przy zastosowaniu tej bardzo niedoskonałej metody, ale taką samą przecież stosuje np. pan Gębicz, jedną z nich była liderka Wozniacki, która przez cały sezon była rozstawiana z nr1, a drugą Zwonariowa na ogół rozstawiana z nr3, ale niekiedy i z 2, a więc paradoksalnie tenisistki które z racji wyższego rozstawienia powinny mieć teoretycznie więcej "szczęścia" w drabinkach, ale wypaczył to inny element a mianowicie ilość wolnych losów w 1 r. przebadanych tenisistek w 2011: najwięcej po 13 wolnych losów miały właśnie Wozniacki i Zwonariowa, po 9 Azarenka i Schavione, 8 - Na Li, po 7 Radwańska, Stosur, Bartoli, Scharapowa, 6 Kvitova, a tylko 2 Petkovic. A właśnie w pierwszych rundach turniejów ma się największe szanse trafić na rywalki z wyższym numerem. Pod tym względem Petkovic była najbardziej pokrzywdzona, i pewnie dlatego miała najwięcej 'szczęścia" w drabinkach. Ale już Stosur, Szarapowa, Bartoli miały tyle samo wolnych 1r. jak Radwańska, a mimo to miały sporo więcej tego "szczęścia".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Warto też wiedzieć, że tylko Polka i Na Li w całym 2011 nie grały w ogóle w mniejszych turniejach rangi International, reszta przynajmniej w 2, a rekordzistka Bartoli grała w aż 7 International. Gdyby więc dodać turnieje International, gdzie na ogół rywalizowały z tenisistkami z wysokimi numerkami, to AR byłaby tenisistką, która miała najmniej szczęścia do numerków swoich rywalek w całym 2011 roku.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A przecież jak wspomniałem przez cały sezon wszystkie portale krzyczały tylko o "szczęściu" AR w pierwszych rundach turniejów nie wspominając że jest ono wynikiem wysokiego rozstawiania, i zupełnie pomijając "szczęście" w losowaniach jej wysoko rozstawionych rywalek. Po prostu AR płaciła karę za narodowość, tak niestety już jest w Polsce, i to się chyba nie zmieni, że z racji naszej bezdennej głupoty nasi sportowcy płacą w Polsce karę za to, że są Polakami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Osobiście w ogóle nie patrzę na losowania przez pryzmat szczęścia, dla mnie wszystkie losowania są równe szczęśliwe, po prostu sportowcy mają grać z tymi rywalami jakich im los przydzielił i tyle, a numerki nawet nie grają, gra aktualna forma, dyspozycje dnia, style gry, nawierzchnia, zdrowie i wszystkich rywali powinno się traktować równie poważnie, nikogo nie lekceważyć, nikogo nie skreślać, ani nikogo się nie bać, jak to ma w stałym zwyczaju m.in. pan Gębicz.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dla mnie szczęście nie ma znaczenia, mnie się tylko nie podoba jak Polacy muszą eliminować siebie nawzajem, bo mamy mało polskich tenisistów, oraz gdy muszą grać ze swoimi zagranicznymi rywalami o polskich korzeniach, czyli bawić się w saperów i rozbrajać miny korzenne.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dla mnie szczęście nie ma znaczenia, ale ci którzy lubią wytykać innym szczęście, powinni stosować jednakowe kryteria wobec całej stawki, i zawsze porównawczo, a nie tylko widzieć szczęście swoich rodaków i nieszczęście wybranych ich zagranicznych rywali, czyli stosować karę za narodowość, jak to od lat czynią co niektórzy polscy dziennikarze. Jest to nie fair play.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( a jak już jestem przy karach, to moim zdaniem AR płaci 3 kary:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) za narodowość, którą płacą wszyscy polscy sportowcy: większość Polaków - poza z jednej strony krakaniem, wróżeniem porażek i spadków, pomstowaniem po porażkach, a z drugiej strony wywyższaniem się w imieniu sportowców poprzez z góry skreślanie szans potencjalnie słabszych rywali ( a jak sportowcy ich zawiodą i przegrają, to się na nich mszczą wyzywając od frajerów itd.) - najbardziej lubi pomniejszać sukcesy polskich sportowców,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) za "grę z głową" - większość woli grę siłową i agresywną i gdyby AR tak grała i osiągała takie same, a nawet nieco, a może i sporo mniejsze sukcesy, to już dawno byłaby w Polsce na piedestale, a "gra z głową" wymaga od odbiorcy zrozumienia, a z tym jest u nas znacznie gorzej, więc sukcesy AR większość kładzie na karb rzekomej słabości (sic!) jej rywalek (np. tzw. błędów niewymuszonych, tak jakby ktoś ich do błędów zmuszał, zdarzały się one tylko w meczach z AR i mogły się od nich powstrzymać) i od szeregu lat stale wróży ich rychły koniec.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) za introwertyczność ( czytanie z tzw. mowy ciała w przypadku introwertyków, to zajęcie bardziej niż karkołomne) - większość ludzi to ekstrawertcy, którzy odwrotnie niż introwertycy specjalizują się nie w ukrywaniu, ale w okazywaniu/uzewnętrznianiu swoich emocji, a w Polsce mniejszości nie są ani w cenie, ani nie są rozumiane, a większość ma do nich pretensje i żal że nie są tacy sami jak oni, a nawet upatrują w tym przejaw zła.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Coś jakby 3x ciemnota i zabobon...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A od początku tego roku, tylko jedna tenisistka z wysoko rozstawianych ma więcej "szczęścia" w drabinkach od AR (a to z powodu owych sensacyjnych "anonimek" w Miami, którymi tak bardzo zauroczył się pan Gębicz, oraz z powodu gry z nisko notowaną z powodu przerwy Venus), a mianowicie Włoszka Schavione, co ciekawe te bardzo szczęśliwe drabinki Włoszki wcale nie przełożyły się na jej dobre wyniki, ale do końca roku daleko i wiele może się jeszcze zmienić, ale wcale nie byłoby mi przykro gdyby w tym roku najwięcej szczęścia w drabinkach miała AR, przecież ktoś je musi mieć...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>SPORT PO POLSKU</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Stuttgart-cz-2.html</guid>
      <pubDate>Thu, 26 Apr 2012 19:17:30 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Fora szyderców - poligon doświadczalny</title>
      <link>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Fora-szydercow-poligon-doswiadczalny-1.html</link>
      <description>&lt;p class="artTitle"&gt;&lt;img id="il_fi" style="padding-bottom: 8px; padding-right: 8px; padding-top: 8px;" src="http://www.greatideablog.com/wp-content/uploads/2011/11/Statler-and-Waldorf-Muppet-Show.jpg" alt="" width="640" height="480" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;W tej zakładce będę systematycznie zamieszczał luzem swoje wpisy na forach szyderców, bardzo proszę tutaj nie zaglądać ( zmieszczę też niektóre archiwalne):&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 1)  "Turniej WTA w Stuttgarcie. Korzystne losowanie dla Radwańskiej" -  tytuł tekstu w sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt; "(...) Taki układ drabinki sprawia, że pierwszej poważniejszej przeszkody 23-letnia krakowianka może się spodziewać w ćwierćfinale. W tej fazie na jej drodze mogą stanąć: Chinka Na Li (nr 8.), Słowaczki Daniela Hantuchova lub Dominika Cibulkova, ewentualnie Czeszka Lucie Safarova (...)". - sport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;Jest to typowe "myślenie" dla sporej części polskich dziennikarzy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;Wszystkie tenisistki to poważne przeszkody, nie można nikogo lekceważyć, ani nikogo z góry skreślać, wszystkie rywalki trzeba traktować równie poważnie, obojętnie jakie mają numery w rankingu;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;grają dyspozycje dnia, style, a nie numerki, a kwalifikantka będzie miała za sobą już 3 zwycięstwa i w cele nie musi być łatwiejsza do pokonania niż tenisistki które się dostały do turnieju bez kwalifikacji, będą mieć po jednym zwycięstwie i nie muszą akurat być w najwyższej formie;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tyle jeśli chodzi o rzekome korzystne losowania i rzekome bardziej lub mniej poważne przeszkody, to jeno dziennikarskie głupoty&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt;a z facebooka w podobnym duchu:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="artTitle"&gt; "wcześniej ta przeklęta Safarova na drodze.." &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Agnieszka aby potwierdzić swoją wysoką pozycję w rankingu i dobrą dyspozycję, musi ten półfinał zrobić. I nie mogą jej żadne Safarove przeszkodzić" &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Jak Aga trafi w 1/4 na safarova to żadna pozycja nr 4 jej nie pomoże. Polka i tak przegra" &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; jak dla mnie to Agnieszka nic nie musi, ani nie musi nic potwierdzać i dochodzić do półfinału, to myślenie magiczne, zaklinanie rzeczywistości i w ogólnym bilansie ma zawsze odwrotny skutek od zamierzonego, ani nie musi przegrać z Safarowa, to że ma z nią bilans 1-4 i 3 ostatnie mecze przegrała nie musi znaczyć, że przegra nastepny mecz; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; np z Rumunką Cirsteą Soraną Agnieszka wygrał dwa mecze pod rząd 6-0, 6-0, i 6-0,6-1, a kolejny przegrała 7-6(4) 1-6 7-5 , z Schavione Agnieszka przegrała cztery mecze pod rząd, a kolejne trzy wygrała, z Vierą Zwonarową dwa razy pod rząd przegrała, a kolejne cztery mecze wygrała, to tylko kilka z wielu przykładów; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ostatni wpis de facto oznacza już nie tylko kibicowanie, ale sojusz/wspieranie Czeszki przeciwko Polce, nie wiem tylko czy świadome, bo wtedy jest OK, i można dalej nie czytać; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; czy z głupoty, bo tylko gdy sportowiec nie wierzy w zwycięstwo, tylko wtedy jest pozbawiony wszystkich szans, i czyni tym samym przysługę swoim rywalom, więc jest to myślenie irracjonalne, ale w Polsce za sportowców czynią to "kibice" gdyż z góry odbierają szanse własnym sportowcom, bo uważają że to takie mądre/racjonale/realne przewidywać zwycięstwa/porażki tych którzy mają ich zdaniem większe/mniejsze szanse, bo pewnie nie chcą wyjść na naiwnych głupków; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ale właśnie wychodzą na głupków, najgorszych bo nieświadomych własnej głupoty ( to nic że pozującej na mądrą), najgorszych bo nieświadomie de facto wspierających rywali polskich sporowców;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a normalnie wierzy się/wspiera się tych którym się kibicuje, a nie którym daje się większe szanse, jeśli np. realnie ocenia się szanse na 10%, to wszystko, całą wiarę, całą nadzieję, stawia się na te 10% ( nie piszę o bukmacherce, bo dla mnie ona nie ma nic wspólnego ze sportem, jej zasady są sprzeczne z duchem sportu i trzeba ją od sportu rozdzielać i traktować zupełnie osobno), inaczej mówiąc im mniejsze są realne szanse tym wsparcie kibiców jest bardziej potrzebne, a nie odwrotnie; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; tylko że rachunek za tą głupotę, za ten brak realizmu ( to nic że pozującą na mądrą i jedynie realną) płacą nie oni, ale płaci i to od dziesiątek lat cały polski sport; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a jednym ze zródeł tej głupoty, jest właśnie dzielenie przez wielu dziennikarzy rywali na "słabszych" i "silniejszych", na "poważniejszych" i mniej "poważnych", do "musowego pokonania" i "nie do pokonania", dzielenie drabinek na "łatwe" i "trudne", na "korzystne" i "niekorzystne" ( a praprzyczną są tzw. polskie kompleksy narodowe, spadek po traumatycznej przeszłości), co tylko z pozoru jest wielce racjonalne/realne/mądre; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a wg mnie wszystkich rywali powinno się traktować równo, jednakowo poważnie, ani nikogo nie lekceważyć, z góry nikogo nie skreślać, ani nikogo się nie bać (podobnie i drabinki), bo taka postawa najbardziej służy zwycięstwom tak z jednymi, jak i z drugimi; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a jeśli ktoś będzie rzeczywiście trudny, nawet nie do pokonania, albo łatwy, nawet nie do przegrania, to i tak przesadne gadanie o tym/wywieranie presji nic nie zmieni, ani nikomu w niczym nie pomoże, a może jeno zaszkodzić; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ale rzekomi "realiści" nigdy na to nie pójdą, bo dla nich to po prostu głupie, bo zawsze ma/powinien wygrać faworyt i dla nich zawsze będą "słabi" rywale, z którymi wstyd przegrać i "silniejsi" z którymi nie ma się szans, albo ma się znikome szanse i nigdy nie przyjmą do wiadomości, że taka postawa sprzyja porażką tak z jednymi jak i z drugimi; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; tylko że rachunek za tą głupotę, za ten brak realizmu ( to nic ze pozującą na mądra i jedynie realną) płacą nie oni, ale płaci od dziesiątek lat cały polski sport, end. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; a puentą niech będą dzisiejsze wieści ze snookera: &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"John Higgins przetrwał maraton strachu&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; To miał być spacerek dla obrońcy tytułu w mistrzostwach świata. Tymczasem w pojedynku pierwszej rundy John Higgins awans wywalczył dopiero po rozegraniu kompletu frejmów z Liangiem Wenbo, z którym we wcześniejszych trzech spotkaniach przegrał łącznie zaledwie cztery partie". eurosport.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( oczywiście ryba psuje się od głowy, a anonimy tylko powielają to co można usłyszeć od niektórych dziennikarzy i komentatorów, ale w formach na ogół bardziej zawoalowanych i perfidnych )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czytaj też; &lt;a class="t" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Kto-pierwszy-wygra-Wielkiego-Szlema-Agnieszka.html"&gt;"Kto pierwszy wygra Wielkiego Szlema: Agnieszka Radwańska, czy Caroline Wozniacki?". &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 2) z forum SportoweFakty.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Ula dostała w 1. secie handicap od Caroline, ale nie była w stanie go wykorzystać. Później Dunka pokazała naszej tenisistce miejsce w szeregu".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Żadnego handicapu nie było. Caroline od początku walczyła, i nie zamierzała nic darować, to tenis zawodowy, tutaj nikt nikomu nic nie podaruje, przynajmniej nie dobrowolnie, a wszystkie błędy są wynikiem szeroko rozumianego braku umiejętności; bardzo nie ładnie jest odbierać Ulce zasług z wywalczonych przez nią gemów;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;ale Urszula od dawna ma problemy z wykorzystywaniem okazji - breaków, piłek gemowych, setowych, w kilku tegorocznych meczach już tak było, i w tym podobnie i głównie dlatego przegrała 1 seta, musi nad tym pracować, może powinna zatrudnić psychologa, to już teraz niemal standard i nawet nikt nie musi o tym wiedzieć, bardzo niewielu sportowców ma wrodzoną mocną psychikę, zdecydowana większość musi nad tym pracować;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;gdy Urszula dała się dogonić mimo wysokiego prowadzenia (5-2 40- 15), to wtedy jest ważny moment z punktu widzenia psychologi sportu, bo można się, albo załamać straconą szansą, że wszystko wraca do początku, choć było się tak blisko wygrania seta, albo jeszcze raz mocno zaatakować rywala licząc na to, że rywal uradowany odrobieniem strat/wyjściem z tarapatów, choćby na moment spocznie na laurach, takie psychologiczne momenty warto próbować wykorzystywać;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;w pierwszym secie Urszula miała więcej kończących, ale i też więcej niewymuszonych, a przede wszystkim ujemny bilans, bo to bilans jest chyba najważniejszy, a nie cyfry winnerów i błędów niewymuszonych, ale najgorsze że w kluczowych momentach podpalała się, jakby chciała mieć je jak najszybciej za sobą, wóz, albo przewóz, inaczej nie potrafiła zachować zimnej krwi w kluczowych momentach i chyba dlatego przegrała 1 seta, przeważyło większe opanowanie i doświadczenie Caroline, która wielokrotnie z takich sytuacji wychodziła obronną ręką (np w 1 secie meczu półfinałowego w Miami 2012 z Szarapową, gdy wyszła ze stanu 4-1 i set wygrała, ale Szarapowa wyciągnęła wnioski w kolejnych setach i już nie pozwoliła się dogonić);&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;nie wiem czy Urszula już próbowała np. takiej metody na trzymanie nerwów na wodzy w kluczowych momentach: żeby z góry przed meczem obrać jedną stałą metodę jak się będzie grać ważne piłki, żeby potem bez wahań grać ustalony z góry wariant, że np będzie się tylko ryzykować i dążyć jak najszybciej do zdobycia ważnego punktu, albo odwrotnie, że będzie się koncentrować na trafieniu w kort, tak aby sprawić rywalowi jak najwięcej kłopotu z odbiorem, albo odwrotnie prowokacyjnie wystawić mu na winnera, i albo uzyskaniu dogodnej pozycji do wygrania punktu, albo na "doczekaniu" się błądu rywala, można wypróbowywać oba warianty w różnych meczach i wybrać ten który się częściej sprawdza, taka metoda jednej taktyki w kluczowych momentach, o ile da się ją zastosować, może pomóc w utrzymywaniu nerwów na wodzy, to podobnie jak np. bramkarze w piłce nożnej, którzy przed obroną karnego z góry obierają róg bramki w który się rzucą;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;ale nie znaczy, że wygranie pierwszego seta oznaczałoby wygranie meczu, pierwszy set jest jakby na przygrywkę, a o wyniki tak naprawdę decyduje drugi, albo trzeci set, Urszula miała duzą szansę na wygranie 1 seta, ale to jeszcze niewiele znaczyło w kontekście wygrania całego meczu &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Czytaj: &lt;a class="t" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Nowa-polska-misja-dziejowa-nowe-polskie-Dziady-2.html"&gt;Nowa polska misja dziejowa, nowe polskie "Dziady"? - narodowe żebractwo.pl cz 1 &lt;/a&gt;-&lt;/p&gt; &#xD;
3)  &lt;a href="http://www.sport.pl/celebrities/1,83535,11572699.html"&gt;Wiktorowski: Martwi mnie bark Agnieszki Radwańskiej&lt;/a&gt; &#xD;
&lt;p&gt; z forum sport.pl:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; "Toż to zwykła asekuracja na wypadek, gdyby losowania nie byly tak szczęśliwe jak ostatnio! Przecież Agnieszka wygrała w tym roku tylko jeden mecz ze zdrową zawodniczką czołówki (Szarapowa)".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;zawistny niedouczku w tym roku Agnieszka wygrała z kilkoma tenisistkami z czołówki: nr 10 Petkovic, nr 1 Wozniacki ( pierwszy raz i jako pierwsza Polka w erze open pokonała urzędującą liderkę rankingu), nr 13 Lisicki, nr 14 Jankovic, nr 19 Georges, nr 7 Bartoli, V. Willams, wracającą po dłuższej przerwie, którą można do czołówki zaliczyć, i nr 2 Szarapową, wszystkie poza Venus to tenisistki z pierwszej lub drugiej 10, zagadka dla ciebie: ile mieliśmy po wojnie przed AR tenisistek w pierwszej 20?, dokładnie ani jednej!, AR pokonała jeszcze w tym roku raz ale jeszcze pod nr23 Georges i nr25 Pennettę, a najlepsza Polka po wojnie a przed AR Magdalena Grzybowska osiągnęła 30 miejsce w rankingu WTA ( m.in. kontuzje nie pozwoliły osiągnąć jej więcej, ale w Polsce nie ma też ani odpowiedniej atmosfery, ani kultury, a już zwłaszcza umysłowej do uprawiania tego jakby nie było elitarnego sportu);&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;wszystkie tenisistki, które wychodzą na kort, z własną rakietą i na nim grają w tenisa są okazami zdrowia, choć każdej tenisistce coś tam dolega, a chore to te które nie mogą grać!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;żadna tenisistka bardzo wysoko rozstawiona nie może choćby nie wiem jak bardzo się nie starała grać zbyt często z tenisistkami z czołówki, to po prostu niemożliwe, bo to wynika nie ze szczęścia, ale z systemu rozstawiania najlepszych w każdym turnieju, systemu który istniał zanim zaczęła grać w tenisa AR i dotyczy on jednakowo wszystkich wysoko rozstawionych tenisistek; po prostu szczęście mają ci którzy częściej wygrywają niż przegrywają, a AR dzięki tak rozumianemu szczęściu jest już od lat w czołówce, a ty jeszcze tego nie zajarzyłeś, jak myślisz dlaczego?&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p&gt;w Polsce z powodu niemalże powszechnego zawodowego roszczeniowego malkontenctwa rzekoma asekuracja może się nawet przydawać&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p&gt;( oczywiście ryba psuje się od głowy, a anonimy tylko powielają to co można usłyszeć od niektórych dziennikarzy i komentatorów, ale w formach na ogół bardziej zawoalowanych i perfidnych )&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                                         Czytaj:   &lt;a class="IPTlinkuj" href="http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/03/Nieobecni-nie-maja-racji.html"&gt;Nieobecni nie mają racji. &amp;raquo;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;6) z portalu przegląd sportowy.pl:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; "W prestiżowym Porsche Tennis Grand Prix Agnieszka Radwańska znów wybornie wylosowała. Można stwierdzić, że awansowała już do ćwierćfinału (tak jak w Miami, gdzie spotkała trzy anonimowe rywalki, w Niemczech też może pędzić z maksymalną prędkością).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="lead"&gt; W pierwszej rundzie ma wolny los, w drugiej zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania kwalifikantek. Biorąc pod uwagę, że już na starcie Na Li rywalizuje z Lucie Szafarzovą (Chinka lub Czeszka to potencjalna rywalka Polki w 1/4 finału), a Caroline Wozniacki z Jeleną Janković ( okazało się, że Jankovic skreczowała z powodu kontuzji - dopisek mój), trzeba przyznać, że do Agi uśmiechnęło się szczęście(...).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Kolejne brednie ( oczywiście w mojej ocenie) dziennikarza "Przeglądu Sportowego", jeszcze nawet nie zna rywalki AR, a już z góry odebrał jej wszystkie szanse, tak jakby nigdy faworyci w sporcie nie przegrywali, ale jeśli za pisanie bredni płaci największa sportowa gazeta to tylko żyć i nie umierać, takiego raju jaki ma na ziemi nie zazna nawet w niebie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Powiela też stare głupoty bredząc o anonimowych rywalkach z Miami, ignorując bez przerwy fakt, że owe "anonimy", aby zagrać z AR musiały wpierw pokonać aż trzy wysoko rozstawione rywalki Kaię Kanepi, Vierę Zwonariową i Flavię Pennettę, a przecież pan Gębicz taką możliwość z góry wykluczył, bo z góry "anonimy" skreślił i upatrywał tylko w znanych mu nazwiskach potencjalnych rywalek AR, a po tem o tym na amen zapomniał i teraz tylko aż do zupełnego wyczerpania eksploatuje "anonimowość" rywalek AR, zapomina też, że o tych "anonimowych" tenisistkach musi pisać, a one nie i nie muszą nawet wiedzieć o jego istnieniu, więc kto jest bardziej "anonimowy"?.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pan Gębicz swoim zwyczajem przed Stuttgartem znowu w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym" wiele miejsca poświęcił "szczęściu" Radwańskiej, i wspomniał o "nieszczęściu" jej wybranych zagranicznych rywalek ( bo np. Szarapowa wylosowała równie "szczęśliwie", ale o tym akurat nie wspomniał), zawsze widzi tylko szczęście Polki, i jego brak u wybranych zagranicznych tenisistek, a odwrotne sytuacje pomija szerokim łukiem, pominął też fakt, że Radwańska nie musi grać w 1r, bo jest odpowiednio rozstawiona, więc trudno aby nie miała "szczęścia" w pierwszej rundzie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Widzimisię że pan Gębicz bredzi już z czystej przekory, przynajmniej z przekory dla zdrowego rozsądku; nie z przekonania tylko z głupiego uporu; zresztą wydaje się, że w ogóle na łamach przeglądu sportowego uprawia perfididną grę, że nie ma w jego tekstach za wiele szczerości, jest za to dużo ironii pomieszanej ze złośliwostkami, a to wszystko polane patetycznym sosem, nie dba też zbytnio o ścisłość podawanych faktów, ani o logikę wypowiedzi, za to pedantycznie dba o efekciarstwo, oczywiście tak jak je rozumie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Wracając do szczęścia. Oczywiście bardzo dobrze mieć szczęście, każdy chce je mieć i należy się z niego tylko cieszyć, ale nie sądzę, żeby akurat o to chodziło panu Gębiczowi, bo by tego "szczęścia" tak często innym nie wypominał.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A jak mawiał trener Górski "jeśli szczęście zaczyna się powtarzać, to to już nie jest szczęście", i dotyczy to również szczęścia w drabinkach, niestety tej lekcji pan Gębicz nie odrobił, widocznie nie znalazł czasu, bo uczęszczał na lekcje z efekciarstwa, ironii, złośliwostek i przekory.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ponadto szczęście mają ci którzy ( dużo) częściej wygrywają niż przegrywają i dlatego są wysoko w rankingu, i dzięki temu są rozstawiani w turniejach, tej lekcji pan Gębicz też nie odrobił.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Specjalnie dla pana Gębicza i jemu podobnych, którzy wszędzie upatrują szczęście polskich sportowców, celem umniejszania ich sukcesów zupełnie abstrahując od szczęście ich rywali, a ewentualnie uwypuklając jego brak, obliczyłem ile było w całym 2011 tego cukru w cukrze, chyba tak jak się powinno to robić, czyli tylko porównawczo, i tylko porównując ze sobą rzeczy porównywalne, a więc tylko tenisistki wysoko rozstawione; na razie policzyłem cały 2011 sezon który AR zakończyła na 8 miejscu w rankingu, dzięki czemu po raz pierwszy stała się pełnoprawną uczestniczką turnieju mistrzyń zwieńczającego każdy sezon.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Zastosowałem prostą metodę, taką samą jakiej uzywa pan Gębicz, czyli wziąłem pod uwagę tylko numerki rywalek poszczególnych tenisistek po czym zsumowałem wszystkie numerki rywalek poszczególnych tenisistek w turniejach WTA z całego roku (bez International, i ITF i odjąłem też mecze z Sereną Williams, wtedy gdy grała z wysokim numerem), a potem sumę numerków podzieliłem przez liczbę meczów i wyszła średnia numerku jednego rywala na mecz; jest to metoda bardzo niedoskonała, ale takiej pan Gębicz sam używa, a wyniki są dość ciekawe; podam wyniki poczynając od tych najmniej szczęśliwych; w pierwszej rubryce będą zsumowane razem numerki wszystkich rywalek, w drugiej liczba meczów, w trzeciej wynik dzielenia, czyli rzekomy wskaznik szczęścia, i tak w ten sposób licząc najmniej "szczęścia" w drabinkach w całym 2011roku miała:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) Wozniacki      2906 (suma numerków rywalek)/ 70 (liczba meczów)  =   41,514&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) Zwonariowa   2651/63  =  42,079&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) Radwańska     2682/61 =  43,967&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;4) Na Li              2078/47 =  44,212&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;5) Schavione      2345/53  =  44,245&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;6) Azarenka        2679/58  = 44,982&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;7) Kvitova          2146/46  =  46,652&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;8) Bartoli            3224/61  =  50,229&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;9) Stosur            3048/56  =  53,176&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;10) Szarapowa    2885/51  =  53,43&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;11) Petkovic        3242/57  =  56,877      &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;(na razie tylko raz liczyłem, policzę jeszcze raz aby wykluczyć możliwość błędu)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Największe "szczęściary" to Petkovic, Szarapova i Stosur, czy ktokolwiek w Polsce o tym wiedział, czy polscy dziennikarze o tym pisali, czy śledzili i wypominali im szczęście?. Nie!, dlaczego?, bo przez cały sezon zajmowali się wytykaniem rzekomego szczęścia AR prawie przed każdym turniejem w jakim grała, nie zestawiali i nie porównywali szczęścia do nieszczęścia AR z innymi wysoko rozstawianymi rywalkami, i tylko z tymi wysoko rozstawianymi ( bo porównuje się rzeczy porównywalne), jeno widzieli tylko jej szczęście, ewentualnie nieszczęście innych i ciągle je wytykali w wiadomym celu.              &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W całym roku 2011, tylko dwie rywalki AR, miały mniej szczęścia w drabinakach, oczywiście przy zastosowaniu tej bardzo niedoskonałej metody, ale taką samą przecież stosuje np. pan Gębicz, jedną z nich była liderka Wozniacki, która przez cały sezon była rozstawiana z nr1, a drugą Zwonariowa na ogół rozstawiana z nr3, ale niekiedy i z 2, a więc paradoksalnie tenisistki które z racji wyższego rozstawienia powinny mieć teoretycznie więcej "szczęścia" w drabinkach, ale wypaczył to inny element a mianowicie ilość wolnych losów w 1 r. przebadanych tenisistek w 2011: najwięcej po 13 wolnych losów miały właśnie Wozniacki i Zwonariowa, po 9 Azarenka i Schavione, 8 - Na Li, po 7 Radwańska, Stosur, Bartoli, Scharapowa, 6 Kvitova, a tylko 2 Petkovic. A właśnie w pierwszych rundach turniejów ma się największe szanse trafić na rywalki z wyższym numerem. Pod tym względem Petkovic była najbardziej pokrzywdzona, i pewnie dlatego miała najwięcej 'szczęścia" w drabinkach. Ale już Stosur, Szarapowa, Bartoli miały tyle samo wolnych 1r. jak Radwańska, a mimo to miały sporo więcej tego "szczęścia".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Warto też wiedzieć, że tylko Polka i Na Li w całym 2011 nie grały w ogóle w mniejszych turniejach rangi International, reszta przynajmniej w 2, a rekordzistka Bartoli grała w aż 7 International. Gdyby więc dodać turnieje International, gdzie na ogół rywalizowały z tenisistkami z wysokimi numerkami, to AR byłaby tenisistką, która miała najmniej szczęścia do numerków swoich rywalek w całym 2011 roku.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A przecież jak wspomniałem przez cały sezon wszystkie portale krzyczały tylko o "szczęściu" AR w pierwszych rundach turniejów nie wspominając że jest ono wynikiem wysokiego rozstawiania, i zupełnie pomijając "szczęście" w losowaniach jej wysoko rozstawionych rywalek. Po prostu AR płaciła karę za narodowość, tak niestety już jest w Polsce, i to się chyba nie zmieni, że z racji naszej bezdennej głupoty nasi sportowcy płacą w Polsce karę za to, że są Polakami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Osobiście w ogóle nie patrzę na losowania przez pryzmat szczęścia, dla mnie wszystkie losowania są równe szczęśliwe, po prostu sportowcy mają grać z tymi rywalami jakich im los przydzielił i tyle, a numerki nawet nie grają, gra aktualna forma, dyspozycje dnia, style gry, nawierzchnia, zdrowie i wszystkich rywali powinno się traktować równie poważnie, nikogo nie lekceważyć, nikogo nie skreślać, ani nikogo się nie bać, jak to ma w stałym zwyczaju m.in. pan Gębicz.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dla mnie szczęście nie ma znaczenia, mnie się tylko nie podoba jak Polacy muszą eliminować siebie nawzajem, bo mamy mało polskich tenisistów, oraz gdy muszą grać ze swoimi zagranicznymi rywalami o polskich korzeniach, czyli bawić się w saperów i rozbrajać miny korzenne.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dla mnie szczęście nie ma znaczenia, ale ci którzy lubią wytykać innym szczęście, powinni stosować jednakowe kryteria wobec całej stawki, i zawsze porównawczo, a nie tylko widzieć szczęście swoich rodaków i nieszczęście wybranych ich zagranicznych rywali, czyli stosować karę za narodowość, jak to od lat czynią co niektórzy polscy dziennikarze. Jest to nie fair play.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;( a jak już jestem przy karach, to moim zdaniem AR płaci 3 kary:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;1) za narodowość: większość Polaków - poza z jednej strony krakaniem, wróżeniem porażek i spadków, pomstowaniem po porażkach, a z drugiej strony wywyższaniem się w imieniu sportowców poprzez z góry skreślanie szans potencjalnie słabszych rywali ( a jak sportowcy ich zawiodą i przegrają, to się na nich mszczą wyzywając od frajerów itd.) - najbardziej lubi pomniejszać sukcesy polskich sportowców,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;2) za "grę z głową" - większość woli grę siłową i agresywną i gdyby AR tak grała i osiągała takie same, a nawet nieco mniejsze sukcesy, to już dawno byłaby w Polsce na piediestale, a "gra z głową" wymaga od odbiorcy zrozumienia, a z tym jest u nas znacznie gorzej, więc sukcesy AR większość kładzie na karb rzekomej słabości jej rywalek (np. błędów silniejszych fizycznie/agresywnie grających rywalek, tak jakby ktoś ich do błędów zmuszał) i od szeregu lat stale wróży ich rychły koniec,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;3) za introwertyczność ( czytanie z tzw. mowy ciała w przypadku introwertyków, to zajęcie bardziej niż karkołomne) - większość ludzi to ekstrawertcy, którzy odwrotnie niż introwertycy specjalizują się w okazywaniu/uzewnętrznianiu swoich emocji, a w Polsce mniejszości nie są ani w cenie, ani nie są rozumiane, a większość ma do nich pretensje i żal że nie są tacy sami jak oni.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Coś jakby 3x ciemnota i zabobon...)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A od początku tego roku, tylko jedna tenisistka z wysoko rozstawianych ma więcej "szczęścia" w drabinkach od AR (a to z powodu owych sensacyjnych "anonimek" w Miami, którymi tak bardzo zauroczył się pan Gębicz, oraz z powodu gry z nisko notowaną z powodu przerwy Venus), a mianowicie Włoszka Schavione, co ciekawe te bardzo szczęśliwe drabinki Włoszki wcale nie przełożyły się na jej dobre wyniki, ale do końca roku daleko i wiele może się jeszcze zmienić, ale wcale nie byłoby mi przykro gdyby w tym roku najwięcej szczęścia w drabinkach miała AR, przecież ktoś je musi mieć...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;5) z forum SportoweFakty.pl:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Petra to tenisistka, która jeśli tylko odpowiednio ureguluje swój celownik, to Isia nie ma z nią żadnych szans. Czeszka jednak odkąd wróciła po kontuzji, nie może dojść do dawnej dyspozycji".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Pisanie o 4 tenisistce świata, że nie ma żadnych szans to jak dla mnie totalna głupota, są tenisistki które pierwszy raz pokonywały rywalki dopiero np. po 9 meczu i nikogo nie obchodzą perypetie zdrowotne rywali, oczywiście nie w ludzkim sensie, ale w sensie sportowym, zdrowie to też element sportowej rywalizacji. AR też grała z wieloma kontuzjami i wracała po kontuzjach i rywalki się nad nią nie litowały. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;6) z forum eurosport.pl:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;"(...) droga do bycia pierwszą, bo tylko to się liczy. Taka jest brutalna prawda dzisiejszego "cyrku tenisowego"! Po prostu zwycięzca bierze wszystko, a o przegranej nikt nie pamięta".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;guzik prawda, liczy się również styl gry, oraz całokształt, czyli dobre wyniki przez wiele lat, np. Santoro do dziś jest pamiętany i wspominany, bardziej niż niejeden mistrz szlemowy, choć nigdy nic wielkiego nie wygrał, ale miał niepowtarzalny styl gry i jego pojedyncze wygrane z wielkoludami budziły respekt i szacunek&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;&lt;br /&gt;"Agnieszka, osiogneła tylko 1/4 finału wielkiego szlema, Schiavone wygrała R,G, i była w finale tego turnieju".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt;Ale Włoszka zrobiła to pod koniec kariery. Ciagle biadolicie o 1/4, uczepiliście się tego jak rzep psiego ogona, zawsze szukacie dziur w całym, AR na 5 ćwierćfinałów miała za rywalki same wielkie gwiazdy i pewnie tylko dlatego nie ma jeszcze pólfinału szlemowego, ale jeszcze ma wiele lat gry, np. Stosur przez 7 pierwszych sezonów w wielkich szlemach tylko raz była w 4r!, a teraz ma szlem i finał szlemowy, Radwańska jeszcze nie ma pełnych 7 seznów, a już ma 5 Q i siedem 4 rund w wielkich szlemach...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="author"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ostrzeżenie: jako zwyczajny kibic nie zajmuję się sportowym politykierstwem, piszę tylko to co mi ślina na język przyniesie i na wyłączną odpowiedzialność czytającego.&lt;/p&gt;</description>
      <author>w1ktor@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>FORA SZYDERCÓW</category>
      <guid>http://w1ktorchmia.blox.pl/2012/04/Fora-szydercow-poligon-doswiadczalny-1.html</guid>
      <pubDate>Sun, 22 Apr 2012 20:27:00 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


